Pokazywanie postów oznaczonych etykietą propaganda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą propaganda. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 września 2015

Póki mamy jeszcze głowę na swoim miejscu.


Dzicz arabska odpuściła sobie szturm na granicę Węgierską.
Teraz Chorwacja, dużo bardziej poprawna politycznie ma problem, bo hałastra terrorystyczno-tchórzowska szturmuje jej miejscowości przygraniczne.
Jest nadzieja, że przenikający przez przejścia graniczne serbsko-chorwackie, skierują sie w kierunku jeszcze nierozminowanych pól minowych  z okrsu wojny miedzy tymi państwami. To w jakimś stopniu rozwiąże problem i odciąży Niemców.

Euronazistowska, krajowa publiczna telewizja ciagke pokazuje ciemną arabską masę i każe użalać się nad ich losem. Reporterzy od lewa do lewa (bo normalni nie biorą udziału w tym cyrku) drepczą za islamistami i kręcą oraz fotografują ich żałosne życie na granicy.  Co i raz dopytują się o zdrowie i po głowach gładzą i obiecują sielskie życie w głupiej europce.
Ja przystało na islamską masę, najbardziej żalą się i płaczą mężczyźni, bo też i kobiet z potomstwem jest dużo od chłopów mniej.
Pewnie kobiety i dzieci zostali w kraju, by walczyć. Dorodne byki, silne i sprawne uciekły do europki i wcale im nie przeszkadza, że trącą tchórzem.
Uniomatołki od Schulza i małego hitlerka Faymana każą rozczulać sie też nad nimi, bo to niby takie zmęczone wojną i zdruzgotane są te byki.
Życie pokazuje, że te „rasowe araby“ w modnym obuwiu najlepszcyh sportowych firm i odzieniu z nie najgorszych marketów, nie jest wcale takie zmęczone i zmaltretowane jak fuehrer europki uważa.
Na granicy Węgierskiej, z ogromną werwą ciskały kamienie w policję i wojsko, nie bacząc na zmęczenie. Szkoda, że we własnym kraju nie byli w stanie przecwstawić się terrorowi i w ten sam sposób protestwoać oraz walczyć o lepsze jutro.

Euronazistowska propaganda z każdym dniem przybiera na sile.
Teraz to każdy osobnik, który nie chce być ofiarą islamskiego rytuału obcinania głowy nazywany jest faszystą.
Zapowiedziano też, że metodą sławnego doktora Goebbelsa, cała krajowa tuba propagandowa – radio, telewizja, internet oraz papierowa gadzinówka zostanie skierowana przeciwko opornym.
Będzie otumanianie ludu.
Rzecz  jasna, jeśli chodzi o lewackie praktyki, prym wiedzie niezawodna „Gazeta Wyborcza“, która jak może tylko zaszkodzić Polsce i Polakom, to robi to z rozkoszą.
Jak każe tradycja, żydokomuna zawsze wolała załatwiać mokrą robotę cudzymi rękoma, toteż teraz jest gorącą orędowniczką osiedlania się w Polsce terrorystów arabskich.
Perwnie michniki wykoncypowały sobie, że tamci zakatują tych a potem to już będzie jak w Palestynie...

Akcja usilnej islamizacji europki ma też swoich bohaterow i antybohaterów. Musi mieć, jak przystało na wielkie wydażenie medialne.
Wczoraj państwowa euronazistowska telewizja pokazała gieroja, co się zowie.
Jacek Tacik zaostał bohatersko raniony w czasie pełnienia obowiązków czyli na służbie. I to przez faszystowskich żołdaków z Węgier! Z bandażem na głowie trwała na posterunku, póki go nie zakuto w kajdany i nie zamknięto w tiurmie.
Tam jeszce zdążył wykrzyknąć „Precz“... i zajął się knuciem antyfaszystowskich strof do TVP.
Ciężkie życie będzie miał z kolei teraz Orban.
Chłop nie rozumie ducha euronazizmu. Nie chce terrorystów u siebie w kraju. Ba, nie pozwala im nawet przejść przez Węgry, by mogli sobie w Austrii pogwałcić i popodrzynać gardła.  Na dodatek nie che zgodzić się aby masa arabska pobiła jego celników i żołnierzy. To już za dużo!
Najbardziej postępowa z postępowych amerykańskich gazet Washington Post nie zostawia na Orbanie suchej nitki.  Redaktorzy dziennika, w przerwie między wzajemnym waleniem się w odbyty a śpiewaniem międzynarodówki piętnują Węgierską władę niemiłosiernie i domagają się od fuehrera europki działań odwetowych w stosunku do Madziarów.
Jak powiedział klasyk: - Mają zadęcie sk..wysyny!
Na ten przykład naszemu Głosowi Zamościa pewnie nigdy do głowy nie przyszło by, żeby domagać się od rządu Obamy sankcji wobec Izraela, za zbrodnie na Palestyńczykach.
Cóż, może kiedyś...

Polska ustami Ewy Kopacz obiecała Angeli Merkel  i na kolanach przysięgła, że weźmiemy trochę masy krytycznej czyli arabskiej. Weźmiemy, zeby nie wiem co, nawet wbrew woli tej masy. Jakoś to się zorganizuje, mimo tego że ta masa wcale nie chce u nas być. Nie tak dawno jedna rodzina z Syrii zamieszkała na plebanii. Dostali wikt, opierunek i w ramach podziękowań.... spierprzyli do Niemiec. Składa się tak, że cała ta arabska hałastra chce tylko do Rzeszy!
Pewnie teraz germańcy główkują, jak to zorganizować, by część uzgodnioną deputatu unijnego przeflancować do Polski. Jakieś transporty kolejowe zorganizować, wagony, rampy... i te sprawy. Ale już oni wiedzą najlepiej. Mają doświadczenie z tym.
Skoro Kopacz obiecała, to Makrela (Merkel Angela) jej pomoże wywiązać się z obietnicy.
W sejmie premierka dla fasonu zrobiła cyrk i czeską komedię „Nikt nic nie wie“. Że niby konsultuje z sejmem, pyta obywateli, rozważa... a tu już pozamiatane.
Teraz tylko zmasowana propganda i szczekaczkowy szum medialny, że niby społeczeństwo świadome i europeskie zaprasza emigrantów...

Przyznać trzeba, ze nawet komuniści w PRL takiego cyrku nie robili jak robią to euronaziści.
Pocieszające jest tylko to, że każda przymusowa akcja propagandowa i wtłaczanie bezmyślnej goebbelsjady odnosi w Polskim społeczeństwie odwrotny skutek.
Tak było zawsze i jest do dziś, bo Polak nie jest idiotą (przynajmniej większość Polaków).
Przez całą tą nachalną gadzinowską propagandę, ucierpią tylko sami arabowie, którzy być może zostaną przez towaryszy niemieckich przymusowo osiedleni w Polsce.
Zmasowana siła euronazistowskiego propagandowego rażenia skierowana w Polaków, rykoszetem trafi z pewnością w uchodźcow.

Éljen Magyarország!

czwartek, 21 maja 2015

Goebbelsjada


Nic na świecie w polityce nie dzieje się przypadkiem. Tym bardziej tuż przed wyborami prezydenckimi.  Oczywiście „tabun komorowski“ jest innego zdania.
To wszystko  czysty przypadek – mówią.
Ot że Karolak Tomasz (ponoć aktor) akurat jechał samochodem z Agnieszką Holland i usłyszał w radio czytany wpis z facebookowej strony  córki Andrzeja Dudy, o tym że „tata jak zostanie prezydentem, to odda Oskara za Idę“...
Dziwnym trafem red. Lis Tomasz zwany „wibratorem platformy“ miał akurat ten wpis wydrukowany! Cóż za przypadek.
Przypadkiem również okazało się, że pan Komorowski, od zawsze był zwolennikiem JOWów, a przypomniał sobie dopiero w momencie gdy Kukiz zdobył 20% głosów!
Ale przypadek!
Wczoraj także Pan prezydent coś sobie przypomniał! A to, że jest za obniżeniem wieku emerytalnego, który niedawno podwyższył.  Przypomniał sobie i bodaj jutro złoży stosowny projekt do sejmu – projekt zakładający możliwość przechodzenia na emeryturę po 40 i 35 latach pracy.
Oczywiście, to tylko skowyt ludzi złej woli przypomina mu, że taki projekt leży w sejmie od kilku lat i jest autorstwa ... SLD.
I tu nie wiadomo, czy prezydent przypadkiem czy nie przepisał go i pod nim złożył swój podpis. (Uwaga – mogą być błędy ortograficzne). 
Ale bądźmy ludźmi, nikt go za rękę z długopisem nie złapał...
Przypadkiem też TVP zatrzymała emisję programu Jana Pospieszalskiego, bo niby to coś naruszył. Przypadkiem też nie wstrzymała emisji programów T. Lisa.... choć ten notorycznie narusza.
Również przypadkiem pierwszy gruźlik III RP, dogorywający w zaciszu swojej brudnej chałupy – Michnik Adam, wydał z siebie głos na łamach „Gazety Wyborczej“.
Przypadkiem będzie głosował na Bronka i tak też kazał całej załodze posterunku na Czerskiej.
W przeciwnym wypadku wszystkie plagi Egipskie spadną na Polskę, z szarańczą oraz wielkim potopem...
Aż dziw bierze, że w programie Jakuba Wojewódzkiego, Pan prezydent nie przyznał się, że od zawsze był rock’n rollowcem oraz punkowcem, bądź hipisem. Nosił "parki",  długie włosy, uprawiał wolny sex i że „wciąga zioło od zawsze“...
Chyba Tyszkiewicz z Rutnickim nie odrobili lekcji...

Do ciszy wyborczej pozostały jeszcze dwa dni.
Należy się liczyć z tym, że całkowicie przypadkowo Pan Prezydent Komorowski odkryje  na przykład jeszcze Rad i Polon, a jego komitet wyborczy udowodni, że właściwie, to w tym samym czasie i niezależnie od siebie Curie-Skłodowska z mężem oraz Bronisław Komorowski na to wpadli, tylko prezydent nie chwalił się dotąd.
Nieograniczona jest pomysłowość „goebelsjady“ fundowanej nam przez Tyszkiewicza z Rutnickim, przy współdziałaniu Michników, Lisów i Żakowskich...
Jedno jest pewne, do soboty jeszcze coś się przypadkiem wydarzy... bankowo!

niedziela, 1 grudnia 2013

Co jest "cacy" a co "be"?

Jest tak:
W kraju X partia A wygrywa wybory.
Formuje rząd.
Dodatkowo, popierany przez partię A - Pan B zostaje w tym okresie prezydentem. Rządzą sobie po społu w komitywie i radości z pełnionej władzy.
Opozycja robi co może, by przeszkodzić im w tej sielance, gdyż zauważa, że zarówno Pan B jak i cała partia A okłamali wyborców i zrobili z nich przysłowiowych idiotów.
Dnia Z przelewa się czara goryczy i dochodzi do protestów przeciw władzy, gdyż część obywateli już od dawna ma inną wizję przyszłości państwa X.
Odbywa się pokojowa antyrządowa demonstracja.
Jednak w czasie tego wiecu mają miejsce starcia ze służbami porządkowymi, zainspirowane przez prowokatorów...


Pytane brzmi: jak zachowają się polskie media „niezależne“ spod znaku TVN, GW oraz Polsatu, posiadając takie informacje jak powyżej?
Jaki będzie ich stosunek do wydażeń i przytoczonych faków?
Jaki ton publikacji?
Jednym słowem: CZY POPIERAMY CZY GANIMY?

Na koniec zasadnicze pytanie: którego z poniższych wydażeń przykład powyższy dotyczy?
1.     Okoliczności demonstracji - Marszu Niepodległości, Polska, Warszawa 11.XI.2013 roku
2.     Okoliczności demonstracji przeciw Janukowyczowi i decyzji zawieszenia rozmów stowarzyszeniowych Ukrainy z UE, Kijów, Majdan listopad-grudzień 2013
3.     Okoliczności obrony krzyża w czasie próby siłowego usunięcia go sprzed Pałacu Namiestnikowskiego, Polska, Warszawa, (kulminacyjny moment) 3.VIII.2010 roku.


I jeszcze scenka z życia...




sobota, 30 listopada 2013

Tusk z wizytą u Państwa Sochackich


Donald Tusk odwiedził dziś w Płocku rodzinę Państwa Sochockich. Nie odbyło się bez zgrzytu...


środa, 27 listopada 2013

Wywiady Stetryckiego i Waldorfiewicza. Andrzej Biernat (PO)

Pierwszy odcinek nowego programu publicystycznego. Ciekawi goście, ciekawe pytania - jednym słowem coś dla wymagających i na poziomie. Zdecydowanie poziom wyżej niż "Tomasz Lis na żywo"

środa, 12 października 2011

Ze sztucznym penisem i urbanowym ryjem do sejmu

Ten, kto uwierzył w geniusz oraz sukces Janusza Palikota jest durniem do kwadratu.

Cóż może zdziałać bankrut, bez przebicia, z długami - wobec możnych w elektorat i subwencje?
Rzecz jasna, że nic.
Dlatego Palikot, jako genialny twórca partii i charyzmatyk nie osiągnął właśnie nic.
Póki właściciel plastikowego penisa oraz świńskiego ryja wraz z watahą życiowych wykolejeńców i dziwolągów działali po omacku i bez właściwego wsparcia, pies z kulawą nogą, Walter z worami oraz Michnik z gruźlicą nawet go nie zauważali.
Wtedy to Ruch Podtarcia Palikota notował około 1% wspierających go, biorąc oczywiście „zapas” w postaci trzyprocentowego błędu statystycznego.
Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko zmieniło się po niby-to tajnym spotkaniu Palikota z Jerzym Urbanem, około dwóch tygodnie temu.
Nagle stosunek mediów ocieplił się.
Palikot w TVN, Palikot w „GW”, rozmowa z Palikotem, wywiad z Palikotem, debata z Palikotem...
Nawet blondynka „z kropką” oraz Tomasz „bez zęba” Lis dali się oczarować „charyzmatycznemu od niedawna” Palikotowi.
Intensywna, darmowa kampania wyborcza prowadzona w żydokomunistycznych mediach dała rezultaty.
Palikotnicy doszusowali do dziesięcioprocentowego poparcia.

Wielka jest siła i możliwości „Goebbelsa stanu wojennego” wielkie też są jego wpływy.
Nie jest przypadkiem, że z małego „plastikowego penisa” nagle biłgorajczyk stał się wielkim „świńskim ryjem”.
Przecież zarówno Walter jak i Michnik to koledzy Urbana.
Pomogą doraźnie nawet za „friko”, chłopaki rozliczą się już później.
Daję głowę, że pomysł z dewiantami i „frikami” na listach wyborczych RPP, to sprawka Urbana. Że babochłop Rysio/Anna Grodzki(a), Biedroń, Nowicka znaleźli się tam, w skutek nacisków osobnika noszącego przydomek pochodzący od nazwiska najsłynniejszego nazistowskiego propagandzisty.
To samo dotyczy rzecz jasna niejakiego Kotlińskiego oraz Rozenka współpracowników Urbana.
Skoro „Goebbels” płaci, to i wymaga.

Sprzedał się Palikot i dał przysłowiowej d..py stetryczałemu karłowi w zamian za superkampanię wyborczą.
Czy opłaciło mu się to?
Jaki wpływ będzie miał teraz na swoją partię?
Już dziś „z tylniego fotela” całym tym cyrkiem kieruje Jerzy Urban.
To jego ludzie szykowani są na najbardziej prominentne stanowiska w partii i nadają ton i kierunek polityczny ugrupowania.
Komuna wróciła – w skórze Palikota, z penisem w jednym ręku i świńskim ryjem w drugim... ups... urbanowym raczej.

środa, 5 października 2011

Biegunka przedwyborcza

Spadkobierca internacjonalistycznej myśli Róży Luksemburg, ojciec nadredaktor michnik wraz ze zbliżającą się datą wyborów parlamentarnych, nabywa coraz większej bolesnej i uciążliwej biegunki.

Przysłowiowe „sr..ie” spowodowane jest perspektywą utraty wpływów w kręgach władzy, do tej pory tak wielbiącej rodzinę agora. Wiadomo, wybory i wszystko może się zdarzyć...
Nadredaktor michnik woli dmuchać na zimne (choć w jego przypadku intensywne dmuchanie grozić może przykrymi konsekwencjami natury wypróżnieniowej).
Dlatego też, teraz w gorącym momencie, michnik przebiera się za Polaka i próbuje namieszać w głowach obywateli, by ci zapewnili mu bezkarność i profity przez kolejne cztery lata.



Michnik straszy Kaczyńskim.
Straszy w sposób idiotyczny dorabiając ideologię do wymyślonych przez siebie faktów. Co gorsza produkty swojej chorej wyobraźni przedstawia jako prawdy objawione.
Michnik zamieścił w „GW” odezwę do narodu, w której wzywa do pospolitego ruszenia przeciw „kaczyzmowi” aby ratować demokrację (czytaj: zachować wpływy UBeków i kolaborantów oraz różnej maści elementów psychopatyczno-nihilistycznych).



Jak przystało na szefa najbardziej „kiciarskiej” gazety, sam też wciska przysłowiowy kit i nadaje wymiar realny postaciom wymyślonym przez swój obłąkany umysł. Wymyśla nawet jakiegoś młodego człowieka, który chce emigrować, bo nie podoba mu się Kaczyński (??!).



Generalnie każdy, kto jest przeciw agorze, to wróg i kłamca oraz mitoman, który zatruwa życie młodym, zdolnym oraz starym i w peerelowskim bagnie upieprz..ym.



Obłąkańcze i ośmieszające pomysły na współczesny model polskiej demokracji należy złożyć na karb nędznego samopoczucia michnika i ogólnego odwodnienia, spowodowanego w/w bolesną przypadłością przedwyborczą.



Jeszcze tylko kilka dni i zapewne minie mu...



Do tej pory, pozostaje dyżur w redakcyjnej wygódce z rocznikiem „GW” na kolanach.



Bynajmniej nie w celach czytelniczych.




poniedziałek, 3 października 2011

Kiepscy „głosują na lepszych”

Nie było mnie tydzień w kraju.
Żadnych informacji, njusów czy nawet strzępów wiadomości.
Nic, zupełnie nic nie docierało do mnie z Polski.
Liczyłem, że kampania wyborcza zaskoczy mnie czymś po powrocie.
Z przykrością stwierdziłem jednak, że ostatnie cztery lata zarówno rządząca partia jak też reżimowa telewizja oraz prasa przespały i leżały na przysłowiowych „worach” zamiast uczyć się.
Nudy i stare, stosowane już cztery lata temu ubeckie i głupkowate metody znów wracają na ostatni tydzień przed godziną X.
Wtedy, w 2007 roku napuszczanie na PiS i podgrzewanie atmosfery histerii poparte wymyśloną przez wyjątkowego quasi-matoła akcją „idź na wybory – zmień Polskę” część Polaków bez szemrania kupiła.
Kupiła i teraz pluje sobie w brodę, że pozwoliła zmarnować cztery lata ze swojego życia i życia kraju.
Dziś już nikt „taniego kitu” nie kupi, o czym wiedzą ludzie a niezbyt inteligentne media z przewodnią siłą narodu po społu –nie.

I znowu to samo lub w stylu tym samym...

Przyjeżdżam i czytam hipernjusa, że (jak i cztery lata temu) „znany aktor poparł PO”.
Któż to zacz ten znany aktor?
To znów, jak cztery lata temu, odgrywający Ferdka Kiepskiego, niezbyt lotny mózgowo Grabowski (uosobienie tegoż Kiepskiego), który zadeklarował, że „głosuje na lepszych”!
Chyba, by nie było mu smutno i nie czuł się samotnie, do Kiepskiego dołączył też dawny „komitet Komorowskiego” z Wajdą, Hollandową i jakimś Karolakiem (też podobno aktorem).
Szczyty intelektualnego bon-tonu osiąga wczoraj rano czerwony na gębie jak sztandar Budionnego „Maniuś” Kociniak (kiedyś, zanim przepił życie - też aktor), który bredzi coś w stylu „jak zbierzemy się w kupę, to tak wam damy w dupę...”.

Premier już nie jeździ, tylko biega.
Żeby choć po piwo, czy też flaszkę...
Nie, biega by mu rosły słupki.
Za nim zapierniczają dziennikarze, ochroniarze i kamerzyście z technicznymi.
Ubaw na dziesięć fajerek.
Nawet wywiad w trakcie biegu jedna panienka z Tuskiem prowadzi.
-„Powiedzą, że to przedwyborcza propaganda, ale ci co mnie znają, to wiedzą, że ja tak zawsze...” – glindzi premier i sapie w trakcie biegu do mikrofonu.

Inna znów propagandzistka, kobitka od niedoleczenia Polaków i mordowania służby zdrowia plecie, że „Tusk ma moc, nie boi się nikogo poza Bogiem”. Nie wyjaśnia tylko o jakiego to Boga chodzi, bo premier religijnym bywa rzadko - tylko raz na cztery lata (przed wyborami).
Czytałem kiedyś, że Jana Krzysztofa Bieleckiego nazywali z Kongresie Liberalno Demokratycznym – „Bogiem”. To może o niego chodzi?

Michnik w gruźliczo-patetycznym uniesieniu wystosowuje apele do Polaków, by „ratować Polskę!” – nie głosować na PiS. Przypomina w tym „wolność wiodącą lud na barykady” tylko bez cycka na wierzchu, bo klatkę jako gruźlik ma już zapadniętą.

Pierwszy „ogólnopolski dureń” Wojewódzki jako emerytowany młodzian agituje wśród nastolatków, by wspierali FJN (Front Jedności Niedouczonych - PO) i bełkocze coś o podsłuchach, odwetach i dyktafonach za czasów rządu PiS. Teraz ma tych podsłuchów w kraju dwa razy tyle, ale Wojewódzkiemu nie należy dziwić się, że nie wie o tym, bo to raczej przypadek kliniczny.

Całe szczęście, że ludzie poznali się już na metodach, którymi robi z nich idiotów „elyta III Rp”. Przecież dwa razy na ten sam bajer myślący człowiek nie daje się nabrać.
Czy „oni” mają „nas” za idiotów?!
Nie wystarczą lotne i chwytliwe hasła wypowiadane przez cudotwórcę i jego medialną świtę.
Czyny. Czyny i dokonania są wizytówką władzy.
Chwilowo sukcesów brak, a „tuski” proszą o kolejne cztery lata zaufania społecznego.
Jeżeli tym razem obywatele nie powiedzą „won”, znów cztery lata, jak w ...., a na koniec kadencji premier, niczym słynny gospodarz Anioł (z Alternatywy 4) stanie i powie: „...no, robili my,... budowali.... prr, ja już nic nie wiem. No, nie wiem...”

Kiepski w PO, Paździoch do Palikota – jako symbole ich kampanii!

wtorek, 13 września 2011

Serwus Henia, nos się zmienia...

Ostatnio większą aktywność wykazuje bohaterka PO z tramwaju zwanego pożądaniem...

wtorek, 15 września 2009

Jak robić "pożyteczne dziennikarstwo"

Po tygodniach luzu i pozornego spokoju znów „Rodzina Agora” w akcji. Wczorajsza „GW” przynosi dwie informacje z gatunku „political fiction”.

Ponieważ czołówka odjeżdża, a „GW” nie ma siły gonić (brak jej medialnego pokarmu), sama tworzy, lub zapożycza fakty dorabiając do nich ideologię.

Cienko być musi, bo „rewelacje” są spod znaku „szmiry z III RP”.
Czas się zatrzymał dla red. Michnika i reszty.
To co mogło być sensacją i prawdą objawioną około 15 lat temu, dziś okazuje się głupim bzdetem, a przedstawiane autorytety ignorowanymi „niktosiami”.
Monopol na wiedzę i prawdę „Agora” utraciła bezpowrotnie i żałosne wydają się zabiegi o odzyskanie tegoż. Szczególnie, gdy zabiegi te są prowadzone w sposób rodem z czasów ubeckich i na modłę peerelowską.
O ile takie numery przechodziły jeszcze 5-6 lat temu, dziś już nie mają poklasku.
Ale próby trwają....

Przykład pierwszy.
Zapewne w związku z agonią „Trybuny” szefostwo „GW” postanowiło wypełnić lukę na lewicy i przejąć „czerwony” elektorat. Co może pomóc?
Deklarowana miłość do polityki Rosyjskiej – ot co.
Autorytetem (chwilowym zapewne) został niejaki Andrzej Sariusz-Skąpski – Prezes Rodzin Katyńskich, ufajdany we współpracę z SB TW „Igor” – kapuśniak i PRONowiec.
Nagła miłość do Stefana Niesiołowskiego i kochający prezenty od UB Skąpski to oręż w walce z PiS i Prezydentem.

„Miłością naszą ich pokonamy” – zdaje się mówić red. Michnik i publikuje listy protestacyjne ubeka w swojej gazecie. „Że Katyń, to nie ludobójstwo, że Gosiewski mówić o Katyniu nie miał prawa...” itp. itd.
Prawo do tego ma Skąpski – syn zamordowanego w Katyniu...

Trudno polemizować ze słowami tak żałosnej postaci jaką jest Andrzej Skąpski, tak samo trudno polemizować z grupą dziennikarzy, którzy taką postać zapraszają do rozmowy i tym samym „latają na pasku” rosyjskiego premiera.
Tak jak Skąpskiemu nie przeszkadzało wysługiwanie się mordercom jego ojca, tak Michnikowi nie przeszkadza obecność na łamach jego gazety konfidenta. W końcu to nie pierwszy taki przypadek.
Drugi przykład trochę z innej beczki.
A świadczy on o tym jak wspaniałych uczniów wypuścił w świat Instytut Dziennikarstwa przy KC PZPR.
Manipulacja godna mistrzów – Goebbelsa, Czernienki i Urbana.
Informacja w Dzienniku: „Kuzyn Prezydenta pod lupą NIK i ZUS” i to samo w „GW”: „Kuzyn prezydenta na trzech etatach. Wypych: Kaczyński nie zatrudnia rodziny”.

Temat ten sam a wymowa zupełnie inna.
Wystarczy popatrzeć na stronę „GW” a już wnioski nasuwają się same. Zdjęcie Prezydenta zamiast Pana T. (kuzyna) sugerują, że to Lech Kaczyński ma coś ze sprawą wspólnego, śródtytuły też nie pozostawiają złudzeń – komuna cieszy się.

Ten sposób uprawiania dziennikarstwa znany jest osobom starszym, tym którzy śledzili niegdyś publikacje „Trybuny Ludu”. Oczywiście proporcje są inne, bo i czasy inne, ale intencje i metody pozostały te same.

--------------------------------------------
Na zakończenie proponuję zabawę.
A może ten sam sposób uprawiania dziennikarstwa zastosować wobec samej „GW”?
W końcu to tylko dla nas będzie manipulacja (którą tym razem sobie wspaniałomyslnie wybaczymy) a dla „Agory” – „nic się nie stało, Agoro – nic się nie stało...” – normalka.

Proszę dla porównania otworzyć stronę: http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7035086,Kuzyn_prezydenta_na_trzech_etatach__Wypych__Kaczynski.html

oraz „kliknąć” na obrazek poniżej.

niedziela, 16 sierpnia 2009

Dziękujemy Ci Blogmedia24!

Jak przekuć totalną klapę w sukces?
Nie jest prosto. Aby tego dokonać, należy przejść przyspieszony kurs w Marylandzie, prowadzony przez najwybitniejszych fachowców z PR Blogmedia24.

Ubawu po pachy dostarczył wczoraj niejaki „jlv2”, który nieśmiało zauważył: „(...) coś jednak z akcji BM24 i 1Maud wyszło. Nawet na Omlecie jest informacja.(...)”.
Wtórowała mu „Maryla” „(...) to niech będzie naszą radością . Nie wszystko poszło na marne, a wręcz przeciwnie, cel został osiągnięty, choć koszty były bardzo duże (...)”

Po takich słowach, wszyscy krytykanci działań BM24 winni posypać głowę popiołem i odbyć pokutną pielgrzymkę do Franekburga we wspomnianym Marylandzie aby zmazać winy i odśpiewać radosne Alleluja „prezesurze” Stowarzyszenia Blogmedia24.

Ale po kolei.
Otóż w sobotę w Pałacu Prezydenckim odbyła się uroczystość jubileuszowa Pani Anny Walentynowicz. Gośćmi, prócz zacnej Jubilatki byli m. in. Antoni Macierewicz, Jan Olszewski, Krzysztof Wyszkowski i Jarosław Kaczyński. Jako, że uroczystość odbyła się w prezydenckiej rezydencji, Pan Prezydent Lech Kaczyński wystąpił, rzecz jasna jako gospodarz.

Jak widać skromność „prezesury” BM24 posunięta została do najdalszych granic.
Plotka, krążąca po internecie głosi, że to „prezesura” wspaniałomyślnie „odstąpiła” swoją długo przygotowywaną uroczystość Panu Prezydentowi i usunęła się w cień. Nawet nikt z BM24 nie pojawił się na jubileuszu. To tak z wrodzonej skromności.

Inna wersja zdarzeń mówi, że to właśnie „szefostwo” BM24 zleciło Panu Prezydentowi zorganizowanie uroczystości, a obok flagi polskiej powiewał w tym czasie nad Pałacem Prezydenckim sztandar Blogmedia24.
Szanując przeogromne wpływy Stowarzyszenia na osobę Głowy Państwa, liczymy teraz na szereg przemyślanych działań dla dobra kraju, które Pan Lech Kaczyński podejmie po konsultacji ze specjalistami z Franekburga w Marylandzie.
Może na początek kwestia nominacji generalskich...

Znając też już znakomite samopoczucie „jlv2” należy się teraz spodziewać następnych „rewelacji”, w podobnym stylu.
Np. Prezydent pojechał do Gruzji – propaganda BM24 podaje: „(...) coś jednak z akcji BM24 wyszło. Nawet na Omlecie jest informacja.(...)”.
„(...) to niech będzie naszą radością . Nie wszystko poszło na marne, a wręcz przeciwnie, cel został osiągnięty, choć koszty były bardzo duże (...)”

Prezydent wetuje ustawę medialną – propaganda BM24 podaje: „(...) coś jednak z akcji BM24 wyszło. Nawet na Omlecie jest informacja.(...)”.
„(...) to niech będzie naszą radością . Nie wszystko poszło na marne, a wręcz przeciwnie, cel został osiągnięty, choć koszty były bardzo duże (...)”

Prezydent spotkał się z przywódcami krajów europejskich – propaganda BM24 podaje: „(...) coś jednak z akcji BM24 wyszło. Nawet na Omlecie jest informacja.(...)”.
„(...) to niech będzie naszą radością . Nie wszystko poszło na marne, a wręcz przeciwnie, cel został osiągnięty, choć koszty były bardzo duże (...)”

Dziękujemy Ci Blogmedia24!