Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TW. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą TW. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 grudnia 2015

Jak to z petrulogiem było


Dawno temu, jeszcze gdy Ewa Kopacz jeździła koleją w te i we w tę, bankowa brać postanowiła, ze nie będzie już finansowała pani premier ani jej podróży.
Zmartwiło to Kopaczkę niezmiernie, ale cóż było robić?
Gromosław Cz. i Andrzej O. Wsparci na bankowcach, zebrali się i postanowili większą kreaturę wykreować i partię mu założyć.
No, to jak toto się zwie?
Petru!  A co to jest petru? Pet through? Przez zwierzęta go mamy namaścić...?
Nie, to takie nazwisko Rumuńskie... to miglans od Tow. Balcerowicza – teczkę za nim nosił i ludzi na kredyty we franakach namawiał.
 A jaką nazwę partia mieć będzie?
- Może Nowoczesna Partia, Nowoczesnych Ubeków!?
- E, to zbyt dosłowne. A znają ciemniaki –polaki tego Pet... coś tam?
- Pewnie tak, tacy którzy kolaborowali z nami znają. On teczkę z donosami Tow. Balcerowicza na ludzi  za nim nosił... muszą znać.
-  To może „Nowoczesna Partia Petru“?
- Przecież wiadmo, że to partia, po co pisać? Wyrzucamy „Partia“.
- Teraz jest bez sensu: Nowoczesna Petru? A to on baba, homoseksualista albo inny tranwestyta?
- No, nie wiem. To może Nowoczesny Petru?
-  To też musi być jakiś zoofil albo inny pedzio! No, na czym polega europejska nowoczesnosć!? Musi być pedał! Może tylko Nowoczeny P?
- A jeżeli nie jest? Napiszemy „nowoczesny“ a okaże się, że to heteryk! To może nazwać poprostu „Petru“
- Co Petru? Partia „Petru“...?  A inni tam należący, też mają zmienić nazwisko na Petru? A jeżeli ktoś nie jest Rumunem? Przeciętny Polak, na przykład o nazwisku Goldman - może nie chcieć nazywać się Petru! To już lepiej nazwać partię „Nowoczesna“?
- Samo „Nowoczesna“?  To znaczy, że dewianci mogą tam należeć? Że dopuszcamy homosi, zoosi i iinych nekrosi?
- Owszem! Dopuszcamy i nie wstydzimy się tego. „Nowoczesna“ i kropka!
- O.K. to dodajemy na końcu kropkę!
- Jest pięknie! Ale, ale.... a czy Żydzi też mogą tu należeć?  Trzeba jakiś symbol wstawić, że to niby zapraszamy towarzyszy Żydów. Inaczej fundatorzy z „GW“ by nie wybaczyli.
- To,.... możemy kropkę na początek wstawić! Wiadomo, że oni czytają od prawej do lewej – odwrotnie niz my!  
- Pięknie! Tak zostaje.
I w ten to sposób Gromosław Cz. i Andrzej O. Logo nowej swojej partii wymyslili.

wtorek, 12 lutego 2013

Słuchaj no Henia, zrób mi...


Henryka Krzywonos, znana tramwajarka, która zatrzymała już zatrzymany (na skutek odłączonego zasilania) tramwaj i tym bohaterskim czynem zapisała się na kartach historii III RP, obraziła się na Palikota. 
Podobno Palikot, w czasie gdy próbował skaperować ją do swojej drużyny, wysyłał  niestosowne SMS-y czym dotknął do żywego jej kobiecą i opozycyjną-tramwajarską godność.
Cóż takiego mógł wypiswać Palikot - Krzywonosowa nie ujawnia, bo to jest „niezgodne z jej  zasadami“. 
W takim razie, zgodnie z ogólnie panującymi zasadami, postawa „wiem, ale nie powiem“ daje prawo oraz podstawy do snucia hipotez.
Na onetowskiej stronie Politykier.pl, autorzy przypuszczają, że ów „niestosowny SMS“ od Palikota mógł brzemieć:  „Słuchaj no Henia, lecąc na kongres zrób mi łaskę i kup kilka bułek oraz kefir - przydadzą się nam rano".
Oczywiście mogło tak być.
Szczególnie, że Henia uczestniczyła w kongresie Palikociarni, gdzie nawet coś powiedziała do mikrofonu na mównicy.
Wtajemniczeni twierdzą też, że poziom wypowiedzi, mógł wskazywać na „spożycie“, toteż ta wersja  z kefirem pasowałaby jak ulał.
Pamiętając też o erotycznych fanaberiach szefa partii i jego zamiłowaniu do penisów (trudno powiedziać czy tylko sztucznych), ów SMS mógł również brzmieć:  „Słuchaj no Henia, lecąc na kongres zrób mi laskę i kup kilka bułek oraz kefir - przydadzą się nam rano".
Niestety na skutek „wielkiego focha“ strzelonego przez Krzywonosową, kto inny będzie teraz to wszystko robił Palikotowi.
A my już chyba wiemy kto!
Na pierwszy rzut oka, to urodą oraz posturą przypomina nawet „najsłynniejszą tramwajarkę“... ale w łapach silniejsza.

piątek, 10 września 2010

Skrócone dzieje TW III RP

Dożyliśmy czasów, gdy młodzież idzie co raz to na większą łatwiznę. Komputery, wikipedia, Google....
Dziewczyny i chłopaki mają problemy głównie z zapamiętywaniem imion i nazwisk ludzi z pierwszych stron gazet.
Jak w takim razie przekazać młodym historię najnowszą naszej Ojczyzny?
Jak przedstawić fakty a głównie osoby, by ich postaci zapadły w pamięć młodych?
Może zamiast imion i nazwisk użyć czegoś na wzór pseudonimów identyfikacyjnych te osoby?
Spróbuję...


Gdy w 1989 roku nastąpiły zmiany ustrojowe w Polsce, na skutek układów wzajemnych opozycji i władzy wybrano prezydentem TW Wolskiego. Stało się tak, gdyż TW Albin rzucił hasło „nasz premier, wasz prezydent”.
Na szczęście prezydentura nie trwała długo. Kolejną głową państwa (sic!) wybrano TW Bolka, którego prezydentura obfitowała w zaskakujące zwroty i przemiany. Dały znać o sobie animozje dawnych kolegów, jak choćby konflikt z TW Albinem i całym jego środowiskiem.

Od TW Bolka odwrócił się wkrótce nawet popierający go w trudnych chwilach TW Święty.
Nie przeraziło to TW Bolka, który czuł się bardzo mocno na swoim stanowisku. Jakby na potwierdzenie tych słów, udało mu się zablokować publikację listy agentów bezpieki oraz odwołać rząd, który chciał do tego doprowadzić.
TW Bolek zebrał grupę pokornych i przy współudziale ugrupowania kierowanego przez TW Olka obalił niesforny gabinet. Pomagał mu wydatnie zwłaszcza TW Lech.

Wkrótce po konsultacjach z TW Zapalniczką, TW Bolek rozpoczął umacnianie lewej nogi.
Spodobało się to zwłaszcza wpływowemu nadredaktorowi „GW” TW Albinowi oraz jego przyjaciołom TW Ketmanowi i TW o nieznanym kryptonimie (TW Departamentu III).
TW Bolka pochwalili też duchowni skupieni przy gazecie: TW Jankowski, TW Filozof, a lansowaniem prezydenta w mediach zajął się też wszechwładny szef telewizji TW Kowalski .
Na nic jednak zdało się utrzymywanie mitu TW Bolka. Kolejne wybory prezydenckie wygrał TW Olek.

Na pierwsze strony gazet zaczęły trafiać postaci z otoczenia nowego prezydenta.
TW Jerzy w papieskim geście całował ziemię, pochwalne hymny drukowali TW Daniel, TW Sąsiad oraz TW Senator a Olin został nawet Premierem. Niestety wkrótce Olin zmuszony został do złożyć urząd a stanowisko prezesa rady ministrów objął KO Carex.
Tak to sielsko mijały dni nowej lewicowej władzy. TW Olek zyskał reelekcję na następne lata a jego towarzysze umacniali się dzięki wzajemnym powiązaniom w wielu partiach politycznych.
Rolę łącznika między grupą TW Olka a TW Bolka przejął na siebie KO Must, który ładnie wyglądał i mimo, że gadał głupio to się podobał.

Wszystko szło dobrze, aż któregoś dnia KO MUst zapragnął sam sprawdzić się w roli rozdającego karty. Utworzył wraz z takimi dwoma partię i rósł w siłę.
Kompletował drużynę, do której dołączali co raz to nowi zawodnicy tacy jak: TW Znak, TW Leopold, TW Litwin a nawet po jakimś czasie TW Karol.

Kolejne wybory prezydenckie były nieudane, gdyż żaden TW nie został wybrany, tylko uczciwy obywatel.
Wzmogło to ataki na jego urząd i osobę. Celowały w tym zwłaszcza zaprzyjaźnione telewizje poprzez zaufanych pracowników, takich jak TW Milan oraz właścicieli – jak TW Zegarek.
Prasa oraz radio również przypuściły atak. TW Stokrotka i TW Albin walczyli z pełną determinacją o wolność od normalności.
Przy duchowym wsparciu TW Bolka oraz innych podległych mu ludków udało się w końcu wyeliminować urzędującego prezydenta.

Jego następcą został TW Litwin i wszystko wróciło do normy.
Prewencyjny Komitet obrony TW Litwina okopał się mocno i poprzez jadowite nad wyraz obfite plucie TW Leopolda, nie dopuszczał żadnej krytyki urzędującego prezydenta.
Aby podkreślić wielkość nowego TW na najwyższym urzędzie w państwie, znany telewizyjny showman i historyk amator TW Jowisz poświęcił mu jeden z cyklicznych programów „sensacje XX wieku”

To by było na tyle...

poniedziałek, 12 maja 2008

"Sąd sądem, a sprawiedliwość PO naszej stronie musi być..."

*Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K *
Małe, a cieszy. Nazwany przeze mnie (na własny użytek) „Magdą Mołek” Platformy Obywatelskiej, poseł Zbigniew Chlebowski (bynajmniej nie ze względu na podobieństwo fizyczne, a na zbliżony poziom intelektualny) wezwał byłego Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę do przeprosin doktora Mirosław G.

Widać, że Platforma zwiera szeregi i całym orszakiem staje za doktorem. Nie dziwi to wcale, tym bardziej, że „ćwiąkalska prokuratura” namęczyła się co niemiara i w końcu umorzyła śledztwo, a więc „nie ma sprawy” w przenośni i dosłownie.
Sprawy już nie ma, natomiast jest „śmiech na sali” ze Zbigniewa Chlebowskiego.

Tak się biedak zacietrzewił i rozpędził w chęci bycia prymusem w „społecznej akcji obrony doktora”, że kompletnie stracił wyczucie realiów.
W Radiu Zet zarzucił Przemysławowi Gosiewskiemu, że ten nie ma prawa mieć zdania czy doktor G. w świetle dotychczasowych zarzutów, powinien wykonywać zawód lekarza czy nie, a później ocenił postępowanie Zbigniewa Ziobry, który odniósł się wcześniej do sprawy umorzenia śledztwa. Niby nic takiego, ale cieszy znakomite samopoczucie Chlebowskiego i wiara we własne ukryte dotąd talenty.
Wpierw odmawia prawnikowi (Gosiewski) prawa do wyrażania własnego zdania na temat, sugerując brak kompetencji, wiedzy prawniczej (?), później sugeruje byłemu ministrowi sprawiedliwości (również prawnikowi) uderzanie się w pierś i przeprosiny, krytykując jego wcześniejsze wypowiedzi nt. doktora G.

Cóż za wielką wiedzę na temat śledztwa, popartą stosownym wykształceniem posiada Pan Chlebowski! Cóż za uczelnie prawnicze ukończył?
Otóż Zbigniew Chlebowski ukończył Akademię Rolniczą we Wrocławiu!
Nie w kij dmuchał. Posiadając stosowny dyplom AR, we własnym mniemaniu jest partnerem w dyskusji z prawnikami. Trochę to zawiłe i trudne do zrozumienia dla logicznie myślącej części społeczeństwa, ale we własnym mniemaniu Chlebowski jest krynicą mądrości i na swój sposób rozumie wszystko. Nie na darmo nosi przydomek „Mołek”...

Ani Ziobro ani Gosiewski nie polemizują z Posłem Chlebowskim na temat co, za przeproszeniem, dodaje się świniom do paszy i czym się tę paszę wzbogaca.
W dobrym tonie jest zabieranie głosu w dyskusji, gdy ma się coś sensownego do powiedzenia oraz gdy się na dany temat posiada wiedzę (jak wiadomo wiedzę, zwłaszcza prawniczą zyskuje się na stosownych uczelniach). W sprawie Doktora G. niech wypowiadają się fachowcy (prawnicy), natomiast Pan Zbigniew Chlebowski może, co najwyżej umilić czas osobom z towarzystwa i opowiedzieć o karmieniu świnek. Też ciekawe. W końcu, jako wytrawny parlamentarzysta, przewodniczący Klubu Parlamentarnego PO oraz dyplomowany inżynier rolnik ... nie do jednego koryta zaglądał i dobrze wie.

Jak już napisałem, nie ma już sprawy Doktora G. Ku uciesze polityków Platformy i sprzyjających im środowisk. Nieporadna (albo nad wyraz zaradna?) „ćwiąkalska” prokuratura umorzyła sprawę. Pani mecenas Magdalena Bentkowska-Kiczor zrobiła również co mogła (broniła Pana doktora jak lwica), zapewne namaszczona i zagrzewana do boju przez ojca, znanego jako TW „Arnold” oraz TW „Kamil”, byłego Ministra Sprawiedliwości Aleksandra Bentkowskiego. Jako, że Bentkowski należy do koalicyjnego PSL wszystko zostanie w rodzinie, oczywiście wielkiej parlamentarnej rodzinie peeselowo-platformowej. Każdy z koalicjantów wykonał co do niego należało i jest uroczo!
Tylko kto teraz ma wpłynąć na Ziobrę, aby na koniec tej farsy przeprosił Mirosława G., jak sugerował Chlebowski? Tu powiązania się kończą, nie wystarczy pstryknąć i już...

Najciekawsze jednak to, jaka w tym wszystkim jest rola Mirosława G? Skąd u koalicjantów taki przypływ uczuć do lekarza? Czy Pani Kopacz ma się już bać o fotel? A może w kim innym z koalicji Doktor G. budzi strach? W końcu do szpitala MSWiA każdy ze sfer rządowych trafić może...

Prawniczy samorodek z Akademii Rolniczej.