Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Roman Giertych. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Roman Giertych. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 maja 2015

Jak Giertych został przestępcą

-->
Praworządny i przykładnie platformerski mecenas Roman Giertych, jeden z tych którzy stoja tam gdzie niegdyś stało ZOMO, okazał się być przestępcą.
Były już katolik i narodowiec złamał w dniu wczorajszym ciszę wyborczą.
Cwaniactwo nie popłaca, a Romuś chciał być taki nowoczesny i postępowy.
Ale od początku.
Na facebookowym koncie Giertycha, w dniu wczorajszym, równo o 21.00 pojawił się wpis: „Jest godzina 21 dnia 24.05 AD 2015. Pewnie przecieracie oczy ze zdziwienia. Oto kandydat PiS, który głosił Waszym zdaniem »średniowieczne poglądy« rozbił w puch Bronisława Komorowskiego, który przez 5 lat prezydentury cieszył się rekordowym poparciem społecznym. Nie będę tutaj mówił »a nie mówiłem« i odsyłał Was do moich apeli i wołania od dwóch lat, abyście nie skręcali w lewo. Powtarzałem to w dziesiątkach wywiadów"
Jak wiadomo PKW przedłużyła czas ciszy wyborczej do godziny 22:30, czyli wszelkie próby i zaistniałe przypadki publikowania wyników wyborów, sondaży czy agitacji muszą być traktowane jako przestępstwo i ścigane z urzędu.
Cóż zatem stało się, że Giertych ogłupiał i świadomie złamał wyborcza ciszę?
Prawdopodobnie wpis  na facebooku był ustawiony do automatycznego zamieszczenia właśnie na godzinę 21:00, czyli pierwotną godzinę zakończenia ciszy. Wszystko było by dobrze, gdyby nie wprowadzone PKW zmiany czasowe.
Nie wiadomo, czy Romuś zapił, zapłakał się, zaspał czy też zagapił się i nie przeniósł wpisu na późniejszą porę. W każdym razie, równo o 21:00 mądrości Giertycha na facebooku ujrzały światło dzienne czym została złamana cisza wyborcza.
Materiał powisiał chwilę i został w końcu zdjęty, jednak internautom udało się zawczasu dokonać zrzutu ekranowego, czyli dokumentacji przestępstwa.

Osobną sprawą dla prokuratury jest wyciek informacji z PKW, na podstawie której Giertych znał sondażowe wyniki wyborów o 21:00 (nikt ich przecież nie publikował).
Mam nadzieję, że tym razem prokutatura nie nabierze wody w usta i  doprowadzi sprawę do końca, to znaczy ustali, kto przekazał Giertychowi dane, jakich metod użył mec. Giertych, by wejść w ich posiadanie i czy nie miało tu miejsce przestępstwo korupcyjne.
Czekamy z niecierpliwością na ruch Prokuratury!






sobota, 13 grudnia 2014

Romuś, mistrz ciętej riposty

-->
Ponury dotąd, jak nie przymierzając - temat „cudu tuskowego“, były wicepremier, a obecnie wzięty mecenas Giertych Roman wytrysnął humorem.
Niby nic specjalnego, bo z każdego czegoś, raz na jakiś czas może coś trysnąć, ale żeby z Romana G – i to humor!?
Dajmy na to taki pryszcz, czy inny, wiadomy wszystkim dorosłym organ też tryskają, lecz poprzedza to widoczny okres dojścia do kulminacji, nierzadko bardzo charakterystyczny i niepowtarzalny oraz poprzedzajacy to pewien proces twórczy.
A tu taka ciekawostka. Nagle i bezobjawowo.
Otóż, śniady ostatnio Giertych Roman, na nieocenionym twitterze, tak z potrzeby własnej i ku dokuczeniu opozycji zażartował!


No,..... to się teraz Kaczyński z resztą PiSu nie pozbiera – pomyślał Roman G.!
(Bo to przecież o nich Wesoły Romek wypalił!)
Romek?
Nie, nie Romek, Roman - mistrz ciętej riposty!
„Oni są tam, gdzie stało ZOMO...“ – tak sobie w swoim geniuszu wykoncypował!
Tyle, że tam gdzie stało ZOMO już nie ma miejsca!
Nie ma, bo tam już Giertychy stoją.

Jak wiadomo, a może nie wszystkim to wiadomo, - więc napiszę, że w latach 1986–1989 tatuś Romana G. – Maciej Giertych był członkiem Rady Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, Wojciechu Jaruzelskim, która była bojkotowana przez całą opozycję.
Tutuś mistrza ciętej riposty, przestrzegał w niej przed „rozluźnieniem polskich więzów z ZSRR, a konkretniej ze wschodem i zagrożeniem zachodnioniemieckim“.
W 1981 poparł wprowadzenie stanu wojennego, tłumacząc, że jest to jedyny sposób na uniknięcie inwazji radzieckiej. W związku z tym rozsyłał listy nakłaniające do poparcia decyzji generała Wojciecha Jaruzelskiego. Poparcie to ponawiał wielokrotnie aż do 1989 roku.
Niby dzieci nie odpowiadają za błędy rodziców, ale jak dotąd w każdym calu Romanek wspierał tatusia bezkrytycznie!
Pewnie w tej również.
Może nawet mały, dziesięcioletni Romuś siedział, wtedy 13. grudnia na kolanach wujcia Wojtusia i słuchał bajek o Rycerzach z ZOMO i i złym smoku Solidarności...