środa, 22 grudnia 2010

Jest „DUREŃ ROKU 2010”! – relacja z finiszu!

Dzień dobry Państwu,
Dziś dzień szczególny, nasz wspaniały konkurs na durnia roku zostanie za chwilę rozstrzygnięty.
Licznie zebrani widzowie poznają zwycięzcę, a właściwie zwycięzców...
Trzeba przyznać, że już sama nominacja do finałowej grupy jest zwycięstwem, w myśl idei barona deCubertain, że „nie liczy się zwycięstwo – liczy się udział..”, ale dziś dowiemy się kto z tej licznej grupy będzie mógł z dumą unieść w górę złotą statuetkę „Janusza” i powiedzieć: „- jestem najlepszy z najlepszych”...
Halo, halo.... już mamy połączenie z naszym reporterem-sprawozdawcą...
Halo Oleg, jak mnie słyszysz?
.......................................
Halo, halo... zdejmijcie mi zwrotną...
Tak już jestem na stanowisku.
Witam bardzo serdecznie w tak wyjątkowej chwili...
Już za kilka minut poznamy wielkiego zwycięzcę, wielkich zawodów.
Nie codziennie turniej gromadzi tak wyjątkowych durniów, jak dziś.
Dlatego zawody te są wyjątkowe.
W gronie pretendentów do tytułu same znakomitości.
Jest i Bronisław Komorowski i Tomasz Wołek, są przedstawiciele starszej grupy zawodników, tacy jak Rolicki i Kutz.
Są też panie.. prężne i umięśnione zawodniczki z ambicjami.
Trzeba przyznać, że siły nie są równe.
Niektórzy z uczestników mają za sobą wyjątkowo udany sezon, wiele startów i prób durnienia na najwyższym poziomie.
To oni będą faworytami.
Są też tacy, którzy jednak tych startów nie mięli, stąd nie należy liczyć na wysokie pozycje w finale zawodów...
Ich sukcesem będzie już miejsce w okolicach 5-10 pozycji.
Ale, ale... widzę już sylwetki zawodników, krótka rozgrzewka trwa.
Trzeba przyznać, że najlepiej prezentują się Komorowski i Michnik... ta dynamika durnienia, ten błysk w oku, ta siła głupoty... oj może być ciekawie.
Nie bez szans jest też Niesiołowski . Właściwie prezentuje on równy, wysoki poziom głupoty, nie pierwszy zresztą sezon...
Szanowni, mili Państwo.. nadchodzi ten moment. Zawodnicy są już w głupoto-blokach... czekamy na sygnał.
Skupienie udziela się wszystkim. Zawodnicy pilnują by nie spalić... nie zrobić falstartu...
Uwaga... – poszli!

18-XII
Jest tak jak zakładałem... na prowadzeniu Komorowski, tuż za nim Niesiołowski.
Tego można było się spodziewać...
Ale, ale na trzecie miejsce wysuwa się Sekuła...
Pięknie, piękna postawa tego zawodnika.
Ciężką pracą zasłużył sobie na wysoką pozycję.
Tuż, tuż z tyłu, po piętach depcze mu Michnik, to chyba poniżej jego możliwości... ale nie przesądzajmy, jeszcze sporo do mety...
O, dalej sensacja, za nimi weteran Kutz.. brawo!
Równo z nim, łeb w łeb Pitera, dalej Olejnik, Kolenda-Zaleska i Wołek.
Od grupy wyraźnie odstaje tandem Chlebowski/Drzewiecki, Miller, Rolicki i Śledzińska-Katarasińska.
Oni już chyba nie będą liczyli się w tym turnieju...

19-XII
Ooo, tego się nie spodziewaliśmy.
Komorowski jak rakieta dystansuje rywali...
Już jest wyraźnie o dwie, no może półtorej długości przed Niesiołowskim, który dzielnie odpiera ataki Michnika.
Tak, Michnik zaatakował z czwartej pozycji i minął Sekułę, który wyraźnie słabnie.
Już dochodzi go Olejnik... nie daleko jest też Pitera.
Coś złego dzieje się z Kutzem... ooo, wyraźnie spuścił z tonu, już nie te siły.
Odpadł od czołówki... teraz widać to wyraźnie.
Z szóstego miejsca spadł na ósme... należy liczyć się dalszą utratą sił tego weterana.
Lata robią swoje.
Właściwie ogon stawki pozostaje bez zmian.
Nieco do przodu Chlebowski/Drzewiecki i Miller, opadł z sił Wołek.
Rolicki i Śledzińska-Katarasińska już bez szans na odegranie jakiejkolwiek roli w zawodach...

20-XII
Zmiany, zmiany... ale tylko w przewadze Komorowskiego nad resztą stawki.
Już ponad dwie długości przed następnym Niesiołowskim znajduje się ten utytułowany zawodnik...
Już raczej nikt nie wydrze mu zwycięstwa...
Mimo, że ostro ruszył Niesiołowski i urwał się następnemu w stawce Michnikowi, to raczej Komorowskiego nie ma szans już dojść...
Zresztą właśnie ta trójka prawdopodobnie stanie na podium.
Przewaga ich nad resztą zawodników jest wyraźna, a do mety już niedaleko.
Tam z tyłu wyrównany bój toczą Olejnik, Pitera i Sekuła, który jakby nabrał nowych sił.
Nie odpuszcza Kutz.
Z przyjemnością patrzy się na tego weterana durno-biegów i innych zawodów w kretynieniu...
Środek stawki bez zmian.
In plus to postawa Rolickiego, który udowadnia, że sportowy duch jest w jego krwi... przezuwa się na dwunaste miejsce.
Jedną pozycję w górę awansuje Śledzińska-Katarasińska, wyraźnie spasował Wołek – zamyka stawkę.

21-XII
Ostatnie metry... Gazu, gazu...
Jest!
Komorowski deklasuje wszystkich!
Dwie i pół długości przed Niesiołowskim, dalej Michnik...
Szczęśliwi i zmęczeni...
Teraz dopiero dochodzi do linii mety Pitera... piękny sukces durno-zawodniczki, jest dosłownie o pierś przed Sekuła, który złapał na finiszu drugi oddech i zdołał wywalczyć piąte miejsce, spychając Olejnik na szóstą pozycję.
Jest teraz Kutz... na więcej, powiedzmy szczerze nie można było liczyć...
Przekracza linię mety duet Chlebowski/Drzewiecki , udało im się przesunąć się o jedno miejsce...
Teraz reszta stawki.
Jest Kolenda-Zaleska, Miller, Rolicki i... Wołek, który dosłownie o włos wyprzedza Śledzińską-Katarasińską...
Piękne zawody, piękne wyniki...
Trzeb powiedzieć, że w kraju mamy świtową czołówkę durniów.
Jest się czym szczycić.
Dzisiejszy wynik Komorowskiego pójdzie w świat...
Teraz finaliści czekają na dekorację...

Szanowni Państwo, są oficjalne wyniki.

1 Bronisław Komorowski 129
2 Stefan Niesiołowski 54
3 Adam Michnik 46
4 Julia Pitera 33
5 Mirosław Sekuła 32
6 Monika Olejnik 31
7 Kazimierz Kutz 25
8 Chlebowski / Drzewiecki 23
9 Katarzyna Kolenda-Zaleska 21
10 Jerzy Miller 15
11 Janusz Rolicki 14
12 Tomasz Wołek 14
13 Iwona Śledzińska-Katarasińska 13

Zwróćmy uwagę na sposób, w jaki zdeklasował rywali Komorowski... to był nokaut!
Mam nadzieję, ze turniej dał Państwu wiele wrażeń i trzymał w napięciu do końca...
Z zawodów „Dureń Roku 2010” żegna Państwa Oleg Platformiejski, do usłyszenia....
----------------------------------------------------------------------
W plebiscycie oddano w sumie 450 głosów. Poniżej końcowa klasyfikacja – wyniki:

wtorek, 21 grudnia 2010

23.XII.2010 - Zakończenie Jesiennej Ofensywy Legislacyjnej


A tak pięknie mówił premier:
-„ W nowy świat powiodę plemię
sympatyków władzy mojej
obiecuję, jak tu stoję...

...i dlatego już się zbroją
Mężni, pod buławą moją
Bowiem będzie (rząd nie skrywa)
na jesieni ofensywa.

Uzbrojeni będą chłopcy
Z PSLu i peowcy
I w projekty i w konspekty
Tylko czekać na efekty

Ja zaś za wodzowskim sterem...
W sejmie będę miał kwaterę
Spakowałem już polówkę
Szczotkę, krawat, futbolówkę

Nikt mi teraz nie dorówna
Będzie tu Kwatera Główna
Stąd kierować, jako żywo
Będę wielką ofensywą

Wnet przynieśli uniesieni
Słowem wodza, na jesieni
Ustaw tysiąc, mężni woje
I projektów pełne zwoje

Lecz, co który projekt złapał
To mu w mig opadał zapał
W szereg się lenistwo wkradło
... premierowi też opadło.

Chłopy dziwnie zamuleni
Patrzą, a tu kres jesień
Śnieg kraj cały już pokrywa
W p...du cała ofensywa!

Po jesieni przyszła zima
Jak nie było - ustaw ni ma!
Premier zbadał sprawy obrót
-„Meine kameraden: ODWRÓT...”

... i pochylił głowę Premier
ukląkł na sejmową ziemię
I zanucił, choć niedbale
Pijar, pijar über alles!
© Yarrok 2010

niedziela, 19 grudnia 2010

Kłopoty z PKP? Już nie!

Nasza władza już rozwiązała problem z Polskimi Kolejami Państwowymi...

piątek, 17 grudnia 2010

DUREŃ ROKU 2010 - kandydaci do tytułu laureata statuetki „Janusza”

Nadszedł czas podsumowań, plebiscytów.
Również i ja postanowiłem rozpisać plebiscyt na postać roku. Wybitną w swojej klasie, klasie politycznej.



Kto według Ciebie zasłużył na statuetkę "Janusza" i tytuł DUREŃ ROKU 2010?


KANDYDACI:


Adam Michnik - za porównanie PiSu do KPP. A co za tym idzie wkomponowanie ukochanego tatusia (o którego "honor" nie tak dawno walczył w sądzie) w szeregi znienawidzonego PiSu. Tym stwierdzeniem Michnik nieźle "nakręcił". Albo starał się przedstawić ojca jako "paskudnego pre-PiSowca" albo też starał się wynieść Kaczyńskiego jako szlachetnego post-KPPowca

-

Kazimierz Kutz - za stwierdzenie "po tragedii smoleńskiej nadciąga Palikot" - czym wystarczająco odstraszył potencjalnych członków "Ruchu". Jedna tragedia w ciągu roku wystarczy.

-

Janusz Rolicki - za krytykę Waszczykowskiego. Za to, że wiedział lepiej niż sam Waszczykowski, co ów miał na myśli oraz za przetłumaczenie durnej gawiedzi "do kogo była ta mowa" (w sprawie słów "Nie zabijajcie nas") Wykazał również wielkie zdolności detektywistyczne, nie patrząc wcale widział więcej niż stróż w biurze poselskim Niesiołowskiego i wypatrzył tam Ryszarda C.!!!. Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka, co udowadnia, aż nad wyraz ten wielbiciel epoki gierkowskiej i samego Tow. Edwarda.

-

Katarzyna Kolenda-Zaleska - za wymyślenie na poczekaniu "prawdziwych Polaków" i wciśnięcie tych słów Jarosławowi Kaczyńskiemu, a następnie potępienie go za nie.

-

Tomasz Wołek - za wiedzę przeogromną w dziedzinie czytania w ludzkich myślach oraz za udowodnienie, że słynnych już słów "prawdziwi Polacy" wprawdzie Kaczyński nie użył, ale tak właśnie myślał i zapewne tak chciał powiedzieć. Ponadto za systematyczne i konsekwentne dążenie do absolutu w dziedzinie „Skur....twa totalnego”


Stefan Niesiołowski - za usilne twierdzenie, że zabójca Marka Rosiaka wcale nie chciał zabić Jarosława Kaczyńskiego, mimo że telewidzowie na własne uszy słyszeli co innego (od samego mordercy). Dodatkowo, za wybitną wiedzę w sprawie katastrofy smoleńskiej (ruskie go doinformowują na bieżąco, czy co?), większą niż Miller z całą prokuraturą, bo Niesiołowski już wie, że powodem śmierci pasażerów było uderzenie samolotu o ziemię. Śledczy jeszcze o tym nie wiedzą...

Monika Olejnik - za twierdzenie, że Bronisław Komorowski powiedział aby krzyż sprzed pałacu prezydenckiego przenieść "w godne miejsce" - co jest oczywistą bzdurą, bowiem słowa takie nigdy nie padły (Komorowski użył słów "inne" oraz "odpowiednie" - a to jest nie to samo). Nominacja za upór i trwanie przy własnej (stworzonej i wygodnej) wersji wypowiedzi prezydenta. Tym samym nominowana udowadnia starą prawdę, że kłamstwo wielokroć powtarzane staje się prawdą, gdyż jej wypowiedź podchwyciła część prasy. Dodatkowo, za bardzo dobre odgrywanie "damy żałobnej" w dniach po tragedii smoleńskiej.

Jerzy Miller - za wmawiane widzom na konferencji, że żadne sygnały o niszczeniu przez Rosjan wraku TU-154 do niego nie dotarły... podczas gdy w tym czasie TVP1 emitowała film z cięcia i dewastacji wraku samolotu.

Duet Zbigniew Chlebowski / Mirosław Drzewiecki - za piękną aferę hazardową, czyli udowodnienie, że władza może wszystko, ale... trądu nie posiadają tylko ci, z którymi premier od bardzo dawna gra w piłkę (w skład grupy hazardowej wchodził jeszcze Grzegorz Schetyna).

Mirosław Sekuła - za rozdawanie wyborcom w Zabrzu (skąd w wyborach samorządowych kandyduje Sekuła) hitlerowskich pocztówek z panoramą miasta i podpisem Hindenburg (niemiecka nazwa miasta).

Iwona Śledzińska-Katarasińska - za jazdę samochodem "po syropie" oraz nieudolne maskowanie własnej "brunatnej" przeszłości (sprawa kolejny raz "wyszła" podczas sporu z posłem Girzyńskim).

Julia Pitera – za całokształt, czyli za ciągłą niewiedzę, dyletantyzm, pustą i niezmierzoną durnotę ubieraną w z trudem sklecane z otrzaskanych słów zdania.

Bronisław Komorowski – za polityczny geniusz, przejawiający się zapraszaniem na bibki i towarzyskie i mantykowanie wieczorne Jaruzelskiego, a kilka dni później w czasie rocznicy masakry w kopalni Wujek potępianie kolegi z którym jeszcze nie tak dawno imprezował.

Dodatkowo za „wodę zbierającą się i wpływającą do Bałtyku” oraz różne „przyjemności na terenach powodziowych” .

---------------------------------------------------------------------------------

ANKIETA TU ->

http://www.bronekkomorowski.republika.pl/ankieta.html

-----------------------------------------------------------------------------------

czwartek, 16 grudnia 2010

Miałem sen, piękny sen....

Jakoś tak dziwnie podziałała na mnie informacja o zamieszkach w Grecji, że przewracałem się w łóżku z boku na bok i nijak zasnąć nie mogłem.
Wszystkie te wiadomości poparte obrazami przekazywanymi przez programy informacyjne, pobudziły moją wyobraźnie do stanu niespotykanego do tej pory.
Zadziwiające, że właśnie przekaz o wojnie ulicznej w Grecji zrobił na mnie tak wielkie wrażenie.
Gaz na ulicach, kamienie, płonące samochody, ranni demonstranci, policjanci i politycy... to wszystko nie dało zasnąć.
Rewolucja!
O, do czego doprowadzić może nieodpowiedzialność polityków, zła władza i zdesperowani ludzie.
Kraj zlany bratnią krwią.

W końcu koło czwartej nad ranem poczułem, że zapadam się miękkie objęcia Morfeusza.
Nie trwało to jednak długo.
Nie wiedzieć dlaczego jakiś dziwny impuls spowodował, że nagle szeroko otworzyłem oczy.
O śnie nie było już mowy.
Usiadłem na łóżku i odruchowo spojrzałem w okno.
Był już dzień.
Drugi rzut oka, tym razem na budzik sprawił, że poderwałem się do pionu.
- Cholera 10.00 godzina, do roboty... do roboty...
Jeszcze marsz na balkon, w celu określenia pogody i bieg pod prysznic....
Niestety widok za oknem zatrzymał mnie na dłuższy czas na balkonie.
Zgroza!
Po ulicach pospiesznie przemieszczały się grupy ludzi z biało-czerwonymi flagami.
Płonęły opony.
Pod sąsiednim blokiem ośmiu rosłych mężczyzn z opaskami na rękawach pilnowało kilku policjantów, którzy siedzieli z rękoma za głowami.
W oddali płonął jakiś plakat wyborczy.

- Co do diabła się dzieje?! – pomyślałem.
Czym prędzej wskoczyłem pod prysznic i raz dwa spod niego wyskoczyłem.
Ubierałem się najszybciej jak tylko mogłem.
Z bloku wybiegłem na ulicę i pierwsze kroki skierowałem w kierunku Pałacu Namiestnikowskiego.
Zdawało mi się, że miejsce to jest niejako symboliczne i tam dowiem się najprędzej o co chodzi...

Faktycznie pod Pałacem kłębiły się tłumy.
Słychać było przekrzykujących się trybunów.
- Co jest,... co się stało...?” - spytałem młodego człowieka z biało-czerwoną opaską na ramieniu.
- Panie, jak to co jest? Dość już tego... kraj jest bankrutem, my jesteśmy bankrutami. Rostowski dowalił podatki, dług publiczny przekroczył podwójny stan tragiczny...
Tusk do Peru z żoną sobie pojechał, a Gajowy uciekł na Białoruś z Nałęczem i Jaruzelskim... – po pożyczkę podobno do Łukaszenki się udał.
- Co Pan mówi??? Panie, a policja, wojsko... przecież będzie zadyma...

- Coś Pan urwał się z choinki?
To nic Pan nie wiesz? Gdzieś Pan był od rana?
Przecież wojsko przeszło na naszą stronę. Większość policji też... tylko ABW i niedobitki wywiadu z dawnego WSI broniły się, aleśmy ich spalonymi oponami wykurzyli! Siedzą teraz w Cytadeli...

Podziękowałem rozmówcy i pomyślałem, że wiele na temat rewolty dowiem się na Wiejskiej.
Już sto-dwieście metrów przed Sejmem poczułem gryzący dym w oczach.
To opony i inne demonstracyjne kopcie dopalały się ślicznie.
Pod samym gmachem trwał spektakl.
Tłum demonstrantów i patriotycznych oddziałów wojska używał sobie na znienawidzonych przedstawicielach partii rządzącej.
Nie wszystkim udało się uciec lub schować.
Od młodego człowieka z Gwardii Narodowej dowiedziałem się, że np. Niesiołowskiego wyciągnęli z kibelka sejmowego, gdzie próbował ukryć się w szafce na papier toaletowy.
Jeszcze do niedawna butny i bezczelny, wisiał teraz podwieszony na sznurze pod latarnię przed Sejmem z przyklejonym czerwonym nosem z tabliczką „Pociągnij za sznur a pajac pomacha łapami”.
Łkał przy tym niemiłosiernie.
Przy słupku parkingowym przywiązany do barierki stał Schetyna z wymalowanym szminką na czole hasłem: „Kradłem dla Rycha”. Co chwila na jego łysinie lądował ogryzek bądź grudka ziemi.
- Panie, za babę się przebrał! Aleśmy go z kolegą wypatrzyli... no nie ma takich paskudnych bab... – roześmiał się kolejny rozmówca, który w skrócie przedstawił historię pojmania marszałka sejmu.

Na wysokości dawnego salonu wydawniczego Iskier, grupa młodych ludzi pastwiła się nad Grasiem.
Podszedłem tam na chwilę.
Biedak-rzecznik zamiatał ulicę, a raczej starał się zamiatać wśród gwizdów i łajań.
Miał na sobie fartuch, a na głowie brudną ścierkę.
Na plecach wymalowano mu białą farbą: „Cieciujesz dla szwaba, pocieciuj też dla Polaków”.
Dalej jeszcze Klich próbował robić „pompki” czym wywoływał salwy śmiechu wśród pilnujących go żołnierzy.
Tłum zbrojny z pałki, kamienie i petardy wzmocniony przez kilka wozów bojowych powoli przemieszcza się w kierunku URMU.
Dołączyłem do nich.

Gmach Urzędu Rady Ministrów został wzięty z marszu. Właściwie nie było komu stawiać tam oporu, gdyż ochrona uciekła, a urzędnicy nawiali do Peru wraz z Panem Premierem.
Po pół godziny przeszukiwania gmachu, z pojemnika z odpadkami spożywczymi wyciągnięto ministra Arabskiego.
Gdyby nie ketchup i resztki musztardy na twarzy, trudno byłoby tę twarz w ogóle zobaczyć, bo blady był ze strachu, że aż przezroczysty.
- Na biurko go i przez okno... zobaczymy ja daleko zaleci.... – zaproponował ktoś z tłumu.
- Dawać go! Dysponował samolotami, to niech teraz się wykaże...! – dodał ktoś inny.

Na parterze napotkaliśmy grupę demonstrantów ze Śródmieścia. Przynieśli najświeższe informacje z frontu.
- Ludzie, Gronkiewiczowa złapana! Capnęli ją koło NIKu. Chciała się przedostać do ambasady Izraela... Pejsy sobie i brodę przykleiła, ale poznaliśmy ją. Szła w zaparte, że jest atache kulturalnym ambasady i nazywa się Gronkberg... to bezczelna baba!
- Gdzie ją macie?
– spytał ktoś rządny odwetu na prezydentowej Warszawy.
- Odśnieża jezdnie na Bankowym! Do wieczora ma oczyścić trasę aż do MDMu...

Gdy doszedłem pod Belweder, spektakl trwający tam właśnie się kończył.
Niedobitki doradców Komorowskiego, ci którym nie dane było uciec na Białoruś, wśród wymierzanych kopniaków w tyłek czmychały czym prędzej z pałacu.
Ostatni kuśtykał Osiatyński ze spodniami w garści i zapłakaną twarzą.
Przy wartowniczych budkach zauważyłem centrum prasowe.
Dwóch młodych ludzi rozdawało biuletyny drukowane naprędce.
Okazało się, że Komorowski przedostał się do Rosji i tam poprosił o azyl polityczny.
Ponoć Miedwiediem miał opory, ale przekonał go Jaruzelski.
Niestety na razie brak jakichkolwiek wieści o Tusku.

Wraz z liczną grupą 30-40 osób udałem się teraz opodal, pod ambasadę Federacji Rosyjskiej. Widok, który tam ukazał się naszym oczom jednocześnie wzburzył nas ale i rozśmieszył.
Za płotem, na terenie przylegających do ambasady aż kłębiło się od członków PO.
Ściśnięci jak sardynki w puszce czekali na ratunek i wybawienie. Ktoś dowiedział się, że ma ich przyjąć jakiś dyrektor gabinetu i pomóc w wystawieniu wiz rosyjskich.
- Dupy tłuszczem wam obrosły, wypieprzajcie stad do Moskwy – skandował tłum, wbijając wzrok w bladych ze strachu peowców.
Dyrektor gabinetu ciągle nie pojawiał się...

W tym samym czasie pod tłum demonstrantów podjechał wojskowy gazik.
- Panowie, ubaw jest na Czerskiej! Michnik się kaja, Pacewicz po rękach ludzi całuje i prosi o wybaczenie... jaja jak berety - jednym tchem wyrecytował młody oficer z opaską w barwach narodowych na ramieniu, który wychylił się z auta.
- W gacie narobili, gdy zobaczyli wóz bojowy pod Agorą.... jak karaluchy wypełzali z budynku i na kolanach przepraszali...
- Jąkała zanim powiedział za co przeprasza i wyznał winy, to z pół godziny trwało... On się nawet przyznał, że był TW Albinem , ale ludzie go olali, i to dosłownie...olali.
Teraz to już po wszystkim... towarzystwo całe pouciekało. Część z nich przebija się do ambasady Izraela, część do ruskiej, a kilku nawet do peruwiańskiej... to ci co bardziej Tuska kochają....

Dzień powoli kończył się.
Wracałem do domu, pełnymi ludzi ulicami. Nastrój, mimo ogólnie złej atmosfery panującej w kraju, był szczególny.
Wyczuwało się nutę optymizmu i radości.
Co będzie?
Wszystko jedno, gorzej niż za Tuska już być nie może.
Jeszcze gdzieniegdzie widziało się zapędzonych do prac porządkowych sługusów „Słońca Peru” machających łopatami w takt wydawanych komend.

Miło było bardzo....

środa, 15 grudnia 2010

Tusk-Deresz Band - Kochamy sie (Je t'aime moi non plus)

Piękny przebój z udziałem nowego partnera artystycznego "Słowika Kaszub" Dona Alda Tuska.
Ten duet dobrze rokuje!
Jeszcze kilka prób na spotkaniach w URM i nie będzie nawet potrzebna wazelina... oczywiście do nawilżania strun głosowych.

poniedziałek, 13 grudnia 2010

13.XII. Co z tą Polską - luźna po-uwaga

Program Tomasza Lisa „Co z tą Polską”.
Jako trzeci, kolejny rozmówca gospodarza, wkracza na scenę John Godson – świeżo upieczony poseł Platformy Obywatelskiej.
Pierwsze słowa gościa i... mam pewność, że poseł Tomczykiewicz nie będzie już jedynym posłem obecnej kadencji sejmu, nie umiejącym mówić po Polsku.
Będzie mu raźniej.