...
No i już po urlopie...
...
Jest raport – znaleźli się też jego entuzjaści
Wydarzeniem sezonu – raport Millera.
Już sam fakt postawienia na czele „niezwykle ważnej komisji” osoby zamieszanej w katastrofę i wymienianej jako jedna z odpowiedzialnych za wypadek, skłania do porównań z postawieniem, dajmy na to Mikołaja Jeżowa na czele „komisji badającej zbrodnie stalinizmu”.
Bardzo trudno przebrnąć przez zawierające parteset stron dzieło pod ideowym i sprawczym przywództwem ministra Jerzego Millera.
A namordował się Miller z kolegami niemiłosiernie, no bo napisać tak, by nic niepoprawnego nie napisać to trudne zadanie.
Sztuka nie powiodła się.
Zgodnie z przewidywaniami, zarówno opozycja jak i rosyjscy przyjaciele nie docenili talentu literackiej grupy i „zjechali” raport niemiłosiernie.
Nie da się mieć cukierka i zjeść cukierka.
Nie da się napełnić brzuszka wilkowi i ocalić owieczkę...
Miller nawet w oczach niezależnych fachowców „przepadł” ze swoim dziełem.
Na osłodę pozostali mu niezawodni michnik i Hypki, którzy to stanęli murem za raportem niczym Tusk za „Panem autostradą” - Grabarczykiem.
Poparcie, ze strony takiej postaci jak michnik jest dla Millera szczególnie cenne, gdyż wyrażone „na wiarę” bez wnikania w fakty.
Michnik do fachowców w dziedzinie katastrof lotniczych raczej nie należy.
Na jego poziomie wiedzy, jedyną katastrofą lotniczą, którą mógłby oceniać z pozycji eksperta jest to, że kiedyś w czasie lotu porzygał się.
Ale zapewne głównie dla takich „fachowców” jest ów raport przeznaczony.
Tragedia narodowa zamiast bohaterskiego zrywu
Jeden dureń, zatrudniony w aparacie państwowym na prominentnym stanowisku, dzień przed rocznicą Powstania Warszawskiego, uznał że biorący udział w patriotycznym zrywie 67 lat temu, to bezmyślne stado baranów dające się prowadzić na rzeź.
Na wielbionym przez tuskowych ministrów Twitterze opublikował głupkowaty wpis o „tragedii narodowej” i zamieścił link do strony jakiegoś stetryczałego historyka-amatora specjalizującego się w opluwaniu dowódców AK i negującego sens oraz poświęcenie powstańców.
Przez wzgląd na (mam nadzieję) czytającą te słowa młodzież pomijam imię i nazwisko tegoż aparatczyka, które to bez stosownych wulgaryzmów nie powinno w obiegu społecznym funkcjonować.
W mediach gotuje się, bohaterowie powstania są wzburzeni, a ów aparatczyk wojażuje po świecie i ma wszystko w ... poważaniu.
Klasę człowieka poznaje się po stosunku do historii własnego Państwa i Narodu.
Po takcie i kindersztubie.
Cóż zatem wymagać po prowincjonalnym chłoptasiu, który mimo że po świecie poobijał się, to najwyraźniej poobijał nie tę częścią ciała, którą powinien.
Nawet fakt posiadania brytyjskiego obywatelstwa w żaden sposób nie gwarantuje londyńskich manier.
Wątpliwości budzi środowisko, którym na wyspach zafascynowany był ów osobnik. Chyba bardziej Wolińska, Brus i Baumann niż Kaczorowski, Urbański i Sabbat...
TVNele morele....
Rocznica Powstania Warszawskiego a w TVNie gość specjalny: Władysław Bartoszewski.
Że niby ekspert i kombatant oraz autorytet.
Na Boga, a co on o Powstaniu może wiedzieć....?
To w kraju brakuje ludzi walczących z bronią w ręku od pierwszego do sześćdziesiątego trzeciego dnia warszawskiego zrywu?
Choć tak naprawdę trudno się dziwić.
Jaka władza – takie autorytety a jakie autorytety taka stacja.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kultura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kultura. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 2 sierpnia 2011
sobota, 25 października 2008
Najnowszy numer "Gazety Platformczej"

Niekochane dzieci? Nic z tych rzeczy.
Polskie dzieci poczuły się pominięte i zaniedbane prze miłościwie nam panujący dwór j.w. Donalda Tuska. Jak to możliwe? O co właściwe chodzi?
Najmłodsza latorośl pozazdrościła dorosłym wielkiej ilości bajek przygotowanych dla nich przez władze Platformy Obywatelskiej. Zaniepokojone dzieci zadawały sobie pytanie: „Czym jesteśmy gorsze od naszych matek i ojców, że dla nas władze nie mają przygotowanych żadnych baśni, bajek i tzw. bajerków? Dorośli słuchają na co dzień, niezliczonej ilości wymyślonych historii przez Pana Tuska i jego kolegów, a my co?”
Sprawa jest poważna, lecz powoli się już wyjaśnia, a nawet widać zielone światełko w tunelu.
Rząd postanowił wydać, specjalnie z myślą o najmłodszych serię specjalnych bajek pod wspólnym tytułem „Bajki z krainy cudów”, przeznaczonych wyłącznie dla nich. Są to nowe wersje starych, znanych opowieści, z odpowiedniejszymi bohaterami niż w pierwowzorach. Pierwsza seria składa się z sześciu książeczek z nowymi wersjami bajek: Kot w Butach, Przygody Tomcia Palucha, Czerwony Kapturek, Śpiąca Królewna, Kopciuszek oraz Jaś i Małgosia. Nowe wersje znanych i lubianych bajek przygotował osobiście Pan Premier, podpisujący się, dla niepoznaki pseudonimem Doni LaFontusk. Miłej lektury milusińscy!
Najmłodsza latorośl pozazdrościła dorosłym wielkiej ilości bajek przygotowanych dla nich przez władze Platformy Obywatelskiej. Zaniepokojone dzieci zadawały sobie pytanie: „Czym jesteśmy gorsze od naszych matek i ojców, że dla nas władze nie mają przygotowanych żadnych baśni, bajek i tzw. bajerków? Dorośli słuchają na co dzień, niezliczonej ilości wymyślonych historii przez Pana Tuska i jego kolegów, a my co?”
Sprawa jest poważna, lecz powoli się już wyjaśnia, a nawet widać zielone światełko w tunelu.
Rząd postanowił wydać, specjalnie z myślą o najmłodszych serię specjalnych bajek pod wspólnym tytułem „Bajki z krainy cudów”, przeznaczonych wyłącznie dla nich. Są to nowe wersje starych, znanych opowieści, z odpowiedniejszymi bohaterami niż w pierwowzorach. Pierwsza seria składa się z sześciu książeczek z nowymi wersjami bajek: Kot w Butach, Przygody Tomcia Palucha, Czerwony Kapturek, Śpiąca Królewna, Kopciuszek oraz Jaś i Małgosia. Nowe wersje znanych i lubianych bajek przygotował osobiście Pan Premier, podpisujący się, dla niepoznaki pseudonimem Doni LaFontusk. Miłej lektury milusińscy!
Od TW Bolka do TW Mleczarza. Wałęsa w rytmie rap.
Wychodząc naprzeciw zapotrzebowaniu społecznemu, rząd postanowił uhonorować Lecha Wałęsę główną rolą w przygotowywanej właśnie przez Teatr Obywatelski im. Władysława Upiornego, transkrypcji musicalu „Skrzypek na dachu”.
Nowa, bardziej rapowa wersja przedstawienia nosi tytuł „Dupek na Strychu” a sam Wałęsa zagra główną rolę TW Mleczarza. W pozostałych rolach wiele lubianych i popularnych postaci. Zapraszamy już od 12 listopada br. Dla dzieci i młodzieży zniżka.

Na zdjęciu: próba generalna - TW Mleczarz uczy skrzypka grać na instrumencie.
Wychodząc naprzeciw zapotrzebowaniu społecznemu, rząd postanowił uhonorować Lecha Wałęsę główną rolą w przygotowywanej właśnie przez Teatr Obywatelski im. Władysława Upiornego, transkrypcji musicalu „Skrzypek na dachu”.
Nowa, bardziej rapowa wersja przedstawienia nosi tytuł „Dupek na Strychu” a sam Wałęsa zagra główną rolę TW Mleczarza. W pozostałych rolach wiele lubianych i popularnych postaci. Zapraszamy już od 12 listopada br. Dla dzieci i młodzieży zniżka.

Na zdjęciu: próba generalna - TW Mleczarz uczy skrzypka grać na instrumencie.
Język polski trudniejszy, dzięki powyłamywanym nogom Tuska.
Aby przybliżyć zawiłości języka polskiego, premier Tusk podczas spotkania z premierem Chin Wen Jiabao, w ramach wzajemnej licytacji który język jest trudniejszy w wymowie polski czy chiński, posłużył się starym trudnym do wymówienia dla obcokrajowców zwrotem.
Premier Chin był bezradny wobec polskiego „Tusk z powyłamywanymi nogami”!
Chiński zwrot „zhūwèi hăo xièxieo shì de” był dla naszego przywódcy przysłowiowym „małym miki”.
Aby przybliżyć zawiłości języka polskiego, premier Tusk podczas spotkania z premierem Chin Wen Jiabao, w ramach wzajemnej licytacji który język jest trudniejszy w wymowie polski czy chiński, posłużył się starym trudnym do wymówienia dla obcokrajowców zwrotem.Premier Chin był bezradny wobec polskiego „Tusk z powyłamywanymi nogami”!
Chiński zwrot „zhūwèi hăo xièxieo shì de” był dla naszego przywódcy przysłowiowym „małym miki”.
Subskrybuj:
Posty (Atom)





