Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Materna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Materna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 stycznia 2013

Calisia furioso i inne

Oj działo się od niedzieli dużo...
Kalisz wybuchł na Ziobrę, że ten chce wszystkich bandytów aresztować...
Chyba Rysio z sędzią (S)Tuleją się widział niedawno, który to sam sobie żeglarzem, sterem i okrętem.
Ponoć mają nawet zlikwidować prokuraturę i policję.
(S)Tuleya sam wystarczy.
Ma oskarżać, doprowadzać, bronić i wydawać wyroki. I będzie cały czas rozgrzany.
Chłopak wyczuł swoje pięć minut.
Póki co tylko doprowadza.... do śmiechu
U Lisa w programie, jak zawsze barachło i wyciśnięte wrzody z tyłka społeczeństwa.
Dziś Czubaszek, Lipińska, Materna i Mikołejko. Bagno powyżej uszu, tak że nie słuchałem.
Do pobudzenia instynktów wymiotnych wystarczą same ich gęby... Okropieństwo.
Później Szczuka i znów o tym, że Grodzka to kobieta.
Terlikowski przeciwny a ksiądz Dominikanin i tak i tak.
Z jałowej dyskusji dowiedzieć się można było tylko (jak uważa Szczuka), że nazwanie kogoś "mężczyzną" jest obraźliwe.
 Pieronek "nawrócił się" (czy też obraził na swoje środowisko w rabinacie) i przyłożył "ateuszom". Obraził się Palikot i Ryfifiński.
Zawsze jak wrzuci się granat do szamba, to pierwsze wzlatuje najlżejsze gó...no.

I jeszcze komiks:




środa, 1 czerwca 2011

Jeden-dwa-trzy – sprintem po njusach

Za naciski na „zbity pysk”.

Jak podaje Wprost, a za nim Onet.pl, Donald Tusk „zrugał” ministra Millera za to, że policja w Białymstoku ukarała kibiców Jagiellonii za użycie słowa „matoł” w stosunku do jego nieskromnej, premierowskiej osoby.
Musiał zdenerwować się Donald Tusk niemiłosiernie, bo to znany obrońca swobód obywatelskich i wolności słowa.
Sprawa jak wydaje się, jest rozwojowa i traktowana z najwyższą powagą, o czym świadczyć mogą zdecydowane działania premiera w celu ustalenia, kto i w jaki sposób wpływał na funkcjonariuszy policji. Miller dostał polecenie: ustalić, zlokalizować, zatrzymać i doprowadzić przed oblicze premiera. Finał będzie okrutny - Tusk wyrzuci tegoż samowolcę na zbity pysk.
Przy odrobinie zaangażowania i uczciwości ministra Millera, możemy w najbliższym czasie osiągnąć cel, który przyświeca Solidarnym 2010 przed pałacem namiestnikowskim.
Za jednym zamachem, bez walki pozbędziemy się Tuska i Arabskiego. Oczywiście o ile premier dotrzyma słowa.

Z lisiej nory

U Tomasza Lisa zrobiło się plebejsko. Zasada zapraszania ludzi mądrych i wykształconych do poważnych programów publicystycznych legła w gruzach. Wczoraj w programie o dumnie brzmiącej nazwie „Co z tą Polską” wystąpili Materna i Wojewódzki. W przypadku pierwszego zaproszonego można zastosować stwierdzenie, że dziennikarstwo Lisa zeszło do poziomu knajpy, a tego drugiego, że do poziomu latryny.
Obaj panowie bawili się świetnie. Gospodarz również. Mniej dobrze bawił się poseł Girzyński, którego celowo zaproszono jako jedynego oponenta, by opozycyjny głos nie zakłócił wielkiego show Materny i Wojewódzkiego.
Jak wiadomo, już niebawem, za nasze pieniądze tuskowa władza zorganizuje ogromną imprezę w celu pokazania się, w przeddzień polskiej prezydencji w UE. Taki bal na Titaniku, kilka miesięcy przed bankructwem naszego państwa.
Jubel wyreżyserują oraz grube miliony skasują właśnie Materna i Wojewódzki.
Zasada, że „wykształcenie nie gra roli” staje się główną zasadą obecnej władzy. Po licealiście Bartoszewskim, któremu tylko dla zaspokojenia jego kompleksów, władza „profesoruje” i nadaje zaszczyty, teraz dwóch kolejnych zdolnych absolwentów szkoły średniej otrzymuje pracę wymagającą wykształcenia kierunkowego i wiedzy.
Czy nudne już jak flaki z olejem, ponad trzydziestoletnie „dogadywanie” Wojciechowi Mannowi wystarcza aby zostać reżyserem ogromnego show?
Czy wtykanie polskiej flagi w psie odchody i wyśpiewywanie o „Żydzewie” to jedyny pomysł Wojewódzkiego na dobrą zabawę?
Co z tą Polską?
Po ostatnim programie Lisa śmiało można powiedzieć – niestety g...no!


Dawny „pożyteczny idiota” już nie jest pożyteczny

Ulubieniec “GW”, wielki demokrata z zafajdaną przeszłością Leszek Miller broni własnej skóry oraz więzień CIA w Polsce. Stwierdził, że pisanie o przetrzymywaniu w Polsce bandytów z al-Kaidy to zapraszanie do naszego kraju terrorystów.
Może to racja, jednak jakoś nie mogę wyobrazić sobie współdziałania piszącej o tym “GW” z Al-kaidą, bo to jakoś jest ideologiczne sprzeczne i nacjonalnie mało poprawne.
Chyba, że redakcja „GW” w sposób bezmyślny, spontaniczny i nieświadomy nawiązała współpracę z Al-Kaidą. Jeżeli bezmyślnie to do „GW” podobne.

Polityk Miller użył, jako podsumowanie swojego wywodu bardzo właściwego w wymowie porównania relacji między Al-Kaidą a „GW” oraz relacji Lenina i „pożytecznych idiotów”.
(chodzi o różnych pisarzy, dziennikarzy, intelektualistów, którzy pisali ciepło o rewolucji bolszewickiej, w interesie tej rewolucji).
Co jak co, ale na Leninie to się Miller zna, jak mało kto.
Nie sięgając daleko w pamięć, śmiało można powiedzieć, że takim to pożytecznym idiotą był też niegdyś towarzysz Leszek Miller, członek zbudowanej na fundamencie leninowsko-marksistowskim Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Członek Komitetu Centralnego tejże.
Lata lecą, czasy i ustroje się zmieniają, toteż ranga Millera w polityce dziś zmalała.
Niestety już nie jest pożytecznym, ale coś z w/w określenia mu jeszcze pozostało.

środa, 25 maja 2011

Na początek "płot Pawlaka" i flaga w kupie

Trwa medialne rozdmuchiwanie niebywałego sukcesu naszej władzy jakim będzie prezydencja Polski w eurosojuzie. Nie wiadomo dlaczego Tusk & Company (inaczej Cyrk Donalda) pod niebiosa wynoszą swój sukces i ogłaszają go na cały kraj. Zasługa ich w tym żadna, tak samo jak i ranga owej prezydencji.

Przypomina to niemal onanistyczne odgłosy szczytowania platformistów na wieść, że Jerzy „AWS” Buzek został przez towarzyszy mianowany szefem PE. Miał to być sukces bezprecedensowy i jedyny w swoim rodzaju, przyrównywany niemal do dokonań pułkownika Hermaszewskiego w ramach programu Interkosmos.

Jak do tej pory tylko „miał być”, bo wymiernych korzyści z tego urzędu Polska jakoś nie widzi, a czas Buzka na stołku „wodza plemienia eurozjadów” niebawem mija. Zastąpi go już za chwilę niejaki Schulz - niezwykle paskudna kreatura, której porządni ludzie ręki nie podają (coś jak nasz „hrabi”).

Jakoś Buzek Hermaszewskim nie został, a stołek przewodniczącego PE nie stał się Sojuzem 30. Co najwyżej wzorem pierwszego polskiego kosmonauty, który odznaczony został za swój wyczyn Orderem Lenina, Buzek otrzyma Medal Schulza i całusa w czoło.

Częścią dalszych sukcesów odnoszonych w Brukseli ma być właśnie prezydencja Polski.
Póki co ustalono już wszystko co może ubarwić ową prezydencję, bo samą prezydencją nie warto w ogóle się zajmować.
I tak lipa to i tak lipa.
Władza nasza przyzwyczajona do „pijarowych bajerów” woli zajmować się trwonieniem publicznych pieniędzy niż przeznaczyć je na konkretne działania.

Tak to powstał słynny „płot Pawlaka i Kargula” czy też jak wolą inni „marsz Polskich bezgłowych do Brukseli” – logo Polskiej prezydencji stworzone przez (chyba) drugorocznego członka grupy przedszkolnej ze średniaków.

Nie jest to jedyny pijarowy sukces władzy. Już pierwszego dnia polskiej prezydencji, w Warszawie odbędzie się jubel pod Pałacem Kultury i Nauki im. Józefa Stalina. Powiązanie miejsca i imprezy jak najbardziej trafione.
Będą i ognie sztuczne i koncerty rodzimych artystów i nawet jeden znany pederasta z zagranicy śpiewać będzie. Słowem ubaw po pachy. Niczym Święto Trybuny Ludu.
Nad całością czuwać będą jak zawsze „bohaterowie od Zubrzyckiego” oraz doborowe oddziały chłopców z policji. Jedyny problem w tym, że tego dnia swoje protesty zapowiedzieli związkowcy, najubożsi i kibice.
Mam nadzieję, że wesoło będzie... A wszystko za moje (i Twoje czytelniku) pieniądze.

Organizacją pieduł z gatunku „śpiew, światło i dźwięk” pod PKiN zajmą się najbardziej tęgie głowy platformianych złogów. Otóż, choć trudno w to uwierzyć, ów jubel za grube miliony, za również grube miliony wymyślą Wojewódzki z Materną. To taka nagroda za niezłomne trwanie przy aparacie władzy.

Można przewidzieć, że w programie będziemy mogli zobaczyć wtykanie polskiej flagi w psie g..no i wysyp obelg oraz jobów w kierunku normalnej części społeczeństwa. Ze swojej strony, drugi z organizatorów zapewni kilka głupkowatych poalkoholowych przemyśleń wypowiedzianych sznaps-barytonem oraz smarowanie się wazeliną i powolne symboliczne wchodzenia w tyłek władzy.
I to tyle.

Później już tylko prezydencja usłana sukcesami i droga do dobrobytu obywateli w kraju, który stać na cud gospodarczy... oczywiście w czasie owej prezydencji!
Tfu, co ja gadam?!
To przecież nie mój, tylko tekst dyżurny naszego „płemieła”....

sobota, 29 maja 2010

„Autorytety Platformy Obywatelskiej”: Celebryci (znani i lubiani)

"Autorytety Platformy Obywatelskiej”.
Celem cyklu jest przybliżenie postaci, które uznawane są za wybitne intelektualnie i stanowiące oazę wiedzy i krynicę mądrości dla członków PO i ich wyborców.

Dziś odcinek 10 – Celebryci - znani i lubiani!

Jest to już ostatni odcienk z serii - ku chwale Platformy!