wtorek, 16 grudnia 2014
sobota, 13 grudnia 2014
Romuś, mistrz ciętej riposty
-->
Ponury dotąd, jak nie przymierzając - temat „cudu
tuskowego“, były wicepremier, a obecnie wzięty mecenas Giertych Roman wytrysnął
humorem.
Niby nic specjalnego, bo z każdego czegoś, raz na jakiś
czas może coś trysnąć, ale żeby z Romana G – i to humor!?
Dajmy na to taki pryszcz, czy inny, wiadomy wszystkim
dorosłym organ też tryskają, lecz poprzedza to widoczny okres dojścia do
kulminacji, nierzadko bardzo charakterystyczny i niepowtarzalny oraz
poprzedzajacy to pewien proces twórczy.
A tu taka ciekawostka. Nagle i bezobjawowo.
Otóż, śniady ostatnio Giertych Roman, na nieocenionym
twitterze, tak z potrzeby własnej i ku dokuczeniu opozycji zażartował!
No,..... to się teraz Kaczyński z resztą PiSu nie
pozbiera – pomyślał Roman G.!
(Bo to przecież o nich Wesoły Romek wypalił!)
Romek?
Nie, nie Romek, Roman - mistrz ciętej riposty!
„Oni są tam, gdzie stało ZOMO...“ – tak sobie w swoim geniuszu
wykoncypował!
Tyle, że tam gdzie stało ZOMO już nie ma miejsca!
Nie ma, bo tam już Giertychy
stoją.
Jak wiadomo, a może nie wszystkim to wiadomo, - więc
napiszę, że w latach 1986–1989 tatuś Romana G. – Maciej Giertych był członkiem
Rady Konsultacyjnej przy Przewodniczącym Rady Państwa Polskiej Rzeczypospolitej
Ludowej, Wojciechu Jaruzelskim, która była bojkotowana przez całą opozycję.
Tutuś mistrza ciętej riposty, przestrzegał w niej przed „rozluźnieniem
polskich więzów z ZSRR, a konkretniej ze wschodem i zagrożeniem
zachodnioniemieckim“.
W 1981 poparł wprowadzenie stanu wojennego, tłumacząc, że
jest to jedyny sposób na uniknięcie inwazji radzieckiej. W związku z tym
rozsyłał listy nakłaniające do poparcia decyzji generała Wojciecha
Jaruzelskiego. Poparcie to ponawiał wielokrotnie aż do 1989 roku.
Niby dzieci nie odpowiadają za błędy rodziców, ale jak dotąd
w każdym calu Romanek wspierał tatusia bezkrytycznie!
Pewnie w tej również.
Może nawet mały, dziesięcioletni Romuś siedział, wtedy 13.
grudnia na kolanach wujcia Wojtusia i słuchał bajek o Rycerzach z ZOMO i i
złym smoku Solidarności...
piątek, 5 grudnia 2014
Stalini i jego sposób na wielką kasę
Ja wiadomo sportowy światek w Polsce żyje od kilku dni
karami nałożonymi na Legię Warszawa przez UEFA.
Tak w skrócie mówiąc, kilku baranów w szalikach Legii, w czasie meczu
Lokrene-Legia, siedząc na trybunach za bramką gospodarzy, imitowało dzwięki
wydawane przez małpę, czym chciało obrazić murzyna będącego bramkarzem drużyny
belgijskiej.
Murzyn wcale nie obraził się, nawet onym kibicom pokazywał
ochoczo środkowy palec i w ten to sposób obie strony wyrównały grzechy.
Najwyraźniej jednak UEFA, rozpolitykowana i uzależniona
politykiersko od lewackiej ideologii poprzez swojego herszta Platiniego, doszła
do wniosku, że udawanie małpy wobec osoby mimo wszystko przypominającą ją -
jest zbrodnią.
Kara i to sroga została wymierzona: 100 tys. Euro oraz dwa
mecze w Warszawie bez publiczności tak zawyrokował Platini.
Z karami w piłkarskiej centrali jest tak, że na dobrą
sprawę pierdnąć na boisku nie można, bo grozi to srogimi konsekwencjami,
oczywiście z wyjatkiem sytuacji, gdy się wypierdzi międzynarodówkę. To
sytuacja wyjątkowa.
Kary wymierza grupka ludzi według własnego widzimisię i w
wymiarze przez siebie ustalonym. Przypomina to trochę sądy kapturowe lub sądy
doraźnie z czasów stalinowskich. Również w istocie ideologicznej oraz
metodzie urzeczywistniania realiów totalitarnych UEFA przoduje. Z jednej
strony odtrąbiony całkowity zakaz
polityki na stadionie, a z drugiej politykierskie lewackie akcje w rodzaju
„wykopmy rasizm ze stadionów“.
Na usługach UEFy są nawet lewackie, kolaboranckie -
łobuzerskie organizacje, które jeźdżą na mecze i wtapiają się w tłum, by
donosić o czym kibice mówią między sobą.
Tak, by później Platini miał za co walić kary!
Taki Stalini z niego.
Wymyślone przez piłkarskie władze prawo mówi, że każda
drużyna odpowiada za postępki własnych kibiców, jak w tym przypadku w meczu
wyjazdowym.
Oczywiście za kibiców własnych rozumie się tych, którzy
otrzymali wejściówki od własnego klubu (w ramach limitu biletów na mecz,
przysługującego danej drużynie).
Rozdziałem biletów zajmuje się Klub Kibica w porozumieniu
z władzami klubu.
Dalej organizoway jest transport, itp...itd...
W przypadku kary wymierzonej Legii istnieje pewna niejasność
oraz nieścisłość.
Otóż, osoby siedzące za bramką drużyny Lokeren i udające
małpy, to nie członkowie Klubu Kibica Legii, którzy zorganizowanym transportem
dotarli do Belgii z Warszawy.
Ludzie ci zostali wpuszczeni na stadion przez belgijskich pracowników
klubowych, na własną rękę. Nie byli to członkowie Klubu Kibica ani nie
posiadali biletów rozporowadzanych przez warszawski klub. Prawdopodobnie
wejściówki zakupili w kasach.
Co to oznacza? Nie mniej, ni więcej tylko to, że kara na
klub nałożona została bezpodstawnie, przynajmniej w przypadku zarzutu o małpie
odgłosy.
Nie jest zadaniem warszawskiego klubu udowadnianie kim ci
ludzie byli. Ważne, że klub nie przekazał im biletów i nie był organizatorem
ich przejazdu. Resztą powinna zająć się policja.
Liczyć na logiczne działanie oraz sprawiedliwość w szeregach UEFy nie ma raczej
sensu. To trochę tak, jakby wymagać od Stefana Michnika wiedzy prawniczej i
sprawiedliwego wyroku. Nonsens.
Prawdopodobnie zarzuty wobec Lewgii oparte są na
monitoringu, na którym widać „przestępców“ z szalikami Legii na szyi. To
podstawa ukarania.
Tak sobie kombinuję, że dobrze byłoby ludzi takich jak
Platini pozbyć się z szeregów organizacji, która pod ich przewodnictwem
dyfuje w kierunku lewacko-stalinowskiej orientacji.
Najlepiej zrobić to ich własną bronią.
Wystarczy, że grupa młodzieży z szalikami „Michel
Platini Fan Club“ zrobi zadymę na stadionie.
Trzy takie wybryki i Platini nie powinien, według panujących
zwyczajów prawnych UEFA, dalej kierować europejską piłką.
To oczywiście dowcip, bo w stalinowskim świecie czerwonej
europejskiej piłki, nie wszystkich traktuje się tak samo. Rzecz jasna,
stworzone przez durniów, idiotyczne prawo ośmieszające ich samych, nie może być
wykorzystane przeciw nim.
Śmiech, śmiechem, ale panujące w UEFA restrykcyjne prawo
dotyczące stadionowych burd, nie precyzujące kwestii podstawowych w sprawach
identyfikacji (kto jest kibicem klubu a kto nie) oraz winy indywidualnej tworząc
kryminogenny precedens.
Znając zachłanność UEFowskich notabli i pazerność na
pieniądze, prawo takie może być znakomitym sposobem na wyłudzenia wielkich sumy
od niepokornych klubów.
Wystarczy tylko ubrać grupę młodych ludzi w szaliki
wytypowanej ofiary i wysłać ich na mecz, by zrobili rozrubę. Monitoring nie
skłamie.
Podstawa według dziurawego uefowskiego prawa jest!
Chyba, że pan Platini w ramach „wdzięczności za zrozumienie
problemu“ otrzyma jakiegoś „picassa“, jak to ponoć miało miejsce w czasie
przyznawania organizacji MŚ 2018. Ale cóż, na taki gift to tylko Putina stać jest.
środa, 3 grudnia 2014
Pedofilska Dania i lokalni sympatycy pedofilii
Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla „Wprost“
stwierdził m.in.: „Zdajemy sobie sprawę,
że prędko drugiej Danii nie zrobimy. Nie mówię o sprawach
obyczajowych. (...) Tam się w gruncie rzeczy legalizuje pedofilię (...)“
Nazwanie po imieniu panującego w
ojczyźnie Hamleta stanu faktycznego prawnej legalizacji dopuszcjącej stosunki
płciowe dzieci, które ukończyły 12 rok życia wywołało dziwne poruszenie w
„ynteligenckich“ i postępowych kręgach.
Rzecz jasna rodzima, nowoczesna i
postępowa gawiedź wychowana na „Gazecie Wyborczej“ i innych Lis-Ojenikowych
mediach odsądziła już od czci i wiary Kaczyńskiego, przekonując, że on znów coś
plecie.....
Ta sama głupkowata gawiedź, która
opowiada farmazony o zbiorowej pedofilii w kościele i oburza się na
wykorzystywanie małoletnich dzieci przez „zbrodniczych klechów“, nie ma nic
przeciw współżyciu takich dzieci poza granicami kraju w całym majestacie prawa.
Otóż duńskie prawo dopuszcza (...)
współżycie płciowe dzieci w wieku 12-15 lat; zaś od 15 roku życia nastolatki
mają prawo do uprawiania stosunków z dorosłymi...(...)
Jak podaje dziennik Julland-Posten
(...) w roku 2003 lekarze ogólni przepisali środki antykoncepcyjne czterem
tysiącom dziewczynek w wieku 10-14 lat (...)
Widać z tego, iż niestety, istnieje
w Danii przyzwolenie na odstępstwo od dolnej granicy wieku dopuszczającego
współżycie małoletnich.
Czym więc jest stosunek
z dwunastoletnią czy też dziesięcioletnią dziewczynką?
Najwyraźniej przejawem nowoczesności i postępu
europejskiego!
„Bzykanie się“ chłopaka
pietnastoletniego z dziesięcioletnią dziewczynką, to nic takiego! To norma
europejska!
Z prawa milczenia w kłopotliwej
sytuacji, po słowach Kaczynskiego nie skorzystał także ambasador Królestwa
Danii, Pan Steen Hommel, który oburzył się niezmiernie i we Wprost opublikował
list do Prezesa PiS.
„- Bardzo chciałbym się dowiedzieć, na
jakiej podstawie formułuje pan ten obciążający zarzut. Mam nadzieję, że jak
najszybciej otrzymam wyjaśnienie w tej sprawie. Jeżeli nastąpił błąd w cytacie
lub nie został pan zrozumiany przez dziennikarza, byłbym wdzięczny za
wyjaśnienie lub sprostowanie na łamach tygodnika "Wprost". Jeżeli
byłby pan zainteresowany jakimikolwiek informacjami na temat Danii, proszę się
nie wahać i skontaktować z naszą ambasadą w Warszawie (...) –
pisze Duńczyk.
Najwyraźniej osoba ambasadora nie
posiada nawet elementarnej wiedzy na temat aktów prawnych obowiązujących w
swoim kraju, bądź traktuje zalegalizowaną pedofilię (podobnie jak rodzimi
„nasi“ idioci) za coś normalnego.
Nie ma takiej siły, która porafiłaby
CZŁOWIEKOWI NORMALNEMU udowodnić, że stosunki płciowe 10-12 latków z dajmy
na to 15 latkami, to coś NORMALNEGO! To jest PEDOFILIA pełną gębą!
Według wykładni dotyczącej powyższego
terminu, pedofilia, to: „rodzaj parafilii: stan, w którym jedynym
lub preferowanym sposobem osiągania satysfakcji seksualnej jest kontakt z
dziećmi w okresie przedpokwitaniowym lub wczesnej fazie pokwitania(...)“,
a pedofil to: „osoba zaburzona, dorosła, a przynajmniej „powyżej wieku dziecięcego“
(czyli powyżej 14 roku życia – dop. Y) (...)
Krajowym entuzjastom europejskiej
nowoczesności (duńskiej nowoczesności) nie życzę, by ich dzieci
z podstawówki „gziły“ sie w majestacie prawa z wąsatymi podrostkami
z liceów, mimo że zapewne dla nich to nic złego, skoro są tak postępowi.
Skoro już temat zalegalizowanej
pedofilii w sąsiednim kraju UE został przywołany na łamy prasy, pozostaje tylko
czekać, aż i u nas powstanie coś na wzór holenderskiej partii Dobroczynność, Wolność i Różnorodność
(NVD) – czyli ugrupowania o otwartej orientacji pedofilskiej.
Już nawet mam swoich kandydatów na
liderów! To przodujący europejczycy.
Etykiety:
Dania,
dzieci,
gwałty na nieletnich,
pederastia,
pedofilia,
sex
niedziela, 30 listopada 2014
101,8%!
Nie ważne kto i jak głosuje. Ważne kto liczy głosy.
Wprawdzie oficjalnych wyników jeszcze nie mamy, lecz już na
wszelki wypadek odtrąbiono sukces „platformy“. W ten to sposób media naprawiły
swój błąd sprzed dwóch tygodni, kiedy to już pięć minut po zakmnięciu lokali
wyborczych ogłosiły prawie pięcioprocentową przewagę PiS nad PO, a później aby
to odkręcić, trzeba było wyczyniać cyrk z liczeniem głosów i dopisywać
PSLowi. Teraz już jest wszytsko O.K.
Kalkulatorzy i moderatorzy wyborczy nawet jeżeli mają
problemy z dodawaniem, to działają szybko i w dobrej wierze. Dlatego
wybaczamy im drobne uchybienia, jak choćby taki drobiazg, jak ponizej.
Najwyraźniej w Gdański miało miejsce wyjatkowe zangażowanie
obywatelskie, gdyż ogólnie w drugiej turze, na kandydatów oddano aż 101,8%
głosów!
Maładcy!
wtorek, 18 listopada 2014
Towarzysz Ejdelsztein
Mówią, że od czasów caratu, aż do dziś, to
właściwie u ruskich nic się prawie nie zmieniło. A dla zwykłego, szarego
obywatela, to już z pewnością nic.
Cały ten proces zmiany ustroju
z feudalnego na komunistyczny i powrotnie na (komunistyczno)feudalny
z pewnością pozostałby całkowicie niezauważony, gdyby nie Gorbaczow, który
doprowadził społeczeństwo do stanu trzeźwości.
Wybryk ten spowodował, iż naród przetrzeźwiał
i zauważył, że nie ma już cara! Doprowadziło to do pewnych nieporozumień i zamieszania
w kraju, nie notowanego od sławetnego – 1917 roku.
Wtedy to (w ciągu kilku lat pozornej
demokracji) wielu rosjanom pozwolono nawet uderzyć pięścią w stół. Ale własny i
to tylko raz.
Właśnie wtedy pozwolono też zaistnieć różnego
rodzaju egzotycznym „wybrykom natury“ takim jak Władimir
Wolfowicz Żyrinowski.
Urodzony 25 kwietnia 1946 rou w
Ałma-Acie (Kazachstan) jako Władimir Wolfowicz Ejdelsztejn. Ojciec jego - Wolf Isaakowicz Eidelstein, był polskim
Żydem, a matka, Aleksandra
Makarowna Pawłowa - rosjanką.
Dziadek jego, ze strony ojca Isaak Ejdelsztein
był bogatym przemysłowcem z Kostopola (Województwo Wołyńskie). Posiadał
największą fabrykę drewna w regionie i był
przewodniczącym Wspólnoty Żydowskiej.
Po
rozpoczęciu działań wojennych i wejściu Armii Sowieckiej na Ukrainę, rodzina Ejdelszteinów
zesłana została do Kazachstanu. Mniej szczęścia miało czterech innych członków
rodziny, którzy pozostali w Kostopolu i po wejściu hitlerowców wysłani zostali
do obozu koncentracyjnego, gdzie zginęli.
Prawdopodobnie
w latach 1943-44, w Ałma-Acie zmarł senior rodu Ejdelsteinów. Już po śmierci
ojca - Wolf Isaakowicz poślubił rosjankę
Aleksandrę Makarowną Pawłową a w 1946 roku urodził się ich syn Władimir
Wolfowicz. Niedługo po urodzeniu syna
rodzina zmieniła nazwisko na Żyrinowski.
Sielanka rodzinna nie trwała długo.
Tatuś Władimira szybko pojął, że życie z gojami nie przystoi przwdziwemu
Żydowi i jeszcze w 1946 roku rozwiódł się żona, pozostawiając ją z niemowlęciem
na ręku.
Więcej już nigdy syna nie widział.
W 1949 roku Wolf
Isaakowicz Eidelsztein/Żyrinowski wraz z nową żoną Bellą oraz bratem
wyemigrował do Izraela, gdzie aż do śmierci pracował jako agronom w Tel-Awiwie.
Zginał w 1983 roku w
wypadku autobusowym.
W lipcu 1964 roku Władimir Wolfowicz wraz z matką przeniósł sie z Ałma-Aty do
Moskwy, gdzie rozpoczął naukę w Instytucie
Studiów Azji i
Afryki na Uniwersytecie
Moskiewskim (MSU), którą ukończył
w 1969 roku. Wtedy to zapisał się do Komunistycznej Partii
Związku Sowieckiego.
Po ukończeniu studiów, odbył służbę wojskową w
Tbilisi.
Zdobywszy
dyplom uczelni wyższej przeszedł przez łańcuch stanowisk partyjno – państwowych
i związkowych.
I tak,
aż do kapitulacji sowietu. Okres trzeźwości epoki Gorbaczowa pozwlił mu
zaistnieć w życiu politycznym i wyrobić sobie markę awanturnika i łobuza
politycznego, co niezmiernie spodobało się wielu chwilowo trzeźwym opojom z
sojuza.
Żyrinowski
wyrobił sobie markę łobuza, ale łobuza z zasadą. Owa zasada, aż do dziś brzmi:
„Nie stawiaj się silniejszemu”. Dzięki temu Żyrinowski-Ejdelsztein plecie głupoty i dyrdymały o wszystkich,
wielbiąc jedynie Władimira Putina i jego hołotę.
W
nagrodę Putin pozwala mu pełnić rolę nadwornego durnia i pajaca.
Tak faktycznie, polityczne orientacje
Żyrinowskiego i Putina różnią się zasadniczo. Wprawdzie Putin deklaruje chęć
odbudowy wielkiej rosji, ale na kształt związku sowieckiego z jego
bohaterami na sztandarach.
Żyrinowski również posiada wizję wielkiej
rosji, ale pod zółto-czarno-białą imperialną flagą cesarską.
Właśnie z taka banderą paraduje
Żyrinowski na wiecach. Często tym barwom towarzyszą tam czerwone flagi
z białym kołem i wpisaną w nią swastyką.
A to, jako braterstwo międzynarodowe.
Być może biedny psychopata nie zdaje sobie sprawy z tego, że
w czasach gdy zarówno cesarska jak i hitlerowska flaga powiewały oficjalnie, on
nie miałby najmniejszej szansy gdziekolwiek paradować.
Chyba, że wprost z placu apelowego w Auschwitz do komory gazowej, bądź
nocami po bezdrożach podmoskiewskich po regularnym kozackim pogromie żydowskim.
Dziś Żyrinowski znów publicznie dzielił
tereny Ukraińskie między Polską a rosję, straszył III Wojną Światową.
Niestety, nie pierwszy to przypadek gdy
bolszewicki jewrej dyktuje rosjanom model działania. Przed nim byli już: Lenin,
Trocki, Jagoda, Kamieniew, Swierdłow ....
A wszystko to przez abstynencję Gorbaczowa.
Etykiety:
bolszewia,
Putin,
Rosja,
Władimir Wolfowicz Ejdelsztejn,
Władimir Wolfowicz Żyrinowski,
ZSRS,
żyd,
Żydokomuna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






