niedziela, 28 kwietnia 2013
piątek, 26 kwietnia 2013
Wymiar Sra...wiedliwości!
Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że Stanisław Kociołek jest niewinny a dwóch oficerów LWP tylko "...wzięło udział w pobiciu, polegającym na oddaniu strzałów z broni palnej w kierunku grupy ludności cywilnej", za co wymierzył im karę 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata.
45 zamordowanych robotników, ok. 1060 rannych to efekt tego "pobicia" w czasie pamiętnych dni Grudnia'70.... Przewodniczył składowi sędziowskiemu - sędzia Wojciech Małek.
Sąd Apelacyjny w Warszawie, uniewinnił Beatę Sawicką oraz Mirosława Wądołowskiego z zarzutu korupcji. Oboje "... odpowiadają za łapówkarstwo moralnie - podkreślił sędzia, dodając, że odpowiedzialności karnej Sawicka uniknęła wobec stwierdzenia, że techniki operacyjne stosowane w tej sprawie przez CBA były stosowane nielegalnie."... Przewodniczył składowi sędziowskiemu - sędzia Paweł Rysiński.
Brawo polskie sądownictwo!
Mamy godnych następców Michnika, Litamnowicza, Widaja, Wolińskiej...
Wyedukowani na kodeksie Krylenki, dobrze wyszkolili kolejne kadry.
Nawet ideologicznie obcy im Freisler byłby dumny...
Wniosek.
Można zabijać i kraść, jeśli tylko ma się dobrze umocowanych kolesi lub mocodawców.
45 zamordowanych robotników, ok. 1060 rannych to efekt tego "pobicia" w czasie pamiętnych dni Grudnia'70.... Przewodniczył składowi sędziowskiemu - sędzia Wojciech Małek.
Sąd Apelacyjny w Warszawie, uniewinnił Beatę Sawicką oraz Mirosława Wądołowskiego z zarzutu korupcji. Oboje "... odpowiadają za łapówkarstwo moralnie - podkreślił sędzia, dodając, że odpowiedzialności karnej Sawicka uniknęła wobec stwierdzenia, że techniki operacyjne stosowane w tej sprawie przez CBA były stosowane nielegalnie."... Przewodniczył składowi sędziowskiemu - sędzia Paweł Rysiński.
Brawo polskie sądownictwo!
Mamy godnych następców Michnika, Litamnowicza, Widaja, Wolińskiej...
Wyedukowani na kodeksie Krylenki, dobrze wyszkolili kolejne kadry.
Nawet ideologicznie obcy im Freisler byłby dumny...
Wniosek.
Można zabijać i kraść, jeśli tylko ma się dobrze umocowanych kolesi lub mocodawców.
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Europa Chlust już działa!
Pierwsze spotkanie założycielskie Europy Chlust. Było miło i wylewnie!
Etykiety:
alkoholizm,
Europa Plus,
Kwaśniewski,
Palikot,
pijaństwo,
Siwiec,
wódka
piątek, 19 kwietnia 2013
Kult skurwysyna....
Jak wszystkim wiadomo, Marek Edelman uważał się za
ostatniego przywódcę powstania w warszawskim getcie. Mit i kult Edelmana
podtrzymywała dzielnie „Gazeta Wyborcza“ oraz większa część filosemickich
mediów.
Każde kłamstwo powtarzane wielokrotnie urasta do rangi
prawdy, toteż „GW“ tłoczyła do pustych głów swoich czytelników bzdury o
Edelmanie i jego kolesiach tak długo, aż wszem i wobec ogłoszono „prawdę
najprawdziwszą o bohaterstwie, sprawiedliwości i heroiźmie Edelmana“ jako nie
podlegającą dyskusji.
Historii w „wersji GW“ uczą się dziś dzieci w szkołach oraz
karmi się nią studentów. Historyczne opracowania, wydawnictwa naukowe pełne są
zmyślonych i kłamliwych w rzeczywistości bajań o heroicznych dokonaniach
Edelmana wraz z jego Bundem.
Każda próba publicznego negowania postawy samozwańczego
lidera powstańczego zrywu w getcie jest z miejsca uznawana za bliźnierstwo
i traktowana niczym „negacjonizm oświęcimski“.
Tak to sobie „michniki“ stworzyły z bandyty i łobuza
postać pomnikową i trzymają przy nim wartę całodobową z piórem na ramieniu.
Prawda o Edelmanie wygląda dużo prościej, niż to by mogło
się wydawać.
Bez „gazetowyborczego“ patosu i bajania, bez wielkiego
porywu serca i walki w imię narodowej dumy oraz godności.
W rzeczywistości zarówno Bund (lewacka, bandycka
organizacja) jak i Marek Edelman dbali wyłącznie o własne interesy i to kosztem
innych mieszkańców getta.
Posuwali się nawet do kidnapingu, wymuszeń i bandyckich
napadów, być stać ich było na luksuowe życie.
Nie gardzili akcjami zbrojnymi i zabójstwami.
Stworzyli organizację, podobną do mafii.
Mordowali każdego, kto sprzeciwił się tym praktykomi i nie
był w stanie „opłacać się“ zbójom. W stosunku do porwanych nie mięli litości i
stosowali wymyślne tortury.
Pomysłowością w dręczeniu ludzi dorównywali hitlerowcom i
sowietom.
Obcinali palce dzieciom i wysyłali je nie chcącym płacić
haraczu rodzicom.
Podwieszali młodych chłopców pod sufitem, umieszczając ich
nogi w cebrze z lodowatą wodą... Prawdą jest, że nawet hitlerowcy mogliby
od Edelmana się uczyć.
Z innych znanych akcji „budnowców“ oraz Edelmana na
uwagę zasługuje napad na przedsiębiorstwo aprowizacyjne oraz kasę Judenratu.
Gdy większość warszawskich Żydów głodowało a często z głodu
umierało, Edelman i jego banadyci opływał w dobrobyt i luksusy.
Stać ich było na wszystko.
Byli panami życia i śmierci i stanowili faktyczną władzę na
terenie getta.
A udział w zbrojnym zrywie powstańczym z kwietnia1943
roku?
Cóż, w momencie nieuchronnej zagłady całego getta, nie mając
już nic do stracenia człowiek posuwa się do czynów desperackich...
Dziś jako uosobienie niegodziwca i bydlaka przedstawia się
postacie Szeryńskiego, Gancwajcha, Lejkina, Nossiga.
Na tej liście brakuje jednak osoby, która z pewnością
dorównuje wyżej wymienionym zbrodniarzom a nawet ich w pomysłowości zbrodniczej
przewyższa... brak Marka Edelmana.
Tak jak hitlerowcy dokumentowali na fotograficznej kliszy
swoje zbrodnie, również Edelman upamiętniał „działalność“ bundowsko-mafijną. Robił to piórem.
Powyższe fakty pochodzą z książki Marka Edelamana "Strażnik
Marek Edelman opowiada"
Jako ciekawostkę przytoczę jej
fragment:
„My, bundowcy, byliśmy jedyną organizacją polityczną mającą
pieniądze. Nowojorska organizacja robotnicza, do której należał szef
amerykańskich związków zawodowych Dubiński, od samego początku przysyłała
pieniądze. Natomiast syjoniści nie mieli ani grosza. Ich towarzysze z Palestyny
porzucili ich. Żeby wystarać się o broń, urządzaliśmy "eksy", czyli
ekspropriacje. Chodziło się do bogatych Żydów, do przemytników czy do
żydowskich policjantów, terroryzowało się ich i zabierało forsę. Kasę Judenratu
ograbiliśmy na setki tysięcy złotych, obrabowaliśmy też przedsiębiorstwo
aprowizacyjne. Posunęliśmy się nawet do porwania. Lichtenbaum, przewodniczący
Judenratu po Czerniakowie, odmówił pieniędzy. Uwięziliśmy więc jego syna.
Trzymaliśmy go przez 12 godzin. Do Lichtenbauma napisaliśmy, że trzymamy
chłopca z nogami zanurzonymi w cebrzyku z lodowatą wodą, tak że na pewno nabawi
się choroby.
Przyszli z pieniędzmi. Innym
razem żydowski policjant, zresztą skurwysyn, nie chciał dać nam pieniędzy.
Przyszliśmy do niego około czwartej, gdy termin ultimatum upływał. - Nie chcesz
dać? - spytaliśmy i zastrzeliliśmy go. Po tym zdarzeniu wszyscy płacili. W
sumie pieniędzy nam nie brakowało. To my byliśmy prawdziwą władzą w getcie. To
my decydowaliśmy, jak mają żyć ludzie, którzy pozostali w getcie. Nazywali nas
"partią". Gdy partia coś kazała, było to wykonywane. (...)
czwartek, 18 kwietnia 2013
Rocznica powstania w warszawskim getcie czyli pole do zagospodarowania dla komisji Laska.(?)
Rozpoczynają się uroczystości zwiazane z rocznicą powstanie
w warszawskim gettcie.
Będzie patetycznie i wyniośle.
Mogą być to jednak,
ostatnie takie uroczystości.
Specjalna komisja zwana “Laskami Tuska” (korzystając z
wolnego czasu, po ujawnieniu opinii publicznej prawdy dotyczącej katastrofy
smoleńskiej) ustaliła na poczekaniu, że z tym powstaniem wcale nie było tak,
jak podają historycy i świadkowie.
Istotną rolę w likwidacji getta odegrały twarde niczym stal
brzozy.
Co do ofiar, to z pewnością było to pasmo nieszczęśliwych wypadków a
nie działań celowych.
Nie można, rzecz jasna mówić o jakichś wybuchach czy
eksplozjach….
Wkrótce prof. Paweł Artymowicz ma przedstawić odpowiednią,
rysunkową symulację przebiegu powstania.
Etykiety:
Komisja Laska,
Lasek,
Paweł Artymowicz,
Powstanie w Getcie,
prawda,
Żydzi
wtorek, 16 kwietnia 2013
Jak zagospodrować Artymowicza
Nieopisane pokłady talentów drzemią w
wybitnym naukowcu białoruskim - Pawle Artymowiczu (Павэл Николаевич Aртимович).
Z wielką dozą nieskrywanego
podziwu należy stwierdzić, że pierwszym, który poznał się na geniuszu
astrofizyka, był pan premier.
Dotąd prosty lecz przykładny
docent badał sobie spokojnie ciała niebieskie i nie marzył nawet o karierze
politycznej a tu pan premier czarodziejską laską… stuk, puk...itd. Itp.
Nie jest łatwo wyjaśnić w jaki
sposób astronom, w ewolucji gwiazd podwójnych i układów planetarnych oraz dynamice
dysków astrofizycznych zabarwionych pyłem międzygwiazdnym wyczytał rozwiązanie
zagadki tragedii smoleńskiej.
To chyba tylko dzięki
ogromnej intuicji, talentowi i oddaniu panu Premierowi.
Jak przystało na zapalonego posiadacza talentów wszelakich, Paweł
Artymowicz, jako popisówkę na prędce
sklecił coś na wzór “dobranocki” z epoki “Gąski Balbinki” i nazwał to
“symulacja lotu TU-154”, czym ujął do głębi Donalda Tuska zakochanego w filmach
rysunkowych.
W przypływie miłości własnej pan
premier nakazał zakończyć śledztwo, zamknąć teczki i dla pewnośći spalić...
Artmowiczowi polecił przyznać tytuł „Złotego Leminga z gwiazdami oraz
pryszczem i ogłosił, że sprawę Smoleńska wyjaśniono, a jak to chce poczytać to
MIller właśnie wszystko opisał. Dla spragnionych oryginału, dostępny raport
MAK.
Odtąd świat przed Artmowiczem
stanął otworem, a zaufaniem władzy począł cieszyć nieograniczonym.
Jak tu nie wierzyć w przysłowie,
iż każdy żołnierz nosi w tornistrze buławę marszałkowską?
Przecież sukces osiągnął skromny
astrofizyk, specjalista od gwiazd podwójnych i układów planetarnych oraz dynamiki dysków
astrofizycznych czyli o specjalności zupełnie nie przystającej do istoty
prowadzonych badań.
Przypadek?
Całkowicie błędne myślenie!
Wszystkim zazdrośnikom oświadczam więc, że Paweł Artymowicz posiada
licencję pilota – amatora. Od czternastu
lat kieruje takimi fortecami powietrznymi jak awionetki i coś na podobieństwo
latawca ze śmigłem, toteż na ten przykład, taki kapitan Wrona tytułuje go zapewne:
“kolego” .
“Nie ma śmiania…”
Skoro sprawa została przez Artymowicza wyjaśniona,
komisja Millera zakończyła dłubać w nosie a bohaterscy prokuratorzy wojskowi
bez strat w ludziach wrócili z „pobieżnych oględzin“ wraku, można a nawet
trzeba tak wybitnego fachowca jak pan Paweł zagospodarować.
Jak?
Otórz, wiadomo że pan Artymowicz posiada
również wiele innych uprawnień i dokumentow, które stawiają go w roli fachowca
a nawet w danym temacie alfy z omegą włącznie.
Choćby posiadanie takiego „prawa jazdy“ może
skłonić władze do zatrudnienie Pawła Artymowicza jako głównego eksperta do
spraw motoryzacji a nawet budowy autostrad.
„Karta rowerowa“ w rękach Artymowicza może
oznaczać, ni mniej, ni więcej, iż jest
on jedyną osobą mogącą rozwiązać problemy „ścieżek rowerowych“ a bilet
miesięczny to przepustka do fotela reformatora transportu miejskiego.
Z kolei karta bankowa to idealny
dokument stwierdzający ponadwybitny talent w dziedzinie bankowości. A kwit
z pralni to.... itd...itp.
Panie Artymowicz, daj pan się zagospodarować
panu premierowi. On tak bardzo potrzebuje dziś fachowców!
Etykiety:
Astrofizyka,
bzdury,
Donald Tusk,
głupoty,
Katastrofa Smoleńska,
komisja,
Paweł Artymowicz,
samolot Tu-154,
tragedia,
wypadek
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
Syn, wnuk, siostrzeniec... klon?
Po lewej: Nikołaj Porfiriewicz Afanasjew (1902 -1979) gen. mjr służby sprawiedliwości ZSRR. W marcu 1945 roku Naczelny
prokurator wojskowy armii sowieckiej.
Oskarżyciel państwowy reprezentujący interes ZSRR w procesie szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego w dniach 18–21 czerwca 1945 r. w tym Generała Leopolda Okulickiego.
Po prawej: Igor Tuleya (ur. 1970) – polski sędzia, rzecznik sądu okręgowego w Warszawie. Pupil lemingów i eseldecji.
Oskarżyciel państwowy reprezentujący interes ZSRR w procesie szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego w dniach 18–21 czerwca 1945 r. w tym Generała Leopolda Okulickiego.
Po prawej: Igor Tuleya (ur. 1970) – polski sędzia, rzecznik sądu okręgowego w Warszawie. Pupil lemingów i eseldecji.
Etykiety:
doisicielstwo,
Igor Tuleya. Nikołaj Porfiriewicz Afanasjew,
sędzia,
stalinizm,
ub,
ZSRR
Subskrybuj:
Posty (Atom)



