Drugi odcinek programu, w którym
wybitni medioznawcy z dwóch najbardziej postępowych partii
pro-europejskich, komentują aktualne wydarzenia polityczne i obyczajowe
zasłyszane w TVN .
czwartek, 24 października 2013
środa, 23 października 2013
Stetrycki i Waldorfiewicz czerpią z TVNu. "Oblali Kubę" odc. 1
Pierwszy odcinek programu, w którym
wybitni medioznawcy z dwóch najbardziej postępowych partii
pro-europejskich, komentują aktualne wydarzenia polityczne i obyczajowe
zasłyszane w TVN .
Etykiety:
głupota,
Jarosław Kuźniar,
Kuba Wojewódzki,
kwas,
napastnik bajer,
oblanie,
olanie,
TVN
wtorek, 22 października 2013
Olewanie ciepłym moczem
Jak poinformowało na swoim blogu cudowne dziecko
tefauenu i dwóch Wiktorów - Jarosław Kuźniar, wczoraj doszło do tragicznego
zdarzenia z udziałem“króla obciachu” niejakiego Jakuba Wojewódzkiego.
Otóż tenże Wojewódzki został, według Kuźniara oblany
kwasem (solnym, wodorowym, azotowym, borowym, chlebowym, cytrynowym…?) i ucierpiał z tego powodu psychicznie oraz
estetycznie.
Według Kuźniara, wszystko stało się ok. 7.30 w okolicach
siedziby radia Eska Rock. Młody i do tego zamaskowany człowiek podszedł ponoć
do Wojewódzkiego i chlustnął mu tymże “kwasem” w ukryte za okularem oblicze.
Zbeształ przy tym Wojewódzkiego niemiłosiernie.
Jak na złość, do tej pory świadków ataku brak a napastnik
zniknął.
W tej sytuacji jedynym świadkiem i to własnej krzywdy
oraz poniżenia pozostaje sam Wojewódzki.
Najwidoczniej zrazu wielkim szokiem to dla “króla
obciachu” nie było, gdyż zdażył się zapakować do full-wypas samochodu i
spokojnie pojechać do domu, umyć się, przeczesać oraz poprawić makijaż.
Dopiero starannie wyfiokowany i pachnący pojawił się
ulekarza w celu przeprowadzenia oględzin fizjonomii, gdyż jak zdradza Kuźniar,
coś Jakuba w ową fizjonomię po oblaniu swędziało.
Przebadany i zapewne podrapany w swędzące miejsca przez
medyka dotarł w końcu ok. 14.00 na posterunek policji w celu złożenia
zawiadomienia o przestępstwie.
Tam funkcjonariusze owacyjnie przyjli wizytę znanego
celebryty i po pobraniu autorafów, ochoczo spisali zeznania. Brawom i owacjom
nie było końca. Niektórzy nawet skandowali głośno “bis’!
Zapewne, w skutek gorącego przyjęcia, w psychice “króla
obciachu” nastąpiła nagła zmiana i uaktywniło się poczucie krzywdy, spowodowane
postepkiem napastnika.
Od tego momentu Wojewódzki zaniemówił i począł korzystać
w komunikacji z otoczeniem, wyłącznie z usług rzecznika medialnego.
Rolę tę podjął, cytowany na wstępie Jarosław Kuźniar –
przeżywający wypadek nie mniej pięknie i dramatycznie od Wojewódzkiego.
Natenczas stało się poważnie, lecz powaga stanowiła
uwerturę do dawki solidnego humoru.
"To,
co przeczytacie, to nie jest żart. Ktoś zaatakował rano pod radiem Kubę
Wojewódzkiego. Nie chcę wywoływać sensacji, chcę otworzyć głowę tym, którzy
sądzą, że nie ma już żadnych granic. Potwierdziłem tę wiadomość u Kuby" – grzmiał na swoim blogu
Kuźniar, wywołując wśród lemingowej braci nastrój grozy porównywalny do tego wywołanego
przez spikera Polskiego Radia w dniu 1. Wrzesnia 1939 roku.
Lecz
już po chwili stało się wesoło za sprawą
cudownie uzdrowionego Wojewódzkiego, który stwierdził: „Brunatnym
terrorystom gratuluje, że zrobili ze mnie męczczenika".
Po
chwili znów cudownie podrapany w swędzące miejca na obliczu stwierdził dowcipnie
iż napastnik „(...) nie chciał umotywować swego czynu" czym pewnie
rozczarował „króla obciachu“, bo ten liczył na pobudki ideologiczne.
Jakoś
tak rozmyło się nagle i zapachniało czerstwym bałachem... tym bardziej, że
Wojewódzkiemu nic się nie stało.
No,
to niezły kwas porobił się z tym kwasem, bo zamiast wybuchu
ogólnonarodowego wulkanu współczucia, dokonał się jedynie zwykły wytrysk
pryszcza.
Wprawdzie,
co mniej rozgarnięci „cwelebryci“ zareagowali na Facebooku stosownymi wpisami z
poparciem dla Wojewódzkiego, lecz jako jednostkom mniej inteligentnym i
rozgarnietym trzeba im wybaczyć „zakup taniego bajeru“.
Niektórzy
z nich wykorzystali opowieści Wojewódzkiego z Kuźniarem do wpisania się do
„grupy prześladowanych“ lub „niedoszłych prześladowanych“.
Ot,
taka Maria Czubaszek z miejsca skreśliła na Facebooku następujące słowa: "Wojewódzki
zaatakowany. Kto następny??"
Można to potraktować, jako przejście do pierwszego
szeregu - bohaterski akt poświęcenia własnej osoby w imię idei bałwanizmu i solidarności
lemingowej.
„Bierzcie mnie, oblejcie kwasem, oranżadą,
herbatą Yunan czy też radzieckimi pefumami...“ - krzyczy tym swoim
wpisem Czubaszek i zachęca „brunatnych“.
W końcu wie, że jej już nic nie zaszkodzi (ani też nie
pomoże). Przy takiej mocno „przechodzonej“ fizjonomii, przypominającej
wyschnietego i splesniałego jonagolda, kwas, nawet solny jest bezradny.
Skoro i terapia odmładzająca i liftingi na wzji w
tefauenie kompletnie nic nie dały ...
Ale póki co, spoko, spoko.. nie rozpędzajmy się tak
bardzo. Jedyna ciecz, która wchodzi w grę, to ta, z którą zetknął się wczoraj
Wojewódzki.
Jego symbolicznie olano przysłowiowym ciepłym moczem... a
i realnie nie wykluczone że też.
Etykiety:
ESKA Rock,
Jakub Wojewódzki,
Jarosław Kuźniar,
Kuba Wojewódzki,
kwas,
Lemingi,
Maria Czubaszek,
mocz,
oblany kwasem,
olani
poniedziałek, 21 października 2013
Czesława Palikot zyje!(?)
-->
Czyżby Janusz Palikot nawet ze śmierci
matki zrobił cyrk?
Przedwczoraj media
obiegły informacje o rzekomej śmierci Czesławy Palikot, matki naczelnego
„Ruchacza“ Janusza Palikota.
Jak się okazuje, są ludzie którzy wczoraj po południu
widzieli w Biłgoraju matkę posła w dobrymm zdrowiu. Uczestniczyła ona w
dorocznej imprezie biłgorajskiej i wraz z innymi mieszkańcami miasta
udawała się na lokalny festyn połączony z „Żydowskim Marszem dla Pamięci“.
(czerwonym kółkiem zaznaczono Panią Czesławę Palikot)
P.S. A może to podawany w „małpkach“ na festynie alkohol
zaszkodził już później czcigodnej matce pierwszego „Ruchacza III RP“ i doprowadził do
nieszczęścia?
Warto też zbadać bilingi Czesławy Palokot i przesłuchać
zapis ostatniej rozmowy z synem... to może wiele wyjaśnić
Etykiety:
Czesława Palikot,
Janusz Palikot,
matka Palikota żyje,
oszust,
śmierć,
Twój Ruch
środa, 16 października 2013
Obrońca zwymyślanej
-->
POsioł Stefan Myszkiewicz Niesiołowski przechodzi sam
siebie.
Jeżeli ktoś do tej pory uważał go za skończonego
idiotę, to nie ma za grosz pojęcia o platformianym matriksie, jego mieszkańcach
i ich możliwościach.
Przecież w tamtym świecie nic nie jest skończone.
Tam obowiązuje nieskończoność.
Dziś Niesiołowski w rozmowie z Onetem stwierdził:
„Za ubliżanie pani Waltz, mówienie o niej "ta
kobieta" (…) PiS powinien ponieść konsekwencje.“ (Pisownia
oryginalna)
Aż dziw bierze, że po takiej deklaracji
Niesołowski jeszcze od Gronkiewiczowej nie dostał w mordę.
Ba, że nie dostał w mordę od calej
rzeszy normalnych pań..., które nie zgadają się z tym, że słowo „kobieta“
jest obraźliwe.
Wpadka? Niestosowność?
Z pewnością powiedzenie w ramach
rewanżu na Niesiołowskiego „ten mężczyzna“ – to jest dopiero gruba
niestosowność. W stosunku do mężczyzn!
Etykiety:
bezdenna głupota,
głupota,
Gronkiewicz-Waltz,
idiota,
kobieta,
Niesiołowski,
Platforma Obywatelska,
ubliżanie
poniedziałek, 14 października 2013
Miękka kita Lisa
-->
Cykl materiałów
poświęconych pedofilii w kościele wydaje się być miodem lanym na serce szefa
Newsweeka. Dlaczego?
Cykl materiałów
poświęconych pedofilii w kościele wydaje się być miodem lanym na serce szefa
Newsweeka. Dlaczego?
Odpowiedzią mogą być zdrowotne
problemy Tomasza Lisa. Jednym słowem jest jak w powiedzeniu o „psie ogrodnika“.
Tomasz Lis nie lubi księży. Może z wyjatkiem jednego,
ks. Sowy, nie toleruje „czarnych“, gdyż każdy ksiądz, w jego mniemaniu to
pedofil. Taka sytuacja budzi niechęć
dziennikarza i powoduje stres wynikający z... zazdrości.
Nie, nie chodzi akurat o seks uprawiany z dziećmi lecz
uprawiany seks w ogóle.
Według informacji pozyskanych od przyjaciół domu Lisów, w
małżeństwie onych nie dzieje się najlepiej. Wskazują na to, co raz rzadsze
wizyty dziennikarza w łożnicy małżonki i niechęć do wspólnych weekendowych
wyjazdów plenerowych.
Jak twierdzi przyjaciółka domu Lisów, piękna pani Lis
zwierzyła się, iż zakupiła nawet małżonkowi stosowne preparaty znanej firmy
Pfizer, lecz mimo wielkich oczekiwań, nie dokonują one cudu. Martwi to oboje i
powoduje stres przeradzający się często w agresje.
Redaktor Tomasz nie toleruje nikogo, kto ma udane pożycie
intymne i przy każdej okazji manifestuje to wybuchając nerwowo.
Zazdrość jest silniejsza niż zdrowy rozsądek.
Jak przekazał wieloletni przyjaciel Tomasza Lisa, małżonka
jego w ostatnich dniach postawiła mu ultimatum dotyczące poprawy stanu zdrowia
i dostosowania męskości pana Tomasza, do wymogów i wyobrażeń żony.
Sytuacja taka doprowadziła do radykalnych kroków podjetych
przez szefa Newsweeka.
W zeszłym tygodniu redaktor Lis zamknął się w jednej
z prywatnych warszawskich klinik i podjał poważną kurację lekową,
polegającą na dozowaniu preparatu leczniczego poprzez kroplówkę. Anonimowy
lekarz z tejże kliniki, nie jest jednak dobrej myśli.
- Na 50 takich przypadków kuracji, w 3 przyniosło
to umiarkowane efekty. W przypadku Pana Tomasza póki co, nie zanotowano
poprawy... choć samopoczucie u niego jakby lepsze.
Trudno przewidzieć,
jakie metody medyczne podejmie jeszcze pan redaktor, lecz nie ulega wątpliwości,
że takie z pewnością się pojawią. Odstawiona od łoża Pani Lis, tym razem
(jak twierdzi przyjaciółka domu) nie odpuści i doprowadzi sprawę do końca.
Oznacza to albo „sprawną kitę“ albo rozwód.
Tak to się zatem oberredaktor zmaga z własnymi słabiościami,
przekuwając w pracy zawodowej swoje
ułomności w propagandową robotę. Łączy zatem własne nieszczęście ze szcześciem
lewackiej tłuszczy.
Pedoflia księży, pedofilia w kościele... A gdy się nudno już
robi, to stosunki płciowe w pracy... Wszystko czego redaktor Lis nie
doświadcza.
Pięć jedynek w Newsweeku, cztery programy w TV a wszystko
przez miękką kitę.
Pozostaje chyba już tylko Harry z Tybetu albo Donald
Tusk, który leczy wszystko.
Hanna Lis podaje mężowi specyfik medyczny (Viagra)
Tomasz Lis w prywatnej klinice medycznej, w trakcie kuracji kroplówką.
Koszulka sfotografowana w letniej rezydencji Lisów. Hanna Lis przygotowała T-Shirt aby dokuczyć mężowi z racji jego impotencji.
niedziela, 13 października 2013
Lekcja Kultury - Adam MIchnik i Stefan Kisielewski...
Odcinek programu promującego dobre obyczaje i stosowne wychowanie.
Etykiety:
Adam Michnik,
brak wychowania,
burak,
cham,
SB,
Stefan Kisielewski,
żyd
Subskrybuj:
Posty (Atom)



