– Powstaje cichy tandem Grzegorza Schetyny ze Sławomirem Neumannem –
relacjonowała z Sejmu Kamila Biedrzycka-Osica, dziennikarka TVP Info.
Komentarz może być jeden.
Pomimo, że dwa półdupki, to jedna dupa - dwa półgłówki, to nie jedna głowa.
sobota, 31 października 2015
czwartek, 22 października 2015
Odgrzewane kotlety czyli straszenie PiSem
Kopacz z resztą komediantów peowskich próbują przedstawić skecz
kabaretów Ani Mru-Mru oraz Kabaretu Moralnego Niepokoju pt. Straszenie
PiSem. Nędzna podróbka :)
Etykiety:
Kopacz,
Lewandowski,
odgrzewane kotlety,
Peole,
PiS,
PO,
straszenie PiSem
środa, 21 października 2015
Kocham POsiedzieć
Platforma jeszcze stoi, ale już niebawem jako ugrupowanie całkowicie będzie leżeć. Leżenie w przypadku niektórych jej członków, byłoby lepszą formą obranej pozycji na przyszłość, gdyż w rzeczywistości może okazać się, iż wielu przyjdzie siedzieć.
I nie tylko tam... jak na ilustracji.
I nie tylko tam... jak na ilustracji.
czwartek, 15 października 2015
Złodziej czy oszust?
Jak wynika z szerokiej reklamy w mediach,
Newsweek wszedł w posiadanie niepublikowanych wspomnień Jarosława Kaczyńskiego.
Onet podaje: Wyciekły niepublikowane wspomnienia Jarosława Kaczyńskiego.
Prezes
PiS Jarosław Kaczyński jeszcze nie wydał swoich spisanych już wspomnień pt.
"Białe jest białe". Wyciekły one jednak z Nowogrodzkiej i zostały
częściowo ujawnione przez Michała Krzymowskiego w książce "Jarosław.
Tajemnice Kaczyńskiego"
Książka jest już w sprzedaży. Wydawcą jej
jest Axel Springer Polska a jedynym autorem Michał Krzymowski. Cena w granicach
29-39 zł w zależności od dystrybutora.
ZŁODZIEJ
Z wszech I wobec głoszonych faktów wynika
zatem, iż Michał Krzymowski mógł dopuścił się kradzieży wartości inteletualnej,
podpisując książkę własnym nazwiskiem. Dopuścił się też paserstwa, a być może nawet kradzieży (co
powinna zbadać prokuratura).
Jak to mówią, książka Kaczyńskiego sama z
komputera nie wyszła.
Jak zatem można nazwać gościa, który bez
oporów korzysta z pracy innych, nie podaje w przypisach źródła wiadomości oraz
czerpie zyski materialne z kradzionej własności cudzej?
OSZUST
Na podstawie analizy materiałów dotychczas
zamieszczanych w Newsweeku, łatwo wywnioskować że dowodów na to że są to
oryginalne “rękopisy” Kaczyńskiego a nie blagierskie wymysły – nie ma.
“Dziennikarze”, tacy jak Krzymowski, Cieśla, Gajek, Kim (czyli cała
padliniarska menażeria Lisa) nie mają w zwyczaju podawać personaliów rozmówców
i zazwyczaj w miejscu, gdzie rzetelny dziennikarz podaje nazwiska – oni podają
tajemniczego “bliskiego współpracownika”, “jedną z osób zbliżonych do
prezesa”…itp. Jednym słowem konkretów
zero, wiarygodności – null!
Jak zatem można nazwać gościa, który bez
oporów konfabuluje, tworzy fakty na własny użytek i w ten sposób oszukuje
czytelników?
Kim zatem jest Krzymowski?
Moim zdaniem, nie należy rozpatrywać tego
pytania, w kwestii “albo-albo”.
Możliwe, że jest zarówno ZŁODZIEJEM, jak i OSZUSTEM.
W przypadku “kreatywnego dziennikarstwa” rodem z Newsweeka możliwe jest koloryzowanie
mało atrakcyjnych dla złodzieja faktów i przenikanie abstrakcji oraz
rzeczywistości.
P.S.
Po opublikowaniu przez
Zbigniewa Stonogę maili z komputera Ryszarda Petru, Tomasz Lis
powiedział: "To podłe czytać prywatne maile".
Jak w takim razie nazwać czytanie i
publikowanie cudzych wspomnień, bez wiedzy i zgody właściciela?
Etykiety:
bydło,
Cieśla,
komuna,
Krzymowski,
łobuzeria,
Newsweek,
PO,
SLD,
Tomasz Lis
środa, 14 października 2015
Debil
-->
Onet poinformował o cennej inicjatywie
posła Łukasza Abgarowicza.
(…)
Platforma Obywatelska chce powołania
Beaty Szydło na świadka w sprawie afery podsłuchowej. Odpowiedni wniosek ma
zostać złożony w warszawskiej prokuraturze.
Jak
wyjaśnił poseł PO Łukasz Abgarowicz, kandydatka
Prawa i Sprawiedliwości na premiera zapewniała, że jej partia nie jest
powiązana z aferą. Może więc, zdaniem posła, wiedzieć, kto za nią odpowiada.
(…)
Zawiłe
to i zaplątane w skomplikowaną sieć myślową.
Skoro Beata Szydło twierdzi,
że jej partia nie jest uwikłana w “aferę podsłuchową”, to logiczne, że może
wiedzieć, kto jest uwikłany… (??!)
Nie
wiem, czy poseł Abgarowicz ma zdiagnozowane problemy zdrowotne i aktualny
komplet badań psychiatrycznych i czy kierownictwo platformy wie o jego
problemach umysłowych.
Jeżeli
nie wie, to uprzejmie donoszę, bo szkoda pozostawiać na pastwę losu człowieka
schorowanego.
Jeżeli
jest świadome I nadal dopuszca Abgarowicza do publicznych wypowiedzi, to
znaczyć może, że jest to szerszy problem I być może od nadmiaru władzy coś się
z psychiką rządzących dzieje niedobrego.
W
oczekiwaniu na dalsze “rewelacyjne dedukcje” Abgarowicza, pozwolę sobie
podrzucić kilka tematów…. Może pan poseł podchwyci….
- Przesłuchać
Donalda Tuska – ponieważ nie jest
powiązany z zabójstwem Kennedy’ego –
w związku z tym może wiedzieć, kto jest powiązany.
-
Przesłuchać Radosława Sikorskiego – ponieważ
nie jest powiązany ze zniknięciem
Burstynowej Komnaty – w związku z tym może wiedzieć, kto jest powiązany.
-
Przesłuchać Grzegorza Schetynę – ponieważ
nie jest powiązany z powstaniem tzw.
kręgów zbożowych – w związku z tym może wiedzieć, kto jest powiązany.
-
Przesłuchać Łukasza Abgarowicza –
nie jest powiązany z nadaniem
pozaziemskiego sygnału WOW – w
związku z tym może wiedzieć, kto jest powiązany.
Szczególnie
ten ostatni temat, może być bliski panu posłowi Abgarowiczami (stąd też
przypisałem jego osobę do zagadki WOW).
W
końcu “kosmita” może rzucić wile światła na sprawy kosmitów.
Inny
kwiatek z Onetu – znów Abgarowicz.
(…) Komentując
wypowiedź prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, według którego przybywający do Europy imigranci mogą
powodować zagrożenie epidemiologiczne, Abgarowicz powiedział, że wpisuje się ona w tradycje nazistowskie. Dodał, że tysiące Polaków jeżdzą co roku
do egzotycznych krajów i nie przywożą żadnych chorób (…)
Widać
stan Abgarowicza pogarsza się.
Być może wbrew temu, co twierdzi swoją cieżką chorobę zawdzięcza “złapaniu”
wirusa gdzieś za granicą. Nie jestem fachowcem, ale ponoć są “france” atakujące
mózg I układ nerwowy.
Warto przypomnieć, że tzw. “tradycjonalistkę nazistowską” poseł
Abgarowicz posiada we własnej partii. Ba, nawet jest jego szefową I premierem
rządu!
Nie tak dawno, bo w kwietniu 2009 roku,
pani Ewa Kopacz przyznała, że Polska
jest narażona na pandemię “Świńskiej Grypy” I przygotowuje się do niej. Nie
zakupiła jednak szczepionki, mimo że zdarzały się przypadki śmiertelne. Zaraza
przybyła do Polski wraz z osobami powracającymi z USA i Wielkiej Brytanii.
Wszyscy zdają sobie sprawę, że poziom
prewencji medycznej w USA I UK jest na kolosalnie wyższy niż w Palestynie, Syrii czy Iraku…
Skoro więc I tam zdarzają się przypadki
epidemii, to co dopiero w krajachj zaniedbanych I trwających w nieustannej wojnie.
Ale widać dbanie o zdrowie obywateli to
przejaw “tradycji nazistowskiej” tak
przyjanmniej uważa Łukasz Abgarowicz – ksywa, jak w tytule.
Etykiety:
aparatczyk,
bezmózgowie,
głupota,
Łukasz Abgarowicz,
PO
piątek, 9 października 2015
"Charakteru i honoru nie kupuje się w spożywczaku"
-->
Newsweek doniósł, iż ponoć Jarosław
Selin był łaskaw zadeklarować, że jak tylko PiS wygra wybory, to wyrzuci
Tomasza Lisa z TVP.
Jak wiadomo Newsweek, to nie tygodnik a
stan umysłu, w związku z tym należy patrzeć na ów donos przez palce, bo to jak
zwykle u nich – “jedna pani, drugiej pani
i do tego jak poinformował nas anonimowy
działacz…” - czyli kreuje się fakty.
Obecnie w Newsweeku już pokazowo płaczą
i łączą się w propagandowym bólu (w blasku fleszy) z Tomaszem Lisem.
Cierniową koronę z redakcyjnego kaktusa
i drutu kolczastego z ogrodzenia Krzymowski z Cieślą wykonali i w asyście zespołu
redakcyjnego Lisowi na głowę już za wczasu wciskają (również z asyście lamp
błyskowych).
Męczennik za prawdę – sprawiedliwy wśród ogółu TVP – ofiara faszystowskich, pisowskich
czystek - Bertold Brecht naszych ciężkich
czasów!
– Charakteru i honoru nie kupuje się w spożywczaku
– podsumował wypowiedź Sellina - ociekający krwią oraz biczowany Tomasz Lis, po
czym łzy cierpienia popłynęły mu policzkami. W tym momencie cały zespół
redakcyjny na kolana padł i łkać począł okropnie. - Nie kupuje się….” –
wymamrotali niektórzy.
Jako, że z każdej ułomności zrobić
można przymiot, planuje się, już niebawem w siedzibie Newsweeka wmurować
tablicę pamiątkową – Tomasz Lis,
człowiek który nie kupił charakteru i honoru w spożywczaku…
Istotnie, zarówno charakteru, jak i
honoru Lis nie kupił w spożywczaku.
Nie nabył ich zawczasu w ogóle, toteż
ani charakteru, ani honoru nie posiada.
Przez to przyszła władza nie narazi go
na straty, - co jest powodem do (mimo wszystko) radości.
Zastanawiam się, po co w ogóle ruszać
Tomasza Lisa i jego tonący program.
A niech dogorywa sobie w spokoju, tylko w czasie mniejszej
oglądalności i oczywiście za mniejsze
pieniądze. Do końca na pokładzie
pozostaną, niczym orkiestra na Titaniku ks. Tow. Sowa, Hołdys czy inny Bartoś w asyście nielicznych
lewackich klakierów…
I to będzie największa kara, jaka może
spotkać Lisa - obojętność i ignorancja
ze strony zwycięzców!
Prześladować i niszczyć można kogoś,
kto jest “KIMŚ”, kto “COŚ ZNACZY”…
Etykiety:
bzdury,
dziad,
dziennikarz-funkcjonariusz,
Newsweek,
nikt,
PO,
Tomasz Lis
Subskrybuj:
Posty (Atom)


