Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izrael. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Izrael. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 lipca 2013

Koszer-terror

Kadlcik się popłakał a Schuldrich strzelił focha.
To efekt odrzucenia przez sejm ustawy o dopuszczalności uboju rytualnego.
Żeby było zabawniej dodatkowo w całą sprawę wmieszało się nawet MSZ Izraela oraz amerykańscy żydzi, zrzeszeni w jakimśtam g..no ważnym stowarzyszeniu.
Teraz okazało się, że sejm i cała reszta to antysemici prześladujący żyjących w Polsce żydów i nie dający praktykować obrzędów religijnych.
Ręce do Boga należy złożyć, iż nie posiadamy w naszym kraju Indian południowoamerykańskich z plemion zbliżonych do Inków.
W przeciwnym wypadku, strach byłoby pokazać się na ulicy, gdyż Inkowie składali swoim Bogom ofiary z ludzi. Wszelkie formy odmowy uczestnictwa jako ofiara w takim przedsięwzięciu, mogłyby być potraktowane jako oznaka nietolerancji i rasizmu.
Póki co Indian nie mamy a i dzięki Bogu większość świata współczesnego stanowią ludzie cywilizowani, którzy nie muszą czerpać przyjemności z mordowania w sposób okrutny zwierząt.
Czy garść ludzi dzikich może dyktować prawa i stanowić terror w kraju cywilizowanym?
Raczej nie.
Dlatego nie ma już odwrotu i po mięso z okrutnie mordowanych "na żywca" zwierząt żydzi i Arabowie będą musięli pofatygować się za granicę.
Nie stanowi to chyba problemu, tym bardziej że zakazu spożywanie takiego mięsa póki co nie ma...

Najbardziej w całym tym krwawym cyrku dziwi postawa żydów, którzy potrafią zrozumieć własną, religijną  potrzebę uboju rytualnego a potępiają do dziś hitlerowską potrzebę uboju rytualnego (niemal religijną)  żydów.
Relatywizm moralny?

piątek, 18 grudnia 2009

Naziści wraz z negacjonistą z Iranu ukradli napis.

Od rana tylko o jednym. Ukradli metalowy napis nad bramą wejściową do obozu w Auschwitz.

Kto ukradł, po co i nawet dlaczego nie wiadomo.

Wiadomo natomiast, że jest to super temat, by sobie zapewnić całodniowy program „na temat” i niezłą oglądalność.

Od rana w TVN tylko o jednym. Do studia zapraszani są różni fachowcy i bzdurzą i plotą....

I sekretarz (czy inny tam rzecznik) ambasady Izraela, i znani dziennikarze, i Kazio Marcinkiewicz – (najwyraźniej) specjalista od kradzieży metalu i.....

Właściwie to tylko nie spytano o zdanie Papieża Benedykta XVI oraz trenera Franciszka Smudę.

Pieprzą „gwiazdy TVN” niemiłosiernie, aż dym leci i dłubią „w temacie” niczym patykiem w zaschniętej kupie na polu.

„Że to brzydko, że to naziści, że to bydlaki, że to rewizjoniści, że to negacjoniści.

Wtórują im niezbyt rozgarnięci przedstawiciele narodu wybranego, tacy jak dyrektor jakiegoś tam Instytutu Jad Waszem - Szalet (czy też Szalew), który nazwał kradzież „"atakiem na pamięć o Holokauście i eskalację ze strony tych elementów, które chciałyby powrotu do ciemnych czasów".

Wesoły chłop. Nie wie kto, ale tak na wszelki wypadek twierdzi, że to musieli być naziści J) Inni inteligentni inaczej uważają, że „To wstrętny czyn, który ma charakter profanacji. Ten gest świadczy po raz kolejny o wrogości i przemocy wobec Żydów :) - mówił Izraelski wicepremier i minister ds. rozwoju regionalnego Silwan Szalom.

- To może być jedynie czyn osoby obłąkanej. Mamy całkowite zaufanie do polskich władz, że znajdą sprawcę - powiedział rzecznik prasowy izraelskiego MSZ Jigal Palmor.

Skoro dywagacje posunięte są tak daleko i mnożą się hipotezy, pozwalam sobie dołożyć dwie, również prawdopodobne.

Pierwsza: napis ukradły władze Izraela, aby powiesić go nad którymś z domów spokojnej starości, w którym trzyma się staruszków ocalałych z holocaustu. Jest to bardzo prawdopodobne, szczególnie dla osób, które widziały film o traktowaniu w rodzimym Izraelu ocalałych z zagłady Żydów (przymierają z głodu nie mających za co żyć, bo władze są tak zajęte przedsiębiorstwem holocaust, że zapominają o ludziach). Mogą też umieścić go nad którymś z obozów dla Palestyńczyków.

Druga: napis ukradł Mahmud Ahmadineżad – prezydent Iranu. Paskudna postać, wróg Izraela. Okoliczni mieszkańcy widzieli gościa w jasnej kurteczce i trzydniowym zarostem, jak kupował w pobliskim sklepie „metalowym” śrubak i drabinę. To daje do myślenia.

Oczywiście „kurnik wirusa głupoty” czyli „GW” również pozwoli sobie na nieziemskie bajdy. Jak przystało na organ polskich eurokomunistów, „GW” chcąc być bardziej ideoloeuropejska od samego Schulza czy innego tam Cohn-Bandyta strzeliła sobie przypadkiem w stopę.

We wstępniaku napisała o „byłym nazistowskim obozie koncentracyjnym

Auschwitz”.

Dla współczesnych nie jest to dobry przekaz. Mogą pomyśleć sobie o obozie Izraelskim. Wszak nazizm jest obecnie w Izraelu w modzie...

Mordowanie Palestyńczyków, odpowiedzialność zbiorowa, akty terroru itp.

Ale, ale... Zapewne chodziło o „niemiecki obóz zagłady” co w imieniu tych czterech „nieumiałków” którzy pisali ten epokowy materiał w GW, prostuję.

Tu nie można pozwolić sobie na niedomówienia. Sprawa dotyka szczebli najwyższych.

Nawet Pan Premier Tusk rozmawiał na ten temat z prezydentem Izraela Shimonem Peresem, „bo oni także - co oczywiste - zauważyli to skandaliczne i żenujące zdarzenie”.

Monitorują obóz? Byli tam?

Czyżby Tusk jako pierwszy (drugi po mnie) podejrzewał o coś Izraelczyków i próbował całą sprawę załatwić „po cichu”?

wtorek, 13 października 2009

Czkawka po Żabotyńskim

Beniamin Netanjahu – premier Izraela, poinformował opinię publiczną, że Państwo Izrael nie będzie wydawało swoich obywateli – zbrodniarzy wojennych Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu w Hadze.

Jak przystało na wzorowego „Likudnika”, Netanjahu próbuje w ten sposób lansować wizję bezkarnego żyda – pępka świata.
Zważywszy iż jego poprzednicy na fotelu szefa partii, wywodzący się z nurtu rewizjonistycznego syjonizmu – Begin, Szamir i Szaron (także premierzy) byli przestępcami i zbrodniarzami odpowiedzialnymi za terroryzm i mordy graniczące z ludobójstwem, można śmiało stwierdzić, że coś ciekawego i masowego w kwestii wyżynania ludności arabskiej sam Netanjahu też szykuje.

Zabawnym przy tym wydaje się być fakt, iż po całym świecie agenci z instytutu obłąkanego Wiesenthala zajmują się wyszukiwaniem zbrodniarzy hitlerowskich, mając na swoim terenie rodzimych zbrodniarzy w bród.

Czy szokuje porównanie „Likudników” i wyznawców rewizjonizmu syjonistycznego do hitlerowców?
Nie, nie może to szokować, gdyż już wiele lat temu wielki ideolo żydowskiego nazizmu Zeev (Władimir) Żabotyński, który dla dzisiejszych „likudników” jest niczym przewodnik stada, nazwany został (wraz ze swoimi współtowarzyszami) przez pierwszego prezydenta Izraela - Weizmanna „dzieckiem igrającym z żydowską swastyką”, a twórca Państwa Izrael Ben Gurion mówił o nim „Władimir Hitler”.

Bez przesady stwierdzić można, że obaj mięli rację a Żabotyńskiego z Hitlerem łączył choćby stosunek do własnej nacji oraz poczucia należności do „rasy panów”.
"Zachowanie integralności naszego narodu jest możliwe tylko poprzez utrzymanie czystości rasy”- twierdził zarówno Hitler jak i Żabotyński.

Jak podaje Wikipedia:
„Faszystowski mainstream nie ominął również Żydów: z syjonistycznego pnia wyrosła w okresie międzywojennym, działająca w Polsce i w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej, jak również w Palestynie, rozłamowa Nowa Organizacja Syjonistyczna, zwana potocznie Syjonistami-Rewizjonistami, na której czele stał Włodzimierz Ze'ev Żabotyński (1880-1940); umundurowani w koszule koloru piaskowego członkowie jej oddziałów szturmowych Bejtar, witali swego wodza "rzymskim pozdrowieniem", tzn. salutując mu wyciągniętą przed siebie ręką; "syjoniści-rewizjoniści" mieli doskonałe stosunki z faszystami włoskimi, a nawet, pomimo antysemityzmu hitlerowców, z nazistami, i byli przez nich szkoleni w niemieckich obozach treningowych.”

Dobre wzorce i z punktu widzenia sympatyków Likud, właściwa polityka premiera izraelskiego daje ogromne możliwości i nadzieję, na rychłe rozwiązanie kwestii arabskiej na terenach Palestyny.
A kto uważa inaczej niech uważa, może zostać nazwanym antysemitą.

wtorek, 6 stycznia 2009

RRK myśli, że myśli

RRK *) myśli. Myśli i pisze. A że myślenie nie jest najmocniejszą jej stroną, to i pisze od rzeczy. Wypatruje antysemityzmu niczym niegdyś Ben Gurion niepodległości Izraela i tropi przypadki nieuzasadnionego użycia słowa „Żyd” we wszystkich jego odmianach.

Padło na Nicponia i jego wpis o judejczykach i ich ludobójstwie w Palestynie.
RRK jako doświadczony wywiadowca oraz uczynny i prawy obywatel ze skrzywieniami rodem z PRL, uprzejmie donosi.
Donosi ochoczo Panu Igorowi Janke , właścicielowi S24, że namierzyła element antysemicki.

Okropność, że jej (zapewne odwzajemnionej) miłości do narodu wybranego nie podzielają inni i śmią mieć odmienne zdanie. To się nie mieści w głowie, a już na pewno nie w głowie RRK.

Popłakała się biedna RRK nad losem całego Państwa Izrael, jego obywateli oraz swoim. Następnie w przypływie geniuszu literackiego napiętnowała cały „antysemityzm” na Salonie24 oraz w jego okolicach i przelała wraz ze łzami na swój blog.

„Lewicujący, socjalistyczny faszyzm – propagujący nieprawdziwą historię państwa Izrael, ziem palestyńskich...” - barburuje ostro RRK.
„W których porównuje naród walczący o bezpieczeństwo swoich obywateli nieustannie atakowanych w atakach terrorystycznych, których ofiarami są cywile zwłaszcza bezbronne dzieci – do nazistów i hitlerowców?” – grzmi jasna matrona na platformie.

Tak rewolucyjne określenia i wywody szanownej RRK są zapewne efektem nocnych koszmarów i snów o nieszczęściu Izraelczyków. Może „w temacie” antysemityzmu tak wielkie wrażenie na autorce zrobiła lektura książek J.T. Grossa lub rozświetlające mroki historii artykuły w „Gazecie Wyborczej”?
To musi być prawdziwa miłość, ślepa i prosta, iście szczenięca.

Tak oto prosemicko uskrzydlona RRK zasiliła szeregi uczestników „Barburiady” i poniósł ją patos wydarzeń do tego stopnia, że pomyliła Polskę z Izraelem i na odwrót. Zaczęła mierzyć dyskusję o Polsce poziomem antysemityzmu i stosunku do agresji na Palestynę.

Nie zdziwi mnie nawet, gdy następny wpis piętnujący żydożerców (znów po upojnej nocy z lekturą jakiegoś filosemickiego geniusza) RRK napisze w jidysz. Ku pokrzepieniu serc okrutnie w Polsce prześladowanych Izraelczyków i na wiwat bohaterskiej armii Ehuda Baraka. Może nawet jakiś poemat ku czci skrobnie.


Jakby było mało nieszczęść i mało ciężaru wielkiego garba w postaci całego Izraela na barkach RRK, to jeszcze „tekst krytykujący postawę etyczną i metody działania Tomasza Sakiewicza, także oparte na kłamstwie i pomówieniu, został tak starannie zamilczany przez Pana redaktorów, że nawet ślad nie znalazł się w jakimkolwiek miejscu SG (fragment tekstu RRK)”

To już jest spisek PiSowsko-antysemicki!
Paskudni goje i tekstowi siepacze – Barak Wam pokaże!



*) - dla niewtajemniczonych - RRK to czołowa publicystka platformiczna. Wanda Wasilewska Salonu24 oraz Zofia Grzyb Textowiska. Kandydatka do nagrody "Złotego Barbura w Marmurach" i "Diamentowego pocisku kasetowego".

niedziela, 28 grudnia 2008

Jak nazista z syjonistą!





















Die Fahne hoch! Die Reihen fest geschlossen…
(…הדגל מתנופף, השורות צפופות)

Słynna nazistowska pieśni z III Rzeszy śmiało może pretendować do stania się hymnem państwa Izrael. „Chorągiew wznieś, szeregi mocno zwarte...” - tak oto od kilu dni żydowskie państwo zwiera szeregi i wznosi chorągwie nad zwłokami zabitych w strefie Gazy Palestyńczyków, w większości kobiet i dzieci.

Niczym hitlerowscy naziści lub stalinowscy oprawcy, „bohaterowie” od Ehuda Olmerta stosują zawsze te same kryteria wobec niepokornych Arabów.
Odpowiedzialność zbiorowa – to najprostszy sposób na usprawiedliwienie zwyrodnialstwa i radosnego bezkarnego ludobójstwa które, ku radości żydowskiego społeczeństwa dokonuje się na sąsiadach – Palestyńczykach.

Izrael – kraj, który zbudowany został na terroryzmie i zbrodni, kraj którego przywódcami byli pospolici zbrodniarze i bandyci nie może inaczej rozumieć istoty oraz zasad swej państwowości i jako jedyny na całym świecie prezentuje kuriozum, które nazywa się „terroryzmem państwowy”.

Zalegalizowane prawo do ludobójstwa i praktyki gangsterskie stawiają ich w jednym szeregu z nazistowską III Rzeszą. Czym różnił się Adolf Hitler od Icchaka Szamira, Heindrich Himmler od Ariela Szarona czy też Rudlof Hess od Menachema Begina. Wystarczy prześledzić ich biografie. Niczym!

Wielką kpiną losu jest fakt, że naród, który wycierpiał tak wiele od nazistowskiej, hitlerowskiej machiny ludobójczej dziś te same sposoby stosuje wobec innego narodu.

Nie pierwszy to taki przypadek. W powojennej historii Europy znane są nierzadkie żydowskie zbrodnie na etnicznej ludności współzamieszkującej z nimi. Tak było w powojennej Polsce, Czechach, na Ukrainie i w Rosji. Żydo-komuna dopuszczona do władzy, niszczyła wszystko co nie swoje, narodowe, historyczno-religijne, w imię sobie tylko wygodnej ideologii i dla własnych korzyści.

Współczesny świat reprezentowany przez marionetkową ONZ może jedynie pleść bzdety i farmazony oraz udawać zatroskanie losem ofiar żydowskiego ludobójstwa.
Podobnie jak hitlerowskie Niemcy z lat 30-tych, Izrael dyktuje światu swój model przyzwoitości i postępowania. Swoim niezdecydowaniem i zaniechaniem tzw. cywilizowany świat przyzwala na dziejące się w strefie Gazy masakry ludności cywilnej, podobnie jak przyzwalał niegdyś, w 1939 roku hitlerowskiej hordzie na ludobójstwo na terenach Austrii, Czech i Polski.

Politycznie poprawna Europa, zdominowana przez żydowski i żydokomunistyczny zaciąg też nie jest w stanie nic sensownego wykoncypować i nawet tego nie pragnie. Dotyczy to zwłaszcza PE, gdzie niepodzielnie rządzą ludzie pokroju Cohn-Bendita i Schulza czyli żydo-europejscy mieszańcy. Na co ich stać? Poprosić w wystosowanym do obu stron konfliktu apelu, o rozejm i kropka.
Żywo przypomina to zachowanie Premiera Wielkiej Brytanii Neville Chamberlaina wobec Czech w 1938 r . czy też Polski w 1939 roku (silne naciski na przystanie przez Polaków na hitlerowskie żądania utworzenia korytarza do Prus Wschodnich). Gdzie proporcje winy i skutków?

Czym się to skończyło świat pamięta. Pamięta, lecz nie wyciąga wniosków. Świat boi się gniewu potężnego rozsianego po całym świecie żydostwa, jak bał się niegdyś hitleryzmu i nazizmu.

… juden marschiert mit ruhig festem Schritt…

czwartek, 12 czerwca 2008

Prawda leży na wierzchu?

*Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K *
Dziennik.pl poinformował wyczerpująco, że pejsiaste sieroty po żydokomunie napisały w dzienniku „Haaretz” (lewacka gazecina) o „polskich obozach zagłady” dokładając tym samym cegiełkę do budowanego z mozołem porozumienia między Polską a Izraelem (hie-hie!).

"Wolverine ma za sobą historię związaną z polskim obozem zagłady" - pisze Mordechai Shinefeld, w swoim tekście o gościu, którego rodzinę zatłukli tamże hitlerowcy. Analizując debilizm autorski, warto zwrócić uwagę na dalsze naziolskie prowokacje pismaka, który twierdzi jakoby obozy koncentracyjne zorganizowali Polacy, a nie Niemcy (hie!). Czyli (hie!) w okupowanej Polsce istniał spory, państwowy przemysł zajmujący się budową obozów zagłady.
Od kretynizmów łeb pęka - zawsze jak za polskie tematy bierze się ten zakapturzony tabloid.
Taka teoria znajdzie jednak wielu wyznawców. Na przykład Elie Wisel (lewacki antypolski świr z emigracji) od dawna już twierdził, że „Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki”. Czyli akt masowej kolaboracji z hitlerowcami na pewno był.

Jeśli chodzi o tego łacha, to wiadomo dziś, że współpracował z terrorystyczną organizacją Irgun, która dokonała m.in. w 1946 roku, ataku bombowego na hotel Króla Dawida. Zginęło tam 90 osób – Arabów, Brytyjczyków i Żydów. Widać, że pysie mieli radochę z wysadzania w powietrze też i swoich.
Wiesel i jemu podobni psychole z Irgun, aby wzmocnić swoje naziolskie wpływy w anektowanych arabskich enklawach, bawili się pysznie szczególnie 9. kwietnia 1948 roku, podczas dokonywania masakry w arabskiej wsi Deir Jassin. Zatłukli tam 254 osoby.

Widać, że koncepcja dialogu (przede wszystkim z największymi skurwielami) dostaje niezły łomot. O własnych rzeźniach pysie-psychole każą milczeć a w zamian wymyślają własne, kłamliwe historie, którymi zapychają gęby żądnej sensacji publice.

(przepraszam, ale tekst pisany „zaangażowanym barburem”)


P.S. Bardzo dziękuję Panu Eli Barburowi za inspirację i możność wykorzystania szerokiego wachlarza jego epitetów i określeń (płynących z tekstów tego poczytnego autora).
Oby Allach usunął wszystkie kolce spod jego stóp a słońce rozświetliło jego mądrość, która niech promieniami jak łaską Allacha na nas spływa. Salem-Olejkum.

piątek, 25 kwietnia 2008

Państwo Izrael w samym środku buszu

Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K *
Powiem szczerze, o Izraelu wiem niewiele. Nigdy tam nie byłem i pewnie już nie będę. Kraj ten znam głównie z opowieści znajomych i przekazów prasowych.

Jeszcze w latach osiemdziesiątych, miałem znajomego, polskiego Żyda. który jeździł tam i przywoził niestworzone opowieści oraz atrakcyjne towary. Później, już na początku lat dziewięćdziesiątych pracowałem ze wspaniałym człowiekiem – globtrotterem, który również wiele opowiadał o wycieczkach do Izraela.
Z wszystkich tych przekazów wywnioskowałem, że kraj to ludzi przyjaznych i na dodatek mówiących nie rzadko po Polsku. Dodatkowo z wszystkich tych opowieści wyłaniał się przede mną kraj nowoczesny, mogący uchodzić za aspirujący do miana państwa z kręgu kultury europejskiej. Dalszą swoją wiedzę o Izraelu czerpałem z przekazów prasowych, telewizyjnych - raczej oficjalnych, czyli bardzo pozytywnych (co w latach 90-tych, w czasie rządów postkomunistów było obowiązujące).

Od pewnego czasu, głównie za sprawą publikującego na Salonie24 Eli Barbura zaczynam dostrzegać zupełnie inną twarz Państwa Izrael. Prawdę mówiąc burzy to dotychczasowe moje wyobrażenie oraz wprowadza w stan zdumienia, jak na przestrzeni kilkunastu lat można się tak uwstecznić w rozwoju społecznym i ewolucyjnym jak żydowskie państwo.

Nie mam zamiaru przytaczać tu materiałów zamieszczanych przez Pana Barbura w całym przekroju jego działalności w Salonie24, a skupię się tylko na dwóch ostatnich wpisach.
Muszę przyznać, że wpis pierwszy, który traktował o „cywilizowanych” sposobach działania izraelskich służb specjalnych, najpierw mnie rozbawił, a później zmroził. Strzałki z currarą, zabójstwa politycznych przeciwników w obcym kraju – przywodzą na myśl plemiona z amazońskiego buszu oraz ich boje ze zanatgonizowanymi plemionami i raczej z cywilizacją mają mało wspólnego. Nie chodzi już bynajmniej o sam sposób zabijania (choć cechuje ludy dzikie), lecz o pomysł na rozwiązywanie problemu. W tym miejscu przypomina się słynne porwanie Adolfa Eichamanna z niepodległej Argentyny w 1960 roku przez grupę żydowskich agentów. Jak widać tego typu praktyki, nie respektowania suwerenności i nietykalności terytorialnej obcych Państw są w Izraelu normą od lat. Drugi wpis, wczorajszy tylko potwierdza moją tezę. Wprawdzie traktuje tylko o jednostkowym przypadku, głupoty i patologicznego zacietrzewienia, lecz oddaje też wizerunek izraelskiego obywatela-wyborcy. (Polecam tekst „Nie ma spokoju”)
Krótko mówiąc jakiś „Rubi” Rywlin – świr i jawny nieuk, naubliżał Polakom za Obozy Koncentracyjne i hitlerowski zbrodnie. Tenże Rywli jest byłym przewodniczącym Knesetu i ponoć parlamentarzystą. Ale ktoś przecież tego Rywlina wybrał do parlamentu!
Bez urazy, ale w Polsce marginalizowany Leszek Bubel nie opowiada takich głupot jak w Izraelu parlamentarzysta Rywlin. Bubel teraz jeździ po sądach, a Rywlin po redakcjach, ku uciesze żydowskiej gawiedzi.

Jak to wszystko ma się do mojego dawnego wyobrażenia o Izraelu? Do wizji jego poziomu cywilizacyjnego i wielkiej kultury obywatelskiej, o której opowiadali mi znajomi?
Nijak. Komu wierzyć? Turystom dla których atrakcyjny wyjazd przesłonił być może wiele minusów, których nawet nie dostrzegali oczarowani przyrodą, słońcem itd. Czy wierzyć zamieszkałemu tam na stałe bystremu obserwatorowi, przekonanemu o właściwości takiego barbarzyńskiego postępowania, reagującemu na każdą krytykę naturalną złością i sączącym się jadem – czyli zgodnie z „państwowym nurtem”.

Mimo wszystko bardziej trafia do mnie wersja lansowana przez Eli Barbura.
I gdzie ta kultura, gdzie ta europejskość, gdzie ta nowoczesność? Gdzie ten, oficjalnie lansowany w mediach „krąg kultury europejskiej”? Zamienił się w kamienny krąg przeznaczony do rytualnych ceremonii oddawania ofiar z ludzi i derwiszowego tańca przeróżnej maści Rywlinów.

W filmie „CK Dezerterzy” Kapitan Wagner (grany przez Zbigniewa Zapasiewicza) mówił - „Pan się nie kwalifikuje do sądu dla ludożerców, buszmenie...”. Czyżby już wtedy prócz porucznika Nogay’a, opatrznie miał na myśli kogoś z izraelskich parlamentarzystów?