Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chlebowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chlebowski. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Kryształowi chłopcy wysmarowani gnojem

-->
Sprawiedliwi inaczej wśród bandy rządzącej, w osobach Abgarowicza i Szejnfelda poddali wątpliwości uczciwość kandydata na prezydenta Dudy. 
Mianowicie, ich zdaniem kampanię Dudy finansują SKOKi, albo ktoś inny. W każdym razie może tak być i sumienie ludzi kryształowych tak jak Szejnfeld i Abgarowicz doznają z tego powodu dyskomfortu. 
Skąd wiedzą o domniemanych nieuczciwościach?
A z „Gazety Wyborczej“!
Bo „Gazeta“ jest zawsze na posterunku i kto się z nią nie chce sprawiedliwie dzielić, to winien jest największych przestępstw. Kiedyś doświadczył tego Lew Rywin, który niepotrzebnie zażądał za dużo i Michnik go nagrał oraz w dalszej kolei posadził do więzienia. Ale to już historia.
Duda rzecz jasna z Michnikiem nie będzie się niczym dzielił, bo nie ma powodów.
Nawet opłatkiem, bo Michnik to komunista i jak każdy komunista dzieli się tylko tym co ukradnie... a Duda przecież nie paser.
Tymczasem Szejnfeld (zwany pieszczotliwie Szwajnfedem) oraz Abgarowicz naciskają i rzucają odchodami. Może się coś przyklei.
W tym miejscu warto przypomnieć, że nie tak dawno, to do Szejnfelda pokaźna kupa ekskrementów przykleiła się i trzyma do dziś.
Otóż w roku 2009, kiedy to koledzy-peowcy: Chlebowski, Drzewiecki, Schetyna tak skutecznie manipulowali przy ustawie o „jednorękich bandytach“ i robili dobrze niejakiemu Sobiesiakowi, to właśnie wiceminister gospodarki Szejnfeld „ponad miarę“ interesował się ustawą i robił wszystko, by maksymalnie przeciągnąć prace nad nowelą i wywrócić jej wejście w życie. To właśnie Szejnfeld, składał wnioski do ustawy zgodne z interesami lobbystów z branży hazardowej!
Jako wiceminister domagał się również wykreślenia z projektu ustawy przepisu o dopłatach dla właścicieli kasyn i salonów gier. To właśnie wykreślenie dopłat z projektu ustawy było celem Jana Koska i Ryszarda Sobiesiaka - biznesmenów z branży hazardowej, którzy utrzymywali bliskie kontakty z Chlebowskim i Drzewieckim.
Tusk łaskawie, po wyjściu afery na światło dzienne odwołał Szejnfelda z ministerialnej posady.
Drugi uczciwy inaczej – Abgarowicz, tak wrażliwy na nieuczciwość i brzydzący się niejasnymi interesami, w 2012 roku, po ujawnieniu afery Amber Gold i przekrętów niejakiego Plichty (w peowskim mieście Gdańsku – zawłaszczonym przez Adamowicza z resztą mafijnej hałastry) przekonywał, że synuś Donalda Tuska, niejaki Michał Tusk  - vel Józef Bąk, pracując dla złodzieja Plichty wspierał interes Portu Lotniczego w Gdańsku (gdzie był zatrudniony). Jak tłumaczył "interes był zbieżny, bo Port Lotniczy zarabiał na OLT (linie lotnicze Plichty), więc to był interes Portu, żeby OLT się rozwinęło". Dobry dowcip, prawda? Dziś widzimy te kolosalne zarobki...
Dodał również, że w jego ocenie Donald Tusk słusznie nie zgadza się na powołanie komisji śledczej. Zdaniem Abgarowicza, to jest sprawa "do rozstrzygnięcia między Michałem Tuskiem, a jego pracodawcą". - A komisja śledcza goniłaby za premierem i jego synem. Kolejny dowcip!
Umazał się pan mocno gnojem, panie Abgarowicz! Tak jak i pana kumpel Szejnfeld...

sobota, 29 maja 2010

„Autorytety Platformy Obywatelskiej”: Celebryci (znani i lubiani)

"Autorytety Platformy Obywatelskiej”.
Celem cyklu jest przybliżenie postaci, które uznawane są za wybitne intelektualnie i stanowiące oazę wiedzy i krynicę mądrości dla członków PO i ich wyborców.

Dziś odcinek 10 – Celebryci - znani i lubiani!

Jest to już ostatni odcienk z serii - ku chwale Platformy!

poniedziałek, 1 lutego 2010

„Big” Zbig Chlebowski: „To będzie szlagier roku!”

Wreszcie doczekaliśmy się!

Jedna z największych postaci piosenki platformo-lirycznej „Big” Zbig Chlebowski przerwał milczenie. Wrócił na listy przebojów i to od razu na same szczyty zestawień. Piękna liryczna perełka pt. „Zapomniałeś”, dedykowana jest dwóm najbardziej wielbionym przez „Big” Zbiga postaciom naszej sceny kabaretowo-cyrkowej i opowiada o trudnej, odrzuconej miłości z wątkiem kryminalnym w tle.

Sam wykonawca przyznaje, że kompozycja „Zapomniałeś” jest mu wyjątkowo bliska i zawiera wątki osobiste. „Mam wrażenie, ze to będzie wielki hit”– dodaje.

Ale.... po prostu posłuchajmy!

niedziela, 18 października 2009

Don Ald Tusk Band - I’m A Leader Of The Gang (I’m)

Targana najróżniejszymi kłopotami, przewodnia siła narodu – Obywatelska Platforma, wychodzi do społeczeństwa z nową ofertą.
Mimo dość makabrycznych dotychczasowych projektów, polegających na lansowaniu jednorękich monstrum czy też spotkań na cmentarzu okazało się, że Pan Premier i jego najbliżsi współpracownicy są w gruncie rzeczy osobami o wielkim poczuciu humoru oraz gołębim i radosnym sercu.
Na dodatek sercu rock’n rollowym i roztańczonej duszy.

Powstał właśnie, z inicjatywy Premiera ciekawy i mogący trafić w gusta obywateli zespół rockowy pod nazwą Don Ald Tusk Band.
W skład grupy weszli ci, którzy potrafią cieszyć się życiem i jego przyjemnościami – najlepsi z najlepszych.

Dziś mam przyjemność przedstawić pierwszy szlagier supergrupy: I’m A Leader Of The Gang (I’m) niegdyś z powodzeniem wykonywany przez Gary Glittera.

Tytuł utworu jest większości znajomy i zrozumiały, ale na potrzeby nie posiadających umiejętności rozumienia języka angielskiego, Pan Sławomir Nowak – menedżer zespołu przetłumaczył go jako: „Jestem Przewodnicącym Platformy Obywatelskiej”.
Życzę miłego odbioru.

poniedziałek, 12 października 2009

czwartek, 8 października 2009

Będzie komisja śledcza! Komisja fachowców.

Hurra!
Platforma Obywatelska zgodziła się na powołanie Specjalnej Sejmowej Komisji Śledczej d/s Afery Hazardowej. Przedstawiła nawet propozycję obsady miejsc w tejże komisji.














------------------------------------------------------------------------------

I mały bonus - fotka z ostatniego występu Pana Wicemarszałka Sejmu. "Cham-let ze WSI" w interpretacji Stefana Niesiołowskiego.

piątek, 2 października 2009

Bandyci

Wzięli sprawy w swoje ręce.
Tym co wzięli, po bratersku dzielili się z najbardziej potrzebującymi.
Najbardziej potrzebował Rysiek i Jasiek – bez mrugnięcia okiem „The One-Armed Bandit Twins” pomogli.
Pamiętali wszak, że Rysiek i Janek wspomogli ich niegdyś finansowo.

Dziś za dobroć i pomoc bliźnim obaj są napiętnowani.

„The One-Armed Bandit Twins” to dzisiejsza, ulepszona wersja Robin Hooda, Jessie Jamesa i Janosika.
Pozstaną już na zawsze w naszych sercach i pamięc jako ci, którzy odbierali biednym, by wspomóc bogatych.

wtorek, 25 sierpnia 2009

Kobiety na listy wyborcze!

Jak podaje prasa: „Premier chce, żeby kobiety miały pierwsze miejsca na połowie list PO w wyborach do Sejmu. Mężczyźni w Platformie są w szoku.
Zaczęliśmy go przekonywać, że mamy za mało lokalnych liderek. Ale sprawa jest chyba przegrana. Jak Donald rzuca jakąś koncepcję, bardzo się do tego przywiązuje - mówi polityk z władz Platformy.”

Niesłusznie.
Niepotrzebnie się Państwo martwicie i próbujecie zawrócić Pana Premiera ze słusznie obranej drogi.
Jak się okazało, kadry są i to mocne!


wtorek, 14 lipca 2009

Zbynek. Donek i O'Bronek - księga I



Dziś, dla tych, którzy przez cały czas trwania rządów Platformy Obywatelskiej nie zwątpili w szczere zamiary oraz dobre intencje władzy – specjalne życzenia i prezent.
Niech dostąpią zaszczytu uchwycenia korby oraz zakręcenia nią choć raz. Oczywiście niech też dostąpią zaszczytu obejrzenia i przeczytania tego komiksu.


















poniedziałek, 1 grudnia 2008

Bolek na każdą okazję. Wielka Księga Przysłów.


Środowisko Platformy Obywatelskiej, ustami jednego z najbardziej inteligentnych przedstawicieli swoich kadr Zbiga Chlebowskiego, zapowiedziało projekt zmian w IPN i chęć pozbycia się stamtąd prokuratorów.
Podobno wielu Polaków doprowadzonych do tragedii poprzez działania IPN, zbawienia upatruje w Platformie Obywatelskiej i śle błagalne listy do Chlebowskiego oraz równie „bystrych” polityków w rodzaju Niesiołowskigo, Schetyny itp. w przerwie między rwaniem sobie włosów z głowy a podcinaniem żył.

"Trzeba zmienić rolę, zadania Instytutu, który (...) nie może pełnić takiej roli jak dzisiaj, nie może zatrudniać pseudo-historyków, którzy obrażają największe polskie autorytety" – powiedział Zbigniew Chlebowski.


Powyższa wypowiedź najwyraźniej powstała na życzenie „największego polskiego autorytetu” – Wielkiego Elektryka. Nie przewidział on wszak, ze innych autorytetów (może prócz Ojca Oberredaktora ) nikt z IPN nie starał się nawet obrażać. Dlatego też „przodowy śrubokrętowy” poczuł się wyobcowany i samotny jak palec.


Pomóżmy temu Panu, który wpadł we własne sidła i osamotnił się dobrowolnie.
Co zrobić, aby imię „ałtorytetu peło” wróciło na usta rodaków?
Co zrobić aby krajanie, nawet nieświadomie myśleli o „największym ałotorytecie” i mięli Go dla siebie w każdej chwili?


Zaproponuję prosty zabieg. Nie od dzisiaj wiadomo, że Polacy szczególnym uwielbieniem darzą przysłowia, które jak mawiamy są mądrością narodu. Każda Polska i każdy Polak codziennie kilka razy, wypowiada jakąś sentencję ze staropolskim morałem.


Dlatego wzywam rodaków do łączenia imienia „europejskiego mędrca” z treścią „mądrości ludowych”. W ten sposób połączymy przysłowiowe miłe z przysłowiowym pożytecznym.
Na początek kilka przykładów z Wielkiej Księgi Przysłów „Bolek na każą okazję” .
Czerpcie obywatele pełnymi garściami:

A
Aksamity, atłasy „Bolka” nie czynią.
Ani w Boga wierzy, ani się „Bolka” boi.

B
„Bolek” rośnie w miarę jedzenia.
„Bolka” diabli nie biorą.
„Bolek” z wozu, koniom lżej.
„Bolkowi” zawsze wiatr w oczy.
„Bolkowi” diabeł dzieci kołysze.
„Bolkowi” to i byk się ocieli
„Bolek” dwa razy traci.
„Bolek” na uchu, a wesz na brzuchu.
„Bolek” jak odżyje, to cię torbą zabije.
„Bolek”, kiedy milczy, za mądrego ujdzie.
„Bolek” ma zawsze szczęście.
„Bolków” nie sieją, sami się rodzą.
„Bolek” i ryba trzeciego dnia cuchnie.
„Bolek” nie w porę gorszy Tatarzyna.
„Bolek” myślał o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścieli.
„Bolek” mądrzejsze od kury.
„Bolek” ma krótkie nogi.
„Bolek” zawinił, cygana powiesili.
„Bolek” krukowi oka nie wykole.
„Bolek” nie śpi.
„Bolek” jest wrogiem dobrego.
„Bolki” chodzą parami.
„Bolka” oko konia tuczy.
„Bolek” szczęścia nie daje.
„Bolek” ogrodnika; samemu nie zje i drugiemu nie da.
„Bolek” nie zając, nie ucieknie.
„Bolek” w oczy kole.
„Bolek” „Bolka” myje.
„Bolek” ma wielkie oczy.
„Bolek” bez butów chodzi.
„Bolki” mają uszy.
„Bolek” brzytwy się chwyta.
„Bolkowi” we wszystkim ładnie.
Być „Bolkiem” u nogi
Być „Bolkiem” swojego losu.

C
Chcesz „Bolka” stracić? – Pieniędzy mu pożycz.
Chcesz się dowiedzieć prawdy o sobie, pokłóć się z „Bolkiem”.
Co dwa „Bolki”, to nie jeden.
Co „Bolek”, to obyczaj.
Co ma „Bolek” do wiatraka?
Co wolno „Bolkowi”, to nie tobie smrodzie.
Czego „Bolek” się nie nauczy, tego Bolesław nie będzie umiał.
Czuć się jak „Bolek” w wodzie.
Czym „Bolek” za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.
„Bolek” to pieniądz.
Człowiek człowiekowi „Bolkiem”.

D
Daj „Bolkowi” grzędę, on: "jeszcze wyżej siędę!"
Darowanemu „Bolkowi” w zęby się nie zagląda.
Dobrego więzienie nie zepsuje – „Bolka” Kościół nie naprawi.
Dobry „Bolek”, zły sąsiad.
Dobrymi „Bolkami” piekło jest wybrukowane.
Do ludzi po naukę, do „Bolka” po koszulę.
Dopóty dzban wodę nosi, dopóki mu się „Bolek” nie urwie.
Drzeć z kimś „Bolki”
Dwóch było „Bolków” na świecie: jeden co dawał, drugi, co nie chciał brać.
Dzieci i „Bolki” głosu nie mają.

G
Gdy „Bolek” wejdzie w moją puszczę, to „Bolek” mój.
Gdy się „Bolek” spieszy, to się diabeł cieszy.
Gdzie diabeł nie może, tam „Bolka” pośle.
Gdzie „Bolka” rąbią, tam wióry lecą.
Gdzie dwóch się bije, tam „Bolek” korzysta.
Gdyby ciocia miała wąsy, byłaby „Bolkiem”.
Gdzie „Bolka” rada, tam zwada.
Gdzie „Bolków” sześć, tam nie ma co jeść.
Głaszcz „Bolka”, to cię kopnie. Kopnij „Bolka”, to cię pogłaszcze.
Głodny „Bolka” nie zrozumie.
Głodny „Bolka” się nie boi.

H
Hulaj „Bolek”, piekła nie ma.

I
I kwaśnego „Bolka” robak toczy.
Idzie „Bolek” kuj buty.

J
Jaka „Bolek”, taka mowa.
Jak „Bolek” Bogu, tak Bóg „Bolkowi”.
Jak pies je, to nie szczeka bo mu „Bolek” ucieka.
Jak się człowiek śpieszy, to się „Bolek” cieszy.
Jak się nie ma co się lubi, to się lubi „Bolka”.
Jak za króla Sasa. Jedz, pij i popuszczaj „Bolka”.
Jeden „Bolek” wiosny nie czyni.
Jeszcze się taki nie urodził, co by „Bolkowi” dogodził.
Jeśli nie potrafisz, nie pchaj „Bolka” na afisz.

K
Kapelusik z piórami, a „Bolki” wyłażą dziurami.
Każdy „Bolek” ma dwa końce.
Każdy „Bolek” ma swój koniec.
Kląć jak „Bolek”.
Kombinuje jak „Bolek” pod górę.
Kto ma pszczoły ten ma miód, kto ma „Bolka” ten ma smród.
Kto z „Bolkiem” wojuje, ten od miecza ginie.
Kto rano wstaje, temu „Bolek” nie daje.

L
Leje jak z „Bolka”.
Lepiej z mądrym zgubić niż z „Bolkiem” znaleźć.
Lepszy wróbel w garści niż „Bolek” na dachu.

Ł
Łatwiej „Bolka” obcinkować niż go później pogrubasić.
Łatwowierność rodzi „Bolków”.

M
Ma coś z „Bolka” – zakuty łeb.
Mały „Bolek”– mały kłopot, duży „Bolek” – duży kłopot.
Mądry „Bolek” po szkodzie.
Modli się pod figurą, a „Bolka” ma za skórą.
Mówił „Bolek” do obrazu, a ten do niego ani razu.

N

Na pochyłe drzewo każdy „Bolek” wlezie.
Na „Bolku” czapka gore.
Natura ciągnie „Bolka” do lasu.
Nawet „Bolkowi” nie zaszkodzi nauka.
Ni to pies, ni norka, coś na kształt „Bolka”.
Nie budź „Bolka”, kiedy śpi.
Nie chcesz słuchać matki ni ojca, to posłuchaj „Bolka”.
Nie chwal dnia przed zachodem „Bolka”.
Nie kupuj „Bolka” w worku.
Nie mów „Bolek”, póki nie przeskoczysz.
Nie ma dymu bez „Bolka”.
Nie ma róży bez „Bolka”.
Nie ma tego złego, co by na „Bolka” nie wyszło.
Nie masz na „Bolka” lekarstwa.
Nie miała baba kłopotu, kupiła sobie „Bolka”.
Nie od razu „Bolka” zwerbowano.
Nie pomoże puder, róż, kiedy „Bolek” stary już.
Nie rób „Bolkowi”, co tobie nie miłe!
Nie samym „Bolkiem” człowiek żyje.
Nie „Bolek” zdobi szatę, lecz szata zdobi „Bolka”.
Nie taki „Bolek” straszny, jak go malują.
Nie śmiej się, dziadku, z czyjegoś wypadku – „Bolek” się śmiał i to samo miał.
Nie „Bolki” garnki lepią.
Nie ucz „Bolka” dzieci robić.
Nie widział „Bolek” słońca.
Nie wie „Bolek” co język bełkocze.
Nie wsadzaj „Bolka” do cudzego prosa.
Nie wszystko „Bolek”, co się świeci.
Nie wywołuj „Bolka” z lasu.
Niedaleko pada „Bolek” od jabłoni.
Nikt się „Bolkiem” nie rodzi, ale staje.

O
O „Bolku” się nie mówi, „Bolka” się ma.
Od „Bolka” rozum krótki.

P
Pasuje jak piąty „Bolek” u wozu.
Pasuje jak „Bolkowi” siodło.
Póty „Bolek” wodę nosi, póki się ucho nie urwie.
Pokorny „Bolek” dwie matki ssie.
Potrzebne jak „Bolek” w moście.
Potrzebne jak „Bolkowi” dzwonek na polowaniu.
Poznasz „Bolka” po śmiechu jego.
Prawdziwego „Bolka” poznaje się w biedzie.
Przyjaciela szukaj blisko, „Bolka” daleko.
Psy szczekają, a „Bolek” idzie dalej.

R
Raz na „Bolku”, raz pod „Bolkiem”.

S
Słówko wyleci wróblem, a powróci „Bolkiem”.
Słońcu i „Bolkowi” nigdy się w oczy nie patrzy.
Słowo się rzekło, „Bolek” u płota.
Służ „Bolkowi” wiernie, on ci za to pierdnie.
Sam sobie sterem, żeglarzem, „Bolkiem”.
Samotnemu cały świat „Bolkiem”.
Siejesz „Bolka” zbierasz głupich
Strzeżonego „Bolek” strzeże.
Swoje „Bolki” trzeba prać w domu.

T
Trafił „Bolek” na kamień.
Trafił się ślepej kurze „Bolek”.
Tylko „Bolek” zdania nie zmienia.

U
U „Bolka” zawsze po obiedzie.
Ubogi żywi się jak może, a „Bolek” jako chce.
Ubogiemu dzieciątko, „Bolkowi” cielątko.
Ubrał się, jak „Bolek” w pawie pióra.
Ubrał się, jak „Bolek” w Boże Ciało.
Ucieka, jak „Bolek” na kradzionym koniu.
Uczonego zawsze kochają „Bolkiem” wszędzie pogardzają.
Uczył „Bolek Tuska, a sam głupi jak kózka .
Uderz w stół, a „Bolek” się odezwie.
Umiesz liczyć, licz na „Bolka”.
Upił się jak „Bolek”.
Uroda rzecz nietrwała.
Urodził się – ochrzcili, podrósł – ożenili, umarł – pochowali i na grobie napisali, że był „Bolek”.

W
W czerwcu się okaże, co nam „Bolek” da w darze.
W starym „Bolku” diabeł pali.
W zdrowym ciele zdrowy „Bolek”.
Wesoło w maju jak u „Bolka” w gaju.
Widać po słowie co u „Bolka” w głowie.
Wiedzą sąsiedzi, jak „Bolek” siedzi.
Wszędzie dobrze, ale u „Bolka” najlepiej.
Wszędzie dobrze, gdzie „Bolka” nie ma.
Wybiera się, jak „Bolek” za morze.
Wystroił się jak „Bolek” w Boże ciało.
Wyszłedł „Bolek” z worka.

Z
Z deszczu pod „Bolka”.
Z dużej chmury mały „Bolek”.
Z dzieła poznaje się „Bolka”.
Z pustego i „Bolek” nie naleje.
Z tego „Bolka”chleba nie będzie.
Za dukata „Bolek” sprzeda brata.
Zgoda buduje, „Bolek” rujnuje.

czwartek, 24 lipca 2008

Chlebowski stracił tytuł!

*Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K *
Wydawało się, że zaszczytny tytuł „pierwszego ynteligenta” i „Pełzającego IQ” w Platformie Obywatelskiej długo jeszcze pozostanie przy Zbigniewie Chlebowskim - ps. „Magda Mołek Platformy”.

Zaobserwowano wprawdzie już pewne ruchy, co bardziej rzutkich polityków tej partii (Dolniak, Karpiniuk), mające na celu odebranie mu „palmy pierwszeństwa” w tej klasyfikacji, ale były to działania nieśmiałe i małego kalibru, wykluczające jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Spoczął tedy na laurach Chlebowski i zarzucił trudną sztukę prawienia dyrdymałów, poświęcając się wielkiemu swojemu hobby – lenistwu (jest to partyjne, odgórnie narzucone hobby członków PO).

Pozorny spokój w szeregach partii uśpił to niestety czujność sympatycznego i różowego na twarzy Pana Zbigniewa. A tu naraz, pod bokiem zrodził się groźny konkurent, o jeszcze bardziej „pełzającym IQ”.

Grzegorz Schetyna, bo o nim mowa, wybitny działacz wybitnej partii, wybitny wicepremier niemniej wybitnego rządu nadzwyczaj wybitnego Premiera Tuska, swoim dzisiejszym wywiadem dla TVN24 zmiótł wręcz z powierzchni mistrza riposty i dedukcji Chlebowskiego.

A poszło o Palikota i jego głupią wypowiedź na temat Pana Prezydenta, delikatnie mówiąc, mało kulturalną i nie licującą z godnością posła. Wicepremier stwierdził, że „(...) jako partia, dopiero po decyzji prokuratury, odniesiemy się do wypowiedzi Janusza Palikota. (...) trzeba się przyzwyczaić do jego prowokacji.” Koniec cytatu.

Podziwiając niezwykłą umiejętność sprawnej dedukcji czyli kojarzenia faktów, zaczerpniętą zapewne z lektury detektywistycznych książek Artura Conan-Doyle’a nie sposób nie wykrzyknąć z zachwytu nad geniuszem Grzegorza Schetyny.

Wprost zżera mnie ciekawość, co na taką decyzję powiedzą Panowie: Piskorski, Julke i Karnowski? Czy też wykrzykną z zachwytu? W ich sprawie nie czekano na decyzję prokuratury, tylko od ręki – ciach i po zawodach. A trzeba było, „marna bidoto” się dorabiać, mieć wyższą pozycję i jeszcze większy majątek. Przecież w przypadku Palikota, kierownictwo nie będzie podrzynało gałęzi na której siedzi, czy jak kto woli wycinało dziury w kieszeni, gdzie się znajduje. To powinno nam dać do myślenia. Nieco zawiłe i trudne do pojęcia, ale zapewne właśnie to chciał przekazać w swoim krótkim wystąpieniu Pan Schetyna.

Za mistrzowski sposób przekazania „między wierszami” właściwej polityki hierarchicznej oraz kadrowej Platformy Obywatelskiej – brawa i tytuł „Pierwszego Ynteligenta”. Trzeba się przyzwyczaić.

środa, 23 lipca 2008

Z cyklu "Kulisy ukochanej władzy" - Udaremniony spisek!

*Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K *
Dziś trzeci odcinek z cyklu „Kulisy ukochanej władzy”.



































oraz bonusik

poniedziałek, 12 maja 2008

"Sąd sądem, a sprawiedliwość PO naszej stronie musi być..."

*Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K *
Małe, a cieszy. Nazwany przeze mnie (na własny użytek) „Magdą Mołek” Platformy Obywatelskiej, poseł Zbigniew Chlebowski (bynajmniej nie ze względu na podobieństwo fizyczne, a na zbliżony poziom intelektualny) wezwał byłego Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę do przeprosin doktora Mirosław G.

Widać, że Platforma zwiera szeregi i całym orszakiem staje za doktorem. Nie dziwi to wcale, tym bardziej, że „ćwiąkalska prokuratura” namęczyła się co niemiara i w końcu umorzyła śledztwo, a więc „nie ma sprawy” w przenośni i dosłownie.
Sprawy już nie ma, natomiast jest „śmiech na sali” ze Zbigniewa Chlebowskiego.

Tak się biedak zacietrzewił i rozpędził w chęci bycia prymusem w „społecznej akcji obrony doktora”, że kompletnie stracił wyczucie realiów.
W Radiu Zet zarzucił Przemysławowi Gosiewskiemu, że ten nie ma prawa mieć zdania czy doktor G. w świetle dotychczasowych zarzutów, powinien wykonywać zawód lekarza czy nie, a później ocenił postępowanie Zbigniewa Ziobry, który odniósł się wcześniej do sprawy umorzenia śledztwa. Niby nic takiego, ale cieszy znakomite samopoczucie Chlebowskiego i wiara we własne ukryte dotąd talenty.
Wpierw odmawia prawnikowi (Gosiewski) prawa do wyrażania własnego zdania na temat, sugerując brak kompetencji, wiedzy prawniczej (?), później sugeruje byłemu ministrowi sprawiedliwości (również prawnikowi) uderzanie się w pierś i przeprosiny, krytykując jego wcześniejsze wypowiedzi nt. doktora G.

Cóż za wielką wiedzę na temat śledztwa, popartą stosownym wykształceniem posiada Pan Chlebowski! Cóż za uczelnie prawnicze ukończył?
Otóż Zbigniew Chlebowski ukończył Akademię Rolniczą we Wrocławiu!
Nie w kij dmuchał. Posiadając stosowny dyplom AR, we własnym mniemaniu jest partnerem w dyskusji z prawnikami. Trochę to zawiłe i trudne do zrozumienia dla logicznie myślącej części społeczeństwa, ale we własnym mniemaniu Chlebowski jest krynicą mądrości i na swój sposób rozumie wszystko. Nie na darmo nosi przydomek „Mołek”...

Ani Ziobro ani Gosiewski nie polemizują z Posłem Chlebowskim na temat co, za przeproszeniem, dodaje się świniom do paszy i czym się tę paszę wzbogaca.
W dobrym tonie jest zabieranie głosu w dyskusji, gdy ma się coś sensownego do powiedzenia oraz gdy się na dany temat posiada wiedzę (jak wiadomo wiedzę, zwłaszcza prawniczą zyskuje się na stosownych uczelniach). W sprawie Doktora G. niech wypowiadają się fachowcy (prawnicy), natomiast Pan Zbigniew Chlebowski może, co najwyżej umilić czas osobom z towarzystwa i opowiedzieć o karmieniu świnek. Też ciekawe. W końcu, jako wytrawny parlamentarzysta, przewodniczący Klubu Parlamentarnego PO oraz dyplomowany inżynier rolnik ... nie do jednego koryta zaglądał i dobrze wie.

Jak już napisałem, nie ma już sprawy Doktora G. Ku uciesze polityków Platformy i sprzyjających im środowisk. Nieporadna (albo nad wyraz zaradna?) „ćwiąkalska” prokuratura umorzyła sprawę. Pani mecenas Magdalena Bentkowska-Kiczor zrobiła również co mogła (broniła Pana doktora jak lwica), zapewne namaszczona i zagrzewana do boju przez ojca, znanego jako TW „Arnold” oraz TW „Kamil”, byłego Ministra Sprawiedliwości Aleksandra Bentkowskiego. Jako, że Bentkowski należy do koalicyjnego PSL wszystko zostanie w rodzinie, oczywiście wielkiej parlamentarnej rodzinie peeselowo-platformowej. Każdy z koalicjantów wykonał co do niego należało i jest uroczo!
Tylko kto teraz ma wpłynąć na Ziobrę, aby na koniec tej farsy przeprosił Mirosława G., jak sugerował Chlebowski? Tu powiązania się kończą, nie wystarczy pstryknąć i już...

Najciekawsze jednak to, jaka w tym wszystkim jest rola Mirosława G? Skąd u koalicjantów taki przypływ uczuć do lekarza? Czy Pani Kopacz ma się już bać o fotel? A może w kim innym z koalicji Doktor G. budzi strach? W końcu do szpitala MSWiA każdy ze sfer rządowych trafić może...

Prawniczy samorodek z Akademii Rolniczej.

wtorek, 29 kwietnia 2008

Orzeł Temidy

Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K *
Nie dzieje się dobrze wśród elit kierowniczych Platformy Obywatelskiej. Przewodniczącemu Klubu Parlamentarnego tej partii, inżynierowi rolnikowi Zbigniewowi Chlebowskiemu, ukazała się Temida i wręczyła wagę, z której dotychczas od wieków korzystała. Wszystko po to, aby w zastępstwie nieco zmęczonej i wiekowej bogini Pan Poseł mógł, jako ceniony arbiter i specjalista pierwszej wody rozstrzygać wszelkie spory prawne.

Tak przynajmniej twierdzi Pan Zbigniew Chlebowski i oddaje się nowemu zajęciu z pasją. Niedawno orzekł, że projekt tzw. ustawy kompetencyjnej przedstawiony przez Prawo i Sprawiedliwość jest niezgodny z konstytucją, a wczoraj znów wydał jednoznaczny wyrok: „prezesi Polskiego Radia i TVP łamią prawo”.

W zaistniałej sytuacji najbardziej zagrożony czuł się minister Sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski, którego funkcja podobnie jak członków Sądu Najwyższego oraz Trybunału Konstytucyjnego była do dziś wyraźnie zagrożona.

Z ostatniej chwili:
Jak twierdzą fachowcy, jest już pewna poprawa stanu zdrowia Pana Posła. Stan jest stabilny i nie zagraża otoczeniu, wymaga jednak leczenia klinicznego.

Na zdjęciach:
Partyjni koledzy robią co mogą, by pomóc w trudnych chwilach swojemu Przewodniczącemu, zwanemu teraz przez nich „Kochaną Temidą” lub też „Małym Salomonem”.