środa, 29 maja 2013
wtorek, 28 maja 2013
Wymienialscy
Etykiety:
Platforma Obywatelska,
prokuratura,
sąd,
Sławomir Nowak,
Tusk,
wymiana,
zamiana,
Zegarek
sobota, 25 maja 2013
Nowa polityka historyczna Tuskistanu
Etykiety:
Bartoszewski,
bolszewia,
Borusewicz,
bzdury,
Krzywonos,
Nowak,
pijar,
propaganda,
Tusk,
Wałęsa
czwartek, 23 maja 2013
Cezary Tomczyk na... swoim!
„- Jak taki zaczyna od kapowania, to na
czym skończy?
- Na Powązkach...“ – słynny dialog
z „Psów“ Pasikowskiego jakoś dziwnie przyszedł mi do głowy, gdy
dowiedziałem się, że niejaki poseł Cezary Tomczyk doniósł do prokuratury na Kaczyńskiego.
Że niby ten nie wpisał do oświadczenia
majątkowego darowizny od klubu PiS. We wszystkim Tomczyk powołał się na
publikację Newsweeka, która to jak wszystkie ostatnie „rewelacje“ Lisa są
pisane na podstawie „więści z magla“.
Cezary Tomczyk, to taki młodzian
z ukończoną w 2008 roku politologią i zadęciem wielkopańskim przynależnym
słoikowym lemingom.
Prócz tego, Tomczyk nie grzeszy
systematycznością i precyzją w działaniu.
Grzeszy natomiast potrzebą pokręcenia
tzw. lodów.
Jak przystało na prawdziwego platformersa,
co prawda nie wymienia z kolegami zegarków ani nie wozi żony po
ekskluzywnych sklepach, by sobie futro skręciła, lecz preferuje wesołą, wręcz
radosną i kreatywną formę wypełniania oświadczeń poselskich.
Tylko z ciekawości prześledziłem
trzy ostnie takie oświadczenia.
Z października 2011, kwietnia 2012 oraz
kwietnia 2013.
Na uwagę zasługuje historia
zaciągniętego w Banku Pocztowym kredytu
hipotecznego.
W październiku 2011 roku pan poseł
twierdził, że zaciągnięty przez niego w ramach w programu „Rodzina na swoim“
kredyt wynosił 401.000 zł (do spłaty). Wprawdzie, zapewne z wielkiego
dobrobytu pierwotnie kwotę pożyczki oszacował na 385.000 zł, ale po zastanowieniu
podwyższył sobie kredyt o 16.000 zł. A niech tam...
Już w następnym roku poseł Tomczak,
według oświaczenia z kwietnia 2012 roku, posiadał do spłaty 398.000 zł.
Jakoś dziwnie, mimo deklaracji
miesięcznej spłaty w wysokości 2.200 zł, kredyt mu nie zmalał o przewidywalną wielokrotność
tej kwoty, to jest około 14.000 zł.
W okresie od 24.10.2011 do 30.IV.2012
pan Tomczak spłacił (401.000 zł – 398.000 zł) tylko 3.000 zł!
Wynika z tego, że w ciągu pół roku
„zapomniał“ o spłacie kredytu aż pięciokrotnie.
Cóż za roztargnienie.
Nie inaczej było w roku następnym.
Według oświadczenia poselskiego z 30.IV.2013 roku suma kredytu „do spłaty“
wynosiła 383.000 zł.
Wynika z tego, że z kwoty
ubyło tylko 15.000 zł, co stanowi trochę ponad połowę zadeklarowanej kwoty
rocznej spłaty (powinno być 26.400 zł).
Ach ci pocztowcy, wyjątkowo cierpliwi i
tolerancyjni bankierzy... i jacy rozrzutni.
Oczywiście całe te wyliczenia „biorą w
łeb“ w przypadku nieujęcia w rejestrze kwot odsetek.
Gdyby jednak tak się stało, to
oznaczało by, że pan poseł dokonał oszustwa w oświadczeniu poselskim i zataił
właściwe kwoty. A to chyba kryminał....?
Z posła Tomczyka raz już wyszedł
kłamczuszek.
Jego sprawą zaiteresowała się w 2011
roku Komisja Etyki Poselskiej.
Chodziła, a jakże o „niejasności w
oświadczeniach poselskich“...
Wtedy Tomczyk napisał do kolegów
z KEP:
„W związku z niejasnościami dotyczącymi mojego
oświadczenia o stanie majątkowym informuję co następuje:
W wyniku błędu wykazałem przychód z tytułu
wynagrodzenia w wysokości 133 382,04 PLN zamiast dochód w kwocie 132 047,04 zł.
Ponadto w wyniku pomyłki wykazałem w os. majątkowym miesięczną kwotę diety w
wysokości 2 280 PLN. Zgodnie z informacją PIT-R osiągnąłem dochód z tytułu
diety w łącznej wysokości 27 360,7 oraz podlegał opodatkowaniu w kwocie 2
341,77 PLN
Proszę o przyjęcie moich wyjaśnień oraz przekazanie
ich do Prezydium Sejmu, celem zamieszczenia w Internecie zgodnie z art. 35 ust.
5 o wykonywaniu mandatu posła i senatora.“
Ciekawa historia wiąże się też
z innym kredytem posła, mianowicie preferencyjnym kredytem studenckim,
zaciągniętym w 2007 roku, czyli na rok przed ukończeniem przez Tomczyka
studiów.
Bank PKO udzilił wtedy mu pożyczki w
wysokości 46.000 zł.
Fakt ten Tomczyk odnotowywał w
oświadczeniach w kolejnych latach, do kwietnia 2011.
Ale już w oświadczeniu poselskim
z 24.10.2011 roku o kredycie tym ani widu ani słychu.
Podobnie w kolejnym z 30.IV.2012 roku –
informacji o studenckim kredycie brak!
Dopiero w kwietniu 2013 roku, pan poseł
raczył był przypomnieć sobie o tym zobowiązaniu
i odnotował to w kolejnym poselskim oświadczeniu.
Jak wynika z obliczeń, Tomczyk nie tylko
zapomniał o odnotowaniu tego faktu w dokumentacji sejmowej, ale też i o
spłacaniu rat tej pożyczki.
Prosta matematyka – kwiecien 2011 roku – do
spłaty 20.000 zł.
Kwiecień 2013 – do spłaty ok. 19.500 zl!
Przez dwa lata pan Cezary Tomczyk oddał Bankowi
PKO jedynie 500 zł.
Ma facet gest.
W końcu to platformers pełną gębą i....
pełnym portfelem z pożyczek.
Historia oświadczeń Tomczyka z lat
2007-2011
Etykiety:
Cezary Tomczyk,
donosicielstwo,
kredyty,
kręcenie lodów,
oszustwa,
PO
środa, 22 maja 2013
czwartek, 16 maja 2013
"Oburzony"
Stało się coś doniosłego -
„Honorowy Gruźlik III RP“ Adam Michnik zabrał głos.
A zabrał głos w sprawie wystąpienia
posła LSD Tadeusza Iwińskiego, który podczas posiedzenia komisji kultury i
środków masowego przekazu zaprotestował przeciwko fragmentowi przygotowanego
projektu ws. śmierci Grzegorza Przemyka.
Chodziło o zdanie: "Na
polecenie najwyższych władz partyjnych i państwowych fabrykowano dowody mające
obciążać winą za śmierć Grzegorza Przemyka sanitariuszy pogotowia ratunkowego,
zaś ukrywano te, które wskazywały na milicjantów, jako winnych śmierci
maturzysty".
Wkurzył się zatem ostentacyjnie
Michnik na Iwińskiego i pewnie już nie będzie publicznie z nim wódki pił.
"Myślę, że trzeba bardzo
wiele wysiłku, by móc się z nim (projektem
uchwały) w czymkolwiek nie zgodzić (...) Śmierć Grzesia Przemyka należy do
najbardziej brunatnych kart epoki stanu wojennego. (...) Całą nikczemność
tamtych czasów mamy tu w pigułce"
"Szanowny panie pośle (to do Iwińskiego) - sąd nie wskazał również wielu innych rzeczy,
ale sprzeciw pana i pańskich kolegów politycznych wskazuje, że chcecie zamazać
pamięć o tamtej zbrodni (...)"
To aż tak ubodło MIchnika...?!
Panie Adamie Michniku, po co tak
ostentacyjnie i od razu wielkie słowa: „brutalne,
nikczemność, tamta zbrodnia...“?
Z punktu widzenia pańskiej
formacji parapolitycznej – to nie jest możliwe by coś takiego wtedy miało
miejsce!
To tylko bezczelna propaganda,
pewnie PISowska lub w najlepszym razie endecka...
A nie lepiej pogadać i wyjaśnić wszystko
z pańskim „człowiekiem honoru“ - Czesławem Kiszczakiem – ówczesnym szefem
MSW?
Może tez Pan Urban, kolega po
fachu i pański kompan – coś dorzuci?
W ostateczności zostaje audiencja
u „opieprzcie się od ge...ge...generała“
Jaruzelskiego.
Dyskusja z w/w powinna
wszystko wyjasnić, a wtedy wrócimy do wersji o mordercach-pielęgniarzach i
zbrodiczej lekarce zpogotowia...
Etykiety:
Adam Michnik,
Grzegorz Przemyk,
Jaruzelski,
Kiszczak,
komuna,
koncesjonowana opozycja,
śmierć,
Urban,
zbydlęcenie
środa, 15 maja 2013
Idiota pisze do idiotów
Żydowski Washington Post kolejny raz wbił
szpilę w stosunki polsko-żydowskie.
Nie są i tak one najlepsze, ale to może i
dobrze, bo stosunkować się poprawnie z podlecami nie godzi się.
W każdym razie, jak często się zdarza, żydowska,
amerykańska prasa próbkuje polską cierpliwość i prowokuje. Chodzi jak zawsze o
„polskie obozy koncentracyjne“.
W poniedziałkowym dodatku do Washingoiton
Post, niejaki Justin Moyer napisał : „...w 1940
roku rząd Bułgarii podpisał potajemne porozumienie, by przekazać 20 tys. Żydów
do polskich obozów koncentracyjnych".
Pewnie ten kretyn Moyer, to jakiś nikt,
lub prawie nikt, a o świecie wie tyle co większość amerykanów, która uważa, że
Poland i Holand to jedno i to samo.
W każdym razie na taką potwarz zareagował,
a jakże - Polski Ambasador Ryszard
Schnepf. Jak swój do swojego napisał
list do niejakiego Martina Barona, który jest szefem Washington Post.
- To niezwykle ważne, by używać
precyzyjnego i poprawnego języka: to były nazistowsko-niemieckie obozy koncentracyjne
w okupowanej Polsce...
plecie w liście Schnepf.
W tym momencie rodzi się zasadnicze
pytanie: skąd władze Rzeczpospolitej biorą takich durniów i dlaczego awansują
ich do godności ambasadora?
Później własnie taki głupek ośmiesza nasz kraj. Domagając się
precyzji językowej, sam nie potrafi sprecyzować o co mu chodzi.
Według Schnepfa obozy koncentracyjne
były „nazistowsko-niemieckie“ , czyli założone przez nazistów i niemców.
Niemcy, to wiemy kto – naziści... może
to jacyś kosmici przypadkiem wtedy odwiedzający Ziemię. Pewnie Schnepf wie kto
zacz...
W każdym razie adresat listu Baron,
przejął się i sprostować nakazał na drugi dzień po południu. Ale co sobie
„polskie obozy smierci“ powisiały na stronie internetowej i na szpaltach gazety
to jego.
Prawdopodobnie jest to taki „Baron
cygański“, bo już nie pierwszy raz „mocno cygani“ i udaje, że nie umie
zapamiętać jak właściwie powinno nazywać się „obozy smierci“.
Może upośledzony... albo działa celowo?
Prawdopodobnie i jedno i drugie.
Na koniec jeszcze jeden „kwiatek“
z tegoż artykulu w „Washington Post“.
Kiedy nazistowskie Niemcy zaczęły
mordować Żydów w Europie podczas drugiej wojny światowej, społeczeństwa zrobiły
niewiele, by to powstrzymać. Na przykład obywatele Francji, Włoch, Holandii i
Polski nie wybiegali masowo na ulice w oburzeniu, kiedy ich sąsiadów wysyłano
do obozów koncentracyjnych -
pisze w artykule wspomniany wcześniej idiota - Justin Moyer.
Trudno to skomentować.
Ale niestety takie pojęcie mają
amerykańscy kretyni z Washington Post o okupacji w Europie. Co gorsza nie
tylko amerykańscy.... Polska dyplomacja również.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






