Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hanna Gronkiewicz-Waltz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hanna Gronkiewicz-Waltz. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 listopada 2013

Podświetlamy?!


Dziś Warszawskie Forum Lewicy zgłosiło do Ratusza pomysł „udekorowania“ czyli podświetlenia Pałacu Kultury i Nauki. Oczywiście w kolorach tęczowych, ku czci poległej  11. Listopada tęczy z Placu Zbawiciela.
Rzecz jasna nie chodzi wcale o symbole pederastyczne... ależ nie!
"Tęcza to obraz jedności, to również radość, nadzieja i piękno, które zawiera wszystkie pozytywne myśli i przesłania. Tęcza to obraz Boga, tolerancji i szczęścia, to wreszcie obraz społeczeństwa jako całości, a nie społeczeństwa zbudowanego na awanturach, burdach i podziałach" - pisze Warszawskie Forum Lewicy do Hanny Gronkiewicz-Waltz.
Tylko przyklasnąć!
Nie dzielmy zatem społczeństwa – jednoczmy je!
W ramach łączenia obywateli róznych światopoglądów (co podąża z duchem WFL) jest propozycja aby na budynku Warszawskiej Giełdy, niegdyś Domu Partii, wyswietlić projektorem wielki symbol dżinizmu – hinduski znak „Przynoszący Szczęście“.
Znak radości i miłości, tak zapewne bliski tęczy z Placu Zbawicieli.
Dodatkową wymowę będzie miał też obiekt oświetlany - budynek dawnego KC PZPR – symbol transformacji od totalitaryzmu do wolności!
Czekam zatem na zgłoszenie się przedstawicieli odważnej organizacji, która podejmie się wykonania takiego aktu artystycznego. Myślę, że ze strony Ratusza nie będzie utrudnień.
Przecież wszytskim nam chodzi o miłość i jednoczenie się obywateli!


Kilka słów wyjaśnienia dla kochanych braci i przyaciół najmilejszych z Warszawskiego Forum Lewicy oraz różnych pederastycznych kochanych partii...

Swastyka indyjska jest to złamany krzyż równoramienny. Pochodzenie nazwy, jak i jego kształtu wywodzi się z Indii, gdzie oznacza talizman. Svasti – przynoszący szczęście, od złożenia słów Su – dobrze, asti – jest. Swastyka wpisała się w hinduską symbolikę wielu prądów religijnych, które miały swój początek w Indiach. Czerwona prawoskrętna swastyka z umieszczonymi w kwartałach czerwonymi kropkami jest symbolem dżinizmu – hinduskiej religii, głoszącej ascezę jako drogę życia. Obecnie na świecie istnieje 4-5 mln. wyznawców tej nauki.
Swastyka (dewanagari, transliteracja svastika, transkrypcja swastika) – znak zazwyczaj w kształcie równoramiennego krzyża, o ramionach zagiętych pod kątem prostym. Nazwa swastika pochodzi z sanskrytu i oznacza "przynoszący szczęście" (swasti – powodzenie, pomyślność, od su – "dobry" i asti – "jest", -ka sufiks rzeczownikowy). Obecnie w krajach Europy i obu Ameryk symbol ten kojarzony jest prawie wyłącznie z Adolfem Hitlerem i nazizmem, natomiast w Azji jest powszechnie stosowanym symbolem szczęścia i pomyślności.

piątek, 15 listopada 2013

Przegląd aktualności


PREZYDĘT WYTCHNĄŁ UHYBIENIA.

„Pan Prezydęt“ Komorowski działa lepiej niż policja. Wszak policja jeszcze ustala sprawców oraz winnych marginalnych zadym na Marszu NIepodległości a pan Komorowski już sam to dzielnie ustalił.
W pierwszej kolejności chuligani, a potem organizatorzy i ci, którzy politycznie wspierają środowiska radykalne – to zdaniem Bronisława Komorowskiego winni zajść z 11 listopada w Warszawie. Nie dostało się nic a nic gapowatej policji i ich ciapowatym przełożonym.
Nie ma powodów do radości ani do histerii - ocenił przebieg Marszu Niepodległości minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz na antenie TOK FM.
Z większością zajść policja sobie radziła, dusząc je w zarodku – zaznaczył.
Ciekawe, że tak rozbieżne są oceny sytuacji dokonane przez obu panów. Wszak obaj wywodzą sie z Tuskowego nadania, więc mogli ustalić zeznania.
W każdym razie według Komorowskiego to organizatorzy nie upilnowali tylniej strony ambasady Rosji (gdzie wogóle nie biegła trasa marszu) a według Sienkiewicza policja tam się znakomicie sprawdziła. Coś tu jest nie tak...
Może to policja rzucała race a ochrona marszu broniła ambasady?
W takim przypadku i jedni i drudzy swietnie się sprawdzili.


ODTRĄCONY PRZEZ KOBIETĘ „RUCHACZ“

Sejmowy „Ruchacz“ – młodzieżowiec notoryczny Michał Kabaciński wykorzystany erotyczno-ideologicznie przez Palikota do celów propagandowych wypowiedział się.
MIchaś rodem z Twojego Ruchu, raczej mądrze nie mówił, o ile wogóle coś mówił.
Tym razem skomentował słowa mecenasa Kownackiego dotyczące pedalskiej tęczy. Z sobie tylko wrodzonym dowcipem oraz urokiem zasugerował, iż to niespełnione marzenia o męskiej miłości doprowadziły Kownackiego do tak „homofobicznych“ wypowiedzi.
Każdy mierzy swoją miarą.
Zasadniczo Michaś nie należy do orłów ale jest za to wierny i w gruncie rzeczy nieszczęśliwy.
Młodociana biedota Kabaciński, mimo zawartego nie tak dawno związku małżeńskiego z kobietą (co nie jest trendy w Twoim Ruchu) nie odnajduje w nim realizacji, stad większe zainteresowanie sprawami partii, jej członkami a szczegóknie partyjnym, sejmowym kolegą przebranym na codzień za babę. Zawsze mimo, że w babskich ciuchach, ale co chłop, to chłop.

KĄCIK MODOWY

Na niedawno zakończonym Marszu dla Rzeczpospolitej pieszczoch Metro-polii warszawskiej Hanna Gronkiewicz-Waltz zaprezentowała nowy trend w platformianej modzie.
Stalowy kapelusz a la hełm Brodiego, zdobił to co pani prezydent nosi między ramionami. Jednym słowem czarna niby-stalowa miska przykrywała średnio owłosionego, nieestetycznego grzyba wystającego z czarnej rury opasanej czerwoną szmatką.
Nie wiadomo jeszcze, czy trend ten się utrzyma w nadchodzącym roku.
Wielce prawdopodobne, że jednak nie, gdyż przy dołujących sondażach członkom PO bardziej przydadzą się lepsze zabezpieczenia górne. Takie jak choćby hełm garnczkowy.

SPORT * OWSIAKI W... PZPN

Platformolubny Zbigniew Boniek ugiął się i zdecydował, że polscy piłkarze w dwóch najbliższych meczach będą reklamowali na koszulkach Owsiaka.
Chodzi o naszywkę w kształcie serca, taką jaką mami się ludność naiwną, w okresie zbiorów mamony na Wielką Omastę Zbytecznej Niemocy.
Pomysł, jak pomysł, ale z pewnością od Bońka nie wyszedł. W końcu od propagandy i peowskiej ciemnoty jest w związku wiceprezes, komisarz PO-ludowy Roman Kosecki.
Jako, że Owsiak miłością wielką i zasobną do Platformy Odbytwatelskiej pała i propagandę III RP gdzie może prezentuje, Kosecki raczył go w ten sposób docenić.
Niech sobie chłopina dorobi, w końcu i tak z tego część kasy pojedzie do Kostrzynia na „przystanek woodstock“ gdzie platformiani propagandziści skutecznie rok po roku tumanią młodzież.
Ciekawa może być reakcja tej zdrowszej części kibicowskiej, która raczej za komu-mafijną propagandą nie przepada i na stadionach deklaruje radykalne antypeowskie i antysowieckie  hasła. Czy nie najlepszym wyjściem będzie olanie w tych meczach reprezentacji i nie kupowanie biletów z których kasę przeznaczy się w części na peowską propagandę?

środa, 9 października 2013

wtorek, 8 października 2013

Hanna Gronkiewicz-Waltz zaprasza na grzyby!

 Odezwa Prezydenty Warszawy HGW do obywateli Warszawy oraz sympatyków PO. Jedźmy na grzyby ze starymi grzybami - miejmy w d..ie demokrację!


piątek, 27 września 2013

Pieprzę (c)hamkę... idę na referendum!

Warszawskie struktury PO robią co mogą (a mogą już na szczęście mało), by obrzydzić stołeczne referendum i wysłać obywateli zamiast do urn - na grzyby. Taki to właśnie pomysł, zbiorowego grzybobrania fundują nam lokalni działacze miejscy z jedynej słusznej partii przewodniej.
- Jedź na grzyby, kochaj Hankę! - wykrzykują platformersi i nawet przystąpili już do propagandowej ofensywy.
Znając metody partii Tuska, wielce prawdopodobne jest, że grzyby przed 13 października będą wpierw zakupowane przy drogach od "grzybiarek" a następnie w lasach umieszczane na trasach pochodów przeciwników referendum.
"Lepiej znajdź grzyba, bo Hanka jeszcze się przyda..."

Miasto wyprodukowało nawet (boję się, że za pieniądze stołecznych podatników) koszuli i przypinki z różnymi głupkowatymi hasłami zniechęcającymi do udziału w referendum.
Ot choćby taki coś:











Cóż stoi na przeszkodzie, by wyprodukować sobie taką przypinkę również, domowy sposobem.
Dla chętnych poniżej wzór.


środa, 28 sierpnia 2013

Festiwal Kultury Żydowskiej


Od tygodnia Warszawa pełna jest bijącej z plakatów nachalnej propagandy. Festiwal Kultury Żydowskiej, niczym epokowe wydarzenie lub sensacja światowa zakasował wszystkie imprezy od podwórkowych do pałacowych i narodowych.
Żydowska mniejszość, której zamieszkuje w Polsce ponoć 200 tys. przy pomocy różnej maści filosemickiego pospólstwa, udowadnia że wymuszeniem da się wpływać na każdą „gojską“ władzę. Stąd ów „festiwal“ a nie np. przypomnienie kolejnego dnia Powstania Warszawskiego.
Tych którzy oponowali wystarczyło nastraszyć nazwaniem ich „antysemitami“, natomiast szczególnego problemu z przekonaniem niektórych z włodarzy Warszawy (z HGW na czele) do konieczności celebrowania jakiejś planktonowej imprezki raczej organizatorzy nie mięli.
Nie musieli straszyć władz miasta by ta sypnęła kasą, bo wielokrotnie już HGW sypała kasą i to nie małą na każde skinienie żydowskiej mniejszości.
Dlatego wśród warszawskich inwestycji, pochodzących z podatków mieszkańców (nie funduszy unijnych) najsłynniejsze to Muzeum Żydów Polskich a teraz Festiwal Kultury Żydowskiej.
Żydzi i ich kultura jest wszystkim znana od bardzo dawna.
Szczególnie lata 1944-54 były sztandarową pokazówką możliwości kulturalnych Żydów.
Całą dekadę ludność polska zdana była na znoszenie „kulturalnych zabiegów“ ludzi związanych z „kulturą żydowską“.
Jak wyglądała ta kultura nawet dziś odkrywamy kilka metrów pod ziemią, choćby na tzw „Łączce“ na Powązkach.
Nazwiska wielu z tych „animatorów“ kultury zapisały się czerwonymi zgłoskami na kartach naszej historii. Różański, Fejgin, Światło, Michnik, Berman, Zambrowski, Komar...
Dlatego obok propagandowego żydowskiego plakatu, którym okejono stolicę, proponuję umieści też inny przypominający, że niegdyś całą dekadę „fetowaliśmy“  wydarzenia kulturalne, takie jak - strzelanie w tył głowy, wyrywanie paznokci, tłuczenie pałkami do nieprzytomności oraz katowanie na śmierć. 


poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Jesteśmy zwarci, gotowi...

Jesteśmy zwarci i gotowi - poinformowała "przyspawana do stołka" HGW.
Stalowa Dama (jako, że wyroby metalowe lepiej się spawa z innymi elementami metalowymi, np. metalowym stołkiem) nie poddaje się.
Jeździła nawet o 5.06 rano metrem, sprawdzała bilety w autobusie, głaskała dzieci idące do przedszkola, kupowała piwo uzależnionym oraz wypuszczała gwiazdkę do nieba ubrana w czerwone portki i okulary... 
Mimo wszystko, mało kto zauważył ją w metrze, większość nie miała biletu w autobusie, dzieci w szkole musowe myły głowy w łazience, uzależnieni wylewali piwo a gwiazdka tylko pruknęła i nie wyleciała nawet metr w górę...
Jak pech, to pech.
Ciąg dalszy pecha 13 października.


sobota, 6 lipca 2013

Taśmy prawdy - Przepraszam za PO

Jakaś plaga, czy co...? Uczynne ratuszowe karaluszki wyniosły z Pałacu Hanny G-W  "Taśmy Prawdy". "Syndrom elbląski?" 

niedziela, 10 czerwca 2012

Towarzyszka Hanka wydała wyrok na miasto!


Bolszewickie mendy z „ratusza“ umówiły się z „sowiecką organizacją kibiców“ występującą pod egidą Putina, na marsz przez Warszawę.
Trasy nie podano, bo jeszcze ktoś mógłby taki marsz zwycięstwa zakłócić. Dwadzieścia lat po przepędzeniu z Polski ruskich wojsk i ustanowienia Polski jako państwa, a nie  protektoratu sowieckiego, wracamy do punktu wyjścia.
Zgoda na pochód kiboli od Putina, to przejaw (kolejny już) antypolskiej polityki szmatławych liberałów od Tuska. Prymitywna, chamska i prostacka jak młot z sowieckiej flagi, żydówka gronkiewicz-waltz poczuła się w obowiązku wniknięcia w otwór odbytowy towarzysza prezydenta Putina. To tak, aby nie wyjść z wprawy, bo jak mówią „dawno się już nie wchodziło...“.
Takie działanie to konsekwencja obranej już jakiś czas temu linii politycznej. Najpierw obrona sowieckich pomników w Warszawie, a teraz triumfalny marsz putinowskiej młodzieżówki czyli neosowieckiego kibolskiego, bezmózgowego bydła.
Skoro krajowi kibole gronkiewiczowej nie kochają, ta w całości skierowała swoje sympatie w kierunku neosowieckich zadymiarzy.
A wszystko dlatego, że neosowieci mają 12. Czerwca święto narodowe.
Jest to na tyle dla walcowej i wojciechowicza ważna data, że w ramach dobrej zabawy gotowi są do poświęcenia zdrowia a nawet życia obywateli miasta. A nich sobie bolszewicka swołocz pohula....
Co potrafi ruska, putinowska banda kibolska pokazały wypadki we Wrocławiu, gdzie tak na dzień dobry skatowali Turków z kebabbaru a później stewarda na wrocławskim stadionie. Oczywiście nikt za to nie poniósł konsekwencji.  Policja szuka.... pewnie dziury w całym.
Trzeba być skończonym bydlakiem a nawet szmatą zatęchłą, aby wydać zgodę na polityczne imprezy organizacji państwowej z obcego mocarstwa w czasie sportowej imprezy tak dużego kalibru.
To już nawet nie tylko bydlactwo czy szmaciarstwo, to po prostu kur..ski debilizm! Ludzie z ratusza (mianowane - peowskie popychla) kwalifikują się albo na badania psychiatryczne albo na szubienice.
Najwyraźniej za długo był w Warszawie spokój i tuskomatołki potrzebują prowokacji by polała się krew.  Wtedy dopiero zapanuje radość w szeregach władzy.
Peowskie debile od gronkiewiczowej, nie tak dawno twierdziły, że „sportu nie należy mieszać z polityką“...
Jak widać, z sowiecką polityką można, bo jeszcze się towarzysz Putin obrazi.
W głowie się nie mieści, że osoba zajmująca fotel Prezydenta Warszawy zachowuje się jak nie przymierzając kat tego miasta Franz Kutschera. Dopuszcza do zorgnizowanej akcji wrogich, antypolskich bojówek w sercu Stolicy. Z Kutscherą nasi ojcowie poradzili sobie. Miejmy nadzieję, że z gronkiewiczową i wojciechowiczem też sobie poradzą.
A potem niech ich sobie ruscy zabiorą!

niedziela, 29 stycznia 2012

„Czterech Śpiących” i jedna czuwająca

Hanna Gronkiewicz-Waltz dopięła swego.
Pomnik „Braterstwa Broni” inaczej zwany w Warszawie „Czterech Śpiących” wraca do miasta. Bolszewicy spod znaku PO i SLD, zasiadający we władzach stolicy nie odpuścili i niczym zdobyczy rewolucji październikowej bronili pomnika przed próbami odstawienia go do muzeum PRL w Kozłówce.
Wprawdzie nie stanie on tam gdzie przed demontażem, ale nieznacznie przesunięty, nadal cieszył będzie oczy ubeków, konfidentów i bolszewików.
W całej tej batalii nie sposób nie docenić roli HGW, która na gorąco sprawę pomnika „konsultowała” z Rosjanami.
Jak widać „braterskie konsultacje” , znakomicie sprawdzające się w latach 1945-89, wracają po długim okresie niebytu.

P.S. Udało się nam dotrzeć do pocztówki z meldunkiem, którą Pani Prezydent, zaraz po decyzji o nowym umiejscowieniu pomnika wysłała do przełożonego.

niedziela, 28 sierpnia 2011

Polska w remoncie




  • (...) Zbudujemy nową Polskę Zbudujemy taki świat,

  • W którym wszystko będzie lepsze,

  • W którym nowy będzie ład.

  • Najpiękniejsze miasta, najpiękniejsze wsie,

  • Zbudujemy Polskę piękną jak we śnie. (...)
Tekst mimo słusznych skojarzeń, nie jest jednak pieśnią dedykowaną czy hymnem Platformy Obywatelskiej. To relikt epoki socjalizmu, pióra Zbigniewa Przyrowskiego.
Ale...

Obecna władza żywcem pragnie dorównać w propagandowym zadęciu stalinowskim budowniczym kołchoźnianego peerelu. Obwieszcza od początku kampanii wyborczej własne sukcesy inwestycyjne oraz trąbi wszem i wobec o „Polsce w budowie”.
Nie było by wszak w tym nic dziwnego, gdyby to wszystko trzymało się przysłowiowej kupy.
Póki co, całość trzyma się kupy, tyle że kupy bubli rodem z minionej epoki realnego socjalizmu.
Daje to w połączeniu z siermiężną propagandą efekt piorunujący, przypominający lata Bieruta i Gomułki z różnej maści „Bronkami Talarmi” (brat bohatera filmu „Dom”) i resztą „przodowników pracy”. A wszystko na 300% normy...

Czy ja się czepiam?
Oczywiście!
Czepiam się głupoty, partyjniactwa, marnotrawstwa oraz szabrowania publicznych pieniędzy.
Wszystkiego, co ma swoje źródła w stalinowsko-gomułkowskiej papce podanej na pięknym torcie ku czci Donalda Tuska i jego majstrów.

Zupełnie nie dziwię się tym, którzy na okładce epokowego dzieła Obywatelskich Platformiaków „Polska w budowie” , pod hasłem tytułowym dopisują z uśmiechem na twarzy: „..wykonawca generalny - Covec”.
To w pełni oddaje sens, metodę doboru inwestorów oraz jakość inwestycji przeprowadzanych przez obecną partyjną władzę.
Przykład?
Bardzo proszę.

Jako mieszkaniec Warszawy z niesłychanym rozbawieniem przeczytałem czym chwali się pani Gronkiewicz-Waltz. Jakie to „polskawbudowie-lane” inwestycje w stolicy przypisuje sobie wiece szefowa PO a przy okazji prezydentowa miasta.
No, jest tego...
Bubel na bublu.
Niedoróbka na badziewiu z fuszerką w tle (pisałem o tym we wpisie: Krótka bajka o opowiadaniu pierdów).
Dla mnie taką sztandarową inwestycją platformy pozostanie modernizacja terenu Placu Grzybowskiego. To typowy przykład tego o czym napisałem powyżej.
Prywata, marnotrawstwo, partyjniactwo, fuszerka... oraz świetne samopoczucie władzy.
Ale po kolei.


2.X.2009 – ogłoszenie przetargu na „rewitalizację Placu Grzybowskiego”.
Władza w Ratuszu Warszawskim postanawia odnowić Plac Grzybowski, będący jednym z punktów reprezentacyjnych stolicy. Raz w roku nieopodal odbywają się „Spotkania Trzech Kultur”, toteż wymiar propagandowy jest dla HGW jak najbardziej istotny.

1.XI.2009 – Polska The Times pisze: 11,6 mln zł - to najtańsza oferta złożona podczas przetargu na przebudowę placu Grzybowskiego. I zarazem o ponad 3 mln zł wyższa, niż zakładali urzędnicy. Zarząd Terenów Publicznych zapewnia jednak, że jest na to przygotowany i już na najbliższej sesji rady miasta wniesie o zwiększenie funduszy na ten cel. Prace mają rozpocząć się jeszcze w tym roku. Urzędników goni przede wszystkim czas. (...)
Ciekawa sprawa. Mimo, że koszt inwestycji „sporo” przekracza możliwości Ratusza, trwają gorączkowe zabiegi o wyciągnięcie spod ziemi dodatkowych trzech milionów. Czy to konieczne, skoro za 11,6 miliona zł można „rewitalizować” łącznie kilka placów w Warszawie?
I dlaczego urzędników goni czas?

2.XI.2009 – Życie Warszawy pisze: Zarząd Terenów Publicznych ma zarezerwowane na prace tylko 6 mln zł, a Zarząd Dróg Miejskich – dodatkowe 2 mln zł.
Zarząd Terenów Publicznych nie poddaje się. Już na czwartkowej sesji Rady Warszawy wystąpi o przyznanie dodatkowych funduszy (3 mln).
– Radni powinni się zgodzić, bo to kluczowa, od dawna zapowiadana inwestycja – dodaje p. Majewska z ZTP. Przebudowę placu wielokrotnie obiecywała prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. ZTP planował zakończenie remontu przed listopadem przyszłego roku (...).
Czego nie robi się dla szefowej. Oczywiście, że radni powinni się zgodzić na wydłubanie z warszawskiej skarbonki-świnki tych 3 mln-ów. Przecież już w listopadzie wybory samorządowe, a HGW potrzebuje poparcia w staraniu się reelekcje. Toć to fucha na kolejne lata. Termin zakończenia robót rewitalizacyjnych też dziwnie splata się z terminem wyborów.
Teraz trzeba przyjąć ofertę takiej firmy, która zagwarantuje sfinalizowanie inwestycji w tak krótkim okresie. Bo przecież przed „urnami” trzeba się czymś pochwalić.
Tempo podnosi koszta, ale co tam... stać nas!

17.XI.2009 – TVN Warszawa pisze na stronie www: Firma Mostostal wykona remont placu Grzybowskiego. We wtorek Zarząd Terenów Publicznych wybrał firmę, która zajmie się renowacją śródmiejskiego placu. Pierwsze roboty mają ruszyć jeszcze w tym roku.
Teraz firmy, które przegrały, mają siedem dni na złożenie ewentualnych protestów. - Jeżeli żadne nie wpłyną, w przyszły wtorek podpiszemy umowę - zapowiada w rozmowie z portalem
tvnwarszawa.pl Renata Kaznowska, dyrektor Zarządu Terenów Publicznych (...).
No to mamy „jelenia”. Duży i naiwny. Zaczynamy!

2.III.2010 –
TVN Warszawa pisze na stronie www: Prace mamy zakończyć do 31 października. Mamy nadzieję, że uda nam się odrobinkę wcześniej – zadeklarowała Renata Kaznowska, dyrektor Zarządu Terenów Publicznych, który prace nadzoruje (...).
...wspomagajcie Partię czynem, ukańczajcie przed terminem... To dopiero tempo!
Pomimo spiętrzonych trudności z wykonaniem robót ziemnych (konieczność zaawansowanych prac związanych z całkowitą wymianą węzła hydraulicznego pod placem) przyspieszamy! Już widać, że całość to będzie niezła lipa i robota po łebkach!


15.IX.2010 - ogłoszenie przez Prezesa Rady Ministrów terminu wyborów. Początek kampanii wyborczej.
Tempo robót ulega dalszemu przyspieszeniu. Czasu zostało mało.

29.X.2010 - Życie Warszawy pisze: Po trwającym rok remoncie plac oddano wczoraj do użytku mieszkańców. – Zależało nam, by stał się on kameralnym miejscem spotkań – mówiła prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. Na całym placu robotnicy wymienili bruk, wytyczyli też nowe alejki, wzdłuż których stanęły drewniane siedziska.
Hurra! Jest gotowy i piękny jak nigdy. Pani Prezydent wizytuje. Siedzi na ławce i uśmiecha się do kamer. Za trzy tygodnie wybory. Warszawiacy są pod wrażeniem. Platformiak potrafi!

21.XI.2010 – wybory samorządowe w Polsce. W warszawie wygrywa HGW.
A jak mogło być inaczej?! Skoro pani Hanna Gronkiewicz-Waltz tak pięknie i szybko rewitalizuje Place i to za takie małe pieniądze (łączna kwota 11,6 mln)...

25.VIII.2011 – TVN Warszawa pisze na www: Na zmodernizowanym za ponad 11 mln zł placu Grzybowskim wodociągowcy regularnie rozkopują nawierzchnię, a mieszkańcom okolicy odcinają dopływ wody. Znów od dłuższego czasu straszy rozkopany teren otoczony barierkami. MPWiK zapewnia, że to ostatni raz. Przynajmniej na dłuższy czas. Wymieniono awaryjne rury - informuje tvnwarszawa.pl.
Fragment placu Grzybowskiego po modernizacji był regularnie rozkopywany przez Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji. Przez dłuższy czas wodociągowcy walczyli z usterkami rur obok wylotu ul. Próżnej. Teraz znów na placu nadal stoją barierki MPWiK.

Bardziej dosadnie już dzień później.

26.VIII.2011 – Super Express pisze: Stołeczni i mazowieccy działacze Platformy Obywatelskiej w przedwyborczej gorączce chwalą się swoimi największymi osiągnięciami w stolicy. Niedawno pochwalili się jednym z największych inwestycyjnych bubli - placem Grzybowskim. Miejsce, którego modernizacja kosztowała, bagatela, 11 mln zł, po niespełna roku jest znowu remontowane.
Naprawa kosztuje 60 tys. Eleganckie, zaprojektowane przez profesjonalną firmę alejki, ławki, oczka wodne, piękne ogrody, rośliny, krzewy, kwiaty i krzewy cieszyły oko niespełna 10 miesięcy. Oddany do użytku jesienią ubiegłego roku plac jest znów remontowany. Nie dość, że wszędzie walają się śmieci, to w wielu miejscach straszą popękane granitowe płyty lub wybrakowane deski ławek i powyrywane słupki.
Plac wygląda po prostu strasznie - mówią mieszkańcy. Jego modernizacja kosztowała blisko 11 mln zł i już doliczyć do niej trzeba kolejne 60 tys. zł, które pochłonie trwająca właśnie naprawa zlecona przez Zarząd Terenów Publicznych.
To już właściwie koniec.
Kończy się kolejna odsłona wielkiej akcji „Polska w budowie” pod roboczą nazwą „Polska w remoncie”.


  • Najpiękniejsze miasta, najpiękniejsze wsie,

  • Zbudujemy Polskę piękną jak we śnie. (...)

– pisał stalinowski, a zaadoptowany przez PO poeta.
A moje pytanie brzmi: ile lat i jakim nakładem trzeba będzie te piękne i wyśnione przez Tuska&Co. inwestycje poprawiać?
Może kilku dekad oraz funduszy nie starczyć...
Po peowskich protoplastach poprawiamy wszak do dzisiaj.


piątek, 15 lipca 2011

Kto gra w „karty” ten ma łeb obdarty

Wczorajsza informacja o znalezieniu kilkuset sfałszowanych kart wyborczych nikogo zbytnio nie poruszyła. W Stolicy, Pani Hanna Gronkiewicz-Waltz łaskawa była wygrać prezydenckie wybory „w cuglach”, toteż kilkaset, czy nawet kilka tysięcy sfałszowanych głosów nie robi na nikim wrażenia.

Dosłownie – „nie robi wrażenia”, bo prócz krótkiej informacji „ze wczoraj” dziś w prasie cisza, jak po śmierci organisty.
Najwięksi orędownicy obywatelskich demokracji, tacy jak TVN, GW, Polsat... zamilkli i kontemplują w zaciszach atelier.
Jak to śpiewają kibice „...nic się nie stało, Platformo, nic się nie stało...”.

Faktycznie, nie stało się nic, bowiem ten u którego znaleziono paczkę z „lewymi” kartami do głosowania i tak już siedzi po uszy w bagnie i to z innego powodu. Ratusz rzecz jasna o niczym nie wie, więc nie należy go pytać. Jednym słowem temat jest nudny i nie wart zachodu.
Mimo wszystko, wymiar sprawiedliwości poinformował, wbrew panującym trendom, że „istnieje możliwość unieważnienia wyborów”. Jest to mało prawdopodobne, bo kto chciałby pozbywać się tak pożytecznej Pani Prezydent? Kto by nam kopał dziury w Warszawie i zatrudniał nowe hordy urzędników? Kto by dopuszczał do prac miejskich firmy bez przetargów? Wreszcie, kto by „dawał zarobić” partyjnym kolegom?

Realnie oceniając, orzeczenie może być jedno: „fałszowanie kart nie miało wpływu na wynik wyborów!”.
Czy jednak na pewno?
Tylko teoretycznie. Praktycznie miało, i to duży wpływ.

Nie wyobrażam sobie, by człowiek uczciwy, będąc świadom tego w jaki sposób zapewnia się wygraną jego kandydata, na tegoż osobnika oddał swój głos.
Daję głowę, że dziś, w powtórzonych wyborach, Gronkiewicz-Waltz miała by duże trudności ze zwycięstwem. Nawet, gdyby faktycznie nie wiedziała o całym oszustwie nic.
Może i cała jej kampania prowadzona była „na Gierka”, czyli w myśl zasady – „rób ta co chceta, ja tam o niczym nie chcę wiedzieć”, lecz kuriozalnie, to jeszcze bardziej ją obciąża.
Większość obywateli, ta praworządna, dziś wybrała by innego kandydata, bądź nie poszła na wybory. Część w myśl zasady „ukradł, czy okradziono go – wszystko jedno. Brał udział w kradzieży” – postawiła by też na HGW dozgonnego „Bana”.

Nie należy liczyć na radykalne reakcje komisji wyborczej ani wymiaru sprawiedliwości. Tym bardziej, że któratamś władza, czyli prasa (ta jedyna słuszna) nie jest zainteresowana rozdmuchiwaniem tej sprawy. Budzi to, rzecz jasna duże podejrzenia, co do osób i kręgów zamieszanych w proceder.

Co innego gdyby dotyczyło to kandydata PiS lub innej opozycyjnej wobec PO partii...

A tak trzymajmy się razem. PO z mediami. Media z PO.
Jak śpiewali Starsi Panowie: (...) Dla samotnego to cios - aż zadudni, dla dwóch zaś, to prztyczek. (...)
Na szczęście w odczuciu społecznym „smród” wokoło Hanny Gronkiewicz-Waltz pozostanie.
Gra w „karty”, to bardzo „śmierdząca” gra.

P.S. Przekręty wyborcze stały się już znakiem rozpoznawczym Platformy Obywatelskiej.
A w Wałbrzychu – recydywa!

środa, 23 marca 2011

Całą prawda o zniczach spod Pałacu

Pani Prezydent Gronkiewicz-Waltz zdecydowanie odparła ataki PiS w sprawie usuwania i wyrzucania zniczy spod Pałacu na Krakowskim Przedmieściu.
Była bardzo tymi atakami wzburzona.
Zaprzyjaźniony reporter dotarł w pewne miejsce... i od razu wyjaśnił się powód owego wzburzenia.
Co jak co, ale Pani Hanna to znana businesswoman i nie dopuszczała nigdy do marnotrawstwa!

wtorek, 5 października 2010

Dobra gospodyni umie dobrze zamieszać

Idą wybory samorządowe, idą wybory prezydenckie...

















(podziękowania dla Adama G.)

środa, 1 września 2010

Pocztówka do Pani Prezydent

W związku z zastosowaniem ubeckich metod wobec osób palących znicze i próbujących składać kwiaty na Krakowskim Przedmieściu, należy za zaistniałą sytuację podziękować w odpowiedni sposób Pani prezydent Warszawy.
Podziękujmy za wlepiane mandaty za zaśmiecanie dla palących znicze i ZOMOwskie gnębienie wobec składających kwiaty.
Wyślijmy pani Waltz pocztówkę z podziękowaniami za wszystko.

Wystarczy wydrukować załączony obrazek, złożyć na pół i skleić by „pocztówka” była sztywniejsza.
Następnie należy ładnie podpisać się, przykleić znaczek i wrzucić do skrzynki.
Będzie to zapewne miły podarunek i dowód, ze myślimy o pani prezydent.

czwartek, 4 lutego 2010

Do Hanki nędzy!

Udająca Prezydent Warszawy, wykrzywiona w grymasie pogardy dla mieszkańców Stolicy aparatczykówna PO: Hanna Gronkiewicz-Waltz ze wszelkich sił pracuje na kolejną kadencję prezydentury. Niektórzy z wyborców - ci pałający sympatią do PO - jako wytrawna banda masochistów zapewnie usatysfakcjonowani są sytuacją na ulicach Warszawy i skaczący przez prawie półmetrowe pryzmy śniegu chwalą „wykrzywioną Hanię” pod niebiosa, nabierając tężyzny fizycznej w nogach. To ta grupa, która bezkrytycznie wierzy w mit „Człowieka z Platformy” i jego zamierzonych działań, nawet gdy są głupie, wbrew obywatelowi i śmierdzą przekrętem. Wielbicielom Platformy Obywatelskiej gratulujemy HGW i głosów oddanych na nią w wyborach prezydenckich!

Tak więc HGW funduje mieszkańcom Warszawy slalomy po chodnikach pokrytych śnieżnymi przeszkodami, a których to warszawiacy wywijają hołubce, łamiąc kończyny oraz rozbijając głowy i inne delikatne części ciała.

Jak się niedawno dowiedzieliśmy, m.st. Warszawa w osobach jego platformowej herszterii nie zamierza owego śniegu wywozić, skoro jak stopnieje, to sam spłynie. W ten sposób jest taniej.

Taka decyzja zasługuje na kilka słów komentarza, tym bardziej, że podobnych głupot nie słyszałem od czasów „Talibów w Klewkach”, choć tamte nie zawierały ładunku pospolitego chamstwa jakim raczy nas HGW ze swoją hałastrą. Oczywiście prawa fizyki są takie, że „woda napotykająca na szczeliną spływa...” o ile ta szczelina nie jest zatkana. Jak wiemy wszyscy, warszawskie kanaliki ściekowe są zapchane i to od wielu lat, dlatego jak łatwo się domyśleć w momencie totalnej odwilży Warszawa będzie wyglądała jak pokryta głębokimi rwącymi strumieniami. Nie jest możliwe, aby Prezydent Warszawy o tym nie wiedziała, skoro wie o tym każdy mieszkaniec stolicy, a zeszłoroczne ulewy pokazały jak funkcjonuje warszawska kanalizacja uliczna.

Do Hanki nędzy, czy mroźna zima odebrała Gronkiewiczowej resztki rozumu?!

Czy z pozycji tylniego fotela służbowej limuzyny, nie widać zasp śnieżnych i ślizgających się oraz przewracających warszawiaków?

Czy rozsądek Pani Prezydent jest tak wielki jak jej uroda?

Do Hanki nędzy, weź się do roboty kobieto. Przynajmniej stwarzaj pozory myślenia, bo to że masz warszawiaków tam gdzie grzeje Cię miękki fotel służbowego samochodu wiadomo nie od dziś!

sobota, 3 października 2009

„Tęczowa Hanna”

Wygląda na to, że w przyszłym roku Warszawa zyska kolejną dużą imprezę o charakterze masowym. Na lipiec zaplanowano paradę „środowisk lesbijek, gejów, biseksualistów oraz osób transgenderowych”.

Mówiąc prosto, w lipcu skazani będziemy na oglądanie wszelkich dewiacji w postaci zwartej i masowej. Pederaści nie tylko przedrepczą sobie w radosnym pochodzie ale też zorganizują nam kilkunastodniowy festiwal. Będzie wesoło i radośnie, jednym słowem - szał odbytów!

Jak podają portale organizacji homoseksualnych, w ramach wielkiej fety odbędą się konferencje polityczne i kulturalne. Wiadomo, każdy pederasta musi byś politycznie i kulturalnie uświadomiony.

To wielkie wyróżnienie spotkało naszą stolicę, między innymi dzięki nieocenionej Pani Gronkiewicz-Waltz, która wyraziła zgodę na organizację Euro Pride 2010.
Wdzięczni europederaści i nasi krajowi homoseksualiści oddali już hołd Pani Prezydent chwaląc ją w internecie za decyzję, przy okazji przypominając „paskudnego” Lecha Kaczyńskiego, który lat temu pięć zabronił organizacji w Warszawie festynu stowarzyszeń dewianckich.

Pani Gronkiewicz prawdopodobnie mylnie pojęła przesłanie Ruchu Odnowy w Duchu Świętym, którego jest członkiem, a dotyczącego ewangelizacji (co jest podstawowym celem działania Ruchu).
Wprawdzie osobom chorym należy się pomoc duchowa, ale także (przede wszystkim) leczenie, zamiast propagandy i promocji choroby.
Tak więc festyn – tak, a szpitali (leczących homoseksualizm) – brak.
Trochę droga Pani Hania poszła na łatwiznę.

Mimo to, dzielna Pani Prezydent w ramach wdzięczności za zrozumienie i wspaniałe propagowanie idei „bratnich odbytów” może liczyć na miejsce w pierwszym szeregu pochodu. Oczywiście dzierżąc w dłoniach tęczową flagę z hasłem Wolność-Równość-Pederastia.

W ramach obrony przed skomplikowanym i wstydliwym schorzeniem jakim jest homoseksualizm, idąc za przykładem fachowców od prewencji i zdrowia, zaproponuję sprawdzony już sposób na wywołanie chwili refleksji i pochylenia się nad nieszczęsną ułomnością.
Podobnie jak producenci papierosów, zobowiążmy się do zamieszczania stosownego ostrzeżenia pod wpisami traktującymi o pederastii.
















(Poniżej do pobrania trzy dodatkowe wersje bannerka).














P.S.
A propos tęczowej flagi. Zawsze zastanawiałem się dlaczego? Dlaczego akurat taka pstrokacizna jest symbolem homoseksualistów?
Na wyjaśnienie zagadki naprowadził mnie przypomniany niedawno dowcip.
Papuga!
Wszystko ma się kojarzyć z papugą. Pstrokata, kolorowa papuga, to ptak bliski pederastom. A dlaczego?
Wyjaśnia to odpowiedź na pytanie: Czym różni się pederasta od papugi?
Niczym! I jedno i drugie ma obsr..y drążek.

poniedziałek, 25 maja 2009

Królowa „dzikiego handlu”?

Jak podaje „Życie Warszawy” - dziki handel opanował Stolicę. Na prestiżowych ulicach Warszawy pełno stoisk, straganów, na których dzicy handlowcy sprzedają co popadnie: skarpety, maskotki, obrusy, sznurowadła i tym podobne towary.

Straż miejska nie radzi sobie.
Najwyższe władze miasta również.

Dziwne jest wszak, że dotychczasowy nieprzejednany wróg nielegalnego handlu, Pani Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz tak nagle „odpuściła”.

„Stalowa Dama” warszawskiego ratusza, pogromczyni emerytów ze śródmieścia, których w przebiegły sposób doprowadziła do kapitulacji czynszami, nie daje sobie rady z dzikimi, ulicznymi kupcami?
Zwyciężczyni warszawskich kierowców, których szybko i sprawnie pobiła poprzez całkowicie nie przejezdną Stolicę, kapituluje przed nielegalnymi handlarzami?

Sprawa jednak wyjaśniła się bardzo szybko.
Nasz fotoreporter uwiecznił dziwnie znajomo wyglądającą osobę, mówiąc wprost – handlującą na ulicy bez zezwolenia i to w dodatku (niejednokrotnie) w asyście urzędników z Ratusza.



















Co gorsza, osoba ta zapoczątkowała modę na dużo gorszy w efekcie handel urzędokrążny (bardziej uprzykrzająca życie wersja handlu domokrążnego).




Czy nie mamy tu przypadkiem do czynienia z wykorzystywaniem stanowiska do celów prywatnych? Czy nie jest obowiązkiem wysokiego urzędnika zawieszenie na czas sprawowania urzędu wszystkich prowadzonych dotychczas prywatnych biznesów?
Tylko patrzeć jak inny warszawscy „dzicy kupcy” pójdą w jej ślady i wtargną do urzędów..

Ten paskudne świadectwo wystawia sobie, kto z pozycji wysokości urzędu demoralizuje i zły przykład daje innym.

niedziela, 22 marca 2009

Konkurs na warszawskie ciastko – „Bufetka”



















Urząd Miasta Stołecznego Warszawy wpadł na niecodzienny pomysł. Zorganizował konkurs na warszawskie ciastko. No, bo też Warszawa, Stolica odstaje wyraźnie od innych miast w temacie wypieków czy innych cukierniczo-piekakarniczych wykwintów.

Ma Kraków swoją mieszankę, Poznań swoją bułkę czy też Krym swoje krymówki. Nawet żadnego półproduktu Warszawa nie posiada jak choćby Wrocław, który na ten przykład ma swoją mąkę.
Szybko na to uchybienie zareagował Urząd M.St. Warszawy a przede wszystkim Pani Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Pani Hania, znana wielbicielka wszelkich rodzajów słodkości, a przede wszystkim naszego słodkiego Pana Tuska postanowiła podzielić się słodyczą z mieszkańcami Stolicy.
Ciastka są (zaraz po Panu Premierze) szczególnie wielbione przez Panią Prezydent, toteż właśnie one wyłonią spośród siebie, ten jedyny i najbardziej warszawski łakoć.

I ja postanowiłem wziąć udział w konkursie na ciastko-symbol Stolicy.
Moja propozycja to wysokokaloryczny produkt naturalny, na bazie zakupionych uprzednio produktów cukierniczych (czyli bajadera) o brzmiącej nazwie „BUFETKA”.
Chciałem tym samym, aby nazwa była prosta i symbolizowała łatwość wytwarzania ciastka z wyniosłą osobą dumnej Pani Prezydent Stolicy.

Prosty przepis na Bufetkę:

Składniki:
3 ciastka różne,
½ kg cukru
szklanka wody
barwniki spożywcze – różowy, czerwony, pomarańczowy
dziewięć ziaren pieprzu
mąka ziemniaczana
10 dkg czekolady
mały wafel
5 dkg cukierków-kulek „biała perła”
bita śmietana
fotografia Pani Prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz


Kupujemy trzy ciastka.

Miażdżymy wszystkie, a następnie zagniatamy dolewając syrop z wody i cukru oraz dodajemy łyżkę mąki ziemniaczanej.

Gdy produkt jest już doprowadzony do konsystencji jednolitej masy, dosypujemy dziewięć ziaren pieprzu. Ma to na celu zapobiec przesadnemu zasłodzeniu konsumenta jak też być delikatną aluzją do wystąpień Pani Prezydent. Sypiemy trzy ziarna pieprzu, a następnie po kilku sekundach kolejne trzy i znów kolejne trzy – w myśl powiedzenie „pieprzyć trzy po trzy”

Gdy masa jest już gotowa dzielimy ją na dwie równe części. Z jednej z nich formujemy dwa krótkie wałki oraz kulkę. Z pozostałej części dużą kulę.

Lepimy postać na wzór osoby ze zdjęcia i wstawiamy do lodówki na około 20 minut.

Uprzednio przygotowany wafel w kształcie owalu zamaczamy w rozpuszczanej czekoladzie.

Naklejamy na niego przygotowane, pomalowane barwnikiem spożywczym cukrowe logo Platformy Obywatelskiej. Kleimy na syrop z cukru i wody. Odstawiamy do ostygnięcia.

Przygotowujemy lukier cukrowy i barwimy go na różowo (barwnikiem spożywczym)

Wyjętą z lodówki bajaderę zanurzamy z lukrze. Wyjmujemy po chwili i wstawiamy ponownie do lodówki na 5-10 minut.

Po wyjęciu pozostaje tylko najprzyjemniejszy moment dekoracji (jak na zdjęciu). Włosy wykonujemy z masy czekoladowej, podobnie jak zarys dziurek w nosie, ust oraz oczu. „Biała perełka” posłuży jako uzębienie.

Przytwierdzamy do postaci (syropem z cukru) wafel z logiem PO. Jeszcze tylko mały „zawijasek” z lukru w tylniej dolnej części i Bufetka gotowa!

Można dodatkowo ozdobić ją pianą z bitej śmietany – teraz możemy cieszyć oczy naszym dziełem!

Smacznego!