piątek, 3 lipca 2009

Pomóż Platformie – zostań wolontariuszem OLECHOWSKI

Niestety brakoróbstwo i przysłowiowa tandeta swoją parchatą łapą dotknęły Platformy Obywatelskiej. Zapewne mało kto, z postronnych osób zauważył, że logo przewodniej siły narodu, tak często i pospolicie prezentowane w telewizji, prasie oraz pozostałych miejscach publicznych jest.... niekompletne!

Niestety, z pięknego i sympatycznego znaku firmowego Obywatelskiej Platformy znikły dwa istotne elementy. Być może stało się tak na skutek czyjegoś niedopatrzenia, odklejenia się tych elementów z loga-matki czy może prowokacji, dywersji wrogiej partii.
Taki też niekompletny znak firmowy został dostarczony do drukarni oraz stacji telewizyjnych i niestety powielony w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy oraz emitowany w czasie idącym już w setki godzin.
Tak też niekompletne logo „poszło w Polskę” i teraz widnieje wszędzie, fałszując wizerunek partii oraz zamiary artysty-twórcy tejże grafiki.

Specjalny społeczny komitet „Obrona Loga Ewidentnie CHamsko Okaleczonego W Sposób Kompletnie Irracjonalny” (w skrócie OLECHOWSKI) podjął uchwałę mające na celu naprawienie rażącego błędu.

Zapraszamy wszystkich sympatyków Platformy Obywatelskiej do czynu.
Zapraszamy do działania w zespołach, których zadaniem będzie dorysowywanie / domalowywanie brakujących elementów na plakatach, ulotkach i bannerach.

Obywatele sympatycy Platformy Obywatelskiej!
Łapcie za pędzle i farby.
Ruszajcie „w Polskę”!
-----------------------------------------------------------------------------------

Poniżej przedstawiamy instruktaż, aby nikt z wolontariuszy nie miał wątpliwości gdzie i co domalować / dorysować.

czwartek, 2 lipca 2009

Zwycięzcy nie próżnują

Wybory przewodniczącego PE tuż, tuż...
























P.S> A teraz z innej beczki (bonus).

Minister Czuma również nie próżnuje.

czwartek, 25 czerwca 2009

Mały Poczet Bolkowszczyzny!

Jest mi niezmiernie miło poinformować, że jest już dostępny, długo oczekiwany „Mały Poczet Bolkowszczyzny”.

Wreszcie można będzie dowiedzieć się, kto jest kim w dynastii panujących nam Bolkowików. Zapraszam do lektury i życzę miłych chwil z najwybitniejszym rodem III RP.


środa, 24 czerwca 2009

Dajcie mi przeciwnika, bo.... mi rośnie!

Janusz Palikot twierdzi, że znalazł się w tragicznej sytuacji. Sondaże mu rosną.

A skoro rosną, to przewiduje, że spotka go los podobny Rokicie, Marcinkiewiczowi i reszcie niegdyś bardzo elokwentnych szokerów.

Janusz Palikot woli atakować, niż leżeć na wysokich słupkach zaufania społecznego i dłubać w nosie. To człowiek czynu.

Pomiędzy chlaniem alkoholu na ulicach i organizowaniem happeningów, ma nadzieje zrobić jeszcze coś dobrego dla ukochanej partii i drogich towarzyszy, dlatego teraz bezczynny łzy leje i w tragedii swojej z rozpaczy się zanosi.

Odeszła od niego inwencja. Spakowała pomysły i wyprowadziła się do swojej matki.
Matka nazywa się Rozsądek i mieszka bardzo daleko od rodzinnego Biłgoraja.
Teraz Janusz pozostał sam w „czterech pustych ścianach” własnej inteligencji.

Dlatego też apeluje: - (...) pomyślałem, że może wy, Blogowicze – szczególnie ci z PiS – coś doradzicie? Z kim walczyć w kraju pelargonii i malwy, z kim się bić, o jaką sprawę? Czekam i błagam – ratujcie Palikota! Co zrobić, żeby przegrać? Czyli wygrać (...)

Zaniepokojony wysoce ciężką sytuacją pana posła, aby nadać jego życiu sens istnienia i wartości, proponuję kilka postaci, które warte są potyczki.
Właściwie daleko nie trzeba było szukać.
Pospiesznie w formie tabelki przedstawiam propozycję kandydatów na sparingpartnerów z uwzględnieniem „o co bić się”:





















To tak na dobry początek. Jak już Pan Poseł wygra turniej, dostarczę następnych nazwisk.

-------------------------------------------------------
A tu, bonusik:

poniedziałek, 22 czerwca 2009

Rety, antysemici mnie biją!

Gazeta Wyborcza ma nowego „świętego”. Został nim Rafał Maszkowski, od piętnastu lat entuzjasta Radia Maryja, wsłuchany co dzień w audycje radia Ojca Tadeusza.

A tak całkiem serio, Rafał Maszkowski, który bez wazeliny próbuje dostać się w zakamarki przychylności ojca redaktora Adama M. dzień w dzień monitoruje i nagrywa wszystkie audycje Radia Maryja i co jakiś czas donosi do prokuratury na rzekome nieprawidłowości na antenie.

Jak by tego było mało, Maszkowski postanowił w końcu też zbrojnie wystąpić przeciw RM.
Wydrukował sobie ulotki z jakimiś odezwami i udał się do Częstochowy na Ogólnopolską Pielgrzymkę Młodzieży Radia Maryja.
Aby nie trwać tam w samotności zabrał ze sobą kilku dziennikarzy BBC.

Biedny, nieustraszony bojownik stanął na uboczu pod Jasną Górą i dalej rozdawać ulotki.
To, że środowisko żydokomunistyczne nie jest mile widziane w oazie polskiego katolicyzmu wie każdy.
Stając tam Maszkowski zapewne też o tym wiedział.
Skończyło się to tak, jak jedynie mogło się skończyć. Prowokator został wyzwany i ponoć pobity. Zniszczono mu także mikrofon, dzięki któremu miał rejestrować dla BBC wypowiedzi czytających jego ulotki.
Ot, taki ubecki sposób, jeszcze z lat osiemdziesiątych.
Wstawić informatora-prowokatora i czekać aż spuszczą mu łomot. Później pisze się o bandytyzmie i łobuzerstwie.
Tak też ma się z mocodawcami Maszkowskiego.

Zaraz po incydencie „Gazeta Wyborcza” odtrąbiła: „Biją naszych!”, a absolwenci Wyższej Szkoły Dziennikarstwa Kreacyjnego im. Adama z Agory: Dorota Steinhagen i Marcin Kowalski zlinczowali prasowo o. Piotra Andrukiewicza, który próbując usunąć prowokatora, szarpał się z nim.
Całą sprawę bada policja.

Głupia, oj głupia ta policja. Ona bada, a „GW” już wie jak, co i dlaczego zdarzyło się pod Jasną Górą.
Biedny „święty” Maszkowski został bez powodu napadnięty i pobity brutalnie. Doznał też utraty czy też zniszczenia majątku własnego, bądź wypożyczonego na kwotę zapewne kilku milionów.
Potworność i zdziczenie.
Szczęście, że kara śmierci jest w Polsce zniesiona, bo właściwie to jedynie odpowiednia forma ukarania o. Andrukiewicza (oczywiście wg. Agory).
Szczęście też, że nie stało się to pół wieku temu, gdy nad bezpieczeństwem publicznym pieczę mięli przodkowie i powinowaci dzisiejszych „demokratów” z Agory.
Już taki Stefan Michnik „zatańczył” by z niepokornym zakonnikiem...

Pod Jasną Górą stało się jak jedynie mogło się stać. Podstawiony prowokator, mówiąc wprost dostał łomot, i reszta spotkania upłynęła w skupieniu i właściwej dla pielgrzymki atmosferze.
I bardzo dobrze.
Tak właściwie na moje oko, Maszkowskiego powinien, prócz lekarzy pogotowia zbadać też lekarz psychiatra. Nie może być wolnym od psychicznych schorzeń osobnik, który daje się dobrowolnie namówić do żydokomunistycznej agitacji pod Jasną Górą.
Samobójców się przecież leczy.
Tego też życzę Panu Łukaszowi Maszkowskiemu.


P.S> Jak widać podstawowa zasada „Nie idź tam, gdzie Cię nie proszą” obca jest „Rodzinie Agora”.
Przynajmniej w sytuacji jeżeli „wizytatorem” jest członek tej rodziny.
W przypadku odwrotnym. „GW” potrafi wszystko sprawnie wytłumaczyć.
Tak choćby jak po ekscesach na Uniwersytecie w Poznaniu (w styczniu), gdzie rozwścieczony chuligan z Izraela podczas uroczystości wręczania medalu „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata” zaatakował młodych anarchistów. Nie spodobał mu się napis na transparencie „Dość rzezi w Gazie”.
Wtedy „GW” pisała: „Podczas uroczystości wręczania medalu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata doszło do AWANTURY WYWOŁANEJ przez ALTERGLOBALISTÓW”
Jak w takim razie powinien wyglądać tytuł w jutrzejszej „GW” (oczywiście gdyby pewne zasady i standardy stosowane były równo dla wszystkich)?
Może tak: „Podczas Ogólnopolskiej Pielgrzymki Młodzieży Radia Maryja na Jasną Górę doszło do AWANTURY WYWOŁANEJ przez ŁUKASZA MASZKOWSKIEGO”
Tyle w temacie.

piątek, 19 czerwca 2009

Kierunek: Parlament Europejski!

Premier Donald Tusk nie ustąpił.
W rozmowie z Silvio Berlusconim postawił twardo na swojego kandydata, profesora Jerzego Buzka i nie dał się omamić wpływowemu premierowi Włoch.
Mówią, że Pan Buzek jest już o jeden krok od fotela Przewodniczącego PE.
Nie ulega wątpliwości, że Pan Premier i Pan Były Premier zmierzają wspólnie w kierunku kolejnego wielkiego sukcesu Platformy Obywatelskiej.

wtorek, 16 czerwca 2009

Nasz Prezydent - nasz Przewodniczący. A ja Premier!

Schetyna Grzegorz działacz PO, pracujący obecnie jako wicepremier rządu, raczył błysnąć intelektem i wymyślił, że Tusk Donald, jak tylko zostanie prezydentem to ostentacyjnie ma zachować przywództwo w partii.

Wielka jest miłość Schetyny do Donalda i dbałość o jego interesy, ale tym razem to trochę przesadził. Tak zazwyczaj już jest, że gdy się chce piec dwie pieczenie przy jednym ogniu, to zazwyczaj jedna się przypali a druga do ogniska wpadnie.

I tak było tym razem. Swoją paplaniną Schetyna spowodował ogólny rejwach w platformie. Dał sygnał, że to on jest tym drugim, i że nie odpuści innym pretendentom do fotela premiera RP po Tusku.
Zdaniem Schetyny, to on nosił, nosi i będzie nosił kapcie za Donaldem.
Natychmiast dały się słyszeć głosy z zakamarków platformy, że wypowiedź jest niefortunna, że nie wiadomo o co chodzi...itp. itd.
Wielu poczuło się zagrożonymi, wielu jednak na coś liczyło....

Pierwszy ostro zareagował Palikot, niechętny wybitnie Schetynie a drugi spolegliwy Komorowski, pseudonim Inteligent Serwis (nie, nie chodzi o słynną brytyjską agencję wywiadowczą, lecz raczej o stan intelektualny mogący wskazywać na chwilowo serwisowaną inteligencję Pana marszałka).

Mocno nagrabił sobie tą wypowiedzią Schetyna, no bo ja się Palikot wkurzy i przestanie płacić na kolegów, a Komorowskiemu nie wystarczy szczątków pozostałej inteligencji by tłumaczyć słowa wicepremiera, może się zdarzyć, że nawet Niesiołowskim Grzesio będzie poszczutym przez zazdrosnych o przywileje dworzan Donalda Tuska.
A wtedy to już koniec.

Wychodzi na to, że oddanie tak dużej władzy w PO (oraz obecnym rządzie) Grzegorzowi Schetynie było niczym wręczenie małpie laski dynamitu.
Będąc nawet Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji trzeba mieć choć odrobinę zdrowego rozumu.
Ale... to się przecież cieszyć należy!

---------------------------------------------------
A na koniec quiz-zagadka
Który z Panów, siedzących w rządowych ławach Sejmu RP to znany i lubiany wicepremier Grzegorz Schetyna?

Pytanie nie jest łatwe, ale wielbiciele Pana Grzesia nie powinni mieć problemów ze skazaniem właściwej osoby, mimo że żadna z osób (dla utrudnienia) nie posiada dynamitu.