środa, 13 listopada 2013
Stetrycki i Waldorfiewicz czerpią z TVNu. "Marsz Niepodległości rozwiązany" odc. 10
piątek, 17 lutego 2012
Piękny, zrekonstruowany Rząd!
niedziela, 3 lipca 2011
Ogólnopaństwowy orgazm narodowy.
W minioną sobotę rekord ten (wprawdzie zbiorowo, ale w cuglach) pobiła nasza obecna władza wraz z gromadą medialnych klakierów oraz lokalnymi hunwejbinami.
Blisko 24 godziny trwał „ogólnopaństwowy orgazm narodowy” w prasie, radiu i telewizji.
Wszystko za sprawą polskiej prezydencji w UE.
Ludziom spod znaku platformianej Polski , tej z grymasem uśmiechu od Wrocławia do Lublina wystarczy, jak widać, tylko napomnieć o zjednoczonej europie, a natychmiast szczytują.
Co dopiero gdy wypowiada się formułkę „Polska Prezydencja w UE”.
Trwa wtedy nieustający orgazm.
Jest to swoiste perpetum mobile, gdyż władza nakręca się i szczytuje wobec entuzjastycznych programów w radiu i telewizji, a media z kolei szczytują napawając się wypowiedziami polityków.
Wystarczy tylko jak mantrę powtarzać „Polskie przewodnictwo w Unii Europejskiej” oraz pokazywać kółko z gwiazdek i jak widać dwudziestoczterogodzinny orgazm zapewniony.
Cóż takiego szczególnego jest w owym przewodnictwie i co utrzymuje w uniesieniu przez tak długi okres czasu owych osobników?
Odpowiedź jest prosta – NIC.
Władza z braku spektakularnych sukcesów, przyznawane „z listy” przewodnictwo w unii, stara się przedstawić jako skutek własnych starań, bądź nagrodę za zasługi.
Najgorsze jest to, że część społeczeństwo w to uwierzyła i radowała się jak cygańskie dzieci z pogrzebacza i fajerki.
Siermiężna radość z faktu, który nie ma żadnego, ale to ŻADNEGO znaczenia praktycznego dla Polski, rozpoczęła się od nocnej wizyty jakichś eurozapaleńców u Bula-Komorowskiego w pałacu i wyświetlenie mu rzutnikiem na murze „płotu Pawlaka” czyli (okropnego) logo prezydencji.
Później było też nieźle.
Nocny festyn pod Pałacem Kultury i Nauki (im. Józefa Stalina) i wielkie gwiazdy z kraju i ze świata.
Występowali: Możdzer, Myslovitz, Stańsko oraz Michale Bolton, Angie Stone i wielu innych....
Całość „wyreżyserowali” za grubą kaskę pieszczochy tuskowej władzy – Materna i Wojewódzki.
Choćby ten fakt nie wystawia Polsce najlepszej oceny.
Oj, zaczynamy z „niskiego C” .
Niedouk i rasista-urynolub - duet na miarę Polskiej prezydencji.
Duet na miarę prezydencji w wykonaniu rządu PO.
Kosztowna impreza.
Ale na biednego nie trafiło.
Jeżeli chodzi o PR i propagandę władza nie oszczędza.
Co innego obywatele, ci oszczędzać muszą.
Podobno na przewodnictwie Polska ma zyskać – tak obiecuje premier i reszta jego trupy.
Póki co, dokładamy (choćby ten żałosny festyn) i zapewne dokładać będziemy.
Na obiecywane zyski nie ma co liczyć, gdyż nie pierwszy to już raz premier obiecuje nam złote góry lub Irlandię.
Co pozostaje?
Dalej pobudzać się i bić rekordy w ogólnopaństwowym orgazmie narodowym.
Może wpiszą nas do księgi Guinessa.
I to będzie ten sukces Polskiej Prezydencji.
czwartek, 20 stycznia 2011
Ujrzał raz Sepioł w Tusku...
W oczekiwaniu na kolejne szokujące wyznanie senatora w rodzaju - "Od czasu wynalezienia przez Chińczyków prochu, nie było nic tak wystrzałowego jak Tusk" albo "Tusk jest jak Napoleon Bonaparte, bo lubi ostrygi i trzyma rękę za połą marynarki", pozwolę sobie na jedną zasadniczą i znaczącą uwagę - postulat.
Koniecznie, ale to koniecznie należy badać posłów i senatorów.
Okresowe badania lekarskie należy poszerzyć o konsultacje psychiatryczne i przeprowadzać je cyklicznie przynajmniej raz w roku.
Powody są, choćby właśnie dlatego, że na pozór człowiek inteligentny, po studiach i do tego architekt, ni stąd, ni zowąd wali publicznie taką durnotę.
Zupełnie na poważnie i mam nadzieję, że na trzeźwo.
Trudno "zwalić wszystko" na braki w wykształceniu historycznym senatora, bo rzeczy podstawowe (zwłaszcza!) z historii Polski winien znać każdy kto chce zostać reprezentantem narodu.
I dlatego niejaki Sepioł - senator powinien wiedzieć, że Tuska od Marszałka różni prawie WSZYSTKO.
Prawie, bo łączy jedynie (nazwijmy to) brak sympatii do kościoła katolickiego.
Zainteresowanych postacią Marszałka Józefa Piłsudskiego odsyłam do encyklopedii, gdyż opisywanie wszystkich osiągnięć, dokonań oraz cech charakteru niezłomnego Naczelnika Państwa nie ma sensu.
Każdy, nawet średnio inteligentny Polak wie, że Piłsudski był postacią wybitną.
Tak jak każdy średnio inteligentny Polak wie, że Tusk jest jedynie wybitnym gamoniem oraz wybitnie niekompetentnym premierem.
Etapy życia Marszałka Piłsudskiego wyznaczała walka o Polskę, niezłomność i praca dla dobra Narodu oraz nieugiętość wobec wrogów Polski.
Etapy życia Donalda Tuska wyznacza, rozkolportowanie pięciu ulotek, czyszczenie kominów, "dzika" prywatyzacja majątku polskiego oraz wylewne oznaki miłości wobec wrogów naszego państwa.
Gdzie tu Sepioł widzi podobieństwo?
Najpierw go do okulisty, a później na przymusowe badania do psychiatry.
P.S>
Zafascynowany osobą senatora Sepioła udałem się w gościnę na jego stronę w internecie. Cóż tam się okazało. Otóż, Senator Sepioł, w przypadku innych osób nie jest jednak taki skory do ogłaszania prawd graniczących z dogmatem, jak w przypadku Tuska. Rzut oka na poniższy zrzut ekranowy ze strony senatora i już jest jasne, że Sepioł miewa jednak wątpliwości (zaznaczyłem je czerwonym kółkiem).Wydaje się, że sprawy rodzinne łatwiej jest rozwikłać niż prawdy historyczne. Nie trzeba czytać i uczyć się, po prostu należy w rodzinie popytać...
Odwagi senatorze...

