piątek, 9 października 2015
"Charakteru i honoru nie kupuje się w spożywczaku"
wtorek, 6 października 2015
Dzień Tomasza Lisa
sobota, 25 maja 2013
Nowa polityka historyczna Tuskistanu
wtorek, 16 kwietnia 2013
Jak zagospodrować Artymowicza
poniedziałek, 18 marca 2013
A Lis wielbi Mazowieckiego, który z dyktaturą współpracował
czwartek, 24 stycznia 2013
Żydowski antysemita
czwartek, 20 grudnia 2012
Jednak końca świata nie będzie! Koziej załatwił.
środa, 28 listopada 2012
Kreowanie męczenników
poniedziałek, 19 listopada 2012
BOR niczym twarda ściana – tynk leci, pustak trzyma się mocno.
Biuro Ochrony Rządu powinno nadać wizycie prezydenta Kaczyńskiego w Rosji wysoki stopień zagrożenia. Tymczasem wizyta miała stopień średni. Ale to nie wszystko. Podczas rekonesansu funkcjonariusze BOR-u w Smoleńsku nie tylko nie obejrzeli lotniska Siewiernyj, ale nawet nie zrobili objazdu tras głównej i zapasowej na terenie Rosji, którymi miały przejechać kolumny specjalne. Wreszcie nie wykonano żadnych czynności związanych z opracowaniem wariantu zabezpieczenia prezydenta na wypadek awaryjnego lądowania tupolewa na lotnisku zastępczym. Ponadto nie wyznaczono dowódcy grupy rekonesansowej. W grupie tej w ogóle nie było pirotechnika ani lekarza sanitarnego (badającego stan miejsca lądowania i pobytu pod kątem zagrożeń sanitarno-epidemiologicznych).
wtorek, 27 marca 2012
Cała prawda, święta prawda i .... „GW“no prawda.
środa, 6 lipca 2011
Jeden-dwa-trzy. Zły dzień dla platformy
Tak im się wszystko pogmatwało i popieprzyło, ze aż miło patrzeć.
Najpierw „Rzeczpospolita” ujawniła przekręty w strukturach partyjnych w lubuskiem, gdzie platformiacy raczyli zapisywać do partii kogo popadnie, nawet nie pytając ludzi o zdanie.
Sprawę bada już prokuratura, bo w jakiś sposób dzielni działacze PO weszli w posiadanie danych osobowych niczego nie świadomych obywateli.
Oczywiście gdy sprawa została nagłośniona, ku radości gawiedzi wywalono na zbity pysk szefa tamtejszej PO oraz rozwiązano lubuskie struktury partii.
I bardzo dobrze.
Teraz należy zbadać „świadome członkostwo w PO” w innych regionach, bo niby czemu lubuskie miało by być wyjątkowe?
Może nawet okazać się, że sam Tusk nie wie, że do PO należy, bo bez jego wiedzy ktoś go do partii zapisał.
Bez śmiechu, to bardzo prawdopodobne, gdyż premier ostatnio udaje Gierka (albo Greka, jak kto woli) i o wszystkich niemiłych dla niego sprawach dowiaduje się „z prasy”.
Trochę później Trybunał Konstytucyjny orzekł, że nie wolno obrażać Prezydenta Polski.
Ten, kto używa w stosunku do Głowy Państwa słów obraźliwych, obelżywych popełnia przestępstwo. W świetle tej decyzji okazuje się, że „ałtorytet” PO - elektryk Wałęsa Lech, to przestępca.
Istnieje też szansa, że „sierżant” sejmu Niesiołowski, dołączy „z paragrafu” do kumpla Wałesy i razem sobie jak „git herbatniki” pod celą pogrypsują.
Sam Premier pojechał poopowiadać bajki do Brukseli.
Nawet zgrabnie mu to szło. Typowy zestaw obietnic i zachcianek, oraz klepanych od czterech lat farmazonów o tym z czego mamy być dumni i jak się mobilizować, by osiągnąć sukces.
Wszystko super i prawidłowo, tylko, że nawet tu w ojczyźnie premiera nikt jeszcze tego sukcesu nawet na rodzimym podwórku nie widział i zapewne już nie zobaczy.
Może oznaczać to, że również tuskowa prezydencja w UE zakończy się tym samym czy w Polsce.
Obietnicami.
Przemówienie bardzo podobało się. Szczególnie lewakom i partyjnym kolegom Tuska zatrudnionym w EuroKołchozie na lepszych i lepiej płatnych stanowiskach.
Spróbowali by powiedzieć, że im się nie podobało...
Niestety byli też tacy, którzy zrównali z ziemią całą szopkę Tuska i wyśmiali opowiadane baje.
Na dokładkę, poseł Zbigniew Ziobro przypomniał premierowi, a uświadomił zagranicznym europarlamentarzystom, że ten który udaje Gierka (albo Greka, jak kto woli) i plecie dyrdymały o standardach demokratycznych, sam wprowadza do życia publicznego zwyczaje białoruskie i prześladuje krytycznych wobec swojej władzy blogerów.
Po tym wystąpieniu zapewne z ulgą odetchnęli europejscy krytycy Tuska. Szczęście, że krytyczne słowa wypowiadali w demokratycznej europie, a nie w Polsce...
Na koniec jeszcze wystąpił jeden komunistyczno-pezetpeerowski działacz, obecnie socjaldemokrata, który w obecności gremium europosłów określił funkcjonariuszy ABW jako „uzbrojoną bandę”.
Biedny zapomniał, że jeszcze do 1989 roku sam zasilał jedną „bandę” nierzadko uzbrojoną i chyba tylko z racji jej samorozwiązania został się później demokratą.
Ten to były „bandyta” swoją wypowiedzią miał wspierać premiera.
To kolejna wtopa.
Numer cztery.
wtorek, 7 września 2010
Przebiegły komunista Niesiołowski
"(...) Jarosław Kaczyński fałszuje historię i robi to, co komuniści. Do wydarzeń, które były ważne dla nich, oni dopisywali z politycznych powodów postacie, które nie odegrały żadnej roli w tych wydarzeniach, i fundowali własnych bohaterów."
Tak bełkotał dziś w Radiu ZET Niesiołowski, koń Tuska którego ten zrobił wicemarszałkiem sejmu. Właściwie życiorys Niesiołowskiego i jego stan psychiczny po kolejnych wizytach u lekarzy specjalistów wystarczy za komentarz. I po sprawie.
Sprawa ta jednak dotyczy nie tylko Niesiołowskiego.
Do poziomu swojego marszałka dostosowało się wielu posłów i senatorów PO.
Każdy, kto wsłuchał się choćby w wystąpienie Kaczyńskiego na jubileuszu Solidarności wie, że nic takiego ni miało miejsca. Kto bowiem nie odegrał roli w powstaniu Wolnych Związków Zawodowych? Lech Kaczyński, Andrzej Gwiazda, Alina Pieńkowska, Anna Walentynowicz?
Brednie Niesiołowskiego powoli stają się "normalką" w życiu politycznym. Nie od dziś wiadomo, że muchołap jest osobą wysoce pazerną na kasę i zaszczyty, toteż każdy kto mu powierzy stanowisko i zapłaci, ma w nim szczekaczkę, czy też maszynę do plucia i besztania.
Wprawdzie arsenał jego wyzwisk dawno już osłuchał się i raczej zaczyna denerwować, niż śmieszyć, ale politykom PO to wystarczy. Tacy wielbiciele odgrzewanych kotletów.
Ciekawym eksperymentem było by podpłacenie Niesiołowskiego i wydanie mu polecenia plucia na Wałesę. Kładę rękę....
Mam pewność, że za 5-6 lat, gdy PO już trafi szlag, Stefan Niesiołowski swoje "niegodziwości, łgarstwa, fanatyków nienawiści i resztę" skieruje wobec Tuska z przyległościami, a może i Wałęsie się dostanie?
Będą jaja....
Póki co zwyczaje komunistów zapożyczyła właśnie Platforma Obywatelska. Prym wiedzie rzecz jasna koń Niesiołowski, tak uroczo kablujący już na pierwszym przesłuchaniu po aresztowaniu członków "Ruchu". Uczynny Stefan pomagał Ludowej Władzy - to się ceni.
Właściwie warto zastanowić się, czy to była głupota, konformizm, strach czy może kolaboracja. Ocenę pozostawiam czytającym.
To Niesiołowski na czele wiernej gwardii umniejsza dokonania osób, które z narażeniem życia, w imię idei solidaryzmu postawiły się komunie, a klei mit Heni Krzywonos (zwanej Henia z akumulatorkiem), która według własnej relacji zatrzymała już zatrzymany tramwaj.
Może to dalekowzroczność Niesiołowskiego, która każe mu zadbać o własne interesy po rozpadzie PO? Mości sobie zawczasu gniazdko w postkomunistycznych kręgach Jolanty Kwasniewskiej, która z Panią Krzywonos się nad wyraz kumpluje.
Przebiegły ten Stefan.
czwartek, 2 września 2010
Krzywonosy i długie nosy
Być może nawet sam Sławomir Nowak maczał w nim paluchy.
Do takiego wniosku skłoniła mnie wnikliwa obserwacja zachowania pro-platformowych mediów oraz polityków.
Skoro nie udało się rozmyć Jarosława Kaczyńskiego w trakcie wyborów prezydenckich i zaraz po nich, to należało opracować inną taktykę.
Wymyślono taktykę szczucia brata przeciw bratu.
Jest to, jakby użyć ulubionych słów Niesiołowskiego - niegodziwe, haniebne godne tylko karłów moralnych, tym bardziej że jeden z braci nie żyje.
Platforma z przyległościami wymyśliła sobie, że będzie przedstawiać w ciepłych barwach zmarłego Prezydenta Kaczyńskiego i przeciwstawiać go apodyktycznemu i paskudnemu Jarosławowi.
Idea jest zaskakująco skuteczna, bowiem Lech Kaczyński nie może już nikomu powiedzieć: „odczepcie się ode mnie i mojego brata” i zaprotestować przeciw chamstwu platformiaków.
Dodatkowo haniebne jest to, że właśnie dzięki zaniedbaniom wielu z tych, którzy dziś szczują - Prezydent Rzeczpospolitej zginął w katastrofie lotniczej.
Jako pierwsza nową politykę wojenną wprowadziła w życie Henryka Krzywonos, która niby to w obronie Tuska wygwizdanego w Gdyni zaatakowała Kaczyńskiego próbując wbić klin między braci.
Nie przypadkowo Tusk & Co. wytypowali właśnie prostą, żeby nie powiedzieć prostacką kobietę do przeprowadzenia próbnego ataku. W razie czego, oni czyści jak łza, a to tylko zwykła baba nagadała...
Jednak powiodło się.
Rodzina Agora oraz "walterownia" podchwyciły temat i od kilku dni czytamy i słyszymy, że Lech Kaczyński nie pozwolił by sobie...że Lech Kaczyński był miłym, starszym panem... że Lech Kaczyński wiedział jak było naprawdę... że Lech Kaczyński...itd.. itp.
W TV występują najróżniejsze Lisy, Borusewicze, Janasy i Frasyniuki, które pietruszą najróżniejsze farmazony o Jarosławie a o zmarłym Prezydencie opowiadają w samych superlatywach. Co za zaskakujący zwrot w klimacie wypowiedzi.
Lista kłamstw i głupot opowiadanych przez mizdrzących się do postkomuny i platformii byłych działaczy "Solidarnosci" wydłuża się.
Na szczęście wiarygodność wielu z nich dawno już została zweryfikowana poprzez ich decyzje i preferencje polityczne.
Nikt zdrowo myślący nie uwierzy już w jakiekolwiek rewelacje Frasyniuka czy Janasa, w prawdy Borusewicza czy Celińskiego. Nie znane są bowiem przypadki by oszust nagle zasmakował w mówieniu prawdy.
Do życia politycznego - model PO, wchodzi podwójna moralność czy też "kalizm".
Na ten przykład według ikony "koncesjonowanej opozycji" Mazowieckiego, słowa o Geremku, jakie padły z ust Jarosława Kaczyńskiego są podłością, natomiast opowiadane baje o Lechu Kaczyńskim (co by zrobił, a czego nie) przez Krzywonos czy też Frasyniuka są korekt.
A przecież obaj nie żyją, nie wytłumaczą się...
Podłość jak widać zależy od tego, kto wypowiada się i o kim.
Obecnie w mediach trwa festiwal łgarstw wypowiadanych przez "autentycznych bohaterów z S" (created by Agora) a mających na celu zawłaszczenie mitu Solidarności.
Plotą. Bzdurzą, kłamią, a.... nosy im rosną.
Henryka Krzywonos była pierwsza.
Jej mocodawcy wystawili tę masywną, prostą kobicinę, zapomnianą przez nich samych na wiele lat, najprawdopodobniej w celu ustanowienia własnej, państwowej ikony Solidarności i Strajków.
Mięli nadzieję, że po śmierci Anny Walentynowicz uda im się zastąpić legendę marną podróbką (taką na jaką ich stać), a co za tym idzie mieć wszystkie asy we własnym rękawie.
Tramwajarka jednak to nie ten kaliber ani nawet cień formatu Anny Walentynowicz.
Lansująca się w przeddzień promocji własnej książki (Sic!), przypominająca raczej wóz bojowy niż oazę pokoju Henryka Krzywonos, będzie mogła co najwyżej być atrapą symbolu i to dość podłej jakości.
Podobnie zresztą jak wielu z jej mocodawców, którzy na kombatantów się nadają jak Wałęsa na mędrca.
P.S. z ostatniej chwili:
No i okazało się, że nowa ikona strajkowa PO, Henryka Krzywonos wcale nie rozpoczęła strajku w MZK.
Tusk i reszta nie doczytali dokumentów z IPN, no i dali ciała.
Być może Krzywonos zatrzymała tramwaj i rozpoczęła swój prywatny strajk?
Prywatny, bo związkowy w Zakładach Komunikacyjnych trwał już od kilku godzin.
Dziś Pani Krzywonos też rośnie nos!
środa, 19 maja 2010
Przychodzi Wajda do lekarza...

Przychodzi trup Wajdy do lekarza, który ma inne poglądy polityczne niż on i kładzie się na kozetce.
Lekarz: Co się pan tak rozkłada?
Wajda: A co, mam gnić w poczekalni?!
Przychodzi Wajda do lekarza, który ma inne poglądy polityczne niż on.
- Proszę się rozebrać
- A gdzie mam położyć ubranie?
- Obok mojego...
Przychodzi Wajda do lekarza, który ma inne poglądy polityczne niż on, z telefonem w brzuchu.
- Kto panu taki numer wykręcił?
Przychodzi Wajda do lekarza, który ma inne poglądy polityczne niż on... zielony i z antenkami na głowie.
Lekarz: Co Pan jest?
Wajda: Reżyser nie z tej ziemi!
Przychodzi Wajda do lekarza, który ma inne poglądy polityczne niż on, i pyta:
- W jakich porach pan przyjmuje?
- W dżinsach...
Przychodzi Wajda do lekarza okulisty, który ma inne poglądy polityczne niż on, i mówi:
- Panie doktorze, z bliska źle widzę.
- A z daleka? - pyta lekarz.
- Z Suwałk...
Przychodzi Wajda do lekarza który ma inne poglądy polityczne niż on, a lekarz.... też Wajda.
Przychodzi Wajda do lekarza który ma inne poglądy polityczne niż on, z koparką na plecach, a lekarz:
- Ale się pan wkopał...
Przychodzi Wajda do lekarza który ma inne poglądy polityczne niż on, w wigilię i ... mówi ludzkim głosem.
Przychodzi Wajda do lekarza który ma inne poglądy polityczne niż on, a lekarz mówi:
- Niech pan przestanie tu przychodzić bo ludzie zaczęli o nas gadać.
Przychodzi Wajda do lekarza który ma inne poglądy polityczne niż on i skarży się:
- Panie doktorze, wszyscy mnie ignorują.
Lekarz: Następny proszę!
Przychodzi Wajda do lekarza który ma inne poglądy polityczne niż on, z... betoniarką na plecach, "co pan jest" pyta lekarz, a on się zmieszał...
Przyszła połowa Wajdy do lekarza który ma inne poglądy polityczne niż on. Lekarz pyta:
- A gdzie druga połowa?
- Wypilimy...
Przychodzi Wajda do lekarza który ma inne poglądy polityczne niż on, z żabą na głowie;
Lekarz: co pan jest?
Żaba: a cos mi się do du... przykleiło.
Przychodzi Wajda do lekarza który ma inne poglądy polityczne niż on, z kierownicą na plecach, a lekarz:
- kto pana tu skierował?
Przychodzi Wajda do lekarza który ma inne poglądy polityczne niż on;
- Panie doktorze, mam wodę w kolanach!
Lekarz: A ja cukier w kostkach.
Przychodzi Wajda do lekarza który ma inne poglądy polityczne niż on i się skarży:
- Panie doktorze, ludzie mi do okien zaglądają!
Lekarz: To nic dziwnego.
Wajda: Ale ja mieszkam na 10 piętrze...
Przychodzi Wajda do lekarza który ma inne poglądy polityczne niż on, w okularach na brzuchu. Lekarz się pyta:
- co pan jest?
A Wajda na to:- ślepa kiszka!
Przychodzi Wajda do lekarza który ma inne poglądy polityczne niż on, z mózgiem na ręku. Lekarz się pyta:- co to jest???
A Wajda na to:- to się w głowie nie mieści!
Przychodzi Wajda do lekarza który ma inne poglądy polityczne niż on, z kostką maggi w ustach i ze sterem w d...
- Co pan jest?
- Magister...
Przychodzi Wajda do lekarza który ma inne poglądy polityczne niż on, z ptasim gównem na głowie.
- Co się panu stało?
- Widziałem orła cień...
Przychodzi Wajda do lekarza który ma inne poglądy polityczne niż on, z rumem i burakiem na rękach. Lekarz się pyta:
-Co pan jest?
- Rumburak......




