Po lewej: Nikołaj Porfiriewicz Afanasjew (1902 -1979) gen. mjr służby sprawiedliwości ZSRR. W marcu 1945 roku Naczelny
prokurator wojskowy armii sowieckiej.
Oskarżyciel państwowy reprezentujący interes ZSRR w procesie szesnastu przywódców Polskiego Państwa Podziemnego w dniach 18–21
czerwca 1945 r. w tym Generała Leopolda Okulickiego.
Po prawej: Igor Tuleya (ur. 1970) – polski sędzia, rzecznik sądu okręgowego w Warszawie. Pupil lemingów i eseldecji.
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
sobota, 13 kwietnia 2013
Ingerencja z kosmosu czyli Artymowicz w komisji
„Astrofizyka –
dziedzina nauki leżąca na pograniczu fizyki i astronomii, zajmująca się
badaniem procesów fizycznych w skali astronomicznej oraz budową i prawami
rządzącymi obiektami astronomicznymi. Tematem badań astrofizyki są procesy
fizyczne we Wszechświecie dotyczące takich obiektów jak gwiazdy, galaktyki,
materia międzygwiezdna oraz ich wzajemne oddziaływanie....“ (za Wikipedią)
Paweł Artymowicz to doktor hablitowany
w zakresie astronomii ze specjalnoscią astrofizyka. Paweł Artynowicz, to też
jeden z głównym ekspertów peowskiej komisji d/s Tłumaczenia
z Tuskowego na Nasze Raportu Millera (TTNRM), komisji zwanej „Laskami
Tuka“.
Wykorzystywanie przez komisję wybitnej
wiedzy pana Artymowicza wskazuje na jakiś tajemniczy trop, który fachowcy
zatrudnieni przez premiera zapewne odkryli i trzymają w tajemnicy.
Prawdopodobnie usłyszymy już niebawem o
działaniu ciał niebieskich, czyli mówiąc wprost, że to materia międzygwiezdna
lub meteoryt zjawiły sie w Smoleńsku i wpłynęły na zachowanie pilotów TU154. Co
było dalej wiemy.
W każdym razie jakieś procesy astrofizyczne we wszechświecie
(związane ze smoleńską tragedią) zajść musiały, skoro takiego fachowca od
gwiazd, galktyk i materii międzygwiezdnych komisja TTNRM zatrudnia.
Póki co, jedyne co łaczy „Laski Tuska“ z kosmosem, to
kosmiczna głupota, która pozwala im jednoznacznie określić przyczyny katastrofy
bez badania wraku i bez przeanalizowania oryginałów zapisu z „czarnych
skrzynek“.
Ze swojej strony postuluję o zatrudnieni w tejże komisji
jeszcze profesora Zbigniewa Lwa-Starowicza.
To wybitny fachowiec od piep...nia.
To wybitny fachowiec od piep...nia.
Etykiety:
Astrofizyka,
głąby,
kłamstwa,
Komisja Laska,
Paweł Artymowicz,
PO,
raport MAK,
Tusk
czwartek, 11 kwietnia 2013
Julisz Machulski będzie kręcił nową komedię!
Szczególny zbieg okoliczności sprawił, że znany reżyser Juliusz Machulski zagustował obecnie w tworzeniu komedii. Nie to jest jednak dziwne, bo mistrz kilka filmów w tym gatunku spłodził. Dziwnym jest, iż maestro Machulski ukochał sobie szczególnie abstrakcyjne komedie w stylu "Borata" czy też "Cyrku Monty Pythona". I to, choć dziwne, najdziwniejszym nie jest.
Jeszcze dziwniejsze jest, że o swoich planach poinformował na łamach Newsweeka i to w przeddzień rocznicy Tragedii Smoleńskiej. Pan Juliusz Machulski (jak podał w "organie lisa") mógłby nakręcić film komediowy o katastrofie polskiego samolotu prezydenckiego.
Faktycznie śmiechu co nie miara, temat jak najbardziej zabawny, tym bardziej, że śmierć poniosło 96 osób. Przynajmniej wiadomo, co Juliusza Machulskiego bawi i śmieszy i jakiego typu dowcipem można mu sprawić przyjemność.
Gratulując mu niezwykłego typu poczucia humoru, skromie zasugeruję inny zabawny temat, który może stać się kanwą przezabawnego filmu w jego reżyserii. To może być coś jak np. Kac Wawa..
Jeszcze dziwniejsze jest, że o swoich planach poinformował na łamach Newsweeka i to w przeddzień rocznicy Tragedii Smoleńskiej. Pan Juliusz Machulski (jak podał w "organie lisa") mógłby nakręcić film komediowy o katastrofie polskiego samolotu prezydenckiego.
Faktycznie śmiechu co nie miara, temat jak najbardziej zabawny, tym bardziej, że śmierć poniosło 96 osób. Przynajmniej wiadomo, co Juliusza Machulskiego bawi i śmieszy i jakiego typu dowcipem można mu sprawić przyjemność.
Gratulując mu niezwykłego typu poczucia humoru, skromie zasugeruję inny zabawny temat, który może stać się kanwą przezabawnego filmu w jego reżyserii. To może być coś jak np. Kac Wawa..
środa, 10 kwietnia 2013
wtorek, 9 kwietnia 2013
"Blok smoleński"
W TVP „blok smoleński“.
Na pierwszy ogień jakieś popłuczyny ugotowane w Kanadzie na
millerowyej kupie.
Obraz na poziomie „Kapitana Klossa“ lub „Czterech
Pancernych“... Przyjaźń polsko-rosyjska, zgodna współpraca, wina obcych ideowo
pilotów i bohaterowie: Miller oraz Lasek.
Wszystko narracją okrasił niejaki
Konstanty Gebert – funkcjonariusz „GW“ – zgodnie z linią rosyjskiej
propagandy.
Jednym słowem, całość – kupa mułu i 200 kg kitu...
Po filmie, w studiu profesorowie: Rońda i Artymowicz.
Rońda przedstawia konkrety, Artymowicz od czau do czasu
tylko uśmiecha się ale argumentów brak. To podobno jakiś „naukowiec“
z Toronto.
Może chłop tam w gimnazjum uczy?
Później film Anity Gargas.
W nim konkrety, rozmowy ze świadkami.
Są też pokazane kłamstwa rządzących, nieróbstwo władzy i
leserka komisji Millera.
Cały ten syf i bagno.
Tusk przed telewizorem ma czerwone uszy i rośnie mu nos. Kopacz już nie może odwrócić głowy w pokoju, bo strąca kichawką kryształy z komody i obrazy ze ścian...
Później znów profesorowie. Dyskusja bez sensu.
Rońda z konkretami i dokumentami, Artymowicz tylko
usmiecha się. Nie przygotowany, bo pewnie nie miał czasu. Wypracowania
dzieciakom sprawdzał,... czy coś tam innego?
Chwila przerwy.
Pojawiają się goście w studiu. Lisiecki, Karnowski,
Stankiewicz, Kleiber, Wroński i Krzemiński. Mniej ciekawa część wieczoru. I tak
nikt nikogo nie przekona.
Spokojne i logiczne wywody Lisieckiego.
Rzeczowość Karnowskiego, Stankiewicza, wstrzemięźliwość
prof. Kleibera... Wroński intelektualizuje.
Za to pedał pieni się i wierci na stołku. Przerywa i
zakrzykuje. Może kiszka swędzi...?
Wreszcie koniec bloku.
Mało ciekawie było ale za to pluralistycznie... i
z pederastą, co najwazniejsze!
Znaczy po europejsku.
niedziela, 7 kwietnia 2013
Subskrybuj:
Posty (Atom)






