Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żydzi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Żydzi. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 grudnia 2014

Sto jaj i dwa zęby

--> -->
Naciągana setka, głównie esbeckich emerytów demonstrowała pod sejmem. Są oni przeciwni finansowaniu obiektów Świątyni Opatrzności Bożej z budżetu państwa.
Całość, pod hasłem „inicjatywa  obywatelska“ zorganizował „gazetowyborczy produkt“ pod nazwiskiem Jerzy Jażdżewski.
Jażdżewski, to wolnomyśliciel i wolnościowiec, ale innej kategorii.
W jego przypadku wolnomyślicielstwo oznacza prawdopodobnie powolny tryb myślenia a nie nieskrępowaną myśl.
Jest bowiem Jażdżewski redaktorem naczelnym czegoś, co zwie się Liberte!
Owo Liberte! to pismo (jak sami podają) liberalne, promujące idee kaptalistyczne przy rzetelnej analizie rzeczywistości. Nienawidzące populizmu.
Współdziała dlategoż ono z takimi tuzami wolnomyślicielstwa kapitalistycznego, jak Gazeta Wyborcza Fundacja Batorego oraz własna rada patronacka, w skład której wchodzą m.in. Witold Gadomski, Jan Hartman, Ireneusz Krzemiński, Janusz Lewandowski, Andrzej Olechowski, Marek Safjan, Tadeusz Syryjczyk,  Adam Szostkiewicz, Jan Winiecki, Jerzy Pomianowski, Paweł Śpiewak.... oraz zwany „małym pisarzykiem z Florencji“, profesor od niczego - Wojciech Sadurski.
Właściwie, to gdyby jeszcze dodać do tego towarzystwa Bolesława Bieruta oraz Władka Gomułkę, to nie odstawali by od reszty.
Całe to towarzystwo o nieskrępowanej myśli ale w nawiasach ograniczonej skrępowanym rozumem półmózgownicy od czasu do czasu podryguje, by truchła uznając za zmarłe, jeszcze nie pochowano.
Doktrynalnie nienawidzący populizmu - Liberte’anie muszą nienawidzić sami siebie, dlatego też (ze wstydu lub obrzydzenia) nie pokazują się zbyt często.
Tak było też dziś pod sejmem.
Jedynie Jażdżewski, osamotniony i bez wsparcia reszty „ciała liberalnego“ kład do łbów, stu zgonionych na okoliczność esbeckich emerytów populistyczno-neobolszewickie pierdoły, co powodowało aplauz geriatrii.
Jest wielce prawdopodobne, że zdecydowana większość z uczestników imprezy, była przekonana, że chodzi o bierutowską agitkę i mówił na niej towarzysz Jakub Berman a nie liberalny Jażdżewski.
Dużo to się nie pomylili.

Patrząc na oblicza „demonstrantów“ komentarze same się nasuwają.
Ech, ile skatowanych istnień w kazamatach esbeckich... Ile wyrwanych paznokci.... ile donosów do bezpieki... a dziś tylko transparent  dreptanie w miejscu.
Oj, kiedyś to inaczej by się z tym klerem rozmawiało!
Jak ulał do dzisiejszego wydarzenia pasuje stary dowcip z epoki komunistycznej, nieco tylko na potrzeby chwili zmodernizowany.
Pytanie: Co to jest, dwieście zębów i dwa jaja?
Odpowiedź: krokodyl!
A co to jest dwieście jaj i dwa zęby?
Odpowiedź: demonstracja „liberałów“ od Jażewskiego!

sobota, 26 października 2013

Żydowscy pedofile


Na fali ogólnokrajowej histerii, dotyczącej rzekomej, nieopisanej pedofilii w polskim kościele, umknęła wszystkim postępowym siłom w kraju bardzo ważna, lecz niewygodna dość informacja.
Otóż, jak  podaje lokalna prasa, od blisko pięciu prowadzone jest w Nowy Jorku śledztwo w sprawie deprawacji młodzieży i praktyk pedofilskich w tamtejszej ortodoksyjnej społeczności żydowskiej.
Skala deprawacji sięgnęła już 117 małoletnich ofiar obojga płci a wciąż zgłaszają się kolejne ofiary. W sprawie aresztowanych zostało już 85 osób (dane na 13.XII.2011) i też nie jest to koniec zatrzymań.
Ofiary żydowskich pedofili zgłaszały się na policję od 2006 roku, jednak przedstawiciele ortodoksyjnej diaspory żydowskiej próbowali wyciszyć sprawę.
Nowojorska organizacja judaizmu ortodoksyjnego Agudath Israel of America w jednym ze swoich orzeczeń stwierdziła, że każdy Żyd, który uważa, że był wykorzystywany seksualnie przez innego Żyda, powinien najpierw skonsultować się w tej sprawie z rabinem.
Dopiero w oparciu o jego decyzję można zgłosić się do władz świeckich.

Prokurator Brooklynu, Charles Hynes powiedział dziennikowi "New York Post", że w rezultacie prowadzonego śledztwa zamknięto dotąd 38 spraw, dotyczących przestępstw seksualnych popełnionych przez przedstawicieli społeczności Żydów ortodoksyjnych. Zakończyły się one 14 wyrokami. Skazani otrzymali kary od miesiąca do 20 lat więzienia za molestowanie seksualne, próbę uprowadzenia i sodomię.
Wśród oskarżonych jest 27-letni Andrew Goodman, który pracował dla różnych żydowskich organizacji charytatywnych, pomagających trudnej młodzieży oraz niepełnosprawnym. Został on oskarżony o wielokrotne wykorzystywanie seksualne dwóch nieletnich Żydów ortodoksyjnych.
Proceder trwał przez kilka lat. Ofiary w początkowym okresie miały od 11 do 13 lat. Akt oskarżenia wobec Goodmana liczy 144 zarzuty. Do czasu najbliższego przesłuchania oskarżony, który nie przyznaje się do winy, przebywać będzie w więzieniu na Rikers Island. Sędzia nałożyła na osadzonego kaucję w wysokości 1 mln dolarów.
24 innych osób oskarżanych o pedofilię otrzymało wyroki w zawieszeniu i pozostaje na wolności. W wyniku nacisku na rodziny ofiar niektórzy poszkodowani wycofywali się z zeznań przed sądem. Dopiero gwarantujący anonimowość, specjalny program Kol Tzedek (hebr. Głos sprawiedliwości) - powołany przez organy ścigania - przekonał żydowską społeczność do zgłaszania kolejnych przypadków pedofilii. Prowadzący śledztwo informują, że 47 spraw czeka obecnie na rozpoznanie.

Sprawa tylko pozornie ma mało wspólnego z polską rzeczywistością.
Otóż w naszym kraju istnieje dość pokaźna gmina żydowska o orientacji ortodoksyjnej.
Mając na uwadze przytoczone powyżej fakty oraz trudne do ukrycia skłonności dostoników  duchowych, należy zasygnalizować problem i zrazu jakoś temu zaradzić.
Wielka nadzieja w prasie postępowej i proobywatelskiej.
Szczególnie takie tytuły jak „Gazeta Wyborcza“ oraz „Newsweek“ winny wypuścić cykl materiałów demaskatorskich i antyżydowsko-anypedofilskich.
Na konicec wielka prośba do Tomasza Lisa, tak czułego na punkcie dziecięcego nieszczęścia, nieutrudzonego tropiciela pedofili – prosimy o przynajmniej pięć programów w TVP!
Prosimy o te pięć programów poświęconych Żydom, ich rabinom, pedofilii i tuszowaniu przez nich przypadków molestowania seksualego nieletnich. Może jakiś Cieśla pojedzie do Brooklynu i przywiezie sensacyjne wieści o rabinach-gwałcicielach?

...i jeszcze rabini pedofile - kandydaci do potępienia w „Tomasz Lis na Żywo“:

wtorek, 20 sierpnia 2013

Kabaret Dupek: "Dziura" wyk. Mariusz i Adam

Kolejny skecz kabaretu "Dupek" - tym razem szmonces w wykonaniu mistrzów humoru. Szefowie TVN i "GW" jak zawsze żartują z siebie i swoich znajomych.


poniedziałek, 15 lipca 2013

Koszer-terror

Kadlcik się popłakał a Schuldrich strzelił focha.
To efekt odrzucenia przez sejm ustawy o dopuszczalności uboju rytualnego.
Żeby było zabawniej dodatkowo w całą sprawę wmieszało się nawet MSZ Izraela oraz amerykańscy żydzi, zrzeszeni w jakimśtam g..no ważnym stowarzyszeniu.
Teraz okazało się, że sejm i cała reszta to antysemici prześladujący żyjących w Polsce żydów i nie dający praktykować obrzędów religijnych.
Ręce do Boga należy złożyć, iż nie posiadamy w naszym kraju Indian południowoamerykańskich z plemion zbliżonych do Inków.
W przeciwnym wypadku, strach byłoby pokazać się na ulicy, gdyż Inkowie składali swoim Bogom ofiary z ludzi. Wszelkie formy odmowy uczestnictwa jako ofiara w takim przedsięwzięciu, mogłyby być potraktowane jako oznaka nietolerancji i rasizmu.
Póki co Indian nie mamy a i dzięki Bogu większość świata współczesnego stanowią ludzie cywilizowani, którzy nie muszą czerpać przyjemności z mordowania w sposób okrutny zwierząt.
Czy garść ludzi dzikich może dyktować prawa i stanowić terror w kraju cywilizowanym?
Raczej nie.
Dlatego nie ma już odwrotu i po mięso z okrutnie mordowanych "na żywca" zwierząt żydzi i Arabowie będą musięli pofatygować się za granicę.
Nie stanowi to chyba problemu, tym bardziej że zakazu spożywanie takiego mięsa póki co nie ma...

Najbardziej w całym tym krwawym cyrku dziwi postawa żydów, którzy potrafią zrozumieć własną, religijną  potrzebę uboju rytualnego a potępiają do dziś hitlerowską potrzebę uboju rytualnego (niemal religijną)  żydów.
Relatywizm moralny?

środa, 15 maja 2013

Idiota pisze do idiotów


Żydowski Washington Post kolejny raz wbił szpilę w stosunki polsko-żydowskie.
Nie są i tak one najlepsze, ale to może i dobrze, bo stosunkować się poprawnie z podlecami nie godzi się.
W każdym razie, jak często się zdarza, żydowska, amerykańska prasa próbkuje polską cierpliwość i prowokuje. Chodzi jak zawsze o „polskie obozy koncentracyjne“.
W poniedziałkowym dodatku do Washingoiton Post, niejaki Justin Moyer napisał : „...w 1940 roku rząd Bułgarii podpisał potajemne porozumienie, by przekazać 20 tys. Żydów do polskich obozów koncentracyjnych".
Pewnie ten kretyn Moyer, to jakiś nikt, lub prawie nikt, a o świecie wie tyle co większość amerykanów, która uważa, że Poland i Holand to jedno i to samo.
W każdym razie na taką potwarz zareagował, a jakże - Polski Ambasador  Ryszard Schnepf.  Jak swój do swojego napisał list do niejakiego Martina Barona, który jest szefem Washington Post.
- To niezwykle ważne, by używać precyzyjnego i poprawnego języka: to były nazistowsko-niemieckie obozy koncentracyjne w okupowanej Polsce... plecie w liście Schnepf.
W tym momencie rodzi się zasadnicze pytanie: skąd władze Rzeczpospolitej biorą takich durniów i dlaczego awansują ich do godności ambasadora?
Później własnie taki  głupek ośmiesza nasz kraj. Domagając się precyzji językowej, sam nie potrafi sprecyzować o co mu chodzi.
Według Schnepfa obozy koncentracyjne były „nazistowsko-niemieckie“ , czyli założone przez nazistów i niemców.
Niemcy, to wiemy kto – naziści... może to jacyś kosmici przypadkiem wtedy odwiedzający Ziemię. Pewnie Schnepf wie kto zacz...
W każdym razie adresat listu Baron, przejął się i sprostować nakazał na drugi dzień po południu. Ale co sobie „polskie obozy smierci“ powisiały na stronie internetowej i na szpaltach gazety to jego.
Prawdopodobnie jest to taki „Baron cygański“, bo już nie pierwszy raz „mocno cygani“ i udaje, że nie umie zapamiętać jak właściwie powinno nazywać się „obozy smierci“.
Może upośledzony... albo działa celowo?
Prawdopodobnie i jedno i drugie.
Na koniec jeszcze jeden „kwiatek“ z tegoż artykulu w „Washington Post“.
Kiedy nazistowskie Niemcy zaczęły mordować Żydów w Europie podczas drugiej wojny światowej, społeczeństwa zrobiły niewiele, by to powstrzymać. Na przykład obywatele Francji, Włoch, Holandii i Polski nie wybiegali masowo na ulice w oburzeniu, kiedy ich sąsiadów wysyłano do obozów koncentracyjnych - pisze w artykule wspomniany wcześniej idiota - Justin Moyer.
Trudno to skomentować.
Ale niestety takie pojęcie mają amerykańscy kretyni z Washington Post o okupacji w Europie. Co gorsza nie tylko amerykańscy.... Polska dyplomacja również.

poniedziałek, 6 maja 2013

Upadek czyli Pierwsze Powstanie Warszawskie

W ramach nowej polityki historycznej, wprowadzanej w całej Unii Europejskiej - hit filmowy dla szkół i przedszkoli. Nowe światło na stare sprawy...


czwartek, 18 kwietnia 2013

Rocznica powstania w warszawskim getcie czyli pole do zagospodarowania dla komisji Laska.(?)


Rozpoczynają się uroczystości zwiazane z rocznicą powstanie w warszawskim gettcie. 
Będzie patetycznie i wyniośle. 
Mogą być to jednak, ostatnie takie uroczystości.
Specjalna komisja zwana “Laskami Tuska” (korzystając z wolnego czasu, po ujawnieniu opinii publicznej prawdy dotyczącej katastrofy smoleńskiej) ustaliła na poczekaniu, że z tym powstaniem wcale nie było tak, jak podają historycy i świadkowie.
Istotną rolę w likwidacji getta odegrały twarde niczym stal brzozy. 
Co do ofiar, to z pewnością było to pasmo nieszczęśliwych wypadków a nie działań celowych.
Nie można, rzecz jasna mówić o jakichś wybuchach czy eksplozjach….
Wkrótce prof. Paweł Artymowicz ma przedstawić odpowiednią, rysunkową symulację przebiegu powstania.

niedziela, 10 marca 2013

Zdradek i jego klajniejsze jabłuszka. 2. Kominy


- Dziękujemy ci tate... bardzo dziękujemy, kochny tate... – Tadełe i Aleś  wpadli do pokoju ojca z wielkim krzykiem, niezwykle podekscytowani.
- Ale, co się stało kochane moje żydeczki, moje klajniejsze jabłuszka uwielbiane – Zdradek głaskał chłopców po główkach i przytulał próbując wyciszyć dziecięcą histerię.
- Tate, tate, jaki ty jesteś grejt i łonderful, jaki good i fajn dla nas...
- Noo, już dobrze, ja jestem taki łonderful, bo już taki jestem. No taki grejt, to już od dziecka byłem.. zawsze... – bez cienia zażenowania perorował Zdradek.
- Ale tate, ty jesteś goj, a dla żydów – dla nas - ty jesteś łonderful... Jak to wspaniale i jak cudnie... ty jesteś taki only łan... Tate, ty nasz kochany tate...
- Ale w czym rzecz? – dociekał Zdradek. Wprawdzie słowa uwielbienia głaskały jego próżne ego aż miło, lecz bardzo pragnął usłyszeć jeszcze powód tak wielkiej ekscytacji dzieci.
- To powiedzcie teraz moje jabłuszka pejsiaste i jedyne, o co chodzi.... – Zdradek gładził ciemne czupryny latorosli oraz kręcił na palcach ich pejsy.
- Tate, tate a Mame Jabuszkowa opowiadała nam o takich strasznych rzeczach... Że naziści, to ludzi naszych palili w piecach. I że wszyscy im pomagali, i że robili to w obozach koncentracyjnych. A potem razem z mame płakaliśmy... a ona nam mówiła, że gdzie goje się pojawiali, to tam właśnie obozy takie dla żydów robili i palili ich i później przez kominy te dymy z żydów szły... – tu w migdałowych oczach Alesia i Tadełe pojwiły sie łzy.
- Dont kraj, jabłuszka moje klajniejsze... skoro mame Jabłuszkowa tak mówiła, to jest to racja. Ale co ja mam do tego? Za co mi tak dziękujecie?
- No, bo teraz, jak mówi mame, kominy ze śmiercią się kojarzą... Mame też mówi, że żydzi nie lubią kominów... nie stawiają kominów....
- No, taaak.... – Zdradek  powoli zaczynał rozumieć tok rozumowania latorośli.
- A ty, nasz tate kochany, w naszym pałacu nie postawiłeś kominów... to dla nas zrobiłeś... Jak ty nas kochasz, tate nasz.. mimo że tate-goj jesteś, a nas kochasz jak swój... – dzieci znów dopadły ojca i uwiesiły się na jego szyi.
- No już dobrze, dobrze... moje jabłuszka klajniejsze, ja wszystko dla was zrobię. Faktycznie, to dla was u nas jest taka strefa bez kominów.
Tu Zdradek odsunął fotel i majestatycznie wstał. Powoli podszedl do okna i mocnym glosem patrząc w dal wycedził:
- To nawet swojej książce wasz tate taki tytuł dał... STREFA ZDEKOMINIZOWANA!
W tym momencie do pokoju weszła Mame Jabłuszkowa i zarządziła:
- No, klajniaczki do tory, bo czas na naukę. Nie przeszkadzajcie dłużej swojemu tate. Tate musi jeszce trochę dorżnąć watah...
Ponieważ ten minister od rolnictwa ciągle nie odwołał pozwolenia na ubój rytualny, tate Zdradek zatarł ręce... i udał się do pracy.

Ale czy dzięki temu domownicy przestaną nazywać go gojem?

czwartek, 12 lipca 2012

Ubogi Palikot ubiera się za swoje

Poseł Janusz Palikot, lider partii "Ruchali kota" pozazdrościł chyba swojemu koledze Arturowi Dębskiemu i też zapragnął znaleźć się na okładce poczytnego tygodnika "Lisoleineek".
Też będzie modowo...!



piątek, 25 września 2009

Nigdy Więcej Otwartej Rzczpospolitej

Dziś w budynku Sądu przy ul. Marszałkowskiej odbędzie się proces Pana Prof. Bogusława Wolniewicza.
Sprawa banalna, lecz dająca pogląd na poziom dyskusji, bezkarności komunoeuropejskich elit w Polsce oraz stosowanie wolność słowa.

Wolniewicz oskarżony został przez niszowe i antypolskie, żydowskie organizacje o szerzenie nienawiści w programie „Radia Maryja”. Właściwie powiedział to, co wie każdy i jest ogólnie znane. Mówił mi.in, że działania antypolskie i prożydowskie nasiliły się, że przejawiają się w wyrzucaniu z kanonu lektur autorów rodzimych a wstawianiu w ich miejsce wypocin trzeciorzędnych grafomanów pochodzenia żydowskiego, że więcej uwagi przypisuje się celebrowaniu świąt żydowskich niż rodzimych itp. itd.

Logicznie analizując politykę rządów po 1989 roku trudno nie przyznać mu racji.
To, że potomkowie przywiezionych na sowieckich czołgach żydowskich dygnitarzy nagle odnaleźli w sobie „żydostwo” a zgubili „sowietyzm” widać od momentu ustrojowych przekształceń w Polsce.

Nie oszukujmy się, model przedwojennego Żyda – sklepikarza, oberżysty czy właściciela-posiadacza znikł wraz z wojenną zawieruchą. Tamten Żyd wpisany w kulturę Polską, bywał Patriotą, synem Polskiej Ziemi, obrońcą...

Niestety z całej populacji judejskiego narodu, zamieszkującego Rzeczpospolitą, przetrwało jedynie 10 procent. Dzisiejsi „obrońcy honoru żydowskiego” wywodzą się z najpaskudniejszych elementów przyniesionych to do Polski wraz z sowiecką władzą.
Zresztą język nienawiści i model prezentacji własnego światopoglądu nie różni się od tego z okresu sowietyzacji Polski.

Wystarczy zapoznać się z internetowymi stronami tych organizacji.
Jedynie kolor czerwony został zastąpiony przez kolor bardziej znośny a pięcioramienna gwiazda zyskała jego, dodatkowe ramię.
Najbardziej ujadająca w sieci organizacja „Stowarzyszenie Nigdy Więcej” niczym niegdyś NKWD lub rodzime UB nawołuje do ciągłej walki, niszczenia i donoszenia.
Czytając odezwy i manifesty na ich stronie, ma się wrażenie, ze czas zatrzymał się około roku 1948-50. Język identyczny tylko trochę temat inny. Ale pozornie.

„Niszczmy faszyzm i dyskryminację w różnych obszarach życia społecznego,... odradzający się faszyzm,... sensacyjne informacje z życia skrajnej prawicy...”
Nad wszystkim powiewają flagi z portretami Czajkowskiego, Edelmana, Geberta, Bartoszewskiego i Grynberga - ideologów i niczym w komunizmie wodzów współczesnej rewolucji.

Jak niegdyś wódz Włodzimierz Uljanow, (ksywa Lenin) też dzisiejsi bożyszcze żydokomuny posiadają wstydliwe tajemnice i przywary. Nie jest to, jak w przypadku Lenina syfilis, ale również (a może nawet bardziej) brzydka rzecz: kolaboracja i zdeklarowana pokoleniowo antypolskość.
Składa się tak, że wymienieni powyżej życiorysy mają w większości plugawe, co w oczach większości społeczeństwa dyskryminuje ich całkowicie, a w oczach współtowarzyszy stawia na cokole.

Wynika z tego choćby to, że interesy Polski i neożydkomuny są całkowicie rozbieżne.
Wirus zarazy zwanej „Stowarzyszenie Nigdy Więcej” dotarł nawet na stadiony, gdzie z lubością promuje się głupią i beznadziejnie absurdalną akcję „Wykopmy rasizm ze stadionów”.
Życie pokazało, że ideologia prosowiecko-żydowska bierze górę nad elementarnymi przejawami pro-państwowymi. Kilka dni temu klub Lechia Gdańsk został ukarany przez PZPN za wywieszenie transparentu upamiętniającego sowiecką agresję na Polskę, a lewackie (czyli polityczne) akcje propagandowe jak właśnie „Wykopmy rasizm ze stadionów” są propagowane, a piłkarze zmuszani do noszenia różnego rodzaju naklejek, naszywek z lewicową propagandą. Prawo widać nie dla wszystkich równe.

O drugiej skarżącej Profesora Wolniewicza organizacji tylko wspomnę, bo jest ona raczej kontestacyjna i składa się z politycznie-leniwych rewolucjonistów, mentorów.
„Otwarta Rzeczpospolita” to prożydowskie stowarzyszenie, które za cel postawiło sobie pieniactwo polityczne oraz, co zrozumiałe walkę z przejawami Polskiego Patriotyzmu.

Nazwa została skomponowana tak aby zmylić społeczeństwo. Otwarta Rzeczpospolita, kojarzy się z dobrem i przychylnością państwa dla wszystkich obywateli.
Niestety „Otwarta Rzeczpospolita” to stricte antypolska organizacja i z Rzeczpospolitą nie ma nic wspólnego.

Pozostaję w przekonaniu, że Sąd Rzeczpospolitej Polskiej oddali absurdalny pozew garstki nawiedzonych aktywistów i wyda sprawiedliwy wyrok.


środa, 2 września 2009

Kramer kontra... zdrowy rozsądek

Mamy konflikt. Wczorajsze porównanie przez Prezydenta RP ofiar Katynia oraz ofiar Holocaustu nie spodobało się niemieckim Żydom. Niejaki Stephen Kramer – Szef Centralnej Rady Żydów w Niemczech zapienił się i zapewne w przekonaniu o wyłączności własnego narodu na nieszczęścia totalitaryzmu, da glos we "Frankfurter Rundschau" już ponoć w środę.

„Podjęta przez pana Kaczyńskiego próba wymieniania jednym tchem Hitlera i Stalina nie może się powieść. Ten, kto mimo to podejmuje się porównywania dwóch tak złych, ale odmiennych zbrodniarzy, nie oddaje sprawiedliwości ani losowi Polaków, ani nieporównywalności i unikatowości holokaustu" - stwierdził na gorąco sekretarz generalny Centralnej Rady Żydów.

Pan Stephen Kramer znany jest jako pierwszy pieniacz i czołowy propagandzista żydowski w Europie. Zasłynął jako „wujek Dobra Rada” pisząc listy do Papieża Benedykta XVI w sprawie Lefebrystów oraz gniewu z piorunami na YouTube, że propaguje antysemityzm (!?).
Największym jednak jego dokonaniem, jest pomysł wydania „Mein Kampf” z odpowiednim komentarzem. Jak mniemam jego komentarzem...

Pomniejsze wybryki Kramera, to piana toczona w proteście z okazji plotki o przyjeździe prezydenta Iranu na MŚ w Piłce Nożnej w Niemczech, gromy słane na byłego kanclerza Shroedera w związku z wizytą w Iranie oraz bojkot „Dni Pamięci o Ofiarach Nazizmu”, bo... „zupa była za słona” („Nigdy nie powitano naszych przewodniczących, ocalałych z Holocaustu, z imienia i nazwiska”).

To tylko część „dokonań” niedolansowanego działacza z 100 tysięcznej społeczności żydowskiej w Niemczech.
Myślę, ze nie ma sensu podawania zbioru argumentów, jakie raczy za każdym razem przedstawiać Kramer w swoich PRowych działaniach.
Dostępne są na stronie „GW” po wpisaniu hasła „Stephan Kramer”.

Większość z nich to stereotypy, którymi posługują się męczennicy w tym antysemickim świecie.
Każdy oczywiście ma prawo do własnej interpretacji czynów, stosunków, nastrojów ale niech robi to rozsądnie i granicach dobrego rozsądku oraz smaku.
Znając proporcje przede wszystkim.

Dziś okazało się, że kolejny raz zdrowego rozsądku zabrakło Kramerowi i wtykając nos w nie swoje sprawy próbował dopieścić się nieco.
Czyżby niemieccy Żydzi z CRŻN posiadali wyłączność na wiedzę o Holocauście, posiadali prawo do dysponowania tym terminem oraz posiadali patent na wiedzę o tym kogo można z kim porównywać?

Zapędy wielkopańskie i uzurpowanie sobie władzy nad władzą demokratycznie wybraną we własnym kraju Kramer posiadł w stopniu zbliżonym do perfekcji.
Ruga, strofuje, obraża się na Rząd Niemiecki, karci Prezydenta i Kanclerza. Jest tak, bo mu Niemcy na to pozwalają, choć jest właściwie.... nikim!
Jest tylko przewodniczącym małej organizacji w Republice, takiej jak np. Łużyczanie, społeczność islamska czy Ukraińcy. Nawet przy zachowaniu norm demokratycznych – „morda w kubeł i nie bulgotać”.

To, że Niemcy posiadają „kompleks żydowski” i od sześćdziesięciu już lat na kolanach ciągle przepraszają za zbrodnie hitlerowskie wyrobiło w osobnikach takich jak Kramer poczucie, że świat należy do nich.

Swoje oczekiwania co do ciągłej „pokuty za winy” przenoszą na innych.
Tworzy to mit, ideologię, doktryną silną i bezwzględną.
Niezliczone fundacje, stowarzyszenia traktujące o zagładzie zbijają kapitał polityczny i finansowy, mając tak naprawdę gdzieś prawdziwe ofiary obozów koncentracyjnych, które nawet już w Izraelu żyją w skrajnej nędzy.
Istotą, jak wynika z powyższego jest stworzenie pozoru „ponadludzi” lub „ponadnarodu” roszczeniowego, z którym każdy ma się liczyć (czytaj – słuchać go!)

Co w istocie, na prawdę poruszyło Kramera we wczorajszej wypowiedzi naszego Prezydenta?
Czy bardziej Holocaust i Katyń czy Hitler i Stalin?
Analizując fakty historyczne, stawiał bym na Hitlera i Stalina.
W końcu Hitler mordował zarówno Żydów jak i Polaków (tu jedziemy na jednym wózku), natomiast Stalinowi w mordowaniu Polaków (zwłaszcza w późniejszym okresie) pomagali aktywnie rodacy Pana Kramera.

I może w tym tkwi „unikatowość” Holocaustu, o czym pisze dziś Kramer.

sobota, 11 lipca 2009

Holocaustwood i zbrodnia w Jedwabnem

Dziś mija 68 rocznica hitlerowskiego mordu na ludności żydowskiej wsi Jedwabne.
10 lipca 1941 roku, niemieckie specjalne oddziały likwidacyjne, tzw. Einsatzgruppen weszły do wsi i w stodole spaliły żywcem 340 osób narodowości żydowskiej, w odwecie za współpracę z bolszewikami.

Dla wielu historyków, świadkiem masakry pozostaje Szmul Wassersztajn, niedorozwinięty umysłowo chłopiec, który skrył się w polu za drzewami i próbował udowadniać, że widział wszystko. Jak dowiodły badania terenu oraz układu zabudowy wsi, widzialność z miejsca gdzie skrył się Wassersztajn była żadna, co dyskredytuje zeznania świadka ponad wszelką wątpliwość. Jak podają badający, Wassersztajn mógł widzieć, co najwyżej własne przyrodzenie, gdyż leżał skulony ze strachu w rowie.
Warte odnotowania jest też, że Szmul Wassersztajn dodatkowo prócz ułomności umysłowej, posiadał etat w NKWD i wcześniej, w czasie okupacji tych terenów przez sowietów, był odpowiedzialny za masowe morderstwa ludności polskiej.

Temat „Pogromu w Jedwabnym” okazał się wyjątkowo atrakcyjnym tematycznie dla wielu osób współpracujących z Holocaustwood.

Znany pisarz Thomas Gross napisał książkę pt. „Sąsiedzi”, a bardzo znana reżyserka Agnes Arnold nakręciła pod takim samym tytułem film.

Oba dzieła powstały według najlepszych wzorców sztuki akcji, rodem z Holocaustwood.
Tysiące wymordowanych, bezwzględny tłum, okrucieństwo, przerażenie i zemsta, a w finałowej scenie głowa Państwa przepraszająca wszystkich za zbrodnie własnego narodu.

Wprawdzie książka i film mają z rzeczywistością tyle wspólnego co "Kot w butach" z "Palikotem w dupach", ale fani Holocaustwood potrzebują barwnego „eventu” a nie szarej historii.

--------------------------------------------------------------
Bardzo prawdopodobne, że już niebawem:
Obecnie powstaje druga cześć filmu „Sąsiedzi” pt. „Sąsiad Mściciel”.
W roli głównej wystąpi w/w Szmul Wassersztajn, a obraz wyreżyseruje Agnes Arnold na podstawie kolejnego dzieła Thomasa Grossa pod taki samym tytułem.


poniedziałek, 6 lipca 2009

Narodu Wybranego – Instytut Wybrany do szerzenia kłamstw.

Przetaczająca się przez kraj dyskusja spowodowana niby-naukowymi „odkryciami”, „niby-naukowca” z ŻIH - Aliny Całej staje się w istocie dyskusją nad kolejnymi żydowskimi kłamstwami dotyczącymi stosunków sąsiedzkich w naszej Ojczyźnie.

Nie pierwszy to raz środowiska żydów polskich próbują rozsiewać niepokój i przedstawić profil polskiego obywatela jako okrutnika, obciążonego dziedzicznym antysemityzmem. W istocie historia wzajemnych stosunków obfituje w wiele przykładów działań mających na celu niszczenia „Polskiej Dumy”, tradycji i historycznej prawdy.

Cel jest jeden – przeogromna potrzeba burzenia, dominacji, ambicjonalna niechęć do wszystkiego co odmienne oraz próba zatuszowania własnych zbrodni (również na swoich siostrach i braciach).
W takie właśnie działania wpisuje się Alina Cała wraz kolegami z instytutu.

Działania „badawcze” ŻIH przypominają jako żywo niemiecką Izbę Kultury - Die Reichskulturkammer pod przewodnictwem Josepha Goebbelsa, powołaną dla promowania jedynie słusznej dla III Rzeszy „prawdy”. Prze dwanaście lat swojego istnienia owa Izba tworzyła „nową historię” w podległych jej oddziałach i dbała aby prócz „prawdziwej historii i sztuki” nie przedostało się do opinii publicznej nic, co by mogło podważyć lub przedstawić w innym świetle tworzone dla dobra III Rzeszy fakty.

Właściwie wzorowanie się przez niektóre środowiska polskich żydów na sprawdzonych metodach propagandy (i nie tylko) rodem z III Rzeszy, nie jest niczym nowym. Wystarczy przypomnieć okres powojenny, gdzie pokaźna ekipa „polskiej” żydokomuny przywieziona przez sowieckich okupantów niszczyła i podliła Polski Naród. Zakłamywała historię, a właściwie tworzyła ją na nowo, pod szablon obowiązującej linii polityczno-propagandowej.

Dziś takie, bądź podobne środowisko „broni” ŻIH przed, jak to mówią „antysemickimi bojówkami” i próbami blokowania badań historycznych.
Warto przyjrzeć się kto w ŻIH bada i w czyim imieniu bada?
Instytut skupia na ogół miernej klasy naukowców. Z całej grupy tylko dwóch posiada tytuły profesorskie. Są to prof. Marian Fuks i prof. Feliks Tych.

Pan Marian Fuks (rocznik 1914), to w miarę „nowo upieczony” profesor. Dopiero od 1993 roku. Wcześniej, do 1967 był, w trudnym okresie umacniania władzy ludowej pułkownikiem LWP. Ponieważ powszechnie wiadomo jakie zasługi w powojennej Polsce mięli żydowscy oficerowie wyżsi, nie warto tracić czasu na dalsze opisywanie dokonań profesora.
Drugi Pan, też profesor, Feliks Tych był w latach 1971-87 szczęśliwym pracownikiem Centralnego Archiwum PZPR.
Był również wieloletnim redaktorem naczelnym „Słownika biograficznego działaczy polskiego ruchu robotniczego” (!).
Prócz w/w ciała profesorskiego, usługuje tam jeszcze grupka pomniejszych doktorów i doktorów habilitowanych oraz beztytułowców.

Dobrze jest też prześledzić listę „dobroczyńców” czy jak kto woli darczyńców, a inaczej: kto płaci za badania. Lista jest pokaźna. M. in. Taube Foundation for Jewish Life and Culture, San Francisco; Conference for Jewish Material Claims Against Germany, New York; United States Holocaust Memorial Museum, Washington D.C. ; Ronald S. Lauder Foundation, New York; Jack Burton-Weissman, New York; American Society for Jewish Heritage in Poland, New York.
Trudno spodziewać się obiektywizmu i choćby krzty naukowości w rozwiązywaniu zawiłych stosunków polsko-żydowskich gdy zda się sprawę z tego, że wszystkie te organizacje powiązane są (bądź były) poprzez zawiłe narodowe koneksje z takimi wpływowymi osobami jak: Elie Wiesel czy Szymon Wiesenthal i ich instytuty, fundacje.

Jak widać, amerykańskim żydom wcale nie przeszkadza komunistyczna przeszłość i koneksje ich podopiecznych w ciele naukowym ŻIH tu w Polsce.

Zadziwiającą metamorfozę przeszli skupieni wokół ŻIH „obrońcy tradycji narodu wybranego”. Z wyznawców jedynie słusznej idei światowego dobrobytu i ładu społecznego stali się na skutek przemian politycznych gorącymi propagatorami religii i kultury żydowskiej.
Zapewne dla nich to wielka nowość i atrakcyjne doznania, gdyż z tradycją i kulturą żydów wielu z nich styka się dopiero teraz.

Z całej populacji polskich żydów, zamieszkujących nasz kraj w momencie wybuchu II wojny światowej, ocalało z niemieckiej zagłady jedynie około 10%. Większość z ocalałych, po zakończeniu działań wojennych, wyjechała z kraju, gdyż w większości byli to ludzie wierzący, a sowiecka władza krzywym okiem patrzyła na przejawy zbytniej religijności.
Zastąpili ich „właściwi Żydzi” przywiezieni na sowieckich czołgach, komuniści i aparatczycy komunistyczni, po części zadekowani na czas wojny w sowieckich szkołach NKWD.
Komunistyczna ta banda, sprowadzona była do Polski w celu „rozprawy” z narodowym i patriotycznym podziemiem oraz katolickim kościołem.
Stalinowskie władze zdawały sobie sprawę, że w rdzennie Polskim społeczeństwie nie znajdzie wystarczającej ilości bezwzględnych, ślepych i gotowych na wszystko siepaczy. Kto zatem mógł być lepszym „utrwalaczem” i oprawcą Polaków? Tylko „żydokomuna” prześladowana niegdyś w Polsce za zdrady, szpiegostwo i kolaboracje z bolszewikami.

Dziś potomkowie „stalinistów” Żydów-bolszewików podnoszą głowy, przyodziane w jarmułki i wznoszą modły w synagogach za rychły upadek „polskiego nacjonalizmu”.
Dziś ludzie pokroju Konstantego Geberta czy Agnieszki Holland protestują w obronie ŻIH domagając się delegalizacji ugrupowań narodowych.
Tak właściwie w tym przypadku nic się od lat nie zmieniło. Przejawy narodowej dumy i poszanowania wartości katolickich nie podobały się też ich ojcom, tyle że z perspektywy innej ideologii. Dla Polski i Polaków żadna to różnica.

Niedawna „akcja poparcia wolności badań naukowych” przeciw zorganizowanemu przez Obóz Wielkiej Polski, protestowi pod ŻIH, była, muszę przyznać, nawet nieco zabawna.
Przeciw sobie stanęli, z jednej strony ludzie, którym nie podoba się oszustwo, kłamstwo i manipulacja a z drugiej niedobitki „żydokomuny”, pogrobowcy stalinizmu i różnej maści społeczne lewako-mędrki.
Obie te pikiety różniło to, że OBW posiadał oficjalne pozwolenie na zorganizowanie demonstracji, a „żydokomuna” pod ŻIH nie posiadała.
To co mnie rozbawiło, to „frontowy” ton postkomunistycznej geriatrii z ŻIH i jej obrońców. „Obroniliśmy Instytut...” , „Nasza zdecydowana postawa pokazała jak broni się prawa do prawdy” i tym podobne wzniosłe hasełka – jak za Stalina.

Prawda jest taka, że nikt z demonstrantów nie miał zamiaru nawet dotknąć „obrońców”. Gdyby taki zamiar był, gwarantuję, że garstka „starej gwardii od Bermana i Zambrowskiego” nawet przy wsparciu „ciućmowej” młodzieży, nie utrzymała by Instytutu nawet przez chwilę.
Wprawdzie nie obyło się bez łobuzerii i agresji, ale jedynie w wykonaniu Aliny Całej, która zapewne na skutek braku argumentów szarpała w małpim amoku Hrabiego Aleksandra Pruszyńskiego. Ukazuje to tylko poziom umiejętności prowadzenia dyskusji i możliwości intelektualnych łgarzy z ŻIH.

Kim jest agresywna chuliganka Alina Cała?
Jest historykiem z tytułem doktora. Jest ponoć byłą działaczką KOR, podążającą drogą ku „socjalizmowi z ludzką twarzą”, zafascynowaną swym rodakiem Adamem Michnikiem oraz różnymi feministycznymi bzdetami. Jest wreszcie niedoszłą radną z ramienia partii Zieloni2004. Po za tym jest autorką pomniejszych „dzieł naukowych” tworzonych na zamówienie płacących na instytut „dobroczyńców”.
Lewactwo i miłość do żydokomuny wyniosła z domu rodzinnego. Jej matka Krystyna Kulpińska-Cała, „nawrócona grzesznica z AK” miłość do komunizmu wpajała córce latami. A przygotowanie do zadań miła nieliche, gdyż od Kongresu Zjednoczeniowego w 1948 roku aż do 1989 roku była członkiem PZPR.

Co bada Alina Cała?
Bada głównie historie nieszczęść żydowskich w Polsce. A lista tych nieszczęść jest wydłużana w zależnie od potrzeb. W zależności od potrzeb, tworzone są też fakty.
Oczywiście jest z czego kleić pomniki, bo historia Żydów w Polsce sięga ponad tysiąca lat.

Jako pierwsi na dzisiejsze tereny Państwa Polskiego przybyli już w X wieku żydowscy handlarze niewolników słowiańskich.
Jak widać już na początku naszej znajomości, Żydzi doznali wielu nieszczęść, gdyż nasi praszczurowie niechętnie dawali się łapać i sprzedawać do krajów zachodniej europy oraz krajów arabskich. Antysemityzm polegał zatem, na pozbawiania biednych żydowskich pre-biznesmenów środków do życia.

Przez następne lata, aż do XVII wieku na skutek rozpieszczania i obdarowywania Żydów przez kolejnych władców, co raz to nowymi przywilejami, apetyt na posiadanie i przekonanie o własnej wielkości rozrósł się do niebotycznch rozmiarów. Świadomość własnej, nieograniczonej władzy i wpływów spotęgował jeszcze fakt obsadzenia na polskim tronie w czasie bezkrólewia (w 1587 roku) rabina litewskiego Saula Wahla (tzw. jednodniowy król).

Tym ciężej było polskim żydom znieść narastającą w połowie XVII wieku falę niechęci ze strony rdzennego polskiego społeczeństwo. Po latach ustępstw i prezentowania przywilejów, nagle stosunek Polaków zmienił się diametralnie. Miało to swoje podłoże w licznych i pospolitej wśród Żydów aktach kolaboracji ze Szwedzkim najeźdźcą.
Znów nasi rodacy nie wykazali zrozumienia dla pre-biznesowych zapędów judejskiej części społeczeństwa.

Sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej za panowania w Polsce Sasów. Germańscy królowie oraz ich administracja wyjątkowo niechętnie patrzyła na żydowskie bogactwa, wpływy i skutecznie tego żydów pozbawiała, dokonując masowych prowokacji antyżydowskich.

Wraz z nastaniem epoki rozbiorów, polskiemu społeczeństwu ukazało się prawdziwe oblicze żydowskich sąsiadów. Sytuacja ich była bardzo różna, w zależności od zaboru. Np. w zaborze niemieckim czy austriackim żyło się dobrze, natomiast jak podają sami Żydzi nie najlepiej wyglądało to w zaborze rosyjskim.

Nie zmieniło to faktu, że urodzonym w Polsce Żydom, na skutek zmiany władzy, bliżej było teraz do Rosjan niż Polaków. Niejako „z zasady” należało wkraść się w łaski panującego.
Jako przykład takiej filozofii niech posłużą dwa przypadki z okresu Powstania Styczniowego 1963 roku.

Niejaki Kronenberg, bogaty Żyd wszedł do Rządu zwanego Białym i finansował zakup broni dla powstańców. Zbiegiem okoliczności żaden transport nie dotarł do powstańców, wszystkie przechwycili Rosjanie, a w 1865 roku Kronenberg został odznaczony przez cara najwyższym odznaczeniem Imperium - Orderem Św. Jerzego.
W Rządzie Tymczasowym Traugutta (czerwoni) znalazł się Artur Goldman, który miał za zadanie zaopatrywanie powstańców. Zaopatrywanie kulało a gdy Powstania padło cały rząd w pięcioosobowym składzie został skazany na śmierć.... oprócz Goldmana. Okazało się, że bitny Żyd został przez władze carskie namówiony do współpracy (za trochę złota i zamianę kary na dziesięcioletnie więzienie) czyli mówiąc wprost został niezbyt drogim kolaborantem.

Nie były to jedyne przypadki działań przeciw Polakom. W zamian za usługi świadczone zaborcy podczas wystąpień zbrojnych społeczności polskiej, Żydzi nagradzani byli nawet majątkami odbieranymi powstańcom.
Schyłek XIX wieku dał Żydom nowe możliwości. Ich rodacy w Rosji i w „postępowej części” Europy ochoczo angażowali się w ruchy lewicowo-socjalistyczne. Dawało to nadzieję na utworzenie własnego państwa, bezwyznaniowego (czyli nie chrześcijańskiego) antynarodowego i antyetnicznie - tradycjonalnego. Państwa, w którym Towarzysze Żydzi będą mogli stanowić własną prawdę i całkowicie przejąć prawo do jedynie słusznej wizji. Rodził się Internacjonalizm, czy inaczej Interżydonacjonalizm.

Wraz z ewolucją ideologii socjalizmu, co bardziej zaangażowani rewolucyjnie, podążali za nową ideą wielkiego rodaka postępowych Żydów - Karla Heinricha Marxa.
Wraz z wybuchem Rewolucji Październikowej światu objawili się kolejni wielcy synowie judajskiego narodu: Włodzimierz Uljanow, Jakow Jurowski, Jakow Michajłowicz Swierdłow, Józef Unszlicht, Isaac Deutscher, Ernest Ezra Mandel czy Lew Dawidowicz Bronstein (Trocki). Rodzimi Żydzi (urodzeni na terenach dawanej Polski) m.in. Adolf Berman, Bernard Borg, Stefan Arski, Charnam Szaja, Feliks Kon, Wacław Komar (Kossoj), Jakub Wasersztum, również nie próżnowali, nie mogli być gorsi od radzieckich kolegów.

Krajowym Towarzyszom nieco pokrzyżowało szyki odzyskanie niepodległości przez Polskę w 1918 roku. Spaliły na panewce sny o Polskiej Socjalistycznej Republice Rad.
Trzeba było nawiązać kontakty kolaboracyjne z Sowiecką Rosją w czym najaktywniej uczestniczyła Komunistyczna Partia Polski, Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy oraz Komunistyczna Partia Zachodniej Białorusi.
Wszystkie trzy partie były zdominowane przez osoby pochodzenia żydowskiego, a właściwie na palcach jednej ręki można było policzyć osoby nie będące Żydami.
Wśród najwybitniejszych sowieckich kolaborantów znaleźli się: Franciszek Fiedler, Maksymilian Horwitz-Walecki, Alfred Lampe, Adolf Warski, Ozjasz Szechter, Józef Mitzenmacher, Pesach Stark (Julian Stryjkowski), Juda Katz (Julian Katz-Suchy).

II Rzeczpospolita rozprawiała się zdecydowanie z ruchem komunistycznym (czyli antypolskim) co powodowało protesty Żydów ochoczo wspierających dążenia do „sowietyzacji” Polski i głośne lamenty o ich prześladowaniach.

Wojna Polsko-Bolszewicka była nadzieją na urzeczywistnienie idei włączenia Polski do ZSRS, dlatego żydokomuniści stanęli czym prędzej do walki (oczywiście po stronie sowieckiej). Zachs, Kon i Unszlicht właczyli się aktywnie w tworzenie Tymczasowego Komitetu Rewolucyjego Polski.
Niestety wojna Polsko-Bolszewicka skończyła się odwrotem wojsk sowieckich, z którymi to do gościnnego ZSRS powróciło niemało bojowników „narodu wybranego”. Ci, którzy zostali przystąpili do wbijania noża w plecy wybawionej z sowieckiego najazdu Rzeczpospolitej.
Nasiliła się działalność KPP i jej satelitów, wzmogły się akty szpiegostwa, prowokacji i dywersji.
Agresję Rosji Sowieckiej na Polskę w 1939 roku, przyjęto w środowiskach żydokomunistycznych jak zbawienie. Wielu z działaczy żydowskich włączyło się aktywnie w umacnianie władzy ludowej na okupowanych terenach. Rozbrajano polskie wojsko, patriotów denuncjowano do NKWD, grabiono i mordowano bez pardonu.

Wraz ze zmianą „politycznego kursu” III Rzeszy i rozpoczęciem działań wojennych wobec dotąd koalicyjnej Sowieckiej Rosji, sytuacja na dawnych terenach wschodnich Rzeczpospolitej uległa dramatycznemu pogorszeniu.

Hitlerowcy z całą brutalnością przystąpili do realizacji planu wymordowania narodu żydowskiego na całym opanowanym przez siebie terenie.
Z całej populacji żydowskiej, zamieszkującej tereny II RP ocalało jedynie około 10% ludności.
Oczywiście „największe zasługi” w tym względzie miała stworzona przez Hitlera narodowo-socjalistyczna maszyna zagłady. Jednak trzeba odnotować, że do zbrodni hitlerowskich rękę przyłożyli też żydowscy kolaboranci, tacy jak: Czerniaków, Worthoff, Merin, Gancwajch, Gens, Lejkin czy Szeryński.

Wiadomo, że Judenraty wspomagały hitlerowców w czarnej robocie na terenach gett, a wielokrotnie żydowska policja i urzędnicy byli dużo bardziej brutalni od niemców.
Po latach jedna z najwybitniejszych myślicielek Żydowskich Hannah Arendt pisała: „Dla Żydów rola jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział tej całej historii”.
Nic dodać, nic ująć.

Ale kolaboranci poświęcali się nie tylko mordowaniu własnych rodaków.
Warto tu wspomnieć, o zbrodniach Żydowskich dokonywanych na Polskiej ludności z terenów Białorusi i Ukrainy. Osławiona banda żydopartzancka od Tewje Bielskiego czy inne jak partyzantka Yitzhaka Arada czy Natana Grinszpan-Kikiela (Romana Romkowskiego) siały spustoszenie wśród wymęczonej i wykrwawionej przez hitlerowców ludności polskich wsi, dokonując niejednokrotnie masowych mordów (np. Naliboki, Koniuchy).

Tuż po zakończeniu II wojny światowej i rozpoczęciu budowy przez Józefa Stalina - nowego, socjalistycznego ładu, wraz z sowiecką władzą przyjechali „działacze” komunistyczni, żydokomuna szkolona w ośrodkach NKWD.

Budowę zrębów nowej Polski rozpoczęto od rozprawy z patriotycznym podziemiem.
Morderstwa, więzienie i fałszywe procesy, to wszystko czekało bohaterów z AK w wolnej od hitlerowców Polsce. Aparat stalinowskiej represji obstawił wszystkie ważne stanowiska osobami pochodzenia żydowskiego, czyli zaufanymi towarzyszami – bezwzględnymi i gotowymi na wszystko.

Przedwojenni i wojenni kolaboranci sowieccy, tacy jak: Antoni Alster, Feliks Aspis, Jakub Berman, Michał Bron, Juliusz Burgin, Leon Chajn, Tadeusz Diatłowicki, Józef Feldman , Alicja Graff, Kazimierz Graff, Juliusz Hibner, Witold Leder, Hilary Minc, Ryszard Nazarewicz, Zygmunt Okręt, Leon Rubinsztein, Józef Różański , Bernard Borys Schildhaus, Marian Spychalski, Ludwik Szenborn, Eugeniusz Szyr, Henryk Toruńczyk, Beniamin Wejsblech, Józef Wekselberg, Mieczysław Mietkowski, Julia Brystygirowa, Anatol Fejgin, Helena Wolińska i reszta święcili triumfy. Doczekali pełni władzy w majestacie prawa. Teraz mogli bezkarnie mścić się na narodzie polskim i ustanawiać własne prawa.

Rok 1968, był rokiem zatrzymania żydokomunistycznej ekspansji na Urzędy Państwowe, za sprawą tzw. „nagonki antyżydowskiej”. Wiele osób pochodzenia żydowskiego zmuszonych zostało opuścić kraj, wielu usunięto z prominentnych stanowisk. W istocie dziś potępiany Władysław Gomułka, okazał się dobroczyńcom i mężem opatrzności dla wielu żydokomunistycznych zbrodniarzy epoki stalinizmu. Uniknęli kary i w glorii „żyda tułacza” mogli osiedlić się w bogatym zachodnim kraju.
W istocie Gomułka wcale nie był antysemitą. Najlepszym tego dowodem jest to, że posiadał żonę pochodzenia żydowskiego.

Rok 1968, jest też rokiem wystąpień „studenckich” w których uczestniczyła również młodzież z rodzin żydowskich prominentów, odsuniętych od władzy. Pod wzniosłymi hasłami walki z komunistycznym aparatem kryła się u nich chęć odzyskania wpływów na losy kraju, utraconych przez ojców.

Lata siedemdziesiąte zeszłego stulecia, to okres zamrożenia stosunków PRL-Izrael, a co za tym idzie nie skrywanej przez ekipę Edwarda Gierka niechęci do osób pochodzenia żydowskiego. „Czerwona opozycja” pozostawała w uśpieniu.

Dopiero protesty robotnicze na wybrzeżu i powstanie „Solidarności” pozwoliły pokomunistycznej „koncesjonowanej opozycji” podczepić się pod znaczący, silny ruch. Z czasem osoby takie jak Geremek, Michnik, Kuroń przejęły faktyczną władzę nad politycznym skrzydłem związku.
Znów żydokomuna triumfowała.
Obrady „Okrągłego Stołu” przypieczętowały porozumienie „czerwonej opozycji” z „czerwoną władzą”.
Paradoksem jest, że Polska za sprawą dwóch ugrupowań o rodowodzie komunistycznym, odrzuciła komunizm.

Tyle historii wzajemnych, negatywnych stosunków Polsko-Żydowskich. Oczywiście istniały też przykłady wzajemnego działania i braterstwa broni. Niestety wspólna walka i pamięć o tym jest niemile widziana przez tych, którym zależy na ciągłym mąceniu i sianiu niepokojów.

Mam na myśli choćby wspólną walkę Armii Krajowej i Żydowskiego Związku Wojskowego z hitlerowcami w płonącym warszawskim Getcie – pomijaną z racji niepoprawności politycznej przez lewicowe lobby żydowskie.
Organizacje żydowskie wolą czcić lewacki ŻOB i zarzucać Polakom brak pomocy i wsparcia dla powstańców, niż pokazać wspólne działania i poświęcenie Polaków.
Niejako do rangi symbolu odwiecznych pretensji urasta ostatni dowódca ŻOB - Marek Edelman, nazywający nawet „faszystami” bohaterskich żołnierzy ŻZW.

Elie Wiesel autorytatywnie stwierdził kiedyś: „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki”. Nie czas się oburzać, ani pienić. Osobiście twierdzę, że w wypowiedzi „wielkiego syjonisty” jest sporo przesady. Wystarczy zwrócić uwagę, jak wielu mamy w kraju filosemitów, nałogowych czytelników „Gazety Wyborczej” czy obrońców „niezawisłości’ ŻIH.

A mówiąc całkiem serio, warto też spojrzeć na listę państw i liczbę obywateli uhonorowanych medalem „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata” nadawanym za ratowanie Żydów podczas hitlerowskiej okupacji.
Statystyki mówią same za siebie:
Polska: 6135 osób, Holandia: 4947 , Francja: 2991, Ukraina: 2246, Belgia: 1512, Litwa: 761, Węgry: 725, Białoruś: 602, Słowacja: 489, Niemcy: 460, Włochy: 468, Grecja: 282, Jugosławia (Serbia): 127, Rosja: 163, Czechy: 108.

Nie ujmując nikomu z bohaterstwa, dodam że „ze ścisłej czołówki” tylko w Polsce i na Ukrainie za ukrywanie Żyda groziła bezwzględnie kara śmierci.

Myślę jednak, że wyznawców Wiesela i wielbicieli ŻIH nie przekonają żadne statystyki. Dla nich Polak zawsze będzie antysemitą, a Polacy winni holocaustu i wszystkich zaraz dotykającym żydowski naród.

Oby takie uogólnienia nie weszły nam w krew, bo po głębszej analizie historycznej wzajemnych stosunków, można dojść do wniosku, że obecnie Żydzi nie mordują Polaków tylko dlatego, że nie mają ku temu możliwości. Bo faktycznie już nie mają.
Mają za to możliwości kłamania i oszukiwania. Co ŻIH skutecznie czyni.

sobota, 17 stycznia 2009

Tylko świnie siedzą w kinie - wiersz o pewnym seansie filmowym

  • Tylko świnie siedzą w kinie
    Przy „Oporze” czas im płynie

    Co raz któraś chrumknie gładko
    „O, mój rabi” lub „o, matko!”

    Gdy krew w świńskich żyłach mrozi
    Akcja, która śmiercią grozi

    I dotyka bohatera
    Świńskiej braci dech zapiera

    Milkną wtedy w całym kinie
    Zwykłe antypolskie świnie

    Za to z lewej chrumkać raczą
    Te co przy chrumkaniu płaczą

    Płoną im czerwone lica
    Świńska siedzi tu lewica

    Gdy z nich któraś ciut się wzruszy
    Krzyczy do proletariuszy:

    „Ach, ten film to prawda cała
    Bom w „Gazecie” to czytała”

    A tam dwójka literatów
    Prawdę przedstawiła światu

    „Bij faszystę, bij naziola
    Taka nasza, świńska wola

    Boski jesteś i anielski
    Bohaterze Tewje Bielski

    To poprawia nasze miny
    Że nie jadasz wieprzowiny

    Przeto nikt Cię ni obwini
    O skrzywdzenie zwykłej świni”

    „Świnionarodówkę” dalej
    Wszyscy ładnie odśpiewali

    I zbratali, trzoda z trzodą
    Antypolska z lewicową

    Tak się pojednały świnie
  • Na „Oporze” w miejskim kinie

czwartek, 8 stycznia 2009

Pokochajcie zbrodniarza czyli „Wyborczej” walka o „Opór”
























Nieoceniona „Gazeta Wyborcza” finalizuje przygotowania gruntu do właściwego przyjęcia przez polskiego społeczeństwo, amerykańskiego filmu „Opór”.
Film ma wejść na ekrany naszych kin 23 stycznia br.

A cóż to takiego ten „Opór”?
Jest to specyficzny i oryginalny obraz zahaczający o kino gangsterskie i sience fiction a jednocześnie próbujący umiejscowić sympatię odbiorców w osobie pospolitego bandyty i zbrodniarza.
Filmy gangsterskie oraz sience fiction lubimy, jednak taki eksperyment ze zbrodniarzem-bohaterem jest chyba aż nadto nowatorski. Lubiliśmy różnych filmowych szorstkich twardzieli – niekiedy na bakier z prawem i przybrudzonym sumieniem, ale pospolity zbrodniarz, złodziej i łachudra... to trochę za dużo.

Ale od początku.
Hollywoodzka produkcja „Opór” to historia żydowskiego, komunistycznego zbrodniarza Tewje Bielskiego, który wraz z braćmi Zusem i Aronem, na czele zorganizowanej bandy rabował wsie i mordował ich mieszkańców. Dorobił się na tym niezłego majątku, oraz miana żydowskiego bohatera.

Jak przypadło na dobrego żydokomunistę z terenów wschodnich II RP, ofiar swoich wyszukiwał głównie z pośród obywatele wsi polskich – bez różnicy płci i wieku.
Tewje Bielski wraz z familią rżnął i palił wszystkich i wszystko co stanęło mu na drodze.
Zasłynął w szczególny sposób wymordowaniem 8 maja 1943 roku, 128 mieszkańców miasteczka Naliboki. Działając ramię w ramię z sowiecką partyzantką spalił kościół, szkołę, pocztę, remizę i część domów, nieliczną ocalałą część osady ograbili.

Takie to „radosne” życie bohatera wiódł Bielski wraz ze swoją watahą. Aby poprawić sobie samopoczucie po zbiorowych mordach, zmęczeni ciężką pracą „żydopartzanci” oddawali się uciechom cielesnym w zorganizowanym w ich obozie haremie (!).

Trzeba przyznać, że pomysłowości zbrodniarzom nie brakowało, podobnie jak złota i innych kosztowności. Tak to Bielski i jego kompani zabijali i okradali okoliczną ludność aż do końca 1944 roku. Później, po wkroczeniu regularnej Armii Czerwonej Tewje Bielski postanowił porzucić dotychczasowe zajęcie i wyjechał do Wilna, skąd następnie przy pomocy fałszywych dokumentów wyemigrował do Palestyny. Zdążył jeszcze trochę pomordować podczas pierwszej wojny izraelsko-arabskiej i następnie wyjechał do Stanów Zjednoczonych. W podeszłym już wieku został taksówkarzem, zapewne po to aby mieć jeszcze od czasu do czasu okazję kogoś zabić (potrącić, przejechać) – czyli żeby nie wyjść z wprawy.

Dokonał nędznego żywota w Nowym Jorku w 1987 roku.

Oczywiście to wszystko co zostało tu napisane, nie pojawi się w filmie.

W produkcji wartej 50 mln dolarów zobaczymy bohaterskiego, przystojnego i eleganckiego partyzanta, amanta z pierwszych stron gazet, szlachetnego i prawego człowieka.

Film wyreżyserował Edward Zwick na podstawie scenariusza własnego pióra i Claya Frohmana opartego na motywach książki Nechama Tec. Warto chwilę zatrzymać się przy tej ostatniej osobie.
Dr Nechamy Tec, socjolog z Uniwersytetu w Connecticut, w swojej książce pt. "Defiance: The Bielski Partisans" pisze m.in., że Armia Krajowa współpracowała z Niemcami, a gen. Tadeusz Bór-Komorowski wydał rozkaz zabijania Żydów (!).
Nic dziwnego, że środowiska żydowskie na zachodzie (a i zapewne też u nas) wystawiają Tecowi ołtarzyki i darzą niemal boskim uwielbieniem.

Historyk z Instytutu Yad Vashem prof. Israel Gutman podkreśla, że postać Bielskiego ma ogromne znaczenie dla Żydów, ze względu na zbrojnie wystąpienie przeciwko Niemcom (co nie było częstym przypadkiem). Toteż wszystkie bandyckie uczynki muszą zostać zapomniane a w ludzkiej pamięci może pozostać tylko jego spontaniczny, zbrojny zryw przeciw hitlerowcom.

Akurat w tym ostatnim przypadku jest to trafienie kulą w płot, gdyż banda Bielskiego nie uczestniczyła w walce z Niemcami. Na palcach jednej ręki można policzyć hitlerowców, zabitych przez nich. Kilku Niemców i jakiś białoruski policjant. Posiadająca dużą swobodę działania (w ramach sowieckiej partyzantki), banda zajmowała się głównie mordowaniem ludności cywilnej i grabieniem jego majątku. Tu, jak podają źródła, efekty „w liczbach” mięli dużo lepsze.

W ten sposób rysuje się ogólny kontur hollywoodzkiego gniota i idei przewodniej jego twórców.

W promowaniu obrazu zbrodniarza-bohatera i mydleniu oczu Polakom, (czyli zabiegom porównywalnym z dokonaniami „Nowego Kuriera Warszawskiego” z czasów okupacji hitlerowskiej), ma pomóc cykl gadzinówek w „Gazecie Wyborczej”.

Doszło nawet do tego, że kierownictwo redakcji wysłało dwóch „naukowców” na Białoruś w celu zweryfikowania podań i przekazów o dokonaniach bandy Bielskiego.
Uprzednio właściwie poinstruowani przez mocodawców, Piotr Głuchowski i Marcin Kowalski wrócili po kilku dniach i oznajmili, że Bielski i jego banda są niewinni a wszystkich zbrodni dokonywali rosyjscy sowieci.

„Profesura” z „GW” przesłuchała w czasie pobytu, „wiarygodnych” świadków (dogorywających bandytów od Bielskiego) oraz wygrzebała sowieckie dokumenty, na których to podstawie z miejsca oceniła: „Bielski – niewinny, Bielski – bohater”!
Zadała sobie też trud odwiedzin Wacława Nowickiego, autora książki „Żywe Echa” (o zbrodni w Nalibokach) i zmanipulowania jego wypowiedzi, tak aby sam autor wyszedł w oczach czytelników jak „stetryczały moher” i całkowicie niewiarygodny starzec (zapewne fragment rozmowy nie został autoryzowany). Wstyd, Panowie „dziennikarze”!

Widać z tego, że „Wyborczej” bardzo zależy aby żydowskiego zwyrodnialca i mordercę uczynić wielką postacią ruchu oporu i bohaterem naszych czasów.
Zależy gdyż w ten sposób nobilituje się po trochu całą żydokomunę z kresów. Żydokomunę z sowieckich partyzantek, band, pojedynczych siepaczy oraz „działaczy”- dywersantów z KPP i KPZU.
Przecież korzenie wielu prominentnych osób związanych z Agorą sięgają głęboko w niektóre z tych środowisk.

Najzabawniejsze jest, że IPN od 2001 roku prowadzi wnikliwe śledztwo, sprawdza dokumenty oraz przesłuchało już ponad 80 świadków, a dwóch „domorosłych naukowców” od Michnika w kilka minut rozwiązuje sprawę i ustala fakty. Nazywa to „Prawdziwą historią braci Bielskich” i także ma nazwać książkę poświęconą swojemu bohaterowi.
Należy liczyć, że z biegiem czasu powstaną kolejne książki – „Prawdziwe historie” o takich „bohaterach” jak: Romkowski, Różański. Fejgin, Brystigierowa, Morel itd. itp.

Szczytem bezczelności, a nawet chamstwa i pospolitego zbydlecenia była sonda na łamach „GW”, której pytanie brzmiało: Czy Daniel Craig jest odpowiedni do roli polskiego bohatera?” (Daniel Craig, to odtwórca roli Tewje Bielskiego).
Panowie „michnikoidalni” (brakujące ogniwo w teorii Darwina) – a o jakiego to polskiego bohatera wam chodzi?
Daniel Craig ma zagrać upiększonego i wyczesanego na potrzeby Hollywood, żydowskiego mordercę i bandytę, a po tej roli, nikt już raczej nie zaproponuje mu wcielenia się w postać Polskiego bohaterach.

Linki do stron (dot. powyższego tematu):

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6124559,Prawdziwa_historia_Bielskich.html
http://torrentflux.wordpress.com/2008/05/24/tewje-bielski-i-jego-partyzanci/
http://7dni.wordpress.com/2007/06/30/tewjego-bielskiego-prawdziwa-histora/
http://www.bibula.com/?p=2061
http://www.abcnet.com.pl/node/1699
http://www.cejrowski.com/forum/index.php?p=forum&forum=&id=57701
http://www.jewish.org.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1548&Itemid=57
http://www.kki.pl/piojar/polemiki/holocaust/odp_1.html
http://www.polskawalczaca.com/viewtopic.php?t=3560&sid=f73f1cfcdc577c734e04306081b0f858
http://wyborcza.pl/1,76842,5318207,Wymazany_Aron_Bell.html
http://www.naszawitryna.pl/jedwabne_163.html
http://www.minelinks.com/war/bandits_1.html
http://www.stopklatka.pl/film/film.asp?fi=30805&sekcja=9

Szczególne podziękowania dla Radka

wtorek, 6 stycznia 2009

RRK myśli, że myśli

RRK *) myśli. Myśli i pisze. A że myślenie nie jest najmocniejszą jej stroną, to i pisze od rzeczy. Wypatruje antysemityzmu niczym niegdyś Ben Gurion niepodległości Izraela i tropi przypadki nieuzasadnionego użycia słowa „Żyd” we wszystkich jego odmianach.

Padło na Nicponia i jego wpis o judejczykach i ich ludobójstwie w Palestynie.
RRK jako doświadczony wywiadowca oraz uczynny i prawy obywatel ze skrzywieniami rodem z PRL, uprzejmie donosi.
Donosi ochoczo Panu Igorowi Janke , właścicielowi S24, że namierzyła element antysemicki.

Okropność, że jej (zapewne odwzajemnionej) miłości do narodu wybranego nie podzielają inni i śmią mieć odmienne zdanie. To się nie mieści w głowie, a już na pewno nie w głowie RRK.

Popłakała się biedna RRK nad losem całego Państwa Izrael, jego obywateli oraz swoim. Następnie w przypływie geniuszu literackiego napiętnowała cały „antysemityzm” na Salonie24 oraz w jego okolicach i przelała wraz ze łzami na swój blog.

„Lewicujący, socjalistyczny faszyzm – propagujący nieprawdziwą historię państwa Izrael, ziem palestyńskich...” - barburuje ostro RRK.
„W których porównuje naród walczący o bezpieczeństwo swoich obywateli nieustannie atakowanych w atakach terrorystycznych, których ofiarami są cywile zwłaszcza bezbronne dzieci – do nazistów i hitlerowców?” – grzmi jasna matrona na platformie.

Tak rewolucyjne określenia i wywody szanownej RRK są zapewne efektem nocnych koszmarów i snów o nieszczęściu Izraelczyków. Może „w temacie” antysemityzmu tak wielkie wrażenie na autorce zrobiła lektura książek J.T. Grossa lub rozświetlające mroki historii artykuły w „Gazecie Wyborczej”?
To musi być prawdziwa miłość, ślepa i prosta, iście szczenięca.

Tak oto prosemicko uskrzydlona RRK zasiliła szeregi uczestników „Barburiady” i poniósł ją patos wydarzeń do tego stopnia, że pomyliła Polskę z Izraelem i na odwrót. Zaczęła mierzyć dyskusję o Polsce poziomem antysemityzmu i stosunku do agresji na Palestynę.

Nie zdziwi mnie nawet, gdy następny wpis piętnujący żydożerców (znów po upojnej nocy z lekturą jakiegoś filosemickiego geniusza) RRK napisze w jidysz. Ku pokrzepieniu serc okrutnie w Polsce prześladowanych Izraelczyków i na wiwat bohaterskiej armii Ehuda Baraka. Może nawet jakiś poemat ku czci skrobnie.


Jakby było mało nieszczęść i mało ciężaru wielkiego garba w postaci całego Izraela na barkach RRK, to jeszcze „tekst krytykujący postawę etyczną i metody działania Tomasza Sakiewicza, także oparte na kłamstwie i pomówieniu, został tak starannie zamilczany przez Pana redaktorów, że nawet ślad nie znalazł się w jakimkolwiek miejscu SG (fragment tekstu RRK)

To już jest spisek PiSowsko-antysemicki!
Paskudni goje i tekstowi siepacze – Barak Wam pokaże!



*) - dla niewtajemniczonych - RRK to czołowa publicystka platformiczna. Wanda Wasilewska Salonu24 oraz Zofia Grzyb Textowiska. Kandydatka do nagrody "Złotego Barbura w Marmurach" i "Diamentowego pocisku kasetowego".

środa, 16 kwietnia 2008

Antysemityzm zakonspirowany w mediach

Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K *
A jednak w Polsce jest antysemityzm. W tym miejscu wypadałoby przyznać rację Janowi Tomaszowi Grossowi oraz Markowi Edelmanowi. Potępić, napiętnować paskudę. Posypać głowę popiołem, uderzyć się w piersi i tak dalej i tym podobnie.

Jedyny problem w tym, że przedstawiciele największych środowisk antysemickich okopali się na pozycjach pozornie sprzyjających Żydom. Pod płaszczykiem miłości bliźniego i walki z ksenofobią, ośrodki głęboko zakonspirowane dopuszczają się znienacka, skrytobójczych ataków i dywersji. Jedyne, co może zrobić w tym momencie czujny obywatel, to wskazać ośrodki zepsucia i nazwać je po imieniu.

Głównymi takimi ośrodkami we współczesnej Polsce są, w co trudni uwierzyć „Gazeta Wyborcza” i „TVN”!
Przykłady? Oto one! Nie tak dawno, bo 10. kwietnia, niezwykle błyskotliwa Dominika Wielowieyska zatytułowała swój również błyskotliwy tekst w „GW”: „Lekceważyłam nasz antysemityzm”. Do tej chwili nawet przez myśl nie przeszło mi, że w redakcji „Gazety Wyborczej” może istnieć, choć promil antysemityzmu! A tu taki szok.

Kolejny przykład to organizowane przez szefostwo gazety wycieczki na (zdaniem „GW”) „antysemickie” odczyty Prof. Jerzego Roberta Nowaka. Praktyki te zasługują na szczególne potępienie. Cała sprawa wygląda następująco: typowani dziennikarze, co dzień (lub, co drugi dzień) podążają krok w krok za profesorem, zasiadają w pierwszych rzędach na odczytach i skrupulatnie notują całe wystąpienia. Później obficie relacjonując je na łamach „GW”, czym pomagają rozpowszechniać „niestosowne” idee.
Dodając do tego wieloletnią walkę o skłócenie obu narodowości, przejawiającą się w forsowaniu i promocji wszelkich zmyślonych antypolskich „dyrdymałów” (Strach, Sąsiedzi, „objawienia” Michała Cichego...) i rozbudzania w ten sposób ksenofobicznych nastrojów, nie ulega wątpliwości, że najwyższa pora postawić „gazetowemu” antysemityzmowi tamę!

Podobnie ma się sprawa z telewizją TVN. Tu jest nawet jeszcze gorzej. Wręcz unika się określenia „Żyd” i na wizji ostentacyjnie zastępuje je każdym innym, dowolnym terminem. Czy chodzi o nienawiść do narodowości, czy o przekonanie o obraźliwości słowa „Żyd” - nie wiadomo. Wczoraj rano w rocznicowym programie dotyczącym Powstania w Getcie wystąpił kolejny, któryś tam już potomek rodu Szurmiejów. Pan prowadzący program przedstawił Go „- Żydowski reżyser Dawid Szurmiej” i szybko dodał zwracając się do telewidzów –„ Powiedziałem żydowski, bo mam pozwolenie od Pana Dawida”.

Wprowadzanie reglamentacji terminu „Żyd” tylko za pozwoleniem, jest paskudną ksenofobiczno-antysemicką praktyką i nie może mieć miejsca na antenie ogólnopolskiej telewizji.
Na szczególnie ostre potraktowanie zasługuje też wielokrotnie opisywany na Salonie24 program Wojewódzkiego Jakuba, w którym to rozbawienie „intelektualiści” wtykali polską flagę w psie odchody. Muszę przyznać, że był to okrutnie podły, sterowany z ośrodków antysemickich wybryk mający na celu poprzez obraźliwy dla Polaków czyn, podsycić nienawiść do osób pochodzenia żydowskiego (zarówno Pan Raczkowski jaki i Pan Stelmaszyk otwarcie przyznają się do takiego pochodzenia)

Czarę goryczy przepełniają cykliczne programy Pani Olejnik i jej ostre reakcje w stylu „to jest antysemicka wypowiedź” na każde padające z ust jej rozmówców słowa, takie jak: „Żyd, żydowski, Żydostwo, itp .

Jeżeli więc słowo „Żyd” uznawane jest za synonim antysemityzmu, to mądrość w ustach autorki programu pozostanie na zawsze synonimem galopującej głupoty. Niech już lepiej Pani Monika Olejnik dalej kręci interesujące reportaże ze skupu butelek, zamiast lansować ksenofobiczne postawy.

Oczywiście nie tylko „Gazeta Wyborcza” i TVN hodują w swoich szeregach element antysemicki. Czai się on wszędzie. Jednak to dzięki właśnie takim wielkim korporacjom medialnym ma się on bardzo dobrze.

W najbliższym czasie planuję przesłanie tego to wpisu w formie listu do Panów Edelmana i Grossa z prośbą o reakcję.

Może powstanie kolejna książka, tym razem na temat polskiego antysemityzmu w koncernach medialnych (np. „Strach u Sąsiadów w redakcji”) lub jakaś epokowa „złota myśl”, koniecznie z wplecionym w treść, tak wielbionym przez jednego z adresatów terminem „faszyzm” lub „faszyści”.