poniedziałek, 6 maja 2013
Upadek czyli Pierwsze Powstanie Warszawskie
W ramach nowej polityki historycznej, wprowadzanej w całej Unii Europejskiej - hit filmowy dla szkół i przedszkoli. Nowe światło na stare sprawy...
Etykiety:
getto,
hitlerowcy,
kosmici,
naziści,
Niemcy,
Pierwsze Powstanie Warszawskie,
Żydzi
piątek, 3 maja 2013
Orzeł Może albo Może Orzeł?
-->
Stukniete wymyśliło sobie nową akcję.
W przeddzień święta 3go Maja zarządziło, że wszyscy nowi
patrioci mają się cieszyć.
Toteż inteligentne inaczej
wpadło na pomysł, że ogłosi hasło „Orzeł Może“ i przez to zapanuje
ogólna radość. Do tej pory w kraju panowało podobne hasło „Każdy orze, jak
może“ ale to nowe skoro podobnie, to pewnie też się przyjmie.
Bliżej nie wiadomo o co chodzi, ale chyba o to żeby lizać
orła z czekolady, którego przed Pałacem Prezydeckim ustawiło.
Orła wykonał E. Wedel czyli Cadbury, co oznacza, że jest to
podobno Orzeł Polski Bielik na licencji brytyjskiej.
Naukowcy mówią, że czekolada wpływa na samopoczucie, toteż
liżący będą się cieszyć i radować. Już kilka onych w akcję się zaangazowało i
poszło lizać orła.
To Malajkat, Dudziak, Sojka, Poniedziałek, Wolszczak i
jakieś tam inne one.
Medialnie akcję wspiera „Trójka“ i „Gazeta Wyborcza“.
To teraz będzie tak, że Polaków patriotyzmu uczył będzie
żyd-komunista z brata zbrodniarza i ojca bandyty.
Ma to być podobno inny patriotyzm – wesoły!
Może dlatego na plakatach jakiś dziwaczny stwór
„ptakopodobny“ napaćkany jest na fioletowy baner. Pewnie tak dla śmiechu.
Tylko co to ma z Polską wspólnego?
Każdy średnio zorientowany w googlach obywatel, może
wyśledzić, że taki kolor jest na fladze Kataru (to takie państwo arabskie
z którym niejaki Grad miał budować
potęgę Stoczni Gdańskiej) a nie Polski.
Dla przypomnienia pana Prezydenta oraz Michnika i
Jethonównej – flaga Polski to jest w kolorach Biało-Czerwonych...
Wynika z tego, że cała ta akcja to taki zabwny dowcip.
Może towarzystwo Polsko-Katarskie maczało w tym paluchy...?
Na specjalną uwagę zasługuje zgrabne hasło na bannerze,
które sugeruje, iż autor należy prawdopodobnie do Ruchu Palikota. Po prostu
najarał się i tyle.
Wszystko razem wzbudza faktycznie sporą dawkę uśmiechu.
Moim zdaniem na bannerze nieopatrznie popełniono duży błąd.
Nazwa akcji została przez pomyłkę zniekształcona. Po prostu ktoś przestawił
wyrazy. To nie „ORZEŁ MOŻE“ a „MOŻE ORZEŁ?“ winno być napisane pod
ptakopodobnym obiektem. Takie pytanie o skojarzenia odnośnie „ptoka“ z delikatną podpowiedzią... A
hasło... do niczego. Ja proponuję lepsze.
W tym miejscu zaproponuję kilka innych wersji bannera.
Oczywiście skierowane one będą do tych bardziej nowoczesnych, z rodziny
michnikoidalnych...
Na początek dla „wielkich polaków“ – elyt III RP.
Coś dla „tropiących“.
Oczywiście ‚antysemityzm“ i „faszyzm narodowy“...
Teraz coś dla ekologów i tych z PSL...
...i coś dla czytelników „GW“ oraz tych z „Kumitetu Poparcia
Bul-Bula“ i im podobnych...
A na koniec banner specjalnie dla pomysłodawcy kolorystyki
oraz (już pewnie) honorowego prezesa towarystwa Polsko-Katarskiego...
Etykiety:
bzdura,
flaga Kataru,
Gazeta Wyborcza,
Michnik,
nie Polska flaga,
Orzeł może,
Prezydent,
Trójka
wtorek, 30 kwietnia 2013
Dom Wszystkich: Polska
Nasz pucio-pucio, miś puszysty i salonowy lew
– Ryszard Kalisz nie płakał po SLD.
Otórz nie myśląc długo, otworzył dziś inicjatywę obywatelską “Dom Wszystkich:
Polska”. Ma ona na celu, jak podaje
ojciec-pomysłodawca, działać “…na
rzecz podmiotowości społeczeństwa w Polsce…”.
Łatwo się domyśleć, jak ów chałupa
będzie miała wyglądać i na jaki kolor pomalowana będzie. Nie trudno też
zgadnąć, kto w takim domu cieciem się zostanie, a kto administratorem.
Dlatego też, drogi Panie Kaliszu, Rysiu
nasz puszysty, niniejszym bardzo proszę
o nie branie pod uwagę mojej osoby przy przydziale lokali w tymże domu.
Nie chcę się u Pana zakwaterować, bo
ponad wszytsko cenię sobie spokój i normalność, a także lokatorski ład, czego w
pańskim domu raczej nie będzie dane zaznać.
Gdzie poza tym (rozważając czysto
teoretycznie) miałbym tam mieszkać?
Ja podział lokali w pańskim budynku
wyobrażam sobie tak:
W piwnicy i na parterze najtańsze kwatery -
dla najuboższych bez koneksji. Może też trochę ludności o poglądach prawicowych
– aby ich szczury zjadły.
Od pierwszego do trzeciego pietra – tyrające
w nadgodzinach robole i małe rzemiosło. Tu łatwiej ich będzie obrobić z grosza
- krat w oknach nie założą, bo niby za co?
Po opłaceniu komornego i podatków… na
garnuszek wietnamskiej zupki instant tylko starczy.
Dalej, od czwartego piętra do szóstego ci od
Palikota i “tęczowi”.
I tak, na czwartym pederaści, bo będą bliżej
mięli do “normalnych” z trzeciego, a to daje zawsze szansę na dokuczenie
hetero-motłochowi.
A może który z nich się na homo nawróci….? Wiadomo, przykład idzie z góry.
Na piątym tranwestyci i kaleki z wyciętymi
organami – jako potwierdzenie tezy, że to “europejczycy na piatkę”.
Na szóstym reszta hałastry – oszuści
podatkowi, bandyci, narkomani i pedofile.
Wyżej,
po kolei: dawna pezetpeerowska geriatria – pietro siódme (głuche to już
jak pień, toteż nie będzie słyszało awantur hołoty z szóstego).
Ósme – elita z “elyt prasowych III RP”. Oni
muszą mieć spokój do twórczej pracy, a “zbowid” z siódmego nie będzie przecież
im hałasował.
Z kolei dziewiąte piętro, to lokale dla uwłaszczonej
nomenklatury i zasłużonych “tarzyszy”, którzy odnaleźli się w nowej
rzeczywistości III RP. Jednym słowem bogate elity socjaldemokratów (przed 1989
rokiem - komunistów). To tak by mięli blisko do dziennikarskich elit z ósmego -
współpraca środowisk przecież wskazana.
Na dokładkę w końcu korytarza, trochę
koncesjonowanej opozycji, uznającej słuszność epokowej przemiany peerelowskich
oprawców w ofiary histerycznej prawicowej nagonki. Tu i Wałęsa i Borusewicz i
kilku innych pokroju Borowczaka z Krzywonosową i Niesiołowskim.
I w końcu piętro dziesiąte.
Tutaj apartamenty dla tych, którzy w “Domu
Wszystkich: Polsce” muszą wreszcie poczuć
się jak w domu rodzinnym, bo w latach ich świetlanej działalności
polityczno-państwowej naród jakoś się na nich nie poznał i dokuczył im zdrowo.
Zatem tow. Jaruzelski, tow. Kwaśniewski, tow.
Miller, Cimoszewicz, Borowski, ostry jak brzytwa Oleksy…. pewnie też skromy jak
trzmiel-miodownik sam Ryszard kalisz, tu sobie coś zarezerwuje.
Część jeszcze bardziej ekskluzywną piętra
dziesiątego zajmą przedstawiciele polskiego czerwo-biznesu, ci którzy przecież
tak naprawdę stworzyli ten “dom”.
Rzecz jasna, piętro dziesiąte nie będzie
podzielone żadną bramką czy też szlabanem, aby zawsze taki Jan Kulczyk mógł
wpaśc sobie na pogawędkę do towarzysza generała na kawę…. W końcu to “Dom
Wszystkich:…” ale na szczęście nie mój!
niedziela, 28 kwietnia 2013
piątek, 26 kwietnia 2013
Wymiar Sra...wiedliwości!
Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że Stanisław Kociołek jest niewinny a dwóch oficerów LWP tylko "...wzięło udział w pobiciu, polegającym na oddaniu strzałów z broni palnej w kierunku grupy ludności cywilnej", za co wymierzył im karę 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 4 lata.
45 zamordowanych robotników, ok. 1060 rannych to efekt tego "pobicia" w czasie pamiętnych dni Grudnia'70.... Przewodniczył składowi sędziowskiemu - sędzia Wojciech Małek.
Sąd Apelacyjny w Warszawie, uniewinnił Beatę Sawicką oraz Mirosława Wądołowskiego z zarzutu korupcji. Oboje "... odpowiadają za łapówkarstwo moralnie - podkreślił sędzia, dodając, że odpowiedzialności karnej Sawicka uniknęła wobec stwierdzenia, że techniki operacyjne stosowane w tej sprawie przez CBA były stosowane nielegalnie."... Przewodniczył składowi sędziowskiemu - sędzia Paweł Rysiński.
Brawo polskie sądownictwo!
Mamy godnych następców Michnika, Litamnowicza, Widaja, Wolińskiej...
Wyedukowani na kodeksie Krylenki, dobrze wyszkolili kolejne kadry.
Nawet ideologicznie obcy im Freisler byłby dumny...
Wniosek.
Można zabijać i kraść, jeśli tylko ma się dobrze umocowanych kolesi lub mocodawców.
45 zamordowanych robotników, ok. 1060 rannych to efekt tego "pobicia" w czasie pamiętnych dni Grudnia'70.... Przewodniczył składowi sędziowskiemu - sędzia Wojciech Małek.
Sąd Apelacyjny w Warszawie, uniewinnił Beatę Sawicką oraz Mirosława Wądołowskiego z zarzutu korupcji. Oboje "... odpowiadają za łapówkarstwo moralnie - podkreślił sędzia, dodając, że odpowiedzialności karnej Sawicka uniknęła wobec stwierdzenia, że techniki operacyjne stosowane w tej sprawie przez CBA były stosowane nielegalnie."... Przewodniczył składowi sędziowskiemu - sędzia Paweł Rysiński.
Brawo polskie sądownictwo!
Mamy godnych następców Michnika, Litamnowicza, Widaja, Wolińskiej...
Wyedukowani na kodeksie Krylenki, dobrze wyszkolili kolejne kadry.
Nawet ideologicznie obcy im Freisler byłby dumny...
Wniosek.
Można zabijać i kraść, jeśli tylko ma się dobrze umocowanych kolesi lub mocodawców.
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Europa Chlust już działa!
Pierwsze spotkanie założycielskie Europy Chlust. Było miło i wylewnie!
Etykiety:
alkoholizm,
Europa Plus,
Kwaśniewski,
Palikot,
pijaństwo,
Siwiec,
wódka
piątek, 19 kwietnia 2013
Kult skurwysyna....
Jak wszystkim wiadomo, Marek Edelman uważał się za
ostatniego przywódcę powstania w warszawskim getcie. Mit i kult Edelmana
podtrzymywała dzielnie „Gazeta Wyborcza“ oraz większa część filosemickich
mediów.
Każde kłamstwo powtarzane wielokrotnie urasta do rangi
prawdy, toteż „GW“ tłoczyła do pustych głów swoich czytelników bzdury o
Edelmanie i jego kolesiach tak długo, aż wszem i wobec ogłoszono „prawdę
najprawdziwszą o bohaterstwie, sprawiedliwości i heroiźmie Edelmana“ jako nie
podlegającą dyskusji.
Historii w „wersji GW“ uczą się dziś dzieci w szkołach oraz
karmi się nią studentów. Historyczne opracowania, wydawnictwa naukowe pełne są
zmyślonych i kłamliwych w rzeczywistości bajań o heroicznych dokonaniach
Edelmana wraz z jego Bundem.
Każda próba publicznego negowania postawy samozwańczego
lidera powstańczego zrywu w getcie jest z miejsca uznawana za bliźnierstwo
i traktowana niczym „negacjonizm oświęcimski“.
Tak to sobie „michniki“ stworzyły z bandyty i łobuza
postać pomnikową i trzymają przy nim wartę całodobową z piórem na ramieniu.
Prawda o Edelmanie wygląda dużo prościej, niż to by mogło
się wydawać.
Bez „gazetowyborczego“ patosu i bajania, bez wielkiego
porywu serca i walki w imię narodowej dumy oraz godności.
W rzeczywistości zarówno Bund (lewacka, bandycka
organizacja) jak i Marek Edelman dbali wyłącznie o własne interesy i to kosztem
innych mieszkańców getta.
Posuwali się nawet do kidnapingu, wymuszeń i bandyckich
napadów, być stać ich było na luksuowe życie.
Nie gardzili akcjami zbrojnymi i zabójstwami.
Stworzyli organizację, podobną do mafii.
Mordowali każdego, kto sprzeciwił się tym praktykomi i nie
był w stanie „opłacać się“ zbójom. W stosunku do porwanych nie mięli litości i
stosowali wymyślne tortury.
Pomysłowością w dręczeniu ludzi dorównywali hitlerowcom i
sowietom.
Obcinali palce dzieciom i wysyłali je nie chcącym płacić
haraczu rodzicom.
Podwieszali młodych chłopców pod sufitem, umieszczając ich
nogi w cebrze z lodowatą wodą... Prawdą jest, że nawet hitlerowcy mogliby
od Edelmana się uczyć.
Z innych znanych akcji „budnowców“ oraz Edelmana na
uwagę zasługuje napad na przedsiębiorstwo aprowizacyjne oraz kasę Judenratu.
Gdy większość warszawskich Żydów głodowało a często z głodu
umierało, Edelman i jego banadyci opływał w dobrobyt i luksusy.
Stać ich było na wszystko.
Byli panami życia i śmierci i stanowili faktyczną władzę na
terenie getta.
A udział w zbrojnym zrywie powstańczym z kwietnia1943
roku?
Cóż, w momencie nieuchronnej zagłady całego getta, nie mając
już nic do stracenia człowiek posuwa się do czynów desperackich...
Dziś jako uosobienie niegodziwca i bydlaka przedstawia się
postacie Szeryńskiego, Gancwajcha, Lejkina, Nossiga.
Na tej liście brakuje jednak osoby, która z pewnością
dorównuje wyżej wymienionym zbrodniarzom a nawet ich w pomysłowości zbrodniczej
przewyższa... brak Marka Edelmana.
Tak jak hitlerowcy dokumentowali na fotograficznej kliszy
swoje zbrodnie, również Edelman upamiętniał „działalność“ bundowsko-mafijną. Robił to piórem.
Powyższe fakty pochodzą z książki Marka Edelamana "Strażnik
Marek Edelman opowiada"
Jako ciekawostkę przytoczę jej
fragment:
„My, bundowcy, byliśmy jedyną organizacją polityczną mającą
pieniądze. Nowojorska organizacja robotnicza, do której należał szef
amerykańskich związków zawodowych Dubiński, od samego początku przysyłała
pieniądze. Natomiast syjoniści nie mieli ani grosza. Ich towarzysze z Palestyny
porzucili ich. Żeby wystarać się o broń, urządzaliśmy "eksy", czyli
ekspropriacje. Chodziło się do bogatych Żydów, do przemytników czy do
żydowskich policjantów, terroryzowało się ich i zabierało forsę. Kasę Judenratu
ograbiliśmy na setki tysięcy złotych, obrabowaliśmy też przedsiębiorstwo
aprowizacyjne. Posunęliśmy się nawet do porwania. Lichtenbaum, przewodniczący
Judenratu po Czerniakowie, odmówił pieniędzy. Uwięziliśmy więc jego syna.
Trzymaliśmy go przez 12 godzin. Do Lichtenbauma napisaliśmy, że trzymamy
chłopca z nogami zanurzonymi w cebrzyku z lodowatą wodą, tak że na pewno nabawi
się choroby.
Przyszli z pieniędzmi. Innym
razem żydowski policjant, zresztą skurwysyn, nie chciał dać nam pieniędzy.
Przyszliśmy do niego około czwartej, gdy termin ultimatum upływał. - Nie chcesz
dać? - spytaliśmy i zastrzeliliśmy go. Po tym zdarzeniu wszyscy płacili. W
sumie pieniędzy nam nie brakowało. To my byliśmy prawdziwą władzą w getcie. To
my decydowaliśmy, jak mają żyć ludzie, którzy pozostali w getcie. Nazywali nas
"partią". Gdy partia coś kazała, było to wykonywane. (...)
Subskrybuj:
Posty (Atom)









