Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lemingi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lemingi. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 8 września 2014
Tomasz LIs - na żywca. ROZMOWA Z NOWYM PREMIEREM!!
Jak zawsze, Tomasz Lis (ulubieniec władzy oraz ludu peowskiego) wychodzi przed szereg! Jako pierwszy zaprosił do studia nowego premiera z PO!
wtorek, 22 października 2013
Olewanie ciepłym moczem
Jak poinformowało na swoim blogu cudowne dziecko
tefauenu i dwóch Wiktorów - Jarosław Kuźniar, wczoraj doszło do tragicznego
zdarzenia z udziałem“króla obciachu” niejakiego Jakuba Wojewódzkiego.
Otóż tenże Wojewódzki został, według Kuźniara oblany
kwasem (solnym, wodorowym, azotowym, borowym, chlebowym, cytrynowym…?) i ucierpiał z tego powodu psychicznie oraz
estetycznie.
Według Kuźniara, wszystko stało się ok. 7.30 w okolicach
siedziby radia Eska Rock. Młody i do tego zamaskowany człowiek podszedł ponoć
do Wojewódzkiego i chlustnął mu tymże “kwasem” w ukryte za okularem oblicze.
Zbeształ przy tym Wojewódzkiego niemiłosiernie.
Jak na złość, do tej pory świadków ataku brak a napastnik
zniknął.
W tej sytuacji jedynym świadkiem i to własnej krzywdy
oraz poniżenia pozostaje sam Wojewódzki.
Najwidoczniej zrazu wielkim szokiem to dla “króla
obciachu” nie było, gdyż zdażył się zapakować do full-wypas samochodu i
spokojnie pojechać do domu, umyć się, przeczesać oraz poprawić makijaż.
Dopiero starannie wyfiokowany i pachnący pojawił się
ulekarza w celu przeprowadzenia oględzin fizjonomii, gdyż jak zdradza Kuźniar,
coś Jakuba w ową fizjonomię po oblaniu swędziało.
Przebadany i zapewne podrapany w swędzące miejsca przez
medyka dotarł w końcu ok. 14.00 na posterunek policji w celu złożenia
zawiadomienia o przestępstwie.
Tam funkcjonariusze owacyjnie przyjli wizytę znanego
celebryty i po pobraniu autorafów, ochoczo spisali zeznania. Brawom i owacjom
nie było końca. Niektórzy nawet skandowali głośno “bis’!
Zapewne, w skutek gorącego przyjęcia, w psychice “króla
obciachu” nastąpiła nagła zmiana i uaktywniło się poczucie krzywdy, spowodowane
postepkiem napastnika.
Od tego momentu Wojewódzki zaniemówił i począł korzystać
w komunikacji z otoczeniem, wyłącznie z usług rzecznika medialnego.
Rolę tę podjął, cytowany na wstępie Jarosław Kuźniar –
przeżywający wypadek nie mniej pięknie i dramatycznie od Wojewódzkiego.
Natenczas stało się poważnie, lecz powaga stanowiła
uwerturę do dawki solidnego humoru.
"To,
co przeczytacie, to nie jest żart. Ktoś zaatakował rano pod radiem Kubę
Wojewódzkiego. Nie chcę wywoływać sensacji, chcę otworzyć głowę tym, którzy
sądzą, że nie ma już żadnych granic. Potwierdziłem tę wiadomość u Kuby" – grzmiał na swoim blogu
Kuźniar, wywołując wśród lemingowej braci nastrój grozy porównywalny do tego wywołanego
przez spikera Polskiego Radia w dniu 1. Wrzesnia 1939 roku.
Lecz
już po chwili stało się wesoło za sprawą
cudownie uzdrowionego Wojewódzkiego, który stwierdził: „Brunatnym
terrorystom gratuluje, że zrobili ze mnie męczczenika".
Po
chwili znów cudownie podrapany w swędzące miejca na obliczu stwierdził dowcipnie
iż napastnik „(...) nie chciał umotywować swego czynu" czym pewnie
rozczarował „króla obciachu“, bo ten liczył na pobudki ideologiczne.
Jakoś
tak rozmyło się nagle i zapachniało czerstwym bałachem... tym bardziej, że
Wojewódzkiemu nic się nie stało.
No,
to niezły kwas porobił się z tym kwasem, bo zamiast wybuchu
ogólnonarodowego wulkanu współczucia, dokonał się jedynie zwykły wytrysk
pryszcza.
Wprawdzie,
co mniej rozgarnięci „cwelebryci“ zareagowali na Facebooku stosownymi wpisami z
poparciem dla Wojewódzkiego, lecz jako jednostkom mniej inteligentnym i
rozgarnietym trzeba im wybaczyć „zakup taniego bajeru“.
Niektórzy
z nich wykorzystali opowieści Wojewódzkiego z Kuźniarem do wpisania się do
„grupy prześladowanych“ lub „niedoszłych prześladowanych“.
Ot,
taka Maria Czubaszek z miejsca skreśliła na Facebooku następujące słowa: "Wojewódzki
zaatakowany. Kto następny??"
Można to potraktować, jako przejście do pierwszego
szeregu - bohaterski akt poświęcenia własnej osoby w imię idei bałwanizmu i solidarności
lemingowej.
„Bierzcie mnie, oblejcie kwasem, oranżadą,
herbatą Yunan czy też radzieckimi pefumami...“ - krzyczy tym swoim
wpisem Czubaszek i zachęca „brunatnych“.
W końcu wie, że jej już nic nie zaszkodzi (ani też nie
pomoże). Przy takiej mocno „przechodzonej“ fizjonomii, przypominającej
wyschnietego i splesniałego jonagolda, kwas, nawet solny jest bezradny.
Skoro i terapia odmładzająca i liftingi na wzji w
tefauenie kompletnie nic nie dały ...
Ale póki co, spoko, spoko.. nie rozpędzajmy się tak
bardzo. Jedyna ciecz, która wchodzi w grę, to ta, z którą zetknął się wczoraj
Wojewódzki.
Jego symbolicznie olano przysłowiowym ciepłym moczem... a
i realnie nie wykluczone że też.
Etykiety:
ESKA Rock,
Jakub Wojewódzki,
Jarosław Kuźniar,
Kuba Wojewódzki,
kwas,
Lemingi,
Maria Czubaszek,
mocz,
oblany kwasem,
olani
wtorek, 27 listopada 2012
Czyim zwolennikiem jest Opania, bo czyim nie jest już wiemy.
Marian Opania odmówił wcielenia się w
rolę Prezydenta Kaczyńskiego. Kategorycznie odmówił Antoniemu Krauze
(reżyserowi obrazu „Smoleńsk“), a swoją decyzję argumentował w sposób
następujący: „Otrzymałem taką propozycję i od razu odmówiłem. Mam swoje powody,
polityczne. Nie jestem zwolennikiem PiS ani braci Kaczyńskich“ -
powiedział w rozmowie z Onetem aktor.
Rzecz jasna sekta lemingów wsparła
Opanię i na wszystkich możliwych forach przyznała mu rację.
„Ma prawo..., może wybierać... –
piszczały lemingi.
Faktycznie, może wybierać – aktor ma do
tego święte prawo.
Może na przykład oceniając postać i
własne siły, „nie czuć osoby“.
To może, ale... nie może robić
z siebie durnia.
Przyznam, że argumentacja Mariana Opani
zwaliła mnie z nóg, bo dotychczas miałem Go za inteligentnego człowieka.
Taki tok myślenia artysty, skłania do
wyciągnięcia wniosku, iż np. Opania jest/był zwolennikiem władzy bolszewickiej,
gdyż wystąpił w serialu „Marszałek
Piłsudski“ , gdzie zagrał oficera wywiadu Armii Czerwonej.
Jaki mógł być wtedy komentarz Opani
dotyczący objęcia takiej roli?
„Otrzymałem taką propozycję i przyjąłem
ją. Mam swoje powody, polityczne. Jestem zwolennikiem sowieckiej Rosji a także
Włodziemierza Lenina“.
Tak by przynajmniej wskazywała logika.
Etykiety:
Antoni Krauze,
bolszewicy,
Lech Kaczyński,
Lemingi,
Opania Marian,
ostracyzm,
PO,
Smoleńsk
środa, 17 października 2012
Dach nad Narodowym czyli Tusk to załatwi
-->
Ktoś nie zamknął dachu nad Stadionem Narodowym i
cały mecz z Anglikami szlag trafił.
Wody nakapało co nie miara, tak że w
waterpolo grać można było, przez co kibice rozrywkę niemożebną mięli w postaci
zasyłanych na PZPN oraz ministrę Muchę jobów.
Dla PZPNu to nie nowość a i Mucha cienko bzyka – więc olewa,
toteż najbardziej „poczuł się w obowiązku“ nasz niezastąpiony Superman oraz
Batman ze Spidermanem łączony naraz –
Donald Tusk.
Starą metodą bolszewików (wczśniej już przez niego testowaną
na narodzie) wyszedł przed szereg i zakrzyknał: „Ja im pokażę i ja to
załatwię“, po czym zarządził kontrolę w Ministerstwie Sportu oraz NCS.
Nie pierwszy już raz premier przed tłumem udowadnia, że ci
wszyscy ministrowie, panie ministry oraz dyrektoriat spółek państwowych to
biorą tylko forsę za puszczanie bąków w wygodne fotele, bo właściwie to tylko on – premier potrafi
coś właściwego zarządzić i wyjasnić.
Jasno wynika z powyższego, że taka ministra czy inny
dyrektorek, nie potrafi samo z siebie kontroli odpowiedniej w temacie przeprowadzić.
Brak umiejętności
decyzyjnych?
Może tak być, to typowe u lemingów.
Oczywiście, później w premierowym zaciszu - jak to było w dowcipie, premier po namyśle
ocenia, że podejmować decyzje za dziewiętnastu czy tam dwudziestu pierdzących w
stołki ministrów to ponad jego siły,
więc stwierdza: „Przecież się k...wa nie rozerwę...“ i cały ten cyrk z nasyłaniem kontroli w
łeb bierze, bo tak na prawdę – po co mu te kontrole, żeby jeszcze bardziej
zdołować własny rząd?
Ale niejwżniejsze, że przekaz „w Polskę idzie“ i pewnie słupek
Tuskowi drgnie, bo lemingi lubią jak się ładnie mówi oraz obiecuje.
Premier lubi mowić.
Lubi szczególnie mówić o rzeczach o których jego wyborcy
lubią słuchać.
Lubi też mówić o tym, co może mu poprawić i tak już kaprawe
notowania.
O czynach trudno dyskutować, gdyż poza mówieniem pan Tusk
niczym innym (może prócz rypania w gałę) się nie zajmuje.
To bardzo ładnie wygląda, gdy szeryf osobiście, bez względu
na ofiary obiecuje kontrole i lustracje urzędów.
Te jednak, jak pokazuje życie ogłaszane są wybiórczo.
Rzecz w tym, że gdy sprawy dotyczą rzeczy poważnych, Tusk
chowa głowę w piasek i udaje „Strusia... porządku“.
Gdzie np. zalecane kontrole w ministerstwach po aferze
hazardowej czy też Amber Gold?
Może to zbyt błache w porównaniu z dachem na Narodowym
sprawy, a może w tych przypadkach odwagi zabrakło?
Etykiety:
Donald Tusk,
głupoty,
Joanna Mucha,
kontrole,
Lemingi,
Ministerstwo Sportu,
obciach
środa, 10 października 2012
Premier(a) w kuchni - odcinek programu kulinarnego!
Premier Donald Tusk robi to, co umie najlepiej - prowadzi
program kulinarny. Dziś "Tusk na Bajerze" czyli partyjny przysmak
Platformy Obywatelskiej. Smacznego!
czwartek, 6 września 2012
Wałęsa listy pisze czyli lemingi cytują Bareję.
„Napiszę do Putina. Ale napiszę też do
dziewczyn, żeby się tak nie zachowywały (...)“
- powiedział Lech Wałęsa i oddał się pisaniu listów w sprawie występu Pussy
Riot w moskiewskim Soborze Chrystusa Zbawiciela.
Najzabawniejsze ale też przerażające
jest, że „osoba“ wierzy w swoją misję naprawiania rzeczywistości do poziomu
modelu „Świata według Wałęsy“.
Nie czuję się kompetentnym w ocenia
zachowania „Bola“, gdyż psychiatrą nie jestem, ale z punktu widzenia obywatela
mam prawo do oceny zachowania pajaca, który mnie na arenie międzynarodowej
ośmiesza.
Nie jest to zwykły, podrzędny pajac,
który sobie plecie głupoty na użytek własny, ale facet, którego klepie po dupci
i premier i urzędujący prezydent. Facet, którego wierne tabuny lemingów
oklaskują oraz puszczają przodem po czerwonym dywanie.
Choć nie zawsze tak było.
Wszyscy pamiętają lawinę pomyj wylewaną
niegdyś na „Bola“ w czasie pierwszych wyborów prezydenckich. Dla tych, którzy
dziś tak wschłuchani są w mądrości „wielkiego“ Wałęsy (Tusk, Kuczyński,
Komorowski, Lityński, Michnik i reszta UWolsko-liberalnego błota) niegdyś był
on prostakiem, gburem, prymitywnym robolem, oszołomem z siekierką i nieukiem.
Co innego „Pan Slow Polip“
Mazowszański. Ten to był ktoś! To był mędrzec.
Życie pokazało, że płata figle i zanim
Mazowszański zdążył odwrócić się w stronę Belwederu, to Wałęsa już tam zasiadał,
ku oburzeniu „elyt“.
Co zatem spowodowało, że Wałęsa dopiero
po latach, nagle zystał wsparcie największych krytyków politycznych?
Odpowiedzi są dwie.
Albo on zmądrzał, albo cała reszta
zgłupiała (czyli dostosowała się do poziomu „Bolka“). Mówmy jednak o rzczch
realnych. Starego byka, przekonanego o własnej boskości nikt nie zmieni,
więc....
Zdaję sobie sprawę, że cała ta szopka
z celebrowaniem przez nich Wałęsy, to trochę jak kpiarsko-humorystyczny
greps niczym z filmu Barei.
Dajmy na to rozmawia Tusk
z Michnikiem....
- Powiedz mi: po co jest ten Wałęsa?
- Wwwwwwłaśnie: poooo co?
- Otóż to. Nikt nie wie po co; więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz, co robi ten Wałęsa? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa! To jest Wałęsa na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym Wałęsą?! My otwieramy oczy niedowiarkom: patrzcie, mówimy, to nasze, przez nas wypromowane - i to nie jest nasze ostatnie słowo! I nikt nie ma prawa się przyczepić. Bo to jest Wałęsa rządowy, w oparciu o kilka partii... który sobie, gdy już nie będzie potrzebny zgnije, na Poleczki. I co się wtedy zrobi?
- Żałobę narodową...
- Wwwwwwłaśnie: poooo co?
- Otóż to. Nikt nie wie po co; więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz, co robi ten Wałęsa? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa! To jest Wałęsa na skalę naszych możliwości. Ty wiesz, co my robimy tym Wałęsą?! My otwieramy oczy niedowiarkom: patrzcie, mówimy, to nasze, przez nas wypromowane - i to nie jest nasze ostatnie słowo! I nikt nie ma prawa się przyczepić. Bo to jest Wałęsa rządowy, w oparciu o kilka partii... który sobie, gdy już nie będzie potrzebny zgnije, na Poleczki. I co się wtedy zrobi?
- Żałobę narodową...
I po to im Wałęsa.
A ten listy „Bolka“ do Putina i Pussy Riot
był tylko pretekstem do napisania tych kilku słów o Wałęsie. W końcu jest to
szczegół nie istotny. To tylko durny wygłup z zadęciem, na miarę listu do
ruskiego ambasadora wystosowanego przez „Ruchali kota“. Mie ma o czym pisać...
Etykiety:
Bolek,
jaja,
Lemingi,
List do Putina,
PO,
Wałęsa,
żarty z Lecha
środa, 11 kwietnia 2012
Antyszymborki
Etykiety:
bolszewicy,
Donald Tusk,
gupoty,
Lemingi,
Platforma Obywatelska,
szumowiny,
wierszyki
Subskrybuj:
Posty (Atom)
