Chistoryk oraz polonista, Bronisław Maria Komorowski zahenca do głosowania na jego skromnom lecz zasłórzonom osobe.
Wizje powrotu Pis do wuadzy snóje goźdź specialny Adam Mihnik.
(spizał Jakub Rutnicki)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą analfabetyzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą analfabetyzm. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 21 maja 2015
wtorek, 19 maja 2015
Platforma Analfabetów
-->
Okazuje się, że analfabetyzm w Platformie Obywatelskiej jest
zjawiskiem normalnym i słynne „bul i nadziji“ Pana Bronisława Marii, nie jest
tam niczym wstydliwym i szokującym.
Kształcony nocą, nieudacznik z „Idola“, niejaki Jakub
(Kuba) Rutnicki, średniej kategorii członek PZPO oznajmił dziś, co następuje: „(...)
Szacun dla Prezydenta. Komorowskiego idzie jak buża“ (pisownia oryginalna).
W tym miejscu, aż prosi się o staropolskie przysłowie:
Niedaleko pada jabłko od jabłoni“ bądź „Kto z kim przestaje, takim się
staje“.
Nie wiemy tylko, kto kogo uczył języka polskiego, czy Bronek
„Idola“ czy odwrotnie...
To i tak bez różnicy – efekt taki sam.
Pomijając już braki w wykształceniu peomanów, samo
porównanie Komorowskiego do burzy – dość śmiałe ;)
To co najwyżej, leniwy bąk... i to pod kołdrą.
P.S Radek, dzięki serdecznie za refleks, zrzut i inspirację :)
Etykiety:
analfabetyzm,
braki w wykształceniu,
durnie,
głupota,
język polski,
Komorowski,
PO,
Rutnicki
sobota, 28 czerwca 2014
Inteligent po Oxfordzie - mistrz komunikacji pośredniej
Nie mogłem się powstrzymać :)
Absolwent Oksfordu i inteligent w drugim pokoleniu –
Radosław Sikorski, mąż Anki Applebaum, pochwalił się na Twitterze, że doniósł
do prokuratury.
Od absolwentów szkół wyższych wymagamy jako-takiej komunikatywności
i logiki w uzywaniu słowa pisanego o mówionym już nie wspominając, a od
ministrów nawet więcej.
Niestety w słowie mówionym Sikorski Radosław nie jest
Miodkiem – wystarczy posłuchać tasmy „wprostu“, natomiast w pisanym nawet nie
jest Kononowiczem. Wystarczy popatrzeć na jego twitterowy wpis (zamieszczam go
poniżej).
Logiczne myślenie przy formułowaniu zdania złożonego –
materiał klasy III szkoły podstawowej.
Panie Sikorski - ciekawe, czy owa zorganizowana grupa
przestępcza działał z artykuły czy z czyjegoś polecenia?
Etykiety:
analfabetyzm,
błędy językowe,
głupota,
komunikacja,
minister,
PO,
Sikorski
piątek, 18 marca 2011
Prezydent Bronisław Bul-Komorowski
Był już współpracownik KGB, był prostak, był prawie magister alkoholik chwiejący się nad mogiłami pomordowanych oficerów…
Teraz jest analfabeta*.
Nieszczęsna ta prezydentura w Polsce.
* Prezydent Bronisław Komorowski, składając wpis kondolencyjny w japońskiej ambasadzie, popełnił dwa błędy ortograficzne.
Komorowski napisał między innymi następujące słowa: "Jednoczymy się w imieniu całej Polski z narodem Japonii w bólu i nadziei na pokonanie skutków katastrofy".
W zdaniu tym prezydent popełnił jednak dwa błędy ortograficzne, pisząc "bulu" i "nadzieji"!
Etykiety:
analfabetyzm,
błędy,
Bronisław Komorowski,
Prezydent
sobota, 24 maja 2008
„Apel kanapowy”
*Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K * Y A R R O K *
Grupa „najwybitniejszych autorytetów” PRL wystąpiła z orężem w obronie Lecha Wałęsy. Moralnie wspierani przez niedobitki „uwolskie”, niczym ostatni obrońcy berlińskiej kwatery głównej w 1945 roku, przeszli do ostatecznego, rozpaczliwego kontrataku.
Wystosowali list - apel w obronie byłego Pana Prezydenta, ponoć oczernianego w powstającej książce historyków Instytutu Pamięci Narodowej Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka.
Z podpisów złożonych pod apelem wynika, że społeczna grupa wielbicieli Pana Wałęsy od lat zachowuje liczebny i gatunkowy constans. Kadrowi halabardnicy i przyboczni – Pinior, Skarga, Wajda, Zachwatowicz, zagrożone kolejną kompromitacją środowiska „uwolsko-pezetpeerowskie” kanapowe niedobitki – Bujak, Celiński, Geremek, Kozłowski, Kułakowski, Mazowiecki, Michnik, Modzelewski, Onyszkiewicz i Wujec oraz dyżurny semita PRL Edelman (dla którego wszyscy myślący inaczej to faszyści) i kochająca podpisywać wszelkie petycja (już od czasów epoki wielbionego niegdyś przez nią stalinizmu) Wisława Szymborska.
Nie bez powodów porównałem desperacki krok garstki najbardziej wiernych „wiarusów” pierwszego elektryka III RP, do nielicznej grupki obrońców kwatery ostatniego fuehrera III Rzeszy. Podobnie jak ci sprzed sześćdziesięciu kilku lat dzisiejsi „wojownicy” bronią przegranej sprawy i wykreowanego mitu. Czujący usuwający się grunt pod nogami, zdolni są posunąć się nawet do działań absurdalnych i mówiąc wprost – głupich! Właśnie takimi nazwać można, bez cienia wątpliwości protest przeciw książce, której jeszcze na rynku nie ma i nikt jej treści nie zna! Cała akcja obrazuje jako żywo, stosunek „kanapowych i kapciowych” Lecha Wałęsy do rzeczywistości. Wiadomo, że większość z sygnatariuszy listy, toczy się wraz z Lechem Wałęsą, na jednym wózku w otchłań politycznego niebytu. Ostatni zryw grupki „przybocznych” miał wywołać ogólnonarodową lawinę oburzenia, a spowodował co najwyżej salwę gromkiego śmiechu.
Pod apelem w obronie Wałęsy podpisali się: pierwszy lotnik cudownie nawróconej III RP - Władysław Bartoszewski (szef Rady Nadzorczej PLL LOT) oraz Zbigniew Bujak, Jerzy Buzek, Andrzej Celiński, Marek Edelman, Bronisław Geremek, Stefan Jurczak, Krzysztof Kozłowski, Jan Kułakowski, Helena Łuczywo, Tadeusz Mazowiecki, Adam Michnik, Karol Modzelewski, Janusz Onyszkiewicz, Józef Pinior, Jan Rulewski, Henryk Samsonowicz, Grażyna Staniszewska, Wisława Szymborska, Barbara Skarga, Andrzej Wajda, Henryk Wujec, Krystyna Zachwatowicz. Już sama lista nazwisk osób deklarujących swoje wsparcie, nie świadczy najlepiej o wziętym w obronę. Osobiście bym się wstydził, gdyby mnie tacy osobnicy popierali.
W społecznym odczuciu poparcie tej grupy przysparza tylko więcej niepewności i wątpliwości niż przypływu bezspornego zaufania do Byłego Prezydenta.
Po przestudiowaniu listu i plejady nazwisk tam zamieszczonych przyznam, że poczułem pewien niedosyt. Czegoś, a właściwie kogoś mi brakuje? Czy nie właściwym byłoby poprosić jeszcze o podpis choćby Wojciecha Jaruzelskiego (niegdyś już publicznie proszonego o „certyfikat moralności” przez Wałęse) i Kiszczaka (określanego mianem „człowieka honoru” przez niektórych wiernych Panu Prezydentowi). Ale jeszcze nic straconego. Kto zatem zaniesie list do podpisu generałom?
P.S. Żałość bierze, gdy kolejni „yntelektualiści” występują w obronie „czci” Wałęsy. Wczoraj w TVN24 popis dał Jacek Żakowski. Powiązany z resztkami komunistycznych oraz uwolskich elit, gorący entuzjasta pederastii, jako kolejny adwokat protestował przeciw czemuś, o czym nie ma pojęcia, czyli przeciw powstającej książce. Zaprezentował też tradycyjnie już, trudną do opisania butę i najzwyklejsze chamstwo. Nie pierwszy zresztą już raz.
Inny znów, znany wrocławski chuligan (nazwiska nie wymienię, bo nie warto) tradycyjnie zachęcał do „dania w mordę” tym którzy piszą coś o Wałęsie i robią to nie po myśli „koncesjonowanych”.
Czyżby teraz, dawna „opozycja” znów przejdzie do podziemia. Tylko kto im wyda i podpisze koncesje?
„Pierwsza Kadrowa Obrońców Czci Lecha Wałesy”

Stos rozpalono za pomocą Łuczywa, a obraz utrwalił znamienity reżyser Pan Andrzej Wajda.
Na dalszym planie ochotnicy-analfabeci z Mongolii, którzy też nie czytali książki o Lechu Walęsie i zapowiedzieli, że nigdy jej nie przeczytają - a i tak są nią oburzeni!
Grupa „najwybitniejszych autorytetów” PRL wystąpiła z orężem w obronie Lecha Wałęsy. Moralnie wspierani przez niedobitki „uwolskie”, niczym ostatni obrońcy berlińskiej kwatery głównej w 1945 roku, przeszli do ostatecznego, rozpaczliwego kontrataku.
Wystosowali list - apel w obronie byłego Pana Prezydenta, ponoć oczernianego w powstającej książce historyków Instytutu Pamięci Narodowej Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka.
Z podpisów złożonych pod apelem wynika, że społeczna grupa wielbicieli Pana Wałęsy od lat zachowuje liczebny i gatunkowy constans. Kadrowi halabardnicy i przyboczni – Pinior, Skarga, Wajda, Zachwatowicz, zagrożone kolejną kompromitacją środowiska „uwolsko-pezetpeerowskie” kanapowe niedobitki – Bujak, Celiński, Geremek, Kozłowski, Kułakowski, Mazowiecki, Michnik, Modzelewski, Onyszkiewicz i Wujec oraz dyżurny semita PRL Edelman (dla którego wszyscy myślący inaczej to faszyści) i kochająca podpisywać wszelkie petycja (już od czasów epoki wielbionego niegdyś przez nią stalinizmu) Wisława Szymborska.
Nie bez powodów porównałem desperacki krok garstki najbardziej wiernych „wiarusów” pierwszego elektryka III RP, do nielicznej grupki obrońców kwatery ostatniego fuehrera III Rzeszy. Podobnie jak ci sprzed sześćdziesięciu kilku lat dzisiejsi „wojownicy” bronią przegranej sprawy i wykreowanego mitu. Czujący usuwający się grunt pod nogami, zdolni są posunąć się nawet do działań absurdalnych i mówiąc wprost – głupich! Właśnie takimi nazwać można, bez cienia wątpliwości protest przeciw książce, której jeszcze na rynku nie ma i nikt jej treści nie zna! Cała akcja obrazuje jako żywo, stosunek „kanapowych i kapciowych” Lecha Wałęsy do rzeczywistości. Wiadomo, że większość z sygnatariuszy listy, toczy się wraz z Lechem Wałęsą, na jednym wózku w otchłań politycznego niebytu. Ostatni zryw grupki „przybocznych” miał wywołać ogólnonarodową lawinę oburzenia, a spowodował co najwyżej salwę gromkiego śmiechu.
Pod apelem w obronie Wałęsy podpisali się: pierwszy lotnik cudownie nawróconej III RP - Władysław Bartoszewski (szef Rady Nadzorczej PLL LOT) oraz Zbigniew Bujak, Jerzy Buzek, Andrzej Celiński, Marek Edelman, Bronisław Geremek, Stefan Jurczak, Krzysztof Kozłowski, Jan Kułakowski, Helena Łuczywo, Tadeusz Mazowiecki, Adam Michnik, Karol Modzelewski, Janusz Onyszkiewicz, Józef Pinior, Jan Rulewski, Henryk Samsonowicz, Grażyna Staniszewska, Wisława Szymborska, Barbara Skarga, Andrzej Wajda, Henryk Wujec, Krystyna Zachwatowicz. Już sama lista nazwisk osób deklarujących swoje wsparcie, nie świadczy najlepiej o wziętym w obronę. Osobiście bym się wstydził, gdyby mnie tacy osobnicy popierali.
W społecznym odczuciu poparcie tej grupy przysparza tylko więcej niepewności i wątpliwości niż przypływu bezspornego zaufania do Byłego Prezydenta.
Po przestudiowaniu listu i plejady nazwisk tam zamieszczonych przyznam, że poczułem pewien niedosyt. Czegoś, a właściwie kogoś mi brakuje? Czy nie właściwym byłoby poprosić jeszcze o podpis choćby Wojciecha Jaruzelskiego (niegdyś już publicznie proszonego o „certyfikat moralności” przez Wałęse) i Kiszczaka (określanego mianem „człowieka honoru” przez niektórych wiernych Panu Prezydentowi). Ale jeszcze nic straconego. Kto zatem zaniesie list do podpisu generałom?
P.S. Żałość bierze, gdy kolejni „yntelektualiści” występują w obronie „czci” Wałęsy. Wczoraj w TVN24 popis dał Jacek Żakowski. Powiązany z resztkami komunistycznych oraz uwolskich elit, gorący entuzjasta pederastii, jako kolejny adwokat protestował przeciw czemuś, o czym nie ma pojęcia, czyli przeciw powstającej książce. Zaprezentował też tradycyjnie już, trudną do opisania butę i najzwyklejsze chamstwo. Nie pierwszy zresztą już raz.
Inny znów, znany wrocławski chuligan (nazwiska nie wymienię, bo nie warto) tradycyjnie zachęcał do „dania w mordę” tym którzy piszą coś o Wałęsie i robią to nie po myśli „koncesjonowanych”.
Czyżby teraz, dawna „opozycja” znów przejdzie do podziemia. Tylko kto im wyda i podpisze koncesje?
„Pierwsza Kadrowa Obrońców Czci Lecha Wałesy”
pali książki Cenckiewicza i Gontarczyka.

Stos rozpalono za pomocą Łuczywa, a obraz utrwalił znamienity reżyser Pan Andrzej Wajda.
Na dalszym planie ochotnicy-analfabeci z Mongolii, którzy też nie czytali książki o Lechu Walęsie i zapowiedzieli, że nigdy jej nie przeczytają - a i tak są nią oburzeni!
Ruszamy na Belweder, jak tylko zostaną podstawione taksówki – deklarowali zebrani.
Etykiety:
analfabetyzm,
książka,
uwolia,
Wałęsa,
ynteligencja
Subskrybuj:
Posty (Atom)


