wtorek, 13 sierpnia 2013

Dowcip na czasie...

-->
Stoi Oskar W. z kolegą koło kolektury i mówi:
- Trafiłem szóstkę!
- Taak? Kiedy?
- W  sobotę na Woodstocku... ale celowałem w jedynkę, tylko ręka mi się omsknęła...

środa, 7 sierpnia 2013

Kosmici

-->
“(…) termin konferencji klimatycznej ONZ (COP) ustalono już w 2008 roku. To była wspólna decyzja 194 państw. Z powodu tak dużej ich liczby niemożliwe jest takie ustalenie terminu, który pasowałby wszystkim i nie kolidował z żadnymi świętami narodowymi (…)
(Marcin Korolec - wypowiedź dla Onet.pl)

Po eksperymantach z owieczką Polly i dzieciach z próbówki przyszedł kiedyś czas na ministra z kosmosu.
Pierwszym takim był Maciej Nowicki - Minister Środowiska w rządzie Tuska, w latach 2007-2010. To on własnie ustalał termin konferencji klimatycznej w 2008 roku na 11 listopada 2013, w czym nie widział żadnych problemów.
Obecnie zesłano nam Marcina Korolca, działacza PSL , który zjawił sie na Ziemi, w Polsce wysłany również przez Obce Cywilizacje w celach eksperymentalnych.
W myśl powiedzenia “Kosmita potrafi”, Korolec wzorując się na poprzedniku oraz ministerialnych ziemianach, przystąpił do pracy urzędniczej w resorcie, z pozoru niczym nie odróżniając w tym się od reszty tuskowej hałastry.
Niestety, moduł kloningu, jak widać jeszcze nie jest doskonały i pewne zachowania intuicyjne nie zostały w nim prawidłowo rozpisane. Partacze ci kosmici. Już drugi minister a błędy w oprogramowaniu takie same. Również logiczne wykorzystywanie pamięci oraz mózgu kosmici schrzanili. Jednym słwowem - małpuje Kortolec człowieka idealnie, gorzej z logiką zawartą w wydawanych sygnałach quasi-stacjonarnych.

Biedny Korolec oraz jego kosmiczny poprzednik na stanowisku – Maciej Nowicki, nie przewidzieli, iż w roku 2013 tego dnia będzie w Polsce Święto Narodowe!
Być może byli przekonani, że w 2013 roku święto Odzyskania Niepodległości wypadnie, dajmy na to 6 października lub 14 grudnia….?
Wszystko przyklepał też kosmita – Tusk.
Polemika z kosmitą jest rzeczą trudną. Tym bardziej z kosmitą, który posiada niedopracowane moduły myślenia. Mimo to wrzucę “pod rozwikłanie” temat szacunku i dumy narodowej.
Wątpię, że np. 4. Lipca w USA jest organizowany jakiś spęd klimatyczny czy jakikolwiek inny spęd, poza obchodami Dnia Niepodległości. To samo dotyczy każdego innego szanującego się kraju.
Odnośnie bzdurnego argumentu Korolca, dotyczącego niemożliwości pogodzenia dat świąt narodowych 194 państ uczestniaczących w spędzie, to odrobina matematyki I już widzimy, że 365 – 194 daje jeszce “wolnych” 171 dni roku. Eliminując z tego ważniejsze święta religijne pozostaje jeszce ponad 100 dni.
Na dodatek, to my organizujemy tę konferencję i to my mamy ostateczne prawo ustalania daty tego spędu.

Ludzie szanujmy się!
Szanujmy własną historię i godność.
Korolec z Tuskiem i resztą nie zadbają o to.
Oni mają święto 16 marca –  to Dzień Kosmity.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Przystanek Woodstock: Skatowany dziennikarz Miecugow!

-->
No to pobili nam MIecugowa – powiedziała M.
Którego Miecugowa, Pani M.? Ja znam dwóch Miecugowów: jeden jest dziennikarzem w TVN. Służy postkomunistom oraz władzy tuskowej i prowadzi  „Szkło Kontaktowe“ przez co już całkowicie ogłupiał, a potem znam jeszcze Brunona Miecugowa, co za Stalina domagał się kary smierci dla biskupa Kaczmarka. Obu nie ma co żałować – powiedziałem po „szwejkowemu“
Nie wiem, ...chyba tego pierwszego, bo drugi już nie żyje – zbyła mnie M.
Jak  to pobili, gdzie? Na Woodstocku? – spytałem już na poważnie.
Przed oczamu zrazu stanął mi (a właściwie poleżał) pokrwawiony redaktor TVN, otoczony grupą lekarzy, sanitariuszy oraz ochroniarzy.
Ja to się stało?
Kto to zrobił?
Nie wiem, tyle tylko napisali – odpowiedziała M.
Ponieważ byłem akurat w trakcie konsumpcji sobotniego meczu ligowego Legii z Podbeskidziem, poczekałem do końca transmisji i zagłębiłem się w internetowe przekazy z miejsca tej zastraszającej zbrodnii.  
Zatem czytam:  „Woodstock 2013: Miecugow pobity, premier Tusk komentuje“, „Miecugow uderzony na Przystanku Woodstock“, „Grzegorz Miecugow pobity“, „Grzegorz Miecugow spoliczkowany na Przystanku Woodstock“, „Miecugow pobity na Woodstock“...
Tragedia! Ciekawe kiedy chłop wyjdzie ze szpitala...?
Zaglądam na YouTube,  może jakiś film z zajścia będzie....
Jest!
Oglądam.
Jest tak: siedzi dwóch gości, to MIecugow i Andrus.
Wpada facet z tablicą „TVN Kłamie“ i klepie dwa razy Miecugowa po klacie oraz raz daje klapsa w (chyba) ucho.
I to koniec, bo wreszcie ochroniarze interweniuja.
Zdejmują faceta ze sceny.
Może to nie ten film, może pomyłka – pomyslałem.
Nic innego nie znajduję, to musi być to okrutne pobicie.
Następnie oglądam TVN.
Kobieta-koń mówi.: „Na przystanku Woodstock jeden z uczestników rzucił się na Grzegorza Miecugowa z pięściami...“
Oglądam film z zajścia raz jeszcze – to chyba nie to!
Nikt się nie rzuca, czy z pięściami czy bez.
Może dopiero ktoś miał zamiar?

Faktem jest, że mogło być gorzej, gdyby nie ochrona, która bohatersko po trzech szturchancach zadanych redaktorowi, powstrzymała napastnika.
Tu panowie z „securitas“ wykazali się wielką odwagą i szybkością działania.
Podobnie zresztą jak siedzący vis-a-vis Miecugowa Artur Andrus, który poderwał swój pokaźny tyłek dopiero po drugim klepnięciu Miecugowa i to tylko po to, by go spowrotem podadzić.
W każdym razie Grzegorz Miecugow zachował się jak profesjonalista, jakby nic innego w zyciu nie robił, tylko nadstawiał się do klepania.
Po całym zajściu przełknał ślinę, popatrzył ze spokojem i wycedził „Tak się trafia na YouTuba“.
A tłum głośno skandował: „przepraszamy“ jakby to on nasłał faceta na Miecugowa.
Piękna akcja, piękny scenariusz. Wzruszenie nie daje pisać...

Tłumy na sali, internet pełen Miecugowa, dramatyczne wieści na TVN... jeszcze tylko nie widziałem „wyborczej“, ale znając michnikoidów pewnie będzie tam coś w tym guście:
„Woodstock: próba zabójstwa na tle antysemickim“
I dalej: „Faszystowskie macki sięgają coraz dalej. Wczoraj na Festiwalu Miłości organizownym przez postępowe, lewicowe siły pod przywództwem Jurka Owsiaka, miał miejsce nazistowski wybryk. Brutalna (i brunatna) napaść na znanego ze swoich słusznych i postepowych poglądów Grzegorza Miecugowa, którego tylko cudem udało się uratować przed niechybną śmiercią z rąk obłąkanego faszysty, to dowód na ciągle odradające się w Polsce antysemtyzm, kseno i homofobię. Ze źródeł zbliżonych do policji dowiedzieliśmy się, że badane są powiązania napastnika z Kaczyńskim, Radiem Maryja oraz Hesbollahem i Brunonem K.
Jak nas poinformowano, jest niemal pewne, że Miecugow miał zginąć trafiony w czoło z ręcznej haubicy zamontowanej w nogawce faszystowskiego napastnika.
Pan Premier Tusk już potępił nazistowski wybryk, ustawił w oknie Menorę i zapowiedział Wniosek Do Trybunału Stanu o pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Kaczyńskiego wraz z Hassanem Nasrallah’em i (zaocznie) Romanem Dmowskim.
Ofiara nazistowskiego napadu, skatowany redaktor Miecugow powoli dochodzi do zdrowia pod okiem najlepszych lekarzy specjalistów“.

wtorek, 30 lipca 2013

Kabaret Dupek: "Rozum" wyk. Radek Sikorek

Już wiemy jak wyglądają terenowe konwencje Platformy Obywatelskiej.
Wobec zbliżającej się tragedii i rozwałki PO, jej prominentni członkowie organizują kabaret pn. Dupek by niebawem już rozweselać obywateli mających pracować do 67 roku życia oraz emerytów bez szans na emeryturę... A nóż coś się odmieni i lemingi znów zaufają?




poniedziałek, 15 lipca 2013

Koszer-terror

Kadlcik się popłakał a Schuldrich strzelił focha.
To efekt odrzucenia przez sejm ustawy o dopuszczalności uboju rytualnego.
Żeby było zabawniej dodatkowo w całą sprawę wmieszało się nawet MSZ Izraela oraz amerykańscy żydzi, zrzeszeni w jakimśtam g..no ważnym stowarzyszeniu.
Teraz okazało się, że sejm i cała reszta to antysemici prześladujący żyjących w Polsce żydów i nie dający praktykować obrzędów religijnych.
Ręce do Boga należy złożyć, iż nie posiadamy w naszym kraju Indian południowoamerykańskich z plemion zbliżonych do Inków.
W przeciwnym wypadku, strach byłoby pokazać się na ulicy, gdyż Inkowie składali swoim Bogom ofiary z ludzi. Wszelkie formy odmowy uczestnictwa jako ofiara w takim przedsięwzięciu, mogłyby być potraktowane jako oznaka nietolerancji i rasizmu.
Póki co Indian nie mamy a i dzięki Bogu większość świata współczesnego stanowią ludzie cywilizowani, którzy nie muszą czerpać przyjemności z mordowania w sposób okrutny zwierząt.
Czy garść ludzi dzikich może dyktować prawa i stanowić terror w kraju cywilizowanym?
Raczej nie.
Dlatego nie ma już odwrotu i po mięso z okrutnie mordowanych "na żywca" zwierząt żydzi i Arabowie będą musięli pofatygować się za granicę.
Nie stanowi to chyba problemu, tym bardziej że zakazu spożywanie takiego mięsa póki co nie ma...

Najbardziej w całym tym krwawym cyrku dziwi postawa żydów, którzy potrafią zrozumieć własną, religijną  potrzebę uboju rytualnego a potępiają do dziś hitlerowską potrzebę uboju rytualnego (niemal religijną)  żydów.
Relatywizm moralny?

poniedziałek, 8 lipca 2013

Adolf Palikot


Palikot na, należącym do Tomasza Lisienki portalu „Na Temat“, opublikował bardzo zgrabny i doniosły tekst.
„Stop faszystom“ – tak brzmi jego wpis.
Oczywiście tytuł jest przewrotny, jak na Palikota przystało.
Janusz z Biłgoraja nauczył już, że jego marzeniem jest bycie „celebrtą“ i  gwiazdą bulwarówek, bez względu na koszta i poziom prezentowanych happeningów.
Bez znaczenia czy z prawicą czy lewicą – Palikot musi być na pierwszym planie.
Teraz szef „Ruchali Kota“ zapragnął zostać nowym Adolfem H.
W swoim wpisie, który przypomina ideowe credo najsłynniejszego nazisty - „Mein Kampf“ - nawołuje do radykalnej rozprawy z „faszystami“ metodami hitlerowskimi.
Hitlerowcy od Palikota będą „faszystów“ opluwać, gnębić, wieszać...

Wcale nie są to zapowiedzi tego, co się dopiero stanie...
To już się stało!
W nocy następującej po warszawskiej „Parodii Równości“ nieznani sprawcy (jak twierdzą ludzie z „Ruchali Kota“ – naziści) napadli na Roberta Biedronia.
Sposób potraktowania posła, wskazuje na to, że mógł dokonać tego człowiek nasłany przez Janusza Palikota.
Co wtedy mówił w TVN Biedroń:
„Splunął mi w twarz, od razu uderzył z pięści, kopnął mnie w brzuch ...“
Metody opisane dziś przez Palikota - pasują jak ulał do sytuacji z Biedroniem.
Czyżby Janusz - „fuehrer“ tak bardzo wszedł w skórę wlekiego poprzednika, że znalazł sobie własnego Ernsta Roehma i pastwi się nad nim?
Czyżby to poczatek takiej palikociej „nocy długich noży“?
W każdym razie wiele na to wskazuje.
I lęk przed pozycją homonazistowskiego towarzysza w partii i jego nieskrywany homoseksualizm... zupełnie jak było z szefem SA.

Jaki będzie następny ruch szambiarza z Biłgoraja?
Pewnie w końcu na czele homonazistów napadnie na Polskę.