
piątek, 12 listopada 2010
czwartek, 11 listopada 2010
Pan Herszel i Order dla Michnika
Kilka dni temu spotkałem Pana Herszela.
Pan Herszel był niegdyś moim sąsiadem. Lubiłem go, gdyż był pogodnym człowiekiem, starszym ode mnie i moich kolegów, lecz potrafiącym nawiązać nić porozumienia z młodzieżą.
Jak się okazało ówczesny pierwszy sekretarz Gomułka był sporo od Pana Herszela starszy i nie potrafił nawiązać porozumienia z młodszymi (jak to umiał mój sąsiad), toteż został Pan Herszel wyrzucony z kraju po 1968 roku.
Pan Herszel zamieszkał w Szwecji i dopiero teraz pierwszy raz od wyjazdu odwiedził Polskę.
Spotkałem go na ulicy, w pobliżu naszego starego domu.
Ucieszył się ale i zdumiał, że po tylu latach ktoś go jeszcze poznaje.
Wymieniliśmy uprzejmości.
- Co Pana sprowadza do Kraju?
- Ciekawość - odparł - zwykła ciekawość, co zmieniliście, jak żyjecie?
- Tak sobie żyjemy... no niektórzy to dobrze żyją, jest tak jak dawniej było...
- Wiem, wiem - czytam prasę polonijną.... pracujecie, klaszczecie, świętujecie, defilujecie, czcicie. obchodzicie... - Herszel zawiesił głos
- O, tak... właśnie niedługo będziemy obchodzili rocznicę Niepodległości... nowy prezydent dba o pozory. Defilady, przemówienia, awanse, medale, ordery.... nawet kotyliony nakazał wycinać z papieru...
- Znaczy patriota... - wszedł mi w słowo Herszel
- Lokalny. Jak siedzi w swoim lokalu, w alejach Ujazdowskich to przed żoną udaje, że jest patriotą... Nawet ordery Orła Białego ma nadawać podobnym sobie, .. znaczy też patriotom.
- Tak? A któż to będzie wyróżniony?
- Jan Krzysztof Bielecki... biskup Orszulik... Michnik....Aleks...
- Tak, tak...dobrze... - przerwał - a który Michnik, bo znałem dwóch...?
- No, jak to który? - Herszel zaskoczył mnie mocno swoim pytaniem
- ... zresztą wszystko jedno który, wszystko jedno.... A niech was... Do zobaczenia za czterdzieści lat.... uchylił filcowy kapelusz i na pożegnanie rzucił: A swoją drogą, to jak wrócę do domu, do Szwecji to pogratuluję Michnikowi osobiście....
wtorek, 9 listopada 2010
Fiki-Miki czyli róbta, róbta, ja wam tam nie bójta się...
Róbta, budujta, łączta, wznośta.... toć to wcale nie polityka.... to swojskie intaeresa!
Zadymiarze, "Gazeta" jest z wami!
Ostatni czynny organ Adama Michnika - „Gazeta Wyborcza” poinformował, że 11. listopada przez największe miasta Polski przejdą marsze organizowane przez środowiska narodowe i patriotyczne. Oczywiście wśród zagorzałych wielbicieli komuny, anarchii i wszelkiego śmiecia postkomunistycznego rodem z PRL budzi to odruch odrazy i obrzydzenia.
We łbach michnikoidów - wytworów komunizmu, nie mieści się jak to jest możliwe by w "cywilizowanym świecie", w "cywilizowanej europce" i "cywilizowanej - unijnej republice nadwiślańskiej" nacjonaliści chodzili sobie ulicami i świętowali rocznicę odzyskania niepodległości przez Polskę?
A przecież jest tyle pięknych dat i okazji, by świętować.
Jest 1. Maja, jest 22. lipca, jest rocznica wybuchu Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji Radzieckiej a nawet Parada Pederastów... tyle atrakcji podczas, których można pomachać flagami i manifestować swoje przekonania. Tyle lat oberredaktor wraz z zespołem „GW” przekonuje, tłumaczy, wskazuje... i nic, jak krew w piach.
Nie wszyscy chcą zatykać czerwone i tęczowe szmaty i paradować wraz z podejrzanymi typami w pochodzie ku chwale jakiejś obłędnej, antypolskiej idei. Źle się dzieje.
Dlatego też ostatni ze sprawnych jeszcze organów oberredaktora Michnika - "GW" histerycznie apeluje oraz namawia wszystkich, którym bliskie są idee KPP, PZPR oraz lewicujących pederastów: protestujcie i blokujcie pochód narodowców, "Gazeta" jest z wami popiera Was!
W polskim prawie wszelkie działania przeciw prawom gwarantowanym konstytucyjnie (a takim jest prawo do zgromadzeń, przemarszów i legalnych zgłoszonych odpowiednim władzom demonstracji) są zagrożone karą na podstawie kodeksu karnego.
Również pociągnięci do odpowiedzialności powinni być ci, którzy nawołują do przestępstwa, do zamieszek i burd.
Cała nadzieja w policji i rozsądku obywateli. Mam nadzieję, że stróże prawa rozprawią się jak należy z szumowiną próbującą zakłócić legalny marsz a prowodyrów i inicjatorów "kibolskich zadym" inicjowanych przez "GW" postawią przed wymiarem sprawiedliwości.
Z drugiej strony gorąco namawiam do czynnego uczestnictwa w przeciwdziałaniu bandyckim ekscesom, do fizycznego oporu wobec bandytów próbujących, podobnie jak komunistyczne watahy z KPP w okresie II RP zakłócić przemarsz.
Pamiętajmy, pomoc w walce z ulicznym bandytyzmem jest obowiązkiem obywatelskim.
niedziela, 7 listopada 2010
„Staś” Komorowski czyli zdejmij order gdy będą ci w gębę pluli
Musiał w Wikipedia wyczytać sporo o królu Stanisławie Auguście Poniatowskim, bo wziął się za przyznawanie orderów Orła Białego byle komu i byle szybko.
Wykapany król „Staś” – mówią rodacy, a Bronisław Komorowski szykuje już cztery odznaczenia i mowę tronową.
Odbiorcami w/w luksusów mają być Michnik, Bielecki (ten od przehandlowania polskiej gospodarki), Hall i Orszulik.
Wachlarz „zasług” owego kwartetu jest wyjątkowo szeroki, toteż i mowa (p)Rezydenta będzie wyjątkowa.
Nic a nic nie przeszkodzi Komorowskiemu nawet fakt, że kapituła orderu jest mocno niekompletna, bo z całego składu pozostał jedynie Wiesław Chrzanowski, a i to nie jest pewne. Po prostu ludzie mający choćby trochę przyzwoitości nie chcą firmować swoim nazwiskiem prywaty Komorowskiego.
Czym to znacznym zasłużyli się wybrańcy (p)Rezydenta?
Mówiąc ogólnie, byli (i chyba nadal są) oddanymi funkcjonariuszami „mazowiecczyzny” a niektórzy nawet szczycą się byciem tajnymi współpracownikami bezpieki . Stałość w poglądach czy też miłości to piękna cecha, dlatego „Staś” Komorowski już 11. Listopada zawiesi na ich szyjach ordery.
Przyznać trzeba, że Komorowski dokładnie odrobił lekcję z historii Polski epoki króla Stasia, bowiem podobieństwo sytuacji i politycznych gestów zadziwiające. Wszystko się zgadza i tylko nurtuje pytanie, czy jak niegdyś Poniatowski z carycą Katarzyną tak i (p)Rezydent sypia z Putinem...?
Stara przypowieść mówi, że Król Poniatowski, gdy wręczał Order Orła Białego podobnym do tych niebawem obdarowanych, miał zwyczaj zwracać się do nich tymi słowy: „Mam wszak jedną prośbę przyjacielu, obiecaj mi że ją spełnisz.... Obiecaj mi że zdejmiesz ten order kiedy cię będą wieszali!”
11 listopada Pan (p)Rezydent winien uderzyć w podobne słowa: „Mam wszak jedną prośbę Michniku, obiecaj mi że ją spełnisz.... Obiecaj mi że zdejmiesz ten order kiedy będą ci w gębę pluć”
Michnik na pewno obieca...

Nowe płótno, które niebawem ozdobi ścianę frontową Belwederu.
„Król Staś Komorowski mami niegodnych Orderem Orła Białego”
środa, 27 października 2010
„Kolendowanie” bezczelne
Nie tak dawno Katarzyna Kolenda-Zaleska z TVN dokonała manipulacji polegającej na włożeniu w usta Jarosława Kaczyńskiego podłych słów, mogących uchodzić za rasistowskie i antysemickie.
Tak sobie Kolenda pomanipulowała, by zgodnie z wytycznymi TVN „dokopać” wrogom Platformy Obywatelskiej. (Osobiście uważam, że sam pomysł na bezczelne kłamstwo nie wyszedł od niej samej, bo jest na to...).
Nie od dziś linia TVN wobec członków PiS jest określona i odgórnie „klepnięta” a według mojej skromnej osoby sytuacja z Kolendą-Zaleską jest wręcz wzorcowa.
Dzięki naszemu koledze, Bernardowi cała „goebbelsjada” Zaleskiej wyszła na jaw. Zdemaskowano manipulatora, sprawę nagłośniono a Mariusz Błaszczak zażądał od TVN sprostowania i przeprosin.
Z trudem, bo z trudem ale przeszło przez gardło Smoląga (rzecznika TVN) słowo „przepraszamy” i fajnie. Fajnie dla TVN.
„Nic się nie stało, Polacy nic się nie stało...” - śpiewali sobie Walter z innym tam Durczokiem.
Sama Kolenda-Zaleska w dniu wykrycia afery nabrała wody w kłapaczkę i wypluła ją dopiero 14.X. br. oświadczając:
"Mariusz Błaszczak atakuje mnie personalnie zarzucając świadomą manipulację. Czy Pan Panie pośle naprawdę uważa mnie za dziennikarskiego samobójcę. Czy wierzy Pan w to, że świadomie, wiedząc, że informacja została sprostowana, ryzykowałabym swoją wiarygodność? Zapewniam, że gdy przygotowywałam mój materiał informacja z cytatem o „prawdziwych Polakach” cały czas wisiała w Internecie, co zresztą bardzo łatwo sprawdzić.
I Pan jej nie prostował. Przez wiele, wiele godzin."
Katarzyna Kolenda-Zaleska, "Fakty"
Powiem szczerze, gdy to przeczytałem to oczy przecierałem ze zdumienia!
Jaki mieć trzeba tupet, wrodzoną bezczelność, chamstwo lub przynajmniej jednocyfrową liczbę IQ, by w taki sposób zareagować na słowa prawdy i wytknięcie ewidentnej manipulacji.
Zamiast milczeć, wykazać skruchę czy (najlepiej) osobiście przeprosić za wykrytą manipulację, Zaleska ma pretensje!
Aż prosi się o badanie psychiatryczne lub przynajmniej alkomatem!
A kogo ma Błaszczak atakować za świadomą manipulację w telewizji?
Kto na wizji opowiadał pierdoły o jakiś „prawdziwych Polakach”?
Może Mariusz Błaszczak, przez wrodzoną delikatność ma inne zdanie, ale wielu widzów, czytelników (w tym i ja) uważa Kolendę-Zaleską za dziennikarskiego samobójcę oraz medialnego trupa!
Kolenda-Zaleska pyta dramatycznie o swoją wiarygodność. A czy kiedykolwiek ją miała? W czasie PRLu takich piśmidłowych, telefiutów i dziennikanalie nazywano dyspozycyjnymi gnidami.
Jedno z pewnością Zaleska osiągnęła. Bezczelną manipulacją przypomniała wielu osobom czasy Polski Ludowej i Dziennika Telewizyjnego. Czasy Urbana, Tumanowicza, Kedajowej...
Na koniec bezczelny babon, pełne pretensji do Błaszczaka żale formuje w zarzuty jakoby nie prostował on wiadomości w Internecie o „Prawdziwych Polakach”, gdy tam przez wiele godzin „wisiały”. Najwyraźniej w ptasim móżdżku Zaleskiej nie mieści się, że to nie Błaszczak ma poszukiwać w necie głupot wypisywanych na temat własnej partii, ale dziennikarz ma obowiązek wszelkie wiadomości sprawdzić zanim je poda na wizji!
Dobrze by o tym „dziennikarka” Faktów wiedziała.
wtorek, 26 października 2010
Ruch Zaparcia Palikota - film propagandowy
Wersja oryginalna filmu propagandowego (bez)Ruchu Janusza Palikota.
Śmietanka towarzyska i intelektualna zachęca do wzięcia udziału w spotkaniu Ruchu Zaparcia Janusza Palikota.
