piątek, 21 października 2011
Państwo neutralne światopoglądowo
Ostatnio, za sprawą grupki odmieńców z Ruchu Palikota termin ten stał się bardzo popularny. Państwo neutralne światopoglądowo – domagają się go zarówno skupieni w RPP neokomuniści jak i pederaści, transwestyci, młodzi narkomani oraz naczelny figurant ruchu - sam Janusz Palikot.
Jak bywa wśród ludzi naiwnych i niezbyt logicznie myślących hasło stanowi tylko symbol abstrakcyjnego dążenia do celu, bez właściwego zrozumienia o co tak właściwie w nim chodzi.
Według Biedronia, Rodzynka (czy tam Rozenka), Grodzkiego i reszty „yntelektualnej” awangardy ruchu, Państwo neutralne światopoglądowo to takie bez kościoła i symboli religijnych w przestrzeni publicznej oraz rzecz jasna - administracji państwowej.
Jak mówił sam „mistrz – figurant” Palikot: od wieszania krzyży jest kościół oraz miejsca prywatne, poza sferą publiczną.
Trudno podejmować z „yntelektualistami-filozofami” polemikę, gdyż nie za bardzo rozumieją istotę propagowanego przez siebie modelu państwa.
Dlatego w tym miejscu spieszę z wyjaśnieniem.
Otóż - neutralność światopoglądowa państwa – to model relacji między państwem a światopoglądem, a także doktryna polityczno-prawna opierająca się na postulacie oddzielenia kwestii światopoglądowych od instytucji władzy oraz życia publicznego...
Cóż to oznacza?
A oznacza, że w myśl idei neutralności światopoglądowej państwa, nie należy w przestrzeni publicznej narzucać biernie lub czynnie ogółowi własnych przekonań światopoglądowych lub ich propagować, gdyż można w ten sposób kogoś urazić lub obrazić.
Wiadomo, światopogląd obywatele miewają różny.
To chyba tyle „w temacie”, choć warto dodać, że szczególnie jest to paskudne w przypadku mniejszości , która swój światopogląd narzuca większości.
W tym miejscu pragnę zatrzymać się i skupić na działaniach bijących z wyjątkową bezczelnością w państwo neutralne światopoglądowo.
Chodzi o organizacje skupiające homoseksualistów, lesbijki oraz transwestytów z najróżniejszymi przyległościami.
Czy ich „parady równości”, akcje propagandowe, plakatowe nie naruszają idei państwa neutralnego światopoglądowego?
Przecież ruchy „homoseksualne” oferują swoistą ideologię lewicowo-kosmopolityczną, promują separatyzm w stosunku do społeczeństwa oraz negację państwa...
Posiadają nawet własną flagę, która zastępuje biało-czerwony sztandar.
To tęczowe barwy łączą pederastów na całym świecie.
Cóż to jest więc, jak nie światopogląd?
Posługując się słowami Palikota, powiem: od parad równości i pedo-ekscesów są tereny prywatne, poza sferą publiczną.
Mnie osobiście obraża przemarsz byłych facetów i pederastów z lesbijkami, którzy organizują sobie seksualne ekscesy (światopoglądowe) w miejscach publicznych w biały dzień.
Obrażają również Biedroń i Grodzki na mównicy sejmowej jako reprezentanci odmiennej „narodowości” w Polskim parlamencie, reprezentującej kosmopolityzm czyli antypolskość.
Jakby tego było mało, jeden z organizatorów „parad równości” Szymon Niemiec, jest starszym pastorem i członkiem Prezbiterium Generalnego Wolnego Kościoła Reformowanego czyli takiego kościoła dla pederastów.
Jak widać w działania ruchów homoseksualnych wmieszana jest też ichnia pedo-religia. A wszystko dzieje się w przestrzeni publicznej!
A może to wy pederaści, lesbijki, transwestyci wpierw okażcie szacunek dla idei państwa neutralnego światopoglądowo o który tak walczycie.... nie wiedząc co to jest.
Jak bywa wśród ludzi naiwnych i niezbyt logicznie myślących hasło stanowi tylko symbol abstrakcyjnego dążenia do celu, bez właściwego zrozumienia o co tak właściwie w nim chodzi.
Według Biedronia, Rodzynka (czy tam Rozenka), Grodzkiego i reszty „yntelektualnej” awangardy ruchu, Państwo neutralne światopoglądowo to takie bez kościoła i symboli religijnych w przestrzeni publicznej oraz rzecz jasna - administracji państwowej.
Jak mówił sam „mistrz – figurant” Palikot: od wieszania krzyży jest kościół oraz miejsca prywatne, poza sferą publiczną.
Trudno podejmować z „yntelektualistami-filozofami” polemikę, gdyż nie za bardzo rozumieją istotę propagowanego przez siebie modelu państwa.
Dlatego w tym miejscu spieszę z wyjaśnieniem.
Otóż - neutralność światopoglądowa państwa – to model relacji między państwem a światopoglądem, a także doktryna polityczno-prawna opierająca się na postulacie oddzielenia kwestii światopoglądowych od instytucji władzy oraz życia publicznego...
Cóż to oznacza?
A oznacza, że w myśl idei neutralności światopoglądowej państwa, nie należy w przestrzeni publicznej narzucać biernie lub czynnie ogółowi własnych przekonań światopoglądowych lub ich propagować, gdyż można w ten sposób kogoś urazić lub obrazić.
Wiadomo, światopogląd obywatele miewają różny.
To chyba tyle „w temacie”, choć warto dodać, że szczególnie jest to paskudne w przypadku mniejszości , która swój światopogląd narzuca większości.
W tym miejscu pragnę zatrzymać się i skupić na działaniach bijących z wyjątkową bezczelnością w państwo neutralne światopoglądowo.
Chodzi o organizacje skupiające homoseksualistów, lesbijki oraz transwestytów z najróżniejszymi przyległościami.
Czy ich „parady równości”, akcje propagandowe, plakatowe nie naruszają idei państwa neutralnego światopoglądowego?
Przecież ruchy „homoseksualne” oferują swoistą ideologię lewicowo-kosmopolityczną, promują separatyzm w stosunku do społeczeństwa oraz negację państwa...
Posiadają nawet własną flagę, która zastępuje biało-czerwony sztandar.
To tęczowe barwy łączą pederastów na całym świecie.
Cóż to jest więc, jak nie światopogląd?
Posługując się słowami Palikota, powiem: od parad równości i pedo-ekscesów są tereny prywatne, poza sferą publiczną.
Mnie osobiście obraża przemarsz byłych facetów i pederastów z lesbijkami, którzy organizują sobie seksualne ekscesy (światopoglądowe) w miejscach publicznych w biały dzień.
Obrażają również Biedroń i Grodzki na mównicy sejmowej jako reprezentanci odmiennej „narodowości” w Polskim parlamencie, reprezentującej kosmopolityzm czyli antypolskość.
Jakby tego było mało, jeden z organizatorów „parad równości” Szymon Niemiec, jest starszym pastorem i członkiem Prezbiterium Generalnego Wolnego Kościoła Reformowanego czyli takiego kościoła dla pederastów.
Jak widać w działania ruchów homoseksualnych wmieszana jest też ichnia pedo-religia. A wszystko dzieje się w przestrzeni publicznej!
A może to wy pederaści, lesbijki, transwestyci wpierw okażcie szacunek dla idei państwa neutralnego światopoglądowo o który tak walczycie.... nie wiedząc co to jest.
Etykiety:
Biedroń,
Janusz Palikot,
komuna,
pederaści. parada równości,
terror,
zakłmanie
wtorek, 18 października 2011
Wypadki chodzą po ludziach (posłach)..?
Co może zmusić normalnego chłopa do pozbycia się „jaj”, do umalowania facjaty, wyszminkowania ust i ogolenia łydek pod pończochami?
Chyba tylko choroba lub konieczność czyli nieszczęśliwy wypadek.
Niestety w ostatnich dniach za sprawą niejakiego/niejakiej Grodzkiej Ryszarda Anny próbuje się nam wmówić, że transwestyci to ludzie normalni i mają swoje prawa oraz powody do zmiany płci.
Dowcip niezły, ale już drugi raz powtarzany przestaje być śmieszny.
Partia Urbana (znana jako Ruch Poparcia Palikota) wprowadziła takie „ono” do sejmu i to z list partii w CK Krakowie!
Od czasu wyborów postać Ryszarda Anny Grodzkiej/go nie znika z Internetu oraz prasy.
Rysioania uśmiechnięta, Rysioania zalotna, Rysioania zadumana...
Można powiedzieć, że jeszcze trochę a owa postać stanie się wzorem urody, mody oraz intelektualnego poziomu.
Wystarczyło, że Rysioania pożaliła się, że na takie duże baby nie ma ubrań, a już ponoć Jacyków z jakimś innym Zieniem kolekcję XXXXL fasują.
Wystarczy, że Rysioania uroni łzę uroni nad nietolerancją sąsiedzką, a już ochotnicy zapraszają ją na kawę i romans oferują.
Wystarczy, że Rysioania w kiecce typu midi zalotnie mrugnie oczkiem i „walnie” jakiś banał w czasie wywiadu, a już Żakowski z Pacewiczem w ekstazie do góry podskakują i za mistrza intelektu ją uważają.
Ponoć nawet walterowa TVN przewiduje w kolejnej edycji „Tańca z Gwiazdami” występ Rysioani. Problemem jest tylko w parze z kim. Czy z Maserakiem czy ze Skrzynecką.
Upadają obyczaje, zdają się mówić ci normalni, gdy urodziwa niczym pralka „Frania” udająca kobietę, świeżo upieczona posłanka w trakcie intelektualnych wywodów na temat dewiacji zarzuca umięśnioną męską gicz na drugą.
Czy ja się aby nie nabijam i nie kpię z biednej Rysioani?
Ależ skąd!
Jest wysoce prawdopodobne, że nawet współczucie wyjątkowe jej/jemu okażę.
Jeżeli tylko krążąca po Internecie informacja (*) się potwierdzi...
Ale tylko wtedy!
(*) Krążąca po Internecie informacja:
Pewien postawny mężczyzna, wyjątkowo kochliwy osobnik, został raz przyłapany przez męża pewnej damy w łóżku w trakcie erotycznych zabaw z ową.
Doprowadzony do furii widokiem obcujących ze sobą kochanków mąż krzyknął wtedy do mężczyzny: „Ja ci jaja obetnę, ty...”.
A trzeba wiedzieć, że był to człowiek niezwykle słowny...
Chyba tylko choroba lub konieczność czyli nieszczęśliwy wypadek.
Niestety w ostatnich dniach za sprawą niejakiego/niejakiej Grodzkiej Ryszarda Anny próbuje się nam wmówić, że transwestyci to ludzie normalni i mają swoje prawa oraz powody do zmiany płci.
Dowcip niezły, ale już drugi raz powtarzany przestaje być śmieszny.
Partia Urbana (znana jako Ruch Poparcia Palikota) wprowadziła takie „ono” do sejmu i to z list partii w CK Krakowie!
Od czasu wyborów postać Ryszarda Anny Grodzkiej/go nie znika z Internetu oraz prasy.
Rysioania uśmiechnięta, Rysioania zalotna, Rysioania zadumana...
Można powiedzieć, że jeszcze trochę a owa postać stanie się wzorem urody, mody oraz intelektualnego poziomu.
Wystarczyło, że Rysioania pożaliła się, że na takie duże baby nie ma ubrań, a już ponoć Jacyków z jakimś innym Zieniem kolekcję XXXXL fasują.
Wystarczy, że Rysioania uroni łzę uroni nad nietolerancją sąsiedzką, a już ochotnicy zapraszają ją na kawę i romans oferują.
Wystarczy, że Rysioania w kiecce typu midi zalotnie mrugnie oczkiem i „walnie” jakiś banał w czasie wywiadu, a już Żakowski z Pacewiczem w ekstazie do góry podskakują i za mistrza intelektu ją uważają.
Ponoć nawet walterowa TVN przewiduje w kolejnej edycji „Tańca z Gwiazdami” występ Rysioani. Problemem jest tylko w parze z kim. Czy z Maserakiem czy ze Skrzynecką.
Upadają obyczaje, zdają się mówić ci normalni, gdy urodziwa niczym pralka „Frania” udająca kobietę, świeżo upieczona posłanka w trakcie intelektualnych wywodów na temat dewiacji zarzuca umięśnioną męską gicz na drugą.
Czy ja się aby nie nabijam i nie kpię z biednej Rysioani?
Ależ skąd!
Jest wysoce prawdopodobne, że nawet współczucie wyjątkowe jej/jemu okażę.
Jeżeli tylko krążąca po Internecie informacja (*) się potwierdzi...
Ale tylko wtedy!
(*) Krążąca po Internecie informacja:
Pewien postawny mężczyzna, wyjątkowo kochliwy osobnik, został raz przyłapany przez męża pewnej damy w łóżku w trakcie erotycznych zabaw z ową.
Doprowadzony do furii widokiem obcujących ze sobą kochanków mąż krzyknął wtedy do mężczyzny: „Ja ci jaja obetnę, ty...”.
A trzeba wiedzieć, że był to człowiek niezwykle słowny...
Etykiety:
Anna Grodzka,
dewiacje,
Janusz Palikot,
komunizm,
lewactwo,
pedeastia,
Ruch Poparcia Palikota,
ryszrad grodzki
sobota, 15 października 2011
Mity i Fakty

Mity
(...) to niezwykle zaangażowany i ideowy człowiek. Być może dogłębne poznanie fałszu polskiego kleru pozwoliło mu zostać twardym w walce o świecki model państwa (...)
Zachwyconym postacią Romana Kotlińskiego, był nie tylko autor powyższych słów Jerzy Urban, ale też wiele innych, kojarzonych z tzw. postkomuną osób.
Jak tu nie być zachwyconym, skoro Kotliński, zdaniem jego wielbicieli, to wzór moralny, który przeszedł przez ciemnogród w jasną, świecką przyszłość.
Kotliński, to człowiek nie kłaniający się tzw. katolo-moralności.
Facet, który gloryfikował i wstawił do panteonu wojujących ateistów mordercę księdza Jerzego Popiełuszki - Grzegorza Piotrowskiego.
Gość, który dzięki swojej działalności i publicystyce w prowadzonym przez siebie piśmie „Fakty i Mity” poprowadził na barykady rzesze młodzieży, która już wkrótce tworzyć będzie podwaliny nowoczesnego państwa.
Czy może być lepszy fachowiec i specjalista od problemów kościoła niż Kotliński?
Jako katolicki ksiądz, w pewnym momencie nie wytrzymał obłudy kleru i rzucił wszystko. Przeszedł na drugą, jasną stronę mocy.
Nie mógł patrzeć na zakłamanie i obłudę kościoła.
Dziś piętnuje i odkrywa prawdziwą jego twarz.
Z ramienia Ruchu Poparcia Palikota znalazł się w sejmie,
Fakty
Kotliński, jako kleryk Wyższego Seminarium Duchownego we Włocławku, został pozyskany jako TW "Janusz" i w 1989 r. podpisał zobowiązanie dla SB o zachowaniu tajemnicy już na pierwszym tzw. rozpoznawczym spotkaniu, 29 marca 1989 roku.
Do formalnego pozyskania doszło 27 kwietnia w Kłodawie.
Niespełna rok później, 2 marca 1990 roku, kiedy upadł komunizm i priorytety służb specjalnych się zmieniły, SB nadal nie chciała rezygnować ze współpracy z TW "Januszem". Planowano zmienić jedynie priorytety z inwigilacji Kościoła na osoby świeckie. Współpraca została zakończona wraz z rozwiązaniem SB dwa miesiące później.
Roman Kotliński, jak wynika z ujawnionych faktów to jeden z wielu ubeckich kapusiów, umieszczonych wśród osób duchownych.
Należy przyznać, że nie miał chłop szczęścia.
Szansę na dobre i zasobne życie z pieniędzy za denuncjacje pogrzebał koniec PRLu oraz służb bezpieczeństwa. Nic dziwnego, że sfrustrowany i niepocieszony Kotliński zapałał nienawiścią do tych, którzy popsuli mu tak pięknie rozwijającą się karierę.
Do dziś wypisuje wierutne brednie i wylewa na papier własne urojenia, które czytają jemu podobni lub ludzie z marksistowsko-jaruzelskimi odchyleniami od normy.
Jest mocno popierany przez „Goebbelsa stanu wojennego” oraz pomniejsze sieroty po komunizmie, w rodzaju Palikota, Nowickiej, Senyszyn.
Dzięki poparciu otumaniałego motłochu wyniesiony do godności posła.
W oświadczeniu lustracyjnym (składanym przez każdego posła na sejm RP), Kotliński nie uważał za stosowne, bądź zapomniał o wszystkich tych faktach z własnego życiorysu.
Postscriptum
Do formalnego pozyskania doszło 27 kwietnia w Kłodawie.
Niespełna rok później, 2 marca 1990 roku, kiedy upadł komunizm i priorytety służb specjalnych się zmieniły, SB nadal nie chciała rezygnować ze współpracy z TW "Januszem". Planowano zmienić jedynie priorytety z inwigilacji Kościoła na osoby świeckie. Współpraca została zakończona wraz z rozwiązaniem SB dwa miesiące później.
Roman Kotliński, jak wynika z ujawnionych faktów to jeden z wielu ubeckich kapusiów, umieszczonych wśród osób duchownych.
Należy przyznać, że nie miał chłop szczęścia.
Szansę na dobre i zasobne życie z pieniędzy za denuncjacje pogrzebał koniec PRLu oraz służb bezpieczeństwa. Nic dziwnego, że sfrustrowany i niepocieszony Kotliński zapałał nienawiścią do tych, którzy popsuli mu tak pięknie rozwijającą się karierę.
Do dziś wypisuje wierutne brednie i wylewa na papier własne urojenia, które czytają jemu podobni lub ludzie z marksistowsko-jaruzelskimi odchyleniami od normy.
Jest mocno popierany przez „Goebbelsa stanu wojennego” oraz pomniejsze sieroty po komunizmie, w rodzaju Palikota, Nowickiej, Senyszyn.
Dzięki poparciu otumaniałego motłochu wyniesiony do godności posła.
W oświadczeniu lustracyjnym (składanym przez każdego posła na sejm RP), Kotliński nie uważał za stosowne, bądź zapomniał o wszystkich tych faktach z własnego życiorysu.
Postscriptum
Prawo polskie przewiduje za kłamstwo lustracyjne, utratę pełnionej funkcji publicznej (w tym przypadku mandat poselski) oraz zakaz pełnienia innych urzędów publicznych, w tym kandydowania do sejmu i senatu przez okres od 3 do 10 lat.
Roman Kotliński (zarejestrowany jako IPN BU 00162/32 KOTLIŃSKI ROMAN - tzw. „lista Wildsteina”) to kolejna „godna” postać, po skazanym za rozbój Penkalskim, matce bandyty Wandzie Nowickiej... na liście Palikota.
Miejmy nadzieję, że i nie ostatnia.
Kibicujemy następnym.... „jeszcze jeden, jeszcze jeden, jeszcze jeden, jeszcze jeden.....”
Roman Kotliński (zarejestrowany jako IPN BU 00162/32 KOTLIŃSKI ROMAN - tzw. „lista Wildsteina”) to kolejna „godna” postać, po skazanym za rozbój Penkalskim, matce bandyty Wandzie Nowickiej... na liście Palikota.
Miejmy nadzieję, że i nie ostatnia.
Kibicujemy następnym.... „jeszcze jeden, jeszcze jeden, jeszcze jeden, jeszcze jeden.....”
Etykiety:
akta SB i UB,
Fakty i Mity,
głupota,
Janusz Palikot,
jerzy Urban,
kolaboracja TW,
Roman Kotliński,
RPP
piątek, 14 października 2011
środa, 12 października 2011
Ze sztucznym penisem i urbanowym ryjem do sejmu
Ten, kto uwierzył w geniusz oraz sukces Janusza Palikota jest durniem do kwadratu.
Cóż może zdziałać bankrut, bez przebicia, z długami - wobec możnych w elektorat i subwencje?
Rzecz jasna, że nic.
Dlatego Palikot, jako genialny twórca partii i charyzmatyk nie osiągnął właśnie nic.
Póki właściciel plastikowego penisa oraz świńskiego ryja wraz z watahą życiowych wykolejeńców i dziwolągów działali po omacku i bez właściwego wsparcia, pies z kulawą nogą, Walter z worami oraz Michnik z gruźlicą nawet go nie zauważali.
Wtedy to Ruch Podtarcia Palikota notował około 1% wspierających go, biorąc oczywiście „zapas” w postaci trzyprocentowego błędu statystycznego.
Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko zmieniło się po niby-to tajnym spotkaniu Palikota z Jerzym Urbanem, około dwóch tygodnie temu.
Nagle stosunek mediów ocieplił się.
Palikot w TVN, Palikot w „GW”, rozmowa z Palikotem, wywiad z Palikotem, debata z Palikotem...
Nawet blondynka „z kropką” oraz Tomasz „bez zęba” Lis dali się oczarować „charyzmatycznemu od niedawna” Palikotowi.
Intensywna, darmowa kampania wyborcza prowadzona w żydokomunistycznych mediach dała rezultaty.
Palikotnicy doszusowali do dziesięcioprocentowego poparcia.
Wielka jest siła i możliwości „Goebbelsa stanu wojennego” wielkie też są jego wpływy.
Nie jest przypadkiem, że z małego „plastikowego penisa” nagle biłgorajczyk stał się wielkim „świńskim ryjem”.
Przecież zarówno Walter jak i Michnik to koledzy Urbana.
Pomogą doraźnie nawet za „friko”, chłopaki rozliczą się już później.
Daję głowę, że pomysł z dewiantami i „frikami” na listach wyborczych RPP, to sprawka Urbana. Że babochłop Rysio/Anna Grodzki(a), Biedroń, Nowicka znaleźli się tam, w skutek nacisków osobnika noszącego przydomek pochodzący od nazwiska najsłynniejszego nazistowskiego propagandzisty.
To samo dotyczy rzecz jasna niejakiego Kotlińskiego oraz Rozenka współpracowników Urbana.
Skoro „Goebbels” płaci, to i wymaga.
Sprzedał się Palikot i dał przysłowiowej d..py stetryczałemu karłowi w zamian za superkampanię wyborczą.
Czy opłaciło mu się to?
Jaki wpływ będzie miał teraz na swoją partię?
Już dziś „z tylniego fotela” całym tym cyrkiem kieruje Jerzy Urban.
To jego ludzie szykowani są na najbardziej prominentne stanowiska w partii i nadają ton i kierunek polityczny ugrupowania.
Komuna wróciła – w skórze Palikota, z penisem w jednym ręku i świńskim ryjem w drugim... ups... urbanowym raczej.
Cóż może zdziałać bankrut, bez przebicia, z długami - wobec możnych w elektorat i subwencje?
Rzecz jasna, że nic.
Dlatego Palikot, jako genialny twórca partii i charyzmatyk nie osiągnął właśnie nic.
Póki właściciel plastikowego penisa oraz świńskiego ryja wraz z watahą życiowych wykolejeńców i dziwolągów działali po omacku i bez właściwego wsparcia, pies z kulawą nogą, Walter z worami oraz Michnik z gruźlicą nawet go nie zauważali.
Wtedy to Ruch Podtarcia Palikota notował około 1% wspierających go, biorąc oczywiście „zapas” w postaci trzyprocentowego błędu statystycznego.
Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko zmieniło się po niby-to tajnym spotkaniu Palikota z Jerzym Urbanem, około dwóch tygodnie temu.
Nagle stosunek mediów ocieplił się.
Palikot w TVN, Palikot w „GW”, rozmowa z Palikotem, wywiad z Palikotem, debata z Palikotem...
Nawet blondynka „z kropką” oraz Tomasz „bez zęba” Lis dali się oczarować „charyzmatycznemu od niedawna” Palikotowi.
Intensywna, darmowa kampania wyborcza prowadzona w żydokomunistycznych mediach dała rezultaty.
Palikotnicy doszusowali do dziesięcioprocentowego poparcia.
Wielka jest siła i możliwości „Goebbelsa stanu wojennego” wielkie też są jego wpływy.
Nie jest przypadkiem, że z małego „plastikowego penisa” nagle biłgorajczyk stał się wielkim „świńskim ryjem”.
Przecież zarówno Walter jak i Michnik to koledzy Urbana.
Pomogą doraźnie nawet za „friko”, chłopaki rozliczą się już później.
Daję głowę, że pomysł z dewiantami i „frikami” na listach wyborczych RPP, to sprawka Urbana. Że babochłop Rysio/Anna Grodzki(a), Biedroń, Nowicka znaleźli się tam, w skutek nacisków osobnika noszącego przydomek pochodzący od nazwiska najsłynniejszego nazistowskiego propagandzisty.
To samo dotyczy rzecz jasna niejakiego Kotlińskiego oraz Rozenka współpracowników Urbana.
Skoro „Goebbels” płaci, to i wymaga.
Sprzedał się Palikot i dał przysłowiowej d..py stetryczałemu karłowi w zamian za superkampanię wyborczą.
Czy opłaciło mu się to?
Jaki wpływ będzie miał teraz na swoją partię?
Już dziś „z tylniego fotela” całym tym cyrkiem kieruje Jerzy Urban.
To jego ludzie szykowani są na najbardziej prominentne stanowiska w partii i nadają ton i kierunek polityczny ugrupowania.
Komuna wróciła – w skórze Palikota, z penisem w jednym ręku i świńskim ryjem w drugim... ups... urbanowym raczej.
Etykiety:
Gazeta Wyborcza,
goebbels stanu wojennego,
jerzy Urban,
Palikot,
propaganda,
TVN,
żydokomuna
piątek, 7 października 2011
Świat Według Kiepskich - Wybory 2011 (PO+Palikot)
Najnowszy odcinek serialu polsatowskiego ŚWK.
Kiepscy wraz z Paździochami idą na wybory!
Kiepscy wraz z Paździochami idą na wybory!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
