środa, 14 maja 2008

Akcja: sprzeciw przeciwko zatrzymaniu dziennikarzy

*Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K *


We wtorek ABW dokonała przeszukania w domu Piotra Bączka. Akcja jest próbą zastraszenia oraz inwigilacją osób związanych z Komisją LikwidacyjnąWSI. Przeszukanie, pod byle pozorem domu asystenta Posła na Sejm RP, jest przykładem stosowania nowych standardów pracy tajnych służb, lub też, jak kto woli powrotu „bermanowych” i „kiszczakowych” zwyczajów. W zaistniałej sytuacji najbardziej odpowiedzialnie zachował się Premier, który udał się w celach krajoznawczych i wypoczynkowych w Andy, nabrał dymu w usta i milczy. Zapewne pojechał też po nauki i bacznie obserwował będzie pokrewne jego wizji demokracji, rządy takich krajów jak: Ekwador, Kolumbia czy Peru. Po wczorajszych wydarzeniach, można dojść do wniosku, że „model białoruski” nasza władza już po części opanowała.

... a po tego kto fika
Przyjdą ludzie Bondaryka!

P.S. Wiele osób dziś „na żywo” komentuje wczorajszą dyskusje w studiu TVN, z udziałem Joachima Brudzińskiego, Ryszarda Kalisza oraz Jarosława Gowina. Szczególnie ostre wypowiedzi dotyczą tego ostatniego, który ponoć (jak zwykle zresztą) gadał od rzeczy.Niestety nie oglądałem i nie słuchałem jego wywodów (a może szkoda!) z prostej przyczyny – Gowien nie oglądam (cholera cos mi się z polskimi znakami porobilo.... :) )

poniedziałek, 12 maja 2008

"Sąd sądem, a sprawiedliwość PO naszej stronie musi być..."

*Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K *
Małe, a cieszy. Nazwany przeze mnie (na własny użytek) „Magdą Mołek” Platformy Obywatelskiej, poseł Zbigniew Chlebowski (bynajmniej nie ze względu na podobieństwo fizyczne, a na zbliżony poziom intelektualny) wezwał byłego Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę do przeprosin doktora Mirosław G.

Widać, że Platforma zwiera szeregi i całym orszakiem staje za doktorem. Nie dziwi to wcale, tym bardziej, że „ćwiąkalska prokuratura” namęczyła się co niemiara i w końcu umorzyła śledztwo, a więc „nie ma sprawy” w przenośni i dosłownie.
Sprawy już nie ma, natomiast jest „śmiech na sali” ze Zbigniewa Chlebowskiego.

Tak się biedak zacietrzewił i rozpędził w chęci bycia prymusem w „społecznej akcji obrony doktora”, że kompletnie stracił wyczucie realiów.
W Radiu Zet zarzucił Przemysławowi Gosiewskiemu, że ten nie ma prawa mieć zdania czy doktor G. w świetle dotychczasowych zarzutów, powinien wykonywać zawód lekarza czy nie, a później ocenił postępowanie Zbigniewa Ziobry, który odniósł się wcześniej do sprawy umorzenia śledztwa. Niby nic takiego, ale cieszy znakomite samopoczucie Chlebowskiego i wiara we własne ukryte dotąd talenty.
Wpierw odmawia prawnikowi (Gosiewski) prawa do wyrażania własnego zdania na temat, sugerując brak kompetencji, wiedzy prawniczej (?), później sugeruje byłemu ministrowi sprawiedliwości (również prawnikowi) uderzanie się w pierś i przeprosiny, krytykując jego wcześniejsze wypowiedzi nt. doktora G.

Cóż za wielką wiedzę na temat śledztwa, popartą stosownym wykształceniem posiada Pan Chlebowski! Cóż za uczelnie prawnicze ukończył?
Otóż Zbigniew Chlebowski ukończył Akademię Rolniczą we Wrocławiu!
Nie w kij dmuchał. Posiadając stosowny dyplom AR, we własnym mniemaniu jest partnerem w dyskusji z prawnikami. Trochę to zawiłe i trudne do zrozumienia dla logicznie myślącej części społeczeństwa, ale we własnym mniemaniu Chlebowski jest krynicą mądrości i na swój sposób rozumie wszystko. Nie na darmo nosi przydomek „Mołek”...

Ani Ziobro ani Gosiewski nie polemizują z Posłem Chlebowskim na temat co, za przeproszeniem, dodaje się świniom do paszy i czym się tę paszę wzbogaca.
W dobrym tonie jest zabieranie głosu w dyskusji, gdy ma się coś sensownego do powiedzenia oraz gdy się na dany temat posiada wiedzę (jak wiadomo wiedzę, zwłaszcza prawniczą zyskuje się na stosownych uczelniach). W sprawie Doktora G. niech wypowiadają się fachowcy (prawnicy), natomiast Pan Zbigniew Chlebowski może, co najwyżej umilić czas osobom z towarzystwa i opowiedzieć o karmieniu świnek. Też ciekawe. W końcu, jako wytrawny parlamentarzysta, przewodniczący Klubu Parlamentarnego PO oraz dyplomowany inżynier rolnik ... nie do jednego koryta zaglądał i dobrze wie.

Jak już napisałem, nie ma już sprawy Doktora G. Ku uciesze polityków Platformy i sprzyjających im środowisk. Nieporadna (albo nad wyraz zaradna?) „ćwiąkalska” prokuratura umorzyła sprawę. Pani mecenas Magdalena Bentkowska-Kiczor zrobiła również co mogła (broniła Pana doktora jak lwica), zapewne namaszczona i zagrzewana do boju przez ojca, znanego jako TW „Arnold” oraz TW „Kamil”, byłego Ministra Sprawiedliwości Aleksandra Bentkowskiego. Jako, że Bentkowski należy do koalicyjnego PSL wszystko zostanie w rodzinie, oczywiście wielkiej parlamentarnej rodzinie peeselowo-platformowej. Każdy z koalicjantów wykonał co do niego należało i jest uroczo!
Tylko kto teraz ma wpłynąć na Ziobrę, aby na koniec tej farsy przeprosił Mirosława G., jak sugerował Chlebowski? Tu powiązania się kończą, nie wystarczy pstryknąć i już...

Najciekawsze jednak to, jaka w tym wszystkim jest rola Mirosława G? Skąd u koalicjantów taki przypływ uczuć do lekarza? Czy Pani Kopacz ma się już bać o fotel? A może w kim innym z koalicji Doktor G. budzi strach? W końcu do szpitala MSWiA każdy ze sfer rządowych trafić może...

Prawniczy samorodek z Akademii Rolniczej.

sobota, 10 maja 2008

Jucha z Biedronia i krew z Piroga

*Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K *
Wczoraj pisał o tym „Dziennik”, a dziś wypłakał się na ten temat w TVN („Gej Dobry TVN”) sam „Dyżurny pederasta RP” Robert Biedroń.
Oczywiście chodzi o projekt Narodowego Centrum Krwi, który przewiduje wprowadzenie zakazu pobierania krwi od homoseksualistów oraz osób korzystających z usług agencji towarzyskich. Lewicowi pederaści, jako niezwykle prężna grupa i uświadomiona światopoglądowo, ustami swojego Biedronia wyraziła sprzeciw i nazwała całą akcję „dyskryminacją środowisk gejowskich”. Na specjalnie zaaranżowanym przez program „Gej Dobry TVN” uroczym spotkaniu w kawiarence Biedroń z Pirogiem (to taki specjalista od tańca, czy też różnych podskoków horyzontalno-wertykalnych) nie kryli oburzenia i stwierdzili, że to nie jest zgodne z obowiązującą idee panującą w europie.

Nie kryli też oburzenia prowadzący program Mołek i Sołtysik. Jako wybitny Europejczyk Andrzej Sołtysik (wybił się poprzez prowadzenie niegdyś, którejś tam edycji Big Brothera) stwierdził nawet autorytatywnie, że „tutejsi ludzie tak mają”, co oznacza, że On jest człowiekiem „stamtąd” i „tutejsi ludzie” są mu obcy mentalnie i ideowo. Na wszelki wypadek zaniepokojenie wyraziła też Magda Mołek, co akurat u tej Pani jest stanem normalnym, gdyż w jej przypadku okres od przyjęcia informacji do zrozumienia, można porównać do czasu potrzebnego niegdyś na uruchomienie komputera typu Commodore.

Później zapraszano różnych gości, a wszystko po to aby udowodnić, że pederaści powinni gremialnie krew oddawać. Należy przypuszczać, że gdyby „walterowni” na skutek wszystkich tych zabiegów i walk o lepsze jutro pederasty, udało się wpłynąć na odrzucenie tego projektu, ulicami do Stacji Krwiodawstwa popłynie, wartkim nurtem krew Biedroniów, Niemców, Pirogów i innych Jacyków. Krwi było by w bród – a tak homofoby bronią!

Humor, humorem, ale najważniejsze jest, że zakaz pobierania krwi od homoseksualistów oraz osób korzystających z usług agencji towarzyskich ma zdecydowanych zwolenników (i to przede wszystkim) wśród lekarzy, którzy są zdania, że homoseksualiści zapominają o bezpieczeństwie chorych, którym krew może być przetoczona. I którzy takiej transfuzji mogą sobie nie życzyć z powodów obyczajowych oraz podwyższonego ryzyka zakażenia groźnymi chorobami, jak HIV, żółtaczka czy kiła.

Najzabawniejsze, że cała sprawa sprowadza się tylko do prącia i odbytu. Czy ma to coś wspólnego z tzw. kulturą gejowską, o której się tak dużo z tego powodu mówi? Nie wiem nie bywam w tych środowiskach, ale jeżeli tak to należy przyznać rację anonimowemu filozofowi, który jeszcze w zamierzchłej epoce stwierdził, że „wszystko się dookoła dupy kręci”
Ideologizowanie problemu ośmiesza tylko „bojowników o pederastię”. Nikt przecież nie odmówi pobrania krwi od człowieka tylko dlatego, że zachowuje się on zniewieściale. Odmówi natomiast, gdy człowiek ten przyzna się do uprawiania seksu z osobnikiem tej samej płci (co zwiększa zagrożenie zakażenia krwi). Oczywiście jeżeli się przyzna.

A może, w tej sytuacji wyjściem jest stworzenie przez Biedronia, czy też Piroga stacji krwiodastawa dla pederastów. Inicjatywa ze wszech miar szlachetna i pożyteczna. Może TVN podchwyci pomysł i wesprze uciskane środowiska? Skoro organizacje lewacko-homoseksualne na każdym kroku pokazują swoją odrębność kulturowo-społeczno-obyczajową w tym też przypadku winny działać też na własną rękę i we własnych strukturach.

Pamiętajcie też Panie/Panowie o Sołtysiku i Mołek, gdy będą w potrzebie wspomóżcie ich swoją krwią. Przecież oni też są „stamtąd”.


P.S. Przechodziłem dziś przez Plac Bankowy w Warszawie, gdzie trwa festyn ku czci Schumanna (ale nie tego od muzyki, tylko od polityki) Rocznicę wstąpienia do Unii Europejskiej niektórzy świętują. Jest głośno, dużo flag, przebierańców i transparentów. Rzadko uroczo. Niech się ludzie bawią. Mnie natomiast zastanowiła oprawa muzyczna imprezy. Przez całą drogę potrzebną na pokonanie Placu Bankowego, słyszałem rozlegający się z głośników stukot tam-tamów i afrykańskich rytmów. Nawet w pewnym momencie zastanowiłem się, czy przypadkiem nie trafiłem na bliźniaczą imprezę Jakiejś Unii Afrykańskiej? A może po prostu ktoś DJ’owi taśmy podmienił? Zapewne to zrobili eurosceptycy. W każdym razie, ja zostaję w swojej Starej Europie. A kto chce niech mazeruje do nowej, oczywiście w rytm tam-tamów!

środa, 7 maja 2008

Świat według Tusków

*Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K *
Orędzie wygłoszone przez premiera Donalda Tuska w piątek 2 maja, przygotowała prywatna firma ATM znana m.in. z produkcji serialu "Świat według Kiepskich" – poinformował „Dziennik”.
Tę informację potwierdziła gazecie rzeczniczka rządu Agnieszka Liszka. Powody, dla których, wybrano właśnie tę firmę, mają zostać ujawnione już niebawem przez kancelarię premiera.


Nie czekając na informacje Biura Prasowego URM, postanowiłem zwrócić się o pomoc w wyjaśnieniu zagadki do zaprzyjaźnionych karaluchów licznie zamieszkujących obecnie gmach Urzędu w Alejach Ujazdowskich. Sympatyczne te owady synatropijne, wielokrotnie już w przeszłości, ochoczo współpracowały z Salonem 24 i dostarczyły wiele ciekawych i unikatowych informacji na temat prac rządu.

Cóż mogło wpłynąć na wybór firmy ATM? Atrakcyjne cena produkcji? Znajomości osobiste? Wysoka jakość świadczonych usług?

Kulą w płot! Dziś rano otrzymałem sensacyjną przesyłkę przyniesioną osobiście na swoich barkach przez tuzin owadów. W dostarczonej kopercie znajdowały się cztery zdjęcia oraz fragment scenariusza filmowego zmoczonego piwem Mocny Full .

Tajemnica szybko się wyjaśniła. Okazało się, że Pan Premier wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami bierze udział w nowej edycji popularnego serialu „Świat według Kiepskich” (chwilowo pod roboczą nazwą „Świat według Tusków”)! Od pewnego czasu trwają już zdjęcia, serial jest na półmetku a w wolnej chwili ekipa z nadwyżek taśm nakręciła orędzie Premiera. Ot i cała tajemnica!

Poniżej, wykonane przez nasze karaluszki zdjęcia z planu serialu.






Gdy bohaterowie serialu dowiedzieli się, że fotorelacja przeznaczona jest dla czytelników Salonu24, postanowili wykonać jakiś sympatyczny gest w stronę wszystkich swoich wyborców oraz nielicznych oponentów.

*

poniedziałek, 5 maja 2008

Ostatni bastion komunizmu

*Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K *
Komuna trzyma się mocno. Rzecz jasna, że czytający te słowa pomyśli o Białorusi, Korei Północnej, Kubie lub ostatecznie o którymś z unijnych tworów wspólnotowych. Niestety nic z tych rzeczy! Nie chodzi o twór państwowy, lecz o formalne międzynarodowe stowarzyszenie czerpiące z tradycji leninizmu-stalinizmu pełnymi garściami. Tym stowarzyszeniem jest Fédération Internationale de Football Association zwany w skrócie FIFA.

Pełniący funkcję pierwszego Sekretarza KC FIFA Towarzysz Joseph Blatter, twardą ręką, niczym niegdyś Leonid Breżniew sprawuje niepodzielnie władzę i zapewne jak sowiecki towarzysz zaszczytną funkcję pełnić będzie również dozgonnie. Co sprawia, że unia piłkarska uchodzi za betonowo-totalitarny twór i przykład twardogłowia i najzwyklejszej głupoty?
Aby odpowiedzieć sobie na to pytanie, należy uważniej przyjrzeć się działaniom piłkarskiej centrali, wydawanym przez nią zarządzeniom i ochoczo prezentowanej filozofii „Kalego”.

Kilka dni temu dotarła informacja, że polski bramkarz Celticu Glasgow, Artur Boruc może zostać ukarany za „demonstrowanie przekonań religijnych, politycznych itp.” (tak mówią przepisy FIFA). Jednym słowem, Boruc po zakończonym meczu Celtic-Rangers przechadzał się po boisku w koszulce z napisem „God Bless The Pope” (Boże błogosław Papieża) czym niby to naruszył przepisy. Co jest złego w demonstrowaniu własnych przekonań religijnych, już po zakończeniu zawodów, poprzez stosowny napis na koszulce wie zapewne tylko Towarzysz Blatter wraz z zaufanymi „leśnymi dziadkami” z Komitetu Centralnego. Dziwne, że przepis, na który powołuje się FIFA stosowany jest wybiórczo i działa tylko w jedną stronę (praktyki zupełnie jak niegdyś w demoludach). Na przykład pozwala się, a wręcz propaguje różnego typu quazi-prospołeczne i wielokrotnie durne, nadmuchane lewackie akcje typu „wykopmy rasizm ze stadionów” lub „koniec wojny między klubami” albo „każdy inny, wszyscy równi”, a zabrania demonstrowania uczuć religijnych i naturalnych zachowań ludzkich.

Czy przytoczone powyżej akcje „blatterowni” to nie polityka? Oczywiście, że tak! Czy dyskryminacja tych „nie po myśli” sowieckiej władzy, a propagowanie ateistycznych i eurosocjalistycznych durnot, to nie powrót rozumienia prawa w stylu Józefa Wissarionowicza? Skoro miało być demokratycznie, to „jak wszyscy to wszyscy – babcia też!”

Również, jak niegdyś władza komunistyczna, wszelkim swoim działaniom FIFA przypisuje zbawienne i dobroczynne cele. Szumne hasła, jak niegdyś ze sztandarów pierwszomajowych, co jakiś czas Tow. Blatter i spółka puszczają „w świat”, jednocześnie potępiając, co oczywiste np. rasizm i łobuzerię stadionową. Oczywiście są to działania pozornie i tylko wzmagające wszelkiego typu patologiczne zachowania. Wiadomo, że akcja rodzi reakcje, a nawet je potęguje. Nikt normalny nie uwierzy też w resocjalizacyjną rolę stowarzyszeń sportowych, w co jak widać Tow. Blatter święcie wierzy.

Bardzo jaskrawym przykładem lewackiej filozofii FIFy jest taki oto przykład: z jednej strony karanie piłkarza Paolo DiCanio za wzniesienie ramienia w rzymskim pozdrowieniu a całkowity brak reakcji w stosunku do Cristiano Lucarelliego, (dawniej komunistyczne Livorno) za wznoszenie ręki z zaciśniętą pięścią i paradowaniem z wizerunkiem CheGuevary na koszulce po każdej strzelonej bramce.

FIFA piętnuje również symbolikę uznawaną przez siebie za rasistowską, faszystowską itp., zapominając równocześnie o lewackich symbolach panoszących się w piłkarskim światku. Celtycki krzyż - jest „be”, biała pięść – jest „be” a np. czerwona gwiazda w herbach drużyn piłkarskich (Crvena Zvezda, CSKA Moskwa, Slavia Praga itd.) jest „cacy”, portrety CheGuevary na stadionach – też „cacy”!

Przy okazji ciekawostka zaobserwowana przeze mnie naocznie. Podczas rozgrywanego jakiś czas temu meczu Legia-Pogoń, nasz, krajowy obserwator z ramienia rodzimej „blatterowni” przerwał mecz, gdyż za bramką gości na płocie rozwieszony był banner z wizerunkiem białej pięści zamkniętej w kole. Biedny niedouk, korzystając ze specjalnie wydrukowanej przez PZPN ściągi zidentyfikował symbol jako rasistowski. Przy okazji porównywania wizerunku z płotu z tym w zeszycie, kamera Canal+ pokazała kątem inne niedozwolone symbole. Znajdował się tam np. „Miecz Chrobrego” – symbol „narodowców” ! Znak całkowicie legalnie funkcjonujący w Rzeczpospolitej – zabroniony przez PZPN, może nawet przez UEFA i FIFA!
Śmiech na sali!
Co z tego wynika? Wynika, że PZPN (podlegający wasalnie FIFA) jest państwem w państwie i nie respektuje Prawa Polskiego. Może stadiony w Polsce są eksterytorialne? Może kluby są ponad lub obok prawa? Jak to się ma do zasad tak wielbionej demokracji?

Towarzysz Blatter stworzył imperium funkcjonujące ponad krajowym prawem każdego z członkowskich krajów. Wydaje rozporządzenia sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem i logiką, sprzeczne z literą prawa poszczególnych państw, obrastając w piórka i rosnąc w siłę. Działa jak, nie przymierzając udzielny Prezes Komiternu, wysyłając swoich namiestników do poszczególnych krajów w celu „krecich działań” i destrukcji. Ostatnio aż nadto dosadnie doświadczyliśmy na własnej skórze cyrków z władzami PZPN. Z ich odwoływaniem i zawieszaniem. Jaki był efekt widzieliśmy wszyscy. Komitern nie pozwolił skrzywdzić „leśnych dziadków” i pogroził Polsce palcem.

Wiele lat władze w demoludach trzęsły portkami przez sowieckim imperium, obecnie cała Europa (i nie tylko!) trzęsie już całym odzieniem przez „blatterownią”.
Czy nie nadeszła już pora aby piłkarska centrala zajęła się tym do czego została stworzona, czyli organizowania i nadzorowania imprez futbolowych, zamiast zabaw w lewacką politykę i propagowania głupoty?

Obawiam się jednak, że Blatter i całe Biuro Polityczne ich Komitetu Centralnego do takich prostych zadań po prostu nie dorośli. Mawiają na takich „beton” – odporni na argumenty, trudni do zarąbania!


P.S. Tak się już dzieje, że komuno-dziadostwo okopuje się najgłębiej w sporcie wraz z jego przyległościami. Wiele szumu w mediach wywołuje do dziś sprawa Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Protesty, ataki na „Wieczny Ogień” demonstracje itd. itp...
O wiele bardziej właściwym było by sprawdzenie, kto i w imieniu jakiego kraju głosował za kandydaturą Pekinu. Kto wspierał chińskich towarzyszy z przyczyn ideologicznych czy też gadżetowo-upominkowych?

wtorek, 29 kwietnia 2008

Orzeł Temidy

Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K *
Nie dzieje się dobrze wśród elit kierowniczych Platformy Obywatelskiej. Przewodniczącemu Klubu Parlamentarnego tej partii, inżynierowi rolnikowi Zbigniewowi Chlebowskiemu, ukazała się Temida i wręczyła wagę, z której dotychczas od wieków korzystała. Wszystko po to, aby w zastępstwie nieco zmęczonej i wiekowej bogini Pan Poseł mógł, jako ceniony arbiter i specjalista pierwszej wody rozstrzygać wszelkie spory prawne.

Tak przynajmniej twierdzi Pan Zbigniew Chlebowski i oddaje się nowemu zajęciu z pasją. Niedawno orzekł, że projekt tzw. ustawy kompetencyjnej przedstawiony przez Prawo i Sprawiedliwość jest niezgodny z konstytucją, a wczoraj znów wydał jednoznaczny wyrok: „prezesi Polskiego Radia i TVP łamią prawo”.

W zaistniałej sytuacji najbardziej zagrożony czuł się minister Sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski, którego funkcja podobnie jak członków Sądu Najwyższego oraz Trybunału Konstytucyjnego była do dziś wyraźnie zagrożona.

Z ostatniej chwili:
Jak twierdzą fachowcy, jest już pewna poprawa stanu zdrowia Pana Posła. Stan jest stabilny i nie zagraża otoczeniu, wymaga jednak leczenia klinicznego.

Na zdjęciach:
Partyjni koledzy robią co mogą, by pomóc w trudnych chwilach swojemu Przewodniczącemu, zwanemu teraz przez nich „Kochaną Temidą” lub też „Małym Salomonem”.








sobota, 26 kwietnia 2008

Mecenas Piotrowski na celowniku gangów

Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K *
Mecenas Piotrowski nie ma dobrej passy. Kłopoty zdrowotne, utraty świadomości, podwyżki cen alkoholu w nocnych klubach itd. itp. Można wymieniać w nieskończoność. Do tego ciągłe zagrożenie własnej osoby, ze strony zorganizowanej pod egidą PiS grupy przestępczej czyhającej na życie i resztki zdrowia prawnika rodziny Blidów.

Raz już zorganizowana grupa bezwzględnych słupów ulicznych napadła Pana Mecenasa i pobiła do nieprzytomności, uprzednio pojąc, wbrew jego woli gatunkowym koniakiem w nocnym lokalu. Paskudni ci betonowi oprawcy, ponoć porozumieli się teraz, z niemniej groźnym gangiem latarni ulicznych, o których okrucieństwie krążą już legendy.

Prawdopodobnie oba gangi połączyły siły, by powstrzymać Leszka Piotrowskiego przed członkostwem w sejmowej komisji śledczej.

Istnieje przypuszczenie, że znów życie i zdrowie mecenasa będzie zagrożone.
Co gorsza, bezwzględne latarnie uliczne posługują się zwykłą, czystą wódką, zamiast gatunkowych alkoholi, czym potęgują jeszcze w oczach społeczeństwa swoje okrucieństwo.
Jak donoszą nasi informatorzy, miało też już miejsce poufne i tajne spotkanie obu gangów z przestępczą grupą betonowych płyt chodnikowych, które to (jak podejrzewa policja) miały związek w zeszłorocznym napadem na mecenasa. Ponoć wszystkie trzy organizacje przestępcze są już „po słowie”.