piątek, 5 czerwca 2009

Startuje Gazeta Wyborcza Network

Nadejszłą wiekopomna chwiła... jak powiedział Kazimierz Pawlak.
Nadejszła, gdyż jak podają zaprzyjaźnione karaluchy, „Rodzina Agora” uruchamia własną telewizję.
Wreszcie niedoinformowany widz będzie mógł poznać prawdę i ubawić się do łez.
Dlaczego właśnie Agora?
A dlatego, że nie ma w kraju bardziej rzetelnych dziennikarzy i fachowców, znających całą prawdę, tylko prawdę i gówno prawdę.
Nowa telewizja mieści się przy ulicy Czerskiej, nazywa się GWN (tak, tak, skojarzenie jak najbardziej właściwe J - gdyby wstawić „Ó” i „O” odzwierciedlało by to poziom projektu ) i jest prężnie rozwijającą się stacją, póki co bazującą na pomysłach braterskiej i bardziej doświadczonej stacji TVN.
Gazeta Wyborcza Network posiada logo i piękne studio z niemniej pięknymi gwiazdami w środku.
Pomysły na hity programu GWN są póki co, zapożyczone od starszego brata z TVN, ale zapewne GWN wkrótce dorobi się własnych, oryginalnych programów.
-----------------------------------------------------------------
Miło mi przedstawić program telewizyjny GWN, na niedzielę 7. czerwca 2009 roku.

05:35 Uwaga!
Program prezentujący aktualne stanowisko, jakie wyznawcy Ojca Redaktora powinni zajmować w sprawach politycznych w naszym kraju.

05:55 MamGo ByleZaDupy
Magazyn reklamowy wydawnictwa Agora prezentujący artykuły i urządzenia do poprawy kondycji dla dorosłych.

08:00 Majka w ogrodzie
Program wspomnieniowy o byłym (1985-90) red. Naczelnym „Trybuny Ludu” - Tow. Jerzym Majce i jego hobby, czyli wyrywaniu chwastów w ogrodzie.

08:30 Gej dobry GWN
Program prowadzony na żywo, poświęcony taniej rozrywce, półkulturze agorskiej, pederastii oraz ...ubecji.



















10:55 Rahela (serial komediowy)
Nie jest olśniewającą pięknością. Ma na nosie pryszcz, w zębach dziury. Ubiera się bez ładu, składu i w zdecydowanie babcinym stylu. Czy jest dziwaczką? Nie! Jest kobietą biznesu i przyjaciółką najwybitniejszej postaci w polskim dziennikarstwie.

















13:35 Piotr Stasiński – A paszoł! (program rozrywkowy)
Czym ten showman nad showmanami może zaskoczyć w pierwszym sezonie programu?



















15:35 Rozmowy o tyłku (talk show)
Nikt inny nie potrafi słuchać tak jak Piotr Pacewicz. Do tej pory swoje historie opowiedziało mu ponad dwadzieścia tysięcy gejów i lesbijek! To były zarówno zwierzenia smutne, jak i zabawne, poważne jak i lekkie.



















17:50 Sędzia Stefan Ozjasowicz Michnik (serial fab.-dok.)
Sędzia Stefan Michnik oraz występujący w serialu adwokaci i prokuratorzy to prawdziwi, czynni niegdyś zawodowo pracownicy stalinowskiego wymiaru sprawiedliwości. Równie autentyczne są sprawy, nad którymi pracują.



















19:00 Fuckty
Aktualne wiadomości z kraju i ze świata. Najbardziej wiarygodne ze wszystkich, bo przedstawiane i komentowane przez samego Ojca Redaktora.


















19:35 Pogoda
Codzienny serwis informacyjny. Dziś Dominika Wielowieyska pogoda z Kalukinem i Lizutem.

20:00 Tomcio Z.Norki
(talk show)
Siłą programu Tomcia jest oczywiście sam prowadzący. By jego gwiazda jaśniała pełnym blaskiem, nie potrzebuje gości. Nawet, gdy są to ludzie z pierwszych i ostatnich stron gazet.



















22:45 Tora Myk
Oni czyli groźny duet Blumsztajn i Gebert. Znowu będą dociekać sedna antysemityzmu, pytać, podpuszczać, insynuować, wyciągać, przypierać do ściany. Skuteczni i bezkompromisowi, a czasemi beznadziejni.



















23:20 Nie mam talentu! (program rozrywkowy)
Program podbił serca Polaków. W show „Nie Mam Talentu!” uczestnicy z całej Polski prezentowali swoje umiejętności, aby zostać dziennikarzami „GW”.
Najmniej utalentowani otrzymali stypendia „Agory” a nawet stanowisko Z-cy red. Nacz.



















01:45 Uwaga!
Program prezentujący aktualne stanowisko, jakie wyznawcy Ojca Redaktora powinni zajmować w sprawach politycznych w naszym kraju.

02:05 Nocne granie

Dziś redaktor Gadomski zademonstruje jak grać w pchełki i mariaszka

03:25 Nic straconego
Redaktor Turnau, pokaże jak doświadczony mohel daje sobie radę z trudnym problemem obrzezania w wieku podeszłym.

czwartek, 4 czerwca 2009

Dzieła "wybrane" Adama Michnika

Z najlepszymi życzeniami powodzenia w wybieraniu, dla miiłośników wybieractwa na całym świecie.

wtorek, 2 czerwca 2009

Zagraniczny Węglarczyk o „Dzienniku”

Znany snob i kabotyn „gazetowyborczy” Bartosz Węglarczyk pożegnał na swoim blogu „Dziennik”.
Jak przystało na klasycznego bufona nadął się jak balon i skreślił kilka słów, że mu nie żal i że „Dziennik” i tak nie wnosił nic do dziennikarstwa itp. itd.

Skąd akurat Węglarczyk wie, że „Dziennik” nie wnosił nic do dziennikarstwa trudno ustalić.
Mam niezwykle krytyczny stosunek do „Dziennika”, ale i tak w porównaniu do „GW” dziennik był uosobieniem pluralizmu i stałego równego poziomu dziennikarskiego. To mniej więcej tak jak porównać niegdysiejsze „Słowo Powszechne” do „Trybuny Ludu”.

Węglarczyk tego nie łapie. Węglarczykowi wydaje się, że na świecie jest tylko jedna dobra i słuszna gazeta, ta „Wyborcza”!
I niech sobie Węglarczyk dalej tak uważa, w niczym to nie przeszkadza i nie stanowi powodów do zmartwień i zastanowienia.
Bo też kim jest Węglarczyk?
Wiele osób twierdzi, że nikim.
Sam Węglarczyk oraz jego kilku kolegów z Gazety Wyborczej, twierdzą, że jest Węglarczyk kimś.
Sam zainteresowany na swoim blogu napisał, że jest „Szefem działu zagranicznego Gazety Wyborczej”.

Według mnie oznacza to tylko tyle, że tenże dział oraz Bartosz Węglarczyk zajmują się sprawami tutejszymi czyli polskimi (dla porównania Dział Krajowy ma przejąć Eli Barbur i pisać w „Gazecie Wyborczej”, jak dotychczas o sprawach krajowych).

Zatem jako „Zagranicznik” udziela się Węglarczyk za granicą intensywnie.
Robi za inteligenta w TVN, w co drugą niedzielę rano, w czym pomaga mu nad wyraz, urodziwa oryginalną urodą laleczki Chunky - Kinga Rusin.
Wykonuje też Weglarczyk „przeglad prasy” (oczywiście w TVN). Nie jest to trudne zajęcie, gdyż za dużo się nie naczyta, bo nie musi. „GW”, „Przekrój” „Polityla” i chwatit.


Jednym słowem chałtura niczym disco-polo z playbacku w remizie.
Nieszczęśliwie skończyła mu się sztandarowa, jak najbardziej wysoce poważna jego audycja „Świat według Węglarczyka” na Superstacji. Nawet sympatycy komuny z tego kanału wymiękli wobec poziomu Węglarczyka. Prawdopodobnie zbyt przypominało to „Świat według Kiepskich”.

Warto jeszcze wrócić na chwilę do blogu szefa działu zagranicznego „GW”.
Jako obcokrajowiec, nawypisywał tam kilka obcojęzycznych zwrotów, aby podkreślić swoją „światowość”. Zwroty te są napisane w języku angielskim, nie zaś w rodzimym języku Węglarczyka. Ma to, jak mniemam zwrócić uwagę na to, że „mistrz” był kilka lat korespondentem „wyborczej” w stanach zjednoczonych i liznął języka angielskiego.
Należy się liczyć, że niebawem Węglarczyk zacznie na blogu pisać po rusku. Też był tam korespondentem.

Czy aby wiarygodnie brzmią słowa aż takiej frontalnej krytyki w ustach zagranicznego dziennikarza?


P.S. poniżej próbka tego co dla odmiany Węglarczyk wnosi do dziennikarstwa.
http://www.irak.pl/BartoszWeglarczyk.htm

Wizyta w Punkcie Quizowo-Handlowym - opowiadanie ze wstępem.

Panująca nam litościwie, rządząca kolalicja PO-PSL dba o zdrowie rodaków.
Cudownie naprawiona i doprowadzona do porządku po latach bałaganu spowodowanego przez PiS Służba Zdrowia kwitnie i wreszcie służy obywatelom.
Pani Minister Ewa Kopacz triumfuje i jest przez wdzięcznych Polaków noszona na rękach, codziennie między 14.00 a 14.30 (niestety tak krótko, gdyż bardzo aktywnie pracuje nad jeszcze lepszymi rozwiązaniami w lecznictwie).
Jakby tego było mało, rząd po podniesieniu jakości usług zajmujących się skutkami chorób, teraz zajmie się ich zapobieganiem.
Do laski marszałkowskiej trafił rządowy projekt ustawy o zapobieganiu chorobom tytoniowym i walki z tym zgubnym nałogiem.
Strzeżcie się nikotynowcy, rząd nie da wam popalić!
Nie dość, że nie będzie wolno palić właściwie po za własnym mieszkaniem, to jeszcze na dodatek, mogą być problemy z kupnem, gdyż obowiązywać ma zakaz wystawiania papierosów oraz informowania o sprzedaży wyrobów tytoniowych.
Sprzedawca już teraz nie będzie mógł pochwalić się dostępnym asortymentem, teraz palący będą musieli trafiać w ulubione gatunki, pod warunkiem, że trafią w ogóle do punktu sprzedaży papierosów.
Szczególną aktywnością w walce z paleniem tytoniu wykazuje się wybitna postać sceny ludowej Pan Poseł Aleksander Sopliński – szef podkomisji zdrowia publicznego.
Te wszystkie proponowane przepisy mają jego zdaniem (...) „chronić osoby niepalące przed biernym paleniem”. Zawiłe to i pokrętne, gdyż przez wystawienie na witrynie kioskowej paczki papierosów, żaden niepalący się nie nawdycha dymu, ale rozumiem, że tok myślenia posła szybuje dalej i wyraźnie „obok” tematu, co w przypadku członków jego partii nie jest rzadkie.
Przepisy powyższe mają wejść w życie od przyszłego roku.

Aż strach pomyśleć, co by się mogło zdarzyć, gdyby ta koalicja „panowała nam” jeszcze kilka lat.
Tyle niezdrowych produktów znajduje się na rynku...
Ale, ... chociaż.... pomyślmy.

W kraju nadal rządzi Platforma Obywatelska z jej liderem Donaldem Tuskiem.

Wyobraźmy sobie punkt quizo-handlowy, dawniej nazywany sklepem w roku 2014.

Punkt znajduje się na powierzchni około 30 m2, nie ma w nim nic, z wyjątkiem wielkiej lady za którą stoi pracownik.

Jest godzina 8.00, centrum Warszawy. Do punktu wchodzi obywatel zakupo-zgadywacz (dawniej nazywany klientem) i podchodzi do quizo-oferenta (dawnej sprzedawcy).



Zakupo-zgadywacz: Dzień dobry Panu.

Quizo-oferent: Dzień dobry, czym mogę służyć?

Z-z: Czy kupię u Pana papierosy?

Q-o: Ciiiiiiiiii......., cichooooo! Chce mnie Pan do więzienia wsadzić?! Nie daj boże usłyszy to jakiś niepalący, biernie się tym napali i wezwie policję tytoniową. Jeszcze mi koncesję zabiorą.

Z-z: No, dobrze. Przepraszam Pana. Zapomniałem. Ale czy dostanę to co przed chwilą powiedzialem?

Q-o: Powiem Panu w sekrecie, dostanie Pan! Podać?

Z-z: Tak poproszę, ale jakie Pan ma gatunki?

Q-o: Ja nie wiem, skąd Pan się wziąłeś?! Panie, Pan to naprawdę chcesz mnie do pierdla wsadzić. Jak ja mogę na głos powiedzieć Panu jakie mam gatunki tego co Pan powiedziałeś?
A jeżeli to ktoś usłyszy? Panie, to już wtedy po mnie!

Z-z: Jak to? Dlaczego?

Q-o: Jak dziecko, jak dziecko... Słyszał Pan o zakazie informowania o produktach tytoniowych? Co? No, właśnie!

Z-z: To co ja mam teraz zrobić?...

Q-o: ... losować! Zdać się na ślepy los. Sięgnę pod ladę, zamieszam i wyciągnę jedną paczkę.
A powiem Panu, że losuję dobrze. Wczoraj na ten przykład wylosowałem klientowi Marl.... upsssssss, ale mnie Pan zakręcił! Oj, narobił bym sobie kłopotów.

Z-z: No, dobrze. Tylko widzi Pan ja nie palę wszystkiego jak leci... Na przykład nie lubię mentolowych....

Q-o: Panie, ja to Pana wyproszę! Znów Pan zaczyna. To co Pan teraz powiedział kojarzy się jednoznacznie z tym co Pan wcześniej powiedział. Zaklinam Pana opanuj Pan język...

Z-z: No dobrze, nie Pan losuje. Trudno...

Q-o: ... nie będzie Pan żałował, postaram się.... O, mam! Jeszcze tylko opakuję „to” w czarną folię i już Panu podaję... Proszę bardzo...

Z-z: Dziękuję Panu. No dobrze, teraz mogę zobaczyć co to jest...

Q-o: Człowieku!!!! Co ty robisz! Nie zdejmuj folii. Nieszczęśniku, dlaczego akurat nawiedziłeś mój punkt? Czy chcesz mnie pognębić? Chcesz żebym resztę swoich młodych lat w wiezieniu spędził...? Kto Cię tu skierował, czy to jest prowokacja? Czy jest Pan urzędnikiem posła Soplińskiego?

Z-z: Bardzo przepraszam, bardzo... Nie, nie jestem nasłany... Ja po prostu lubię pal... „to robić” z tym co tu mi Pan wylosował.

Q-o: Ja przez Pana osiwieję... A trzeba było pójść do roboty w aptece. Był by święty spokój...

Z-z: Proszę Pana. Halo, proszę Pana, czy ja dostanę u Pana zapalniczkę? Dobrze powiedziałem? To nie jest karalne?

Q-o: Na szczęście nie. Ale musi mi Pan napisać oświadczenie, że pytając o urządzenie wytwarzające ogień i używając terminu „zapalniczka” miał Pan celu zakup tego na potrzeby kuchenno-grillowe.

Z-z: Z całą przyjemnością, już podpisuję.

Q-o: Tu, tu, proszę się podpisać. A oto ten przedmiot. Jest Pański.

Z-z: Wie Pan ja mam jeszcze do Pan taką sprawę....

Q-o: Słucham, Śmiało, proszę tylko ważyć słowa.

Z-z: Czy ja może przypadkiem, akurat... dostanę u Pana.... baleron.

Q-o: No, nie!!! A prosiłem... waż Pan słowa.... jak krew w piach...

Z-z: ..to tego też nie wolno mówić?

Q-o: A jak ma być wolno? Czy Pan wiesz że tłuszcze są szkodliwe? Czy wiesz Pan ile taki baleron posiada tłuszczu? Od tego się tyje, otłuszcza się człowiek! Mówi to Panu coś?
Oj, dobrze, że nikt nas nie słyszy, miał bym za swoje....
-
Z-z: ... no to może jajka?

Q-o: Matko kochana.... on nic nie rozumie. Wszyscy święci zabierzcie go z mojego sklepu... Dlaczego tak mnie doświadczasz Panie... Ja tylko chcę spokojnie prowadzić punkt quizo-handlowy... ja się do polityki i zdrowia nie mieszam...
-
Z-z: ...to i tego też się nie mówi?

Q-o: Nieszczęsny mój kacie, pomyśl człowieku, to co mówiłeś, te owalne małe przedmioty to bomba cholesterolowa! Śmierć z skorupce!

Z-z: To co ja mam jeść...? Głodny jestem. Jak sobie ten, teges... z tym co Pan mi sprzedał, to robię się głodny...

Q-o: Tego to ja nie wiem... Mamy demokrację i wolność, każdy decyduje o tym czym ma się żywić.

Z-z: Ech..., mam jeszcze trochę chleba w domu, to może...

Q-o: Proszę, powiedź mi człowiecze, że miałeś na myśli chleb czarny albo dietetyczny? Proszę!

Z-z: Tak, oczywiście – dietetyczny. To może sobie tu u Pana do niego masła kupię....

Q-o: Ja zwariuję! Pan to jesteś jakiś potencjalny przestępca. Pan cały czas balansujesz na granicy prawa. Oj, wróżę Panu przejście na ciemną stronę mocy... To co Pan powiedział to śmierć w kostce! Tfu, tłuszcz zwierzęcy!

Z-z: A sól mogę kupić? To sobie przynajmniej chleb solą posypię...

Q-o: Proszę wyjść! Wyjść, bo wezwę policję spożywczą! Już oni z Panem zrobią porządek. Wywrotowiec! Sól-biała śmierć!!! Do szkoły Pan nie chodziałeś?

Z-z: Wtedy, gdy ja chodziłem do szkoły, wolno było kupować i używać toto...

Q-o: W złych czasach Pan chodził do szkoły...

Z-z: No dobrze, to ja sobie pójdę już... ale niech mi Pan powie, czym Pan tu właściwie jeszcze handluje?
-
Q-o: Panie, rozmawiamy już dobre pół godziny i jeszcze Pan nic nie zrozumiał...
Jak ja mogę powiedzieć Panu, co ja sprzedaję kiedy jest zakaz informowania o produktach szkodliwych dla zdrowia? No już prościej nie mogę Panu tego wytłumaczyć.
O, popatrz Pan tam jest apteka, a tam znów sprzedaż eksperymentalna ekologicznej marchwi i buraka z unii europejskiej – idź Pan tam to sobie popatrzysz na produkty i nie będziesz Pan musiał zadręczać sprzedawcę pytaniami: „a czy jest to..., a czy jest to...”

Z-z: Nie lubię buraków i marchwi... To co mam z głodu umrzeć?

Q-o: To też jest jakieś wyjście. Wiesz Pan, podobno najbardziej nie zdrowie jest życie.

Stawiają na Polskę!

Ofensywa Platformy Obywatelskiej nabiera rozmachu.
Kandydaci na europosłów spotykają się ze swoimi sympatykami i roztaczają przed nimi perspektywy nieopisanego dobrobytu i wizje wartkich potoków mlekiem i miodem płynących poprzez nasz kraj.
Oczywiście wszystko to, po wygranych przez PO wyborach.
Postaw na PO - postaw na Polskę!


poniedziałek, 1 czerwca 2009

Plakat rocznicowy – dar dla Premiera.

Wielkimi krokami zbliża się rocznica 4. czerwca 1989 roku.
W Krakowie, dokąd Pan Tusk raczył przenieść polityczną część obchodów, pracę przy organizacji imprezy rocznicowej „ino furcą”.
W związku z tym i ja, jako skromny bloger zapragnąłem dołożyć małą cegiełkę do tak wielkiej uroczystości.
Co mógłbym zrobić dla bohaterskiego Premiera i jego gabinetu?
Plakat!
Plakat zachęcający wszystkich ludzi „dobrej (u)woli” do wsparcia Rządu.
W tak trudnych dniach, gdy stoczniowcy gdańscy za wszelką cenę pragnęli udaremnić piękną i bogatą imprezę kulturalno-oświatową, jaką jest polityczna cześć obchodów rocznicy 4. czerwca i Pan Tusk musiał (niczym niegdyś król Jan Kazimierz) umykać na południe Polski, niech ten plakat zachęci wszystkich do wsparcia rządu i powiedzenia wichrzycielom i kołtunom stanowczego NIE!

piątek, 29 maja 2009

Chrzanienie wybiórcze

Instytut Rzetelnego Dziennikarstwa przy „Gazecie Wyborczej” wypuścił „w świat” kolejne pokolenie przyszłych pulitzerów. Bez wątpienia jedną z jaśniejszych postaci wśród absolwentów jest niejaki Mikołaj Chrzan.
Chrzan jest ostry.
Chrzan się ściera.
Chrzan wyciska łzy.
Prócz tego Chrzan dobrze rokuje, bo prezentuje w swoim dziennikarstwie to, za co najbardziej cenimy gazetę Adama Michnika – umiarkowany obiektywizm i kreowaną rzeczywistość.
Zatem wielka kariera przed Chrzanem, pod warunkiem, że nie wytknie swojego zawodowego nosa poza trójkąt GW-Przekrój-NIE, bo wszędzie indziej obowiązują odmienne standardy dziennikarstwa. No ale gdzie mu będzie lepiej?

Ale w czym rzecz?
Otóż Mikołaj Chrzan był łaskaw zamieścić we wczorajszej „Gazecie Wyborczej” materiał pt. „Koledzy do Śniadka: 4 czerwca nie przyjedziemy”.
Ten zapis wielkiego kataklizmu i nieszczęść jakie spadły na szefa „Solidarności” odbił się szerokim echem, gdyż prócz rodzimej „GW” na „topie” zawiesił go nawet Onet.pl.

Kataklizm ten i kupa nieszczęść to list, w którym działacza gdyńskiej „Solidarności” wyrazili swój stosunek do rzeczywistości i obchodów rocznicy 4. czerwca. Jednym słowem Panowie z Komisji Wydziałowej NSZZ "S" Biura Projektowego Stoczni Gdynia nie wezmą udziału w uroczystościach i tyle. Mają do tego prawo. Prawo do napisania o tym miał też Chrzan. Nie miał jednak prawa manipulować faktami.

„Związkowców z "Solidarności" Stoczni Gdynia nie będzie 4 czerwca na wiecu "S" w Gdańsku. "Rządy PiS dla Stoczni nie przyniosły nic pozytywnego. Nie chcemy słuchać dyrdymałów" - napisali do szefa "S" Janusza Śniadka”- podaje dalej Chrzan.
Trzeba przyznać, że po takim wstępie jedyne co stało się oczywiste, to że „Solidarność” z Gdyni bojkotuje imprezę rocznicową. Nic bardziej mylnego.
Chrzan poszedł na Ostro i starł się z rzeczywistością.
Zgodnie z naukami pobieranymi w Instytucie, zastosował manewr w myśl którego każda okazja jest dobra by przywalić PiSowi bądź jego poplecznikom.
I przywalił, tyle że głupio.

Po zapoznaniu się z materiałem, zapoznałem się też z czterema nazwiskami widniejącymi pod listem. Jako dociekliwy czytelnik i uważny obserwator radosnego dziennikarstwa rodem z Agory, postanowiłem sprawdzić kto zacz, ci czterej osobnicy i jak ma się ich list do oficjalnego stanowiska Komisji Zakładowej „S” Stoczni Gdynia.

Czterej Panowie, sygnatariusze listu do Śniadka, to po prostu czterej panowie – szeregowi członkowie Solidarności. Pozostało jeszcze tylko zapoznać się ze stanowiskiem organizacji związkowej.
Nic prostszego znaleźć adres internetowy „S” Stoczni Gdynia i zadać pytanie drogą mailową. Tak też uczyniłem i po kilu minutach zwrotną pocztą otrzymałem odpowiedź podpisaną przez Pana Marka Lewandowskiego Rzecznika "S" Stoczni Gdynia, który jednoznacznie stwierdził, że: (....) Solidarność Stoczni Gdynia wystawi poczet sztandarowy na mszy z okazji tej rocznicy.(...) Co do opinii kolegów - "S" nie jest PZPR-em o jednej linii ideologicznej.(...) Proszę ich opinię (czterech Panów z Komisji Wydziałowej NSZZ "S" Biura Projektowego Stoczni Gdynia - przyp. autora) traktować dosłownie - jako ich!
Tyle w temacie.

Chrzan wycisnął łzy. Wycisnął moje łzy śmiechu i politowania nad swoimi zabiegami.
Jedyne co ciśnie się na usta, to określenie „świadoma manipulacja”, na dodatek głupia i prymitywna. Nie wydaje się prawdopodobne, że dziennikarz piszący do ogólnopolskiego dziennika, nie ma potrzeby sprawdzenia „u źródła” swoich informacji czy też podejrzeń.
Choćby dla ich potwierdzenia. Gdyby było inaczej oznaczało by, że teraz „GW” bierze pismaków „z ulicy” a jedynym kryterium kwalifikacyjnym, to niechęć do PiSu.
Nie wątpię w dziennikarski geniusz (oczywiście na miarę „GW”) Mikołaja Chrzana, ani w jego inteligencję i zdolność dedukcji, jednak założenie, że czterej panowie z Biura Projektowego Stoczni Gdynia, to cała organizacja związkowa daje dużo do myślenia.
Jeżeli by tak było, mogło by to oznaczać, że cała ta organizacja związkowa jest do..... chrzanu.
Na szczęście tak nie jest, i to autor nadaje się do chrzanu tarcia, a nie do pisania.

A może mamy do czynienia z „Chrzanem wyborczym” podanym za wczasu, do spodziewanej już niebawem „wyborczej kiełbasy” ?

P.S. Pan Mikołaj Chrzan powinien zapoznać się ze słynnym dowcipem o pytaniach do Radia Erewań. To tak trochę też o nim i jego dziennikarstwie.