Niedawno najbardziej nadęty z wszystkich polskich dziennikarzy telewizyjnych, Kamil Durczok skończył prowadzenie tefauenowskich Faktów.
Jak przystało na hiperbufona, nie ustrzegł się prywaty i żałosnych zabiegów stania się co najmniej Tomaszem Lisem.
Być Tomaszem Lisem, to znaczy uwierzyć, że posiada się dar kreowania faktów a także patent na jedyną i słuszną prawdę, objawianą wszem i wobec wśród gromkiego aplauzu gawiedzi zgromadzonej przed szklanym ekranem.
We własnym uwielbieniu, nadętej osobowości Durczok zapomniał, że ferować wyroki w dodatku na antenie i to wobec licznej widowni, wypada po ogłoszeniu ich przez upoważnione do tego sądy. Na dodatek te prywatne wyroki, najlepiej gdyby pokrywały się z orzeczeniem sądów, bo inaczej kicha...
Dziś „balon z Durczoka” raczył nazwać Radovna Karadzića, „najkrwawszym rzeźnikiem z Bałkanów” zapominając, że proces przywódcy Serbów bośniackich rozpoczyna się dopiero jutro.
Nic to, Durczok już wydał wyrok i szczęście tylko, że wszyscy nie jesteśmy Durczokami – jak zapewne marzy sobie „balon”.
Po co było by kształcić się na sędziego, czy w ogóle prawnika.
Lepiej zostać Durczokiem – prościej i lżej.
Nawet myśleć nie trzeba o tym co znaczy pomówienie i domniemanie niewinności.
Ech, jakie nazwisko... taki poziom.
poniedziałek, 26 października 2009
poniedziałek, 19 października 2009
Julia Pi - Where Have All The Flowers Gone
Nasz rząd, jak mówił tak czyni.
Po oszałamiającym hicie Don Ald Tusk Band – I’m A Leader Of The Gang (I am), który wdarł się z miejsca na szczyty list przebojów, kolejna gwiazda ze „stajni” Sławku Nowaku częstuje nas wspaniałym przebojem.
Tym razem znana artystka z kręgu muzyki balladowej i folk Julia Pi, przypomina stary przebój Boba Seegera, Where Have All The Flowers Gone pod zmienionym, lecz wiele mówiącym tytułem: Gdzie poparcie z tamtych lat.
To będzie strzał w przysłowiową „dziesiątkę”!
Już niebawem Julia Pi wraz z akompaniującym jej zespołem The Transparency Idlers rusza w Polskę. O terminach występów i trasie koncertowej powiadomimy osobnym wpisem.
Po oszałamiającym hicie Don Ald Tusk Band – I’m A Leader Of The Gang (I am), który wdarł się z miejsca na szczyty list przebojów, kolejna gwiazda ze „stajni” Sławku Nowaku częstuje nas wspaniałym przebojem.
Tym razem znana artystka z kręgu muzyki balladowej i folk Julia Pi, przypomina stary przebój Boba Seegera, Where Have All The Flowers Gone pod zmienionym, lecz wiele mówiącym tytułem: Gdzie poparcie z tamtych lat.
To będzie strzał w przysłowiową „dziesiątkę”!
Już niebawem Julia Pi wraz z akompaniującym jej zespołem The Transparency Idlers rusza w Polskę. O terminach występów i trasie koncertowej powiadomimy osobnym wpisem.
niedziela, 18 października 2009
Don Ald Tusk Band - I’m A Leader Of The Gang (I’m)
Targana najróżniejszymi kłopotami, przewodnia siła narodu – Obywatelska Platforma, wychodzi do społeczeństwa z nową ofertą.
Mimo dość makabrycznych dotychczasowych projektów, polegających na lansowaniu jednorękich monstrum czy też spotkań na cmentarzu okazało się, że Pan Premier i jego najbliżsi współpracownicy są w gruncie rzeczy osobami o wielkim poczuciu humoru oraz gołębim i radosnym sercu.
Na dodatek sercu rock’n rollowym i roztańczonej duszy.
Powstał właśnie, z inicjatywy Premiera ciekawy i mogący trafić w gusta obywateli zespół rockowy pod nazwą Don Ald Tusk Band.
W skład grupy weszli ci, którzy potrafią cieszyć się życiem i jego przyjemnościami – najlepsi z najlepszych.
Dziś mam przyjemność przedstawić pierwszy szlagier supergrupy: I’m A Leader Of The Gang (I’m) niegdyś z powodzeniem wykonywany przez Gary Glittera.
Tytuł utworu jest większości znajomy i zrozumiały, ale na potrzeby nie posiadających umiejętności rozumienia języka angielskiego, Pan Sławomir Nowak – menedżer zespołu przetłumaczył go jako: „Jestem Przewodnicącym Platformy Obywatelskiej”.
Życzę miłego odbioru.
Mimo dość makabrycznych dotychczasowych projektów, polegających na lansowaniu jednorękich monstrum czy też spotkań na cmentarzu okazało się, że Pan Premier i jego najbliżsi współpracownicy są w gruncie rzeczy osobami o wielkim poczuciu humoru oraz gołębim i radosnym sercu.
Na dodatek sercu rock’n rollowym i roztańczonej duszy.
Powstał właśnie, z inicjatywy Premiera ciekawy i mogący trafić w gusta obywateli zespół rockowy pod nazwą Don Ald Tusk Band.
W skład grupy weszli ci, którzy potrafią cieszyć się życiem i jego przyjemnościami – najlepsi z najlepszych.
Dziś mam przyjemność przedstawić pierwszy szlagier supergrupy: I’m A Leader Of The Gang (I’m) niegdyś z powodzeniem wykonywany przez Gary Glittera.
Tytuł utworu jest większości znajomy i zrozumiały, ale na potrzeby nie posiadających umiejętności rozumienia języka angielskiego, Pan Sławomir Nowak – menedżer zespołu przetłumaczył go jako: „Jestem Przewodnicącym Platformy Obywatelskiej”.
Życzę miłego odbioru.
Etykiety:
Chlebowski,
Don Ald Tusk Band,
Donald Tusk,
Drzewiecki,
gangi,
Schetyna
wtorek, 13 października 2009
Czkawka po Żabotyńskim
Beniamin Netanjahu – premier Izraela, poinformował opinię publiczną, że Państwo Izrael nie będzie wydawało swoich obywateli – zbrodniarzy wojennych Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu w Hadze.
Jak przystało na wzorowego „Likudnika”, Netanjahu próbuje w ten sposób lansować wizję bezkarnego żyda – pępka świata.
Zważywszy iż jego poprzednicy na fotelu szefa partii, wywodzący się z nurtu rewizjonistycznego syjonizmu – Begin, Szamir i Szaron (także premierzy) byli przestępcami i zbrodniarzami odpowiedzialnymi za terroryzm i mordy graniczące z ludobójstwem, można śmiało stwierdzić, że coś ciekawego i masowego w kwestii wyżynania ludności arabskiej sam Netanjahu też szykuje.
Zabawnym przy tym wydaje się być fakt, iż po całym świecie agenci z instytutu obłąkanego Wiesenthala zajmują się wyszukiwaniem zbrodniarzy hitlerowskich, mając na swoim terenie rodzimych zbrodniarzy w bród.
Czy szokuje porównanie „Likudników” i wyznawców rewizjonizmu syjonistycznego do hitlerowców?
Nie, nie może to szokować, gdyż już wiele lat temu wielki ideolo żydowskiego nazizmu Zeev (Władimir) Żabotyński, który dla dzisiejszych „likudników” jest niczym przewodnik stada, nazwany został (wraz ze swoimi współtowarzyszami) przez pierwszego prezydenta Izraela - Weizmanna „dzieckiem igrającym z żydowską swastyką”, a twórca Państwa Izrael Ben Gurion mówił o nim „Władimir Hitler”.
Bez przesady stwierdzić można, że obaj mięli rację a Żabotyńskiego z Hitlerem łączył choćby stosunek do własnej nacji oraz poczucia należności do „rasy panów”.
"Zachowanie integralności naszego narodu jest możliwe tylko poprzez utrzymanie czystości rasy”- twierdził zarówno Hitler jak i Żabotyński.
Jak podaje Wikipedia:
„Faszystowski mainstream nie ominął również Żydów: z syjonistycznego pnia wyrosła w okresie międzywojennym, działająca w Polsce i w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, jak również w Palestynie, rozłamowa Nowa Organizacja Syjonistyczna, zwana potocznie Syjonistami-Rewizjonistami, na której czele stał Włodzimierz Ze'ev Żabotyński (1880-1940); umundurowani w koszule koloru piaskowego członkowie jej oddziałów szturmowych Bejtar, witali swego wodza "rzymskim pozdrowieniem", tzn. salutując mu wyciągniętą przed siebie ręką; "syjoniści-rewizjoniści" mieli doskonałe stosunki z faszystami włoskimi, a nawet, pomimo antysemityzmu hitlerowców, z nazistami, i byli przez nich szkoleni w niemieckich obozach treningowych.”
Dobre wzorce i z punktu widzenia sympatyków Likud, właściwa polityka premiera izraelskiego daje ogromne możliwości i nadzieję, na rychłe rozwiązanie kwestii arabskiej na terenach Palestyny.
A kto uważa inaczej niech uważa, może zostać nazwanym antysemitą.
Jak przystało na wzorowego „Likudnika”, Netanjahu próbuje w ten sposób lansować wizję bezkarnego żyda – pępka świata.
Zważywszy iż jego poprzednicy na fotelu szefa partii, wywodzący się z nurtu rewizjonistycznego syjonizmu – Begin, Szamir i Szaron (także premierzy) byli przestępcami i zbrodniarzami odpowiedzialnymi za terroryzm i mordy graniczące z ludobójstwem, można śmiało stwierdzić, że coś ciekawego i masowego w kwestii wyżynania ludności arabskiej sam Netanjahu też szykuje.
Zabawnym przy tym wydaje się być fakt, iż po całym świecie agenci z instytutu obłąkanego Wiesenthala zajmują się wyszukiwaniem zbrodniarzy hitlerowskich, mając na swoim terenie rodzimych zbrodniarzy w bród.
Czy szokuje porównanie „Likudników” i wyznawców rewizjonizmu syjonistycznego do hitlerowców?
Nie, nie może to szokować, gdyż już wiele lat temu wielki ideolo żydowskiego nazizmu Zeev (Władimir) Żabotyński, który dla dzisiejszych „likudników” jest niczym przewodnik stada, nazwany został (wraz ze swoimi współtowarzyszami) przez pierwszego prezydenta Izraela - Weizmanna „dzieckiem igrającym z żydowską swastyką”, a twórca Państwa Izrael Ben Gurion mówił o nim „Władimir Hitler”.
Bez przesady stwierdzić można, że obaj mięli rację a Żabotyńskiego z Hitlerem łączył choćby stosunek do własnej nacji oraz poczucia należności do „rasy panów”.
"Zachowanie integralności naszego narodu jest możliwe tylko poprzez utrzymanie czystości rasy”- twierdził zarówno Hitler jak i Żabotyński.
Jak podaje Wikipedia:
„Faszystowski mainstream nie ominął również Żydów: z syjonistycznego pnia wyrosła w okresie międzywojennym, działająca w Polsce i w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, jak również w Palestynie, rozłamowa Nowa Organizacja Syjonistyczna, zwana potocznie Syjonistami-Rewizjonistami, na której czele stał Włodzimierz Ze'ev Żabotyński (1880-1940); umundurowani w koszule koloru piaskowego członkowie jej oddziałów szturmowych Bejtar, witali swego wodza "rzymskim pozdrowieniem", tzn. salutując mu wyciągniętą przed siebie ręką; "syjoniści-rewizjoniści" mieli doskonałe stosunki z faszystami włoskimi, a nawet, pomimo antysemityzmu hitlerowców, z nazistami, i byli przez nich szkoleni w niemieckich obozach treningowych.”
Dobre wzorce i z punktu widzenia sympatyków Likud, właściwa polityka premiera izraelskiego daje ogromne możliwości i nadzieję, na rychłe rozwiązanie kwestii arabskiej na terenach Palestyny.
A kto uważa inaczej niech uważa, może zostać nazwanym antysemitą.
Etykiety:
Izrael,
ludobójstwo,
Netanjahu,
zbrodnie,
Żabotynski
poniedziałek, 12 października 2009
sobota, 10 października 2009
A to Polska właśnie
A to Polska właśnie.
Jeden „gamoń” odsuwa kilku następnych „gamoni” od ważnych funkcji, w związku z ujawnioną aferą, deklarując przy tym potrzebę czystości szeregów rządowych.
Jeden „gamoń” odsuwa kilku następnych „gamoni” od ważnych funkcji, w związku z ujawnioną aferą, deklarując przy tym potrzebę czystości szeregów rządowych.
Jednocześnie tych samych „gamoni” przesuwa na odcinek inny, po to aby wzmocnić szeregi partyjne. Jak mniemam poprzez ich autorytety.
Nonsens?
Nie, Polska właśnie.
Polska Donalda Tuska.
Pozostaję w nadziei, że niedługo prasowe informacje dotyczące prac rządu będą wyglądały w ten sposób:
czwartek, 8 października 2009
Będzie komisja śledcza! Komisja fachowców.
Hurra!
Platforma Obywatelska zgodziła się na powołanie Specjalnej Sejmowej Komisji Śledczej d/s Afery Hazardowej. Przedstawiła nawet propozycję obsady miejsc w tejże komisji.
Platforma Obywatelska zgodziła się na powołanie Specjalnej Sejmowej Komisji Śledczej d/s Afery Hazardowej. Przedstawiła nawet propozycję obsady miejsc w tejże komisji.
------------------------------------------------------------------------------
I mały bonus - fotka z ostatniego występu Pana Wicemarszałka Sejmu. "Cham-let ze WSI" w interpretacji Stefana Niesiołowskiego.
Etykiety:
Chlebowski,
Donald Tusk,
Drzewiecki,
Komisja ds afery hazardowej,
Schetyna
Subskrybuj:
Posty (Atom)



