Ponury dotąd, jak nie przymierzając - temat „cudu
tuskowego“, były wicepremier, a obecnie wzięty mecenas Giertych Roman wytrysnął
humorem.
Niby nic specjalnego, bo z każdego czegoś, raz na jakiś
czas może coś trysnąć, ale żeby z Romana G – i to humor!?
Dajmy na to taki pryszcz, czy inny, wiadomy wszystkim
dorosłym organ też tryskają, lecz poprzedza to widoczny okres dojścia do
kulminacji, nierzadko bardzo charakterystyczny i niepowtarzalny oraz
poprzedzajacy to pewien proces twórczy.
A tu taka ciekawostka. Nagle i bezobjawowo.
Otóż, śniady ostatnio Giertych Roman, na nieocenionym
twitterze, tak z potrzeby własnej i ku dokuczeniu opozycji zażartował!
No,..... to się teraz Kaczyński z resztą PiSu nie
pozbiera – pomyślał Roman G.!
(Bo to przecież o nich Wesoły Romek wypalił!)
Romek?
Nie, nie Romek, Roman - mistrz ciętej riposty!
„Oni są tam, gdzie stało ZOMO...“ – tak sobie w swoim geniuszu
wykoncypował!
Tyle, że tam gdzie stało ZOMO już nie ma miejsca!
Nie ma, bo tam już Giertychy
stoją.
Jak wiadomo, a może nie wszystkim to wiadomo, - więc
napiszę, że w latach 1986–1989 tatuś Romana G. – Maciej Giertych był członkiem
Rady Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa Polskiej Rzeczypospolitej
Ludowej, Wojciechu Jaruzelskim, która była bojkotowana przez całą opozycję.
Tutuś mistrza ciętej riposty, przestrzegał w niej przed „rozluźnieniem
polskich więzów z ZSRR, a konkretniej ze wschodem i zagrożeniem
zachodnioniemieckim“.
W 1981 poparł wprowadzenie stanu wojennego, tłumacząc, że
jest to jedyny sposób na uniknięcie inwazji radzieckiej. W związku z tym
rozsyłał listy nakłaniające do poparcia decyzji generała Wojciecha
Jaruzelskiego. Poparcie to ponawiał wielokrotnie aż do 1989 roku.
Niby dzieci nie odpowiadają za błędy rodziców, ale jak dotąd
w każdym calu Romanek wspierał tatusia bezkrytycznie!
Pewnie w tej również.
Może nawet mały, dziesięcioletni Romuś siedział, wtedy 13.
grudnia na kolanach wujcia Wojtusia i słuchał bajek o Rycerzach z ZOMO i i
złym smoku Solidarności...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz