Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sikorski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sikorski. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 14 lipca 2014
środa, 2 lipca 2014
sobota, 28 czerwca 2014
Inteligent po Oxfordzie - mistrz komunikacji pośredniej
Nie mogłem się powstrzymać :)
Absolwent Oksfordu i inteligent w drugim pokoleniu –
Radosław Sikorski, mąż Anki Applebaum, pochwalił się na Twitterze, że doniósł
do prokuratury.
Od absolwentów szkół wyższych wymagamy jako-takiej komunikatywności
i logiki w uzywaniu słowa pisanego o mówionym już nie wspominając, a od
ministrów nawet więcej.
Niestety w słowie mówionym Sikorski Radosław nie jest
Miodkiem – wystarczy posłuchać tasmy „wprostu“, natomiast w pisanym nawet nie
jest Kononowiczem. Wystarczy popatrzeć na jego twitterowy wpis (zamieszczam go
poniżej).
Logiczne myślenie przy formułowaniu zdania złożonego –
materiał klasy III szkoły podstawowej.
Panie Sikorski - ciekawe, czy owa zorganizowana grupa
przestępcza działał z artykuły czy z czyjegoś polecenia?
Etykiety:
analfabetyzm,
błędy językowe,
głupota,
komunikacja,
minister,
PO,
Sikorski
wtorek, 3 grudnia 2013
piątek, 15 lutego 2013
czwartek, 1 grudnia 2011
Przebadać członków rządu!
Zaproponowany niegdyś projekt
obowiązkowych badań lekarskich (ze szczególnym uwzględnieniem szczegółowych badań
psychiatrycznych) przeprowadzanych przez
członków rządku wydaje się być się w
dzisiejszych czasach koniecznością.
Jak wiadomo, nikt nie bada
i nie ocenia zdolności umysłowych ludzi, którzy sprawują władzę wykonawczą w
kraju.
Nie bada a powinien...
Skąd wiadomo, że osoby mianowane
na ministerialne stanowiska są w pełni władzy umysłowej?
Skąd wiadomo, że są zdrowe
i zdolne piastować najwyższe państwowe urzędy?
Na jakiej podstawie
Premier, bez wglądu w stosowne badania medyczne powierza najwyższe stanowiska państwowe, być może
chorym ludziom?
Jest to ogromny błąd, który
póki jeszcze czas należy niezwłocznie naprawić.
Na pierwsze efekty owej bezmyślności
lub zaniechania nie trzeba było długo czekać.
Dziś jeden „orzeł bez badań”
dał wystarczająco stosowny popis i to publicznie.
„ Przepraszam
Jarosława Kaczyńskiego za to, że wprowadziłem stan wojenny. Ale dlaczego wtedy
nie maszerował?” – napisał niejaki
Sikorski Radosław, zatrudniony przez Donalda Tuska jako minister spraw
zagranicznych.
Czyżby to od nadmiaru
władzy a może tylko chwilowa utrata świadomości?
Może to początki zaburzenia
osobowości, a wielki podziw dla „generała-spawacza” przerodził się w utożsamienie
z tą osobą?
Choroba nie leczona może się
pogłębiać...
Dlatego domagam się przeprowadzenia
szczegółowych badań lekarskich wśród członków rządu!
wtorek, 2 sierpnia 2011
Jeden, dwa, trzy – sprintem po njusach (4)
...
No i już po urlopie...
...
Jest raport – znaleźli się też jego entuzjaści
Wydarzeniem sezonu – raport Millera.
Już sam fakt postawienia na czele „niezwykle ważnej komisji” osoby zamieszanej w katastrofę i wymienianej jako jedna z odpowiedzialnych za wypadek, skłania do porównań z postawieniem, dajmy na to Mikołaja Jeżowa na czele „komisji badającej zbrodnie stalinizmu”.
Bardzo trudno przebrnąć przez zawierające parteset stron dzieło pod ideowym i sprawczym przywództwem ministra Jerzego Millera.
A namordował się Miller z kolegami niemiłosiernie, no bo napisać tak, by nic niepoprawnego nie napisać to trudne zadanie.
Sztuka nie powiodła się.
Zgodnie z przewidywaniami, zarówno opozycja jak i rosyjscy przyjaciele nie docenili talentu literackiej grupy i „zjechali” raport niemiłosiernie.
Nie da się mieć cukierka i zjeść cukierka.
Nie da się napełnić brzuszka wilkowi i ocalić owieczkę...
Miller nawet w oczach niezależnych fachowców „przepadł” ze swoim dziełem.
Na osłodę pozostali mu niezawodni michnik i Hypki, którzy to stanęli murem za raportem niczym Tusk za „Panem autostradą” - Grabarczykiem.
Poparcie, ze strony takiej postaci jak michnik jest dla Millera szczególnie cenne, gdyż wyrażone „na wiarę” bez wnikania w fakty.
Michnik do fachowców w dziedzinie katastrof lotniczych raczej nie należy.
Na jego poziomie wiedzy, jedyną katastrofą lotniczą, którą mógłby oceniać z pozycji eksperta jest to, że kiedyś w czasie lotu porzygał się.
Ale zapewne głównie dla takich „fachowców” jest ów raport przeznaczony.
Tragedia narodowa zamiast bohaterskiego zrywu
Jeden dureń, zatrudniony w aparacie państwowym na prominentnym stanowisku, dzień przed rocznicą Powstania Warszawskiego, uznał że biorący udział w patriotycznym zrywie 67 lat temu, to bezmyślne stado baranów dające się prowadzić na rzeź.
Na wielbionym przez tuskowych ministrów Twitterze opublikował głupkowaty wpis o „tragedii narodowej” i zamieścił link do strony jakiegoś stetryczałego historyka-amatora specjalizującego się w opluwaniu dowódców AK i negującego sens oraz poświęcenie powstańców.
Przez wzgląd na (mam nadzieję) czytającą te słowa młodzież pomijam imię i nazwisko tegoż aparatczyka, które to bez stosownych wulgaryzmów nie powinno w obiegu społecznym funkcjonować.
W mediach gotuje się, bohaterowie powstania są wzburzeni, a ów aparatczyk wojażuje po świecie i ma wszystko w ... poważaniu.
Klasę człowieka poznaje się po stosunku do historii własnego Państwa i Narodu.
Po takcie i kindersztubie.
Cóż zatem wymagać po prowincjonalnym chłoptasiu, który mimo że po świecie poobijał się, to najwyraźniej poobijał nie tę częścią ciała, którą powinien.
Nawet fakt posiadania brytyjskiego obywatelstwa w żaden sposób nie gwarantuje londyńskich manier.
Wątpliwości budzi środowisko, którym na wyspach zafascynowany był ów osobnik. Chyba bardziej Wolińska, Brus i Baumann niż Kaczorowski, Urbański i Sabbat...
TVNele morele....
Rocznica Powstania Warszawskiego a w TVNie gość specjalny: Władysław Bartoszewski.
Że niby ekspert i kombatant oraz autorytet.
Na Boga, a co on o Powstaniu może wiedzieć....?
To w kraju brakuje ludzi walczących z bronią w ręku od pierwszego do sześćdziesiątego trzeciego dnia warszawskiego zrywu?
Choć tak naprawdę trudno się dziwić.
Jaka władza – takie autorytety a jakie autorytety taka stacja.
No i już po urlopie...
...
Jest raport – znaleźli się też jego entuzjaści
Wydarzeniem sezonu – raport Millera.
Już sam fakt postawienia na czele „niezwykle ważnej komisji” osoby zamieszanej w katastrofę i wymienianej jako jedna z odpowiedzialnych za wypadek, skłania do porównań z postawieniem, dajmy na to Mikołaja Jeżowa na czele „komisji badającej zbrodnie stalinizmu”.
Bardzo trudno przebrnąć przez zawierające parteset stron dzieło pod ideowym i sprawczym przywództwem ministra Jerzego Millera.
A namordował się Miller z kolegami niemiłosiernie, no bo napisać tak, by nic niepoprawnego nie napisać to trudne zadanie.
Sztuka nie powiodła się.
Zgodnie z przewidywaniami, zarówno opozycja jak i rosyjscy przyjaciele nie docenili talentu literackiej grupy i „zjechali” raport niemiłosiernie.
Nie da się mieć cukierka i zjeść cukierka.
Nie da się napełnić brzuszka wilkowi i ocalić owieczkę...
Miller nawet w oczach niezależnych fachowców „przepadł” ze swoim dziełem.
Na osłodę pozostali mu niezawodni michnik i Hypki, którzy to stanęli murem za raportem niczym Tusk za „Panem autostradą” - Grabarczykiem.
Poparcie, ze strony takiej postaci jak michnik jest dla Millera szczególnie cenne, gdyż wyrażone „na wiarę” bez wnikania w fakty.
Michnik do fachowców w dziedzinie katastrof lotniczych raczej nie należy.
Na jego poziomie wiedzy, jedyną katastrofą lotniczą, którą mógłby oceniać z pozycji eksperta jest to, że kiedyś w czasie lotu porzygał się.
Ale zapewne głównie dla takich „fachowców” jest ów raport przeznaczony.
Tragedia narodowa zamiast bohaterskiego zrywu
Jeden dureń, zatrudniony w aparacie państwowym na prominentnym stanowisku, dzień przed rocznicą Powstania Warszawskiego, uznał że biorący udział w patriotycznym zrywie 67 lat temu, to bezmyślne stado baranów dające się prowadzić na rzeź.
Na wielbionym przez tuskowych ministrów Twitterze opublikował głupkowaty wpis o „tragedii narodowej” i zamieścił link do strony jakiegoś stetryczałego historyka-amatora specjalizującego się w opluwaniu dowódców AK i negującego sens oraz poświęcenie powstańców.
Przez wzgląd na (mam nadzieję) czytającą te słowa młodzież pomijam imię i nazwisko tegoż aparatczyka, które to bez stosownych wulgaryzmów nie powinno w obiegu społecznym funkcjonować.
W mediach gotuje się, bohaterowie powstania są wzburzeni, a ów aparatczyk wojażuje po świecie i ma wszystko w ... poważaniu.
Klasę człowieka poznaje się po stosunku do historii własnego Państwa i Narodu.
Po takcie i kindersztubie.
Cóż zatem wymagać po prowincjonalnym chłoptasiu, który mimo że po świecie poobijał się, to najwyraźniej poobijał nie tę częścią ciała, którą powinien.
Nawet fakt posiadania brytyjskiego obywatelstwa w żaden sposób nie gwarantuje londyńskich manier.
Wątpliwości budzi środowisko, którym na wyspach zafascynowany był ów osobnik. Chyba bardziej Wolińska, Brus i Baumann niż Kaczorowski, Urbański i Sabbat...
TVNele morele....
Rocznica Powstania Warszawskiego a w TVNie gość specjalny: Władysław Bartoszewski.
Że niby ekspert i kombatant oraz autorytet.
Na Boga, a co on o Powstaniu może wiedzieć....?
To w kraju brakuje ludzi walczących z bronią w ręku od pierwszego do sześćdziesiątego trzeciego dnia warszawskiego zrywu?
Choć tak naprawdę trudno się dziwić.
Jaka władza – takie autorytety a jakie autorytety taka stacja.
Etykiety:
Kultura,
Powstanie Warszawskie,
raport Millera,
Sikorski,
Władysław Bartoszewski
czwartek, 25 lutego 2010
Nowe szaty ZdRadka
Jak podają źródła zbliżone do Platformy Obywatelskiej, min. Sikorski obraził się. Obraził się za to, że kandydatem na urząd prezydencki zostanie Bronisław Komorowski. Tak postanowił Donald Wszechmogący wraz ze świtą. Sikorski to człowiek ambitny i popularny, dlatego miejsce swoje postanowił znaleźć w innym ugrupowaniu i tam zaspokoić swoje ambicje...
sobota, 20 lutego 2010
Sondaż: Sikorski nie daje szans Komorowskiemu
Onet: Gdyby w prawyborach w PO mogli głosować wszyscy Polacy, więcej głosów otrzymałby Radosław Sikorski - wynika z sondażu TNS OBOP dla programu "Forum" w TVP Info. Szef MSZ otrzymałby 37 proc. głosów, zaś jego rywal marszałek Sejmu Bronisław Komorowski - 28 proc. (...)
środa, 22 kwietnia 2009
Przygody Detektywa Palikota (cz.1)
W dzisiejszym odcinku detektyw Palikot będzie próbował rozwikłać trudną zagadkę wypływu ogromnych sum pieniędzy z Budżetu Państwa.
Wiadomo tylko, że pieniądze idą na alkohol dla przodujących resortów oraz kancelarii Premiera.
Kto zatem zamawia aż tyle butelek trunków i po co?
Czyżby ktoś cierpiał na chorobę alkoholową?

Ciąg dalszy nastąpi!
Wiadomo tylko, że pieniądze idą na alkohol dla przodujących resortów oraz kancelarii Premiera.
Kto zatem zamawia aż tyle butelek trunków i po co?
Czyżby ktoś cierpiał na chorobę alkoholową?

Ciąg dalszy nastąpi!
Etykiety:
alkohol,
choroba alkoholowa,
język polski,
Palikot,
Rząd Tuska,
Schetyna,
Sikorski
poniedziałek, 6 kwietnia 2009
Flaszka na stół zamiast Trybunału Stanu.
Wraca wciąż aktualny temat wyboru szefa NATO
Władza POszystów pieni się, że Prezydent Kaczyński nie zawetował całego szczytu i nie posadził na tronie Radka Sikorskiego. Entuzjaści i wielbiciele władzy uważają, ze Pan Premier tak by właśnie zrobił i swojego od niedawna kolegę uczynił, nawet wbrew stanowisku wszystkich państw tą najważniejszą osobą w sojuszu.
My wiemy, że Premier Tusk posiada wielki dar i wszystko czego się tknie zazwyczaj.... spieprzy. Tak jak mamy tu nad Wisłą drugą Irlandię, dobrobyt, podatek liniowy i zlikwidowany KRUS, tak mięli byśmy też Radka Sikorskiego jako szefa NATO. Tusk i reszta by to z całą pewnością załatwili.
Ale dość żartów.
Zdaję sobie sprawę, że POszystom nie chodziło właściwie o samego Sikorskiego, tylko o kupczenie i załatwienie przy okazji wyborów jakiś drugorzędnych interesów. To, że Sikorski szans na wybór nie ma najmniejszych wiadomo było już od dawna. Cała Zachodnia Europa oraz Stany Zjednoczone postawiły na Premiera Dani Rasmussena (nawet Ron Asmus Sikorskiemu nie pomógł) i tego się konsekwentnie trzymano. Polska mogła jedynie dołączyć do Turcji i czuć się urażona. Ale czy karykaturą Mahometa czy pominięciem Sikorskiego władza nie napisała.
W każdym razie nawet rząd „olał” swojego kolegę, bo oficjalnie nie zgłosił kandydatury Ministra Spraw Zagranicznych RP na fotel szefa NATO (a wódz Tusk ponoć osobiście, wcześniej poparł Rasmussena).
Władza POszystów pieni się, że Prezydent Kaczyński nie zawetował całego szczytu i nie posadził na tronie Radka Sikorskiego. Entuzjaści i wielbiciele władzy uważają, ze Pan Premier tak by właśnie zrobił i swojego od niedawna kolegę uczynił, nawet wbrew stanowisku wszystkich państw tą najważniejszą osobą w sojuszu.
My wiemy, że Premier Tusk posiada wielki dar i wszystko czego się tknie zazwyczaj.... spieprzy. Tak jak mamy tu nad Wisłą drugą Irlandię, dobrobyt, podatek liniowy i zlikwidowany KRUS, tak mięli byśmy też Radka Sikorskiego jako szefa NATO. Tusk i reszta by to z całą pewnością załatwili.
Ale dość żartów.
Zdaję sobie sprawę, że POszystom nie chodziło właściwie o samego Sikorskiego, tylko o kupczenie i załatwienie przy okazji wyborów jakiś drugorzędnych interesów. To, że Sikorski szans na wybór nie ma najmniejszych wiadomo było już od dawna. Cała Zachodnia Europa oraz Stany Zjednoczone postawiły na Premiera Dani Rasmussena (nawet Ron Asmus Sikorskiemu nie pomógł) i tego się konsekwentnie trzymano. Polska mogła jedynie dołączyć do Turcji i czuć się urażona. Ale czy karykaturą Mahometa czy pominięciem Sikorskiego władza nie napisała.
W każdym razie nawet rząd „olał” swojego kolegę, bo oficjalnie nie zgłosił kandydatury Ministra Spraw Zagranicznych RP na fotel szefa NATO (a wódz Tusk ponoć osobiście, wcześniej poparł Rasmussena).
Skoro zaniechano działań w sposób oficjalny, to może warto było uciec się do innych sprawdzonych metod postępowania, jedynej i największej siły narodu?
Może warto było w celach negocjacyjnych wysłać „ludzi biznesu” Sawicką i Misiaka lub „oprzeć sprawę o bar” (jak mawiają) za pomocą fachowców – Grzegorka i Koseckiego?” Jeżeli nawet te metody nie sprawdziły by się , to zawsze w odwodzie pozostaje młody i prężny (niedługo już europoseł) Atamańczuk specjalista od białego proszku.
Pozostawiając wszystko w rękach Pana Prezydenta nie można było liczyć na „efekty specjalne” i stąd ten zawód.
Zawiedzeni są wszyscy członkowie Tuskpartei, czego wyraz dał jej gensek Chlebowski. Przekonany o własnej doskonałości, twórca platformowych dogmatów, najsłynniejszy mgr rolnik i prawnik-amator zapragnął nawet postawić przed Trybunałem Stanu Prezydenta RP!
Otóż ów mistrz intelektu uważa, że niezastosowanie się do instrukcji rządowych takie prawo w stosunku do Głowy Państwa jemu i członkom rządu przysługuje.
O jaką wszak instrukcję chodzi?
Czy może o świstek, podpisany przez (za przeproszeniem tego urzędnika) jakiegoś „pierdusiewicza” w randze dyrektora departamentu? Czy może o instrukcje ustne samego wodza Tuska? Trudno powiedzieć. W każdym razie nikt z urzędników państwowych szczebla najwyższego (odpowiadający hierarchią Głowie Państwa) nic nie napisał, a co za tym idzie nic nie sugerował. W całej tej sprawie Pan Prezydent zachował się i tak bardzo fair, gdyż próbował skontaktować się „na gorąco” w nocy z Premierem, w celu wspólnych ustalenia dalszych działań.
Niestety Donald Tusk był nieuchwytny. Zmorzył go najwyraźniej mocny sen, po pracowitym dniu, lub ciężkim meczu futbolowym. Bo wiadomo, że sport to zdrowie, to i spał Premier zdrowo.
Na moje oko Pan Zbigniew Chlebowski może sobie postawić, co najwyżej flaszkę na stół lub resztki górnego owłosienia na lakier lub cukier, bo podstaw do postawienia Głowy Państwa przed Trybunałem Stanu brak.
Eee tam, to tylko taki dowcip wesołego Pana Zbysia – powie niejeden. I zapewne będzie miał rację. Do takich dowcipów Z. Chlebowski nas już przyzwyczaił. Szutnik jeden!
Gratulując władzy właściwego sposobu na kolejny atak wymierzony w osobę Prezydenta, czekam na wieści o kolejnych „instrukcjach” dla Głowy Państwa podpisanych tym razem przez Panią bufetową z URM oraz sprzątaczkę i kioskarza z MSZtu.
O co tak naprawdę chodziło komitetowi centralnemu PO nie wiadomo. To Sikorski miał być tym szefem NATO, czy nie? Poparł Tusk Rasmussena, czy nie?
Może zapomniano dać Premierowi do podpisu dokument z instrukcją? Może zrobiono to celowo? Może ktoś w URM nie lubi Sikorskiego i źle mu życzy?
Ponieważ nie wypada posądzać urzędników Pana Premiera o złą wolę pozostaje mieć przekonanie, że to tylko, na szczęście zwykłą głupota i jak wielokrotnie bywało kolejne zaniedbanie.
Tylko biedny Sikorski. Znów się chłopina popłacze.
Eee tam, to tylko taki dowcip wesołego Pana Zbysia – powie niejeden. I zapewne będzie miał rację. Do takich dowcipów Z. Chlebowski nas już przyzwyczaił. Szutnik jeden!
Gratulując władzy właściwego sposobu na kolejny atak wymierzony w osobę Prezydenta, czekam na wieści o kolejnych „instrukcjach” dla Głowy Państwa podpisanych tym razem przez Panią bufetową z URM oraz sprzątaczkę i kioskarza z MSZtu.
O co tak naprawdę chodziło komitetowi centralnemu PO nie wiadomo. To Sikorski miał być tym szefem NATO, czy nie? Poparł Tusk Rasmussena, czy nie?
Może zapomniano dać Premierowi do podpisu dokument z instrukcją? Może zrobiono to celowo? Może ktoś w URM nie lubi Sikorskiego i źle mu życzy?
Ponieważ nie wypada posądzać urzędników Pana Premiera o złą wolę pozostaje mieć przekonanie, że to tylko, na szczęście zwykłą głupota i jak wielokrotnie bywało kolejne zaniedbanie.
Tylko biedny Sikorski. Znów się chłopina popłacze.
Etykiety:
NATO,
Platforma Obywatelska,
Prezydent Lech Kaczyński,
Rząd Tuska,
Sikorski
Subskrybuj:
Posty (Atom)








