Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruch POalikota. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruch POalikota. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 stycznia 2014

Trynkiewiczofobia


Mariusz Trynkiewicz. To temat najbardziej absorbujący najbardziej “opiniotwórcze” media w Polsce. Od ponad trzech tygodni  Mariusz Trynkiewicz dodstarcza pożywki medialnej w sposób kompleksowy wielu stacjom telewizyjnym i prasie.
Niektórym, jak np. TVNowi Trynkiewicz ratuje życie, bo temat dyżurny jakim jest podłość Kaczyńskiego i dobroć Owsiaka stają się już nudne.
Trynkiewicz, można powiedzieć spadł im z nieba.
Dzieki Trynkiewiczowi zarabiają także “specjaliści”, który wysyp w TVN jest obecnie duży.
Nie inaczej w “GW”.
Michnik z Blumsztajnem od tygodnia łamią głowy nad losem paskudnego pedofila, wymyślając co i raz nowe sposoby na powstrzymanie go przed ewentualnymi bandyckimi czynami. W wykonaniu “gazetki” jest to oprawione w ramy dbałości o los człowieka -Trynkiewicza, nurzane w humanitarnym sosie, toteż całość ubitej z tego piany jest nikłej jakości.
Dyskusja i wnioski – jałowe.
Ale temat jest i napędza czytelników-lemingów Agorze.
W nurt “trynkiewiczyzmu” rzuciła się też telewizja “publiczna” zwana “braunwizją”.
Jest i będący zawsze na czasie Polsat.
Wśród postaci polityczno-medialnych również trwa walka na najoryginalniejsze pomysły oraz prymat intelektualny.
Zamknąć go – nie zamknąć.
Wypuścić i śledzić.
Nie śledzić, bo to nieludzikie…
Inwigilować w domu – nie inwigilować.
Oczipować – może ocipieć...?
Ocipieć można od pomysłów.
Tu rej wodzą Ryszard Kalisz i Ryszrd Dziewulski. Pięknie mówią i mądrze Julia Pitera oraz Janusz Palikot, blaskiem wypowiedzi powalają Stefan Niesiołowski wraz z  Romanem Giertychem…
Tak właściwie, to cała ta hałastra medialno-polityczna, za obecny stan rzeczy czyli okres prosperity finansowo-celebryckiej winna podziękować panu Premierowi (oraz oczywiście jego Grasiowi z przyległościami), którzy jakoś dziwnym trafem spóźnili się z wprowadzeniem w życie ustwy o odseparowaniu sprawców wyjątkowo okrutnych przestępstw, dzięki czemu już za tydzień Trynkiewicz będzie sobie hasał po kraju jak nie przymierzając pan Tusk po boisku.
Sprawa Trynkiewicza, już całkiem poważnie - spędza też sen z oczu boleściwie nam panującego pana prezydenta Komorowskiego.
Zazwyczaj dający swój cenny acz ciepły głos w sytuacjach nadzwyczaj ważnych (tsunami, ludobójstwo, Majdan), władca żyrandola w Belwederze wyraził głębokie zaniepokojenie sytuacją w kraju po uwolnieniu Trynkiewicza z zakładu karnego. 
Jak to jest w jego zwyczaju, po ojcowsku acz stanowczo, zganił wszytskich wokoło I pogroził palcem za dotychczasowe zaniechania prawne… Do samego Trynkiewicza nie odniósł się.
Może szkoda, ale istnieje prawdopodobieństwo, że Pani Komorowska odwiedzi wkrótce Mariusza Trynkiewicza z pączkami oraz kawą i porozmawia jak matka narodu z marnotrawnym synem.
W końcu rolą prezydentostwa jest łagodzenie konfliktów społecznych.
W efekcie przytulenia do serca Trynkiewicza przestanie od od zaraz nosić mordercze i pedofilskie zamiary, co zostanie natychmiast odczytane jako sukces władzy.
Póki co, fala wątpliwości - kogo pierwszego zabije i gdzie, zalewa Polskę, choć po mojemu pierwsze co zrobi Trynkiewicz, to uda się do siedziby partii Janusza Palikota i wstąpi w szergi “Twojego Ruchu”.
Tam i poglądy bratnie i zamiłowania wspólne i orientacje podobne… Razem raźniej.
Dopiero później (oby nie) będzie próbował gwałcić i mordować.

Czy istnieje problem Trynkiewicza?
Istnieje.
Czy musiał zaistnieć?
Na to pytanie niech odpowiedzą wielbiciele humanitaryzmu, którzy likwidując w polskim prawie karę śmierci zafundowali nam 25 lat utrzymywania mordercy i obecny strach przed jego powrotem na łono społeczeństwa.