Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolaboracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolaboracja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 grudnia 2015

Jak to z petrulogiem było


Dawno temu, jeszcze gdy Ewa Kopacz jeździła koleją w te i we w tę, bankowa brać postanowiła, ze nie będzie już finansowała pani premier ani jej podróży.
Zmartwiło to Kopaczkę niezmiernie, ale cóż było robić?
Gromosław Cz. i Andrzej O. Wsparci na bankowcach, zebrali się i postanowili większą kreaturę wykreować i partię mu założyć.
No, to jak toto się zwie?
Petru!  A co to jest petru? Pet through? Przez zwierzęta go mamy namaścić...?
Nie, to takie nazwisko Rumuńskie... to miglans od Tow. Balcerowicza – teczkę za nim nosił i ludzi na kredyty we franakach namawiał.
 A jaką nazwę partia mieć będzie?
- Może Nowoczesna Partia, Nowoczesnych Ubeków!?
- E, to zbyt dosłowne. A znają ciemniaki –polaki tego Pet... coś tam?
- Pewnie tak, tacy którzy kolaborowali z nami znają. On teczkę z donosami Tow. Balcerowicza na ludzi  za nim nosił... muszą znać.
-  To może „Nowoczesna Partia Petru“?
- Przecież wiadmo, że to partia, po co pisać? Wyrzucamy „Partia“.
- Teraz jest bez sensu: Nowoczesna Petru? A to on baba, homoseksualista albo inny tranwestyta?
- No, nie wiem. To może Nowoczesny Petru?
-  To też musi być jakiś zoofil albo inny pedzio! No, na czym polega europejska nowoczesnosć!? Musi być pedał! Może tylko Nowoczeny P?
- A jeżeli nie jest? Napiszemy „nowoczesny“ a okaże się, że to heteryk! To może nazwać poprostu „Petru“
- Co Petru? Partia „Petru“...?  A inni tam należący, też mają zmienić nazwisko na Petru? A jeżeli ktoś nie jest Rumunem? Przeciętny Polak, na przykład o nazwisku Goldman - może nie chcieć nazywać się Petru! To już lepiej nazwać partię „Nowoczesna“?
- Samo „Nowoczesna“?  To znaczy, że dewianci mogą tam należeć? Że dopuszcamy homosi, zoosi i iinych nekrosi?
- Owszem! Dopuszcamy i nie wstydzimy się tego. „Nowoczesna“ i kropka!
- O.K. to dodajemy na końcu kropkę!
- Jest pięknie! Ale, ale.... a czy Żydzi też mogą tu należeć?  Trzeba jakiś symbol wstawić, że to niby zapraszamy towarzyszy Żydów. Inaczej fundatorzy z „GW“ by nie wybaczyli.
- To,.... możemy kropkę na początek wstawić! Wiadomo, że oni czytają od prawej do lewej – odwrotnie niz my!  
- Pięknie! Tak zostaje.
I w ten to sposób Gromosław Cz. i Andrzej O. Logo nowej swojej partii wymyslili.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Co bulwersuje ks. Sowę?

-->
Kazimierz Sowa, tefauenowski ksiądz oraz brat Marszałka Województwa Małopolskiego z nadania PO - Marka, zbulwersował się faktem, że kandydat na prezydenta Andrzej Duda ponoć rozmawiał przez telefon na mszy. 
- Co można robić w kościele? Jak widać różni ludzie robią rożne rzeczy. Zwykle się modlą, ale czasem niektórzy lubią sobie pogadać z sąsiadką lub przez telefon – napisał na facebooku duszpasterz od Waltera oraz zamieścił zdjęcie zrobione z telewizyjnego obrazu.
Istotnie Duda ma przy uchu telefon. Czy to była msza, czy po mszy lub przed nie wiadomo, bo na zdjęciu jest wyłącznie twarz Dudy i telefon.
Na drugim zdjęciu jest już widać ludzi i mszę, ale za to Duda nie ma już telefonu.

Miło mi będzie uświadomić księdza, że nie takie rzeczy ludzie jeszcze robią w kościele.
Faktycznie, jak napisał Sowa, ludzie na ogół się modlą, ale są też tacy, którzy uważają Dom Boży za sypialnię.
Ot, choćby urzędujący prezydent Bronisław Maria Komorowski wraz z małżonką.
Całkowicie rozumiem, że tefauenowskiemu księdzu Sowie, to akurat nie przeszkadza i póki śpiący prezydent nie dobiera we śnie się do żony -  uniesiony sennymi marzeniami, to da się to jakoś wytłumaczyć i usprawiedliwić.
W końcu sen to zdrowie, a zdrowie najważniejsze!



Pięć cytatów z lidera „V Kolumny“ (z tłumaczeniem na język polski)


„My polscy motocykliści (...), potwierdzamy naszą solidarność ze wszystkimi motocyklistami świata, zapewniamy na terytorium Polski bezpieczeństwo i gościnność.“
Wiktor Wegrzyn (Komandor Motocyklowego Rajdu Katyńskiego)

Oznacza to, iż najlepszym sposobem na dokonanie agresji na Polskę jest wpuszczenie na nasze terytorium kilku dywizji zmotoryzowanych, do której to dołączą ludzie Węgrzyna, niejako „chroniąc ich“ przed aktami wrogości ze strony Wojska Polskiego.


„Rajd rosyjskich motocyklistów z Moskwy do Berlina w 70. rocznicę ich zwycięstwa nad Niemcami, odwiedzających pola bitewne i cmentarze dziadów, ma takie samo  znaczenie dla Rosjan, jak Motocyklowy Rajd Katyński dla Polaków”
Wiktor Wegrzyn (Komandor Motocyklowego Rajdu Katyńskiego)

Oznacza to, że będziemy rozmywali odpowiedzialność rosjan za zamordowanie polskich oficerów w Katyniu, poprzez obwinianie polskich patriotów morderstwami zbrodniarzy sowieckich, gwałcących i rabujących na ziemiach polskich.

„Wszyscy motocykliści są sobie braćmi. Wszyscy. Gdyby chciano im zrobić krzywdę, będziemy ich bronić.“
Wiktor Wegrzyn (Komandor Motocyklowego Rajdu Katyńskiego)

Oznacza, że tak naprawdę nie ma znaczenia patriotyzm, ukochanie kraju i narodu. Liczy się tylko przynależność do gangu i subkultury. Na tej podstawie bliżsi sercu są nieznajomi motorowcy, niż rodacy. W tym wypadku sygnał dla rosjan – jesteśmy z Wami, możecie liczyć na nas – zielonych ludzików w Polsce.

„Uczymy się różnej historii. Dla nich Armia Czerwona to bohaterowie. Rosyjscy motocykliści są zróżnicowani. Są wśród nich zwolennicy Putina czy Stalina, są tacy, którzy mają inne poglądy.“
                                            Wiktor Wegrzyn (Komandor Motocyklowego Rajdu Katyńskiego)

Oznacza, że na potrzeby propagandy sowieckiej będziemy prowadzić akcję dezinformacyjną i pleść bzdury o demokracji w gangach motorowtych. Dodatkowo jest to sygnał, że w imię własnych ambicji i fochów w nosie możemy sprzedać ideały patriotyczne za ruskie ruble oraz obietnice i zrozumieć nawet to, że Armia Czerowna może być dla kogoś bohaterem.

(...) poglądy lidera Nocnych Wilków, Aleksandra „Chirurga” Załdostanowa są mało ważne.  Lider nie ma żadnego znaczenie, lider ma zorganizować tę grupę, a przecież jego poglądy są żadne zupełnie, nie mają żadnego znaczenia dla pozostałych członków.
                                            Wiktor Wegrzyn (Komandor Motocyklowego Rajdu Katyńskiego)

Oznacza, że dalej pleciemy i robimy wodę z mózgu ludziom.  Ciemny lud to kupi – jak mawiał klasyk. Nawet ciemnotę o tym, że „Chirurg“ nie ma żadnych poglądów i że te żadne poglądy nie mają znaczenia dla reszty ludzi z gangu.
Jako wzorcowy sposób działania przyjmujemy przedwojenną retorykę propagandy hitlerowskiej, która jeszcze na kilka dni przed 1. Wrzesnia 1939 roku pzredstawiała Hitlera jako ciepłego i przyjaznego Polsce czlowieka!

-.-

Aż strach pomyśleć, co by się stało gdyby do Polski, dajmy na to do Gierłoży, w rocznicę urodzin Hitlera przybyli na motorach neohitlerowcy z Niemiec.
Oczywiście zbrojne ramię motorowców od Wiktora Węgrzyna, otoczyłoby ich opieką!
To przecież bracia!

Poniżej wizualizacja – jak może wyglądać „rodzinny“ album Wegrzyna.

sobota, 18 kwietnia 2015

Motocyklowy Rajd Katyński czy Motocyklowy Rajd z Katami?


Komandor Wiktor Węgrzyn, szef organizacji „Motocyklowy Rajd Katyński“ oświadczył w jej imieniu, że  będą chronić putinowski gang „Nocne Wilki“ podczas przejazdu przez Polskę.
To tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś chciał im na terenie Rzeczpospolitej zrobić krzywdę. Jak dodał, dlatego że „Wszyscy motocykliści są sobie braćmi. Wszyscy“.
Najwidoczniej pan Węgrzyn poczuł się jak wyrocznia zajmując stanowisko w tej sprawie, w imieniu wszystkich motocyklistów i to nie pytając innych o zdanie.
Z pewnością dla ogromnej większości motocyklistów w Polsce, sam fakt bycia członkiem tej społeczności nie stanowi podstaw do uznawania braterstwa krwi z każdym właścicilem jednośladu.
Skoro jednak Wiktor Węgrzyn uznaje się za brata np. motocyklowych neonazistów czy bandytów z motocyklowych gangów takich jak: Bandidos, Mongols, Nocne Wilki czy Pogans, to jego wybór, niech jednak nie wrabia w braterkę porządnych ludzi na motorach.
Przyznanie się wszem i wobec do takowego braterstwa, stawia Węgrzyna w nie najlepszym świetle.

Jako komandor organizacji „Motocyklowy Rajd Katyński“ obarczony jest odpowiedzialnością za patriotyczny wydzwięk działań pod tak chlubnym wezwaniem.
Jak zatem pogodzić Katyń z braterką z bolszewicką organizacją putinowską „Nocne Wilki“?
Jak traktować chlubne ideały zawarte już w samej nazwie organizacji i braterstwo oraz wspólne libacje z ludźmi wywodzącymi się z szeregów kagiebowskich – z ludźmi, których „bohaterowie“ mordowali polskich oficerów w Katyniu?
W tym świetle działalność Wegrzyna i jego „MRK“ wygląda jak kiepski teatr i wielka mistyfikacja. Jedno wielkie oszustwo!
Sam Węgrzyn upodabnia się  w tej sytuacji do Kwaśniewskiego, który zataczał się pijany nad grobami pomordowanych polskich oficerow.
Węgrzyn wprawdzie nie pijaczył nad mogiłami, ale kolaboracją z putinowskimi neobolszewikami pluł na mogiły ofiar sowieckiego ludobójstwa.
Może organizowanie przez Węgrzyna rajdu katyńskiego miało na celu tylko zapewnienia sobie i reszcie gangu alibi na kontakty z rosyjskimi proputinowskimi organizacjami?
Nie wykluczone. Zważywszy na zażyłość Wegrzyna i rosyjskiej motocyklwej bandy, przypuszcać można, że zbrodnia katyńska była jedynie fasadą oraz zasłoną dymną.

Wiele osób z Rodzin Katyńskich jest zbulwersowanych postawą Węgrzyna i zapowiedziało kroki pozwalające na odebranie mu prawa do używania w nazwie organizacji słowa „Katyński“.

Jestem przekonany, że do przejazdu „Nocnych Wilków“ przez Polskę nie dojdzie. To z dwóch powodów. Po pierwsze - Platforma Obywatelska nie pozwoli na to, gdyż w przeciwnym wypadku opozycja by ich zjadła na żywca, wykazując nieporadność i nieudolność decyzyjną. Kopacz z watahą na głowie stanie a nie wpuści „wilków“ do Polski, bo nie pozwli, by opozycja zarzucała, że Putin gra im na nosie.
Po drugie – w sytuacji, gdy miasto Berlin nie zezwoli na przejazd kolumną przez miasto, cała wyprawa jest bez sensu. Po co więc jechac tyle kilometrów?
Czy w tej sytuacji pomniki sowieckich zbrodniarzy, pod którymi mieli kłaść wieńce gangsterzy Putina pozostaną nie przyozdobione?
Niekoniecznie. Może poproszą Węgrzyna, on z przyjemnością uczci kagiebowskich zwyrodnialców, czerwonoarmistów – gwałcicieli i położy kwiatki pod ich pomnikami. W imię braterstwa motocyklisów!

poniedziałek, 6 października 2014

Raz sierpem, raz młotem – a ruscy zapłacą potem, czyli Neon24


Bolszewicka masa, zamieciona nie tak dawno na boczny tor, wypełza teraz z najmniej spodziewanego kierunku i okopuje się na z góry upatrzonych pozycjach.
Życie nie znosi pustki, ale i też lubi płatać figle.
Pustkę po bolszewickiej proruskiej zarazie zagospodarowano tzw. elementem narodowym czym spłatano jednocześnie wielkiego figla. Do tej pory wyłączność na rusko-kagiebowskie sympatie posiadała ekstrema lewacko-postpezetpeerowska, z tych co to “od Lenino do Berlina – tymi rencami…” oraz ich pogrobowcy - socjaliści sowieccy i rodzimi komuniści.
Dziś okazało się, że tzw. czerwona, nowoczesna, genderowo-pederastyczna lewajka nie jest już rusko-bolszewicka. Ustąpiła miejsca rodzimym panslawistom od tuzina kanapowych partii, (w nazwie) trzyczłonowych, z których dwa człony to “Polska” i “Narodowa”, trzeci człon zmienny.
Jest zatem Polska Partia Narodowa, Narodowa Partia Polski, Polska Organizacja Narodowa, Narodowe Odrodzenie Polski, Polski Ruch Narodowy… itp. Itd.
Jedni tylko pozostali oryginalni – Samoobrona! Ci to potrafią!
Żyją sobie wszyscy w pozornej symbiozie i blogują, chwaląc Putina oraz noworosyjski ład.
Nowy Ekran, niegdysiejsze dzieło blogera Łarzącego Łazarza, skutecznie podebrane mu przez grupę tzw. “patriotyczną i jedynie słuszną” skupioną wokół Ryszarda Opary (nazwisko mi znajome, gdyż był kiedyś w KC PZPR działacz o takim nazwisku, a imieniu Stefan), stało się obecnie – “Neon-em24” i świeci mocno na czerwono.
A co za postaci świetliste i piękne tam blogują!
Jako wytrawny prowokator, badacz i dwudniowy członek ”społeczeństwa” NEon24, miałem możliwość zapoznania się z najlepszymi blogerami o poglądach prorusko-sowieckimi. I nawet przeprowadziłem z nimi kilka polemik.
Najwybitniejszą postacią, choć niewiele blogującą, jest na Neon24 – Bogusław Jeznach. To wielce zasłużona postać. Lider (bodajże Polskiej Partii Narodowej), wychowawca, literat – kolaborant komunistyczny, zarejestrowany jeszcze w 1971 roku, oraz drugi raz w 1987. Ta ostatnia rejestracja może stanowić o niezwykłej zaciekłości Jeznacha i nieustępliwości. Nawet upadająca komuna nie była w stanie ostudzić zapału w donoszeniu. Tu chyba wchodzą w grę tylko pobudki ideowe. Dziś Jeznach wspiera Putina i panslawizm darwinowski zwrotny – tzn. bezmyślny. Nie wiem tylko, czy tak, jak wielu “panslawistów-darwinistów” jest również wyznawcą Światowida, czy tez innej świętej huby.
Skoro już jesteśmy przy “świętej hubie”, to wielką postacią czczącą coś takiego był obecny na Neon24 (do śmierci własnej) reżyser Bohdan Poręba, twórca komunistycznego, jaruzelskiego Towarzystwa Patriotycznego “Grunwald”.
Są tam jeszcze pomniejsi blogerzy poganie, czy też panslawiści kałmucko-ruscy, o których nie warto wspominać.
Osobna grupa, to głosiciele nieśmiertelnej myśli Andrzeja Leppera – członkowie “Samoobrony”. Prominentów jest tu dwóch. Mateusz “Marchlewski” Piskorski oraz Konrad Rękas – młody niczym Janek Krasicki – piewca bolszewizmu putinowskiego.
Rękaz wykazuje większą aktywność blogerską od swojego fuhrera, bo jeszcze jest na dorobku w partii. To ponoć “docent” ale może być to tylko “ksywa z podziemia”, bo po tekstach tego nie widać.
Jest jeszcze pokrewny “Samoobrońcom” niejaki Eugeniusz Sendecki – postać znana w środowisku z tego, że jest znana. Ten znów należy/wspiera/jego popiera* (niepotrzebne skreślić) ugrupowanie Polska Narodowa (inna kanapa)!
Jak sie zwał i kim był – nieważne. Ważne, że Sendecki też wspiera Putina oraz sowiecki, kagiebowski styl władzy, stąd znajduje wspólny język i z kolaborantami i “ajkiusami Lepperowymi” oraz hubami od światowida. Wspólny front na rzecz sowietyzacji wszechruskiej!
Reszta, to domorośli historycy, kształceni jeszce w PRL, bądź już dziś, ale z tamtych szkolnych książek. Aby nie było im przykro wspomnę tu o Stanislsie Balceracu, stanislavie, sosenkowskim, AdNovum, Nathanelu, czy w końcu o SpirtitioLibero czyli Jarosławie Ruszkiewiczu – piewcach wszechrusi, bolszewickiego tworu kierowanego przez zbrodniarza kagiebowskiego Putina.
I to chyba tyle… Zabawne, że ta, tak zwana “prawica narodowa” sprytnie podkradła bolszewikom ich dawnego guru i teraz gra nosie komunistom.
A są teraz i tacy, którzy opowiadają na Neon24, że Gomułka, to był fajny gość. To pewnie durnie, jak ci z Falangi, którzy noszą na koszulkach CheGuevrę i udają patriotów w Donbasie, walcząc pod bolszewicką flagą.
Kto to teraz dojdzie do ładu za tymi partiami….

Na koniec pozostawiłem perełkę. Nasz blopressowski współbloger “Aleszum” też publikuje na Neon24! Mam nawet wrażenie, że teksty jego “tam”, są o wiele ostrzejsze niż “tu”. Daje sie też Pan Aleszum ponosić patosowi wielkiej, narodowej idei putinowsko-panslawistyczno-darwinowskiej i często wyciąga jak najbardziej z tamtego punktu widzenia słuszne wnioski. Np. sprawa “Żydowskich mordów NKWD…” Oj, dostało się rasowym rosjanom z NKWD, takim jak: Wsiewołod Mierkułow, Iwan Maslennikow, Wasilij Czernyszow, Władimir Iwanow, Walentin Krawczenko. Okazało się, że ci prominentni enkawudziści, organizatorzy zbrodni sowieckich zostali teraz Żydami! Również i nasz rodzimy Janek Krasicki.
Mam wrażenie, że wpisuje się to w ogólną, na NEon24 tendencję, która udowadnia m.in., że w Katyniu zbrodni na polskich oficerach dokonali właśnie Żydzi, a rosjanie nie mieli z tym nic wspólnego.
Tak więc bolszewia, komunizm, sowietyzm – to żydowskie dzieło. Ruskich tylko przez przypadek w tym 1917 roku w to wplątano i wplątuje się do dziś!
Bo ruski, to dobry człowiek, tylko naiwny. Przyjazny, jak podczas zaborów, uczynny jak w 1920 roku, opiekuńczy jak 17. września 1939 roku i po 1945 roku, czy wreszcie zaradny jak własowiec w 1944 roku…
Tak coś jak Niemiec. A ludzi w Obozach Koncentracyjnych, to też pewnie Żydzi….

poniedziałek, 18 marca 2013

A Lis wielbi Mazowieckiego, który z dyktaturą współpracował


No i mamy Papieża.
Ku radości chrześcijańskiej większości w Polsce, został nim argentyński kardynał Jorge Mario Bergoglio. Kardynał Bergoglio, to spokojny, dobroduszny i prawy człowiek, toteż zjednał sobie ogromne rzesze wiernych oraz ludzi dobrej woli.
Rzecz jasna krajowa „bolszewia“ starała się jak tylko mogła zochydzić zarówno konklawe, jak i postać Ojca Świętego.
Oczywiście prym wiódł „pluszak płemieła“ Lis, który w swoim Newsweeku, za pomocą niejakiego Wachnickiego wypisuje totalne bzdury o rzekomej współpracy kardynała Begoglio z rządem Jorge Rafaela Videli.
Dla niewtajemniczonych podam, że brygadier Videla stał na czele junty wojskowej, która próbowała uratować Argentynę przed tym co spotkało Kubę, czyli komunistycznym puczem i sowieckim wasalizmem w wymiarze realnym.
Dziś lewacka prasa z europki tworzy mity o tysiącach pomordowanych przez Videlę oraz temu podobne głupoty.
Tytuł aż nadto wymowny: „Jak papież Franciszek z dyktaturą współpracował“ – jednoznacznie sugeruje, że kardynał Jorge Mario Bergoglio dopuścił się czegoś złego i nieodpowiedniego.
W tekście też głupio i w stylu lisowym, czyli zero faktów, masa domysłów.
Oczywiście, zwykły i prosty gówniarz jak Wachnicki sam by czegoś takiego nie wymyślił, stąd też oczywiste, że „pluszak płemieła“ natchnął go i poprowadził jego rękę.
Najzabawniejsze, że Wachnicki (o ile taki ktoś w ogóle istnieje) i Lis, sami nie są świadomi jak zaszkodzili swojej „wielkiej i sprawiedliwej“ sprawie, dłubiąc w przeszłości Papieża.
W tym momencie należy przypomnieć „pluszakowi“, że jego ojciec duchowy i „guru“ czyli Mazowiecki Tadeusz, bardziej aktywnie wspierał niegdyś inny reżim, dużo bardziej zbrodniczy – stalinowski.
Pan Mazowiecki popierał komunistyczne akcje represyjne wobec polskiego duchowieństwa a nawet domagał się w sfingowanym procesie, kary śmierci dla biskupa Kaczmarka.
Generalnie „pluszak Lis“ nie ma szcęścia do swoich idoli, gdyż większość z nich ma niestety obsr..ne sumienia.
Ot, choćby wielbiony Geremek – komunista przez większość życia, drugi sekretarz POP na UW,  który gnębił, denuncjował i wyrzucał z uczelni nieprawomyślnych studentów w okresie szalejącego terroru stalinowskiego.
Jeszcze wspomnę o Wisi „stalinicznej“ Szymborskiej układającej peany na cześć Józefa Wissarionowicza w ramach ogłupiania społeczeństwa...
W kolejce dalej: Michnik, Lityński, Kuroń, Bauman....itd. itp...
Czy ci ludzie kiedykolwiek rozliczyli się ze swojej zbrodniczej przeszłości?
Może dlatego zasłużyli na podziw Lisa, że wspierali lewackie zbrodnie a nie dawali im odpór?

P.S. W ramach ciekawostki, przypadek kliniczny niejakiej Ewy Wójciak. Ta podobno komediantka z jakiegoś tam teatru napisała na Facebooku: „No i wybrali ch.ja, który donosił wojskowym na lewicujących księży...“
Trudno się złościć, a wręcz należy współczuć prymitywnej i pozbawionej inteligencji bolszewickiej komediantce.
Bo skoro Wójciakowa przez całe swoje życie ganiała po deskach podłych teatrów w podrzędnych mieścinach i to z gołą dupą, to wszystko może jej się z ch.jem kojarzyć.
Pewnie szczęścia w życiu nie zaznała?

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Pijaczynie i współpracownikowi SB – Danielowi Marcelowi Olbrychskiemu


Panie Olbrychski,
panie komediancie, współpracowniku SB, gorzałkowiczu, pupilu komuny, wielbicielu bolszewików i histeryczny prostaku.
Ponieważ każda pańska wypowiedź dotycząca naszej Ojczyzny, dziejącej się na codzień historii oraz najistotniejszych ważnych politycznych spraw, trąci zgrozo peerelowskim, gomułkowskim tonem, kreślę kila tych zdań.
Panie rusofilu i polonofobie, zrozumiałe, że ktoś, kto wychował się, żył jak król oraz kręcił wielką kasę w PRLu, nie może złego słowa o nim powiedzieć. Musi zachować lojalnosć wobec pamięci zmarłych dobroczyńców-towarzyszy oraz ostrożność wobec żyjących, bo ci drudzy nie wybaczają nielojalności.
Panie tajny współpracowniku SB o numerze akt IPN BU 00945/2185 oraz IPN BU 00170/60 , jakie moralne prawo ma pan powiedzieć o obsadzie aktorskiej filmu Smoleńsk: (...) Każdy uczciwy aktor, odrobinę myślący, powinien odmówić. Ja bym oczywiście odmówił, gdyby mnie zaproszono do zagrania w tym filmie (...)?
Panie donosicielu UBecki, pewnie na skutek szampańskiego życia, jakie zafundowali panu towarzysze od Gomułki i Gierka, utopione w wódce komórki mózgowe nie są w stanie pojąć, że jako konfident czerwonych, nie jest pan „uczciwym aktorem“ a tym bardziej „uczciwym człowiekiem“.
Panie pomagierze SBeków, pana nikt nie zaprosi do zagrania roli poważnej i historycznej, bo pan na milę śmierdzi PRLowskim złogiem komunistycznym. Pan nie powinien zagrać żadnej roli, bo pana miejsce jest na filmowym śmietniku.
Panie wielbicielu bolszewików, pańskie zachowanie po smoleńskiej tragedii, wasalizm, putinowski dupowcisk i niemal agenturalna propaganda proruska wyraźnie wskazuje, kto jest dla pana ważniejszy i czyją politykę pan wspiera.
Panie przepity komediancie, każde pańskie wystapienie, to żenujący przykład na potwierdzenie popularnego powiedzenia „patrzcie, co wódka z ludzi robi“. Każdy pański polityczny wywód, do słowotok na poziomie klienta budki z piwem.

Panie Olbrychski... zamilknij pan!

piątek, 22 czerwca 2012

Konferencja lidera Ruchu Palikota. List do Ambasadora Rosji


Najbardziej postępowa, komunistyczna partia Ruchali Kota, prezentuje list do Ambasadora Federacji Rosyjskiej.

 

piątek, 9 września 2011

Maniuś, nie szczekaj już...

Rozochocił się i wigoru nabrał pozostający obecnie na etacie leciwego i bezzębnego psa Burka - Maniuś Kuczyński.
Niczym przyzagrodowy czworonóg w wieku połańcuchowym, sili się odważne ataki z wywieszonym ozorem i wyszczerzonymi kłami próbując kąsać każdego, kto wchodzi w obejście. W obejście rodzinne familii Agora.

Leciwy i przytępiony Maniuś widzi nawet rzeczy, których nie było, a które tak bardzo chciałby zobaczyć, więc w nie uwierzył.
Uwierzył i szczeka, licząc na nagrodę od gospodarzy.
Dziś Widzi „komisarzy z PiS, którzy przeprowadzali czystki w urzędach państwowych”.
W urzędach, które winne być apolityczne, niezależne – jak pisze.
Dowcipy na starość trzymają się bezzębnego Burka.
Pewnie też wydaje się Kuczyńskiemu, że te urzędy do tej pory były niezależne i apolityczne i tylko IV RP je upolityczniła.
Maniuś niestety nie precyzuje o które urzędy mu chodzi, ale mniejsza z tym – pewnie kosmici też mu koło budy wylądowali...
Odpornym na bzdury polecam wycie i skomlenie Maniusia Kuczyńskiego na wp.pl

Maniusia?
Właśnie Maniusia!
Bo właściwie “Burek” na imię ma Marian, a Waldmar to jego imię drugie.
Niby nic takiego, ale w życiu Kuczyńskiego wszystko jest „tak, a właściwie… nie tak”.
Niby Waldemar a właściwie Marian.
Niby opozycjonista, a wielbiciel gierkowskiego Peerelu.
Niby bojownik i rewolucjonista a tchórz i dekownik.
Niby niezłomny i niezależny a czerpiący z szerokiego gestu komunistów pełną garścią i uginający się w hołdach.

Historia życia tegoż Burka - Kuczyńskiego Maniusia, w sumie dość paskudna i pieska odpowiednio przez niego samego barwiona nabierała z latami kolorytu.
Tchórzliwy zagrodowy kundelek o charakterze lizusowskim, stawał się w skutek odpowiedniej propagandy i kreowania własnej postaci - silnym i mężnym dobermanem.
Dziś odpowiednio pokolorowaną historię swojej „walki o społeczny dobrobyt i demokrację” – Maniuś prezentuje na własnej stronie w internecie.
Coś, co zmieściło by się w dwóch zdaniach, Kuczyński rozwinął do niezłej historii o zabarwieniu heroiczno-literackim.
Kim naprawdę jest doradca „targowiczanina” Mazowieckiego, „złoga komunizmu” Cimoszewicza i ojca chrzestnego „gabinetu ciemnych postaci” Buzka?
Wystarczy powiedzieć, że z pewnością nie jest tym, za kogo chciałby uchodzić.

Marian Waldemar Kuczyński jako dobry socjalista i wyznawca idei towarzysza Uljanowa, należał do PZPR i tylko dzięki własnej niefrasobliwości, z niej został później wyrzucony. To tylko tak formalnie. Zawodowo i towarzysko pozostawał w niezłych kontaktach z oficjelami partyjnymi, którzy nie dali mu zginąć z głodu,
Gdy powstała “Solidarność” Maniuś, podobnie jak większość koncesjonowanych cwaniaków, szybko począł kręcić się wokół robotników, niby jako “fachowiec-doradca”.
Komunistycznej władzy było to na rękę.
Gwarantowało wszak realny wpływ na działania opozycji.
W nagrodę, już po wypowiedzeniu wojny Polakom, komuniści zadbali o dobre samopoczucie i zdrowie Maniusia. Skierowany został do ośrodka wypoczynkowego w Jaworzu (tam też przebywał Bronisław Komorowski) gdzie przez pół roku na państwowym, wystawnym wikcie zgłębiał istotę tak ukochanego socjalistycznego porządku świata.
Po opuszczeniu ośrodka wczasowego. Maniuś, by dowartościować się a także zapewnić socjalistycznej władzy wpływy w kręgach emigracyjnych (opozycjonistów, którym udało się umknąć z kraju po wprowadzeniu stanu wojennego) udał się na pobyt czasowy do Paryża. Niby w celach leczniczych, zdrowotnych.
Pobyt Kuczyńskiego we Francji przysporzył ekipie generała Wojciecha Jaruzelskiego wiele radości, gdyż na skutek dywersyjnych działań niektórych „koncesjonowanych opozycjonistów” udało się skłócić wewnętrznie emigrację.
W nagrodę juz po powrocie do kraju i wprowadzeniu w życie układu Michnik-Jauzelski, Kuczyński odwołany został z funkcji prowokatora a objął intratne stanowisko - doradcy premiera Mazowieckiego Tadeusza.
Dwa razy jeszcze udawało się później Maniusiowi Kuczyńskiemu “podłapać” państwową fuchę, gdy tylko dawni mocodawcy ze swoimi ugrupowaniami obejmowali władzę.

Dzisiaj odtrącony i zapomniany usiłuje zwrócić na siebie uwagę tym, co umie najlepiej: prowokowaniem, lżeniem, poniżaniem…
Niestety obecnie już, sposoby i metody prowokatora-Maniusia, straciły na skuteczności.
Wyleniał i zezgredział...
Język partyjnego betonu jest dziś mało zrozumiały dla ludzi młodych a niczego nowego Kuczyński już nie jest w stanie nauczyć się.
Biednemu Burkowi pozostaje tylko leżeć z łańcuchem na szyi koło swojej budy, raz na jakiś czas nastroszyć się i poujadać cienkim głosikiem. W nagrodę Pan pogłaszcze po siwym łebku i rzuci ochłap...
Maniuś Kuczyński dostał niedawno od prezydenta Order Orła Białego, wszak naujadał się w ostatnim czasie, choć na próżno ale niemiłosiernie.