środa, 14 lipca 2010

Ankieta antywirusowa!

Ponieważ „chorych na kocie zapalenie” zrzeszonych w Ruchu Zaparcia Janusza Palikota jest już 7 000, medyczny proces prewencyjny reszty społeczeństwa należy rozpocząć już dziś.

W tym celu rusza ankieta, która ma na celu zdławienia wirusa w samym zarodku.

Wystarczy odpowiedzieć na jedno tylko pytanie:
Czy hipoteza o szmalcownictwie ojca Janusza Palikota wydaje Ci się wysoce prawdopodobna?”

Odpowiedź w zgodzie z własnym sumieniem pomoże w wyeliminowaniu groźnego nowotworu z organizmu naszego społeczeństwa poprzez poznanie jego korzeni (właściwie korzenia) i napiętnowanie oraz wypalenie go.

Skompromitowany wirus – to martwy wirus!









Kliknij w obrazek - zostaniesz przekierowany na stronę z ankietą

Obywatele, jeszcze nie jest „za późno”, przyjmijcie szczepionkę-ankietę. Może nawet wielu uda się jeszcze wyleczyć z „zapalenia kociego”. Nie bądźcie jak robaczywa huba czy inna zmurszała kora... głosujcie.

poniedziałek, 12 lipca 2010

Geriatrycy-hipisi za Palikotem

Miałem nie pisać już nic o Palikocie, ale jeszcze tez raz, ostatni... Właściwie to nie będzie o Palikocie, ale o duecie freaków zaproszonych na jego blog.
Będzie o Jackowskiej i Sipowiczu.
Ów duet zdziadziałych hippisów (punków?) zapewne na skutek długotrwałego wąchania kleju lub „jarania marychy” wyciąga „specyficzne wnioski” z tragedii Smoleńskiej czym demonstruje stan dziurawego i wypłukanego przez dragi umysłu.
Palikot udostępnił w/w, miejsce na swoim blogu, bo „geriatrycy-hippisi” bonią go niczym Niesiołowski z Kutzem razem wzięci.

O ile Jackowska Olga zwana Korą nie prezentowała nigdy zbyt wysokiego poziomu intelektualnego, (na co wpływ miało być może zakończenie drogi „naukowej” na szkole podstawowej) o tyle jej partner Sipowicz Kamil posiada stosowne fakultety.
Sipowicz ukończył ATK w Warszawie oraz dwa „uniwersytety u cioci Kazi” czyli jakieś lewacko-hippisowskie, prywatne szkoły w Niemczech.
Na skutek doświadczeń życiowych oraz przejść naukowych, pozostaje do dziś hippisem (mimo prawie 60 lat), pisze wiersze, wymądrza się na tematy muzyczne i nosi kwiaty. Dobrego samopoczucia nie mąci mu nawet fakt, że wierszy owych nikt poza Jackowską Olgą nie czyta, mądrości dotyczących muzyki w wykonaniu „dziadzia-ramola” również nikt nie potrzebuje, natomiast na zamiłowaniu do kwiatów zyskują warszawskie kwiaciarki.

Sipowicz wyznaje wolność osobistą, wolność wyboru oraz wolną miłość.
Tę ostatnią praktykował skutecznie z Olgą Jackowską już w 1976 roku, czego owocem był ich syn. Zapewne rewolucyjny stosunek do życia oraz wrogość do kościoła katolickiego, spowodowały, że Jackowska przez następne osiem lat wmawiała swojemu ówczesnemu mężowi Markowi Jackowskiemu, że to jego dziecko.
Był to pewnie swoisty bunt przeciw religii i zaściankowym przykazaniom bożym. Wraz z kochankiem jednym ruchem „załatwili” dwa przykazania – to się nazywa skuteczność i nowoczesność!

Dziś już jako małżonkowie - para „geriatryków-hipisów” (choć Jackowska była bardziej „Punk”) wypisują totalne głupoty - prowokują i lansują własne urojenia, ku uciesze właściciela bloga.
Powołują się na informacje ze środowisk zbliżonych „do Pałacu Prezydenckiego” oraz raz jeszcze głoszą, głoszone już wcześniej tezy Palikota.
Człowiekowi rozsądnemu trudno wszak będzie uwierzyć, że pokraczna para miała, ma, bądź kiedykolwiek będzie miała jakieś powiązania z Pałacem Prezydenckim. Co najwyżej (a i to nie sprawdzone) z Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie za sprawą uwielbienia dla jego niegdysiejszego patrona.

Śmiesznie brzmią, w ustach zramolałych hippisów, hasła i poglądy, które przynależne są wiekowi dojrzewania. Śmieszne wydają się naigrywania z moherowych babć, szczególnie gdy osoba w wieku tychże tego dokonuje. Śmieszne wydają się teorie głoszone przez osoby o mętnej i pełnej używek przeszłości, szczególnie dotyczące postaw moralnych.
W końcu śmiesznymi są nagłe nawroty wspomnień z dzieciństwa i wymyślane na zamówienie erotyczne przygody z duchownym.
Śmieszni są Jackowska i Sipowicz.
Czekamy na dalsze traumy z dzieciństwa: gwałt przez mleczarza, katowanie przez tramwajarza oraz męki fizyczne zadawane przez siepaczy z PiSu. Czekamy na kolejne śmiałe teorie dotyczące tragedii smoleńskiej...
Idiotów nie sieją, idiotów... tworzy Palikot.

niedziela, 11 lipca 2010

Rebus VIP-owski - rozwiązanie!

Zgodnie z zapowiedzią – dziś upływa termin składania rozwiązań konkursu.
Wszystkie odpowiedzi były pięknie i zasługują na nagrody, jednak prawidłowa odpowiedź brzmi:
GRABIA BRONISŁAW KOMORUSKI HERBU KURCZAK (KORCZAK?).
Poniżej graficzne rozwiązanie quizu.

sobota, 10 lipca 2010

Bronko Mor – Blidą do nieba (Na Blidzie gdzie trzeba)

Znany i lubiany artysta estradowy Bronko Mor lansuje nowy hit!
KLIKNIJ W OBRAZEK i POSŁUCHAJ!

Jak wiadomo, nie pozostało niezauważone przez społeczeństwo spotkanie z mężem tragicznej zmarłej Pani Barbary Blidy. Choć Panowie nigdy wcześniej nie widzieli się, to dogadali jak przysłowiowe „stare konie”. Nic dziwnego, że tak miłe i cudo-wyborcze spotkanie stało się tematem nowego szlagieru.

czwartek, 8 lipca 2010

Rebus VIPowski.

Kto to jest? Jak brzmi prawdziwe imię i nazwisko oraz tytuł osoby na zdjęciu?
(odpowiedzi proszę wpisywać do 10.VII)

wtorek, 6 lipca 2010

Blida z Nędzą II


Krew na rękach Palikota.

Zachęcony staraniami Janusza Palikota, o wyjaśnienie sprawy katastrofy smoleńskiej, idąc drogą pana posła, czyli drogą prawdy postanowiłem, co następuje:

Raz i na zawsze chcę wyjaśnić sprawę jego ojca, Mariana Palikota. Pragnę rozwiać wątpliwości i potwierdzić najbardziej prawdopodobne hipotezy tajemnicy jego życia oraz śmierci.

Skoro poseł Palikot tak zdecydowanie prowadzi walkę o prawdę, mam nadzieje, że wspomoże też te działania dotyczące wyjaśnienia historii własnej rodziny.

Bardzo prawdopodobną hipotezą, krążącą po ziemi lubelskiej jest hipoteza okupacyjnego szmalcownictwa Mariana Palikota. Czy ktoś wie dlaczego Marian Palikot w okresie powojennym (1945-47) stał się nagle człowiekiem zamożnym?

Czy ktoś ostrzegł Mariana Palikota, gdyż ten zniknął nagle z Biłgoraja na kilka miesięcy w momencie gdy ocaleli z getta Żydzi zwiezieni na rynek, wskazywali polskim żołnierzom miejskich „szmalcowników”.

Czy to prawda, że w okolicach 1963 roku zgłosił się do niego niejaki Jakub Schulmann, człowiek który opłacał się Palikotowi w czasie okupacji. Ów człowiek cudem uniknął śmierci w komorze gazowej, gdyż udało mu się zbiec z transportu, do którego trafił za sprawą Mariana Palikota i jego denuncjacji. Po prostu nie miał się już czym opłacać i dla szmalcownika nie stanowił atrakcji. Wizyta Schulmanna zrobiła podobno duże wrażenie na rodzinie Palikotów oraz sąsiadów. Na szczęście dla nich na posterunku był przyjaciel , ówczesny szef KM PZPR Dechnik , który nakazał aresztować Schulmanna pod byle pretekstem. Dalej losy Schulmanna nie są znane.

Czy ktoś zbadał (autentyczną) przyczynę śmierci Mariana Palikota? Jeżeli nie, zadam kolejne pytanie oparte na hipotezie. Czy jest prawdą, że ojciec posła P. w dniu śmierci „balangował” przez cały dzień. Pił na umór i łajdaczył się po mieście. Alkohol w ilościach przekraczających zdrowy rozsądek doprowadził pod wieczór do zatrzymania akcji serca. Marian Palikot zmarł pod murem własnego domu – zapity do nieprzytomności. Pikanterii dodaje fakt, że ponoć świadkiem śmierci ojca był syn Janusz.

Istnieje hipoteza, że są naoczni świadkowie, którzy widzieli, że latorośl Palikotów nie była w ogóle zainteresowana ratowaniem ojca i widząc konającego go, oddaliła się czym prędzej.
Niestety wyrzuty zakrwawionego sumienia Mariana Palikota wpędziły go w zabójczy nałóg i przysporzyły wstydu całej rodzinie. Wstyd był tak wielki, ze rodzony syn wolał dać umrzeć ojcu niż słuchać opowieści o zbrodniczej przeszłości ojca i jego pijaństwie.
Wiele lat później tak poseł pisał o wzajemnych stosunkach z ojcem „Mieliśmy trudny kontakt. Nie obyło się bez konfliktów (..) Nie przeprowadziliśmy ze sobą tej najważniejszej rozmowy.”

Powyższe hipotezy sugerują, że zarówno szmalcownictwo (donosicielstwo) jak i alkoholizm Janusz Palikot odziedziczył w genach. Jak mówi jedna z hipotez, jego donosy w czasie studiów, w okresie stanu wojennego pomogły aresztować wielu prominentnych działaczy ruchu studenckiego.
Co do alkoholizmu sprawa jest prostsza, gdyż gro internautów na własne oczy widziało Palikota pijącego wódkę prosto z butelki w miejscu publicznym, na dodatek w obecności dziennikarzy i osób postronnych. Typowe zachowanie osoby „w ciągu alkoholowym”.

Dopiero po wyjaśnieniu powyższych hipotez, będzie można poznać prawdziwe oblicze pana P. oraz historię jego rodziny. Drążmy.