środa, 29 czerwca 2011

Gdzie jest nota w sprawie Laudera?

Przy całym rządowym cyrku związanym z wypowiedzią o. Rydzyka, ujawniły się tabuny klakierów, którym dziecinada w wykonaniu Sikorskigo niezmiernie się podobała.
Cała sfera rządowa oraz kierownicza Platformy Obywatelskiej biła gorące brawo pajacującemu ministrowi spraw zagranicznych, niczym klaunowi Cebulce w cyrku Zalewski.
Nawet czarny (od niedawna) Polak, nie rozeznający się w temacie ani trochę, niejaki Godson zabierał głos i wyrażał opinie.

Niestety obok wypowiedzi mieszkańców naszego, polskiego podwórka, pojawiły się też głosy z zagranicy, wypowiadane przez osobników, którzy na siłę próbują wcisnąć swój wścibski nos w nasze sprawy.

Wczoraj niejaki Ronald S. Lauder, szef światowego kongresu Żydów, nie pytany o nic oświadczył: „Ks. Rydzyk jest notorycznym antysemitą. To nie Żydzi są wrogami Polski, lecz ludzie tacy jak on, którzy sieją niezgodę swymi ohydnymi wypowiedziami.”
Prywatne zdanie pana Laudera, to jego sprawa, tak jak jego odczucia. Może je sobie posiadać.
Nie upoważnia go to jednak do wypowiadania głupot na forum publicznym oraz mieszania się do spraw Polskich i Polaków dotyczących.
Swoje akcje propagandowe Lauder buduje w oparciu o to, co ktoś mu powiedział i co gdzieś zasłyszał, dlatego słowa dotyczące o. Rydzyka są niczym słynne „a u was murzynów biją”.
Kompletny brak związku z tematem wypowiedzi Rydzyka, co świadczy dobitnie o żydowsko-amerykańskim propagandyście.
Stawianie się dziś (w okresie XX-XXI wieku), w pozycji ofiary jakiejś bliżej nie określonej nagonki, to domena wielu rodaków Laudera.
Wystarczy poczytać wypowiedzi Wiesela czy Grossa, aby dojść do wniosku, że bez oskarżeń o antysemityzm ludzie ci żyć nie mogą, a przynajmniej tracą poczucie własnej wartości.

Mieszanie się Żydów amerykańskich do spraw Polski i cenzurowanie wypowiedzi naszych obywateli, nie jest w dobrym tonie, tak jak nie jest też w dobrym tonie mieszanie się do spraw żydowskich przez Polaków.
Skoro jednak Lauder, nie wyczuwa tego cywilizowanego zwyczaju, warto przypomnieć mu, że to wielu jego rodaków jest antypolonistami.
Wielu jego rodaków przyczyniło się w latach 1939-1955 do śmierci najwybitniejszych Polaków.
Oczywiście nie dotyczy to samego Laudera, który urodził się i mieszka w Stanach Zjednoczonych.
Ronald S. Lauder, podobnie jak jego ojciec i brat zawsze zajmował się biznesem i polityka go nie dotyczyła.
Odbijając piłeczkę nienawiści, serwowaną w kierunku Polski, warto przypomnieć szefowi kongresu Żydów o jednym bardzo istotnym, historycznym fakcie.
„To nie Polacy są wrogami Żydów, tylko ludzie tacy jak on - amerykańscy Żydzi, którzy przymykali oko na zbrodnie Hitlera i wygodnie im było nie słuchać o holokauście. Wygniatanie ciepłych i komfortowych foteli przekładali nad potrzebę, a nawet obowiązek pomocy mordowanym rodakom w Europie.”

O ile mój wpis jest zdaniem osoby prywatnej, wygłoszonym na forum prywatnym, o tyle wypowiedź Laudra, jako szefa potężnej organizacji, jest wypowiedzią oficjalną, prominentnej osoby.
W tej sytuacji zasadne jest zadanie pytania ministrowi Radosławowi Sikorskiemu: „Panie ministrze, czy będzie nota protestacyjna, w związku z mieszaniem się do spraw Polskich i oczernianiu naszych obywateli na forum międzynarodowym?”

wtorek, 28 czerwca 2011

"Nota dyplomatyczna" - temat wyczerpany

... i koniec psychiatryka.
Watykan pokazał, gdzie ma notę Sikorskiego.
Sikorski pokazał gdzie ma Polskę a Polska niebawem pokaże gdzie ma Sikorskiego.
Wszystko na najlepszej drodze.

Jeszcze tylko w tym temacie, wczorajszy krótki bełkot idioty w „Kropce nad i” i władza będzie chciała jak najszybciej o całej sprawie zapomnieć.

Zapewne potrwają jeszcze rozważania o tym co było bardziej obraźliwe dla POlski wersji Beta.
Czy to, że o. Rydzyk powiedział, że w mamy w kraju totalitaryzm, czy to że powiedział to za granicą.
Tu zapewne zdania będą podzielone.

Według idioty, którego u Moniki Olejnik wczoraj oglądałem, chyba jednak ważniejsze jest to, że powiedział o totalitaryzmie, choć np. Szejnfeld twierdzi, że gorsze jest mówienie o tych sprawach za granicą.

Jednakowoż Platforma musi ustalić za co Rydzyka ma nienawidzieć.

W tej kwestii najlepiej zwrócić się do fachowców.
Zastępy ekspertów znajdują się w „GW” , która to swojego czasu aż kilka „jedynek” poświęciła wystąpieniom Bronisława Geremka w rożnych instytucjach w Brukseli i Paryżu.
Poszło o to, że Geremek, tak poczuł się urażony tym, iż kazano mu się zlustrować, że jeździł i opowiadał o stalinizmie w Polsce oraz nasyłał innych lewackich propagandzistów na władze Rzeczpospolitej.

Nie przypominam sobie tylko, czy wtedy PO postulowała o jakąś notę dyplomatyczną w sprawie „haniebnej wypowiedzi” i wywlekania spraw polskich na forum międzynarodowe...

niedziela, 26 czerwca 2011

Czy jest na sali lekarz?

..i nadal będzie o psychiatryku.
Zamieszczając swój ostatni wpis dotyczący reakcji „ichniego” ministra Sikorskiego na wypowiedź o. Tadeusza Rydzyka, nawet przez myśl nie przeszło mi, że reakcja „brylantynowego oksfordczyka” jest na serio.
Traktowałem ją jako osobliwy platformerski humor czy też dowcip o nadymaniu się w stylu typowo tuskim.
Niestety oksfordzki geniusz potraktował sprawę poważnie. Oczywiście serio według swoich norm i „widzimisię”.
Cóż zatem zrobił?
Wysłał do Watykanu notę dyplomatyczną, którą do Sekretariatu Stolicy Apostolskiej zaniosła ambasador Hanna Suchocka, ostatnia czynna posłanka ostatniego peerelowskiego sejmu.
W nocie tej (...) rząd polski protestuje przeciwko tego typu osłabianiu i szkodzeniu wizerunkowi Polski za granicą i prosi Stolicę Apostolską, której podlegają zakony w Kościele Katolickim, o podjęcie działań, które zapobiegną tego typu wypowiedziom w przyszłości"(...)

Czy ja piszę całkiem serio?!
Niestety, tym razem tak.
Sprawa jest poważna i całkiem serio, a właściwie dopiero teraz zrobiła się bardzo serio, gdyż podobnej głupoty czy gafy na arenie międzynarodowej nikt do tej pory nie widział.
Nawet komuniści, którzy ze swoją siermiężną polityką popełniali totalne głupoty, nie zabrnęli tak daleko w bezmyślności swoich dygnitarzy.
Cóż zatem oznacza wystosowanie noty dyplomatycznej do Stolicy Apostolskiej?
Oznacza wymuszenie reakcji władz kościelnych, czyli rychłą odpowiedź Watykanu w zadowalającej formie, oczywiście zadawalającej Sikorskiego z jego stadem.

Jaka może być to odpowiedź, jakie działania zapowiadająca?
Może:
- Napomnienie o. Rydzyka i dobitne ukaranie.
- Zamkniecie w celi zakonnej na okres minimum 3 lat
- Wyrzucenie Rydzyka z zakonu Redemptorystów.
- Kara biczowania publicznego z napiętnowaniem
- Obcięcie języka
Takie rozwiązania na pewno satysfakcjonowały Sikorskiego.
Szczególnie te dwa ostatnie warianty przypadły by mu do gustu.
Człowiek nie tak dawno pałający chęcią „dożynania watah” krwiożerczość przecież ma w genach...
Dobrze, ale co będzie gdy Watykan nie zrobi nic?!
Wojna, chyba pozostanie nam wojna ze Stolicą Piotrową.
Bohaterski Sikorski wraz z bohaterskim ministrem Klichem poprowadzą naszą armię na Watykan!
Wodzu prowadź....

Pisząc całkiem serio, Watykan nie zrobi nic. Nie zrobi nic, bo zrobić nie może ani nie powinien. Nie wyobrażam sobie, by generał zakonu o. Michael Brehl wraz z Papieżem Benedyktem XVI potraktowali poważnie pismo od tuskowych siermiężników.
Ich działania to właśnie potwierdzenie słów o. Rydzyka, a do takich praktyk ludzie wychowani w kulturze demokratycznej nie są przyzwyczajeni.
Może gdyby dotyczyło to kazań... ale wypowiedź całkiem prywatna, na gruncie neutralnym...

Sikorski swoim pismem ośmieszył polskie państwo, ale dzięki bogu ośmieszył także siebie i zasłużoną dla PRL Suchocką.
Na szczęście już niebawem (po wyborach) cholera go weźmie wraz z jego mocodawcą, wyjedzie gdzieś do Afganistanu, gdzie najlepiej się spełnia i słuch o nim zaginie.
Wstyd jednak dla Polski pozostanie. I to nie wstyd z powodu wypowiedzi redemptorysty, tylko wstyd za nierozgarniętą władzę strzelającą z armaty do komara.
Próbując cenzurować wypowiedzi obywateli swojego kraju stanął Sikorski w jednym szeregu z Łukaszenką i Putinem.
Rzecz jasna „zasługami w krzewieniu demokracji” będzie musiał podzielić się ze swoim szefem, bo przecież to premier bierze na siebie odpowiedzialność za działania całego gabinetu.
Chyba, że szef rządu.... jak to Donald Tusk, zdziwi się wielce i oświadczy, że o żadnej nocie nic nie wiedział.
Premier ostatnio wprawił się w udawaniu Gierka (nie Greka, tylko właśnie Gierka) i generalnie o niczym nie wie. Przynajmniej oficjalnie.
Nic nie wiedział np. o akcji na „antykomor.pl”, nie widział o Bondaryku, teraz może i nic nie wiedział o nocie do Watykanu?
Pan Tusk pokazuje się, gdy trzeba zebrać laury i gdy chwalą. Wpadki i kichy władzy obywają się bez osoby premiera.

Co będzie dalej?
Nic nie będzie.
Będzie jak było dotychczas.
Ważne, by do podobnych sytuacji nigdy już nie doszło.
Nie może być miejsca w polskim życiu publicznym dla cenzorów-donosicieli i ośmieszających Polskę pieniaczy, trafnie nazwanych przez „dziadzia z PO” Bartoszewskiego - dyplomatołkami.

Od czuwania nad nieprzekraczalnością granic wolności wypowiedzi są tylko i wyłącznie sądy, które jako jedyne mają prawo do wydawania wyroków.
Jeżeli jakiś minister czuje się obrażony przez obywatela – do sądu go skarży i czeka na wyrok.
Działania za pomocą not dyplomatycznych wobec księdza-zakonnika, to czysta krystalicznie głupota i efekt zbyt dużej ilości wody sodowej w górnych partiach postaci.
Najgorsze w tym wszystkim, że działania ministra ze zrozumieniem przyjęły kręgi kierownicze partii rządzącej.
Na wszelki wypadek warto, by na najbliższym posiedzeniu Klubu Parlamentarnego PO, ktoś zadał retoryczne pytanie: „czy jest na sali lekarz?”
Następnym razem taka okazja zebrania wszystkich potencjalnych pacjentów może się już nie zdarzyć.
Widomo, po wakacjach wybory.
A jak ktoś się w młodości przebada, to na starość.... jak znalazł.

sobota, 25 czerwca 2011

The Voice Of Fans - DONALD MaTOLE

Nowy wakacyjny hit, nowej supergrupy. To może być przebój stadionów...!

piątek, 24 czerwca 2011

Psychiatryczne badania (ciąg dalszy): Ochotnik Radosław Sikorski

Ledwo co Pan sędzia Jabłoński zainicjował modę na badania psychiatryczne wśród osób znanych z politycznych salonów, a tu już pierwszy ochotnik pcha się na konsylium lekarskie.
Otóż minister tuskowej władzy Sikorski Radosław stwierdził dziś: „Ojciec Dyrektor przekracza granice. Polska zareaguje. Kościół ma zasługi dla Polski, ale Ojciec Dyrektor przekracza granice. Zakony podlegają bezpośrednio Rzymowi. Państwo polskie zareaguje (...)” – tak pisze na twitterze szef ichniej dyplomacji.

Ma to być odpowiedź na słowa o. Tadeusza Rydzyka, który na spotkaniu w Brukseli stwierdził m.in.: „Nie wiem, gdzie ja żyję, bo w czasach komunizmu nie mieliśmy takich problemów jak teraz. To jest totalitaryzm, ja nie żartuję".
Wypowiedź duchownego to reakcja na działania polskich sądów oraz władz wobec opozycji, również tej z kościoła katolickiego.

Co chce zrobić Sikorski?
Będzie w sprawie wypowiedzi o. Rydzyka, obywatela RP interweniował w Rzymie!

Kiwał człowiek z dezaprobatą głową, gdy Sikorski wylatywał z rządu PiSu i lał krokodyle łzy przed kamerami niczym pospolita ciućma.
Śmiał się człowiek, gdy Sikorski szpiegował i straszył sądami niepoprawnych blogerów, którzy sugerowali mu żydowskie pochodzenie.
Przecierał człowiek uszy ze zdumienia gdy tenże tuskowy minister, niczym akwizytor arabskich biur podróży namawiał do wycieczek na afrykański kontynent...

Teraz prowincjonalny inteligent po Oksfordzie będzie starał się ośmieszyć nie kolejny raz siebie, ale już cały tuskowy rząd, gdyż swoimi działaniami potwierdzi to, co o. Tadeusz Rydzyk wypowiedział.
Właśnie tak.

Prawo do posiadania własnego zdania nt. władzy i wypowiadanie go otwarcie jest dobrodziejstwem demokracji.
Blokowanie, wpływanie naciskiem na oponenta, kneblowanie mu ust, to przejaw totalitaryzmu.
Sikorski chce w Rzymie poskarżyć się u przełożonego zakonu Redemptorystów i „z wysokości urzędu” wpłynąć na ukaranie „niedobrego zakonnika”, który ma czelność mówić to, co myślą miliony Polaków.
Tylko absurd!?
Przynajmniej dla ludzi myślących i inteligentnych nie.
To model totalitaryzmu i zamordyzmu.
Na wszelki wypadek zacznijcie bać się już teraz, wy wszyscy nie wspierający PJN (Platforma Jedności Narodu). Bójcie się krytykujący władzę, bo Sikorski pojedzie do waszych przełożonych i naskarży na was. Z roboty wylecicie z wilczym biletem.
Wprawdzie w Rzymie jego skargi ojcom przełożonym zakonu latają niczym rój pszczół wokoło sztucznej chryzantemy, to jednak nieprzychylni w kraju mogą liczyć się z represjami.

Każdy, kto w XXI wieku i do tego w zjednoczonej europie posuwa się do takich sposobów walki z opozycją kwalifikuje się do natychmiastowego usunięcia z ministerialnego stanowiska. Nawet za sam taki pomysł.
Nie wyobrażam sobie, by innym kraju europejskim minister po zapowiedzi odwetu na opozycjoniście, dokonywanego w sposób iście „stalinowski” pozostał choć kilka minut dłużej na ministerialnym stołku.
Tusku wykop człowieka ośmieszającego Twoją władzę.

Może w podjęciu decyzji, pomogą szefowi rządu te badania specjalistyczne ministra...

czwartek, 23 czerwca 2011

Z kulturą "na Ty"

Reklamówka nowego programu "Z kulturą na Ty" Minister Sikorski prosi ładnie - Premier ładnie odpowiada....

środa, 22 czerwca 2011

Przebadać psychiatrycznie sędziego Macieja Jabłońskiego

Jako pośredni pracodawca oraz fundator poborów Pana sędziego Macieja Jabłońskiego, stwierdzam że, tym samym uprawniony jestem w związku z powyższym do wyrażenia opinii o konieczności przeprowadzenia badań psychiatrycznych na osobie w/w.
Pan Jabłoński, jako pracownik urzędu państwowego wynagradzany jest z budżetu państwa, a co za tym idzie z podatków dostarczanych corocznie też przez moją skromną osobę. Wynika z tego, że za wszelkie działania sędziego Jabłońskiego, jego „widzimisie” i polityczne sympatie płacę także ja.
Tak jak pracodawca karci i napomina bumelanta czy osobę nie spełniającą jego oczekiwań oraz działającą wbrew interesowi pracodawcy, tak prawo do krytyki i wyrażenia swojej opinii ma obywatel płacący sędziemu, który swoimi decyzjami ośmiesza wymiar sprawiedliwości.
Konieczne jest, by Pan Maciej Jabłoński poddał się badaniu psychiatrycznemu. A to przynajmniej z dwóch powodów.
Po pierwsze: okresowe badania lekarskie pracowników sądownictwa, nie dopuszczają konieczności badań psychiatrycznych. Co za tym idzie, na ich podstawie można jedynie określić stan wzroku, słuchu, pracy organów podtrzymujących funkcje życiowe badanego. Nie można natomiast stwierdzić stanu psychicznego. Kto bez stosownych fachowych badań jest w stanie stwierdzić aktualną kondycję psychiczną sędziego?
Chyba nam wszystkim zależy na tym, aby sądy po raz kolejny w historii Polski nie kompromitowały się. Dopuszczenie do sprawowania swojego zawodu przez sędziego, którego stan psychiczny jest nieznany, stwarza zagrożenie dla praworządności Rzeczpospolitej.
Po drugie: decyzja o badaniu stanu zdrowia psychicznego przez podsądnego, w procesie, nazwijmy to politycznym (Kaczyński vs. Kaczmarek) jest powrotem do praktyk sądownictwa sowieckiego lub chińskiego. Jest ustawieniem się po jednej stronie w celu dezauowania strony drugiej. Tylko osoba będąca w stanie „niepewnym psychicznie” owe wzorce do prawa polskiego stosuje.
Dlaczego więc sędzia Maciej Jabłoński, któremu płacę za jego (nie najlepszą zresztą) pracę, ma wzbudzać społeczną niepewność, co do jego stanu psychicznego?
Niech się przebada – wszystko będzie wtedy jasne.