No, i szczaw doczekał się piosenki!
To będzie hit w szkołach i przedszkolach oraz ośrodkach pomocy społecznej. Zamiast ciepłych posiłków Ministerstwo Edukacji zakupiło prawa do hitu i ma być on emitowany na przerwach lekcyjnych i w czasie leżakowania przedszkolnego.
środa, 13 marca 2013
niedziela, 10 marca 2013
Zdradek i jego klajniejsze jabłuszka. 2. Kominy
- Dziękujemy ci tate... bardzo dziękujemy, kochny tate... –
Tadełe i Aleś wpadli do pokoju ojca
z wielkim krzykiem, niezwykle podekscytowani.
- Ale, co się stało kochane moje żydeczki, moje klajniejsze jabłuszka
uwielbiane – Zdradek głaskał chłopców po główkach i przytulał próbując
wyciszyć dziecięcą histerię.
- Tate, tate, jaki ty jesteś grejt i łonderful, jaki good i fajn dla
nas...
- Noo, już dobrze, ja jestem taki łonderful, bo już taki jestem. No taki
grejt, to już od dziecka byłem.. zawsze... – bez cienia zażenowania
perorował Zdradek.
- Ale tate, ty jesteś goj, a dla żydów – dla nas - ty jesteś łonderful...
Jak to wspaniale i jak cudnie... ty jesteś taki only łan... Tate, ty nasz
kochany tate...
- Ale w czym rzecz? – dociekał Zdradek. Wprawdzie słowa
uwielbienia głaskały jego próżne ego aż miło, lecz bardzo pragnął usłyszeć
jeszcze powód tak wielkiej ekscytacji dzieci.
- To powiedzcie teraz moje jabłuszka pejsiaste i jedyne, o co
chodzi.... – Zdradek gładził ciemne czupryny latorosli oraz kręcił na
palcach ich pejsy.
- Tate, tate a Mame Jabuszkowa opowiadała nam o takich strasznych
rzeczach... Że naziści, to ludzi naszych palili w piecach. I że wszyscy im
pomagali, i że robili to w obozach koncentracyjnych. A potem razem z mame
płakaliśmy... a ona nam mówiła, że gdzie goje się pojawiali, to tam właśnie obozy
takie dla żydów robili i palili ich i później przez kominy te dymy z żydów
szły... – tu w migdałowych oczach Alesia i Tadełe pojwiły sie łzy.
- Dont kraj, jabłuszka moje klajniejsze... skoro mame Jabłuszkowa tak
mówiła, to jest to racja. Ale co ja mam do tego? Za co mi tak dziękujecie?
- No, bo teraz, jak mówi mame, kominy ze śmiercią się kojarzą... Mame
też mówi, że żydzi nie lubią kominów... nie stawiają kominów....
- No, taaak.... – Zdradek
powoli zaczynał rozumieć tok rozumowania latorośli.
- A ty, nasz tate kochany, w naszym pałacu nie postawiłeś kominów... to
dla nas zrobiłeś... Jak ty nas kochasz, tate nasz.. mimo że tate-goj jesteś, a
nas kochasz jak swój... – dzieci znów dopadły ojca i uwiesiły się na
jego szyi.
- No już dobrze, dobrze... moje jabłuszka klajniejsze, ja wszystko dla
was zrobię. Faktycznie, to dla was u nas jest taka strefa bez kominów.
Tu Zdradek odsunął fotel i majestatycznie wstał. Powoli
podszedl do okna i mocnym glosem patrząc w dal wycedził:
- To nawet swojej książce wasz tate taki tytuł dał... STREFA
ZDEKOMINIZOWANA!
W tym momencie do pokoju weszła Mame Jabłuszkowa i zarządziła:
- No, klajniaczki do tory, bo czas na naukę. Nie przeszkadzajcie dłużej
swojemu tate. Tate musi jeszce trochę dorżnąć watah...
Ponieważ ten minister od rolnictwa ciągle nie odwołał
pozwolenia na ubój rytualny, tate Zdradek zatarł ręce... i udał się do pracy.
Ale czy dzięki temu domownicy przestaną
nazywać go gojem?
Etykiety:
antypolskość,
dożynanie watah,
dzieciaki,
Jabłonka,
minister,
PO,
Żydzi
sobota, 9 marca 2013
Zdradek i jego klajniejsze jabłuszka. 1. Muzeum.
- Tate, tate.... bylismy z mame w muzeum – twarze
biegnacych w stronę ojca Alesia i Tadełe promieniały z podniecenia.
- Ach, wy moje klajniejsze jabłuszka, żydki moje jedne –
rozczulił się Zdradek i złapał chłopców na ręce.
- A co tam ciekawego widzieliście?
Jakieś paintingi, skulptury ładne może...
- Tate, a mame nam pokazała takie paintingi, co na ścianie wisiały i
powiedziała jakoś tak, że to jakiś rodak Twój malował czy ktoś...!
- Taak? Może to Kantor był....?
- Nie tate, Kantor to śpiewa w boźnicy a nie maluje i to nasz jest, a
nie Twój tate...
- Teraz to i trochę i mój, kochane klajniejsze jabłuszka moje...
- Nie tate, ten od landszaftów artysta, to taki był bezimienny. Tak
mame powiedziała, że to tylko goj był i nic więcej...
- Goj był? To wielu goji było malarzami. Choćby taki Matejko,
Wyspiański....
- Ten był bez imienia i bez nazwiska! No, mame tak powiedziała – Patrz
na te landszafty, to są dzieła goja!
- ... dzieła Goi, Francisco Goi, a nie goja – przerwała
dyskusję Mame Jabłuszkowa.
- A wy klajniaczki nie
dokuczajcie już ojcu i nie wypominjacie mu jego gojostwa... bo tate ma dużo
pracy - jeszcze musi jakieś watachy dorżnąć.
Oba klajniczki posłusznie udały się czytać torę a Mame
Jabłuszkowa wróciła do lekcji języka
polskiego.
W tym czasie Tate Zdradek brał się za dożynanie kolejnych
watah.
Na szczęście jeden minister rolnictwa dopuścił możliwość
ograniczonego uboju rytualnego, toteż Zdradek mógł poszaleć...
...
Ale czy dzięki temu domownicy przestaną nazywać go gojem?
czwartek, 7 marca 2013
List otwarty do najsłynniejszego ojca homoseksualisty - Pana Kowalskiego
Szanowny Panie Kowalski,
chcę wyrazić moje najszczersze gratulacje oraz wyrazy podziwu z powodu posiadania
syna homoseksualisty.
Z plakatu oraz treści akcji propagandowej wspierającej
homoseksualizm, dowiedziałem się, iż jest to dla Pana wielka sprawa i powód do
niezwykłej dumy.
Jak łatwo się domyśleć, przez blisko siedemdziesiąt lat
Pańskiego życia pozostawał Pan kimś innym, niż jest w rzeczywistości i potrzeba
było dopiero latorośli Pańskiej, by Szanownej Osobie Pana to unaocznić.
Domyślam się jak trudno jest całe życie nie być sobą, choć w
Pana zawodzie chyba to przychodzi trochę łatwiej.
Propagandowa akcja promująca homoseksualizm jest akcją ważna
niezmiernie i dlatego posiada cenny mecenat tak wybitnych postaci z pośród
władz państwowych - orędowników homoseksualizmu jak Pani Gronkiewicz-Waltz –
prezydent M.st. Warszawy oraz Pani Kozłowska-Rajewicz – pełnomocnik rządu d/s
równego traktowania.
Rzecz jasna w gronie szacownych mecenasów sztuki
homoseksualizmu znaleźli się też przedstawiciele Agory S.A (Radio TOK FM) –
uznani teoretycy i wielbiciele pederastwa oraz wiele organizacji o charakterze
„tęczowym“ skupiających sympatyków praktykujących.
Domniemam, że obecnie rozpiera Pana wielka duma
z powodu szeroko zakrojonej akcji propagandowej oraz promocji Pańskiej
osoby, jak też i osoby Pańskiego syna homoseksualisty. Chciałoby się
powiedzieć: „Rodzice namawiajcie dzieci na homoseksualizm – nauczycie się od
nich bycia sobą!“
Jednocześnie składam Panu gratulacje z powodu uczestniczenia w czymś
wyjątkowym, czymś co przejdzie do historii, jako triumf prywaty oraz
homonazizmu nad zdrowym rozsądkiem.
W kraju, gdzie ponad dwa miliony ludzi pozostaje bez pracy a
blisko ¼ dzieci w szkole jest niedożywiona, gdzie służba medyczna
z powodów budżetowych nie jest w stanie zadbać o życie i zdrowie obywateli
a nawet w ponoć bogatym centrum Warszawy ludzie wyszukują resztek w śmietnikach
– przeznacza się duże kwoty z kieszeni podatnika na oblepianie miasta wizerunkiem Pana i Jego
homoseksualnego syna. To istotnie robi wrażenie!
Cieszy mnie niezmiernie, że zarówno Pan i i jego
homoseksualny syn poczuliście się dowartościowani tą formą propagandy oraz
usatysfakcjonowani.
Chciało by się wzorem kibicowskim zakrzyknąć „Jeszcze jeden,
jeszcze jeden...“ - mam tu na myśli
kolejnego znanego obywatela, który z ułomności swojej pociechy zrobi
zaletę. Nie koniecznie musi być to homoseksualista, w końcu na różnych
płaszczyznach zawodowych dzieci są w stanie wiele nauczyć rodziców.
Ot, choćby taki Michał Tusk. Też może wiele nauczyć swojego
tatula jak poruszać się w gdańskim środowisku biznesowym...
wtorek, 5 marca 2013
sobota, 2 marca 2013
Molestowanie seksualne nieletnich przez homoseksualistów - w liczbach
Jedno
zboczenie pociąga za sobą drugie zboczenie. Osobnicy z zachwianą psychiką
nie odróżniają dobra od zła, przyzwoitości od bydlactwa a już z pewnością
nie są w stanie zapanować nad zwierzęcymi instynktami, które biorą górę nad
cywilizowanym zachowaniem.
(...) Badanie Kinseya przeprowadzone w
1948 roku wykazało, że 37% homoseksualistów i 2% lesbijek przyznało się do stosunków seksualnych z osobami poniżej 17 roku życia, oraz 28% homoseksualistów i 1% lesbijek przyznało, że miało kontakty seksualne z osobami poniżej 16. roku życia, podczas gdy sami mieli wtedy 18 lat lub więcej.
W 1970 roku Instytut Kinseya przeprowadził ankietę wśród 565 białych homoseksualistów przebywających w San Francisco: 25% z nich przyznało, że miało stosunki seksualne z chłopcami mającymi 16 lat lub mniej, podczas gdy oni sami mieli przynajmniej 21 lat.
W Raporcie Gejów 23% homoseksualistów i 6% lesbijek przyznało się do kontaktów seksualnych z młodzieżą poniżej 16. roku życia. We Francji 129 skazanych homoseksualistów (średnia wieku 34 lata) powiedziało, że mieli kontakty seksualne w sumie z 11 007 chłopcami (średnio 85 chłopców na jednego mężczyznę).
W literaturze naukowej pojawiają się wzmianki o nieproporcjonalnie częstym molestowaniu dzieci przez nauczycieli homoseksualnych w stosunku do molestowania heteroseksualnego.
Pierwsze amerykańskie badanie Kinseya wykazało, że 4% białych homoseksualistów bez kryminalnej przeszłości i 7% białych lesbijek bez kryminalnej przeszłości przyznało, że ich pierwsze doświadczenie seksualne było z "nauczycielem lub innym opiekunem".
Żadna z ankietowanych osób heteroseksualnych nie odpowiedziała, że ich pierwszym partnerem seksualnym był nauczyciel. W Anglii, jak zarejestrował Schofield, przynajmniej 2 z badanych przez niego 150 homoseksualistów miało nauczyciela jako partnera w pierwszym doświadczeniu homoseksualnym. Jeden na 50 mężczyzn w grupie porównawczej również został uwiedziony przez
homoseksualnego nauczyciela, podczas gdy żaden z ankietowanych mężczyzn nie miał takich doświadczeń z nauczycielem heteroseksualnym. Badanie 1400 dyrektorów szkół przeprowadzone w 1978 roku przez McCalla i opublikowane, wykazało, że 35% z nich przyznało, że były
zażalenia na kontakty homoseksualne pomiędzy nauczycielami i uczniami. 2% dyrektorów "wiedziało o sytuacjach, w których nauczyciele mówili uczniom o tym, że są homoseksualistami".
Na 400 kolejnych przypadków molestowania w Australii, 7 chłopców i 4 dziewczynki były molestowane przez nauczycieli płci męskiej. Wynika z tego, że 64% przypadków to molestowanie na tle homoseksualnym.
W 1987 roku dr Stephen Rubin, asystent na wydziale psychologii w Whitman College przeprowadził badanie w 10 stanach i znalazł 199 przypadków molestowania seksualnego z udziałem nauczycieli. 122 nauczycieli płci męskiej molestowało uczennice i 14 nauczycielek molestowało uczniów.
Jednakże w 59 przypadkach nauczyciele płci męskiej molestowali uczniów i w 4 przypadkach nauczycielki molestowały uczennice (ogólnie 32% przypadków było na tle homoseksualnym).
W 1970 roku Instytut Kinseya przeprowadził ankietę wśród 565 białych homoseksualistów przebywających w San Francisco: 25% z nich przyznało, że miało stosunki seksualne z chłopcami mającymi 16 lat lub mniej, podczas gdy oni sami mieli przynajmniej 21 lat.
W Raporcie Gejów 23% homoseksualistów i 6% lesbijek przyznało się do kontaktów seksualnych z młodzieżą poniżej 16. roku życia. We Francji 129 skazanych homoseksualistów (średnia wieku 34 lata) powiedziało, że mieli kontakty seksualne w sumie z 11 007 chłopcami (średnio 85 chłopców na jednego mężczyznę).
W literaturze naukowej pojawiają się wzmianki o nieproporcjonalnie częstym molestowaniu dzieci przez nauczycieli homoseksualnych w stosunku do molestowania heteroseksualnego.
Pierwsze amerykańskie badanie Kinseya wykazało, że 4% białych homoseksualistów bez kryminalnej przeszłości i 7% białych lesbijek bez kryminalnej przeszłości przyznało, że ich pierwsze doświadczenie seksualne było z "nauczycielem lub innym opiekunem".
Żadna z ankietowanych osób heteroseksualnych nie odpowiedziała, że ich pierwszym partnerem seksualnym był nauczyciel. W Anglii, jak zarejestrował Schofield, przynajmniej 2 z badanych przez niego 150 homoseksualistów miało nauczyciela jako partnera w pierwszym doświadczeniu homoseksualnym. Jeden na 50 mężczyzn w grupie porównawczej również został uwiedziony przez
homoseksualnego nauczyciela, podczas gdy żaden z ankietowanych mężczyzn nie miał takich doświadczeń z nauczycielem heteroseksualnym. Badanie 1400 dyrektorów szkół przeprowadzone w 1978 roku przez McCalla i opublikowane, wykazało, że 35% z nich przyznało, że były
zażalenia na kontakty homoseksualne pomiędzy nauczycielami i uczniami. 2% dyrektorów "wiedziało o sytuacjach, w których nauczyciele mówili uczniom o tym, że są homoseksualistami".
Na 400 kolejnych przypadków molestowania w Australii, 7 chłopców i 4 dziewczynki były molestowane przez nauczycieli płci męskiej. Wynika z tego, że 64% przypadków to molestowanie na tle homoseksualnym.
W 1987 roku dr Stephen Rubin, asystent na wydziale psychologii w Whitman College przeprowadził badanie w 10 stanach i znalazł 199 przypadków molestowania seksualnego z udziałem nauczycieli. 122 nauczycieli płci męskiej molestowało uczennice i 14 nauczycielek molestowało uczniów.
Jednakże w 59 przypadkach nauczyciele płci męskiej molestowali uczniów i w 4 przypadkach nauczycielki molestowały uczennice (ogólnie 32% przypadków było na tle homoseksualnym).
Molestowanie seksualne dzieci nie może
być traktowane z pobłażaniem. Władze pewnego badanego ośrodka, w którym przebywa około 1500 młodocianych
uciekinierów z domów, szacują, że ponad połowa chłopców była molestowana w
sposób homoseksualny.
W badaniu przeprowadzonym w 1983 roku poproszono 4340 dorosłych, aby wyjawili jakiekolwiek działania o podłożu seksualnym i jakikolwiek fizyczny kontakt seksualny inicjowany przez nauczycieli szkół podstawowych i średnich (4% ankietowanych nauczycieli przyznało, że jest biseksualna lub
homoseksualna).
29% kontaktów inicjowanych przez nauczycieli szkół podstawowych i 16% kontaktów inicjowanych przez nauczycieli szkół średnich było homoseksualnych. Ponadto 1 na 4 (25%) ankiety wykazała, że stosunek seksualny z nauczycielem szkoły podstawowej był homoseksualny. W szkole średniej 8 (22%) na 37 kontaktów pomiędzy nauczycielem a uczniem było homoseksualnych.
18% ankietowanych przyznało, że miało nauczyciela homoseksualistę (8% w wieku powyżej 55 lat i 25% poniżej 26 lat). 6% osób, które miały nauczyciela homoseksualistę powiedziało, że nauczyciel miał wpływ na to, że spróbowali stosunków homoseksualnych; 13% mężczyzn oraz 4% kobiet stwierdziło, że nauczyciel tej samej płci podejmował wobec nich czyny seksualne.
W badaniu przeprowadzonym w 1983 roku poproszono 4340 dorosłych, aby wyjawili jakiekolwiek działania o podłożu seksualnym i jakikolwiek fizyczny kontakt seksualny inicjowany przez nauczycieli szkół podstawowych i średnich (4% ankietowanych nauczycieli przyznało, że jest biseksualna lub
homoseksualna).
29% kontaktów inicjowanych przez nauczycieli szkół podstawowych i 16% kontaktów inicjowanych przez nauczycieli szkół średnich było homoseksualnych. Ponadto 1 na 4 (25%) ankiety wykazała, że stosunek seksualny z nauczycielem szkoły podstawowej był homoseksualny. W szkole średniej 8 (22%) na 37 kontaktów pomiędzy nauczycielem a uczniem było homoseksualnych.
18% ankietowanych przyznało, że miało nauczyciela homoseksualistę (8% w wieku powyżej 55 lat i 25% poniżej 26 lat). 6% osób, które miały nauczyciela homoseksualistę powiedziało, że nauczyciel miał wpływ na to, że spróbowali stosunków homoseksualnych; 13% mężczyzn oraz 4% kobiet stwierdziło, że nauczyciel tej samej płci podejmował wobec nich czyny seksualne.
Nie każdy homoseksualista molestuje
dzieci.
Ale tak duża liczba homoseksualistów dopuszcza się molestowania nieletnich, że ryzyko molestowania dziecka na tle homoseksualnym jest od 10 do 20 razy większe niż na tle heteroseksualnym.
Ruch homoseksualistów otwarcie domaga się legalizacji seksu homoseksualnego między dziećmi a dorosłymi. W 1987 roku "Magazyn Homoseksualizmu", edukacyjny organ ruchu na rzecz praw
homoseksualistów, opublikował artykuł pod tytułem: "Pedofilia a ruch homoseksualistów".
Autor Theo Sandfort, wyszczególnia wysiłki homoseksualistów, by położyć kres "dyskryminacji pedofilii".
W 1980 roku największa holenderska organizacja homoseksualistów (COC) "przyjęła stanowisko postulujące, że liberalizacja pedofilii musi być rozpatrywana jako cel homoseksualistów . [oraz że] wiek przyzwolenia powinien być zniesiony. Poprzez uświadomienie pokrewieństwa między homoseksualizmem a pedofilią, COC przyczyniła się do tego, że dorośli jej członkowie są teraz bardziej wrażliwi na erotyczne pragnienia młodych przedstawicieli własnej płci, a przez to do rozszerzenia tożsamości homoseksualnej".
W 1990 roku COC osiągnęła znaczące zwycięstwo: obniżenie wieku przyzwolenia na homoseksualny seks w Holandii do 12 lat (chyba, że rodzice mają coś przeciwko temu, to wtedy wymagane jest 15 lat). W USA i w Kanadzie członkowie Północnoamerykańskiego Związku Miłości Między
Mężczyznami a Chłopcami maszerują dumnie w wielu homoseksualnych paradach i za cel mają zniesienie barier między seksem pomiędzy mężczyznami a chłopcami.
Proszę zwrócić uwagę na wyrażenia "dyskryminacja pedofilii" i "liberalizacja pedofilii".
Jest rzeczą jasną, że osoby, które postulują legalizację stosunków seksualnych między dorosłymi a dziećmi przekonują, iż jest to "prawo obywatelskie" i należy się im taka sama ochrona prawna jak innym mniejszościom.
Duża część Amerykanów traktuje ten argument jako zwykły pretekst do tego, by dać "przestępcom seksualnym" wolną drogę do wykorzystywania dzieci.
Ruch na rzecz praw homoseksualistów postuluje legalizację stosunków seksualnych z nieletnimi, podczas gdy czy to w zgłoszonych przez społeczeństwo przypadkach molestowania, wyrokach na pedofili, czy w stosunkach seksualnych między nauczycielami a uczniami istnieje silne, nieproporcjonalne powiązanie między molestowaniem seksualnym dzieci a homoseksualizmem.
Ale tak duża liczba homoseksualistów dopuszcza się molestowania nieletnich, że ryzyko molestowania dziecka na tle homoseksualnym jest od 10 do 20 razy większe niż na tle heteroseksualnym.
Ruch homoseksualistów otwarcie domaga się legalizacji seksu homoseksualnego między dziećmi a dorosłymi. W 1987 roku "Magazyn Homoseksualizmu", edukacyjny organ ruchu na rzecz praw
homoseksualistów, opublikował artykuł pod tytułem: "Pedofilia a ruch homoseksualistów".
Autor Theo Sandfort, wyszczególnia wysiłki homoseksualistów, by położyć kres "dyskryminacji pedofilii".
W 1980 roku największa holenderska organizacja homoseksualistów (COC) "przyjęła stanowisko postulujące, że liberalizacja pedofilii musi być rozpatrywana jako cel homoseksualistów . [oraz że] wiek przyzwolenia powinien być zniesiony. Poprzez uświadomienie pokrewieństwa między homoseksualizmem a pedofilią, COC przyczyniła się do tego, że dorośli jej członkowie są teraz bardziej wrażliwi na erotyczne pragnienia młodych przedstawicieli własnej płci, a przez to do rozszerzenia tożsamości homoseksualnej".
W 1990 roku COC osiągnęła znaczące zwycięstwo: obniżenie wieku przyzwolenia na homoseksualny seks w Holandii do 12 lat (chyba, że rodzice mają coś przeciwko temu, to wtedy wymagane jest 15 lat). W USA i w Kanadzie członkowie Północnoamerykańskiego Związku Miłości Między
Mężczyznami a Chłopcami maszerują dumnie w wielu homoseksualnych paradach i za cel mają zniesienie barier między seksem pomiędzy mężczyznami a chłopcami.
Proszę zwrócić uwagę na wyrażenia "dyskryminacja pedofilii" i "liberalizacja pedofilii".
Jest rzeczą jasną, że osoby, które postulują legalizację stosunków seksualnych między dorosłymi a dziećmi przekonują, iż jest to "prawo obywatelskie" i należy się im taka sama ochrona prawna jak innym mniejszościom.
Duża część Amerykanów traktuje ten argument jako zwykły pretekst do tego, by dać "przestępcom seksualnym" wolną drogę do wykorzystywania dzieci.
Ruch na rzecz praw homoseksualistów postuluje legalizację stosunków seksualnych z nieletnimi, podczas gdy czy to w zgłoszonych przez społeczeństwo przypadkach molestowania, wyrokach na pedofili, czy w stosunkach seksualnych między nauczycielami a uczniami istnieje silne, nieproporcjonalne powiązanie między molestowaniem seksualnym dzieci a homoseksualizmem.
Źródlo: dr Paul Cameron:
"Molestowanie dzieci a homoseksualizm"
Po
zapoznaniu się w powyższym opracowaniem
pozostaje tylko jedno – zwiększyć uwagę skierowaną na otoczenie w którym
przebywają nasze dzieci i wnuki. Należy otoczyć ochroną modzież i odizolować
ich od nauczycieli-pederastów, pederastów-sąsiadów i przypadkowych „dobrych
wujków“ czerpiących przyjemność w głaskaniu dzieci po głowach i nie tylko. Jak
zauwazył dr Paul Cameron – nie każdy pederasta jest pedofilem, ale ma ku temu
tendencje, więc lepiej nie ryzykować. Reagujmy zatem, stosując nawet przemoc
fizyczną –zaniechanie może być w skutkach tragiczne i nieodwracalne.
Etykiety:
bandytyzm,
dzieci,
gej,
gwałciciele,
gwałty,
homoseksualista,
komunizm,
lewactwo,
pedał,
pederasta,
pedofilia,
ruch palikota,
związki partnerskie
czwartek, 28 lutego 2013
Wykorzystany w przeszłości?
Obsesje Tomasza Lisa
stają się coraz zabawniejsze i na dobrą sprawę nie przejmują już nikogo. Można
było przywyknąć do tematów przewodnich, takich jak Kaczyński, PiS czy księża –
złodzieje, pedofile, homoseksuaiści.... Chyba Lis o niczym więcej nie umie
myśleć. Pytanie tylko jakie są źródła lisowej fobii. Odtrącenie, seksualnie
doświadczenia z przeszłości, problemy alkoholiowe, zwykła indolencja
myślowa – a może coś jeszcze?
Aby spróbować wyjasnić tę sprawę, trzeba cofnąć sie do lat
młodzieńczych Tomasza Lisa, jego domu rodzinnego, klubu przyszkolnego oraz LO
im. Dembowskiego w Zielonej Górze.
Własnie w tym liceum, w klasie matematyczno-fizycznej
pogłębiał wiedzę późniejszy szef Newsweeka i zagorzały antyklerykał.
Tomuś uczył się „tak sobie“ i nie był powodem do dumy dla
ojca – emerytowanego oficera WP, który widział syna w roli co najmniej
marszałka Rokossowskiego.
Tomaszek był wesoły, ale niezbyt lubiany przez kolegów.
Posiadał, jak wspomina jego kolega z klasy – „długi jęzor“. Dziwnym trafem
wszytsko, co planowała paczka chłopaków, docerało zawsze do nauczycieli. Tomuś
wtedy robił się czerwony i zaklinał, że to nie on i że o niczym nie wie.
Trenował skok o tyczce i poświęcał dużo czasu sportom. Była
to ucieczka przed odtrąceniem środowiska, które potrafiło czynić sobie
niewybredne żarty z Lisa.
Tomaszek w sporcie czuł się potrzebny i ważny. Wyjeżdżał toteż
często na zawody i obozy kondycyjne. Właśnie na takim obozie miało miejsce
wydarzenie, o którym wspomina kolega (również trenujący tyczkę).
- To było chyba w 82 roku. Podczas wyjazdu na zgrupowanie, w czasie
ferii szkolnych, na jednym z treningów Tomek zszedł z płyty stadionu
trochę wcześniej. Jak mówił – rozbolał go bardzo kregosłup i nie był w stanie
dalej trenować. Poszedł zatem z grymasem bólu do szatni.
Zaniepokojony stanem jego zdrowia nasz trener „Maciej“ poprosił po
kwadransie byśmy sprawdzili co z Tomkiem.
Wraz z drugim kolegą poszlismy po kilu minutach do szatni
sprawdzić co się stało. Jakie było nasze zdziwienie, gdy przez uchylone okno na
parterze zobaczyliśmy Tomka stojącego
z opuszczonymi spodniami tyłem do będącego również bez spodni trenera
lokalnej drużyny lekkoatletycznej. Na ten widok zareagowalismy śmiechem.
Dobiegł on do Lisa, który nagle zrobił się czerwony i uciekł z sztani.
Zwialiśmy również, by nie spadł na nas gniew tego trenera...
Jak twierdzi mój rozmówca, Tomuś nigdy nie przyznal się do „dziwnej
sytuacji“, każdą rozmowę zbywał lakonicznym „tak nie było“ ale na wszelki
wypadek obu „odkrywcom“ płacił sowicie za trzymanie języka za zębami.
Chłopaki, jak to chłopaki milczeli, ale do czasu i kiedyś na
jakimś „prywacie“ wygadali się przypadkiem.
Sprawa po jakimś czasie dotarła do księdza proboszcza
z parafii p.w. Św. Jadwigi, który to w tamtym okresie celebrował Msze Za
Ojczyznę, na których to większość młodzieży zielonogórskiej bywało. Bywał też
(by nie odstwać od reszty) Tomasz Lis.
Ksiądz proboszcz znał większość chłopaków
z Dembowskiego, toteż zasugerował by namówili Tomka do przyjścia do spowiedzi.
Lis po dwóch tygodniach przyszedł. Zataił jednak swoje „przygody treningowe“ i
okłamał księdza, że całego tego przypadku był tylko świadkiem, a sprawa
dotyczny innego kolegi (podał jego nazwisko). Była to ostatnia wizyta Lisa w
kościele.
Co się wtedy stało można tylko domyślać się.
Jak uważa mój rozmówca:
- Musiało dojść do dużej scysji z księdzem, gdyż Tomek nigdy już
nie zawitał do Św. Jadwigi. Nie zawitał też do żadnego innego kościoła. Jego
stosunek do wiary i kościoła zmieniła się diamertalnie. Zawsze lewakował i
komuszył (po ojcu trepie) ale starał się zachować pozory. Inaczej nie miałby
życia w klasie.
Opowiadał mi Bogdan ...., że kiedyś przy wódce, gdzieś około 1993 roku,
Tomek przyznał mu się, że ksiądz wyrzucił go z parafii za kłamstwo w
konfesjonale i bezczelne pomawinie o bezeceństwa kolegi. Tomek ponoć zwyzywał księdza wulgarnymi słowy
i przysiągł zemścić się.
Tomasz Lis dotrwał jakoś do matury i czym prędzej po jej
zdaniu wjechał do stolicy. Stosunków koleżeńskich z klasą nie utrzymywał,
lecz sporadycznie w czasie wizyt w Zielonej Górze zapraszał spotkanych kolegów na wódkę.
Zdarzało się, że w upojeniu alkoholowym wypłakiwał się i przyznawał do bliskich
kontaktów między-męskich.
- Wstyd było wysłuchiwać tych zwierzeń. Tomek całkowicie się stoczył.
Raz opowiadał o niesprawiedliwości i kłamstwach na jego temat, a innym razem
przyznawał do winy.
Myślę, że w swoich kłamstwach sam się już pogubił.
Dziś jego preferencje, to już
nie jest nic szczególnego – poprawność polityczna mogła by nawet wykreować go
na „nowoczesnego homoseksualnego europejczyka“... ale poczekajmy, on pewnie już
niedługo się wygada i wykreuje się sam.
A jego antykościelne obsesje?
Lisek zawsze miał tendencje do przesady. Brak umiejętności analitycznego
myślenia i inteligencji nadrabiał zawziętością i upierdliwością... To mu
zostało do dziś.
Etykiety:
homoseksualizm,
komuna,
lewactwo,
LWP,
młodość,
Tomasz Lis,
trauma,
Zielona Góra
Subskrybuj:
Posty (Atom)







