Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bartoszewski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bartoszewski. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 marca 2015

Marzenie Władka B.

-->
"Każdy w życiu ma jakieś marzenie, czegoś pragnie, o czymś myśli, coś co lubi, co chciałby jeszcze raz zobaczyć, usłyszeć...(...)" – mówił konferansjer, który za chwilę o owe marzenie spytał Walentynę Wnuk...  Ta wyznała, że największym jej marzeniem będzie posłuchanie piosenki pana Koracza „O zdrowiu“. Tak było w kultowym „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz“ – Stanisława Barei.
Gdyby na miejscu pani Wnuk zasiadł Władysław Bartoszewski,  nie było by tak beznadziejnie śmiesznie ale za to nadętnie i tragikomicznie!
Bo Władzio, jak zwierzył się „Super Expressowi“, ma inne – wzniosłe marzenie...

Najlepszy przyjaciel Władzia, - prezydent Komorowski zapewne spełni marzenie druha i jeszcze przed upływem swojej kadencji sprawi mu miłą niespodziankę...

sobota, 26 maja 2012

Wróż Władek

Popularny wśród elit władzy Wróż Władek, pomaga przedstawicielom narodu i ulecza ich z kompleksów. Fragment cyklicznego programu "Uzdrawianie na ekranie" - emitowanego w Upiorex TV. Dziś premier i jego Nowak.

piątek, 10 grudnia 2010

Intelektualny ersatz

Polska jest dziwnym krajem.

Największy posłuch i salwy aplauzu wywołują na ogół wypowiedzi durniów, prostaków i prymitywów. Dlaczego?

Czy są najbardziej medialne, ciekawe, szokujące, modne...?

Tak.

Ale dlaczego?

Dlaczego słuchacze, widzowie akceptują ludzi bez obycia, głupich i prostych, jak ich życiorysy?

To efekt półwiecznego panowania na naszych ziemiach komunizmu, poprzedzony eksterminacyjną polityką hitlero-stalinizmu wobec Polskiej inteligencji.

W miejsce wymarłej lub zaszczutej ubekami klasy, peerelowska władza nadała zaszczyty i tytuły wszelakiej maści "jyntelygentom" z czworaków, licząc że w ten sposób uda im się sponiewierać i zniszczyć tradycje polskiej nauki i kultury.

Nieliczni, którzy starali się ratować godność Narodu i Państwa, kończyli jako nauczyciele w podstawówkach, albo referenci w Zjednoczeniu Przemysłu Śrutu i Drutu.

Naukowa banicja.

Do dziś (z małymi wyjątkami) ludzie, którzy winni stanowić awangardę Polskiej myśli intelektualnej, stanowią co najwyżej tło dla rzeszy durniów, nieuków i niedokształconych kretynów.

Niestety, idiota kształci idiotę itd. Itd., bo cóż innego prócz głupoty może mu przekazać?

Głupota i durnota jest łatwa i przyjemna, a nade wszystko niezbyt męcząca, dlatego odbiorców jej jest co raz więcej. Stąd bierze się też wiele dzisiejszych autorytetów.

Właśnie tacy ludzie dają przyzwolenie na wszechobecne chamstwo, głupotę, prostactwo i antypolskość.

Przykład daje nawet obecna władza, gdzie za autorytety "robią" absolwenci szkół podstawowych i średnich (kończonych nocą) oraz technicy z niepełnym zawodowym, ludzie którzy co najwyżej (w okresie niepodległej Polski) mogliby ubiegać się o stanowisko dozorcy lub karbowego.

Kilku z nich nosi nawet dumnie tytuły profesorskie, co dla ludzi normalnych, jest sporym i siarczystym policzkiem.

Banda półmózgów, których przemyślenia nie schodząca z pierwszych stron onetów, wp-ów, interii czy innych portali informacyjnych, to erzatz, czy jak kto woli produkt inteligentopodobny powstały niczym śmierdząca kupa na rodzimej ziemi, w miejscu gdzie kwitnąć winny kwiaty.

Dlatego każdy wpis Palikota, Wałęsy, Siwca, Wojewódzkiego czy innego Millera z urzędu staje się głosem boskim a cytaty lądują na samej górze rubryk aktualności.

Cóż w tym dziwnego?

Idiota lubi czytać idiotę. Brak różnic poziomów.

wtorek, 15 czerwca 2010

Dygnitorz – hodowca królików


Że w starym łbie, jak mówią, króliki się pie...rzą nie jest tajemnicą. Ale gdy osoby z najwyższych władz państwowych wyniki takiego pie...nia traktują poważnie, to już jest zastanawiające.
Wielki autorytet platformy obywatelskiej, niedoszła ofiara obozu koncentracyjnego (gdyby nie L4) oraz absolwent gimnazjum „pod księżycem” Bartoszewski Władysław, zwany „upiornym dziaduniem” lub „profesorem” otrzymuje listy z pogróżkami.

To znaczy, on – ten Bartoszewski tak twierdzi, że dostaje.

Istotnie, „dygnitarz” z niego tęgi i autorytet na skalę partii, którą prezentuje. Dlatego opozycja Bartoszewskiego się boi i chce mu zrobić krzywdę.

Jak podaje niezastąpiona „GW” ten oto Bartoszewski otrzymał ponad sto listów z pogróżkami . Wszystkie napłynęły na adres kancelarii miłościwie nam panującego premiera, gdzie ów Bartoszewski ma fuchę w postaci sekretarza stanu.

Po domniemanym otrzymaniu worka listów, ze stanem owego Bartoszewskiego nie było najlepiej, toteż dobry premier Tusk zarządził stosowną obstawę dla pupila. Już od dzisiaj, za Bartoszewskim chodzić będzie pluton BORowików i rozglądać się pilnie, czy ktoś nie zamachuje się na niego.

Paskudna jest ta opozycja. Jak tak dalej pójdzie, to zabraknie funkcjonariuszy do obstawy „przestraszonych”. Nie tak dawno inny posiadacz „pie...cych się królików” Kutz Kazimierz wypłakiwał się, że mu krzywdę chcą zrobić i nawet mu chałupę plakatówkami wymalowali. Znane są też obrzydliwe pogróżki pod adresem załącznika do Matki Boskiej w klapie marynarki oraz Borusewicza Bogdana niegdyś człowieka przyzwoitego. Oni też by chcieli zapewne posiadać na własność ochronę, o ile już nie posiadają.

Wiadomość o listach z pogróżkami nadsyłanych do Bartoszewskiego stała się dziś istotnym newsem na wielu portalach informacyjnych. Nie lada to sensacja, tym bardziej że prawdopodobnie... zmyślona. W dobie Internetu i możliwości wysyłania bezkarnie poczty mailowej, choćby z kawiarenek internetowych, poddaje pod wątpliwość chęć pisania, kupowania koperty , chodzenia na pocztę, stania w kolejce, kupowania znaczka tylko po to aby napisać: „Ty stary durniu, zginiesz – Antywładek!”.
Można to zrobić dużo prościej.

Wybory rządzą się swoimi prawami. Na kilka dni przed głosowaniem, Platforma obywatelska najwyraźniej doszła do wniosku, że wszystkie chwyty dozwolone – toteż wszystkie ręce na pokład. Nawet te trzęsące się (nie wyłącznie ze strachu) – Bartoszewskiego.

Istotnym powodem, dla którego domniemane pogróżki są listownie kierowane do zacnego „upiornego dziadunia” jest jego wypowiedź odnośnie kandydatów na prezydenta, wygłoszona 16 maja br. Tak twierdzą przynajmniej jego PRowcy. Wtedy to Bartoszewski przedstawił wyższość ojca iluś tam dzieci na posiadaczem kota. Nie omieszkał również wspomnieć coś o ojcostwie i doświadczeniu.
Teraz za to spotyka go taka kara... I to gościa, który od biedy mieści się w kryteriach posiadacza futerkowca. Tego modelu, który tak piętnował. Przecież tylko jeden syn i to tak dawno..., a do tego te króliki...masa królików pieprz....ych się we łbie!
Pic to trzeba podawać umiejętnie.

Najrozsądniejszym wyjściem byłoby, gdyby ten zacny ojciec z doświadczeniem – „tata naszej Polski” (jak twierdzi Bartoszewski) czyli Bronisław Komorowski adoptował nieszczęśnika Bartoszewskiego. To i liczne dziatki marszałka, obroniłyby w razie czego „profesora” a pani Komorowska z taką gracją serwująca zupę w wyborczym spocie męża, zadbałaby kulinarnie o nową „pociechę”.

wtorek, 18 maja 2010

Dziadek Władek – bohater (niestety tylko dowcipów).

„Za humor i satyrę nie należy się obrażać” – mówił dziś min. Nowak (ten od Tuska). Aby żyło się zabawniej rzecz jasna.

Humor i satyra to „twórczość” (zdaniem Nowaka) kabaretowego ogona i rymoklety geesu (skrót od gówniany satyryk) Majewskiego.

To powinno śmieszyć.
Istotnie śmieszy wazeliniarstwo faceta, którego nigdy nikt nie słuchał, a podczas występów publika zerkała na zegarki lub kimała na ramieniu swojego współtowarzysza...
Teraz nudziarz znalazł publikę godną Domu Spokojnej Starości Pracownika Resortu Spraw Wewnętrznych, czyli niewymagającego geriatryka. Wajda, Bartoszewski itp. Itd...

To tak nawiasem...

Myślę, że za kilka poniższych dowcipów obiekt ich (obiekty) też się nie obrażą. To w końcu jak mówi Nowak - tylko satyra, humor.



***

Siedzi Bartoszewski w bujanym fotelu, pali zioło, nagle ktoś łomoce dodrzwi.

- Kto tam?
- Bronisław Maria Komorowski.
- Nie mam czasu! Wszyscy trzej wypierdalać!

***

Kutz z Bartoszewskim rozmawia na temat sklerozy.

Przechwalają się, który ma większą.
-Ostatnio -mówi Kutz -kupiłem sobie lody i zapomniałem co z nimi zrobić.
Szły dzieci, więc im je podarowałem...
-To jeszcze nic -mówi Bartoszewski.
-Wyobraź sobie, poszedłem z Piterą do knajpy. Zamówiłem dorsza i tak siedzimy sobie, siedzimy...
Patrzę na rybę, to na tę osobę siedzącą naprzeciw i zastanawiam się, skąd ja znam to ohydne babsko?

***

Przychodzi Bartoszewski do lekarza:

-Panie doktorze, skleroza coraz bardziej mi dokucza.
-A jak się to objawia?
-Co jak się objawia?

***

Wraca Bartoszewski od lekarza i mówi do żony:

- Lekarz stwierdził, że mam sklerozę, osłabienie, astmę...
- Powiedz krótko, czego nie masz!
- Zębów!

***

Wpada Jasiu do autobusu i potrąca Bartoszewskiego.

„Upiorny dziadzio” mówi do Jasia:
-No powiedz to magiczne słowo gówniarzu.
Jasiu myśli, myśli i nagle:
-Abrakadabra...

***

Ale brudne ma Pan nogi, Panie Profesorze, zwraca się do Bartoszewskiego Komorowski !
Brudniejsze niż moje...
- Przecież jestem znacznie starszy, Bronku!

***

Pan Panie profesorze - mówi do Bartoszewskiego Komorowski - to czasem jak pień!

- A tak! Bywam twardy!

***


W muzeum Platformy Obywatelskiej przewodnik demonstruje szkielet Bartoszewskiego.

- A ten mały szkielecik obok, to kto? - pyta turysta.
- To Bartoszewski w dzieciństwie...

***

Kutz z Bartoszewskim są w operze.

Kutz pyta:- Władek, czemu ten facet grozi tej babeczce kijem?
- On jej nie grozi, on dyryguje.
- To czemu ta babeczka krzyczy?

***

Bartoszewski chwali się Wajdzie:

- Wiesz? Niedawno złapałem pstrąga takiego, jak moja ręka!
- Niemożliwe, nie ma takich brudnych pstrągów!

***

W parku na ławce siedzi Bartoszewski, a obok niego siedzi kobieta w ciąży.

W pewnym momencie „profesor” nie wytrzymuje i pyta kobietę:
- Co tam pani ma?- Dzidziusia.
- A kocha go pani?
- Oczywiście.
- To dlaczego go pani zjadła?

***

Tańczy Pitera z Bartoszewskim.

W pewnym momencie Pitera mówi:
- Ale u was szyja.....
- Całe ciało mam takie! - odpowiada kokieteryjnie Bartoszewski.
- To się myć trzeba....

***

Palikot mówi do Bartoszewskiego:

- Byłem z Kutzem w zoo.
- I jak było?- pyta Bartoszewski.
- Nie przyjęli go.

***

Komorowski mówi do Tuska:

- W niedzielę wybieram się z Władkiem Bartoszewskim na giełdę staroci.
- A ile chcesz za niego dostać?

***

Czym się różni Bartoszewski od starego poloneza?

- niczym bo jedno i drugie trzeba trzasnąć żeby się zamknęło!

niedziela, 16 maja 2010

Barto Linea wraca!

Wróciła jedna z najpopularniejszych "krótkometrażówek" lat 70-tych, znana niegdyś jako La Linea. Obecnie w nieco zmodernizowanej wersji nosi tytuł BartoLine i jest o wiele bardziej atrakcyjna niż jej poprzedniczka!
Zapraszam:

środa, 5 maja 2010

„Autorytety Platformy Obywatelskiej”: Wł. Bartoszewski

Od dziś, nieregularnie prezentować będziemy cykl pt. „Autorytety Platformy Obywatelskiej”.
Celem jest przybliżenie postaci, które uznawane są za wybitne intelektualnie i stanowiące oazę wiedzy i krynicę mądrości dla członków PO i ich wyborców.

Dziś odcinek 1 – Władysław Bartoszewski

poniedziałek, 15 marca 2010

Ostra walka kandydatów w prawyborach.

Kończą się żarty, zaczynają schody. Im bliżej końca prawyborów i wyłonienia jednego kandydata, tym bój między kandydatami staje się bardziej bezwzględny i bezpardonowy. Wczorajsze Fuckty TVN podały...

wtorek, 24 listopada 2009

Karnawałowy hit grupy Fleejtooh Mad

Mamy karnawałowy hit!

Znana i lubiana grupa Fleejtooh Mad z nieocenionym frontmanem Vladem McVampirem nagrała bardzo popularny niegdyś hit grupy Fleetwood Mac - „Tusk”.

Miłe połączono z pożytecznym.

Sławiąc imię Pana Premiera, jednocześnie oddajmy się wspaniałym rytmom w zbliżającym się karnawale.

Tusk, Tusk, Tusk!


poniedziałek, 29 grudnia 2008

Wielka psota Palikota (wierszyk poprawny politycznie)

Z okazji Nowego 2009 Roku, ofiaruję wszystkim krótki wierszyk.
Z góry zastrzegam, że sytuacja tu opisana nie miała możliwości zdarzyć się w rzeczywistości i stanowi tylko relację z koszmarnego snu autora.
Również postaci pozostają fikcyjne i wszelka zbieżność nazwisk i sytuacji jest przypadkowa.
Chyba, żeby nie, ale ...
... ale przecież chodzi o to aby było wesoło!



Wielka psota Palikota

Znacie Posła Palikolta, co przydomek ma „Pan Psota”?
Otóż zebrał on pismaków i zakomunikował światu:
„W partii wielkie są nadzieje, że zostanę wreszcie gejem
Gdyż pisałem (każdy wie): Jestem gejem z SLD.”

„Najwyraźniej przyszła pora, aby użyć wibratora
I pokazać wreszcie światu, że nie stawiam słów do wiatru
Zmienię teraz swoje życie, z różnych pieszczot przy odbycie
Będę czerpał relaks wielki”
- i pociągnął łyk z butelki

Tu ulała mu się z troszka słynna Żołądkowa Gorzka
Otarł zatem mokrą brodę - „Mili Państwo, tym sposobem
Swe umiejętności spore, jak wibrować wibratorem
Tu pokażę, proszę gości, może ktoś tak z ciekawości

Tył wystawi, całkiem goło...” i rozejrzał się wokoło
„O, tam widzę niezły zadek , tak nim zgrabnie trzęsie dziadek
To się puszy, potem rzuca, nagle pręży, to znów kuca ...
Goły tyłek wielka gratka”
i czym prędzej hop do dziadka

Wycelował niczym pikę urządzenie z wibrownikiem
Zrobił zamach, włączył guzik i na oczach wszystkich ludzi
Ukuł w samo „sedno” dziadka, nagle patrzy – ALE WPADKA!
Dziadek aż do góry skoczy, wybałusza wielkie oczy

Zwraca twarz do Palikota, znieruchomiał w mig Pan Psota
„Cóż jam zrobił przez przypadek? Toć to Bartoszewski Władek
Co tu robił, wśród tej braci i dlaczego stał bez gaci?
Władku, Władziu, mój Władeczku” -
uspakajał po troszeczku

„Gdzie masz portki, gdzie berecik, czemu gołą dupą świecisz?”
Dziadek Władek schyla głowę, pokazuje spodnie nowe
Leżą zmięte na podłodze, beret tuż przy lewej nodze
„Chciałem, choć to może głupie, tak pokazać że mam w dupie

Chamów i dyplomatołków, co dorwali się do stołków
Wskazać tu z mównicy szczytu, że w czeluściach są odbytu
Chciałem wskazać też niestety, że to jaja jak berety
To dlatego beret leży, abym jądra nim wymierzył

Wszystko szlag przez Palikota, jak krew w piach cała robota”
Dziadzio łzy jak grochy leje - „Zamiast być kimś - jestem gejem”
Kto przewidział zakończenie, że w łeb weźmie wystąpienie
I gejostwa animator w tyłek wciśnie mu wibrator

Pan Palikot vel. Pan Psota długo milczał, jak niemota
Po czym cmoknął dziadzia czule, oraz wręczył podkoszulek
Władek nieco się zatrwożył, „Jestem gejem” trykot włożył
Teraz chodzą z Palikotem, na parady i z powrotem.

Yarrok (XII-2008)

poniedziałek, 1 września 2008

Objaw bolszewizacji postępowania

Upiorny dziadunio, esteta i nieugięty tropiciel „dyplomatołków” – Władysław Bartoszewski został wystawiony ma witrynę w celu wypowiedzenia się. Jak zwykle, w dniach rocznicowych Komitet Centralny Polskich Zjednoczonych Platformiaków Obywatelskich, otrzepał z kurzu, przeprasował i użył „Profesora” Bartoszewskiego do naplucia na tych co nie myślą jak przewodnia partia. Tym razem „Symbol Powstania Warszwskiego według PO (wersja Beta)” potępił wszystkich „buczących” na Bogdana Borusewicza, podczas obchodów rocznicy Sierpnia 1980 w Gdańsku.

Użył mocnych słów o „bolszewizacji myślenia” oraz porównał „gorące przywitanie” Marszałka Senatu, do niemniej „gorącego przywitania” innych zasłużonych dla umacniania III RP oficjeli, podczas obchodów rocznicy Powstania Warszawskiego.

To się nazywa mocne i szybkie działanie. Trzeba przyznać, że Bartoszewski, jak nikt inny pasuje na ideologa watahy platformerskiej i nieskomplikowanego stylu myślenia, rodem z podręczników głównych mózgów intelektualnych: Schetyny i Chlebowskiego.
Jak nikt inny uosabia też to, co w PO jest najgorsze – bezmiar impertynencji, ignorancji i konformizmu. Wykreowany przez Tuska i resztek „uwolii” na „Symbol Walki z Komuną” oraz „Ikonę Powstania Warszawskiego”, chlubi się jednocześnie przyjaźnią z komunistą Geremkiem oraz uczestnictwem w strukturach rządowych w jednym szeregu z TW Znak – ubeckim współpracownikiem Michałem Boni. Akurat ten ostatni przykład jest bardzo wymowny i prezentuje „prostotę” zawiłego rozumowania „upiornego dziadunia”.

Jeszcze niedawno „grzmiał” o przywożonych autobusami grupach, które na cmentarzu (według niego) zachowywały się niegodnie, „bucząc” na jego ideologicznych przyjaciół, stojących nad grobami poległych bohaterów „Zośki” , „Parasola” i „Miotły”. Nie zauważył wszak aż do dziś, że sam tnie gałąź , na której siedzi. Jako Powstaniec Warszawski (mimo, że tylko pracownik radiostacji, a nie frontowiec) nie powinien się tak „bardzo wychylać”. Wszak np. Zgrupowanie „Miotła” zajmowało się likwidacją kolaborantów i „czerwonych kretów”. Jednym słowem niektórzy z jego dzisiejszych partyjnych kolegów delikatnie mówiąc mięli by w tamtych czasach duże problemy.

Bartoszewski, na zlecenie KC PZPO strzela obelgami na prawo i lewo. Dorabia ideologie do wypadków, przekłamuje fakty a później w to wszystko święcie wierzy. A wtedy na cmentarzu powązkowskim wystarczyło tylko zsunąć z uszu berecik, aby stwierdzić, że owe buczenie na Niesiołowskiego i resztę, donosiło się z miejsc zajmowanych przez kombatantów. Tych frontowych. To chyba coś znaczy.