Ale się porobiło :))) Partie planktonowe prześcigają się w wymyślnych spotach wyborczych i prą do przodu. Biedny Twój Ruch ożeniony z kwaśniewską Europą Plus jakoś nie potrafi sobie poradzić na rynku pijarowym... Postanowiłem pomóc i "podrasować" trochę klip wyborczy jednego z liderów partii, niejakiego Armanda Ryfińskiego. Człowiek to ciekawy i godny pomocy, gdyż niepełnosprawny intelektualnie.
Ot, choćby taki spot, który stworzył - nuda i beznadzieja.... Dlatego ja mu pomogłem.
Popatrzcie na dobry i właściwy spot, zgodny z linią partii ich ideologią!
Armand - en avant!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Palikot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Palikot. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 4 maja 2014
poniedziałek, 3 marca 2014
Krytycy z Klubu Wałdajskiego
Polska klasa polityczna jednym głosem
potępia ruskich gangsterów i stoi murem za władzami Ukrainy. Od Palikota i
Millera do Kaczynskiego, wszyscy wspierają demokratyczne władze w Kijowie.
Wiadomo, że wojny jako Europa lub NATO
Rosji nie wypowiemy, że nie zamordujemy Putina bądź nie wytrujemy laksygenem
bandy geriatrycznych gienierałów ruskich.
Dlatego należy wymóc, na jak zawsze
wrednej anglo-francusko-niemieckiej koalicji działania polityczne i gospodarcze przeciw Rosji. To chyba jedyny
sposób.
W celach pijarowych, jako głupek salonowy
wystąpił z jeszcze innym pomysłem Palikot, który zaproponował w trybie
pilnym przyjęcie Ukrainy do NATO, ale na niego nie trzeba zwracać uwagi... on
pewnie na codzień obcuje z kosmitami...
Miło zatem posłuchać, gdy cała elita
polityczna kraju jednomyślnie wypowiada się i piętnuje ruskich. Mało tego, głos
zabrał też dziś nie kto inny jak dotychczasowy lennik sowieckiej władzy Michnik
Adam! Też jest za Ukrainą!
Ale, hola, hola... Jedna rzecz, co się
mówi, druga co się czyni.
Dziś piętnujący Putina - Michnik i
Miller to uczestnicy ruskiej, putinowskiej agentury, zwanej Klubem Wałdajskim.
Ten dziwny twór powstał, (zdaniam
ruskiej propagandy) by specjalizować w studiach nad polityką wewnętrzną i
zagraniczną Rosji a nieoficjalnie legitymizować w świecie postsowiecką władzę tego
kraju.
Z polskich politycznych „tuzów
parlamentarnych“ udział w owej agenturze brał również Andrzej Rozenek – najbliższy
partyjny kumpel Palikota, tego samego który dziś tak zabiega o sankcje dla
Rosji i przyjęcie Ukrainy do NATO.
Albo w skutek zbliżających się wyborów
do PE, towarzysze, redaktorzy oraz zwykli durnie parlamentarni wyczuli zapach
zwyżkujących słupków i zmienili front, bądź ten miły i dobry Putin tak się zbiesił ostatnio...
środa, 29 stycznia 2014
Panie Dębski - jest pan współodpowiedzialny! Jak pan śpi z tą świadomością?
Partia Narkomanów zwana póki co Twój
Ruch, robi co może by ratować spadające słupki. A to wali w Millera a to w PSL
a dziś jej reprezentant, specjalista od podrabianych metek towarowych pojechał
po Macierewiczu.
„Jest pan odpowiedzialny... Jak pan śpi
z tą wiadomością...“ –
grzmiał Artur Dębski, a chodziło mu o zabitych polskich żołnierzy, którzy to
stracili życie niby w skutek likwidacji WSI.
Póki co Macierewicz śpi dobrze, bo za
śmerć żołnierzy odpowiada zupelnie kto inny, co Dębski być może w skutek zbyt
duzej ilości spożytej marihuany nie jest w stanie pojąć.
Spać natomiast nie mogą rodziny ofiar narkomanów-marihuanistów,
ktorzy pod wpływem propagowanej przez Twój Ruch używki mordowali na drogach
z zimną krwią.
22-latek, który w zeszłym roku,
prowadząc samochód pod wpływem marihuany, wjechał w trzy dziewczyny, został niedawno
skazany przez Sąd Okręgowy w Koszalinie na 15 lat więzienia. Jedna z dziewcząt
zginęła, dwie nadal przechodzą rehabilitację. Napalony „ziołem“ Daniel C.
pokłócił się ze swoją dziewczyną. Ta, nie chcąc budzić innych osób śpiących w
wynajętej kwaterze, zaproponowała rozmowę w samochodzie oskarżonego. Gdy do
niego wsiedli, Daniel C. Uruchomił auto i ruszył w kierunku centrum miasta. Na
wysokości przystanku autobusowego powiedział do partnerki: "Widzisz te
k... na przystanku, rozpie... je", po czym gwałtownie skręcił i uderzył w
trzy dziewczyny.
Artur Dębski, za swoim szefem Palikotem
wyśpiewuje: „Palić, Sadzić, Zalegalizować“
Pod
Wadowicami, Konrad B. (21 l.) śmiertelnie potrącił 60-letniego rowerzystę i
uciekł nie udzielając mu pomocy. Portal Wadowice.pl dowiedział się, że kierowca
jechał pod wpływem marihuany.
Duet Dębskiego z Palikotem śpiewa:
„Palić, Sadzić, Zalegalizować“
W
Rożnowie, 10-letni Adrian szedł poboczem do szkoły na lekcje. W tym czasie
19-letni kierowca stracił panowanie nad pojazdem i zjechał na przeciwległy pas
ruchu, a potem na pobocze. Rozpędzone auto uderzyło w ucznia. 10-latek w
ciężkim stanie trafił do szpitala. Po ośmiu dniach, nie odzyskawszy
przytomności, zmarł. 19-latek został zatrzymany przez policję. Po badaniach
okazało się, że jechał pod wpływem m.in. marihuany.
Refren - solo Dębskiego: „Palić,
Sadzić, Zalegalizować“
Już na
koniec. W Kamieniu Pomorskim samochód marki
BMW wjechał w osmioosobową grupę. Zginęło sześć osób - pięć dorosłych i jedno
dziecko. To był moment. Jechał jak idiota, według mnie 160 kilometrów na
godzinę, po tych dwóch wysepkach - relacjonował jeden ze świadków wypadku.
KIerowca przed wypadkiem napalił się marihuany.
Gran finale, wielki finał cały Twój
Ruch na czele z Dębskim śpiewa na głosy: „Palić, Sadzić, Zalegalizować“
Panie
Dębski, jako propagandzista i agitator
narkomański, jak pan się czuje, będąc współodpowiedzialnym za śmierć tych
ludzi?
Jako
typ z marihuaną w klapie i frazesami w gębie o legalizacji narkomanii jest
pan za to współodpowiedzialny!
Jak
pan śpi ze świadomością!
Etykiety:
Artur Dębski,
mordercy,
narihuana,
narkomani-mordercy,
narkomania,
Palić,
Palikot,
Sadzić,
Twój Ruch,
wspieranie narkomanii,
Zalegalizować
środa, 22 stycznia 2014
Kochanek kozy
-->
“Wolałbym bzyknąć kozę niż posłankę Pawłowicz” napisał na
Facebooku poseł Twojego Ruchu Marek
Domaracki.
Tak po prostu, w
przypływie nieopanowanej chuci, pan poseł zadeklarował jasno własne preferencje
seksualane.
Poseł Domaracki, to wyjątkowa osoba, ciekawa i bezpośrednia
do bólu.
Zastanówmy się, ile publicznych postaci gotowych było by
oficjalnie przyznać się do chęci współżycia ze zwierzętami domowymi?
Nie widzę kandydatów… oczywiście prócz Domarackiego.
Poseł Domaracki jest niepozorny, ale za to ambitny i
wytrwały.
Studia wyższe ukończył w 2002 roku i wcale nie była to SGGW - Katedra Szczegółowej Hodowli Zwierząt ze specjalnością - kozy a Akademia
Świętokrzyska im. Jana Kochanowskiego w Kielcach, Wydział Nauk Społecznych -
Pedagogika.
Umiejętności pedagogiczne przyswajał szczegółowo, toteż udao
mu się ukończyć uczelnie dopiero w wieku 38 lat.
Pewnie dzieki swojemu uporowi i wytrwałości zyskał tak
wielkie zaufanie partii, która skierowała go najbardziej newralgiczny odcinek
frontu czyli na sejmowe listy wyborcze Twojego Ruchu (wtedy jeszcze Ruchu
Palikota)
Zakładam, że nie był to jedyny powód mariażu Domarackiego i
Twojego Ruchu.
Może zamiłowanie do współżycia ze zwierzętami zbliżyło również
oba byty?
Partia Palikota, jako nowoczesna i europejska foramcja,
zapewne dopuszcza takie wyzwolone praktyki seksualne i tylko przez skromność
nie mówi o tym głośno.
Co innego Domaracki.
Ten mówi, i to otwarcie.
Ale, nie tylko seksem z kozami pan poseł żyje.
Wiadmo, że jak człowiek już sobie “pod…pcy” to i wypił by
coś mocniejszego.
Z tym też pan poseł nie kryje się i otwarcie “wali gołdę”
nawet w plenerze.
Własnie tak zdarzyło się w czerwcu ubiegłego roku podczas
pikiety “Wolnych Konopii”, gdy wraz z dwójką innych posłów TR, pan Domaracki znietrzeźwił
się okrutnie, zbydlęcił oraz zszargał.
W tym przypadku rodzima partia nie poznała sie na
awangardowej posatwie posła i zawiesiła go na trzy miesiące w prawach członka
klubu parlamentarnego.
No tak, gdyby się najarał konopii, to inna sprawa… zresztą
już jest ponownie w klubie i nie ma po co ciągnąć rematu.
Swoją nieprzejednaną postatwą wobec ciemnogrodzkiej
rzeczywistości i przyjętym jako powszechne wzorce zachowań zabobonom, dał poseł
Domaracki powód do ataków na swoją osobę.
O nie, nie tylko słownych – parlamentarnych.
W maju 2012 roku, próbowano dokonać na osobę Marka
Domarackiego zamachu!
Tak przynajmniej stwierdził poseł od Palikota w rozmowie z
policją, do której zadzwonił z taką informacją.
Po wizycie funkcjonariuszy i sprawdzeniu samochodu posła
(który miał według niego wylecieć w powietrze wraz z nim) stwierdzono, że
zamachu próbowały dokonać… wiewiórki. Znaleziono bowiem pod maską pojazdu –
orzeszki oraz kupki sympatycznych gryzoni.
Dlaczego akurat wiewiórki czychały na życie posła, nie
wiemy. Może ma to związek z jakąś
podobną do dzisiejszej deklaracją? Może pan poseł nieopatrznie wysunął kiedyś
jakieś deklaracje seksulne pod adresem wiewiórek?
Istnieje też możliwość, że to zemsta wiewiórek za kozy?
Mówią, że fauna mocno trzyma się razem.
W ten oto sposób miernota-prostak, drobny cwaniaczek i cham
stał się znaczącą postacią partii degeneratów i trafił dziś czołówki gazet.
Ma już Palikot pederastę, faceta bez jaj, byłego
bandziora-bejsbolistę.... teraz okazało się, że posiada też zoofila. Brawo!
Ciekawe którzy w partii Palikota to pedofil, nekrofil,
psychopata? Bo, że tacy tam są nie ulega watpliwości. Ujawnienie się ich, to
tylko kwestia czasu...
Źródła:
Etykiety:
degeneracja,
koza,
Marek Domaradzki,
Palikot,
posel,
Sejm RP,
seks ze zwierzętami,
Twój Ruch,
wypowiedź,
zoofilia
piątek, 17 stycznia 2014
Trynkiewiczofobia
Mariusz Trynkiewicz. To temat najbardziej absorbujący
najbardziej “opiniotwórcze” media w Polsce. Od ponad trzech tygodni Mariusz Trynkiewicz dodstarcza pożywki
medialnej w sposób kompleksowy wielu stacjom telewizyjnym i prasie.
Niektórym, jak np. TVNowi Trynkiewicz ratuje życie, bo temat
dyżurny jakim jest podłość Kaczyńskiego i dobroć Owsiaka stają się już nudne.
Trynkiewicz, można powiedzieć spadł im z nieba.
Dzieki Trynkiewiczowi zarabiają także “specjaliści”, który
wysyp w TVN jest obecnie duży.
Nie inaczej w “GW”.
Michnik z Blumsztajnem od tygodnia łamią głowy nad losem
paskudnego pedofila, wymyślając co i raz nowe sposoby na powstrzymanie go przed
ewentualnymi bandyckimi czynami. W wykonaniu “gazetki” jest to oprawione w ramy
dbałości o los człowieka -Trynkiewicza, nurzane w humanitarnym sosie, toteż
całość ubitej z tego piany jest nikłej jakości.
Dyskusja i wnioski – jałowe.
Dyskusja i wnioski – jałowe.
Ale temat jest i napędza czytelników-lemingów Agorze.
W nurt “trynkiewiczyzmu” rzuciła się też telewizja
“publiczna” zwana “braunwizją”.
Jest i będący zawsze na czasie Polsat.
Wśród postaci polityczno-medialnych również trwa walka na najoryginalniejsze
pomysły oraz prymat intelektualny.
Zamknąć go – nie zamknąć.
Wypuścić i śledzić.
Nie śledzić, bo to nieludzikie…
Inwigilować w domu – nie inwigilować.
Inwigilować w domu – nie inwigilować.
Oczipować – może ocipieć...?
Ocipieć można od pomysłów.
Tu rej wodzą Ryszard Kalisz i Ryszrd Dziewulski. Pięknie
mówią i mądrze Julia Pitera oraz Janusz Palikot, blaskiem wypowiedzi powalają
Stefan Niesiołowski wraz z Romanem
Giertychem…
Tak właściwie, to cała ta hałastra medialno-polityczna, za
obecny stan rzeczy czyli okres prosperity finansowo-celebryckiej winna
podziękować panu Premierowi (oraz oczywiście jego Grasiowi z przyległościami),
którzy jakoś dziwnym trafem spóźnili się z wprowadzeniem w życie ustwy o
odseparowaniu sprawców wyjątkowo okrutnych przestępstw, dzięki czemu już za
tydzień Trynkiewicz będzie sobie hasał po kraju jak nie przymierzając pan Tusk
po boisku.
Sprawa Trynkiewicza, już całkiem poważnie - spędza też sen z
oczu boleściwie nam panującego pana prezydenta Komorowskiego.
Zazwyczaj dający swój cenny acz ciepły głos w sytuacjach
nadzwyczaj ważnych (tsunami, ludobójstwo, Majdan), władca żyrandola w
Belwederze wyraził głębokie zaniepokojenie sytuacją w kraju po uwolnieniu
Trynkiewicza z zakładu karnego.
Jak to jest w jego zwyczaju, po ojcowsku acz stanowczo,
zganił wszytskich wokoło I pogroził palcem za dotychczasowe zaniechania prawne…
Do samego Trynkiewicza nie odniósł się.
Może szkoda, ale istnieje prawdopodobieństwo, że Pani
Komorowska odwiedzi wkrótce Mariusza Trynkiewicza z pączkami oraz kawą i
porozmawia jak matka narodu z marnotrawnym synem.
W końcu rolą prezydentostwa jest łagodzenie konfliktów
społecznych.
W efekcie przytulenia do serca Trynkiewicza przestanie od od
zaraz nosić mordercze i pedofilskie zamiary, co zostanie natychmiast odczytane
jako sukces władzy.
Póki co, fala wątpliwości - kogo pierwszego zabije i gdzie,
zalewa Polskę, choć po mojemu pierwsze co zrobi Trynkiewicz, to uda się do
siedziby partii Janusza Palikota i wstąpi w szergi “Twojego Ruchu”.
Tam i poglądy bratnie i zamiłowania wspólne i orientacje
podobne… Razem raźniej.
Dopiero później (oby nie) będzie próbował gwałcić i
mordować.
Czy istnieje problem Trynkiewicza?
Istnieje.
Czy musiał zaistnieć?
Na to pytanie niech odpowiedzą wielbiciele humanitaryzmu,
którzy likwidując w polskim prawie karę śmierci zafundowali nam 25 lat utrzymywania
mordercy i obecny strach przed jego powrotem na łono społeczeństwa.
Etykiety:
Gazeta Wyborcza,
gej,
Mariusz Trynkiewicz; Donald Tusk,
morderca,
Palikot,
pedał,
pederasta,
pedofil,
Platforma Obywatelska,
Polsat,
Ruch POalikota,
SLD,
TVN,
Twój Ruch
niedziela, 12 stycznia 2014
Alkoholowe przypadki pana P.
Pierwszy „ruchacz“ III RP – Janusz Palikot czyli
„Pan P.“ znalazł sobie nowe poletko do uprawy.
Jest to pozorowana walka z pijanymi kierowcami.
W ostatnim tygodniu sporo można było poczytać
i posłuchać o tym, jak to Palikot i jego partia będą walczyli z pijanymi
za kierownicą.
Trzeba przyznać, że ogólna wizja sposobu na
katowania pijaków-kierowców różniła się dość bardzo od tej prezentowanej przez
resztę partii politycnych.
Tu też Palikot musiał być oryginalny,
toteż na przykład nie zaostrzenie kar a leczenie pijanych kierowców stało się
propozycją Twojego Ruchu.
W dobie totalnej zapaści publicznej służby
zdrowia oraz nawet rocznych terminów zapisów do lekarzy specjalistów, jest to
bardzo dobry pomysł, ale... dla zatrzymanych,
pijanych kierowców.
Już tylko formalnym wydaje sie być pytanie
dotyczące po co leczyć tych którzy nie są chorzy a tylko „nawalili się“ tak, ot
jednorazowo i okolicznościowo.
Ale nie w tym rzecz....
Rzecz w tym, że naczelny medyk III RP, specjalista
od leczenia choroby alkoholowej sam nie jest w pełni zdrowy. Na to wskazują
fakty.
Otórz, 30 grudnia 2009 roku należący do Janusza Palikota biały Land Rover LUB F 504 uderzył w inne auto w Suwałkach i
odjechał z miejsca zdarzenia. Kierowca forda nie rozpoznał kierowcy, ale
zapisał numer uciekającego samochodu.
Poczatkowo Palikot
zaprzeczył wszystkiemu, ale w końcu przyznał, że samochód należy do niego, lecz
nie on kierował nim.
W końcu poseł
przedstawił ofiarnego kozła – pracownika jego firmy z Dzierwan, który to
przyznał się do kierowania pojazdem i za niewielkie „oznaki wdzięczności“
zgodził się wziąć na siebie odpowiedzialność za stłuczkę.
Co szkodziło
Palikotowi przyznać sie do nic nie znaczącej kolizji?
Alkohol! Tego samego
dnia, kilka godzin przed zdarzeniem wiele osób widziało go w restauracji na
rynku w Suwałkach, gdzie pił brandy. Tam też widziano białego Land Rovera o
numerach rejestracyjnych LUB
F 504.
Niecały rok później
znów zamiłowanie do kielicha pozwoliło Januszowi Palkotowi spowodować małą kolizję,
tym razem z budką portierni.
23 grudnia 2010 roku pełen werwy i
będąc „na dopigu“ szef „Twojego Ruchu“ brawurowo przydzwonił na Augustówce w
portiernię jadąc na spotkanie do TVNu.
Ówczesne oświadczenie stacji, winą za
incydent obarczało stan nawierzchni, która to w skutek nadmiernych opadów oraz
mrozu nie poprawiała komfortu jazdy.
Dziwnym zbiegiem okolicznosćie tego
dnia i w tych godzinach na Augustówkę wjechało wiele osób – bez najmniejszych
trudności i poślizgów.
W
efekcie wypadku, portier znalazł się na masce samochodu Palikota a sam Palikot
próbujący wydostać się z pojazdu, wykonał dwa piruety i ulokował się w
pozycji horyzontalnej na ruinach portierni.
Oczywiścei
żadnej sprawy nie było. TVN nie wnosił żadnych roszczeń w stosunku do Palikota
ani nawet nie powiadomił o całym zajściu policji. Zostało jak w rodzinie....
Jedynym
świadkiem wypadku ale także i odbiorcą alkoholowych wyziewów posła był biedny
portier, który musiał znosić pijackie połajania nie mogącego utrzmać sie na
własnych nogach posła.
Nie
pierwszy to już raz będąc „po wódce“ Palikot pokazuje prawdziwą twarz. Dziwnym
zbiegiem okolicznosci alkohol najbardziej smakuje mu przed podróżą a najlepiej
trawi się w środkach lokomocji.
10.II.2010
roku Janusz Palikot spadł ze schodów na lotnisku w Stambule. Ot, wracał sobie
chłopina z wycieczki do Indii i podczas międzylądowania wykopyrtnął się na
schodach. Asystent społeczny posła o
okolicznościach nie mówił, za to szczegółowo informował o obrażeniach - klatki
piersiowej i jamy brzusznej.
W odróżnieniu od asystenta, wiele na temat stanu
nietrzeźwości Palikota mięli do powiedzenia współpasażerowie oraz obsługa
samolotu.
Najwięcej jednak ubawu obserwatorom dostarczył w
sztok pijany Palikot już na płycie lotniska w Stambule, po której to musieli
transportować go pod pachy uczynni ludzie.
Niestety opuścili go przed schodami i.... stało się.
Na
lotnisku w Polsce z wózkiem inwalidzkim czekał jednak na niego w/w asystent.
Zabrał
posła na oddział ratunkowy Szpitala Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i
Administracji w Lublinie.
Może
więc teorię o leczeniu pijanych Palikot opracował właśnie wtedy i na własnym
przykładzie.
Etykiety:
alkoholik,
bandyta,
kierowcy pijani,
moralizator,
osioł,
Palikot,
pijaństwo,
ruch palikota,
Twój Ruch
piątek, 3 stycznia 2014
Armand „Moralny“ Ryfiński
-->
„W 1988 r. doszedłem do wniosku, że Armand
wieczorami w swoim pokoju wykonuje tajną pracę. Kiedy wchodziłem do jego
pokoju, natychmiast nakrywał biurko dużym kartonem, gasił światło i wychodził z
pokoju. Ponieważ to się powtarzało wiele razy, zmuszony byłem dokonać rewizji
podczas jego nieobecności. Wynik rewizji był dla mnie ogromnym zaskoczeniem.
(…) Ujawniłem bowiem, że Armand produkuje opaski hitlerowskie ze swastykami,
które zbrodniarze Niemiec nosili na lewych rękawach mundurów. Piętnaście
opasek, jak również materiał do produkcji następnych oraz farby, pędzle oraz
różne inne drobiazgi zniszczyłem na oczach Armanda. Wyjaśniłem Armandowi, że
taką działalnością naraża się on na nienawiść wszystkich ludzi. Mogą go za to
aresztować i nie znajdzie się nikt, kto będzie go bronił czy żałował. Armand
oznajmił, że wspólnie z Wachowiczem opaski te sprzedawali i mieli na nie zbyt,
lecz ze złości nic więcej nie chciał mi powiedzieć. Przed wyborami do parlamentu
znalazłem u Armanda w pokoju kilkadziesiąt metrów płótna pochodzącego z
transparentów wyborczych, z których litery zostały zniszczone. Otrzymałem
wyjaśnienie od Armanda, że nocą wraz z Wachowiczem wchodzili na słupy i zrywali
zawieszone transparenty. Podobno materiał z nich był potrzebny Wachowiczowi” – zeznawał przed sądem Zygmunt Ryfiński.
„Naćpana hołota“ od Janusza z Biłgoraja
kolejny już raz dała popis zbydlęcenia i chamstwa.
Otóż dziś, wprost z trybuny sejmowej,
drugi po pierwszym szambiarzu sejmowym czyli posiadcz pretensjonalnego i
głupkowatego imienia Armand (??!) -
niejaki Ryfiński oskarżył wszystkie
formacje polityczne (prócz oczywiście
Twojego Ruchu) o bycie „hienami cmentarnymi“ i „bazowanie na niskich
pobudkach“.
Chodzi oczywiśćie o tragedię w Kamieniu
Pomorskim, gdzie naćpany i pijany kierowca zabił sześć osób.
Taka była reakcja przedstawiciela partii
ćpunów na próby podjęcia skutecznej regulacji przepisów prawnych, mogących zaostrzyć
kary za przestępstawa pod wpływem narkotyków i alkoholu.
Że partii promującej ćpanie, takie zmiany są
nie w smak – wiadomo.
Przecież Janusz Palikot – ojciec duchowy
Twojego Ruchu osobiście robi co może,
aby promować narkomanie i alkoholizm.
Jara i wychwala pod niebiosa blanty a w
przeszłości produkował tanie pryty czym zasłużył na dozgoną wdzięczność żulii
oraz ćpunerii rynsztokowej.
Nie inaczej Ryfińki, zapatrzony w swojego
„guru“.
Wprawdzie poseł Armand nie produkuje tanich
winek ale zapewne z Palikotem wieczorami jara „marychę“ i walczy
bohatersko o świetlaną przyszłość narkomanii.
Wszelkie oceny moralne w ustach takich ludzi
są po połowie i śmieszne i straszne.
Może warto przypomnieć kilka faktów
z życia tej „antyhieny cmentarnej“ „nie bazującej na niskich pobudkach“.
Armand Ryfiński, to wyjątkowo ciekawy i
rodzinny człowiek.
Trzynaście tal temu, poseł Twojego Ruchu,
groził śmiercią własnemu ojcu.
„Skurw…, zasłużyłeś na wyrok śmierci i ja go
wykonam!” – odgrażał się Ryfiński.
Wtedy do Prokuratury Warszawa-Mokotów zgłosił
się Zygmunt Ryfiński, ojciec obecnego posła, ze skargą na własnego syna w
obawie o swoje życie. Po kilku latach procesu sąd dał wiarę zeznaniom
pokrzywdzonego.
Cóż jeszcze ciekawego mówił wtedy ojciec
posła?
„W 1988 r. doszedłem do wniosku, że Armand
wieczorami w swoim pokoju wykonuje tajną pracę. Kiedy wchodziłem do jego
pokoju, natychmiast nakrywał biurko dużym kartonem, gasił światło i wychodził z
pokoju. Ponieważ to się powtarzało wiele razy, zmuszony byłem dokonać rewizji
podczas jego nieobecności. Wynik rewizji był dla mnie ogromnym zaskoczeniem.
(…) Ujawniłem bowiem, że Armand produkuje opaski hitlerowskie ze swastykami,
które zbrodniarze Niemiec nosili na lewych rękawach mundurów. Piętnaście
opasek, jak również materiał do produkcji następnych oraz farby, pędzle oraz
różne inne drobiazgi zniszczyłem na oczach Armanda. Wyjaśniłem Armandowi, że
taką działalnością naraża się on na nienawiść wszystkich ludzi. Mogą go za to
aresztować i nie znajdzie się nikt, kto będzie go bronił czy żałował. Armand
oznajmił, że wspólnie z Wachowiczem opaski te sprzedawali i mieli na nie zbyt,
lecz ze złości nic więcej nie chciał mi powiedzieć. Przed wyborami do parlamentu
znalazłem u Armanda w pokoju kilkadziesiąt metrów płótna pochodzącego z
transparentów wyborczych, z których litery zostały zniszczone. Otrzymałem
wyjaśnienie od Armanda, że nocą wraz z Wachowiczem wchodzili na słupy i zrywali
zawieszone transparenty. Podobno materiał z nich był potrzebny Wachowiczowi” – zeznawał przed sądem Zygmunt Ryfiński.
To były dopiero początki. Potem ojciec dostał
stos wezwań na policję w sprawie wykroczeń drogowych syna, który miał się
stawić na kolegium ds. wykroczeń. Na wszelkie uwagi ojca poseł odpowiadał: „Ty,
k…, nie wtrącaj się w moje sprawy”. Język wyostrzył mu się jeszcze
bardziej, gdy doszło do otwartego konfliktu z ojcem o mieszkanie.
Jak zeznał ojciec, jego syn
chciał mu odebrać mieszkanie. Gdy ten się temu sprzeciwił, Armand Ryfiński
próbował go otruć, dosypując trucizny do zupy. Groźby potwierdziła siostra
Armanda - Angelika. W aktach są jej zeznania, że wiele razy słyszała jak jej
brat zwracał się do ojca, wykrzykiwał: „zobaczysz skurwi.., ja cię załatwię, z mojej
ręki w tym domu zginiesz". Ryfiński
miał też krzyczeć: „skur...zasłużyłeś na wyrok śmierci i ja go wykonam".
Za „darowanie ojcu
życia" syn chciał od swojej siostry 60 tys. złotych, a gdy tej kwoty nie
otrzymał miał, jak zeznała sąsiadka jego ojca, grozić mu publicznie, że „przy pomocy kolegów z bojówek
anarchistycznych i PPS zrobi porządek z mieszkaniem."
Tak jak bardzo Armuś nie kocha tatusia,
tak wielce w zamian kocha mamusię.
We wrześniu ubiegłego roku Ryfiński
wraz z innym parlamentarzystą Ruchu Palikota Maciejem Mroczkiem zjawił się w
Urzędzie Dzielnicy Warszawa - Mokotów. Jak wynika z relacji pracowników urzędu,
po wejściu posłużyli się legitymacjami poselskimi i zwrócili się z prośbą o wgląd do akt jednej ze spraw
lokalowych. "Nazwali to interwencją poselską" – mówi cytowany w
materiale Jarosław Jóźwiak, dyrektor gabinetu wiceprezydenta Warszawy.
Sprawa dotyczyła 32-metrowej kawalerki na Mokotowie, której lokatorka, pani Janina, zwróciła się z wnioskiem o wykup mieszkania komunalnego po atrakcyjnej cenie. Wniosek ten został jednak odrzucony, bo kobieta nie spełniała warunków - mieszkanie od lat było zadłużone, bo nie płaciła za czynsz.
Potem okazało się, że pani Janina to… matka Armanda Ryfińskiego, tyle że w czasie interwencji nikt nie poinformował urzędników o rodzinnych powiązaniach parlamentarzysty z osobą, której problemem zdecydował się zająć.
Sprawa dotyczyła 32-metrowej kawalerki na Mokotowie, której lokatorka, pani Janina, zwróciła się z wnioskiem o wykup mieszkania komunalnego po atrakcyjnej cenie. Wniosek ten został jednak odrzucony, bo kobieta nie spełniała warunków - mieszkanie od lat było zadłużone, bo nie płaciła za czynsz.
Potem okazało się, że pani Janina to… matka Armanda Ryfińskiego, tyle że w czasie interwencji nikt nie poinformował urzędników o rodzinnych powiązaniach parlamentarzysty z osobą, której problemem zdecydował się zająć.
Tak to płynie sobie wesołe i moralnie
czyste życie posła Twojego Ruchu. Człowieka, który zarzuca innym bazowanie na
niskich pobudkach i postępowanie na wzór hien cmentarnych.
Czysty Armiś z czystym Januszkiem
dyktują nowe, postępowe wzorce moralne, a mają w partii na kim się oprzeć.
Ot, choćby były bandyta i bejsbolowy dresiarz Penkalski (skazany
niegdyś prawomocnym wyrokiem za rozboje i groźby karalne), hodowca fretek
Andrzej Piątak – dręczący niczym hitlerowcy ludzi – zwierzęta w ciasnych
klatkach (sprawa jest w sądzie) czy Adam Rybakowicz, który na warszawskiej
starówce chwalił się policantom swoim penisem po czym na ich oczach oddał mocz
w akcie uniesienia.
Inną moralność, taką bardziej
nowocześnie gospodarczą prezentuje poseł Artur Dębski, który w swoim firmie
lansuje nowoczesną odież z podrobionymi metkami znanych marek.
To się nazywa europejska
nowoczesność.... i moralność.
Wobec powyższych faktów z życia wiernego współpracownika Janusza Palikota, nawet prawdopodobna wydaje się być teoria zakładająca, iż Czesława Palikot nie zginęła w wypadku.
Czy przypadkiem kochany syn nie pomógł jej wyskoczyć przez okno?
W końcu obaj panowie prezentują jedność myśli, poglądów oraz sposobów jakimi dąży się do celu.
Wobec powyższych faktów z życia wiernego współpracownika Janusza Palikota, nawet prawdopodobna wydaje się być teoria zakładająca, iż Czesława Palikot nie zginęła w wypadku.
Czy przypadkiem kochany syn nie pomógł jej wyskoczyć przez okno?
W końcu obaj panowie prezentują jedność myśli, poglądów oraz sposobów jakimi dąży się do celu.
Etykiety:
Armand Ryfiński,
bandytyzm,
groźby,
hitlerowiec,
łobuzeria,
matka,
moralność,
ojciec,
Palikot,
Twój Ruch
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Europa Chlust już działa!
Pierwsze spotkanie założycielskie Europy Chlust. Było miło i wylewnie!
Etykiety:
alkoholizm,
Europa Plus,
Kwaśniewski,
Palikot,
pijaństwo,
Siwiec,
wódka
czwartek, 11 kwietnia 2013
Julisz Machulski będzie kręcił nową komedię!
Szczególny zbieg okoliczności sprawił, że znany reżyser Juliusz Machulski zagustował obecnie w tworzeniu komedii. Nie to jest jednak dziwne, bo mistrz kilka filmów w tym gatunku spłodził. Dziwnym jest, iż maestro Machulski ukochał sobie szczególnie abstrakcyjne komedie w stylu "Borata" czy też "Cyrku Monty Pythona". I to, choć dziwne, najdziwniejszym nie jest.
Jeszcze dziwniejsze jest, że o swoich planach poinformował na łamach Newsweeka i to w przeddzień rocznicy Tragedii Smoleńskiej. Pan Juliusz Machulski (jak podał w "organie lisa") mógłby nakręcić film komediowy o katastrofie polskiego samolotu prezydenckiego.
Faktycznie śmiechu co nie miara, temat jak najbardziej zabawny, tym bardziej, że śmierć poniosło 96 osób. Przynajmniej wiadomo, co Juliusza Machulskiego bawi i śmieszy i jakiego typu dowcipem można mu sprawić przyjemność.
Gratulując mu niezwykłego typu poczucia humoru, skromie zasugeruję inny zabawny temat, który może stać się kanwą przezabawnego filmu w jego reżyserii. To może być coś jak np. Kac Wawa..
Jeszcze dziwniejsze jest, że o swoich planach poinformował na łamach Newsweeka i to w przeddzień rocznicy Tragedii Smoleńskiej. Pan Juliusz Machulski (jak podał w "organie lisa") mógłby nakręcić film komediowy o katastrofie polskiego samolotu prezydenckiego.
Faktycznie śmiechu co nie miara, temat jak najbardziej zabawny, tym bardziej, że śmierć poniosło 96 osób. Przynajmniej wiadomo, co Juliusza Machulskiego bawi i śmieszy i jakiego typu dowcipem można mu sprawić przyjemność.
Gratulując mu niezwykłego typu poczucia humoru, skromie zasugeruję inny zabawny temat, który może stać się kanwą przezabawnego filmu w jego reżyserii. To może być coś jak np. Kac Wawa..
środa, 3 kwietnia 2013
Odwołają p..dę?
Korzystając z wolności słowa, której definicję tak pięknie nam wyłożyli obrońcy niezależnej wypowiedzi - Kazimierz Kutz, Janusz Palikot, Manuela Gretkowska, Armand Ryfiński.... przedstawię komentarz dotyczący własnej oceny pewnej osoby publicznej.
Etykiety:
bydło,
chamstwo,
Ewa Wójciak,
Palikot,
papież,
ruch palikota,
Ruchali kota,
wulgaryzmy
wtorek, 12 lutego 2013
Słuchaj no Henia, zrób mi...
Henryka Krzywonos, znana tramwajarka, która zatrzymała już
zatrzymany (na skutek odłączonego zasilania) tramwaj i tym bohaterskim czynem
zapisała się na kartach historii III RP, obraziła się na Palikota.
Podobno Palikot, w czasie gdy próbował skaperować ją do
swojej drużyny, wysyłał niestosowne SMS-y
czym dotknął do żywego jej kobiecą i opozycyjną-tramwajarską godność.
Cóż takiego mógł wypiswać Palikot - Krzywonosowa nie
ujawnia, bo to jest „niezgodne z jej
zasadami“.
W takim razie, zgodnie z ogólnie panującymi zasadami,
postawa „wiem, ale nie powiem“ daje prawo oraz podstawy do snucia hipotez.
Na onetowskiej stronie Politykier.pl, autorzy przypuszczają,
że ów „niestosowny SMS“ od Palikota mógł brzemieć: „Słuchaj no Henia,
lecąc na kongres zrób mi łaskę i kup kilka bułek oraz kefir - przydadzą się nam
rano".
Oczywiście mogło tak być.
Szczególnie, że Henia uczestniczyła w kongresie
Palikociarni, gdzie nawet coś powiedziała do mikrofonu na mównicy.
Wtajemniczeni twierdzą też, że poziom wypowiedzi, mógł
wskazywać na „spożycie“, toteż ta wersja
z kefirem pasowałaby jak ulał.
Pamiętając też o erotycznych fanaberiach szefa partii i jego
zamiłowaniu do penisów (trudno powiedziać czy tylko sztucznych), ów SMS mógł również
brzmieć: „Słuchaj no Henia,
lecąc na kongres zrób mi laskę i kup kilka bułek oraz kefir - przydadzą się nam
rano".
Niestety na skutek „wielkiego focha“ strzelonego przez
Krzywonosową, kto inny będzie teraz to wszystko robił Palikotowi.
A my już chyba wiemy kto!
Na pierwszy rzut oka, to urodą oraz posturą przypomina nawet
„najsłynniejszą tramwajarkę“... ale w łapach silniejsza.
Etykiety:
babon,
głupoty,
Henryka Krzywonos,
kolaboranci,
Palikot,
ruch palikota,
Ruchali kota,
TW
niedziela, 20 stycznia 2013
Bajka o Stuleyce zwanej Czerwonym Paskudnym Kapturkiem
Dziś coś dla dzieci... (może być na dobranoc)
Była sobie raz mała brzydka księżniczka o imieniu
Stuleyka.
Każdy, kto na nią
spojrzał odwracał wzrok i z obrzydzeniem mówił: „Tfu, jak mogą być dzieci
tak paskudne... To chyba tyko kariera zawodowa przed nią, bo życie rodzinne to
nie dla niej... “.
Była ulubienicą babuni swej, starej i stetryczałej Krasnoarmiejki,
która radaby jej była dać wszystko, co tylko jest na świecie, z wyjatkiem
godnej pensji i wybornej fuchy w resorcie, bo takich koneksji już niestety nie
posiadała.
Pewnego dnia babcia podarowała jej aksamitny kapturek, w
którym tak pięknie wyglądała, że nie chciała włożyć już innej czapeczki.
Kapturek był czerwony, miał z przodu gwiazdkę i
Stuleyka wyglądała w nim jak siostra stada millerowych krasnoludów
zamieszkujących „Zgniły Zagajnik“.
Chodziła ciągle w swym czerwonym kapturku i przezwano ją
też „Czerwonym (ale Paskudnym) Kapturkiem”.
Razu pewnego powiedziała jej ciotka Platformenia: — Masz
tu smaczną pizzę z Biedronki i flaszkę taniego wina oraz umowę zawieszenia
broni.
Weźmiesz też ze sobą rękopis mowy oskarżycielskiej i
potępiającej opozycję.
Zanieś to babuni. Ma kaca, jest chora i bezsilna,
pokrzepi się i wzmocni a co za tym idzie będzie miała siłę wspomóc nas w walce
z wrogiem.
Idź, zanim się zrobi gorąco, bądź uważna, nie schodź z
drogi, bo biegając mogłabyś stłuc flaszkę, a wówczas babuni nic by się nie
dostało. Przyszło by jej chlać paskudny kefir i tylko pieprzyć trzy-po-trzy w
programach telewizyjnych drugiej kategorii.
Gdy zaś przyjdziesz, nie rozglądaj się po kątach, co by
tu od babuni wydębić ale powitaj grzecznie staruszkę.
Stuleyka przyrzekła ciotce, że wszystko spełni jak
należy.
Babka mieszkała w głębi zgniłego zagajnika, o dwadzieścia
trzy minuty drogi od Bizancjum ciotki. Gdy dziewczynka znalazła się w lesie,
napotkała kota. Nie wiedziała ona, co to za zły zwierz, przeto nie
przestraszyła się go wcale.
— Dzień dobry, Stuleyko-Czerwony Pakudny Kapturku! —
powiedział kot.
— Dzień dobry, kocie! — odrzekła uprzejmie.
— Pali-kocie — wtrącił kot i zaciągnął się marihuaną — dokąd
to zmierzasz tak rano? — dodał.
— Do babuni Krasnoarmiejki.
— Co niesiesz pod fartuszkiem?
— Pizzę z Biedonki i tanie winko. Niosę to babuni. Jest
stara, skacowana i wycieńczona, posili się, przetrzeźwieje i orzeźwi.
— A gdzież to mieszka twoja babunia?
— Dobry kawał drogi stąd. Komitet jej stoi pod trzema leninami,
wokoło są krzaki dorodnej komuny, trafisz tam łatwo.
Pali-kot pomyślał: „Smaczny to dla mnie kąsek z tej
małej, lepszy jeszcze, niż stara babka Krasnoarmiejka. Muszę się wziąć mądrze
do rzeczy, by mi obydwie wpadły w zęby.”
Starą wpierw w całości połknę z elektoratem a Stuleykę
później.
Będę nią z wnętrza organizmu mojego sterował.
Szedł przez chwilę obok dziewczynki, potem zaś rzekł:
— Spójrzno, jakie piękne zioła wokoło. Czemu na nie nie
patrzysz? Zda mi się, że nie słyszysz nawet pisku biedy. Idziesz prosto przed
siebie jak leming jaki, a w lesie tak miło, że aż się serce raduje.
Stuleyka podniosła oczy i zobaczywszy drzewa oblane migotliwymi
promieniami słońca, oraz mnóstwo ślicznego zioła, pomyślała: „Ucieszyłaby się
babunia, gdybym jej przyniosła faję. Jeszcze wcześnie i zdążę na czas.” — Potem
zeszła z drogi i ruszyła w las za ziołem. Zerwawszy nieco, spostrzegała zaraz bibułki
i gilzy, przeto zagłębiała się w las coraz to dalej. Zaś pali-kot poszedł
prosto do domu babki i zapukał.
— Kto tam? — zapytała babka Krasnoarmiejka.
— To ja, Czerwony Paskudny Kapturek, twoja Stuleyka! —
rzekł pali-kot. — Przynoszę pizzę z Biedronki i tanie winko, wpuść mnie,
babuniu.
— Naciśnij klamkę — powiedziała staruszka, — jestem skacowana,
słaba i nie mogę wstać, bo mam helikopter we łbie.
Pali-kot wszedł; nie mówiąc słowa, zbliżył się do starej
lewcy i połknął ją. Potem ubrał się w jej odzież i w czapkę budionnówkę, legł w
łóżku i zasunął firanki.
Tymczasem Stuleyka biegała za ziołem i dopiero, gdy
zebrała go tyle, że ledwo unieść mogła, przypomniała sobie o babce i poszła
prędko do niej. Zdziwiło ją bardzo, że zastała drzwi otwarte, gdy zaś weszła, zrobiło
jej się jakoś nieswojo.
Pomyślała; „Jakże tu jakoś straszno dzisiaj, chociaż
zawsze było mi bardzo wesoło u babuni”. Śmierdzi ziołem, alpagą oraz słychać
pedalską muzę.
— Dzień dobry babuniu! — zawołała Stuleyka, ale nikt nie
odpowiedział.
Podeszła do łóżka, rozsunęła firanki i zobaczyła, że
babunia leży, z czapką wsuniętą
głęboko na twarz. Wyglądała jakoś bardzo dziwnie.
— Babuniu! — powiedziała dziewczynka. — Jakież ty masz
wielkie uszy!?
— Bym cię lepiej słyszała, co twoja ciotka kazała mi
przekazać, — odparł pali-kot, udając babunię.
— A jakie ogromne oczy!?
— Bym cię lepiej widziała i byś nie mogła mi się schować.
— A jakie ogromne ręce!?
— Bym cię mogła lepiej schwytać i tobą sterować.
— A jaką ogromną paszczę!?
— Bym ci mogła więcej nagadać i nabajdurzyć.
— A jakie wielkie zęby!? A dlaczego ty w ogóle masz zęby
babciu Krasnoarmiejko???
— A mam, ale to są sztuczne... Mam, by nikt nie pomylił
mojej gęby z tyłkiem...
Rzekłszy to, wyskoczył pali-kot z łóżka i połknął biedną Stuleykę.
Nasyciwszy się kobietami, pali-kot spalił zioło, zeżarł
pizzę z Biedronki, wypił tanie winko, położył się z powrotem i zaczął
głośno chrapać orz puszczać bąki.
Niezadługo zjawił się pod domem gajowy Bul-Nadzieja i
pomyślał; „Coś za głośno chrapie dziś staruszka. Może mocnej się zaprawiła
wczoraj? Muszę zobaczyć, czy nie ma delirki”. Wszedł i zbliżywszy się do łóżka,
poczuł zapach alpagi oraz zioła.
— Tuś mi stary łotrze! — zawołał gajowy widząc pali-kota
w stroju babci. — Dawno cię szukam!
Powiedziawszy to, chciał już wziąć na cel pali-kota, ale
wpadło mu do głowy, że może pożarł on Krasnoarmiejkę i że może da się ją
jeszcze ocalić. Nie strzelił więc, ale rozpruł nożyczkami brzuch śpiącego
zwierzęcia, niczym Zbój Rostowskój domowe budżety Polaków. Po kilku cięciach
ujrzał babkę Krasnoarmiejkę, a gdy uczynił jeszcze kilka cięć, wyskoczyła Stuleyka
i zawołała: — Ach, jakem się przelękła! Jakże ciemno było w brzuchu Pali-kota! Uratowałeś
mnię w ostatneij chwili - już prawie mijałam dwunastnicę...
Także i babka wyszła żywa jeszcze, ale strasznie zdyszana,
bo w mieszance pizzy i alpagi sporo czasu pływała.
Tymczasem Stuleyka przyniosła prędko kilka tomów akt oraz
oskarżeń i wypełniono nimi brzuch pali-kota. Ten zerwał się, chciał uciekać, ale akta i
oskarżenia były tak ciężkie, że padł na ziemię i miał niestrawności.
Wszyscy troje radowali się bardzo. Gajowy ściągnął z Pali-kota
skórę i poszedł z nią do Pałacu, bo właśnie Aniadziadzia na obiad wołała.
Babunia zaś zjadła kawałek podgardla Pali-kota,
popiła krwią z aorty i wyzdrowiała.
A Stuleyka pomyślała sobie: „Póki życia, nie zejdę już z drogi
wytyczonej przez ciotkę Platformenię i nie dam się przekabacić żadnemu
Pali-kotowi .”
Po czym żyła długo i szczęśliwie, dopóki jej jakiś ciućma
drzwi od mieszkania nie wymalował... ale to inna bajka.
niedziela, 16 grudnia 2012
Miller: "Słowo potrafi tworzyć i koić, ale potrafi zabijać". 31 lat temu zabito górników z „Wujka“.
16. grudnia - dzień szczególny. Trzydzieści jeden lat temu
komunistyczna banda, na mocy dekretu o wprowadzeniu Stanu Wojennego, przeprowadzająca
pacyfikację KWK „Wujek“, zamordowała dziewięciu górników a dwudziestu jeden
raniła.
Jan Stawisiński, Joachim Gnida, Józef
Czekalski, Krzysztof Giza, Ryszard Gzik, Bogusław Kopczak, Andrzej Pełka,
Zbigniew Wilk, Zenon Zając – ponieśli śmierć w wyniku zbrojnej akcji łączonych
sił: 5 kompanii ZOMO, 2 kompanii ORMO, 1 kompanii NOMO wspartych przez 7 armatek
wodnych, a ponadto 3 kompanie po 10 bojowych wozów piechoty i 1 kompanię
czołgów.
Nie wszyscy z zamordowanych
polegli w bezpośrednim starciu z zomowcami, kilku zostało zastrzelonych
przez milicyjnych snajperów ulokowanych na dachach.
Również 16. grudnia, tyle że 1922 roku
został zastrzelony w „Zachęcie“ prezydent Gabriel Narutowicz.
16. grudnia 2012 roku, pod tęże warszawską „Zachętą“ Leszek
Miller oraz dawni „czerwoni“ towarzysze – byli koledzy partyjni zbrodniarzy z
„Wujka“ protestowali na wiecu przeciw „Mowie nienawiści“, która ich zdaniem
prowadzi do politycznej zbrodni. Przynieśli nawet świeczki, które zapalono pod
portretem Gabriela Narutowicza.
Żadnemu z kolegów zomowskich zbirów nie przyszło
natomiast do głowy zapalić znicz pod pomnikiem pomordowanych górników z
„Wujka“, pod pomnikiem swoich ofiar.
Towarzysze Miller, Oleksy, Czarzasty wsparci przez towarzyszkę
Senyszyn bełkotali coś o jakiejś „mowie nienawiści“ i bawili się świetnie
potępiając „odradzający się faszyzm“, o
odradzającym sie komunizmie nie wspominając.
Jako element rozrywkowy, pajacował przez grupką
zgromadzonych komuchów Palikot z Biedroniem.
Z ustawionej platformy Miller mówił: "Słowo
potrafi tworzyć i koić, ale potrafi zabijać..."
To zupełnie tak, jak stało się trzydzieści
jeden lat temu.
Słowa wolność i niezależność koiły oraz
tworzyły nową jakośc i nową rzeczywistość. Inne za sprawą Millera z pezetpeerowskimi
towarzyszami potrafiły zabijać. Konkretnie potrafiły zamordować tych dziewięciu
z „Wujka“.
Że takie bydlaki jeszcze po ziemi chodzą...
Etykiety:
Biedroń,
komunistyczne bydło,
KWK Wujek,
Leszek MIller,
mordercy,
Palikot,
PZPR,
zabójcy,
ZOMO
sobota, 24 listopada 2012
Tydzień w obrazkach
Bez pisaniny.
Przegląd tygodnia w obrazkach...
RUCHALI KOTA WYSZLI NA ULICĘ Z AKCJĄ PLAKATOWĄ
GRZEGORZ HAJDAROWICZ "WYCZYŚCIŁ" RZECZPOSPOLITĄ Z NIEPOPRAWNYCH POLITYCZNIE DZIENNIKARZY, ZATRUDNIAJĄC DAWNYCH FUNKCJONARIUSZY "GAZOWYBU"
ZNÓW RUCHALI KOTA.... TYM RAZEM OPRACOWALI TABLICĘ WZORCOWĄ ZACHOWAŃ "NOWOCZESNEGO PATRIOTY"
PAN PREMIER POJECHAŁ ZAŁATWIAĆ UNIJNĄ KASĘ. GADAŁ JAK RÓWNY Z RÓWNYM Z SAMĄ ANGELĄ MERKEL i....
Przegląd tygodnia w obrazkach...
RUCHALI KOTA WYSZLI NA ULICĘ Z AKCJĄ PLAKATOWĄ
GRZEGORZ HAJDAROWICZ "WYCZYŚCIŁ" RZECZPOSPOLITĄ Z NIEPOPRAWNYCH POLITYCZNIE DZIENNIKARZY, ZATRUDNIAJĄC DAWNYCH FUNKCJONARIUSZY "GAZOWYBU"
ZNÓW RUCHALI KOTA.... TYM RAZEM OPRACOWALI TABLICĘ WZORCOWĄ ZACHOWAŃ "NOWOCZESNEGO PATRIOTY"
PAN PREMIER POJECHAŁ ZAŁATWIAĆ UNIJNĄ KASĘ. GADAŁ JAK RÓWNY Z RÓWNYM Z SAMĄ ANGELĄ MERKEL i....
Etykiety:
degeneracja,
dewiacje,
Palikot,
pederastia,
Ruchali kota,
Tusk
sobota, 10 listopada 2012
OCN u Janusza Palikota
„Janusz zjedz Snickersa, bo jak jesteś głodny to
gwiazdorzysz...“
Tak pewnie powiedzieli by młodzi po wczorajszych
wystąpieniach sejmowych durnia z Biłgoraja.
Chyba słodki baton niewiele by dał, bo nie tędy droga.
Palikot gwiazdorzy, bo prezentuje stan, zwany w niektórych
kręgach OCN.
„Oznaka Całkowitego Niedojeb..ia“ – to stan wyjątkowego
pobudzenia graniczący z szaleństwem i niemal zwierzęcym amokiem powstałym
w skutek braku bodźców seksualnych, braku akceptacji otoczenia oraz braku zaiteresowania
innych chorym delikwentem.
Palikotem nikt się nie interesuje.
Procenty mu spadają, ludzie na widok matołków z RP
pukają się w czoło a sam wódz-szambiarz budzi obojetność w skutek leserstwa
sejmowego oraz daleko idącej przewidywalności.
Coś jak z karaluchem lub prusakiem.
Paskudne to, bezmózgie, leniwe, szkodliwe, budzące
obrzydzenie ale i łatwe do umiejscoweienia w chałupie, gdyż z góry wiadomo
którędy łazi, gdzie się zagnieździ i jak się zachowa.
Janusz „Karaluch“ Palikot ma problem.
Wpędzony w stan OCN głupieje na oczach ludzi i odstawia
„szopki“ rodem z najbardziej
specjalistycznych szpitali psychiatrycznych.
Najwprawdopodobniej jest to efekt niemocy przybocznego
haremu fuehrera RP. Coś nie iskrzy a Biedroń czy Grodzka wolą leżeć na worach,
niż zaspakajać wodza.
Już humoru nie poprawiają mu nawet zebrane at hoc pod
szyldem Ruchu Palikota tumany, które
wprowadził do sejmu, ludzie z których jawnie Palikot zakpił.
W skutek OCN, Janusza Palikota nie bawią już nawet własne,
sejmowe typy, mogące śmiało brać udział w remake’u słynnego Freaks – Toma
Browninga, takie jak Grodzka, Ryfiński, Bauć...
Janusz Palikot prezentuje psychopatyczną agresję.
Opowiada coś o jakiejś „alkoholowej podróży do
Smoleńska“ (zupełnie jakby tam był) o
więzieniu dla Kaczyńskiego i o europejskim
państwie beznarodowym....
Głupota goni głupotę. W przypadku Palikota przekonany
jestem, że nigdy jej nie dogoni. Taka to progresja OCN-u u „Karalucha“ Janusza!
Zabawne, że toczący pianę z pyska Palikot w skutek
opętania wymyśla durnoty i kłamstwa, podczas gdy prawdy o własnej osobie
przemilcza. O czym nie wspomina „kryształowy moralizator Palikot“?
* Nie wspomina, że jako syn szmalcownika biłgorajskiego, przez wiele lat
obraca zrabowanymi żydowskimi pieniędzmi.
* Nie wspomina, że pierwszy swój interes zrobił na kradzionym drzewie
z którego wykonywał palety.
* Nie wspomina, że od dawna okrada byłą żonę i dzieci, kantując ich na
alimentach (dzieci nazywając „byłymi“ dziećmi)
* Nie wspomina, że po pijanemu bezkarnie taranuje budki strażnicze (przed
siedzibą TVN) oraz ścina płoty przyzagrodowe.
* Nie wspomina, że okrada wykonawców budowlanych, remontowych,
wykonujących usługi dla RP, proponując po fakcie zaniżone stawki.
* Nie wspomina, że jest uzleżniony od alkoholu i nie potrafi pohamować
nałogu nawet w miejscu publicznym, pijąc wódkę z butelki
* Nie wspomina, że ma skłonności homoseksualne i pedofilskie (sprawa
małego Darka z Lublina)
* Nie wspomina, że w trakcie Palikotowego Tourne po Polsce w lecie 2012
roku, dochodziło do gwałtów i pobić na zwabionych do hoteli nieletnich osobach.
* Nie wspomina, że będąc w zarządzie szemranego „Towarzystwa
Singerowskiego“ (wraz z m.in. Pawłem Śpiewakiem) kolaborował z byłym
zbirem-UBekiem Barą, którego zna jeszcze
z lat 80-tych, z czasów gdy donosił na kolegów do bezpieki.
Wiem, że nie powinno się karmić karaluchów, bo nie karmione
zdychają. Nie powinno się pisać o Palikocie, bo to jego pożywka., lecz trudno
bez komentara zaakceptować szczególne zbydlęcenie ludzkie.
Mawiają, że nie powinno się trącać gó...a, bo później dłużej
śmierdzi, czyli więcej Palikot ma do powiedzenia.
To też racja.
Liczę jednak, ze znajdzie się wreszcie śmiałek i zaspokoi
„szambiarza z Biłgoraja“ a temu OCN przejdzie.
Partyjni bracia Palikota dojeb..ie wodza!
Etykiety:
głupek,
karaluchy z RP,
ojciec Palikota,
Palikot,
ruch palikota,
Ruchali kota,
szambiarz,
szmalcownik
wtorek, 6 listopada 2012
TEATR III RP: Adam MIchnik- Wesołe życie w III RP
Najnowszy spektakl Teatru III RP pt. Wesołe życie w III RP. Plejada
gwiazd i znakomity materiał literacki, pióra Adama Michnika.
czwartek, 18 października 2012
Polscy hitlerowcy
LISTA TALIBÓW
Janusz Palikot udostępnił społeczeństwu
podobizny rodzimych Talibów - posłów, którzy głosowali za skierowaniem do dalszych
prac projektu Solidarnej Polski w sprawie aborcji. Wydrukował plakaty ze
zdjęciami posłów i w nagłówku napisał stylizowaną na arabską czcionką: Lista
Opolskich Talibów oraz Lista Lubelskich Talibów.
"POSŁOWIE TEJ PARTII (Solidarnej
Polski - red.) CHCĄ ZAKAZU ABORCJI W PRZYPADKU PRAWDOPODOBIEŃSTWA
CIĘŻKIEGO I NIEODWRACALNEGO UPOŚLEDZENIA PŁODU ALBO NIEULECZALNEJ CHOROBY
ZAGRAŻAJĄCEJ JEGO ŻYCIU"
- napisał Palikot i uznał, że
ludzi, którzy występują w obronie ludzkiego życia śmiało można nazwać Talibami.
Samo określenie „Talib“ w stosunku do
kogoś, kto staje w obronie słabszego mocno dziwi. Wystarczy tylko wstukać w
internecie hasło „talibowie“ a okaże się, że to: fundamentalistyczne ugrupowanie
islamskie (sunnickie), powstałe we wrześniu 1994 r. w Kandaharze w Afganistanie.
i że: grupa ta w połowie lat 90. była jedną z wielu nieformalnych organizacji
planujących zbrojne przejęcie władzy w kraju i wprowadzenie nowego ustroju,
opartego na prawie koranicznym... Ale o ochronie życia ludzkiego
zarodka nic!
Talibów powszechnie łączy się ze światowym
terroryzmem, a po wydarzeniach z 11 września 2001 określenie „talib“ zyskało
negatywny wymiar, na tyle że nazwanie kogoś bezpodstawnie talibem może
pociągnąć za sobą konsekwencje prawne.
Niedouczony Palikot któryś już raz
plecie publicznie głupoty, licząc na poklask sobie podobnych – prostackich i
prymitywnych mentalnych dresiarzy, dla których ‚talib“ czy „polip“ to tak samo
niezrozumiałe terminy. Liczy się cyrk i „dowalenie“ katolom.
O CO WALCZY PALIKOT?
Prawo do przerwania ciąży bez
ograniczeń do 12. tygodnia oraz refundacja środków antykoncepcyjnych
- to główne założenia projektu ustawy o świadomym rodzicielstwie autorstwa
Ruchu Palikota.
I dalej: (...) decyzja o przerwaniu ciąży
powinna należeć wyłącznie do kobiety. W pierwszym trymestrze ciąży kobieta miała prawo
do aborcji bez żadnych ograniczeń, powyżej 12. tygodnia ciąży zabieg można by
było przeprowadzić, jeżeli ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia
kobiety, występuje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego
upośledzenia płodu, albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, lub gdy
ciąża jest następstwem czynu zabronionego (obecnie aborcja dopuszczalna
jest tylko w tych trzech przypadkach).
W sytuacji, gdyby istniało
prawdopodobieństwo uszkodzenia płodu, przerwanie ciąży byłoby dopuszczalne do
24. tygodnia ciąży, a w przypadkach, gdy ciąża jest następstwem przestępstwa -
do 18. tygodnia ciąży.
Na koniec „kwiatek“ jaskrawie różniący
„projekt talibów“ od „projektu nowoczesnych“: Jeśli ciąża zagrażałaby zdrowiu i życiu
kobiety oraz GDY WYKRYTA CHOROBA UNIEMOŻLIWIAŁABY PŁODOWI SAMODZIELNE ŻYCIE BEZ
MOŻLIWOŚCI WYLECZENIA, PRZERWANIE CIĄŻY BYŁOBY DOPUSZCZALNE BEZ OGRANICZEŃ...
Tyle geniusze z palikociego
gniazda.
POLSCY HITLEROWCY
Januszowi Palikotowi i jego hałastrze
najwyraźniej już całkowicie odbiło. Czytając powyższe wypociny (zwane projektem
liberalizującym przepisy aborcyjne) mam wrażenie, że kiedyś już świat to
przerabiał.
Projekt Palikota, to nowa wersja
słynnego AKTION T4, czyli E-AKTION Z OKRESU III RZESZY (szczególnie w treści dotyczącej
eksterminacji upośledzonych i przewlekle chorych).
Dla przypomnienia ów program
realizowany był w hitlerowskich niemczech w latach 1939–1944 a POLEGAŁ NA FIZYCZNEJ ELIMINACJI (ZABIJANIU)
LUDZI NIEDOROZWINIĘTYCH PSYCHICZNIE, PRZEWLEKLE CHORYCH PSYCHICZNIE I
NEUROLOGICZNIE ORAZ Z NIEKTÓRYMI WRODZONYMI ZABURZENIAMI ROZWOJOWYMI, CHORYCH
NIEULECZALNIE (niem. "Vernichtung von lebensunwertem Leben" –
"likwidacja życia niewartego życia").
Wpawdzie hitlerowcy eksterminowali
ludzi już urodzonych a nie jak chce Palikot jeszcze w brzuchu matki, lecz
z pewnością gdyby techniki medyczne w okresie Hitlera pozwalały na badanie
płodu, Palikot nie byłby pierwszy.
Wtedy być może „projekt Palikota“ byłby
plagiatem „dzieła“ pomysłodawcy Aktion
T4 – Victora Branck’a, którego spadkobiercy z pewnością podaliby do sądu
Janusza z Biłgoraja.
Jak zatem
nazwać (odpowiednio, w rewanzu do „Listy Talibów“) Janusza Palikota i jego
towarzyszy z Ruchu, którzy podpisali się pod projektem bądź głosowali za
nim?
Określenie
samo się nasuwa – POLSCY HITLEROWCY.
Całkowicie przeto zrozumiałym jest, że
w tej sytuacji, od ręki stworzyłem „LISTĘ POLSKICH HITLEROWCÓW“ i zamieszczam poniżej w celu dalszego kolportowania.
Heil Janusz!
oraz stary propagandowy plakat, wydany w 1938 przez Biuro Polityki Rasowej NSDAP "60 000 marek kosztuje utrzymanie osoby chorej psychicznie podczas całego jej życia. Towarzyszu! To są także Twoje pieniądze...."Gdyby Adolf Hitler znał program aborcyjny Palikota, kazał by dopisać: "Niszcz płód już w zarodku!"
Etykiety:
głupota,
hitlerowcy,
mordy,
Palikot,
polscy hitlerowcy,
ruch palikota,
ułomni,
zabijanie,
zbrodniarze,
zbrodnie hitlerowskie
Subskrybuj:
Posty (Atom)









