Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruscy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruscy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 listopada 2014

Panslawizm a ruskie urojenia


Jak wiemy panslawizm wymyślili Czesi. Jeszcze na poczatku XIX wieku niejaki František Palacký, spożywszy więcej niż zwykle jelinkowej zapalanki wpadł na pomysł by wsyscy słowianie zjednoczyli się przeciw germańskiemu zalewowi słowiańskich społeczności.
Zorganizował przeto Palacký w 1848 roku w Pradze, Wielki Kongres Panslawistyczny i był z niego bardzo dumny. Dobrego humoru nie popsuł mu nawet fakt, że na owy kongres przybyli głównie Czesi, co nie nadało zlotowi międzynardowego wymiaru.
Czesi są narodem małym ale praktycznym i bardzo rodzinnym.
Dlatego też ze swoją ideą kisili się we własnym sosie jeszcze na dwóch zjazdach, po czym, gdy podłączyły się do owej idei panslawistycznej inne narody, to całość szlag trafił.
Stało się tak, gdyż  założono błędnie, iż to rosjanie bedą stać na czele, a jedyną słuszną religią będzie prawosławie i to moskiewskie.
Dlatego też Czesi wymyślili sobie Neoslawizm by mieć w nosie ruskich!
Wprawdzie nowa idea zakładała bratanie się z rosjanami, ale teoretycznie na partnerskich warunkach i bez ruskiej dominacji.
Owa idea równeż nie przetrwała próbu czasu.
Osobnym rozdziałem w historii panslawizmu czy też neoslawizmu, jest jego stosunek do Polaków oraz stosunek samych Polaków do niego.
Ruchy te nigdy nie miały w Polsce popracia i nigdy nie były traktowane poważnie.
Wprawdzie w 1908 roku Roman Dmowski uczestniczył w kongresie neoslawiańskim w Pradze, ale tylko po to by pokazać światu problem Polaków pod zaborami.
Później odbyły się jeszcze dwa kongresy (Petersburg - 1909, Sofia - 1910), które znów pokazały, że nie ma równości wśród „słowian“ a rosjanie traktują przedniotowo m.in. Polaków. Co ważne, w kongresie w Sofii Polacy już nie uczestniczyli.
Agonia idei nastąpiła w 1910 roku a ruscy z muchami w nosie wymyslili sobie tzw. rosyjski neoslawizm.
Samo już powstanie takiego mononacjonalistycznego tworu jest przykładem na wielkie oszustwo, które w dzisiejszej Europie się (niestety) odradza.
Mianowicie,  działający w połowie XIX wieku, wybitny polski etnograf Franciszek Henryk Duchiński, dowiódł, iż rosjanie wcale nie należą do grupy Słowian!
Ze Słowianami nie mają nic wspólnego, gdyż należą do grupy o pochodzeniu turańskim –mongolskim.
Skąd więc rosyjski noeoslawizm?!  
Z urojeń!
Nie pierwsza to próba rosyjskiego oszustwa.
Jak pisał Duchiński: „prawdziwymi Słowianami są jedynie Polacy i Rusini, Rosjanie zaś nie są nawet ludem aryjskim...“ a „..kolebką Słowiańszczyzny są tereny pomiędzy Wisłą a Dnieprem...“
Pewnie dla gromadki dzisiejszych usłużnych idiotów proruskich, będzie to szokiem, że bratają sie z dziczą stepową a nie z prawdziwymi Słowianami.
Ale może ich pochodzenie też nie jest pewne...
W każdym razie dzwnie to wygląda... coś jakby hitlerowskie Niemcy w germańskiej ideologii próbowały udowodnić braterkę krwi ze słowackimi cyganami...
Fizjonomicznym przykładem prawdziwego, wzorcowego „słowianina z rosji“ niech  będzie Władimir Putin.
Temu, który dopatrzy się w jego twarzy rysów słowiańskich – laur z saksaułu. Prosto z Gobi – skąd właśnie przybyli do rosji „słowianie“!

środa, 15 października 2014

Cudze ganicie, swego nie znacie... towarzyszu Putin!


Strażnik pokoju i demokracji światowej Putin Władimir Władimirowicz wyraził oburzenie z powodu: "praktycznie oficjalnego urządzania na Ukrainie święta OUN-UPA -  nacjonalistycznej profaszystowskiej organizacji".
A to się porobiło – to teraz bolszewicy znów nie lubią faszystów.
No, może to i dobrze, że odnowiona Rosja, nadzieja świata na normalność, chyba jako jedyna oficjalnie występuje w awangardzie antyfaszyzmu wszechglobalnego i potępia go.
Prestrzega też innych.
A tu na Ukrainie, - 14. Października chcą uznać za święto państwowe – „Dzień Bojownika o Wolność Kraju“.

Władimir Władimirowicz najwidoczniej samogonu popróbował niemnożko, bo zapomniał, że u niego w Neosojuzie sa też podobne święta i też gloryfikujące zbrodniarzy. Ba, nawet większych niż UPA z hitlerowcami razem do kupy, bo winnymi zbrodni na blisko 100.000.000 ludzi.
Ot, choćby 23 lutego - Dzień Armii Rosyjskiej (dawniej Dzień Powstania Armii Radzieckiej). Ustanowiony ku czci powstałej 23.II.1946 roku Armii Sowieckiej, przekształconej z Armii Czerwonej – wielomilionowej hałstry zajmującej się rozbojami, gwałtami, złodziejstwem i zbrodniami na terenie Europy i nie tylko, oczywiście w imię internacjonalistycznego komunizmu.
Ponadto, ważnym świętem w Rosji jest przypadająca 7.  Listopada i obchodzona hucznie – Rocznica Wielkiej Rewolucji Październikowej – bandyckiego zamachu, dokonanego przez pijanych bolszewickich bandziorów skupionych wokoło niejakiego Uljanowa – syfilityka i komunisty. Jak wszyscy zapewne wiedzą owa rewolta dała początek wielkiego ludobójstwa, dokonanego na terenie wielu kontynentów.

Cóż, może to zazdrość przez Putina przemawia, że dawne bolszewickie święta oraz bożków komunistycznych Ukraińcy wyrzucili ze swojego kalendarza i próbują je własnymi zastąpić?
Może też zazdrości Putin tak prężnych organizacji jakimi są Prawy Sektor oraz Swoboda –faszystowskich, odnoszących się politycznie i ideologicznie do UPA czy Galizien SS.
A może nie? Przecież sam ma w panstwie nie gorsze partie, o tradycjach również zbrodniczych i ludobójczych, bo komunistyczno-bolszewickich.
Choćby:
Partia Narodowo-Bolszewicka
Lider: Eduard Limonow, właśc. Eduard Wieniaminowicz Sawienko. Syn oficera NKWD. Wiosną 1974 otrzymał pozwolenie na wyjazd z ZSRR. Szpiegował i donosił pod przykrywką opozycjonisty. Niby w opozycji do Putina, ale opozycji koncesjonowanej.
Komunistyczna Partia Federacji Rosyjskiej
Lider: Giennadij Andriejewicz Ziuganow, polityk komunistyczny.
Dąży do połączenia ideologii komunistycznej z rosyjskim nacjonalizmem.
Liberalno-Demokratyczna Partia Rosji
Partia nacjonalistyczna i populistyczna, quasi bolszewicko-nazistowska.
Lider: Władimir Wolfowicz Żyrinowski, urodzony w Ałma-Acie jako Władimir Wolfowicz Ejdelsztejn. Rosyjski Żyd, były komunista. Najbardziej  lojalny poplecznik Putina.
Czy w końcu:
Jedna Rosja
Własność Putna - komunisty, oficera KGB.
Powstała z połączenia partii:
- Jedność - (lider: Siergiej Kużugietowicz Szojgu, tuwińczyk - azjata, generał armii, Minister Obrony Federacji Rosyjskiej. Od 1988 działał w aparacie Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego)
- Ojczyzna - (lider: Jurij Michajłowicz Łużkow, w latach 1992-2010 z nadania komunistów mer Moskwy, głosi ksenofobiczne hasła zwłaszcza w stosunku do ludzi z Kaukazu. Komunista odznaczony Orderem Lenina.
-  Cała Rosja - (lider: Mintimer Szaripowicz Szajmijew, tatarski polityk i inżynier z Powołża, premier Tatarskiej Autonomicznej SRR w latach 1985-1989, I sekretarz tatarskiego komitetu obwodowego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego.
Jedną z ważniejszych postaci w partii jest jeszcze: Władisław Juriewicz Surkow (syn Rosjanki Czeczena) - socjotechnik o poglądach nacjonalistyczno-komunistycznych.
 ---------------------------------------
I tu na koniec jeszcze ważna informacja, ciekawa dla wszelkiej  maści panslawistycznej masy od Piskorskiego, Rękasa i innych dbałych o czystość słowiańskiej rasy – mianowicie fakt, że "Jedna Rosja" współdziała (w ramach spisanego porozumienia) z Izraelską partią Kadima, założoną przez jednego z największych ludobójców w Izraelu Ariela Szarona.
Kadima jest partią łączącą ideologię: centryzm, liberalizm oraz syjonizm. Należy też do Światowej Organizacji Syjonistycznej.
To dobrze wróży na przyszłość naszym nacjonalistom, wspierającym Putina.
Po osignięciu zamierzonego celu, czyli doprowadzeniu do jedności rasy, „Prawdziwi Słowianie“ znajdą się wreszcie w jednym tworze państwowym z Tuwami, Tatarami, Czeczeńcami, Żydami rosyjskimi – wspieranymi przez finansowanych z USA syjonistów od Szarona.
Życzę powodzenia!

niedziela, 31 sierpnia 2014

wtorek, 26 sierpnia 2014

Błądzić, rzeczą ludzką...


Od dziś internet ma nowy topowy dowcip.
Otórz jedzie sobie dziesięciu żołnierzy ruskich na czołgu i strzelają do wszystkiego co się rusza. Niszczą domy, zabijają cywilów, palą wsie.... W pewnym momencie okrąża ich oddział ukraiński. Ruscy wychodzą z czołgu a dowóda mówi:
- Wania, chyba zabłądziliśmy... A nu dawaj, przez pomyłkę zjechaliśmy z poligonu dwadzieścia kilometrów poza granicę matuszki rosiji...
Podobny do tego dowcip, opowiedział dzisiaj Siergiej Ławrow, zatrudniony na stanowisku goebbelsa u prezydenta rosji Putina. Miało to miejsce zaraz po przedstawieniu przez ukraińskie wojsko faktów, dotyczących pojmania rosyjskich żołnierzy na terenie państwa Ukraińskiego.
- Co tam robili? A zabłądzili chłopaki! Tak się naharowali na poligonie, że przysnęli i wjechali dwdzieścia kilometrów wgłąb Ukrainy, a jak się przebudzili, to na wiwat postrzelali... – powidział Ławrow.
To takie normalne. Przecież każdy, kto bierze udział w manewrach, może się pomylić i urządzić sobie takie manewry nawet za granicą własnego państwa.
Szczególnie dotyczy to rosyjsko – sowieckiej armii, która już kilkakrotnie w historii się pomyliła i zabłądziła w czasie zajęć ćwiczebnych na poligonie...
Pewnie to przez samogon i nieświeżą słoninę...
Poniżej kilka przykładów z przeszłości.
 
 


czwartek, 21 sierpnia 2014

Putin - na Cara!

-->
Właśnie tak. Neoswieci w rosji powinni czym prędzej obwołać Władimira Władimirowicza Putina Carem! Było by to z korzyścią dla wszystkich, zarówno „tamtych“, po dzikiej stronie świata, ale też i nas – ludzi cywilizowanych w Europie.
Wprawdzie Putin zachowuje się już jak Car, w czym upewnia go prawosławna rosyjska cerkiew, która w osobie swoich dostojników całuje owego pułkownika KGB w mankiet, ale co innego publiczne wazeliniarstwo a co innego koronacja oficjalna.
To, że dajny na to jakiś brodaty kolaborant KGB cmoka w rękę swojego oficera prowadzącego, oficjalnie nie znaczy nic – co innego gdyby Putin był koronowany.
Czym prędzej zatem należy Władimira Władimirowicza obwołać głową państwa i na tę głowę włożyć koronę.  Wprawdzie z korony carów niewiele już pozostało, bo po kawałku ją rozgrabiono w epoce państwa sowieckiego,  lecz przy dobrej woli obywateli można by pozbierać, co pozostało i z tego sklecić coś na nowo.
Każdy, kto coś tam kidyś podwędził, niech odda teraz.
To wszystko się poskleja, poskłada i włoży na łysiejącą głowę obecnego prezydenta. Sam Putin, może też z domu przyniesie, co tam kiedyś, jako kagiebowiec „podgrandził“ z własności Romanowów.
Teraz tylko potrzebny dekret i stosowna uroczystość.
Z dekretem nie będzie problemu, gdyż sam sobie Putin to napisze, a bezwolne ciucmy w Dumie Panstwoej wszytsko i tak podpiszą. Nawet Żyrinowski, który  dodatkowo obwoła Putina naczelnym, honorowym rabinem Rosji.
Znając zadęcie sowietów, uroczystość koronacyjna odbędzie się z niespotykanym dotąd rozmachem i fanfarami.
Na koronację przybędą: Fidel Castro (jak jescze dożyje), Xi Jinping, Kim Dzong Un a Mateusz Piskorski napisze na tę okoliczność poemat romatyczny.
Tyle w skrócie.
A korzyści?
Neosowieci, czego chcieli - w karze za własną głupotę - dostaną płytkomózgiego i bezwzględneego satrapę jako despotyczną głowę państwa, którą zgodnie z tradycją, po jakimś czasie zamordują podczas jakiejś tam rewolty.
I z tego płyną też korzyści dla nas.

-->
Tak, ku pokrzepieniu serc - tak kończą durnie, którym się we łbach poprzewracało.

piątek, 18 lipca 2014

Piskorski - ch..j sowiecki

Ponieważ, jak się niedawno okazało, w Polsce obowiażuje bardzo liberalne prawo dotyczące następstw nazywania innych obraźliwymi słowy, z dużą dozą radości napiszę parę zdań o rusofilu Mateuszu Piskorskim.
Ponieważ, jak się niedawno okazało, w Polsce obowiażuje bardzo liberalne prawo dotyczące następstw nazywania innych obraźliwymi słowy, z dużą dozą radości napiszę parę zdań o rusofilu Mateuszu Piskorskim.
Wpierw jednak powołam się na orzeczenie prokuratury, która uznała, że niejaka Ewa Wójciak, która wulgarnie nazwała na Facebooku Papieża Franciszka jest niewinna.
Według prokuratury: “(…) nie miało to publicznego charakteru. Wójciak od początku twierdziła, że była to jej prywatna wypowiedź, którą adresowała do grona znajomych. Gdyby zaś chciała wypowiadać się publicznie, nie użyłaby obraźliwych sformułowań. Mimo, że profil na Facebooku był otwarty i dostępny dla wszystkich, Wójciak twierdziła, że o tym nie wiedziała, bo nie zna się zbyt dobrze na komputerach…”
Uff, to tyle…
Zatem, na wszelki wypadek by mnie nigdzie nie wzywano, już na wstępie  oświadczam, że niżej napisane wulgarne określenia, epitety, obelżywe słowa itp, itd. NIE MAJĄ PUBLICZNEGO CHARAKTERU.
Piszę je jako PRYWATNE WYPOWIEDZI I ADRESUJĘ DO GRONA ZNAJOMYCH. Gdybym miał wypowiadać się o Mateuszu Piskorskim publicznie (np. w TV) NIE UŻYŁBYM  OBRAŹLIWYCH SFORMUŁOWAŃ. Dodatkowo na komputerach, blogach, fejsbukach, portalach… NIE ZNAM SIĘ, NI CHOLERY…

Po takim wstępie, mogę przystąpić do opisanie osoby ruskiego agenta I bezmózga pokołchoźnianego Mateusza Piskorskiego.
Owe BYDLE i uczestnik-obserwator z ramienia ruskiego prezia putina, fałszownych wyborów na Krymie napisał na onetowym blogu tekst o zestrzeleniu samolotu malezyjskiego przez władze Ukrainy w celu wywołania III Wojny Światowej.
Piskorski zawsze daje głos, gdy ruscy narozrabiają więcej niż trochę.
To tuba sowieckiej-putinowskiej propagandy w Polsce. Rusek udający obywatela polskiego.
Nie pierwszy raz ów szpieg sowiecki szokuje i prezentuje rusofilię w necie.
Ogólnie ów CH..j SOWICKI I ŚCIERWO RUSOFILSKIE stoi twardo, niczym ten ten organ którym go nazwałem, za ruską polityką i wszelkimi decyzjami kremla.
Wybiela też komunistów I bolszewików, bagatelizując ich winy wobec Polaków.
Jakim treba być CIULEM I KU..WĄ SPREDAJNĄ, by napisać, że rosja nie ponosi odpowiedzialności za zbrodnie na polskich oficerach w Katyniu, Miednoe, Ostaszkowie?
A Piskorski własnie tak napisał.
Jakim trzeba być PARCHEM SOWIECKIM I DZIWKĄ ZA RUBLE, by bronić zbrodniarzy z czerwoną gwiazdą i ich  dzisiejszym epigonów z dawnym oficerem organizacji, która strzelała jeńcom polskim w tył głowy?
Trzeba być Mateuszem Piskorskim – Julianem Marchlewskim XXI wieku.
W czasie II wojny światowej takim PIER…LONYM SZMATOM zakładano pętle na szyje a po śmierci topiono ich w gnojówce.
Dziś, ponieważ świat się nieco zminił takim ŚCIEROM BOLSZEWICKIM pluje się w gębę. Piskorskiego nie warto nawet w tę gębę wyrżnąć – bo jako zdrajca, szpieg i kapuś nie podlega pod kodeks honorowy.
To tyle drodzy znajomi, do których kieruję te słowa.

niedziela, 6 lipca 2014

Demonstracja w Warszawie. Ameryka drży!

-->
Świat wstrzymał oddech!
W związku ze świętem państwowtm w USA – dniem 4. Lipca, w Warszawie, pod ambasadą Stanów Zjednoczonych odbyła się demonstracja!
Nie byle jakaś tam, z kadzącymi przekazami i hasłami, o nie.
Była to demonstracja anty i przeciw!
Reżimowe telewizje, zarówno z prawa, jak i z lewa celowo zapewne przemilczały ten fakt. Jedynie „Superstacja“ odważnie poinformowała o tym wydażeniu.
A było o czym.
Prężna „Samoobrona“ Kuropatwińskiego Lecha stawiła się w całej swojej sile pod ambasadą, by dać odpór „imperium zła“ w dniu jego paskudnego święta.
Dzielna „Superstacja“ przeprowadziła pospiesznie tam rozmowy, i co jest rzeczą niespotykaną, udało się uzyskać w ciągu pięciu minut wypowiedzi połowy z demonstrujących, a trzeba wiedzieć, że było ich w sumie ośmiu.
Czegoś takiego, w takiej procentowej proporcji nie udało się nikomu na świecie!
Wiemy zatem, kim sa członkowie „Samoobrony“ ale nie wiemy tak na prawdę o co im chodzi w nienawiści do USA.
Zatem - jeden Pan był pacjentem szpitala, z którego uciekł specjalnie na demonstrację (dało sie to wyczuć w jego bełkocie), drugi, młody z oznaką Euroazjatyckiego Związku Młodzieży (takiej sowiecko-bolszewickiej organizacji putinowskiej, o charakterze antypolskim i probandyckim, niejakiego Dugina) był doktrynalnie antyamerykański, bo był prorusko-bolszewicki i też nic konkretnego nie powiedział.
Trzecią osobą była pani, na oko z koła gospodyń wiejskich w popegeerowskim ośrodku, która jako jedyna określiła swoją nienawiść, bo gryzło ją to, że nie zniesiono wiz do USA.
Po co jej wizy, skoro tak nienawidzi ameryki? Przecież nie będzie jeździła do serca Imperium Zła?
Czwartym, który najmocniej grzmiał, bo przez tubę, był niejaki Piskorski Mateusz, zwany w kraju z racji sympatii do bolszewizmu putinowskiego  „Julianem Marchlewskim III RP”. 
Niestety na demonstrację nie dotarł dziewiąty z członków „Samoobrony” – jej lider Lech Kuropatwiński.
Jak podano  - zatrzymały go „ważne sprawy służbowe”.
Pewnie chłop pojchał dokupić fotel do kompletu dwóch kanap, tak by wszyscy czlonkowie partii mogli spocząć wygodnie… po demonstracji.
Cały protest przebiegł w miłej i spokojnej atmosferze.
Nie bez znaczenia było, iż ochraniający „demonstrację” było więcej niż demonstrujących.
I tak trzymać!


wtorek, 27 maja 2014

Opowiadania o Putinie: O TYM, JAK PUTIN PRZEKONAŁ DO SIEBIE WDOWĘ



O TYM, JAK PUTIN PRZEKONAŁ DO SIEBIE WDOWĘ


 Pewnego razu o uszy prezydenta Putina obiło się, że pod Moskwą mieszka starsza kobieta, wdowa po żołnierzu, która to nie ma o prezydencie najlepszego zdania.
Przykro się Władimirowi Władimirowiczowi zrobiło i smutno wielce, bo człowiek był to dobry i uczuciowy.
- Pojadę do niej – powiada – zobaczę w czym rzecz, bo być tak w kraju nie może, że ktoś jest niezadowolony.
Musicie wiedzieć, że towarzysz prezydent Putin szczególnie mocno zabiegał o to, by w kraju wszyscy obywatele byli szczęśliwi i radośni. Osobiście, na przykład rozdawał biednym ruble na ulicy oraz kupował ubogim dzieciom cukierki pochodzące z moskiewskiej fabryki „Putinnyje Konfiety“. Często też widywano go, jak przeprowadza niedołężne satruszki przez jezdnię czy też dokarmia łabędzie.
Nie minął dzień cały, a Putin zawitał do chałupki wdowy.
Zapukał miękko i lekko do drzwi.
- Kto zacz? – spytała wdowa.
- Otwórzcie towarzyszko, ja w kwestii waszych sympatii – powiedział Putin
- Czy wy z milicji? – odparła wdowa. – Ja już kije dostałam za wrogość do władzy.
- A czart broń, ja prywatnie... w kwestii waszego zdania odnośnie mojej osoby – powiada – tak, co byście mnie polubili obywatelko.
Wdowa uchyliła drzwi i ręką wskazała gościowi drogę wgłąb chaty.
Wiedzieć trzeba, że Putin był świetnym psychologiem. Od razu poznał, że sprawy idą w dobrym kierunku, skoro kobieta zaprosiła go do środka chatynki.
Gospodymi sama siadła na lepce a gościowi wskazała krzesło przy stole.
- W czym rzecz, obywatelu Putin? – spytała po chwili.
- Czy ja jestem nieładny? – zagaił towarzysz prezydent.  A może brzydko pachnę? – dopytywał...
- Nie, ładny żeście Władimirze Władimirowiczu i nawet przyjemnie krajową perfumą waniacie – rzuciła wdowa.
- To czemu wasze zdanie o mnie nie jest najlepsze? – zaskakująco wypalił Putin. - No, mówcie jak na KGB, jak na spowiedzi!
Kobieta westchnęła głęboko i po chwili stanowczym głosem wyrzuciła z siebie:
- Bo to wy, towarzyszu Putin, ropętaliście wojnę w Czeczenii, gdzie posłaliście mojego męża i tam go zabili... tak na prawdę  - to wy go towarzyszu Putin zabiliście!
Władimir Władimirowicz zmarszczył oblicze. Oznaczało to, że zadumał się.
Ponieważ był człowiekiem nad wyraz inteligentnym i nieprzyzwoicie mądrym przez dłuższą chwilę trwał w zadumie, po czym zbliżył się do kobiety i objął ją za szyję po ojcowsku.
- Czy to oznacza, że trwać będziecie dalej w nienajlepszym zdaniu o mnie?
- Tak to oznacza – potwierdziała kobieta.
- A dzieci u was są? – zagadnął z innej beczki Putin, ciekaw od zawsze ludzkich spraw.
- Jest syn, wojskowy – za czołgistę z poboru...
... a to, wy mnie babo od teraz już bardzo polubicie i nadto dobre zdanie będziecie mieli o mnie – dokończył. Bo inaczej, to tam gdzie mąż wasz głowę położył i syn wasz wyląduje!
- No to jak? Przekonałem was do siebie – powiedzcie i to głośno – nie wstydźcie się, no gadajcie...
- Tak – wykrztusiła wdowa.
W ten to sposób, dobrocią i persfazją Władimir Władimirowicz Putin przekonał do siebie wdowę.

niedziela, 11 maja 2014

Opowiadania o Putinie: - JAK PUTIN LWA OSWOIŁ


 JAK PUTIN LWA OSWOIŁ


Otóż pewnego razu siedział sobie Putin w pokoju i oglądał imperialistyczną telewizję. 
Nie, nie po to aby czerpać wzorce, ale po to by wiedzieć jak źle jest tam, gdzie władza jego jeszcze nie dotarła.
Siedzi sobie zatem Władimir Władimirowicz i patrzy, a tu przyrodniczy program akurat imperialiści nadają. Dzikie zwierzęta za kratami pokazują czyli tak zwany ogród zoologiczny, w którym imperialistyczne rodziny dla rozrywki przechadzają się i drażnią tym zamkniętą w klatkach zwierzynę.
- Nie jest to dobrze, że człowiek tak brzydko zachowuje się w stosunku do innych – powiedział Putin. Powinno się oswajać, a nie zamykać za kratami – dodał.
Niestety, imperialiści nie wiedzieli tego, co wiedział o właściwym postępowaniu ze stworzeniami Putin.
Dlatego też, szczególnie osobniki takie jak tygrysy, pantery i lwy otoczone były tam wyjatkowo grubymi kratami.
- Tak nie powinno być – pomyślał Władimir Władimirowicz.
Czym prędzej przeczytał całą literaturę dotyczącą drapieżników, a że uczył się znakomicie i błyskawicznie, posiadł prędko właściwą wiedzę.
Aby utrwalić nabyte pospiesznie mądrości, chodził na długie spacery, gdyż dobrze wiedział, iż przechadzki są zdrowe i właściwe ku dotlenianiu mózgu, co wpływa dobrze na mądrość.
Imperialiści tego nie wiedzieli.
Po tygodniu wezwał Putin swojego rzecznika prasowego i w te słowa do niego powiada:
- Drogi Dmitriju Siergiejewiczu, poprosiłem was tu, bo przyszła pora abym zrobił coś dobrego dla ludzkości oraz świata dzikich stworzeń.
- Tak jest towarzyszu Putin, jak mogę wam pomóc w tym wielkim dziele? – spytał rzecznik Pieskow
- Musicie sprowadzić mi lwa, a ja go oswoję i pokażę wszystkim jak powinno się postępować ze stworzeniami.
Pieskow wiedział, że Putin nie zna strachu i że niczego się nie boi. Wiedział też, że w walce o dobro społeczne nie uznaje kompromisu.
- Oczywiście towarzyszu Putin, jutro przybędzie do was lew – powiedział rzecznik.
Nazajutrz z samego rana, gdy już Władimir Władimirowicz uporał się ze sprawami państwa oraz zjadł sniadanie, przyszedł do jego gabinetu rzecznik Pieskow i powiedział:
- Wedle waszego życzenia, przyprowadziłem do was lwa.

- Wprowadźcie proszę – odpowiedział Putin.
Po chwili do gabinetu towarzysza Prezydenta Federacji wprowadzono skromnego człowieka.
- To jest obywatel Lew Leonidowicz Katuszkin, dyrektor moskiewskiego zakładu mleczarskiego – powiedział Pieskow.
Katuszkin padł na kolana. Ująwszy dłoń Putina uniósł ją nieco i ucałował.
- Lwie Leonidowiczu, jak widzę jesteście swój człowiek, zatem eksperyment z oswojeniem uważam za udany – uśmiechnął się do niego Putin.
W ten to właśnie sposób Włodzimierz Władimirowicz Putin oswoił lwa.


wtorek, 15 kwietnia 2014

„PseudoNarodowi“ bolszewicy

-->
Muszę pryznać, że chyba nigdy nie przestaną mnie zadziwiać współmieszkańcy mojego kraju. Od samego poczatku konfliktu ukraińskiego śledzę, wpisy i komentarze na różnych forach i niejednokrotnie przecieram oczy ze zdumienia.
Otórz w kraju, który od wieków doznawał od rosyjskiej chałastry upokorzeń oraz krzywd, mieszkają osobnicy, dla których przemoc rusko-sowiecka to pozytywny element nawracania na panslawizm.
Idea panslawistyczna, tak bliska niektórym dzisiejszym środowiskom, nazwijmy to patriotycznym, jak wiadomo święciła apogeum popularności w poczatkach ubiegłego wieku.
Jeden z twórców Niepodległej Rzeczpospolitej – Roman Dmowski, wielki mysliciel i Wielki Polak, nadał tej idei szczególny wymiar i skłaniał się ku niej.
Dlatego dziś  wiele organizacji o przekonaniach narodowych, powołując się własnie na Dmowskiego wspiera i gloryfikuje działania polityczne Rosji w konfliktach z sąsiadami.
Biedni niedouczeni kalecy nie zauwazyli, że Dmowski blisko sto lat temu, nie mógł przewidzieć „wymarcia“ całkowitego Rosjan i zaludnieniu ich kraju przez tzw. człowieka prymitywnego czyli bolszewika.
Dziś budowanie panslawianizmu na fundamencie bolszewizmu kołchoźnianego urąga pamięci polskich patriotów i jest niegodne.
Jak wiadomo przykład idzie z góry, toteż głupkowatych krajowych chłopców modlących się do Putina trudno obarczać całkowtą odpowiedzialnością za  własne poglądy (poglądy J))?).
Z myśleniem toto ma na bakier, toteż przyjmuje „prawdy absolutnie“ jeszce większych durniów niż oni. Po prostu, ktoś kto nawet w podstawowy sposób sprecyzuje własne skrajne poglądy jest dla nich „guru“. W ten sposób do rangi „wodza panslawistycznego“ urósł niejaki Mateusz Piskorski.
Ów krzewiciel niezniszczalnej myśli intelektualnej Andrzeja Leppera obnosi się dumnie ze swoim poparciem dla pułkownika KGB, aktualnie zatrdnionego na stanowisku prezydenta pobolszewickiego sojuza. Co więcej, wspomniany Piskorski jeździ do Moskwy, wali tam z bolszewikami niedźwiedzia, tańczy „kalinkę“, pije samogon i przywozi instrukcje dla rodzimych debili.
Przyklaskujący mu na forach „nowi patrioci“ jeszce głośniej ponoć zaczynają klaskać, gdy Piskorski przedstawia swoje przemyślenia odnośnie bolszewickich zbrodni na oficerach polskich w Katynku. Według niego Rosja nie ponosi za morderstwa odpowiedzialności, bo to był sowiecki związek  a nie federacja ruska.
Na tym trop a i zarówno przemyślenia się urywają, gdyż niebezpiecznie można trafić na tow. Putina i jego bolszewicką przeszlość w onym sowieckim związku.
Świat całkowicie stanął na głowie. Bolszewickie sługusy z dawnego PZPR stają dziś murem za niepodległą Ukrainą, natomiast „pozorowani niepodległościowcy“ bronią Putina, jak nie przykładając Jaruzel socjalizmu.
To, że „piskorszczaki“ przejmuję poglądy od krajowej „komuny“, to jeszcze „małe Miki“ – oni przejmuja retorykę podobną do tej lewacko-komuszej!
Na „onetach i wirtualnych“ najbardziej popularnym hasłem jest dziś „banderowiec“.  Banderowcem jest każdy przeciwnik bolszewików od Putina. Pewnie i ja też. W odróżnieniu od anarcho-lewaków i eseldowców z palikociętami, dla których każdy przeciwnik to faszysta – dla piskorszczaków oponent to banderowiec.
W sumie to miło się składa, bo faszyści i banderowcy szli zawsze ręka w rękę.  Aż trudno zrozumieć dlaczego Piskorski nie zauważył powiązań byłej partii swojego szefa z hitlerowcami (pakt Mołotow-Ribbentrop). Byśmy przynajmniej wszyscy razem sobie piątkę przybili.
Mimo bolszewickiej maci, pułkownik Putin może się podobać.
Nie, nie jako mężczyzna, ale jako organizator i człowiek czynu. To właśnie Putin pozbierał upadłą po rozpadzie Związku Sowieckiego Rosję i złapał za gębę rozpasane bolszewickie sieroty. W tym przypadku należy mu się umiarkowany podziw, tym większy, że nasi rodzimi ubeccy oficerowie do czegoś takiego nie byli zdolni, a ich działania były wręcz odwrotne.
Ot choćby, dla przykładu: sowiecki pułkownik KGB Putin scementował Rosję i wzmocnił państwo, a taki pułkownik kontrwywiadu PRL Czempiński, wymyślił Platformę Obywatelską czym zrujnował państwo...
Być może, to zawód krajowymi bolszewikami i postkomunistami sprawił, że ludzie pokroju Piskorskiego tęsknią za silnym sowietem z dzikiego kraju.
Wszyscy krajowi komuniści dawno już sie zeuropizowali i dziś zamiast napadać i grabić, chodzą w paradach homoseksualistów i pod tęczą wymachują wibratorami. Takie zachowanie mogło wywołać szok u „piskorszczaków“ stąd miłość do prawdziwego bolszewika - Putina.
Jak zawsze polityczny plankton stara się udowodnić swoją polityczną niezależność poprzez wyczyniania harcy i figli kosztem interesów państwa. Ma w tym nadzieje na podreperowanie poparcia czyli procentowych słupków.
Z reguły nic to nie daje, ale wniosków z takich działań i tak nie wyciąga nikt.
Ot, choćby taki Janusz Korwin-Mikke, szturmujący bramy parlamentu już n-ty raz.
Do opowiadanych przez niego od lat głupot i  durnot zdażylismy się już przyzwyczaić więc dla odmiany tym razem jak i Piskorski został on wielbicielem Tow. Władimira P.
Wielbienie bolszewika, to marna trampolina do sukcesu dla prawicowego ortodoksa, więc wymiernych korzyści to i tym razem nie przyniesie.
Po takim występie Korwin wiele głosów z pewnością straci – zyska jeden: Piskorskiego.

czwartek, 13 marca 2014

Historia jednej przyjażni


Propaganda ruska wspierana głosami rodzimych kretynów, co i raz  funduje nam iście goebbelsowską porcję bzdur.
Ostatnio matoły spod znaku "kommiersanta" i innej "prawdy" próbują udowodnić, że ci z Ukrainy, to faszyści a ci z moskwy, to wujkowie - cacy...

Sowieckie zbydlęcenie propagandowe, znane niegdyś w Polsce w czasach stalinowskiej dyktatury, za sprawą putinowskiej agresji na Ukrainę, znów powróciło.
Co gorsza w nurt hitlero-putinizmu włączyła się nawet rodzima garstka skur..synów, nieuków i durniów sterowanych przez ruską propagandę.

Prawda wygląda jednak zupełnie inaczej.
To sowiecka Rosja (której kontynuatorką jest Federacja Rosyjska) była sojuszniczką hitlerowskich Niemiec.
Przyjaźń sowiecko - hitlerowska sięga sierpnia 1939 roku.
Wtedy to, wspólnie zaplanowano agresję na Polskę oraz podzielono się wpływami na przeznaczonych pod okupację terenach.
17. września 1939 roku obaj sojusznicy działali już wspólnie.
Rozpoczęły się hitlerowskie i ruskie zbrodnie na ludności cywilnej, eksterminacja inteligencji oraz grabież dzieł sztuki.
Kres "radosnej działalności" nazistowskich sojuszników położyły nieporozumienia w koalicji, które doprowadziły do wojny między nimi.
Dzięki temu obie strony, ku radości okupowanych narodów wykrwawiły się znacząco.
O ile jednak hitlerowska zaraza znikła wraz z III Rzeszą w maju 1945 roku, to sowiecki tyfus panuje do dziś.
Szczytem perfidii bolszewickiej był tzw. Proces Norymberski, gdzie jedni zbrodniarze wojenni sądzili drugich. A przy odrobinie szczęścia sytuacja mogła być zupełnie odwrotna...

Katyń, Kozielsk, Ostaszków, Starobielsk... to symbole sowieckiej dobroci. Dobroci w stylu Putina i reszty psychopatów - bolszewików.

ZBRODNIARZE ZAWSZE TRZYMAJĄ SIĘ RAZEM










Пропаганда русинской поддерживается голоса родных дебилов , который финансируется и как только мы действительно Геббельс выступающей чушь .
Недавно дебилы из «Коммерсанта» и других «истин» пытаются доказать , что те из Украины, нацистов и тех, Москвы, дядюшек - великолепно ...
Советская пропаганда , когда-то известный в Польше под сталинской диктатуры , благодаря агрессии Путина против Украины , вернулся снова.
Что еще хуже в текущем нацистской путинизма включены даже родной сын garsktka .. сыновей, невежд и дураков , контролируемых русинской пропаганды.
Правда, однако, совсем другое.
Это Советская Россия ( которая является продолжением Российской Федерации ) был союзником нацистской Германии.
Дружба Советский - нацистская достигает августа 1939 года.
Затем, совместно планируется агрессию против Польши и делится на вырученные деньги отведенных местах под оккупацией.
17 сентябре 1939 года как союзники, так уже действовали вместе .
Создана нацистские и российские зверства против мирного населения , уничтожение интеллигенции и грабежи произведения искусства.
Конец " радостной деятельности " нацистские союзники положить разногласия в коалиции , что привело к войне между ними .
Это позволяет обе стороны в восторг от оккупированных стран значительно кровь .
Тем не менее, в то время как нацистская чума исчезла вместе с Третьим Рейхом в мае 1945 года Советский брюшной тиф преобладает и по сей день .
Саммит был так называемый большевистская вероломство . Нюрнбергский процесс , где некоторые военные преступники думали о других. И если повезет , то ситуация может быть совсем наоборот ...

piątek, 7 marca 2014

Sekcja Polska Radia Moskwa / Польский Yчасток Московского Pадио

Towarzysze radzieccy, aby dać opór światowym faszystom czającym się dookoła, uruchomili polską edycję Radia Moskwa (coś na wzór prawdomównego Radia Erewań).
Tu się mówi tylko prawdę!
Chwała towarzyszowi Putinowi!

poniedziałek, 3 marca 2014

Krytycy z Klubu Wałdajskiego


Polska klasa polityczna jednym głosem potępia ruskich gangsterów i stoi murem za władzami Ukrainy. Od Palikota i Millera do Kaczynskiego, wszyscy wspierają demokratyczne władze w Kijowie.
Wiadomo, że wojny jako Europa lub NATO Rosji nie wypowiemy, że nie zamordujemy Putina bądź nie wytrujemy laksygenem bandy geriatrycznych gienierałów ruskich.
Dlatego należy wymóc, na jak zawsze wrednej anglo-francusko-niemieckiej koalicji działania polityczne i  gospodarcze przeciw Rosji. To chyba jedyny sposób.
W celach pijarowych, jako głupek salonowy wystąpił z jeszcze innym pomysłem Palikot, który zaproponował w trybie pilnym przyjęcie Ukrainy do NATO, ale na niego nie trzeba zwracać uwagi... on pewnie na codzień obcuje z kosmitami...
Miło zatem posłuchać, gdy cała elita polityczna kraju jednomyślnie wypowiada się i piętnuje ruskich. Mało tego, głos zabrał też dziś nie kto inny jak dotychczasowy lennik sowieckiej władzy Michnik Adam! Też jest za Ukrainą!
Ale, hola, hola... Jedna rzecz, co się mówi, druga co się czyni.
Dziś piętnujący Putina - Michnik i Miller to uczestnicy ruskiej, putinowskiej agentury, zwanej Klubem Wałdajskim.  
Ten dziwny twór powstał, (zdaniam ruskiej propagandy) by specjalizować w studiach nad polityką wewnętrzną i zagraniczną Rosji a nieoficjalnie legitymizować w świecie postsowiecką władzę tego kraju.
Z polskich politycznych „tuzów parlamentarnych“ udział w owej agenturze brał również Andrzej Rozenek – najbliższy partyjny kumpel Palikota, tego samego który dziś tak zabiega o sankcje dla Rosji i przyjęcie Ukrainy do NATO.
Albo w skutek zbliżających się wyborów do PE, towarzysze, redaktorzy oraz zwykli durnie parlamentarni wyczuli zapach zwyżkujących słupków i zmienili front, bądź ten miły i dobry  Putin tak się zbiesił ostatnio...