Korzystając z wolności słowa, której definicję tak pięknie nam wyłożyli obrońcy niezależnej wypowiedzi - Kazimierz Kutz, Janusz Palikot, Manuela Gretkowska, Armand Ryfiński.... przedstawię komentarz dotyczący własnej oceny pewnej osoby publicznej.
środa, 3 kwietnia 2013
Odwołają p..dę?
Etykiety:
bydło,
chamstwo,
Ewa Wójciak,
Palikot,
papież,
ruch palikota,
Ruchali kota,
wulgaryzmy
wtorek, 2 kwietnia 2013
Zdradek i jego klajniejsze jabłuszka. 3. Rany
- Tate, tate, nasz kochany tate... ratuj! – Tadełe i Aleś wpadli
do gabinetu ojca z wielkim krzykiem.
- Co? Co się stało moje judaczki, moje klajniejsze jabłuszka uwielbiane...
Zdradek przerwał w jedenj chwili dożynanie watah i przytulił
obu chłopców z troską.
- O co chodzi? Moje wy pejsiki i obrzezaki piękne, co się stało... no
już nie płaczcie, tylko wyjaśnijcie o co
chodzi – Zdradek próbował uspokoić chłopców oraz znaleźć powód tak
wielkiej histerii.
- Tate, tate... my nie chcemy zostać gojami.... nie chcemy! –
szlochom dzieci nie było końca.
- Ale, jak to? Zaraz zaraz... – Zdradek uważnie przyjrzał się
twarzom pociech.
- A co to za rany na waszych twarzach?!
Faktycznie na obliczach synów widniały krwawe zarysowania.
- Co to znaczy, wy moje jabłuszka, kinderki najsłodsze...?
- Ach tate... nasz goj-tate. To własnie powód naszego płaczu - my
bawili się w mecz fubolowy. Byliśmy jako bohatery od Maccabi Tel-Aviv... w
futbol biegaliśmy...
- W futbol....? To nie ma
lepszego sportu dla dobrej młodzieży od ważnego ojca i ważnej matki...?
- Ale tate, nasz goj-tate... To
nie jest goj-drużyna! Ona jest koszer-drużyna i korekt! My w słusznej drużynie
biegaliśmy... tylko, że nam ta futbol piłka w róże popadła...
- ... w Róże Thun? – przerwał zaskoczony Zdradek
- Nie tate, w róże, co to jest kwiat! W tem naszem Ogrodzie
Luksemburskim...
- Czyli w Różę Luksemburg! – wydedukował Zdradek. - O
matko moja gojowska, czy coś się tam złego stało? Mówcie żydeczki, moje klajniejsze
jabłuszka uwielbiane..
- Nam te paskudne antysemickie kolce od kwiata rany porobiły! Weszliśmy
za futbol piłką i wtedy te kolce na nas napadły... aj waj, bolało... tate, jak
bolało...
- A to nazistowskie kwiaty! Wasz goj-tate każe wyciąć... wyrżnąć...
dorżnąć te watahy róż....
- ...ależ tate, to nie jest jeszcze ajwaj najwięjszy! Nasze mame
zakazała nam w futbol kopać... póki nie staniemy się gojami... póki nasze rany
na twarzach nie zostaną gojami...
- .... gojami?! Jak to?!
- Bo nasze mame, nasza najdroższe mame... powiedziała, co te rany mają
zostać gojami na naszych koszer-twarzach!
- Ale co wam powiedziała dokładnie, moje jabłuszka pejsiaste i
klajniejsze... – Zdradek otarł łzy z oczu chłopców leżącą na
fotelu skarpetką.
- No powiedziała, że nie ma futbol dla nas, póki rany się NIE ZAGOJĄ! Aj, waj.... aj waj! My nie chcemy mieć ran
gojów! – dzieci znów uderzyły w płacz.
- Ach wy moje maleńkie, pejsiaste koszer-kinderki! To tak tylko się w
tym języku mówi, nie robi... wy tak po cichu idźcie w futbol kopać na drugi
koniec domu, tam gdzie was nie widać. Ale na wszelki wypadek to nie smarujcie
ran gencjaną... nie będzie się GOIŁO!
- Tate, nasz tate kochany... dziękujemy ciebie, ty nas tak kochasz,
mimo że ty tate-goj jesteś.... Ty nam takie piękne rady dajesz, że jak cymes...
i mace z czosnkiem – dzieci rzuciły się na szyję ojcu i poczeły go
całować po policzkach.
Niestety, chłopcy już nie zdażyli wybiec do ogrodu, bo w tym
momencie weszła Mame Jabłuszkowa i zarządziła:
- No, kinderki do tory marsz, bo czas na naukę. Nie teraz czas na
futbol grę... i chodzenie po różach... Nie przeszkadzajcie dłużej swojemu tate.
Tate musi jeszcze dorżnąć coś tam przed snem...
A skoro ten minister od rolnictwa nadal nie odwołał
pozwolenia na ubój rytualny, tate Zdratek podwinął mankiety i wziął się ochoczo
do pracy.
Ale czy dzięki temu domownicy przestaną
nazywać go gojem?
piątek, 29 marca 2013
środa, 27 marca 2013
Niesiołowski o Stauffenbergu - Stauffenberg o Niesiołowskim
Niesiołowski o Stauffenbergu: Clausa von Stauffenberga czcimy za odwagę i heroiczne
poświęcenie w czasach pogardy, kłamstwa i nienawiści. Za wykazanie, że w
najczarniejszej nocy nazistowskiej tyranii było możliwe podjęcie walki w imię
niezmiennych zasad chrześcijańskich, na których opiera się nasza kultura i
cywilizacja, a które zarówno system nazistowski, jak i komunistyczny chciały
raz na zawsze wymazać z dziejów świata. Za potwierdzenie tak zawsze potrzebnego
w naszej pamięci i świadomości boskiego dziedzictwa człowieka.
Stauffenberg o Niesiołowskim (generalnie
o Polakach): Ludność to
niesłychany motłoch, tak wiele Żydów i mieszańców. To lud, który czuje się
dobrze tylko pod batem. Tysiące jeńców wojennych posłuży nam dobrze w pracach
rolniczych.
Powyższe cytaty są autentyczne i pochodzą w szerszych
wypowiedzi bohaterów dzisiejszego wpisu,
Niewtajemniczonym przypomnę tylko:
Claus Philipp Maria Schenk Graf von
Stauffenberg – pułkownik,
hitlerowiec a później na skutek kilejnych porażek na froncie – antyhitlerowiec.
Sprawca zamachu na fuehrera w Wilczym Szańcu. Jak wiadomo, Hitler został tylko
ranny a spiskowcy (w tym Stauffenberg) zostali zgładzeni po pokazowym procesie.
Dziś propaganda niemiecka lansuje Stauffenberga jako narodowego bohatera i człowieka
renesansu. W rzeczywistości spisek przeciw Hitlerowi miał na celu zakończenie
działań wojennych po zawarciu rozejmu z aliantami oraz Rosjanami i
ustanowienie granic w miejscu aktualnego przebiegu linii frontowej. Dla niemców
był to ratunek wobec nadchodzącej totalnej porażki oraz metoda na rozmycie
dotychczasowych niemieckich zbrodni na ziemiach wschodnich.
Ów „demokrata
i bohater“ aż do lipca 1944 roku funkcjonował jako posłuszny hitlerowiec
oraz poplecznik ludobójców i tylko
strach przed konsekwencjami przegranej wojny zmienił go w antyhitlerowca.
Po latach,
należy ocenić, że dla Polski stało się bardzo dobrze, iż Stauffengerga i jego
grupę rozstrzelano a cały plan zamachu na Hitlera szlag trafił. Gdyby tak się
nie stało, istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że nasza Ojczyzna dziś nie
istniałaby.
Wtedy w lipcu
1944 roku linia frontu przebiegała w okolicach od Suwałk poprzez Białystok,
Otwock po Przemyśl. Dla Polski zatem według
planu Stauffenberga miejsca w Europie nie byłoby. To zrozumiałe, tym bardziej,
że zdanie na temat Polaków „bohater“ posiadał identyczne jak Hitler, Goebbels i
reszta hitlerowskiej bandy.
Nie dziwne,
że Claus Philipp Maria Schenk Graf von Stauffenberg stał się bohaterem nowych
Niemiec. Teutoński stosunek do „tych ze wschodu“ od wieków nie zmienił się i
nawet w eurokołchozie jest nadto widoczny. Zadufani i durno-bezmyślni Niemcy zawsze
potrzebowali prostego i niezbyt rozgarniętego barbarzyńcy o skłonnościach sadystyczno-zbrodniczych jako
uosobienie obiektu kultu.
Nie dziwne też,
że typ taki jak Niesiołowski wraz z niemiecką propagandą czci
Stauffenberga. W końcu przewodnia siła narodu jaka jest PO, ma u nich swoje
centrum decyzyjne. Platformiakom nie przeszkadza nawet, że są według ich
„bohatera“: „motłochem, mieszańcami
i czują się dobrze tylko
pod batem a ponadto nadają się tylko do prac rolniczych“.
?
Choć może tu, to się ze Stauffenbergiem zgodzę.
Etykiety:
hitlerowcy,
Niesiołowski,
PO,
Polska,
Rząd,
Stauffenberg,
Tusk,
zbrodniarze
niedziela, 24 marca 2013
Superkomisja premiera!
Etykiety:
Anodina,
Donald Tusk,
Komisja Millera,
Maciej Lasek,
Paweł Graś,
PO,
Putin,
Rosja,
wasal
czwartek, 21 marca 2013
poniedziałek, 18 marca 2013
A Lis wielbi Mazowieckiego, który z dyktaturą współpracował
No i mamy Papieża.
Ku radości
chrześcijańskiej większości w Polsce, został nim argentyński kardynał Jorge
Mario Bergoglio. Kardynał Bergoglio, to spokojny, dobroduszny i prawy człowiek,
toteż zjednał sobie ogromne rzesze wiernych oraz ludzi dobrej woli.
Rzecz jasna krajowa „bolszewia“
starała się jak tylko mogła zochydzić zarówno konklawe, jak i postać Ojca
Świętego.
Oczywiście prym wiódł „pluszak
płemieła“ Lis, który w swoim Newsweeku, za pomocą niejakiego Wachnickiego
wypisuje totalne bzdury o rzekomej współpracy kardynała Begoglio z rządem Jorge
Rafaela Videli.
Dla niewtajemniczonych podam, że
brygadier Videla stał na czele junty wojskowej, która próbowała uratować
Argentynę przed tym co spotkało Kubę, czyli komunistycznym puczem i sowieckim
wasalizmem w wymiarze realnym.
Dziś lewacka prasa z europki
tworzy mity o tysiącach pomordowanych przez Videlę oraz temu podobne głupoty.
Tytuł aż nadto wymowny: „Jak
papież Franciszek z dyktaturą współpracował“ – jednoznacznie sugeruje, że kardynał
Jorge Mario Bergoglio dopuścił się czegoś złego i nieodpowiedniego.
W tekście też głupio i w stylu
lisowym, czyli zero faktów, masa domysłów.
Oczywiście, zwykły i prosty
gówniarz jak Wachnicki sam by czegoś takiego nie wymyślił, stąd też oczywiste,
że „pluszak płemieła“ natchnął go i poprowadził jego rękę.
Najzabawniejsze, że Wachnicki (o
ile taki ktoś w ogóle istnieje) i Lis, sami nie są świadomi jak zaszkodzili
swojej „wielkiej i sprawiedliwej“ sprawie, dłubiąc w przeszłości Papieża.
W tym momencie należy przypomnieć
„pluszakowi“, że jego ojciec duchowy i „guru“ czyli Mazowiecki Tadeusz, bardziej
aktywnie wspierał niegdyś inny reżim, dużo bardziej zbrodniczy – stalinowski.
Pan Mazowiecki popierał komunistyczne
akcje represyjne wobec polskiego duchowieństwa a nawet domagał się w
sfingowanym procesie, kary śmierci dla biskupa Kaczmarka.
Generalnie „pluszak Lis“ nie ma
szcęścia do swoich idoli, gdyż większość z nich ma niestety obsr..ne
sumienia.
Ot, choćby wielbiony Geremek –
komunista przez większość życia, drugi sekretarz POP na UW, który gnębił, denuncjował i wyrzucał
z uczelni nieprawomyślnych studentów w okresie szalejącego terroru
stalinowskiego.
Jeszcze wspomnę o Wisi
„stalinicznej“ Szymborskiej układającej peany na cześć Józefa Wissarionowicza w
ramach ogłupiania społeczeństwa...
W kolejce dalej: Michnik,
Lityński, Kuroń, Bauman....itd. itp...
Czy ci ludzie kiedykolwiek
rozliczyli się ze swojej zbrodniczej przeszłości?
Może dlatego zasłużyli na podziw
Lisa, że wspierali lewackie zbrodnie a nie dawali im odpór?
P.S. W ramach ciekawostki,
przypadek kliniczny niejakiej Ewy Wójciak. Ta podobno komediantka z jakiegoś
tam teatru napisała na Facebooku: „No i
wybrali ch.ja, który donosił wojskowym na lewicujących księży...“
Trudno się złościć, a wręcz
należy współczuć prymitywnej i pozbawionej inteligencji bolszewickiej komediantce.
Bo skoro Wójciakowa przez
całe swoje życie ganiała po deskach podłych teatrów w podrzędnych mieścinach i
to z gołą dupą, to wszystko może jej się z ch.jem kojarzyć.
Pewnie szczęścia w życiu
nie zaznała?
Etykiety:
bzdury,
kolaboracja,
kretynizm,
lewactwo,
Newsweek,
stalinizm,
Tadeusz Mazowiecki,
Tomasz Lis
Subskrybuj:
Posty (Atom)





