Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gazeta Wyborcza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gazeta Wyborcza. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 listopada 2015

Komitet Obrony...

-->
Pedalska brać ze stajni na Agorze organizuje się (nie mylić z onanizowaniem, co też jest prawdopodobne).
Czynu! – krzyknięto. 
PiS w granicach zamachuje się i ksenofobuje przeokropnie.
Pewnie już niedługo na Roma, każą mówić Cygan, na afropolaka czy też afroniemca z afroluksemburczykiem – murzyn mówić będą. Co gorsza, za Żyda powiezą Żyd!
„Bracia nasi, którzy są siostrami, do broni – pilniczki w ręce, szpilki na nogi  plisowane w kratę na dupska i na barykady!“
Tako rzekł Mateusz Kijowski, po czym tampon wymienił i odśpiewał „... a kolor jego jest czerwony, bo na mim robotnicza krew...“, gdyż taki okres wtedy miał.
Do boju o demokrację!
W Rzecpospolitej Demokracja jest zagrożona – brońmy jej!

Konia z rzędem temu, kto w Polsce demokrację kiedykolwiek widział.
To, że agorczyk w sukience - Kijowski lepiej zapewne zna historię pederastii niż własnej ojczyzny - nie dziwota.
Jak on, sęk ze sztachety w polnej latrynie chce bronić czegoś, czego nie ma i nie było nigdy!?
Od 966 aż do 1795 roku panował raczej zamordyzm, czyli monarchia - co dzisiaj ludzie przygłupi (czyli spod znaku czerwonej flagi) określili by terminem faszyzm.
Później przyszły rozbiory, a co zatem idzie (zdaniem czerwonych) zapanował skrajny faszyzm. Demokracji dalej nikt nie widzial.
W 1918 roku Polska odzyskała niepodległość. Bałagan przez kilka lat był przeokropny oraz Sowiecka nawała. Demokracja również się nie wykluła.
W 1926 roku Piłsudski zamachnął się majowo i aż do 1939 roku panowała raczej dyktatura (Faszyzm, jak powiedzieli by ludzie z Agory).
1939-1945, to okres hitlerowskiej (faszystowskiej) okupacji.
„Wyzwolili“ nas sowieci w 1945 roku i trzymali za mordę aż do 1989 roku.
Póżniej przyszedł Mazowiecki ze swoimi „nawróconymi komunistami“ i kolejne ekipy III RP, które eksperymentowały na żywym organizmie.
Uwłaszczono komunistów, wyprzedano gospodarkę – dawni partyjni notable, oraz cwaniaki, którym udało podłączyć się pod zwycięski obóz, stali się jeszcze bogatsi a biedni jeszcze biedniejsi.
Wreszcie w  2004 roku anektowała nas Unia Europejska i zapanował  (aż do dziś) euronazizm oraz homonazizm, w swojej strukturze podobny do monarchii absolutnej, z tym że w monarchii władca był na ogół człowiekiem mądrym.

Do księgi bajek raczej, a nie na czołówki gazet pasuje Kijowski w sukience i ze swoim „kumitetem“... Równie dobrze mógłby powołać Komitet Obrony Czci Michnika – tak samo absurdalne.

sobota, 20 grudnia 2014

Sto jaj i dwa zęby

--> -->
Naciągana setka, głównie esbeckich emerytów demonstrowała pod sejmem. Są oni przeciwni finansowaniu obiektów Świątyni Opatrzności Bożej z budżetu państwa.
Całość, pod hasłem „inicjatywa  obywatelska“ zorganizował „gazetowyborczy produkt“ pod nazwiskiem Jerzy Jażdżewski.
Jażdżewski, to wolnomyśliciel i wolnościowiec, ale innej kategorii.
W jego przypadku wolnomyślicielstwo oznacza prawdopodobnie powolny tryb myślenia a nie nieskrępowaną myśl.
Jest bowiem Jażdżewski redaktorem naczelnym czegoś, co zwie się Liberte!
Owo Liberte! to pismo (jak sami podają) liberalne, promujące idee kaptalistyczne przy rzetelnej analizie rzeczywistości. Nienawidzące populizmu.
Współdziała dlategoż ono z takimi tuzami wolnomyślicielstwa kapitalistycznego, jak Gazeta Wyborcza Fundacja Batorego oraz własna rada patronacka, w skład której wchodzą m.in. Witold Gadomski, Jan Hartman, Ireneusz Krzemiński, Janusz Lewandowski, Andrzej Olechowski, Marek Safjan, Tadeusz Syryjczyk,  Adam Szostkiewicz, Jan Winiecki, Jerzy Pomianowski, Paweł Śpiewak.... oraz zwany „małym pisarzykiem z Florencji“, profesor od niczego - Wojciech Sadurski.
Właściwie, to gdyby jeszcze dodać do tego towarzystwa Bolesława Bieruta oraz Władka Gomułkę, to nie odstawali by od reszty.
Całe to towarzystwo o nieskrępowanej myśli ale w nawiasach ograniczonej skrępowanym rozumem półmózgownicy od czasu do czasu podryguje, by truchła uznając za zmarłe, jeszcze nie pochowano.
Doktrynalnie nienawidzący populizmu - Liberte’anie muszą nienawidzić sami siebie, dlatego też (ze wstydu lub obrzydzenia) nie pokazują się zbyt często.
Tak było też dziś pod sejmem.
Jedynie Jażdżewski, osamotniony i bez wsparcia reszty „ciała liberalnego“ kład do łbów, stu zgonionych na okoliczność esbeckich emerytów populistyczno-neobolszewickie pierdoły, co powodowało aplauz geriatrii.
Jest wielce prawdopodobne, że zdecydowana większość z uczestników imprezy, była przekonana, że chodzi o bierutowską agitkę i mówił na niej towarzysz Jakub Berman a nie liberalny Jażdżewski.
Dużo to się nie pomylili.

Patrząc na oblicza „demonstrantów“ komentarze same się nasuwają.
Ech, ile skatowanych istnień w kazamatach esbeckich... Ile wyrwanych paznokci.... ile donosów do bezpieki... a dziś tylko transparent  dreptanie w miejscu.
Oj, kiedyś to inaczej by się z tym klerem rozmawiało!
Jak ulał do dzisiejszego wydarzenia pasuje stary dowcip z epoki komunistycznej, nieco tylko na potrzeby chwili zmodernizowany.
Pytanie: Co to jest, dwieście zębów i dwa jaja?
Odpowiedź: krokodyl!
A co to jest dwieście jaj i dwa zęby?
Odpowiedź: demonstracja „liberałów“ od Jażewskiego!

piątek, 17 stycznia 2014

Trynkiewiczofobia


Mariusz Trynkiewicz. To temat najbardziej absorbujący najbardziej “opiniotwórcze” media w Polsce. Od ponad trzech tygodni  Mariusz Trynkiewicz dodstarcza pożywki medialnej w sposób kompleksowy wielu stacjom telewizyjnym i prasie.
Niektórym, jak np. TVNowi Trynkiewicz ratuje życie, bo temat dyżurny jakim jest podłość Kaczyńskiego i dobroć Owsiaka stają się już nudne.
Trynkiewicz, można powiedzieć spadł im z nieba.
Dzieki Trynkiewiczowi zarabiają także “specjaliści”, który wysyp w TVN jest obecnie duży.
Nie inaczej w “GW”.
Michnik z Blumsztajnem od tygodnia łamią głowy nad losem paskudnego pedofila, wymyślając co i raz nowe sposoby na powstrzymanie go przed ewentualnymi bandyckimi czynami. W wykonaniu “gazetki” jest to oprawione w ramy dbałości o los człowieka -Trynkiewicza, nurzane w humanitarnym sosie, toteż całość ubitej z tego piany jest nikłej jakości.
Dyskusja i wnioski – jałowe.
Ale temat jest i napędza czytelników-lemingów Agorze.
W nurt “trynkiewiczyzmu” rzuciła się też telewizja “publiczna” zwana “braunwizją”.
Jest i będący zawsze na czasie Polsat.
Wśród postaci polityczno-medialnych również trwa walka na najoryginalniejsze pomysły oraz prymat intelektualny.
Zamknąć go – nie zamknąć.
Wypuścić i śledzić.
Nie śledzić, bo to nieludzikie…
Inwigilować w domu – nie inwigilować.
Oczipować – może ocipieć...?
Ocipieć można od pomysłów.
Tu rej wodzą Ryszard Kalisz i Ryszrd Dziewulski. Pięknie mówią i mądrze Julia Pitera oraz Janusz Palikot, blaskiem wypowiedzi powalają Stefan Niesiołowski wraz z  Romanem Giertychem…
Tak właściwie, to cała ta hałastra medialno-polityczna, za obecny stan rzeczy czyli okres prosperity finansowo-celebryckiej winna podziękować panu Premierowi (oraz oczywiście jego Grasiowi z przyległościami), którzy jakoś dziwnym trafem spóźnili się z wprowadzeniem w życie ustwy o odseparowaniu sprawców wyjątkowo okrutnych przestępstw, dzięki czemu już za tydzień Trynkiewicz będzie sobie hasał po kraju jak nie przymierzając pan Tusk po boisku.
Sprawa Trynkiewicza, już całkiem poważnie - spędza też sen z oczu boleściwie nam panującego pana prezydenta Komorowskiego.
Zazwyczaj dający swój cenny acz ciepły głos w sytuacjach nadzwyczaj ważnych (tsunami, ludobójstwo, Majdan), władca żyrandola w Belwederze wyraził głębokie zaniepokojenie sytuacją w kraju po uwolnieniu Trynkiewicza z zakładu karnego. 
Jak to jest w jego zwyczaju, po ojcowsku acz stanowczo, zganił wszytskich wokoło I pogroził palcem za dotychczasowe zaniechania prawne… Do samego Trynkiewicza nie odniósł się.
Może szkoda, ale istnieje prawdopodobieństwo, że Pani Komorowska odwiedzi wkrótce Mariusza Trynkiewicza z pączkami oraz kawą i porozmawia jak matka narodu z marnotrawnym synem.
W końcu rolą prezydentostwa jest łagodzenie konfliktów społecznych.
W efekcie przytulenia do serca Trynkiewicza przestanie od od zaraz nosić mordercze i pedofilskie zamiary, co zostanie natychmiast odczytane jako sukces władzy.
Póki co, fala wątpliwości - kogo pierwszego zabije i gdzie, zalewa Polskę, choć po mojemu pierwsze co zrobi Trynkiewicz, to uda się do siedziby partii Janusza Palikota i wstąpi w szergi “Twojego Ruchu”.
Tam i poglądy bratnie i zamiłowania wspólne i orientacje podobne… Razem raźniej.
Dopiero później (oby nie) będzie próbował gwałcić i mordować.

Czy istnieje problem Trynkiewicza?
Istnieje.
Czy musiał zaistnieć?
Na to pytanie niech odpowiedzą wielbiciele humanitaryzmu, którzy likwidując w polskim prawie karę śmierci zafundowali nam 25 lat utrzymywania mordercy i obecny strach przed jego powrotem na łono społeczeństwa.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Kabaret Dupek: "Dziura" wyk. Mariusz i Adam

Kolejny skecz kabaretu "Dupek" - tym razem szmonces w wykonaniu mistrzów humoru. Szefowie TVN i "GW" jak zawsze żartują z siebie i swoich znajomych.


poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Przystanek Woodstock: Skatowany dziennikarz Miecugow!

-->
No to pobili nam MIecugowa – powiedziała M.
Którego Miecugowa, Pani M.? Ja znam dwóch Miecugowów: jeden jest dziennikarzem w TVN. Służy postkomunistom oraz władzy tuskowej i prowadzi  „Szkło Kontaktowe“ przez co już całkowicie ogłupiał, a potem znam jeszcze Brunona Miecugowa, co za Stalina domagał się kary smierci dla biskupa Kaczmarka. Obu nie ma co żałować – powiedziałem po „szwejkowemu“
Nie wiem, ...chyba tego pierwszego, bo drugi już nie żyje – zbyła mnie M.
Jak  to pobili, gdzie? Na Woodstocku? – spytałem już na poważnie.
Przed oczamu zrazu stanął mi (a właściwie poleżał) pokrwawiony redaktor TVN, otoczony grupą lekarzy, sanitariuszy oraz ochroniarzy.
Ja to się stało?
Kto to zrobił?
Nie wiem, tyle tylko napisali – odpowiedziała M.
Ponieważ byłem akurat w trakcie konsumpcji sobotniego meczu ligowego Legii z Podbeskidziem, poczekałem do końca transmisji i zagłębiłem się w internetowe przekazy z miejsca tej zastraszającej zbrodnii.  
Zatem czytam:  „Woodstock 2013: Miecugow pobity, premier Tusk komentuje“, „Miecugow uderzony na Przystanku Woodstock“, „Grzegorz Miecugow pobity“, „Grzegorz Miecugow spoliczkowany na Przystanku Woodstock“, „Miecugow pobity na Woodstock“...
Tragedia! Ciekawe kiedy chłop wyjdzie ze szpitala...?
Zaglądam na YouTube,  może jakiś film z zajścia będzie....
Jest!
Oglądam.
Jest tak: siedzi dwóch gości, to MIecugow i Andrus.
Wpada facet z tablicą „TVN Kłamie“ i klepie dwa razy Miecugowa po klacie oraz raz daje klapsa w (chyba) ucho.
I to koniec, bo wreszcie ochroniarze interweniuja.
Zdejmują faceta ze sceny.
Może to nie ten film, może pomyłka – pomyslałem.
Nic innego nie znajduję, to musi być to okrutne pobicie.
Następnie oglądam TVN.
Kobieta-koń mówi.: „Na przystanku Woodstock jeden z uczestników rzucił się na Grzegorza Miecugowa z pięściami...“
Oglądam film z zajścia raz jeszcze – to chyba nie to!
Nikt się nie rzuca, czy z pięściami czy bez.
Może dopiero ktoś miał zamiar?

Faktem jest, że mogło być gorzej, gdyby nie ochrona, która bohatersko po trzech szturchancach zadanych redaktorowi, powstrzymała napastnika.
Tu panowie z „securitas“ wykazali się wielką odwagą i szybkością działania.
Podobnie zresztą jak siedzący vis-a-vis Miecugowa Artur Andrus, który poderwał swój pokaźny tyłek dopiero po drugim klepnięciu Miecugowa i to tylko po to, by go spowrotem podadzić.
W każdym razie Grzegorz Miecugow zachował się jak profesjonalista, jakby nic innego w zyciu nie robił, tylko nadstawiał się do klepania.
Po całym zajściu przełknał ślinę, popatrzył ze spokojem i wycedził „Tak się trafia na YouTuba“.
A tłum głośno skandował: „przepraszamy“ jakby to on nasłał faceta na Miecugowa.
Piękna akcja, piękny scenariusz. Wzruszenie nie daje pisać...

Tłumy na sali, internet pełen Miecugowa, dramatyczne wieści na TVN... jeszcze tylko nie widziałem „wyborczej“, ale znając michnikoidów pewnie będzie tam coś w tym guście:
„Woodstock: próba zabójstwa na tle antysemickim“
I dalej: „Faszystowskie macki sięgają coraz dalej. Wczoraj na Festiwalu Miłości organizownym przez postępowe, lewicowe siły pod przywództwem Jurka Owsiaka, miał miejsce nazistowski wybryk. Brutalna (i brunatna) napaść na znanego ze swoich słusznych i postepowych poglądów Grzegorza Miecugowa, którego tylko cudem udało się uratować przed niechybną śmiercią z rąk obłąkanego faszysty, to dowód na ciągle odradające się w Polsce antysemtyzm, kseno i homofobię. Ze źródeł zbliżonych do policji dowiedzieliśmy się, że badane są powiązania napastnika z Kaczyńskim, Radiem Maryja oraz Hesbollahem i Brunonem K.
Jak nas poinformowano, jest niemal pewne, że Miecugow miał zginąć trafiony w czoło z ręcznej haubicy zamontowanej w nogawce faszystowskiego napastnika.
Pan Premier Tusk już potępił nazistowski wybryk, ustawił w oknie Menorę i zapowiedział Wniosek Do Trybunału Stanu o pociągnięcie do odpowiedzialności karnej Kaczyńskiego wraz z Hassanem Nasrallah’em i (zaocznie) Romanem Dmowskim.
Ofiara nazistowskiego napadu, skatowany redaktor Miecugow powoli dochodzi do zdrowia pod okiem najlepszych lekarzy specjalistów“.

piątek, 3 maja 2013

Orzeł Może albo Może Orzeł?

-->
Stukniete wymyśliło sobie nową akcję.
W przeddzień święta 3go Maja zarządziło, że wszyscy nowi patrioci mają się cieszyć.
Toteż inteligentne inaczej  wpadło na pomysł, że ogłosi hasło „Orzeł Może“ i przez to zapanuje ogólna radość. Do tej pory w kraju panowało podobne hasło „Każdy orze, jak może“ ale to nowe skoro podobnie, to pewnie też się przyjmie.
Bliżej nie wiadomo o co chodzi, ale chyba o to żeby lizać orła z czekolady, którego przed Pałacem Prezydeckim ustawiło.
Orła wykonał E. Wedel czyli Cadbury, co oznacza, że jest to podobno Orzeł Polski Bielik na licencji brytyjskiej.
Naukowcy mówią, że czekolada wpływa na samopoczucie, toteż liżący będą się cieszyć i radować. Już kilka onych w akcję się zaangazowało i poszło lizać orła.
To Malajkat, Dudziak, Sojka, Poniedziałek, Wolszczak i jakieś tam inne one.
Medialnie akcję wspiera „Trójka“ i „Gazeta Wyborcza“.
To teraz będzie tak, że Polaków patriotyzmu uczył będzie żyd-komunista z brata zbrodniarza i ojca bandyty.
Ma to być podobno inny patriotyzm – wesoły!
Może dlatego na plakatach jakiś dziwaczny stwór „ptakopodobny“ napaćkany jest na fioletowy baner. Pewnie tak dla śmiechu.
Tylko co to ma z Polską wspólnego?
Każdy średnio zorientowany w googlach obywatel, może wyśledzić, że taki kolor jest na fladze Kataru (to takie państwo arabskie z którym niejaki Grad miał  budować potęgę Stoczni Gdańskiej) a nie Polski.


Dla przypomnienia pana Prezydenta oraz Michnika i Jethonównej – flaga Polski to jest w kolorach Biało-Czerwonych...
Wynika z tego, że cała ta akcja to taki zabwny dowcip. Może towarzystwo Polsko-Katarskie maczało w tym paluchy...?
Na specjalną uwagę zasługuje zgrabne hasło na bannerze, które sugeruje, iż autor należy prawdopodobnie do Ruchu Palikota. Po prostu najarał się i tyle.
Wszystko razem wzbudza faktycznie sporą dawkę uśmiechu.



Moim zdaniem na bannerze nieopatrznie popełniono duży błąd. Nazwa akcji została przez pomyłkę zniekształcona. Po prostu ktoś przestawił wyrazy. To nie „ORZEŁ MOŻE“ a „MOŻE ORZEŁ?“ winno być napisane pod ptakopodobnym obiektem. Takie pytanie o skojarzenia odnośnie „ptoka“ z delikatną podpowiedzią... A hasło... do niczego. Ja proponuję lepsze.


W tym miejscu zaproponuję kilka innych wersji bannera. Oczywiście skierowane one będą do tych bardziej nowoczesnych, z rodziny michnikoidalnych...
Na początek dla „wielkich polaków“ – elyt III RP.


 Coś dla  „tropiących“. Oczywiście ‚antysemityzm“ i „faszyzm narodowy“...

 
Teraz coś dla ekologów i tych z PSL...

 
...i coś dla czytelników „GW“ oraz tych z „Kumitetu Poparcia Bul-Bula“ i im podobnych...

 A na koniec banner specjalnie dla pomysłodawcy kolorystyki oraz (już pewnie) honorowego prezesa towarystwa Polsko-Katarskiego...


czwartek, 3 stycznia 2013

Debil ubył, debil przybył....


Jak się okazuje stan debili w „Gazecie Wyborczej“ musi się zgadzać.  Ledwo pozbyto się jednego, bolesną pustkę  wypełnił drugi.
Wielkiego improwizatora i miłośnika muzycznej fantastyki stosowanej Pacewicza Piotra, wyp... przez Michnika z roboty, zastapiła Agata Kondzińska, również paranormalna muzyczna improwizatorka.
Dziwnym zbiegiem okoliczności, debilną brać z „GW“ do muzyki fortepianowej niezwykle ciągnie, po czym własnie ich poznać można. 
Nieuctwo na poziomie szkolenia podstawowego w klasie fortepianu, czy może cierpienia z powodu braku instrumentu?
To trudno powiedzieć.
„Słynny kardiolog, o rękach cenniejszych niż wirtuoz pianista, bo ratujący nimi życie, idzie przez główny hol swego szpitala, ręce ma skute...“ – bełkotał niegdyś kiczowaty Pacewicz
„Propaganda antyrządowa i mord smoleński, to dwa fortepiany, na których PiS grał Polakom przez cały rok ...“ – bredzi obecnie w stylu mistrza kiczu – Kondzińska oraz dodaje tęskno i pianissiomo  -  „Nowych instrumentów w orkiestrze Jarosława Kaczyńskiego nie widać....“
Takie to muzyczne obsesje i tęsknoty za talentem objawiają się w „gazowybie“...
Aby pozostać w miłym temacie dziennikarskego muzykowania, nieśmiało zasugeruję pani Kondzińskiej wewnątrzredakcyjny koncert, powiedzmy w wykonaniu samego Adama Michnika.
Tylko ten fortepian nie za bardo pasuje.... zbyt Chopinem pachnie.
Ale mogą przecież być skrzypce. Tak, mały koncert Michnika na skrzypeczkach, powiedzmy na dachu w Agorze.... a pani redaktor to pięknie opisze, że nawet Pacewiczowi oko zbieleje.

środa, 28 listopada 2012

Kreowanie męczenników


„Gazeta Wyborcza“ postawiła krzyżyk na Olejnikowej i Gronkiewicz-Waltz.  
Dzisiaj, powołując się na swoich informatorów, zamieściła materiał opisujący, jakoby niedoszły i domniemany zamachowiec Brunon K. zamierzał wyżej wymienione panie ukatrupić.
Skąd taka wiadomość?
‚GW“ posiada swoich ludzi u Bondaryka, toteż ma pewne i sprawdzone informacje   z pierwszej reki. To nie ulega watpliwości, co „bondarykowe“ wymyślą – gazetka już o tym wie.
Zastanawia tylko, po co „tuba luksemburgizmu“ taką informację w ogóle podaje?
Brunon K. siedzi w areszcie (i pewnie posiedzi jeszcze trochę) więc nie zagraża nikomu, a głupie i nieodpowiedzialne, nastawione na kasę njusy mogą wykreować jego następów. Mało to w kraju kretynów?
Nie wydaje mi się, że złożona z doświadczonych i zaprawionych w medialnych bojach funkcjonariuszy „Gazeta Wyborcza“ tego wszytskiego nie wie.
Zatem jest to działanie celowe?
Czyżby poświęcenie w imię politycznego celu - wykreowania męczenników III RP?

środa, 4 lipca 2012

Tytułem „dobrego“ tytułu!


Gdy nie wiesz gdzie szukać idioty i bydlaka, otwórz strone „Gzety Wyborczej“ albo Onetu i takowy znajdzie się sam. 
Żydokomunistyczna sitwa z Agory oraz ich pomagierzy z onetu nie ustają w walce z przejawami polskości w życiu publicznym i niszczą wizerunek każdego nie pomijając osób nieżyjących.
Każego, kto w swoim życiu odważył się sprzeciwić sitwie o komunistycznych i sowieckich korzeniach.
Michnik i spółka są pamiętliwi. Na pozór kwestie historycznie nie zajmuja funcjonariuszy Agory w sposób szczególny, bo teraz to raczej „czas pederastów“ lecz gdy tylko nadchodzią okoliczność ku temu, zwyczaje ubecko-sowieckie wyniesione z domów rodzinnych biorą górę.
Nieraz przybiera to formy odpowiadające stanowi skretynienia totalnego, jak na przykład wczorajsza informacja o kłopotach prezydenta Gruzji Saakaszwilego.
Czym podpadł Saakszwili „michnikoidom“?
Ot, po prostu wspierał ze wzajemnością Prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Obecnie specjalna grupa kretynów – funkcjnariuszy z „GW“ preparuje domniemane afery prezydenta Gruzji oraz zajmuje się tworzeniem „czarnego pijaru“ owemu przywódcy.
Jakoś dziwnie nie przeszkadzają kretynom z „GW“: ludobojstwo żydowskich (izraelskich) przywódców, gangsterka światowa Baracka Obamy, zamordyzm rządu chińskiego itp...
Ważne, że sojusznik NATOwski, głowa państwa, które jako jedyne sprzeciwia się  postsowieckiej i zbrodniczej machinie kierowanej przez oficera KGB Putina, ma „problemy w kraju“ ku wielkiej uciesze „GW“!
Zresztą tak na prawdę nie chodzi wcale o Saakaszwilego.
Chodzi o zestawienie kłopotów przywódcy Gruzji z osobą Śp. Prezydenta Kaczyńskiego.
Pokazanie, że Kaczyński zadawał się z człowiekiem, który nie jest „wporzo“ i „spoko“!
Jak nie inaczej interpretować ten fakt, skoro pod materiałem o wymownym tytule: „Kłopoty przyjaciela Lecha Kaczńskiego“ widnieją tagi: Lech Kaczyński, Gazeta Wyborcza, Korupcja, Micheil Saakaszwili, Polityka, Gruzja, Inwestycje.
Warto zwrócić uwagę, że pierwszym tagim jest: Lech Kaczyński, natomiast matriał opowiada o Saakaszwilim!
Co to sugeruje?
A każdy niech sobie dopowie, w każdym razie wytrawni UBecy z epoki Bieruta pogratulowali by „michnikoidom“ z GW i onetu.

--------------------------------
A gdyby tak napisać materiał o pedofilii przyjaciela Michnika – Daniela Cohn – Bendita? Widzę taki tytuł: „Pedofilia przyjaciela Adama Michnika. Czy tylko zboczeniec może przyjaźnić się z dewiantem?“  I do tego dajemy tagi: Adam Michnik,  pedofilia, zboczenie, dewiacja, zły dotyk, Gazeta Wyborcza, Daniel Cohn-Bendit.

Można też tak: „Żydowscy oprawcy z Getta. Okrutni pomagierzy Stroopa“ (rzecz o policji żydowskiej współpracującej z hitlerowcami) i do tego tagi: Żydzi, mordercy, zagłada getta, cywile, Niemcy.

Albo tak: „Zbrodnie na ludności polskiej partyjnych towarzyszy ojca Adama Michnika“ (rzecz o KPP i KPZU) i oczywiście tagi: Adam Michnik, komunista, Komunistyczna Partia Polski, komunizm, Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy, Żydokomuna, sowiecka agentura, Ozjasz Szechter.

niedziela, 1 lipca 2012

…a u was murzynów biją!

Śledcza Olejnik Monika zabrła głos w sprawie “afery” dwóch kretynów Wojewódzkiego i Figurskiego.
Recz jasna szło o chamskie wypowiedzi nt. Ukrainek i tego co w/w chłopaki im zrobią a czego nie zrobią.
Ponieważ grupa obrońców  głupoty powiększyła się do wystarczających już rozmiarów, Komitet Centralny Polskiej Zjednoczonej Bandy Rozbójniczej, który czuwa nad ogłupianiem gawiedzi zadecydował, że teraz pora na atak od “zadka” czyli  zestawienie wypowiedzi dwóch głupków z innymi kontrowersyjnymi deklaracjami przeciwnej strony politycznej.
Tak żeby bądź ośmieszyć problem, bądź go zdepecjonować.

"Kuba Wojewódzki znalazł się w gronie tych, którzy obnażają polskie stereotypy. Księdza Rydzyka, który mówił na Jasnej Górze: - Murzyn, patrzcie, nie mył się. Dołączył do posła Górskiego, który powiedział po wyborze prezydenta Stanów Zjednoczonych: - Obama to nadchodząca katastrofa, to koniec cywilizacji białego człowieka" – napisała na swoim blogu śledcza.

Zapewne już banda lemingów od TVN i “GW” złożyła łapki do oklasków oraz przygotowała do wybuchu radości, jednak dla posługujących się rozumem, oczywistem jest, że to nie to samo czyli po co głupieć.

O ile w przypadku kilku postaci z prawej strony politycznej, wiele z kontrowersyjnych wypowiedzi oddawało sens i światopoglądowe orientacje autorów, toteż nie burzy to ich wizerunku ani nie czyni odstępstwa od ideałów do tej pory prezentowanych, o tyle bluzgi Wojewódzkiego z Figurskim przeczą  przez nich okazywanemu światopoglądowi.

Górski czy tez Ojciec Rydzyk, nie ulegają nowomowie poprawego poltycznie lewactwa. Nigdy nie twierdzili, że nazywanie murzyna – murzynem jest obraźliwe dla kogokolwiek a cywilizację europejską tworzyli czarni wojownicy z Afryki Równikowej.
Dlatego też, zarówno Olejnik jak i reszta poprawnego politycznie lewactwa z ich fanami powinni zająć się pospiesznie rzucaniem gromów na Wojewódzkiego i Figurskiego, bez tworzenia atmosfery w stylu “…a u was murzynów biją”.

W końcu, to W. i F. zdradzili ideały lewackie, własnej poprawnej politycznie hałastry czyli sami zaprzeczyli własnemu sumieniu (o ile coś takiego posiadają).
Chyba, że cała ta lewacka szopka, to jeden wielki pic na wodę – a jak zwykle chodzi tylko o kasę i jaja, co w przypadku tzw. “ludzi lewicy” występuje w przyrodzie z niezwykłą pazernością. Zwłaszcza u osobników o “kurzym rozumie”.

środa, 16 listopada 2011

Nie deptać “Stokrotki”!


Chotomska Wanda - Nie deptać stokrotek! (fragment)

Idziemy w tym marszu wciąż naprzód i naprzód,
a tutaj stokrotka pod płotem
Ostrożnie kochani, nie włazić butami
Uwaga! Nie deptać stokrotek!         
(…)
Nie wolno zapomnieć - to ważne ogromnie,
to serce dyktuje ten protest 
na wielkim afiszu stokrotkę narysuj.
Uwaga! Nie deptać stokrotek!
 
----------------------------

Ot zagrzęźli my, a czort karty rozdaje – zdaje się mówić, niczym Pawlak do Kargula - MIchnik do Palikota.
A wszystko przez jednego tajnego współparacownika UB, który zajął się wynajdowaniem w rodzinach innych - dla odmiany jawnych współpracowników UB.
Krótko mówiąc, Niejaki Kotliński Roman, redaktor naczelny Faktów I Mitów oraz poseł z ramienia Ruchu Podtarcia Palikota (choc to akurat określenie nie jest precyzyjne, mając w pamięci inną część ciała, w formie atrapy, eksponowaną nad wyraz, przez fuehrera ruchu), poczuł żal, iż nie posiadał w rodzinie tak zasłużonej dla PRL osobistości jak Monika Olejnik (tatuś pułkownik) i z paskudnej zazdrości przypomniał w swojej gazecie jej rodzinne koneksje.
Przykre to i żałosne, ale cóż zrobić, nie wybieramy sobie rodziców.

Pozycję, którą  w zawodowym życiu Kotliński musiał osiągać własnym, długim jęzorem i aktywną kolaboracja, Monika Olejnik miała “od ręki” – i to bez specjalnych starań.
To może doprowadzić do frustracji.

Sfrustrował się Kotliński niemiłosiernie i wypowiedział otwartą wojnę Olejnikowej, a jako powód czy prowokacje uznając, jej negatywny stosunek do zatrudnienia w piśmie Kotlińskiego zabójcy Ks. Popiełuszki.
Słusznie, bo każdy może sobie zatrudniać u siebie jakich chce morderców czy bandytów – I wara komukolwiek od tego!
Jeżeli komuś żal, to niech sobie poszuka.
Więzienia w Polsce pękają w szwach od morderców-dzieciobójców, pedofili czy zwykłych pospolitych kiziorów-łomiarzy I nożowników.
Nie ma Olejnik czego Kotlińskiemu zazdrościć.

Jasne jest, że Kotliński ogłaszając stan wojenny w stosunkach z Olejnikową wypowiedział też wojne “Agorze”.
Na oskarżenia szefa “FiM” zareagowała “GW”.
Wychodząc z założenia, że wroga najlepiej niszczyć jego własną bronią, poczęła tworzyć mity (fakty zostawiając Kotlińskiemu) o tatusiu p. Olejnik – przydzialając go w epoce PRL do ekipy chroniącej Polskie ambasady a nie do ubeków.
Gdy już opadł gromki śmiech, wytknięto Agorze, że może Pan pułkownik Tadeusz Olejnik faktycznie był ochroniarzem w ambasadach, ale głównie zajmował się inwigilacją osób wchodzących I wychodzących z nich, co zlecały mu służby bezpieczeństwa.

No, i teraz niedawni bracia w socjaliźmie tłuką się nawzajem.
Z jedenej strony Urban, Michnik i cała hałastra z Agory a po drugiej stronie Palikot, Rozenek (wiceurban w NIE!), Nowicka.
Ubaw po pachy - ubek zarzuca ubekowi ubectwo!:))…

Oczywiście specjalizująca się w pisaniu otwratych listów “GW” natychmiast skleciła “list otwarty w obronie Moniki Olejnik”.
Też fajny I śmieszny, z uwagi choćby na autorytety, które się pod nim podpisały:
Marek Balawajder, Wojciech Czuchnowski, Grzegorz Gauden, Mariusz Gierszewski, Bertold Kittel, Katarzyna Kolenda-Zaleska, Grzegorz Miecugow, Roman Osica, Adam Wajrak, Ewa Wanat i Dominika Wielowieyska.

Wtajemniczeni mówią, że to grupa inicjatywna powstającego właśnie Towarzystwo Ochrony Stokrotki… a hymn ich na wstępie!

czwartek, 27 października 2011

Rodacy Adolfa Hitlera na pomoc Michnikowi z Blumsztajnem

Aż do czerwca 1941 roku hitlerowskie Niemcy wspólnie z sowiecką Rosją dokonywały aktu niszczenia polskości na okupowanych przez nich ziemiach.


Wydarzenia z września 1939 roku pozwoliły obu bandyckim systemom na bezkarne akty pospolitych zbrodni oraz coraz częstsze akty zbrodni politycznych.
Dla obu okupantów powód eksterminacji był jasny:

- bo jesteś Polakiem (denn du bist ein Pole, потому что ты поляк)
- bo jesteś polskimi patriotą (denn du bist ein polnischer Patriot, потому что вы польским патриотом)


Choć drogi zbrodniarzy-okupantów już w 1941 roku rozeszły się, nie złagodziło to terroru na okupowanym terenie. Wręcz przeciwnie zarówno hitlerowcy jak i sowieci wzmogli akty ludobójstwa wobec ludności polskiej, prześcigając się w jego natężeniu i metodach.

Druga wojna światowa kosztowała Naród Polski ponad sześć milionów ofiar wymordowanych przez Niemców w latach 1939-45 oraz blisko dwa miliony wymordowanych przez tzw. „armię czerwoną” wraz z NKWD w latach 1939-53.

Zbrodnie rosyjskie oraz niemieckie na polskim narodzie nie dotyczą wyłącznie okresu II wojny światowej. Tak się złożyło, że zarówno jedni jak i drudzy sąsiedzi , od zarania dziejów naszej państwowości pozostawali naszymi śmiertelnymi wrogami i zawsze czerpali siłę z naszej słabości.
Tak było, jest i zapewne będzie.

Nie zmieni tego żadna polityczna poprawność oraz unia europejska.
Nic dziwnego, że wszelkie dni chwały oręża polskiego oraz rocznice państwowe są przez wrogów Polski odbierane jako wyjątkowo upokarzające.
Dzieje się tak z prostej przyczyny – dotyczą w przeważającej większości dat ich klęsk.

X X X

Nie inaczej jest z rocznicą odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 roku.
Data 11 listopada jest wyjątkowo znienawidzona przez Niemców i Rosjan.
Jednym przypomina definitywny upadek potęgi germańskiej a drugim upadek cywilizacyjny całego narodu. Dodając do tego upokorzenie, jakim było ustanowienie Państwa Polskiego na ziemiach niegdyś zagrabionych przez zaborców – nie trudno o akty nienawiści i próby storpedowania Święta.

Niestety, jak to bywało w historii Polski już nieraz, zdrajców i „usłużnych” wobec „szwabów” i „ruskich” znajdzie się przynajmniej zastęp.

Dziś, kilka dni przed uroczystościami obchodów rocznicy Odzyskania przez Polskę Niepodległości, kolaboranci rosyjsko-niemieccy nawołują do bojkotu i blokady Marszu Niepodległości.

Do blokady przemarszu sił patriotycznych, do bojkotu Polskiej Flagi, do zadym i bandyckich ekscesów na trasie marszu legalnego pochodu.

Co im przeszkadza najbardziej?

Polskość im przeszkadza, tak jak niegdyś hitlerowskim i sowieckim zbrodniarzom przeszkadzała.
Kłują w oczy patriotyczne zachowania, demonstrowanie polskości, przypomnienie ofiar zbrodni niemiecko-sowieckich.

Po raz już drugi antypolską akcję „nakręca” Gazeta Wyborcza, swoimi osobowymi korzeniami sięgająca tradycji Komunistycznej Partii Polski i tradycji idei Róży Luksemburg.

Zapraszani są na zadymy i antypolskie ekscesy młodzi komuno-faszyści - rodacy Adolfa Hitlera ze szwabskiej „Antify”. Mają oni pomóc rodzimej „targowicy” uniemożliwić uczczenie rocznicy powstania Państwa Polskiego.
Jak niegdyś hitlerowscy prowokatorzy w przeddzień wybuchu II wojny Światowej, szwabscy zadymiarze również nie powstrzymają się przed niczym.
Wspierani przez rodzime komunistyczne (antypolskie) bojówki, doprowadzą do konfrontacji i starali się będą ośmieszyć Polskę i Polskie Święto.

Dzień 11. Listopada będzie wielkim egzaminem dla państwa Polskiego.
Czy siły porządkowe zdadzą egzamin?
Czy udaremnią bandyckie prowokacje faszysto-komunistów z Niemiec i rodzimych łachudrów?
Czy policja państwowa jest w stanie wystąpić w obronie czci i honoru Państwa Polskiego skutecznie i zdecydowanie, nie cofając się przed użyciem siły wobec bandytów ?

Już 11. Listopada okaże się, czy obecna Polska jest (jak mówił Premier Kaczyński) kondominium Rosyjsko-Niemieckim czy suwerennym i dbającym o narodowe tradycje niepodległym państwem.
Przyzwolenie na ekscesy i uniemożliwienie odbycia się Marszu Niepodległości oznaczało będzie, że pakt szwabsko-ruski obowiązuje nadal i to za przyzwoleniem Polskich władz.

Do końca wierzę, że tak się nie stanie i że szwabski prowokator wraz z krajowym „targowiczaninem” dostanie to, na co zasłużył, czyli po parę pał na pusty kosmopolityczny łeb.

Marzy mi się, że znów zobaczę oblanego juchą, płaczącego homo-sovieticusa Ikonowicza żalącego się do lewackich mediów na brutalność policji, oraz pocieszającego go Blumsztajna dmuchającego w gwizdek po społu z enerdowskim lewako-faszystowskim zadymiarzem.

środa, 12 października 2011

Ze sztucznym penisem i urbanowym ryjem do sejmu

Ten, kto uwierzył w geniusz oraz sukces Janusza Palikota jest durniem do kwadratu.

Cóż może zdziałać bankrut, bez przebicia, z długami - wobec możnych w elektorat i subwencje?
Rzecz jasna, że nic.
Dlatego Palikot, jako genialny twórca partii i charyzmatyk nie osiągnął właśnie nic.
Póki właściciel plastikowego penisa oraz świńskiego ryja wraz z watahą życiowych wykolejeńców i dziwolągów działali po omacku i bez właściwego wsparcia, pies z kulawą nogą, Walter z worami oraz Michnik z gruźlicą nawet go nie zauważali.
Wtedy to Ruch Podtarcia Palikota notował około 1% wspierających go, biorąc oczywiście „zapas” w postaci trzyprocentowego błędu statystycznego.
Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko zmieniło się po niby-to tajnym spotkaniu Palikota z Jerzym Urbanem, około dwóch tygodnie temu.
Nagle stosunek mediów ocieplił się.
Palikot w TVN, Palikot w „GW”, rozmowa z Palikotem, wywiad z Palikotem, debata z Palikotem...
Nawet blondynka „z kropką” oraz Tomasz „bez zęba” Lis dali się oczarować „charyzmatycznemu od niedawna” Palikotowi.
Intensywna, darmowa kampania wyborcza prowadzona w żydokomunistycznych mediach dała rezultaty.
Palikotnicy doszusowali do dziesięcioprocentowego poparcia.

Wielka jest siła i możliwości „Goebbelsa stanu wojennego” wielkie też są jego wpływy.
Nie jest przypadkiem, że z małego „plastikowego penisa” nagle biłgorajczyk stał się wielkim „świńskim ryjem”.
Przecież zarówno Walter jak i Michnik to koledzy Urbana.
Pomogą doraźnie nawet za „friko”, chłopaki rozliczą się już później.
Daję głowę, że pomysł z dewiantami i „frikami” na listach wyborczych RPP, to sprawka Urbana. Że babochłop Rysio/Anna Grodzki(a), Biedroń, Nowicka znaleźli się tam, w skutek nacisków osobnika noszącego przydomek pochodzący od nazwiska najsłynniejszego nazistowskiego propagandzisty.
To samo dotyczy rzecz jasna niejakiego Kotlińskiego oraz Rozenka współpracowników Urbana.
Skoro „Goebbels” płaci, to i wymaga.

Sprzedał się Palikot i dał przysłowiowej d..py stetryczałemu karłowi w zamian za superkampanię wyborczą.
Czy opłaciło mu się to?
Jaki wpływ będzie miał teraz na swoją partię?
Już dziś „z tylniego fotela” całym tym cyrkiem kieruje Jerzy Urban.
To jego ludzie szykowani są na najbardziej prominentne stanowiska w partii i nadają ton i kierunek polityczny ugrupowania.
Komuna wróciła – w skórze Palikota, z penisem w jednym ręku i świńskim ryjem w drugim... ups... urbanowym raczej.

środa, 13 lipca 2011

Adam Michnik nie istnieje i nigdy nie istniał.

Tak, to prawda. Nigdy nie urodził się i nigdy go nie było.

Michnik to wymysł ludzi, którzy własne słabości i ułomności próbują podeprzeć jakimś autorytetem. Autorytetem wymyślonym według własnych potrzeb.
Nigdy nie było Michnika, tak jak nie było też jego jąkania się i brudnych zażółconych od petów paluchów.
Nie było zaleczonej gruźlicy i bankietów z jego udziałem w komunistycznych ośrodkach.
Nie było Michnika, bo być nie mogło.

Czy bowiem mieści się w ludzkiej wyobraźni, że człowiek opowiadający o swojej „demokratycznej” przeszłości, walce i martyrologii, notorycznie broni komunistycznych kolaborantów?
Pieści twórcę Stanu Wojennego i mordercę robotników, zadaje się ze złogami komunizmu?
Czy jest możliwe, że na czele podejrzanej grupy wpada do archiwum MSW i w sposób iście „sowiecki” bezkarnie penetruje akta współpracowników i kolaborantów SB?
Czy jest możliwe, że publicznie kłamie mówiąc o tradycjach polskości w jego rodzinie, podczas gdy rodzice i brat jego wysługiwali się sowieckiemu okupantowi?
Czy może istnieć postać, zdeklarowanego niezłomnego bojownika o wolność Ojczyzny, który zwalcza jak tylko może lustrację i chroni komunistycznych zbrodniarzy?
Czy może istnieć człowiek, który wbrew rozsiewanym przez siebie opowieściom, we własnej gazecie w każdą rocznicę Stanu Wojennego zamieszcza wywiady ze sprawcami tragedii narodowej i mordercami?
Czy to prawdopodobne, że mógł kiedykolwiek chodzić po ziemi osobnik opowiadający o swojej wieloletniej walce o wolność słowa, a jednocześnie skarżący do sądu każdego, kto tylko (jego zdaniem) nieprzychylnie o nim wypowie się?
I wreszcie, czy jest możliwe, że taka postać jak „sumienie narodu” i „autorytet moralny” przyjaźni się z pospolitym pedofilem, którego zaprasza na odczyty do kraju i hołubi ściskając się z nim publicznie?

Nie jest to możliwe.
Dlatego nie dajcie się zwieść opowieściom, Adam Michnik nigdy nie istniał.
Nie jest bowiem możliwe, że postać tak przewrotna i perfidnie paskudna mogła po świecie chodzić.

Takie rzeczy to tylko w horrorach.

----------------------------------------------
Dla sympatyków „Gazety Wyborczej” ( posiadającej zmyślonego szefa) - kilka gratisowych, reklamowych vlepek.


środa, 30 marca 2011

Hieny czują krew - zbliża się 10. kwietnia.

Już za niespełna dwa tygodnie pierwsza rocznica śmierci 96 ofiar tragedii pod Smoleńskiem. W szczególny sposób do obchodów przygotowuje się "Gazeta Wyborcza", szykując cykl materiałów szkalujących dobre imię zmarłych oraz produkując plotki i zgodne z rosyjską racją stanu insynuacje na temat Tragedii. Dziś ukazał się pierwszy odcinek, wywiad z pilotem Pietruczukiem (tym od lotu do Gruzji), w którym insynuuje się jakieś (regularne podczas lotu Prezydenta) naciski na załogę. Wybór momentu publikacji raczej nie przypadkowy. Hieny wybiegły na żer...

niedziela, 27 marca 2011

„83 proc. Polaków: O holokauście i o Grossie mówi się za dużo”


Prorządowy OBOP wspierany przez „GW” przygotowuje się do obchodów rocznicy „smoleńskiej tragedii”.
Właściwie OBOP stał się tylko narzędziem, które posłużyło do „wykrojenia” pewnych liczb, które już dalej centrum propagandy z Czerskiej ubrało w ideologiczne szaty.

Wszak 10. Kwietnia tuż, tuż... Czytam na stronie „GW” głupio-propagandowy bełkot pt. „83 proc. Polaków: O Smoleńsku mówi się za dużo” i mimo poważnego w swojej wymowie tematu, co chwila wybucham śmiechem.

Cała misternie, lecz w rzeczy samej głupio skrojona intryga opiera się o założenie, że czytelnicy „GW” to idioci i bezmózgi wyznające dogmat o nieomylności każdego kogo tknął cudownie Adam Michnik & Co.

Jak bowiem inaczej nazwać działania funkcjonariuszy gazety, którzy nawet nie zadali sobie trudu przytoczenia pytań z „ankiety OBOP”, lecz z lubością zamieścili atrakcyjne odpowiedzi wpisujące się w ich linię programową. O Katastrofie Smoleńskiej dowiadujemy się co następuje:
- „87% ludzi twierdzi, że to narzędzie w walce politycznej”,
- „78% pytanych uważa je za nudne i irytujące”,
- „89% chce aby roczna miała charakter prywatnych obchodów, przy grobach poległych”,
- „50% hołduje idei wspólnych polsko-sowieckich obchodów,
- „70% uważa, że większa liczba obchodów, to strata publicznych pieniędzy”,
Itd...itp...

Piękne liczby, godne odpowiedzi, tylko.... brak pytań na które „pytani” odpowiadali.
Sondaż został ponoć przeprowadzony 3-9 marca 2011 r. na liczącej 950 osób reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

Te blisko tysiąc osób, to akurat tyle ile zatrudnia wydawnictwo Agora.
Chorych i nieobecnych mogli zastąpić np. znajomi nieocenionego mistrza ankiety i analizy Piotra Pacewicza.

Całość tej „lipy” to tylko preludium przed akcją „godnych obchodów” rocznicowych.
Uzupełnią je jeszcze wypowiedzi „ałtorytetów” dotyczące pozostałych okropności, jak comiesięczne stawianie zniczy przed pałacem prezydenckim, marsze pamięci, domaganie się międzynarodowego śledztwa itd..itp.
Na koniec w „GW” wystąpi zapewne Paweł Deresz i potępi „Rodziny Smoleńskie”.
Tak żeby było wiarygodnie. Całość podsumuje zaś już w poniedziałek 11. Kwietnia „ojciec redaktor”, który w imieniu rzeszy „normalnych obywateli” (tych od Wojewódzkiego, Bartoszewskiego oraz Rodziny Agora) zagrzmi głośno: - Dość już o Smoleńsku!

Nie lubi Michnik i jego kompania miętolenia o tym samym w kółko i na okrągło. Szczególnie, gdy dotyczy to mało bezpiecznych tematów i zagraża ustalonym i ratyfikowanym dawno sojuszom gazety.

Mimo to mój pomysł na kolejną akcję w „GW” jest taki: „Skończmy wreszcie z tym holokaustem i Grossem!”
Ile można o tym samym w kółko trąbić i ile można jeden temat mielić?!
Blisko siedemdziesiąt lat w kółko holokaust i holokaust....
Przecież to takie proste skończyć z tym mąceniem.

Powołać komisję specjalną ds. holokaustu, najlepiej tu u nas w Polsce (bo na terenach Polski mieściło się najwięcej obozów zagłady) i wypracować jedno stanowisko w odpowiednim raporcie.
Że, dajmy na to: „powodem było, to i to.... winni byli, ci i ci..., odpowiedzialność ponoszą tacy a tacy....
Koniec i dość gadania.
A Grossa i innych jątrzących wyśmiać i napiętnować za podważanie oficjalnych raportów.
Skończyć wreszcie z tymi ciągłymi wycieczkami i pochodami młodzieży z Izraela do najróżniejszych miejsc w Polsce związanymi pośrednio z zagładą Żydów.
Jeszcze obozy koncentracyjne rozumiem, ale inne punkty (krakowski Kazimierz, warszawski Umschlagplatz)?

Po co też na tym Umschlagplatz palić te znicze?
Toć tam nikt nie zginął!
Zanieczyszczają tylko część ulicy, którą przechadzają się ludzie i to często z dziećmi.
Niech Michnik napisze, że karygodne jest wypisywanie przez Grossa jakichś bzdur o winie Polaków w zagładzie, skoro nasza komisja ds. holokaustu tak nie stwierdziła.

Może też któryś z zaufanych funkcjonariuszy Agory napisać o tym, że żydowska policja pomagała w zagładzie getta i współdziałała ze szkopami, nierzadko będąc napojona hitlerowską wódką.
Miliony ofiar komór gazowych w obozach zagłady nie miało świadomości, że przyczyną męczeńskiej śmierci był produkt wynaleziony przez ich rodaka Fritza Habera, a mianowicie Cyklon B! O tym też warto wspomnieć na łamach.

Inna sprawa, to kwestia pomników i upamiętniających okolicznościowych obelisków. Kto i dlaczego na wspomnianym Umschlagplatz wybudował pomnik? Czy przeprowadzono wtedy konsultacje społeczne?
Przecież istnieje pomnik Bohaterów Getta, który spełnia rolę pomnika ku czci zagłady Żydów! Kto wydał zgodę na budowę monumentu nazwanego Muzeum Historii Żydów, który zajmuje cały plac Bohaterów Getta?
Po co kolejny pomnik dotyczący tej samej historii? Dlaczego w tej kwestii pani Waltz nie spytała mieszkańców?
A może wystarczyłaby tablica upamiętniająca, w rodzaju: „w tym miejscu w celu upamiętnienia tragedii zagłady , od ponad 60 lat ludzie od czasu do czasu zbierają się, palą świeczki...”
Do boju Agoro! O prawdę i właściwe traktowanie historii!
Poparte to wszystko odpowiednim sondażem przeprowadzonym „na wiarygodnych” czyli iluś tam osobowej reprezentatywnej próbie losowej dorosłych mieszkańców Polski.

Już widzę tytuł: „83 proc. Polaków: O holokauście i o Grossie mówi się za dużo”... Można nawet zastosować te same liczby, które wymyślono przy „sondażu smoleńskim”, i napisać, że ciągłe „maglowanie” holokaustu i jątrzenie Grossa, to według:
- „87% badanych, narzędzie w walce politycznej”,
- „78% pytanych - nudne i irytujące”, Ponadto:
- „89% respondentów winno uważać, iż rocznice zagłady winny mieć charakter prywatnych obchodów, przy grobach”,
- „50% ankietowanych powinno deklarować, że należy skupiać się na okrągłych rocznicach, tylko wspólnych żydowsko-niemieckich obchodów,
a nadto:
- „70% uważać winno, że większa liczba obchodów, to strata publicznych pieniędzy”.
I tak dalej.... I to dopiero będzie wiarygodne.

poniedziałek, 25 października 2010

Pic i pozory czyli Cyrk Komorowski przedstawia...

Nie bardzo orientuję się, czy idea dotycząca zwalczania agresji w życiu publicznym przełożyła się już na obowiązujący dokument o powszechnej miłości braci-polityków. Głupio przyznać się, ale prostu nie wiem.

Jakkolwiek by się stało, to mnie osobiście niezwykle ten zaproponowany przez władzę cyrk śmieszy. Niby sprawa poważna, - BOR w akcji, politycy apelują, ludzie boją się... a generalnie sam pic i pozory.

Któż tworzy atmosferę agresji i kto na niej zbija kokosy? Czy apel skierowany przez Premiera i Prezydenta to kolejny wymysł genialnego PR-owca ?

Wystarczy prześledzić historię wojny politycznej z lat 2005-2010, a okaże się, że karty przez cały ten okres rozdawały media. Przykro to przyznać, ale to dwa kolosy medialne nakręcały spiralę nienawiści. Przykro również z tego powodu, że politycy, ludzie ponoś mądrzy i reprezentujący liczne rzesze obywateli dają sobą manipulować, a wielu z nich aktywnie wspiera “medialców” (medialec: - krzyżówka mediowca i padalca) w ich kreciej robocie.

Potrzeba było śmierci niewinnego człowieka, aby strach obleciał owych “medialców” i beneficjentów ich procederu. Zginąć musiał człowiek, by któryś z szefów od nakręcania spiralki postanowił nieco wolniej kręcić i dawać dłuższe pauzy. Nie do końca oczywiście jest to działanie szczere i honorowe. Właśnie trwa udowadnianie społeczeństwu, że to tylko ta, określona, jedna strona nie chce pokoju.

Już wyciszeni “Medialcy” prowadzą po cichu pojedyncze akcje sabotażu i dywersji, gdyż bez tego żyć nie mogą.

Nie tak dawno, czołowa manipulatorka telewizyjna wymyśliła sobie ciąg antysemicko brzmiących zdań i włożyła je w usta liderowi opozycyjnej partii. Odpowiednio nagłośnił to jej pracodawca, a drugi koncern – prasowy odtrąbił jako haniebny i niegodny incydent. Cóż z tego, że kłamstwo i manipulacja wyszła na jaw? Rzecznik-manipulant z telewizji “sprostował” “pomyłkę” w sposób taki, by nie prostować.

Jak wierzyć w dobre intencje? Jak wierzyć w cały ten cyrk, skoro animator pojednania – Prezydent Komorowski na spowiedniczkę swoich jasnych i prawych intencji wybiera właśnie tę kobietę-“medialca” , którą kilka dni wcześniej przyłapano na kłamstwie i manipulacji?

A zabierzcie swój cyrk, zabierzcie swoje małpy... Szczególnie tę jedną, która słyszała to czego nikt nie powiedział.

Lepiej dmuchać na zimne, może to kolejna manipulacja?