czwartek, 14 stycznia 2010

Kibole wysiadka. Dziś rozróba – jutro odsiadka!













Wreszcie. Wreszcie policja wypowiedziała wojnę „kibolom” . "Bój to będzie ostatni" – jak śpiewają w gangsterskim świecie. W każdym razie starcie ma być ostatecznie, oparte na działaniach pospolitego ruszenia połączonych sił policji i organizacji społecznych oraz co bardziej świadomych redakcji pism ogólnopolskich.

Kibole, szalikowcy zatruwają życie porządnym ludziom i są wrzodem na zdrowym ciele społeczeństwa... tfu.

Niestety wiele klubów broni swoich „kiboli” i zaciera przed wymiarem sprawiedliwości ślady nawet najbardziej krewkich i agresywnych osiłków w szalikach. Toleruje „ustawki” w miejscach publicznych, nawet najbardziej wymyślnych (cmentarze), a nierzadko nadaje „szalikowcom” godności klubowe.

Z kręgów zbliżonych do KG Policji udało nam się ustalić, że najbardziej niebezpieczni „szalikowcy” są już na celowniku organów ścigania. Na pierwszy ogień pójdą wyjątkowo niebezpieczni członkowie KP „Platforma Obywatelska” znani z „ustawek” na cmentarzach.

„Na dzień dzisiejszy” udało się ustalić dane personalne hersztów gangu.

Są to: (fot. 1) Grzegorz S. (ps. „Grzechu” - przewodniczący); (Fot.2 ) Grzegorz D. (ps. „Dałniak” - wiceprzewodniczący); (fot. 3) Janusz P. (ps. „Indyk” – wiceprzewodniczący); (fot. 4) Mirosław S. (ps. „NIKuś” – wiceprzewodniczący).

Jak widać wszystkich ich sfotografowano w szalikach Klubu Parlamentarnego PO. Dalsze ustalenia personalne trwają.

Uwaga, kibole wysiadka! Dziś rozróba – jutro odsiadka!


niedziela, 10 stycznia 2010

Wieczorne rozmowy: Robert Biedroń

Jak bumerang powraca sprawa praw homoseksualistów do adopcji dzieci. Niestety, nasze zacofane społeczeństwo za nic nie odpuszcza i sprzeciwia się prawu do adopcji. Raczej nie zanosi się na to, aby w najbliższym czasie było możliwe posiadanie przez pary homoseksualne prawnych potomków. Bardziej postępowi pederaści postanowili wziąć własne sprawy we własne spracowane ręce (raczej odbyty) i spróbować urodzić własne, gejowskie dziecko. Jakoś trzeba sobie radzić. Może da to dobry impuls i wytyczy stosowne rozwiązania dla braci zoofilów i nekrofilów tak prześladowanych w III RP.

O problemie homoseksualistów w najnowszym programie „Wieczorne rozmowy” a w nim gość nie byle jaki....

sobota, 9 stycznia 2010

Pokrzyżowane plany skrzyżowania rękawic

Nie będę ukrywał, że do opublikowania tego wpisu zachęciły mnie komentarze na Blogpressie pod poprzednim moim tekstem zawierającym krótki wideoblog pos(ł)ranki Senyszyn :))

Tak, skoro postuluje się wyeliminowanie krzyży z życia codziennego, publicznego i rozpoczyna krucjatę (sic!) przeciw symbolowi polskiej państwowości, to ja na złość "senyszynom i reszcie millerów" dedykuję im poniższy tekst:

Pokrzyżowane plany skrzyżowania rękawic

Wielką zagadką, a właściwie skrzyżowaniem logicznej dedukcji z elementem irracjonalizmu stał się zapowiadany pojedynek Krzyżanowskiego z Krzyżewskim. Obaj pięściarze nie raz już pokrzyżowali sobie plany bez krzyżowania rękawic. Potrafili „podkładać” się słabszym przeciwnikom byle nie dać satysfakcji jeden drugiemu i nie spotkać się, nie skrzyżować pięści a w konsekwencji nie paść na krzyż pod ciosem odwiecznego wroga.

Tym razem stało się inaczej. Los ślepy zetknął słynnego „Krzyża” z Krzyżowej oraz „Krzyżyka” z Crossu Krzyżyna. Nie jest tajemnicą, że to Krzyżanowski obawiał się bardziej Krzyżowskiego niż na odwrót. To niedawna kontuzja i bóle w krzyżu osłabiły „Krzyża” i sprawiły, że pięści nie były już tak szybkie, kondycja nie tak dobra, a krok bywał skrzyżny.

Jak w tej sytuacji krzyżować pięści z przeciwnikiem wypoczętym, w pełni formy? Krzyżanowski bardziej nadawał się obecnie do gry w szachy czy też do rozwiązywania krzyżówek niż do walki na pięści.

A wszystko przez niedawny wypadek drogowy spowodowany przez pęknięty krzyżak wału napędowego. Biedny Krzyżanowski pędził ulicą Świętokrzyską w rodzinnej Krzyżowej i tuż przed skrzyżowaniem z Placem Krzyżowców krzyżak pękł, co spowodowało wypadek. Przeleżał nieszczęśnik dwa miesiące w szpitalu Św. Krzyża. Jedynie sympatyczny Krzyżodziób sosnowy, na drzewie za oknem szpitalnej sali dodawał mu otuchy swym śpiewem. Po powrocie do domu Krzyżanowskiemu brakowało sympatycznego małego „śpiewaka” , toteż na krzyżulcu zawiesił fotografię Krzyżodzioba. Teraz mógł choć popatrzeć na ptaka i nacieszyć się jego widokiem, mimo że nie dane mu było słuchać pięknych treli, tak uroczo wykonywanych bez partytury, bez bemoli i krzyżyków.

Rehabilitacja domowa trwała jeszcze dwa tygodnie, jednak bóle w krzyżu nie ustępowały. Krzyżanowski stosował różne uznane preparaty okładając nimi obolały krzyż. Masował nawet krzyżmem i pił napar z krzyżownicy, lecz nawet to nie pomagało.

W takiej formie nie mógł skrzyżować rękawic z Krzyżowskim. Groziło to jak mawiał trener Wykrzyżny cmentarnym krzyżem.

Zadzwonił zatem do Krzyżowskiego i choć głoś mu się łamał, a słowa o poddaniu krzyżowały z myślami samobójczymi - walkę poddał.

Krzyż na drogę – usłyszał w słuchawce. Mimo, że rozmowa nie trwała dłużej niż dwie minuty, Krzyżanowski już do końca dnia czuł się „jak z krzyża zdjęty”. Nawet pieczona, upolowana uprzednio przez teścia kaczka krzyżówka nie była w stanie poprawić mu humoru, mimo że za nią przepadał.

I tak to, nie udało się i ty razem doprowadzić do pojedynku najwybitniejszych pięściarzy, choć Krzyżanowski zapowiada krucjatę przeciw odwiecznemu wrogowi.

piątek, 8 stycznia 2010

Pani Towarzyszka Europosłanka Profesor Joanna Senyszyn (Videoblog)

Krzyże, krzyże, krzyże.... ach te krzyże - spędzają sen z powiek najbardziej postępowych jednostek po lewej stronie sceny politycznej. Spać nie może zwłaszcza Pani Towarzyszka Europosłanka Profesor Joanna Senyszyn.

W czasie gdy inni śpią a nawet przewracają się z jednego boku na drugi bok i pochrapują sobie frywolnie, ona cierpi , tworzy ustawy, myśli i knuje oraz.... występuje we własnym videoblogu.

Dziś najnowszy, jeszcze nie publikowany występ. Miłego oglądania.

środa, 6 stycznia 2010

Fachury

Komedie odgrywane przez przedstawicieli jedynie słusznej władzy, wystawiane w trakcie przesłuchań przed „komisją hazardową” skłaniają do zastanowienia nad fachowością dobranych do tego cyrku aktorów. Zrozumiałym jest, że skoro dociekliwość „mastermindów” z PO posunięta została do granic absurdu i dobrego smaku, należy dokładniej przyjrzeć się clownom odgrywającym główne role w komisji. Jakie mają predyspozycje do zajmowania stanowisk w komisji śledczej? Co sobą reprezentują i co mają na dyplomach?

Jak sama nazwa wskazuje wybrani oni zostali do „komisji śledczej” a nie np. do koła gospodarzy wiejskich czy też towarzystwa miłośników koksu i brykietu i winni przynajmniej w małym stopniu posiadać wiedzę prawniczą a najlepiej prawnicze wykształcenie.

Stało się już regułą, że boleściwie panująca nam władza na wszelkie kluczowe stanowiska dobiera kolesi wbrew temu co nakazuje logika i kierunek ich wykształcenia. Kadrowa polityka skrajnych biegunów - można powiedzieć.

Kogo więc Tusk And Co. oddelegowali do ważnej komisji hazardowej?

Rzecz jasna same fachury!

Największym fachowcem jest sam przewodniczący Mirosław Sekuła – absolwent Wydziału Chemicznego Politechniki Śląskiej. Gdyby np. któryś ze świadków chciał dowiedzieć się czegoś o chemicznej przeróbce węgla , to fachowość Sekuły nie była by kwestionowana.

Jako wykształcony chemik Sekuła zapewne również mógł by udzielić wielu cennych porad w dziedzinie rzemieślniczej produkcji domowej gołdy czyli wyskokowego produktu drożdżowego. Co do fachowości i zawodowych predyspozycji do pracy w komisji śledczej raczej nikomu nic nie wiadomo. W każdym razie na wydziale Chemicznym Politechniki Śląskiej tego nie uczą.

Jeszcze lepiej prezentuje się następny „orzeł” od Tuska, Sławomir Neumann. Ponoć bankowiec i krótkoterminowy ekonomista. Wsławił się on tym, że w karierze zawodowej był kierownikiem oddziału jakiegoś banku, co jest jego największym osiągnięciem zawodowych dotychczas. Bankowość i prawo raczej nie działają równolegle, a raczej (czego uczy życie) często ścierają się czyli zderzają od czasu do czasu. Bycie kiedyś w życiu bankowym cerberem, to raczej mierne kwalifikacje do zasiadania w śledczej komisji. Ale....

Dalej też nieźle. Jarosław Urbaniak. Minowany Nitrasem, po wyjeździe tamtego do Brukseli i oddelegowany na front, na pierwszą linię. Urbaniak to człowiek renesansu, Absolwent Wydziału Zarządzania UW, oraz wydziału filozofii KUL (tam gdzie wykładowcą jest TW Filozof).

Wsławił się i zasłużył ucząc nastolenią młodzież matematyki czyli tak potrzebnej umiejętności liczenia. Resztę życia bąki zbijał czyli był działaczem Mumii Demokratycznej i Wolności oraz Aferałów, co raczej nie jest powodem do dumy, a już w żadnym wypadku nie może być taktowane jako fundament edukacyjny uprawniający do zasiadania w komisji śledczej .

Koalicjant dodał do komisji niejakiego Stefaniuka. Również fachowca. Ów Stefaniuk Franciszek to śledczy talent samorodny, który ukończył wieczorowe Technikum Ekonomiczne. Fachowiec-amator.

I na koniec lewica. Ta dla odmiany oddelegowała jako śledczego lekarza-pediatrę. Ruch wydaje się po części zrozumiały, biorąc po uwagę infantylne zachowanie członków –komisjantów z ramienia rządzącej koalicji. Dla Arłukowicza takie doświadczenie może stanowić cenny materiał do pracy naukowej w Pomorskiej Akademii Medycznej , gdzie jest wykładowcą.

To tyle fachur. Pozostają jeszcze delegowani przez PiS, posłowie Kempa i Wassermann, odwołani przez Sekułów 4. czerwca roku ubiegłego. Tu właściwie nie ma o czym pisać, ponieważ oboje są prawnikami z długoletnim stażem. To być może ich wykształcenie stanowiło powód zazdrości a w konsekwencji i odwołanie jedynych fachowców ze składu komisji.

Widać ludzka zawiść nie zna granic... podobnie zresztą jak i ludzka głupota.

-------------------------------------------------------------------------------------------------

Poniżej krótki film z prac komisji. Pan Sekuła w roli, w jakiej wreszcie może popisać się fachowością (bez żartów)...

wtorek, 5 stycznia 2010

Jarosław Urbaniak dla PMG (wywiad)

Poseł Jarosław Urbaniak staje się niekwestionowaną gwiazdą komisji hazardowej.

Spryt, elokwencja, przebiegłość - jednym słowem młody i ambitny człowiek na właściwym miejscu i z perspektywami na przyszłość.

Dlatego warto zapoznać się z wywiadem, którego udzielił Pan Poseł stacji Platformers Media Group.

Coś o polityce, przyjaciołach, Platformie i o... sobie w wersji „hard”.

wtorek, 22 grudnia 2009

Spokojnych, rodzinnych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia.

Niech radość oraz miłość zagości w Waszych domach i niech spełnią się najskrytsze marzenia.

--

Niech wreszcie „plastikowy men”, wielbiciel słupków sondażowych i bajek piarowych wyjedzie z gmachu URMu i odjedzie do lamusa.

--

Niech wreszcie beznadziejny antyintelektualista i bawidamek, obrońca agentów sowieckich z WSI zapisze się do ZBOWiD i tam się spełnia, już nigdy nie pojawiając się w gmachu sejmu.

--

Niech jego sejmowy pomagier, psychiatrycznie leczony tchórz, denuncjujących swoich kolegów już podczas pierwszego przesłuchania nigdy nie zaistnieje się w życiu publicznym i nie raczy obywateli wykrzywionym w grymasie pyszczydłem.

--

Niech nałogowy alkoholik, wiceszef PO, odda się leczeniu i zaprzestanie chlania publicznie wódy prosto z butelki oraz w pijackim amoku nie sieje zgorszenia wymachując plastikowym penisem.

--

Niech „profesor” z niepełnym średnim zaprzestanie wygrażania i wymyślania politycznym oponentom, oraz przeniesie się do Niemiec i tam realizuje swoją politykę „miłości do rasy germańskiej” jako wdzięczność za zwolnienie go „ze względu na zły stan zdrowia” z obozu koncentracyjnego oraz zaprzestanie udawania „Symbolu Warszawskiego Powstania” gdyż ubliża to prawdziwym bohaterom.

--

Niech największy „nierób rządowy” – zarozumiały babiszon, za ucho zostanie wyprowadzony z gabinetu ministerialnego i trafi tam gdzie jej miejsce: w kolejkę do pośredniaka.

--

Niech jeden „yntelektualista” ze średnim zawodowym, wreszcie zaprzestanie wypowiadania się publicznie i nie kompromituje naszego kraju oraz ruchu, na którego czele niegdyś na nieszczęście wszystkich stał.

--

Niech agent, będący niegdyś głową państwa zaprzestanie wreszcie śnić i na jawie przyzna się do donosicielstwa.

--

Niech Premier rządu, zanim sam się odjedzie „w siną dal” wyrzuci ze swojego otoczenia, piastujących ministerialne stołki ubeckich agentów.

--

Niech ....

Niech nam Święta w nastroju wielkiej nadziei wraz z życzeniami lepszego jutra dla naszej Ojczyzny upłyną.

Spokojnych, rodzinnych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia.