piątek, 18 marca 2011

Prezydent Bronisław Bul-Komorowski

Był już współpracownik KGB, był prostak, był prawie magister alkoholik chwiejący się nad mogiłami pomordowanych oficerów…

Teraz jest analfabeta*.

Nieszczęsna ta prezydentura w Polsce.





* Prezydent Bronisław Komorowski, składając wpis kondolencyjny w japońskiej ambasadzie, popełnił dwa błędy ortograficzne.

Komorowski napisał między innymi następujące słowa: "Jednoczymy się w imieniu całej Polski z narodem Japonii w bólu i nadziei na pokonanie skutków katastrofy".

W zdaniu tym prezydent popełnił jednak dwa błędy ortograficzne, pisząc "bulu" i "nadzieji"!

środa, 16 marca 2011

Zgoda Buduje Band - Bo wszyscy PeOwcy

Najnowszy hit supegrupy Zgoda Buduje Band, skierowany dla miłośników tzw. nurtu Disco PeOlo.

niedziela, 13 marca 2011

Wylicytuj sobie kawałek Palikota

Cienko przędzie się u Palikota. Na tyle cienko, że Lenin Ruchu Poparcia, czyli obiekt kultu jednostki nie ma już za co finansować swojego cyrku. Po tym, jak trzeba było odpalić byłej małżonce należności z tytułu podziału majątku oraz wpłacić zaległości – odsetki studentom, którzy tak aktywnie głosowali na Palikota w wyborach parlamentarnych nie pozostało w kasie już prawie nic.

Jak niesie wieść gminna, sporo kasy wpłacił też Lenin Ruchu Poparcia w postaci darowizny (zadośćuczynienia) podczas ostatniej wizyty w Izraelu. Powiedzmy, że w zamian za oczyszczenie sumienia swojego jak również oczyszczenia sumienia swojego przodka.

Teraz pozostały tylko żebry.
W imieniu Palikota na oficjalnej stronie RPP, kierownictwo tejże organizacje zamieściło numer konta oraz sporą informację o zbiórce szmalu pod nazwą „darowizna”.
Zdesperowane „pandy” od Palikota (nazwa „panda” nie pochodzi od sympatycznego misia, lecz od żebraka powtarzającego „pan da..., pan da...”) robią wszystko, by mieć na głupkowate plakaty z obliczem Lenina Ruchu Poparcia ze skrzydełkam niczym w Always w tle.

A czy nie prościej jest, zamiast żebrać i wyłudzać do ciemnego ludu ostatki pieniędzy, pomyśleć nad biznesem, który mógłby finansować ten Ruch.
Musi być to, coś związanego z samym Leninem z Biłgoraja.
A ów Lenin z Biłgoraja winien każdemu dać coś z siebie.
Co takiego może dać ludziom Palikot?
Niewiele, a w każdym razie nic intelektualnego.
Co pozostaje?
DAĆ SIEBIE!
Tak najlepiej by biłgorajski Lenin dał, lub jak kto woli sprzedał – siebie.
Oczywiście nie w całości i nie za życia, bo na co komu Palikot w całości i żywy?!

Podrzucał zatem członkom kierownictwa „Cyrku Palikota” pomysł na wspaniały biznes.
Otwórzcie na swojej stronie licytację organów Janusza Palikota.
Rzecz jasna odbiór już po śmierci, ale wpłata... od ręki.
W ten sposób Lenin z Bilgoraja, choć w mały sposób przyda się ludziom i stanie wreszcie pożyteczny, a kasa Ruchu będzie pękać w szwach.

Już widzę te tłumy logujące się i przebijające kolejne kwoty.
...wątroba – 200 zł, nerka – 100 zł, palec lewej ręki - wskazujący – 50 zł.. itp.,itd.
Taki Palikot, to istna kopalnia pieniędzy.
Wszystko średnio używane, w stanie dobrym i niedrogo, a mózg to nawet nietknięty – jak to mówią nówka i tabula rasa.
Do boju cyrkowcy z Ruchu Popracia.
Weźcie swoje sprawy, w swoje ręce – zamiast być „pandą”!




P.S.
Czy taka akcja nie jest wspaniałym przykładem przedsiębiorczości połączonej ze wspaniałym humanitaryzmem?
Meilujcie, dzwońcie do Ruchu Poparcia Palikota i namawiajcie oraz zachęcajcie ich do akcji.

Biuro Krajowe Ruchu Poparcia Palikota,
ul. Widok 19,
00-026 WARSZAWA,
tel. 22 378-39-34
e-mail: biuro@ruchpoparciapalikota.pl

środa, 9 marca 2011

Don Boleslao - Ojciec Chrzestny Słowika

Ciekawy pomysł opublikowania Białej Księgi Ułaskawień zgłosił wczoraj Ryszard Bugaj.
Blady strach padł na „nałęczów z kancelarii szusującego Bronka”.

Zgoda na ten pomysł zniszczy przecież całą dotychczasową misterną akcję opluwania Sp. Lecha Kaczyńskiego i jego rodziny. A tyle się NIemęcz-Nałęcz z Michałowskim narobili...
Nie, chyba na to nie pozwolą. Wymyślą coś o tym, że ułaskawienia przeprowadzone przez Kwaśniewskiego i Wałęsy były dawno, że dokumentów nie ma, że to kiedyś i nie prawda...

A przecież kiedyś takie piękne postaci były ułaskawiane.

Sławny ornitolog Lesław-Bolesław wypuścił nawet kiedyś na wolność Słowika.


poniedziałek, 7 marca 2011

Przegląd weekendowych wiadomości

Weekend obfitował w ważne wydarzenia.
Nie śledziłem na bieżąco, toteż w skupieniu wertowałem strony portali informacyjnych i zagłębiałem się w treści.
Niezłe numery oraz jaja.
Głównie do śmiechu, choć niekiedy to przez łzy... ale też ze śmiechu.

Postać numer jeden weekendu, to bez wątpienia kancelista prezydenta Komorowskiego magister Niemęcz-Nałęcz.
Lansuje się chłopina niemiłosiernie.
To nakrzyczy na Martę Kaczyńską, to zruga ŚP. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. A wszystko pod nieobecność jego kierownika, który szusuje wraz z armią BORowców na nartach w Wiśle.
Poczuł się Niemęcz-Nałęcz niczym prezydent, wierząc że ani gazety ani fale radiowe do Wisły nie dochodzą i że pryncypał o niczym się nie dowie.
Mały Tomaszek udaje autorytet, podczas gdy rubaszny Bronek o niczym nie wie... inaczej był by op..ierpapier...
A tenże rubaszny Bronek boczy się na prasę i obywateli, bo chcą mu zarządzać miejscem w samolocie na beatyfikację Jana Pawła II.
Czy ma zapakować Jaruzelskiego do maszyny czy nie.
Sam prezydent wie doskonale kogo ma zaprosić.
Na dziś Jaruzelski leci, choć już jutro może okazać się że jednak nie...
Przy całym tym zamieszaniu, podstawowe pytanie to – po kiego grzyba Jaruzelski w ogóle chce lecieć do Watykanu?!
Ten, który wraz z towarzyszami z Kominternu w 1981 roku rękami Ali Agcy próbował wpłynąć na los Jana Pawła II, dziś pragnie być świadkiem jego świętości, co pozostaje po za strefą jego wpływów.
Są też miłe wiadomości.
Oszalał do reszty Niesiołowski.
Zgłupiał chłop całkowicie, czego symptomy dały się zauważyć już od jakiegoś czasu.
Jak burą sukę opieprzył naczelnego „Playboya”, że ten śmie nie popierać Platformy w przyszłości, co opisuje w liście otwartym.
"Niech sobie pisze i robi, co chce. On w ogóle nic nie rozumie, jest niekompetentny, jest ignorantem. A poziom argumentacji w tym liście jest żałosny" – taki, dla Niesiołowskiego jest Meller. Mam nieodparte wrażenie, że już niedługo pacjent Niesiołowski nawrzuca Panu Bogu, że ten „nic nie rozumie i jest niekompetentny”, gdyż Niesiołowski wraz z całą platformą przerżną wybory do sejmu.
Ale to już sprawa medyków...
Odbyły się „manify”.
Właściwie nikt by nie zauważył tego doniosłego wydarzenia, gdyby nie TVN i Onet.pl.
Przyszło kilka kobiet, które zamiast w niedzielny piękny dzień iść z pociechami na spacer, wolały machać sztandarami i bezproduktywnie snuć się po ulicach.
Domagały się równouprawnienia, parytetów (choć chyba już mają?) i diabli wiedzą czego jeszcze. W każdym razie było roszczeniowo i śmiesznie.
Na marginesie, to musiało by być ciekawie, gdyby wzorem Partii Kobiet powstała Partia Mężczyzn i postanowiła dostać się do sejmu. Czy ich również obowiązywała by ustawa o parytetach?
Skąd by wzięli te wymagane 35%? Z łapanki?
Może najbardziej zniewieściałych facetów by wstawili?
Grzegorz Napieralski z okazji Dnia Kobiet nagrał spot.
Na nim jego żona przechadza się po zaśnieżonym parku i zamartwia, a on gawędzi o cyckach.
Żeby je badać.
Jest postęp, bo do tej pory SLD zajmował się tylko d..pą. Przysłowiową „D..pą Maryni”.
Innemu z SLD, niejakiemu Kopycińskiemu, ktoś wybił szybę w domu.
Wydarzenie to tak wstrząsnęło człowiekiem, że wystąpił o ochronę do MSWiA. Może tak załatwią, że nawet i dyżurny szklarz będzie pod domem warował.
To dopiero „dygnitorz”!
„To byłoby wspaniałe, ale nie będziemy składać takiej propozycji” (to Polskie tłumaczenie ze slangu autora) – powiedział poseł Tomczykiewicz z Jedynej Słusznej Siły Narodu, na sugestie dziennikarki radia RMF FM, że Adam Małysz mógł by kandydować do sejmu z list PO.
Cały Tomczykiewicz.
Chciał bym, ale boję się...
Na koniec znów Niemęcz-Nałęcz i znów Adam Małysz.
Skoczek z Wisły nie dostanie Orderu Orła Białego.
Magister Niemęcz uznał, ze za wcześnie na to.
A kiedy będzie w sam raz?
Małysz właśnie zakończył karierę, więc w tym, w czym był mistrzem, już raczej się bardziej nie zasłuży. Co może w takim razie zrobić by stać się godnym Orderu.
Dowodzić jednostką specjalna w Afganistanie.
Własnoręcznie pojmać Khadaffiego?
Napisać program reformy finansów państwowych?
Zostać Sekretarzem Generalnym ONZ?
A swoją drogą, to takim dupkom dali Ordery ostatnio... a dla człowieka, który przez dekadę sławił imię Polski na świecie jest za wcześnie...
Dobrze, ze weekend się skończył.

piątek, 4 marca 2011

Zdechł Michnik!

Niezwykle miło mi poinformować, iż zdechł Michnik. Tak, zdechł a nie umarł, bo ten typ ssaka (przypominający nieco człowieka) zdycha a nie umiera.

Zdechł wreszcie, ku radości wielu osób i ku pokrzepieniu ludzkich serc.
Wprawdzie jeszcze jego truchło rusza się i śmierdzi, ale już 17. marca o godzinie 11.20 definitywnie Michnik przestanie zatruwać życie, czyli zdechnie.
Oczywiście piszę tu o śmierci moralnej a nie fizycznej.

Choć trudno mi uwierzyć, że osoba taka jak Adam Michnik (Szechter) syn komunistycznego przestępcy, ugodowiec zza okrągłego stołu i kompan ludzi z otocznia zbrodniarzy stanu wojennego, wie co to jest moralność, to liczę że odczuje na własnej skórze to, że niektórzy z dotychczasowych kumpli odsuną się po 17. marca od jego śmierdzącego i ohydnego truchła.

Skąd ta data?
Tego dnia odbędzie się proces, jaki wytoczył komunistyczny delfin, poecie Jarosławowi Markowi Rymkiewiczowi.
O co?
O słowa prawdy. Prawdy o Michniku i innych chodzących jeszcze truchłach – złogach komunistycznych dynastii.
To co powiedział Rymkiewicz, wiedzą już od dawna ludzie znający Michnika i jego watahę. Niewtajemniczonych jeszcze, zachęcam do pogrzebania w Internecie pod hasłem „Michnik” lub przewertowania „Gazety Wyborczej” a wnioski nasuną się same.

Niestety jedyną formą komunikacji z ludźmi o innych poglądach są dla Michnika pozwy sądowe.
On, który zawsze wynosił pod niebiosa swoją martyrologię i mitologiczną niemalże walkę z komunizmem posługuje się identycznymi do owych komunistów metodami, by kneblować ludziom usta.
Dziś widać, że wszystkie te „deklaracje”, „mity” i głoszone „cierpienia” Michnika, były przysłowiowym „picem na wodę” czyli fałszem, tak jak i całe jego życie.

Mimo, że wieszczę tu śmierć Michnika, jak na razie tylko moralną, z niecierpliwością czekam na dzień gdy również i fizyczna jego powłoka legnie w jakiejś trumnie, w jakimś dole.
Tak jak niegdyś nasi rodacy czekali aby zdechli Stalin, Hitler oraz pomniejsi: Frank, Kutchera, Morel, Różański ...etc. etc

Zdychaj sobie Michniku, mam nadzieję, że do tego czasu przy twoim grobie nie pozostanie już nikt z przyzwoitych ludzi. Na to, by ich tam nie było, zasłużyłeś sobie swoim życiem.


P.S.
Może nie jest złym pomysłem, zabrać ze sobą na proces szmaty do podłogi, takie zużyte z dużymi wyrysowanymi inicjałami A.M.
Po to by rzucić mu pod nogi (idź szmato do szmaty!)

czwartek, 3 marca 2011

Wyniki Ankiety „Jak skończy Robert Biedroń?”

Mili czytelnicy i uczestnicy quizu.
Pora na rozstrzygnięcie naszej zabawy pod nazwą - Jak skończy Robert Biedroń?

Zabawa ta miała na celu pomóc znanemu liderowi krajowych pederastów w wyborze finału swojego pięknego i otwartego na wszelkie radości - życia.

Co zatem uczestnicy quizu poradzili Panu/Pani Biedroniowi?
Jak widziano jego koniec?


W zabawie wzięło udział 205 uczestników.
Do wyboru było dziesięć wersji finału żywota super-geja.


25% uczestników (53 osoby) zdecydowało, że Biedroń skończy:
na miejskim cmentarzu w gustownej trumnie, po odbytej chorobie lub też chorobie odbytu. Z przyrodzeniem kochanka w lewej dłoni i numerem tygodnika NIE w drugiej ręce.

45 osób, to jest 21% obstawiło wersję numer 9, czyli że Biedroń skończy jako:
postać-symbol umieszczony na wniosek red. Pacewicza, w winiecie Gazety Wyborczej. (Wypięty tyłek w czerwonym prostokącie, obok napisu GW)


Następnie poparto wersję numer dziesięć. 28 osób (13%) chciało by, aby Robert Biedroń skończył:
jako całkowity impotent (który) targnie się na własne życie. Po latach pracy w agencji towarzyskiej, niemiłosiernie wykorzystany przez towarzyszy partyjnych poczuje brak przyjemności obcowania z kochankami - znienawidzi ciepły oddech na plecach i kłucie w kiszce stolcowej.


Dalej, 19 głosujących czyli 9% uważa, że Biedroń wykończy się:
we własnym łóżku, z zawałem serca na skutek szalonej przebytej nocy w towarzystwie grupy dwunastu radzieckich baletmistrzów Baletu Reprezentacyjnego Armii Czerwonej.


Niewiele mniej, bo 5,5% (13 głosujących) stawia na to , że bohater quizu odejdzie:
w klubie „Smakosz”, zgwałcony przez grupę dzikich, wygłodzonych i wyposzczonych seksualnie członków fan-clubu Eltona Johna.


Tylko jedna osoba mniej (12 uczestników zabawy) czyli 5% chce aby Biedroń odszedł, bardziej... hmm patetycznie, czyli by był:
zamurowany jako część pomnika „Kochanków wenerycznych”, w uścisku z betonową repliką postaci Jacka Żakowskiego.


Kolejne miejsce (10 uczestników) to jest 4% wybrało ex quo wersję numer 6 i 3 czyli zakończenie żywota:
w toalecie domowej. Siedząc na sedesie w trakcie próby urodzenia... tasiemca.
oraz
zostanie złożony w nadbudówce, na sarkofagu Bolesława Bieruta, dzień po bohaterskiej śmierci w skutek nadżerki odbytu.


Na dziewiątym miejscy z ilością 9 głosów (3,8%) wersja motoryzacyjna, czyli że zginie:
w wypadku drogowym. W skutek zupełnego przypadku pederasta z Holandii najeżdża do samochodem robiąc „z d..py garaż”. Bliscy fundują mu pomnik w kształcie garażu.


Na koniec z 6 głosami (2%) pozostaje wersja bojowa, czyli że polegnie:
na Placu Zamkowym. Z bronią (wibratorem) w ręku, w trakcie ataku na pluton policji, w dzień Parady Pederastów.


Bardzo dziękuję wszystkim za udział.
Teraz pozostaje tylko wyniki quizu przesłać do Pana/Pani Biedronia z prośbą o spełnienie woli uczestników ankiety-quizu.

Panie (Pani) Biedroń teraz Pana (Panią) kolej!