sobota, 24 grudnia 2011

Życzenia Premiera dla wybranych

Pan Premier, jak przystało na prawdziwego „męża stanu” złożył obywatelom życzenia świąteczne. Nie żeby osobiście... co to , to nie... Pan Premier, jako człowiek nowoczesny napisał sobie życzenia w Internecie, na swojej stronie premierowskiej.

Z badań przeprowadzanych przez instytucje państwowe wynika, że dostęp w domu do Internetu, tu w Polsce posiada zaledwie 47-49% dorosłej ludności kraju.

Tak więc Pan Premier pominął w swoich życzeniach te pozostałe 51-53% populacji, czyli m.in. ludzi starych, ubogich i ułomnych, tych którzy grosz dzielą na czworo, bo nie ma co do garnka włożyć.

Faktycznie, z punktu widzenia szefa rządu i panującej nam władzy dzięki takim budżet kraju tylko cierpi, a Polska nie rośnie w siłę i ludziom nie żyje się dostatnio...

Po co więc zawracać sobie nimi głowę.
A te życzenia premiera powinny raczej wyglądać tak:

 



-----------------------------------------------------------------------------

Korzystając z okazji, składam wszystkim bez wyjątku najserdeczniejsze życzenia zdrowych, pogodnych i ciepłych Świąt Bożego Narodzenia.

Yarrok

środa, 21 grudnia 2011

1 Tusk = 13 Macierewiczów

Zatroskana o budżet państwa Polskiego „Gazeta Wyborcza” zamartwia się na własnych łamach nad niezwykle wielkimi kosztami, które przez paskudnego „pisowskiego oszołoma” ponosi ubogi skarb państwa. Pisze ona:
 „Ponad 520 tys. złotych kosztował Ministerstwo Obrony Narodowej raport Antoniego Macierewicza dotyczący weryfikacji byłych Wojskowych Służb Informacyjnych. Chodzi o odszkodowania i koszty przeprosin po orzeczeniach w procesach cywilnych, jakie wytoczyły ministerstwu osoby, których nazwiska niesłusznie znalazły się w raporcie.”
Cóż za nieodpowiedzialność!
Cóż za prywata i rozrzutność naszych pieniędzy!

„Gazecie” wtórują środowiska agenturalne, z prym wiodącym gen. Dukaczewskim – byłym szefem WSI oraz różnej maści pe owcy i domorośli „intelektualni sowieci” bełkoczący nie tylko o kosztach, ale też o „rozbiciu” polskiego wywiadu.

Tajemnicą owych mędrków pozostaje w jaki sposób skojarzyli instytucję wywiadu z gangsterami i handlarzami bronią, których opisano w „Raporcie o WSI”...

Ale do rzeczy, czyli kwestii finansowych, spędzających sen z bacznych oczu „GW”.
Pół miliona złotych!
A prognozuje się, że w fazie finalnej odszkodowania mogą wynieść nawet cały milion!

Nie dziwota, że prokuratura chce Macierewicza wsadzić do ciupy, że przyklaskuje jej obecna praworządna i oszczędna władza i że również nad wyraz oszczędna „prorządowa opozycja” też się pod tym podpisuje.

My tu korzonki chrupiemy.... ledwo mamy na pożyczkę dla UE, 2/3 obywateli żyje w biedzie(*)  - a taki Macierewicz tak nas załatwił...

Poruszony do głębi niewyobrażalną rozrzutnością, szukając ukojenia w internecie przypadkowo natrafiłem na poniższą informację na stronie Portalu Biznesowego:
„Komisja Europejska pozwała Polskę i Włochy do Trybunału Unii Europejskiej za niepełne wdrożenie dyrektywy ws. wymogów kapitałowych i polityki wynagrodzeń w bankach.
KE zwróciła się o nałożenie kar na oba państwa(...), na Polskę: 37. 396 euro za każdy dzień zwłoki. Ostateczny termin wdrożenia dyrektywy upłynął 1 stycznia 2011 r. Chodzi o trzecią dyrektywę w sprawie wymogów kapitałowych. Dotyczy ona przepisów w zakresie polityki wynagrodzeń w bankach i przedsiębiorstwach inwestycyjnych oraz przedłużenia niektórych minimalnych wymogów kapitałowych instytucji kredytowych.”

Jedno jest pewne, że Trybunał UE w takich wypadkach „bombę przywala” i nie ma zmiłuj. Zarządzenie (dyrektywa) jest rzeczą świętą i może z braku innych tam świętości jest ona egzekwowana przez Brukselę z pełną surowością.  
Szybko uruchomiłem kalkulator.
... 37. 396 euro razy 365 dni, równa się... 13.649.540 euro!

Ciekawe czy ktoś poniesie konsekwencję za obciążenie budżetu naszego Państwa – kwotą przekraczającą dokonania trzynastu Macierewiczów! (to dla „gazetowyborczych”)
Rostowski, Tusk może Pawlak do pierdla?

Jakby tego było mało, dziś zostaliśmy poinformowani, że Polska naruszyła unijne przepisy w sprawie OFE, czyli złamała unijne prawo, ograniczając możliwość inwestowania Otwartych Funduszy Emerytalnych za granicą.
Ile to będzie nas kosztowało i dlaczego tak drogo?!

--------------------------------------------------------------

(*) TNS OBOP, "Sytuacja materialna Polskich gospodarstw domowych" badania przeprowadzone w dniach 4-8 listopada na ogólnopolskiej, losowej, reprezentatywnej próbie 1001 mieszkańców Polski w wieku 15 i więcej lat.)

środa, 14 grudnia 2011

Spot wyborczy Ruchu Palikota!

Tym razem partia wchodzi jako pierwsza w kampanię wyborczą do europarlamentu!
Na początek niezwykła kandydatka - przy niej Grodzka i Biedroń to "normalni"!

piątek, 9 grudnia 2011

Pan premier wraz z małżonką udaje się z roboczą wizytą...

W kraju z dnia na dzień trudniej o dobrą pracę... Na szczęście jest Unia Europejska i można poszukać zatrudnienia za granicą!

piątek, 2 grudnia 2011

Låt varje svensk älskar din hamster i majestät av lagen! (*

Szok i piorun z jasnego nieba.
Uznawana dotychczas za ostoję swobód obywatelskich Szwecja, pogłębia się w nietolerancji i fobiach niegodnych nowoczesnego państwa.
Jak podały internetowe portale, szwedzkie prawo zabroni już wkrótce seksu ze zwierzętami!
Jest to wielki cios dla licznego grona, tych najbardziej nowoczesnych z obywateli europy zamieszkujących obszar od Malmoe do Kiruny.
Już teraz taki Szwed - postępowy europejczyk nie będzie mógł sobie „podup..yć” dajmy na to chomika czy innego tam gołębia domowego.
Nie zazna przyjemności seksualnego obcowania z flądrą czy też śledziem bałtyckim.
Nie skonsumuje związku z przygodnie spotkanym kotem lub psem...

Czy postępowa Europa ma budowana być na zakazach i wprowadzanych w życie fobiach, niegodnych ludzi nowoczesnych?
Co się oferuje zamiast wolności obyczajowej i seksualnej w postępowej dotychczas Szwecji?
Zoofobie!
Na niegodną i zacofaną politykę szwedzkich władz należy odpowiedzieć stanowczo i w sposób zdecydowany.
Wysyłajmy listy protestacyjne do Ambasady Szwecji, przeprowadźmy marsz równości z hasłami postępowymi i demokratycznymi na jego czele.
Niech inne grupy seksualnej odmienności, takie jak homoseksualiści, nekrofile, pedofile, urofile i wiele innych zaprotestują wobec faszystowskim praktykom ustawodawczym w Szwecji.

Wielkie zadanie czeka nasze europejsko-postępowe „tęczowe” organizacje społeczne.
Należy wzmóc akcje propagandowe i informacyjne, przeprowadzić serię pokazów zadowolonych z seksu z człowiekiem zwierząt oraz przedstawić porzuconych ludzkich kochanków cierpiących przed kamerami.
Warto też poruszyć ten problem w sejmie i postarać się o oświadczenie polskiego parlamentu potępiające nazistowskie praktyki w Szwecji.
Tu zapewne pomocny okaże się najbardziej postępowy i nowoczesny w swej europejskości Ruch Palikota.
Szczególnie liczymy na posłów Biedronia i Grodzkiego, niestrudzonych bojowników o wolność i swobody mniejszości seksualnych.

Låt varje svensk älskar din hamster i majestät av lagen!

(* Niech każdy Szwed kocha się ze swoim chomikiem w majestacie prawa!)

czwartek, 1 grudnia 2011

Przebadać członków rządu!


Zaproponowany niegdyś projekt obowiązkowych badań lekarskich (ze szczególnym uwzględnieniem szczegółowych badań psychiatrycznych)  przeprowadzanych przez członków rządku wydaje się być się  w dzisiejszych czasach koniecznością.
Jak wiadomo, nikt nie bada i nie ocenia zdolności umysłowych ludzi, którzy sprawują władzę wykonawczą w kraju.
Nie bada a powinien...
Skąd wiadomo, że osoby mianowane na ministerialne stanowiska są w pełni władzy umysłowej?
Skąd wiadomo, że są zdrowe i zdolne piastować najwyższe państwowe urzędy?
Na jakiej podstawie Premier, bez wglądu w stosowne badania medyczne  powierza najwyższe stanowiska państwowe, być może chorym ludziom?
Jest to ogromny błąd, który póki jeszcze czas należy niezwłocznie naprawić.

Na pierwsze efekty owej bezmyślności lub zaniechania nie trzeba było długo czekać.
Dziś jeden „orzeł bez badań” dał wystarczająco stosowny popis i to publicznie.
„ Przepraszam Jarosława Kaczyńskiego za to, że wprowadziłem stan wojenny. Ale dlaczego wtedy nie maszerował?” – napisał niejaki Sikorski Radosław, zatrudniony przez Donalda Tuska jako minister spraw zagranicznych.
Czyżby to od nadmiaru władzy a może tylko chwilowa utrata świadomości?
Może to początki zaburzenia osobowości, a wielki podziw dla „generała-spawacza” przerodził się w utożsamienie z tą osobą?
Choroba nie leczona może się pogłębiać...

Dlatego domagam się przeprowadzenia szczegółowych badań lekarskich wśród członków rządu!

niedziela, 27 listopada 2011

Bez świńskiego ryja ale z małpim rozumem


Kolejny etap robienia wody z mózgu publice.
W poniedziałek Ruch Palikota złoży w Sejmie wniosek o powołanie nadzwyczajnej sejmowej komisji do spraw delegalizacji PZPN - powiedział rzecznik klubu Andrzej Rozenek. Według Ruchu, PZPN "tylko szkodzi polskiej piłce, a nie jej pomaga".
To nie jest dowcip, tak naprawdę powiedział człowiek od Palikota.
Co to oznacza?
Nic.
Nic poza tym, że ten głupkowaty pomysł obliczony jest na poklask tej bardziej prostej części społeczeństwa, wyborców Ruchu Palikota oraz tych niezdecydowanych i tych z SLD.
W naszym kraju, jak kiedyś już zbadano najwięcej jest lekarzy, polityków oraz fachowców od piłki nożnej. Tych ostatnich właśnie próbuje wciągnąć do swojej brudnej, politycznej gry Palikot.
Ma się teraz przedstawiać jako człowiek, który zrobi porządek z piłkarską centralą i na czele  kibicowskiej wiary ze sztandarem „je..ć PZPN” poprowadzi lud na barykady.
Nie podejrzewam, że sam Palikot był kiedykolwiek na piłkarskim meczu, oraz że wie o co w tej grze chodzi. Wie natomiast, że najłatwiej otumanić ludzi dając im nadzieję na coś z pozoru nieosiągalnego a społecznie oczekiwanego. Przećwiczył już zresztą takie „wciskanie kitu” stojąc niegdyś na czele komisji „przyjazne państwo”.
Na czym ma polegać „delegalizacja PZPN”, bądź zapowiadane wcześniej zawieszanie (czy odwoływanie) jego kierownictwa?
Co ma do tego sejm?

Warto przypomnieć, że Polski Związek Piłki Nożnej jest stowarzyszeniem podlegającym pod UEFA (Unię Europejskich Związków Piłkarskich) i nie jest w żaden sposób instytucją państwową, podległą  partiom politycznym, władzy rządowej oraz oczywiście jakimś komisjom sejmowym.
Jedynym sposobem na odwołanie kogokolwiek z kierownictwa PZPN, jest udowodnienie mu przez sąd malwersacji finansowej lub innego aktu bezprawia (skazanie go), bądź nie udzielenie mu absolutorium podczas walnego zjazdu związku.
Innej możliwości NIE MA!
Delegalizacja PZPN oznaczała by natomiast wycofanie reprezentacji Polski ze struktur UEFowskich, czyli reprezentacji oraz klubów ze wszelkich rozgrywek pod egidą UEFA. Mistrzostwa Europy mogli byśmy sobie już darować (odbyły by się bez nas i nie u nas), podobnie jak rozgrywki klubowe i pucharowe.
Co zatem oferuje Polsce Palikot?
Wielomiliardowe odszkodowania, straty z tytułu utraconych korzyści, niewykorzystanych inwestycji....
Zarówno instytucje futbolowych sponsorów, jak i kluby piłkarskie w razie wdrożenie bzdur Palikota stały by się wierzycielami polskiego państwa i to na wielkie miliardy!
Odszkodowania pogłębiły by budżet do reszty.
Delegalizacja i co dalej?
Powołanie związku piłkarskiego przez rząd, sejm?
A gdzie miał by się zrzeszyć taki twór, w Radzie Ministrów?
Najprawdopodobniej tak, bo do UEFA, takiej organizacji politycznej nikt by nie przyjął.

Rozważanie są oczywiście czysto teoretyczne, bo póki co Palikot z Rozenkiem mogą sobie delegalizować własne związki małżeńskie lub palenie „jonitów” w domowej łazience... a zawieszać co najwyżej papier toaletowy w sejmowej wygódce.
Ludziom myślącym nauczkę dały już trzykrotne próby zawieszania zarządu PZPN, które to za każdym razem kończyły się pokutnym workiem  na urzędnikach strony rządowej.
Chcecie wyrzucić Latę i Kręcine – znajdźcie dowody ich działania niezgodnego z prawem, bo póki co wątpliwej wiarygodności objawione ostatnio „taśmy kompromitujące” nie przekonują.

Zdelegalizujmy już raczej szkodników i idiotów z małpim rozumem, którzy w majestacie prawa mogą przy aplauzie ciemniaków narobić bardzo drogich głupot.

sobota, 26 listopada 2011

"Theriotesi”


Kształcony nocą doktorant z Pułtuska Robert Biedroń skrytykował Kaczyńskiego za pomysł przywrócenia kary śmierci za szczególne przestępstwa.
To jest barbarzyństwo! To się w głowie nie mieści... i inne takie, plecie Biedroń ... to nie jest w duchu cywilizowanego świata....
Ruch Poparcia Palikota mający sam w swoich szeregach skazanego za rozbój bandytę , najwyraźniej postanowił właśnie to środowisko dopieszczać, gdyż po ostatnich wyborach jest ono niezagospodarowane. W porównaniu z wyborami w 2005 roku, gdy odsiadujący wyroki poparli w 80% Platformę, teraz nie wykazali się w ogóle obywatelską postawą i olali wybory.
Palikot wystawił Bieronia, by właśnie on, jako uciskany pederasta krajowy, stanął w obronie uciskanych morderców, zwyrodnialców, pedofili i seryjnych zabójców.
Nie będę, przez wrodzony takt pisał nic na temat inteligencji i wpływu seksu analnego na poziom  umysłowy lewicowych rewolucjonistów-pederastów, bo jest to jak mniemam znana wszem i wobec sprawa. Logiczne argumenty, poparte również logicznymi tezami w wypadku Biedronia, nie wchodzą w grę. Jak świat postawiony jest przez typki podobne do trupy Palikota – na głowie, świadczy choćby to, że barbarzyństwem uznawane jest przez nich eliminowanie z życia publicznego zwyrodnialców, a wtykanie w odbyt penisa – nie.
Kara śmierci nie mieści się „Biedroniom” w głowie, natomiast co innego ale gdzie indziej, choćby w największych rozmiarach zmieści z pewnością. Świadczy to tylko o pojemności tych miejsc.
Wiadomo, że organy mało używane nie rozwijają się i nie rozrastają tak, jak te nad wyraz eksploatowane.  
Bezczelnością największą jest jednak przeciwstawianie wyimaginowanych zagadnień cywilizacyjnych, bezpieczeństwu ludzi normalnych. Eliminacja przestępców, według Biedronia „nie jest w duchu cywilizowanego świata”.
Zapewne w takim duchu (według palikotników) jest natomiast homoseksualizm, który tak rzeczywiście bardziej przybliża ludzi do świata zwierzęcego i przywodzi wizerunek kopulujących dwóch psów-samców na trawniku. Co z cywilizacją ma wspólnego dzikie, niezaspokojone zwierze lub bezmózgowy troglodyta „dupcący” wszystko co się rusza?
O takich osobnikach, nazwanych „theriotes” pisał już Arystoteles.
Zatem „theriotesi” od Palikota, nie ubliżajcie ludziom cywilizowanym.

piątek, 25 listopada 2011

środa, 23 listopada 2011

Smutny dzień w rodzinie


Premier na aukcji internetowej!


Budżet, budżet, budżet...
Co zrobić, by ratować budżet kraju, nie dopuścić do kompromitacji i uchronić własny wizerunek?
Radzili nad tym: Pan Premier, minister finansów oraz liczne wpływowe osoby z rozległego Bizancjum naszego władcy.
Radzili i uradzili...
Na popularnym portalu aukcyjnym pojawiły się małe statuetki aniołka z dzieckiem. Nie jest to normalny aniołek i nie jest to normalne dziecko.
Na potrzeby skarbu państwa wyprodukowano 2500000 takich właśnie małych figurek, które przedstawiają pana Premiera z jego politycznym  synem Januszem Palikotem w objęciach.
Figurka symbolizuje trwałą i dozgonną wzajemną zależność syna od ojca i odwrotnie.
Cena nie jest wygórowana, wynosi tylko 13 zł (plus opłata pocztowa za przesyłkę), a każdy dorosły obywatel pod rygorem karnym będzie zmuszony do zakupu takowej, w terminie nie przekraczającym 29 dni roboczych.
Skarb Państwa liczy w ten sposób na dochód z aukcji w wysokości ok. 57 000 000 zł, co pozwoli na wypłacenie premii  urzędnikom Bizancjum oraz na stworzenie kilku nowych etatów w administracji państwowej.
Trzymamy kciuki i przypominamy:
Aukcja Internetowa, 
ANIOŁEK – FIGURKA ANIOŁKA Z DZIECKIEM – ŚLICZNA, 
sprzedawca: Cuda-donka-na-kiju2011
cena 13 zł.
Nie zwlekaj – kup teraz!


wtorek, 22 listopada 2011

Co wyskrobał sobie Robert Biedroń?


- (...) Kiedy państwo mnie zapytacie o aborcję, powiem państwu, że dokonałem aborcji, bo jest to też kwestia związana z wolnościami obywatelskimi i jestem w 100% przekonany, że obywatele powinni mieć prawo do wykonywania aborcji.

Kiedy państwo mnie spytacie o wolność zgromadzeń, o spontaniczne zgromadzenia i karanie tych spontanicznych zgromadzeń, powiem: "tak, organizowałem spontaniczne zgromadzenia", bo uważam, że obywatel ma prawo organizować spontaniczne zgromadzenia.

- I mimo że jestem znany z tego, że jestem abstynentem, także jeśli chodzi o marihuanę, to będę publicznie deklarował, że palę marihuanę, bo uważam, że prawo obowiązujące w Polsce w tym zakresie łamie podstawowe prawa i wolności obywatelskie i należy je zmienić.
Dlatego: tak, palę marihuanę, tak, dokonałem aborcji, tak, jestem za spontanicznymi zgromadzeniami.(...)

Tyle Robert Biedroń.
Trzeba przyznać, że dość interesujący sposób myślenia i respektowania prawa. Szczególnie gdy taki stek głupot wypowiadany jest przez wiceprzewodniczącego komisji sprawiedliwości.
Powyższe bzdety oznaczają, że „pod sufitem” u posła ruchu palikota, dzieją się zatrważające przemiany psychiczne.
Sam już sposób myślenia, typowy dla „nazioli” czyli „jeżeli wydaje mi się, że prawo jest złe, to mogę je mieć gdzieś i go nie respektować”, źle wróży na przyszłość Biedroniowi, gdyż każda choroba nie leczona pogłębia się.

Homoseksualny Biedroń z zapędami nazistowskimi, to wzorzec nowego modelu „homonazisty” czyli pederasty naziola. Przykro a zarazem groźnie, że coraz więcej osób dotkniętych chorobą homoseksualną zdradza zapędy nazistowskie.
Nawet nie zdziwi, gdy „świętym” homoseksualnych lewaków zostanie zamordowany przez bojówki SS, szef SA Ernst Roehm – pederasta lubieżnik, lider lewicy ruchu narodowosocjalistycznego, który otwarcie głosił robotniczy, antykapitalistyczny charakter zbliżającej się rewolucji.

To co wydaje się Biedroniowi i jakie wizje nowego ładu społecznego sobie wymyślił jest jego osobistą sprawą. Świadczy to tylko o jego poziomie umysłowym.
 A niech nawet mu się wydaje, ze wszyscy są homoseksualistami i skrobią sobie na potęgę, paląc marihuanę oraz zbierają się bez zezwolenia w tłumie homonazistów i podążają w marszu zdobywców na Jasną Górę. A niech mu tam...
Nawet nie chcę tego drążyć i mało mnie to interesuje.
Co innego, gdy padają słowa negujące istniejące prawo oraz to prawo jawnie wykpiwające. Może to nawet budzić podejrzenia, czy nie jest to przestępstwo lub nawoływanie publiczne do popełnienie jego.

Skrajne postawy oraz deklaracje mogą budzić też inne skrajne postawy i deklaracje.
Aż strach pomyśleć, co będzie gdy ktoś inny, wzorem Biedronia, też uznający prawo do wypowiadania publicznie własnych praw, niekoniecznie zgodnych z prawem stwierdzi na przykład:

- (...) Kiedy państwo mnie zapytacie o strzelanie do lewaków-pederastów, powiem państwu, że strzelałem do nich, bo jest to też kwestia związana z wolnościami obywatelskimi i jestem w 100% przekonany, że obywatele powinni mieć prawo do strzelania do homonazistów....

-----------------------------------------------------------------------------
Jedno tylko nurtuje mnie w wypowiedzi Biedronia.
Co u licha on sobie wyskrobał w ramach deklarowanej aborcji?

Bardzo proszę o zgłaszanie propozycji.
Komplet sugerowanych, wyskrobanych obiektów przyrzekam wysłać do posła Biedronia z prośbą o wytypowanie tej jednej, prawidłowej odpowiedzi.

czwartek, 17 listopada 2011

Stwórzcie komsję specjalnie dla Biedronia

Sejmowy „wybryk natury”, posioł Ruchu Podtarcia Palikota Robert Biedroń znów „błysnął”. Dziś dostało się nowemu ministrowi sprawiedliwości Gowinowi.
Jak to bywa u Biedronia zarzuty wobec Gowina są oczywiście „merytoryczne i rzeczowe”.

„ (...) Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin to najgorszy minister nowego rządu (...) Bardziej nadawałby się do innego resortu, na przykład , gdyby premier Tusk utworzył ministerstwo religii katolickiej – Gowin mógł by zostać tam ministrem"(...)
I dalej na temat Gowina: (...) Talibowie także chcą ograniczać prawa kobiet do rozrodczości, modlą się o zarodki i są przeciwko związkom partnerskim (...).

Właściwie trudno komentować wypowiedź Biedronia.
Trudno, gdyż ostra polemika z ułomnym nie przynosi chluby i po prostu nie wzbogaca.
Jedynie, co może tłumaczyć głupkowate komentarze pederasty od Palikota, to zawiedzione marzenia o stanowisku Pełnomocnika Rządu ds. Równego Statusu.
Jeszcze kilka tygodni temu, sam fuehrer Palikot (niczym osioł ze „Szreka”  skaczący i wykrzykujący: „wybierz mnie, wybierz mnie...”) domagał się od Tuska, tego stołka właśnie dla Biedronia.
Premier Biedronia „olał”.
Biedroń popłakał się i w swoim stylu z zemsty użył „argumentów rzeczowych”.

Ponieważ jestem człowiekiem już wystarczająco wzbogaconym i nie dbającym o ponadstandardową chlubę, w ramach rewanżu, w podobny sposób spróbuję skomentować wybór Biedronia na stanowisko wiceprzewodniczącego Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.

„(...) Biedroń to najgorszy członek (!) Sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka (...) Bardziej nadawałaby się do innej komisji, na przykład gdyby Palikot we własnym zakresie utworzył Komisję Dłubania w Odbycie – Biedroń mógł by zostać tam przewodniczącym”(...)
(...) Hitlerowcy też zezwalali na skrobanki i wprowadzali w szerokim zakresie eugenikę.
A  wspieranie homoseksualizmu, to również przyzwolenie na pedofilię (...).

środa, 16 listopada 2011

Nie deptać “Stokrotki”!


Chotomska Wanda - Nie deptać stokrotek! (fragment)

Idziemy w tym marszu wciąż naprzód i naprzód,
a tutaj stokrotka pod płotem
Ostrożnie kochani, nie włazić butami
Uwaga! Nie deptać stokrotek!         
(…)
Nie wolno zapomnieć - to ważne ogromnie,
to serce dyktuje ten protest 
na wielkim afiszu stokrotkę narysuj.
Uwaga! Nie deptać stokrotek!
 
----------------------------

Ot zagrzęźli my, a czort karty rozdaje – zdaje się mówić, niczym Pawlak do Kargula - MIchnik do Palikota.
A wszystko przez jednego tajnego współparacownika UB, który zajął się wynajdowaniem w rodzinach innych - dla odmiany jawnych współpracowników UB.
Krótko mówiąc, Niejaki Kotliński Roman, redaktor naczelny Faktów I Mitów oraz poseł z ramienia Ruchu Podtarcia Palikota (choc to akurat określenie nie jest precyzyjne, mając w pamięci inną część ciała, w formie atrapy, eksponowaną nad wyraz, przez fuehrera ruchu), poczuł żal, iż nie posiadał w rodzinie tak zasłużonej dla PRL osobistości jak Monika Olejnik (tatuś pułkownik) i z paskudnej zazdrości przypomniał w swojej gazecie jej rodzinne koneksje.
Przykre to i żałosne, ale cóż zrobić, nie wybieramy sobie rodziców.

Pozycję, którą  w zawodowym życiu Kotliński musiał osiągać własnym, długim jęzorem i aktywną kolaboracja, Monika Olejnik miała “od ręki” – i to bez specjalnych starań.
To może doprowadzić do frustracji.

Sfrustrował się Kotliński niemiłosiernie i wypowiedział otwartą wojnę Olejnikowej, a jako powód czy prowokacje uznając, jej negatywny stosunek do zatrudnienia w piśmie Kotlińskiego zabójcy Ks. Popiełuszki.
Słusznie, bo każdy może sobie zatrudniać u siebie jakich chce morderców czy bandytów – I wara komukolwiek od tego!
Jeżeli komuś żal, to niech sobie poszuka.
Więzienia w Polsce pękają w szwach od morderców-dzieciobójców, pedofili czy zwykłych pospolitych kiziorów-łomiarzy I nożowników.
Nie ma Olejnik czego Kotlińskiemu zazdrościć.

Jasne jest, że Kotliński ogłaszając stan wojenny w stosunkach z Olejnikową wypowiedział też wojne “Agorze”.
Na oskarżenia szefa “FiM” zareagowała “GW”.
Wychodząc z założenia, że wroga najlepiej niszczyć jego własną bronią, poczęła tworzyć mity (fakty zostawiając Kotlińskiemu) o tatusiu p. Olejnik – przydzialając go w epoce PRL do ekipy chroniącej Polskie ambasady a nie do ubeków.
Gdy już opadł gromki śmiech, wytknięto Agorze, że może Pan pułkownik Tadeusz Olejnik faktycznie był ochroniarzem w ambasadach, ale głównie zajmował się inwigilacją osób wchodzących I wychodzących z nich, co zlecały mu służby bezpieczeństwa.

No, i teraz niedawni bracia w socjaliźmie tłuką się nawzajem.
Z jedenej strony Urban, Michnik i cała hałastra z Agory a po drugiej stronie Palikot, Rozenek (wiceurban w NIE!), Nowicka.
Ubaw po pachy - ubek zarzuca ubekowi ubectwo!:))…

Oczywiście specjalizująca się w pisaniu otwratych listów “GW” natychmiast skleciła “list otwarty w obronie Moniki Olejnik”.
Też fajny I śmieszny, z uwagi choćby na autorytety, które się pod nim podpisały:
Marek Balawajder, Wojciech Czuchnowski, Grzegorz Gauden, Mariusz Gierszewski, Bertold Kittel, Katarzyna Kolenda-Zaleska, Grzegorz Miecugow, Roman Osica, Adam Wajrak, Ewa Wanat i Dominika Wielowieyska.

Wtajemniczeni mówią, że to grupa inicjatywna powstającego właśnie Towarzystwo Ochrony Stokrotki… a hymn ich na wstępie!

wtorek, 15 listopada 2011

Z pamiętnika młodego lewicowca.

8.22 – Obudziłem się , bo zadzwonił pieprzony budzik. Że też nikt nie zrobił z tym porządku. To podobno wynalazek niejakiego Platona, takiego starożytnego naziola z Grecji...
Ale za chwilę złość mi przechodzi, bo to przecież dziś jest TEN dzień!

9.15 – Wybiegam z domu. W ostatniej chwili zabieram kominiarkę. To by było dopiero, gdybym jej zapomniał. W biegu naciągam ją na głowę i zapinam katankę.

9.29 – Wpadam do „spożywczego” biorę dwie bułki i oranżadę. W czasie gdy ta pieprzona faszystka za ladą odwraca się zwiewam ze sklepu. Nie będę płacił nazistom i wspierał ich kapitału.

9.35 – Uff... już jestem w autobusie. Jadę. Że też ten cholerny faszysta za kierownicą musi tak wolno jechać. O, zrobi się z nimi porządek! Na tych nazistów z ZTM też przyjdzie czas...

9.56 – Z gębą pełną zgryzionej bułki wpadam na Nowy Świat i pędzę do „naszej kawiarni”. Zdążyłem w ostatniej chwili. Przede mną wszedł właśnie instruktor, towarzysz „Sutek” z innymi towarzyszami. Będzie odprawa.

10.00 – Zaczyna się odprawa. O tym nie mogę nic napisać, bo to ściśle tajne. Ale o jednym tylko wspomnę, tak pięknie ułożonej „drabinki” z bejsboli jeszcze nie widziałem...

10.23 – Wychodzimy z lokalu. Jedziemy po towarzyszy z Niemiec. Szybo, szybko... trzeba ich odebrać z ustalonego miejsca i przywieźć do nas. W biegu wpadam na jakąś emerytowaną faszystkę z białą laską. Przewracam się o nią i tłukę sobie łokieć. Chłopaki chcą faszystce dołomotać za napad na mnie, ale nie mamy na to czasu. Tam przecież towarzysze z Berlina czekają... Że też to cholerne bydło nazistowskie nie potrafi patrzeć przed siebie!

10.47 – Jesteśmy już. Towarzysze witają nas radośnie „Heil Marx” i „Heil Engels”. Odpowiadamy: „Heil Jaruzel” a niektórzy „Heil Blumsztajn”!
Ściskamy sobie mocno dłonie i każdy wymienia po trzy „niedźwiedzie” z Niemcem.

10.58 – Idziemy zwartą grupą w kierunku „naszej knajpy”. Nie ma mocnego na nas! Faszyści zmykają na drugą stronę ulicy. Jednemu nawet balon z ręki uciekł, gdy ojciec z nim uciekał przez jednię. Gdzieniegdzie zaskowycze jakiś nazistowski pies lub miauknie faszystowski kot. Budzimy respekt! Nosimy się na czarno i nie ma z nami żartów.

11.12 – Jeden z niemieckich towarzyszy rzuca pomysł aby zanim wejdziemy do „naszej knajpy” na zimną wódkę i ciepły kompot w strzykawce, trochę się rozerwać. Właśnie jak na zawołanie trafiają się polscy naziści w faszystowskich, napoleońskich mundurach. Plujemy sobie na nich. Niech wiedzą, że z nami nie ma żartów.

11.32 – Chyba dostrzegła nas faszystowska policja. Gonią nas. Uciekamy do naszej knajpy. Co ci naziści od nas chcą? Jeszcze próbuje bronić nas Towarzysz „Sutek” ale na nic to. Każą wychodzić na zewnątrz. Najgorsze, że zabierają nasze bejsbole, strzykawki, gorzałę i noże z kastetami...

11.45 – Zabierają też na komisariat niemieckich towarzyszy, a nam każą się rozejść. Na pożegnanie śpiewamy „międzynarodówkę” i na wszelki wypadek, aby towarzyszom z Berlina było miło niektórzy, co potrafią intonują „Horst Wessel Lied”.

11.58 - Stoimy przed „naszą knajpą” i czekamy na rozkazy. Nagle poruszenie w tłumie. Właśnie dotarł tu główny ideolog „kolorowej rzeczpospolitej” – towarzysz Żakowski. Tłum skanduje „Żako, Żako, Żako...”. Towarzysz Jacek niczym Włodzimierz Lenin gładzi zalotnie bródkę i znanym gestem Illicza pozdrawia nas ręką.

12.16 – Są dyrektywy. Mamy czekać, aż coś Komitet Centralny postanowi. Oczywiście możemy sobie tak dla wprawy natłuc jakiegoś faszystę albo go opluć, ale mamy się daleko nie oddalać. Czekamy, zrywamy faszystowskie flagi, plujemy...

14.25 – Wreszcie! Idziemy na Plac Konstytucji. Po drodze dochodzi do nas informacja, że Stowarzyszenie Żydów Polskich nie poparło nas i nie weźmie udziału w blokadzie.
A to paskudni faszyści!

14.48 – Jesteśmy na miejscu. Reszta towarzyszy niemieckich, ta grupa która nie dała się spacyfikować nazistowskiej policji stoi już na posterunku i trzyma banery. Witamy się. Po dwa niedźwiedzie na osobę.

15.00 – „Tamci” zaczynają organizować się w grupę. W szeregi faszystów przenikają nasi bojówkarze. Zaczyna się rozróba. A dobrze tak naziolom!
My stoimy dumnie i wiernie idei komunistycznej. Gdzieniegdzie tylko jakiś klej ktoś wącha, tam strzykawka idzie w ruch, tu ktoś kogoś po tyłku głaszcze... istna parada równości się zrobiła!

15.36 – zabawa trwa w najlepsze. Jest scena, a na niej towarzysz Lizut udaje towarzysza CheGuevarę i po hiszpańsku wygłasza odezwy! Artystka estradowa towarzyszka Kwiatkowska parodiuje i wykpiwa znane postaci faszystowskie, takie jak: Kaczyński, Giertych, Napieralski, Gronkiewicz-Waltz czy Miller.
Śmiejemy się i socjalistycznie bijemy brawo.

16.10 – Wraz z kilkoma towarzyszami z Niemiec, biegniemy za jednym nazistą, który pokazał się z flagą biało-czerwoną na skrzyżowaniu. Gdy widzi nas zbliżających się, próbuje uciekać. Szybko udaje nam się go dorwać, bo jest na wózku inwalidzkim.

16.43 - Jesteśmy ponownie w tłumie naszych. Ponosi nas patos tego zgromadzenia. Przybywają kolejny zasłużeni towarzysze: Olszański, Beylin, Szczuka oraz... Kalisz!
Szczególnie przybycie tego ostatniego wywołuje wielki aplauz.
„Ryszard, Ryszard, Ryszard...” – roznosi się skandowanie.
Towarzysz Ryszard, trochę speszony – macha do tłumu i zakłada czerwoną chustę radzieckich pionierów na szyję. Wygląda imponująco. –„A gdzie Wasz socjalistyczny Jaguar” – woła ktoś z tłumu.
-„Nie bójcie się, zacny antyfaszystowski, socjalistyczny Jaguar jest pod dobrą opieką, towarzysze...” - uspokaja Kalisz –„pilnują go na Żurawiej nasi niemieccy bracia!”
Z tłumu daje się słyszeć głębokie –„uffff...”

17.18 – Znów biegniemy na akcję. Ktoś rzucił plotkę, że widział małżeństwo nazistowskich emerytów z opaskami biało-czerwonymi na ramieniu i z inicjałami A.K., gdzieś w okolicach ulicy faszysty księdza Skorupki. Okazuje się, że był to fałszywy alarm.

19.11 – Bawimy się w najlepsze w naszym gronie. Ktoś przyniósł socjalistyczną wódkę i jakieś komunistyczne fajki... Pijemy i palimy – wznosimy okrzyki.

19.28 – Dochodzą do nas wieści, ze naziści są już pod pomnikiem faszysty Dmowskiego i podpalili samochody socjalistycznej stacji TVN. Na znak protestu my palimy... marihuanę i jointy!
Żaden nazista czy faszysta nam teraz tego nie zabroni.

20.03 – Wystąpienie towarzysza „Suta” rozwiązujące zgromadzenie. Wielkie brawa i zwyczajowe „sto lat towarzysze, sto lat..”.
Zachęcony wielkim i gorącym przyjęciem, towarzysz „Sut” w kilku słowach zwraca się do tłumu:
-„Ludu pracujący miast i wsi... towarzysze i obywatele... nasze socjalistyczne zgromadzenie pokazało hitlerowskim i kapitalistycznym bankrutom politycznym, że komunizm i internacjonalizm są wartościami, które same potrafią się obronić, a jeżeli nie, to zawsze braterskie ramię niemieckiego towarzysza przedłużone o bejsbolowy kij jest na posterunku...”

20.44 – Rozchodzimy się do domów.

21.36 – Jestem już na miejscu. Jeszcze tylko udaje mi się skopać jakiegoś nazistę, który wyszedł w szlafroku na spacer z psem...
Wchodzę do klatki, za mną tylko ten cholerny jamnik, psia jego mać - nazistowska rasa – tak strasznie ujada...

poniedziałek, 14 listopada 2011

Pomnik upamiętniający przyjaźń Polsko-Niemiecką

Wydarzenia 11. Listopada i wspólna zorganizowana akcja Polskiej i Niemieckiej młodzieży doczekały się monumentu. Za sprawą wspierającej nowoczesne i europejskie zachowania podczas akcji „faszyzm nie przejdzie” koalicji „Porozumienie 11.Listopada” wkrótce już stanie w stolicy piękny pomnik ku pamięci wielkiej przyjaźni.



niedziela, 13 listopada 2011

„Krytyka Polityczna” odcina się od przyjaciół

Wspierająca hitlerowskich zadymiarzy i homonazistów z 11. Listopada “Krytyka Polityczna” „udaje niemca” i twierdzą, że w ogóle nic o szwabstwie tłukącym ludzi z Polskimi flagami nie wie.

Mało rozgarnięta i zorientowana jest ta „Krytyka Polityczna”, bo zapomniała już co robiła tydzień temu i kogo prosiła o pomoc.
Z niedożywienia albo choroby taki np. Sutowski czy inny Scierakowski nie pamiętają kogo mobilizowali do uczestnictwa w blokowaniu i komu jeszcze dzień wcześniej pomagali melinować się we własnej knajpie.

Krótka pamięć polskiej „lewicy” to normalka.
Nie raz i nie dwa w polskiej historii lewactwo krajowe zasłaniało się niepamięcią, a dwóch takich to do dziś nie może sobie przypomnieć, który z nich rozkazał strzelać do górników w kopalni „Wujek”, trzydzieści lat temu.
Nie inaczej jest z „Krytyką Polityczną” skupiającą chyba najbardziej parszywe środowiska lewicowe i homonazistowskie.

Ponosząca wraz z Blumsztajnem z „GW” całkowitą odpowiedzialność za prowokacje 11. listopada i jej skutki, lewacka hałastra z „Krytyki” zwęszyła szanse na zdjęcie z siebie choć części odpowiedzialności i zgodnie ze stalinowskim zwyczajem iż „najlepszą obroną jest atak” – atakuje.
Mając ludzi za idiotów, próbują zaprzeczyć faktom i relacjom naocznych świadków. Ba, nawet dowody takie jak fotografie i filmy nie są w stanie zmienić stanowiska szmatławca kierowanego przez Sławomira Ścierakowskiego.

„Krytyka Polityczna” publikuje teraz „oświadczenie”.
Prócz wyświechtanych określeń znanych z „bełkotu” epoki Gomułki i Gierka na szczególną uwagę zasługuje próba zrzucenia całej odpowiedzialności na innych.
Normalka.
A wszystko kończy się bojowym: „Stop faszyzmowi na ulicach Warszawy!” – przypominającym słynne zawołanie sowieckich najemników i ich hiszpańskich bydląt „No pasaran!” z czasów wojny z komunizmem w Hiszpanii.

Biedni komunistyczni pismacy, a cóż to się u was zmieniło?
Pozostawiacie teraz bez wsparcia swoich pomagierów-zadymiarzy z enerdowskiego „Hitlerjugend”?
Najpierw zapraszacie, a teraz zabraniacie im wychodzić na ulice?
A feee... to nie po Polsku!

Oświadczenie organu homonazistów podpisali:

Robert Biedroń, Agata Bielik-Robson, Seweryn Blumsztajn, Marek Beylin, Artur Domosławski, Kinga Dunin, Maciej Gdula, Dorota Głażewska, Agnieszka Graff, Anna Grodzka, Andrzej Grzymała-Kazłowski, Katarzyna Górna, Izabela Jasińska, Ryszard Kalisz, Joanna Kos-Krauze, Krzysztof Krauze, Maria Krauss, Krystian Legierski, Robert Leszczyński, Mikołaj Lizut, Łukasz Maciejewski, Cezary Michalski, Joanna Mytkowska, Piotr Najsztub, Wanda Nowicka, Wojciech Olejniczak, Piotr Pacewicz, Janusz Palikot, Sławomir Sierakowski, Michał Sutowski, Paweł Smoleński, Beata Stasińska, Agata Szczęśniak, Kazimiera Szczuka, Joanna Tokarz, Agnieszka Wiśniewska, Magdalena Żakowska, Jacek Żakowski.

Kurcze blade... a jest tu choć jeden Polak!?

sobota, 12 listopada 2011

Spalenie wozów TVN – symboliczne!

Niczym spalenie „tygrysa” podczas Powstania Warszawskiego, spalenie samochodów TVN urosło do miana symbolu. Symbolu walki z zaborczą i antypolską propagandą.

Dziś w Warszawie, dzięki nieudolnej i prowokacyjnej akcji „państwowej” policji udało się ugrupowaniom lewackim i ich neohitlerowskim kolegom z „antify” doprowadzić do sporych zamieszek na ulicach stolicy.

Nazwane „Bojówkami Blumsztajna” czerwone hordy bydła spod znaku czerwonej gwiazdy i krwawej szmaty na kiju wspierane przez policję, bezprawnie blokowały patriotyczny marsz . Marsz legalny i zgłoszony zgodnie z wymogami jako demonstracja pokojowa.

Dla „policji państwowej” prawo, jak widać, nie znaczy nic.
Liczy się odgórna dyrektywa i trendy polityczne w kraju.
Policjanci, jak mogli wspierali bydlaków, a nawet pomagali im w napadach i katowaniu uczestników marszu (http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=BHTrAcSHdsU).

Widocznie proeuropejski kierunek i zawiązana przyjaźń polsko-niemiecka wymaga ofiar.
To jedynie może tłumaczyć pobłażliwość wobec hitlerowców z „antify” i ich „kolorowych” przyjaciół.
Tyle znaczy prawo w kraju „cudotwórcy” i „Bula”.

Dzień 11. Listopada stał się dniem narodowej hańby.
Hańby dla obecnego państwa, które pozwala na ekscesy z udziałem szwabskiego, hitlerowskiego bydła w dniu tak ważnym dla Polaków.
Umożliwienie udziału w blokadzie „Marszu Niepodległości” zaproszonych przez tzw. „porozumienie 11. Listopada” neohitlerowców z szwabskiej „antify” to wielki sukces resortu kierowanego przez tuskowego ministra Millera.

Jaki może mieć wpływ na udział hitlerowskich bojówkarzy w zadymach - minister Spraw Wewnętrznych i Administracji”?
W demokratycznym kraju nie do pomyślenia... w Polsce jak najbardziej.
Nie tak dawno, bo w 2004 roku, w czasie Europejskiego Szczytu Gospodarczego w Warszawie, policja skutecznie zablokowała przyjazd do Polski tysięcy bandziorów i zadymiarzy – antyglobalistów z ościennych krajów.
Jak widać można było.
Wtedy, w ich mniemaniu ta hołota mogła narazić na szwank wizerunek organizatora imprezy – „magistra Olka”.
Teraz jak widać obecność niemieckich neohitlerowców była państwu Tuska na rękę.

Dziwnie się sprawy mają, skoro narodowe mniejszości starają się wymóc sympatię do siebie i akceptację własnych środowisk za pomocą buta i kija.
Tyle właśnie oznacza dla żydokomunistycznej i lewackiej szumowiny demokracja i tyle narodowa tradycja.
Dziwić się trudno, bo sięgając pamięcią do II Rzeczpospolitej - kiedy komunistyczny ruch rozkwitał - przykładów aż nadto.
Czym różni się bezmózgowy tłuk z antify od sprzedającego swój kraj sowietom żydokomunisty z KPP?
Czym różni się Kurkiewicz z Żakowskim i Szczuką od Nowotki, Hibnera czy Rutkowskiego?
Jedno szambo – komunistyczne!

Udział szwabów-hitlerowców z „antify” w obchodach rocznicy 11. Listopada, to początek nowego w naszym kraju. Jeszcze nikt, od pamiętnych dni 1918 roku nie zdobył się na przejaw takiego zbydlęcenia i zaprzaństwa.
Na taki gest mogli zdecydować się tylko prohitlerowscy i żydokomunistyczni bojówkarze, którym nigdy niepodległa Polska nie była na rękę.
Czerwone i tęczowe szmaty w tłumie chronionej przez policję bandy zwyrodniałej hitlero-komunistycznej hałastry, niczym niegdyś teutońskie „hakenkreuze” zapadną na długie lata w pamięci ludzi obserwujących dzisiejsze wydarzenia.
Także pogarda dla Polski i symboliczne plucie szwabskiej hołoty na mundur polskiego żołnierza z „grupy rekonstrukcyjnej”....

Dziś coś się zmieniło.
Niezmierna siła ludzi dobrej woli i ich przemarsz, mimo prób torpedowania ze strony policji oraz hitlerowców z homonazistami po społu – zapoczątkował nowy etap.
Mimo policyjnych kłód pod nogami, mimo kłamliwych przekazów medialnych i mimo homonazistowskich, hitlerowskich blokad – udało osiągnąć cel i poczuć się spadkobiercami idei wolnej Polski.

Teraz to wy – bando sierot po komunizmie bójcie się.
Teraz to wasze „marsze pederastów” i inne wiece degeneratów będą blokowane w imię hasła: „PEDALSTWO NIE PRZEJDZIE”.
Polska nie jest kolorowa!
Polska jest biało-czerwona!