A w kabarecie "Dupek" coraz ciekawiej! Znana artystka estradowa Kora dołączyła do zespołu. Skecz w temacie bliskim jej sercu...
środa, 21 sierpnia 2013
wtorek, 20 sierpnia 2013
Kabaret Dupek: "Dziura" wyk. Mariusz i Adam
Kolejny skecz kabaretu "Dupek" - tym razem szmonces w wykonaniu mistrzów humoru. Szefowie TVN i "GW" jak zawsze żartują z siebie i swoich znajomych.
niedziela, 18 sierpnia 2013
Okrągły Stół A.D. 1944
Jest środek roku 1944. Berlin.
Adolf Hitler i jego III Rzesza nie odnoszą już wielkich
sukcesów na frontach II Wojny Światowej. Wiele osób z otoczenia Fuehrera
zdaje sobie sprawę, że Tysiącletnia Rzesza to tylko niemożliwy do spełnienia
sen szaleńca.
W Niemczech nie ma już tak wielkiego entuzjazmu i
bezkresnego zaufania do Fuehrera.
Klęska jest nieunikniona. Nawet w sztabie generalnym tworzy
się opozycja wobec wodza, która niebawem ma doprowadzić do zamachu na jego
życie.
Adolf Hitler w nocy ma proroczy sen.
Przenosi się w nim o 45 lat w przyszlość. Trafia do Polski.
Widzi moment transformacji ustrojowej, jest świadkiem „okrągłego stołu“, błyskawicznych
zmian w postawach ludzkich po obu stronach dawnych barykad...
Sen dobrze zapamiętuje.
Nazajutrz w jego gabinecie odbywa się arcyciekawa narada.
Fuehrer mówi:
- Kazałem wam tu przyjść, gdyż w skutek zaistniałej sytuacji, dla nas
niekorzystnej wybitnie – postanowiłem co następuje: kończymy wojnę, rozpiszemy
wolne wybory, damy opozycji poszaleć... niech teraz oni się martwią...
- Ależ, mein fuehrer – przerwał Dr Goebbels – Jak
to? A co z naszymi przywilejami, kasą, władzą... co z „problemem
żydowskim“?
- Mój Józefie, kasa nadal będzie przy nas! Przywileje i tak utrzymamy,
bo kto ma kasę – ten ma przywileje a „problem żydowski“ się sam rozwiąże...
powiemy, że to nie my – to zaszłości z okresu „błędów i wypaczeń“.
- Tak jest, tu ma pan rację – jeszcze dziś wydam rozkaz rozpisania
wyborów demokratycznych i niezależnych... – Hans Lammers wyprężył się
jak struna.
- A co będzie z naszą partią? – z troską w głosie
spytał Alfred Rosenberg.
- Mój Alfredzie, czas się zmienić... Już nie możemy być nazistami
z narodowosocjalistycznej partii niemieckich robotników – tu Hitler lekko
uśmiechnął się – teraz będziemy, dajmy na to: socjaldemokratami z partii
robotników!
- Ja już nawet czuję się socjaldemokratą – wypalił Hans Frank.
- Panowie, zatem do roboty. Sztandar Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników wyprowadzić – stół okrągły
do obrad ustawić….
Cały dzień zajęło
ustawianie mebla w kwaterze fuehrera.
A to noga za
krótka, a to elementy nie pasowały do siebie, a to krzeseł za mało, a to
bukietów nie dowieziono na czas… Problemy mnożyły się, lecz wobec osobistego
nadzoru Himmlera nad całością, esesmani zajmujący się konstrukcją, krzesali z
siebie dodatkowe siły.
Nazajutrz przy
gotowym stole zasiedli wszyscy zaproszeni goście.
Ze strony rządowej
byli i Hitler i Goebbels, Goehring, Himmler, Rosenberg, Guertner oraz wielu
innych. Prym wodził szykowany na nową twarz partii – nowy socjaldemokrata
Baldur Von Schirach. Zaproszona opozycja również zjawiła się w komplecie.
Stauffenberg, von Haeften, Blaskowitz,
Olbricht, Paulus…
- Witam
wszytskich, którym na sercu leży dobro naszej nowej III Rzeszypospolitej – zagaił Hitler.
Odpowiedziały mu
wielkie brawa ze wszystkich stron stołu.
- Panie Hitler,
więc tak…. Wolne wybory, to znaczy my i wy… Wolna prasa – powiedzmy „Wahlen
Zeitun”. Nasz kanclerz - wasz prezydent… a władza dla nas ale biznes dla was…To
tyle i aż tyle – Stauffenberg
spojrzał na wodza.
- To by nam
pasowało – rzucił Hitler. Umawiamy
się tak: Ja zostanę prezydentem, a Pan, Stauffenberg zostanie kanclerzem!
Będzie miło i sympatycznie. Aaaa… i żeby mi żaden nadgorliwiec później nie
podskakiwał i mnie po sądach nie ciągał…, o to musicie zadbać…
- Oczywiście, tak
ustawimy sądownictwo, że powiedzmy będzie Pan chory i niezdolny do udziału w
procesie… To tylko jakby już sytuacja była podbramkowa – zapewnił von Haeften – bo
póki my będziemy przy władzy, to włos z głowy panu nie spadnie…
- Ważna sprawa - dokumenty
świadczące o naszym współudziale - to jest opozycji - w różnych tam niemiłych
sprawkach w Auschwitz, Treblince itp. muszą zginąć… - dodał Stauffenberg.
- Jasne… jasne… to
sobie tam jakąś komisję powołacie i wejdziecie do archiwum. To możecie to
wynosić, wnosić… Poczyścicie i poniszczycie, co będziecie uważali za stosowne… - fuehrer usmiechnął się kącikiem ust. - My
i tak mamy odpisy, to tak jakby coś się wam odmieniło…
- No, to mamy
dogadane pryncypia – wtrącił Paulus.
- Teraz ustalimy,
co ze sprawami tych, no… obozów i różnych takich tam… prześladowań… - Von Schirach poprawił ufryzowaną
świeżo czuprynę.
- A nie…. to załatwiimy
tak, aby wszyscy byli zadowoleni – Olbricht popatrzył na towarzyszy z opozycji – Prawda Panowie? My już nawet
mamy plan.
- Oficjalnie
potępi się okres „hitleryzmu” – ciągnął dalej – napiętnuje, ale jednocześnie zwróci uwagę na to, że dobrowolnie Pan
Mein Fuehrer doprowadził do obrad stołu okrągłego i do wyborów demokratycznych…
- Tak im damy w
dupę, że zatęsnknią za panem, panie Hitler – Stauffenberg roześmiał się głośno – i
jeszcze zatęsknią za panem i pańskimi metodami!
Sala ryknęła
śmiechem.
- Ale skoro
potępicie, to motłoch będzie żądał głów… - wybuch radości przerwał Hitler.
- Ależ skąd! Pan
też potępi. Stworzymy wspólny front! Niczyja głowa nie spadnie – Paulus uderzył pięścią w pierś - Daję słowo.
- Myślę, że możemy
przyjąć taki model ugłaskania tłuszczy: czcimy ofiary, oddajemy cześć,
odkreślamy grubą kreską przeszłość i wybaczamy…. – ciągnął Paulus
- A jak to pan
sobie wyobraża? – zaciekawił się Goehring.
- Bardzo prosto –
jest na przykład rocznica powstania obozu w Auschwitz… Organizujemy uroczystości.
Zapraszamy kilku więźniów, jedziemy tam.
Pan mein fuehrer wygłasza
przemówienie o okropieństwach nazizmu. Panowie Goehring, Goebbels, Himmler
składają wieńce… minuta zadumy… gest pojednania… jak to mówią – kwiaty,
krawaty… A jak komuś się to nie będzie podobało, to znaczy, że jest
wichrzycielem i ekstremistą – trzeba go napiętnować i nazwać „oszołomem” -
proste?
- Jak pan na to
wpadł Paulus? – Von Schirach
nie mógł wyjść z podziwu.
- Lata doświadczeń
i praktyki w strategii – Paulus zadarł głowę i poprawił grzywkę.
- Zatem Panowie,
mamy wszystko dogadane. Ogłaszam powstanie III Rzeszypospolitej –
demokratycznej i praworządnej – zakończył spotkanie Adolf Hitler i zdjął z rękawa opaskę ze swastyką.
Etykiety:
Goebbels,
Goehring,
Hitler,
III RP,
III Rzesza,
Jaruzelski,
Kwaśniewski,
Okrągły Stół,
PRL,
przemiany
wtorek, 13 sierpnia 2013
Dowcip na czasie...
-->
Stoi Oskar W. z kolegą koło kolektury i mówi:
- Trafiłem szóstkę!
- Taak? Kiedy?
- W sobotę na Woodstocku... ale celowałem w
jedynkę, tylko ręka mi się omsknęła...
Etykiety:
Miecugow,
Oskar W. Przystanek Woodstock Owsiak,
TVN,
TVN Kłamie,
w mordę
środa, 7 sierpnia 2013
Kosmici
-->
“(…) termin konferencji klimatycznej
ONZ (COP) ustalono już w 2008 roku. To była wspólna decyzja 194 państw. Z
powodu tak dużej ich liczby niemożliwe jest takie ustalenie terminu, który
pasowałby wszystkim i nie kolidował z żadnymi świętami narodowymi (…)
(Marcin Korolec - wypowiedź dla
Onet.pl)
Po eksperymantach z owieczką Polly i
dzieciach z próbówki przyszedł kiedyś czas na ministra z kosmosu.
Pierwszym takim był Maciej Nowicki - Minister
Środowiska w rządzie Tuska, w latach 2007-2010. To on własnie ustalał termin
konferencji klimatycznej w 2008 roku na 11 listopada 2013, w czym nie widział
żadnych problemów.
Obecnie zesłano nam Marcina Korolca,
działacza PSL , który zjawił sie na Ziemi, w Polsce wysłany również przez Obce
Cywilizacje w celach eksperymentalnych.
W myśl powiedzenia “Kosmita potrafi”,
Korolec wzorując się na poprzedniku oraz ministerialnych ziemianach, przystąpił
do pracy urzędniczej w resorcie, z pozoru niczym nie odróżniając w tym się od
reszty tuskowej hałastry.
Niestety, moduł kloningu, jak widać
jeszcze nie jest doskonały i pewne zachowania intuicyjne nie zostały w nim
prawidłowo rozpisane. Partacze ci kosmici. Już drugi minister a błędy w
oprogramowaniu takie same. Również logiczne wykorzystywanie pamięci oraz mózgu
kosmici schrzanili. Jednym słwowem - małpuje Kortolec człowieka idealnie,
gorzej z logiką zawartą w wydawanych sygnałach quasi-stacjonarnych.
Biedny Korolec oraz jego kosmiczny
poprzednik na stanowisku – Maciej Nowicki, nie przewidzieli, iż w roku 2013 tego
dnia będzie w Polsce Święto Narodowe!
Być może byli przekonani, że w 2013
roku święto Odzyskania Niepodległości wypadnie, dajmy na to 6 października lub
14 grudnia….?
Wszystko przyklepał też kosmita – Tusk.
Polemika z kosmitą jest rzeczą trudną.
Tym bardziej z kosmitą, który posiada niedopracowane moduły myślenia. Mimo to
wrzucę “pod rozwikłanie” temat szacunku i dumy narodowej.
Wątpię, że np. 4. Lipca w USA jest
organizowany jakiś spęd klimatyczny czy jakikolwiek inny spęd, poza obchodami
Dnia Niepodległości. To samo dotyczy każdego innego szanującego się kraju.
Odnośnie bzdurnego argumentu Korolca,
dotyczącego niemożliwości pogodzenia dat świąt narodowych 194 państ
uczestniaczących w spędzie, to odrobina matematyki I już widzimy, że 365 – 194
daje jeszce “wolnych” 171 dni roku. Eliminując z tego ważniejsze święta
religijne pozostaje jeszce ponad 100 dni.
Na dodatek, to my organizujemy tę
konferencję i to my mamy ostateczne prawo ustalania daty tego spędu.
Ludzie szanujmy się!
Szanujmy własną historię i godność.
Korolec z Tuskiem i resztą nie zadbają
o to.
Oni mają święto 16 marca – to Dzień Kosmity.
wtorek, 6 sierpnia 2013
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Przystanek Woodstock: Skatowany dziennikarz Miecugow!
-->
No to pobili nam MIecugowa – powiedziała M.
Którego Miecugowa, Pani M.? Ja znam dwóch
Miecugowów: jeden jest dziennikarzem w TVN. Służy postkomunistom oraz władzy
tuskowej i prowadzi „Szkło Kontaktowe“ przez co już całkowicie
ogłupiał, a potem znam jeszcze Brunona Miecugowa, co za Stalina domagał się
kary smierci dla biskupa Kaczmarka. Obu nie ma co żałować –
powiedziałem po „szwejkowemu“
Nie wiem, ...chyba tego pierwszego, bo drugi
już nie żyje – zbyła mnie M.
Jak to
pobili, gdzie? Na Woodstocku? –
spytałem już na poważnie.
Przed oczamu zrazu stanął mi (a
właściwie poleżał) pokrwawiony redaktor TVN, otoczony grupą lekarzy,
sanitariuszy oraz ochroniarzy.
Ja to się stało?
Kto to zrobił?
Nie wiem, tyle tylko napisali – odpowiedziała M.
Ponieważ byłem akurat w trakcie
konsumpcji sobotniego meczu ligowego Legii z Podbeskidziem, poczekałem do
końca transmisji i zagłębiłem się w internetowe przekazy z miejsca tej
zastraszającej zbrodnii.
Zatem czytam:
„Woodstock 2013: Miecugow pobity, premier Tusk
komentuje“, „Miecugow uderzony na Przystanku Woodstock“, „Grzegorz Miecugow
pobity“, „Grzegorz Miecugow spoliczkowany na Przystanku Woodstock“, „Miecugow
pobity na Woodstock“...
Tragedia! Ciekawe kiedy
chłop wyjdzie ze szpitala...?
Zaglądam na YouTube, może jakiś film z zajścia będzie....
Jest!
Oglądam.
Jest tak: siedzi dwóch
gości, to MIecugow i Andrus.
Wpada facet z tablicą
„TVN Kłamie“ i klepie dwa razy Miecugowa po klacie oraz raz daje klapsa w (chyba)
ucho.
I to koniec, bo wreszcie
ochroniarze interweniuja.
Zdejmują faceta ze sceny.
Może to nie ten film, może pomyłka
– pomyslałem.
Nic innego nie znajduję, to
musi być to okrutne pobicie.
Następnie oglądam TVN.
Kobieta-koń mówi.: „Na
przystanku Woodstock jeden z uczestników rzucił się na Grzegorza Miecugowa
z pięściami...“
Oglądam film z zajścia
raz jeszcze – to chyba nie to!
Nikt się nie rzuca, czy z pięściami
czy bez.
Może dopiero ktoś miał
zamiar?
Faktem jest, że mogło być gorzej,
gdyby nie ochrona, która bohatersko po trzech szturchancach zadanych redaktorowi,
powstrzymała napastnika.
Tu panowie z „securitas“
wykazali się wielką odwagą i szybkością działania.
Podobnie zresztą jak siedzący
vis-a-vis Miecugowa Artur Andrus, który poderwał swój pokaźny tyłek dopiero po
drugim klepnięciu Miecugowa i to tylko po to, by go spowrotem podadzić.
W każdym razie Grzegorz Miecugow
zachował się jak profesjonalista, jakby nic innego w zyciu nie robił, tylko
nadstawiał się do klepania.
Po całym zajściu przełknał ślinę,
popatrzył ze spokojem i wycedził „Tak się trafia na YouTuba“.
A tłum głośno skandował:
„przepraszamy“ jakby to on nasłał faceta na Miecugowa.
Piękna akcja, piękny scenariusz. Wzruszenie
nie daje pisać...
Tłumy na sali, internet pełen
Miecugowa, dramatyczne wieści na TVN... jeszcze tylko nie widziałem
„wyborczej“, ale znając michnikoidów pewnie będzie tam coś w tym guście:
„Woodstock: próba zabójstwa na tle antysemickim“
I dalej: „Faszystowskie macki sięgają
coraz dalej. Wczoraj na Festiwalu Miłości organizownym przez postępowe,
lewicowe siły pod przywództwem Jurka Owsiaka, miał miejsce nazistowski wybryk. Brutalna
(i brunatna) napaść na znanego ze swoich słusznych i postepowych poglądów
Grzegorza Miecugowa, którego tylko cudem udało się uratować przed niechybną
śmiercią z rąk obłąkanego faszysty, to dowód na ciągle odradające się w
Polsce antysemtyzm, kseno i homofobię. Ze źródeł zbliżonych do policji
dowiedzieliśmy się, że badane są powiązania napastnika z Kaczyńskim,
Radiem Maryja oraz Hesbollahem i Brunonem K.
Jak nas poinformowano, jest niemal pewne, że
Miecugow miał zginąć trafiony w czoło z ręcznej haubicy zamontowanej w
nogawce faszystowskiego napastnika.
Pan Premier Tusk już potępił nazistowski
wybryk, ustawił w oknie Menorę i zapowiedział Wniosek Do Trybunału Stanu o
pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Kaczyńskiego wraz z Hassanem
Nasrallah’em i (zaocznie) Romanem Dmowskim.
Ofiara nazistowskiego napadu, skatowany
redaktor Miecugow powoli dochodzi do zdrowia pod okiem najlepszych lekarzy
specjalistów“.
Etykiety:
faszyści,
Gazeta Wyborcza,
Grzegorz Miecugow,
Jurek Owsiak,
Michnik,
Napad,
postkomuna,
Przystanek Woodstock,
TVN,
TVN Kłamie
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

