Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zadyma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zadyma. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 29 czerwca 2017
LECH WAŁĘSA \ Dziennik 10 lipca 2017
Udało się dotrzeć do Dziennika Lecha Wałęsy z 10. lipca 20017.... tak będzie!
Rano
Wiozom mnie do Warszawy.
Fainy kierowca ,opowiada dowcipy i śmieszne żeczy.
Koło Bydgoszcza muwi do mnie: panie Wałęsa ,ja to pana pamientam – spotkaliśmy sie.
A ja muwiem ,o panie ja to nie pamientam wszystkich ,co spotkałem w rzyciu.
A on ,że w 1982 spotkaliśmy sie ,bo on mnie wutke do Arłamowa przywoził.
A ja nie pamientam.
Gadamy dalej.
Pużniej
Jusz jesteśmy w Warszawie.
Władek Frasynjuk wsadza mnie do taksuwki i jedziemy na Krakowskie Pszedmieście.
Tu tesz fainy kierowca.
Opowiada dowcipy i rzarty.
Tak koło placu gdzie był Papiesz – nie pamientan ,jak nazywa sie – on muwi: A ja pana pamientam ,ja panu te dokumenty od Milczanowskiego przywoziłem ,bo w ułopie pracowałem.
A ja go nie pamientam.
Spotykamy sie z ludźmi od Kodu i od tego Kasprzaka i jeszcze
od Platformy.
Oni tesz bendom mnie obstawiać.
Łoziński muwi ,że ma takie chasło na akcje: “Wałęsa siedzi
z nami” i oni to chasło już podali do ludzi.
Jeszcze puźniej
Wiozom mnie na obiad. Jakiś chotel czy coś.
Wziołem kure i kartofle.
Frasyjuk wzioł jakomś glizde czy coś w podobie ze szczypcami.
To światowy człowiek ,ma takom firme z samochodami ,co po świecie jerzdrzą.
Przychodzi Shetyna z Petrem.
Karze im usionśc i niech muwiom.
Muwi Petru ,że wszystko gotowe i że na akci obstawiom mnie tymi jego kobitami z sejmu.
Ja to sie na nich nie znam ,bo tak sie z zagraniczna nazywajom.
A bendzie ta taka czarna ,mała i w okuralach i bendzie taka
,co bardziej na faceta jest i tesz w okuralach i bendzie taka
,co durzo muwi i o niczym – co ma taki postszał na głowie czy co.
Nie bendzie tej jego Śmit ,bo ona nie bendzie sie kładła z obcymi – ona sie kladzie tylko z Petrem.
Shetyna powiedział tesz ,że dadzom mi do obrony tom Budke
i tom Szczerbe. One bendom lerzeć koło mnie.
Sporo puźniej
Dowieźli mnie na miejsce.
Tu sie zacznie. Shetyna przynosi dywan – takom makatkie ,co ja
z Dankom mieliśmy kiedyś w mieszkaniu na ścianie.
Kasprzak podkłada pod niom materac.
Rzeby było mientko lerzeć muwi. Lubie ,jak mnie jest mientko.
Dajom jeszcze takom elektrycznom poduszke.
Co bym wilka nie złapał.
Jak tylko o wilku pomyślałem – to Lis przyszedł.
Muwi ,że pamienta karzdom rozmowe ze mnom.
A ja nie pamientam.
Ten Mazuła daje mi rolnetke ,rzebym widział kiedy pochut z Kaczyńskim ruszy.
Tam jeszcze chwile gadamy.
Wnet słyszy się: uwga, uwaga – nadchodzi!
To my klaps na dupy i leżem! Jest policja.
Biorom i wynoszom tych co sobie lerzom.
Ta Budka ,co obok mnie jest muwi – ja to siem do pana prezedenta mocniej pszyczepiem ,bo letki jestem i zaraz mnie łatwo weznom.
To samo muwi ta Szczerba ,że wage ma małom i nie da rady ulerzeć jak go pociongnom.
To sie uczepili do nug i sciskajom mnie za łytki.
Patrzem ,a przedemnom biorom jusz Kasprzaka i Łosińskiego i takiego ,co ja nie wiem jak on sie nazywa ale w telewizji to go kiedyś czensto pokazywali.
Idom po mnie muwiem.
Szczerba i Budka mnie sciskajom za nogi asz krew mnie do nug nie dochodzi.
O ,jusz policjanci łapiom za nich i ciongnom – biorom ich.
Mnie nogi bolom ,bo to pazurami sie wszczepili we mnie tych dwuch.
Budka puszcza ,szczerba jeszcze trzyma – bo za skarpetkie się mocno złapał.
Twardy chłop ta Szczerba myślem.
A gdzie tam twardy ,póścił a własciwie ,to muj but puścił razem
z skarpetkom.
Ja z gołym giczołem leżem ,a policja niesie Szczerbe z moim butem i skarpetkom w renkach.
Teras te babiny od Petra sie do mnie mocniej przytulajom i muwiom – nie damy pana prezedenta wzionć.
A gdzie tam ,najsampierw ta co była niżej nie wytszymała i muwi: Weź pan i załusz buta albo skarpetke ,bo nie wytrzymie ,bo noga panu smierdzi.
A ja co załorzem ,kiedy buta i skarpetke Szczerba zabrał a Szczerbe policja?
To ta odpadła.
Chwila mineła i te dwie pozostałe tesz wzieli policjanci ,bo sie nie uhwyciły dobże mnie.
No to jestem sam myślem.
Widzem Władka Frasynjuka prowadzom i innych ,takich co ja nie wiem jak sie nazywajom ,ale kiedyś to ich w telewizji widziałem.
A tu Kaczyński z pisem podczodzi prawie podemnie!
Idom tylarierą – na mnie! Ja nic – leżem.
A polcjanci mnie nie biorom!
O, panie tak nie idzie – zapomnieli o mnie?
Mocno sporo puźniej
No leżem nadal. Czekam ,rzeby przyszli po mnie i odwieźli do domu. Jak sie spuźniem ,to Danka mi nie odgżeje dewolaja i bendem na zimno jadł kolacjem – holera.
Kaczyński z pisem jusz dawno przeszli ,jusz nawet skończyli wiecować.
A ja leżem. Czekam.
Widzem ,rze idzie Petru.
No panie Rysiu muwiem ,co z wami ludzie.
Ja tu lerzem ,marznem ,nudzem sie a wy gdzie sie podziewacie. To on muwi ,rze wszytskich wzieli a on z Shetynom to mnie na dwożec kolejowy zawiozom i bilet do Gdańska kupiom.
O ,panie!
O ,myli państwo – to tak się nie robi!
A Petry muwi ,że on na nic innego nie ma ,bo mu budrzet partyjny obcieli pisowcy i teraz to nawet na stokrotki dla teje swojej Śmit nie ma.
No ,to ludzie jak was nie stać to siem do mnie nie zwracajcie! Poszedłem piechotom.
W jednym bucie i w jednej skarpetce.
Najbardziej puźniej
Kolacji nie jadłem a śniadanie też miałem w domu źimne.
Etykiety:
Frasyniuk,
KOD,
Lech Wałęsa,
łobuzeria,
Obywatele.rp,
zadyma
piątek, 16 stycznia 2009
Ktokolwiek wie, ktokolwiek zna? (Agent-prowokator w białym bereciku)
Izraelski chuligan zaatakował demonstrantów z młodzieżówki anarchistycznej. Stało się to w obecności ambasadora Izraela i lokalnych notabli podczas uroczystości wręczania medalu „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata” na poznańskim uniwersytecie. Nie od dziś wiadomo, że standardy zachowania rodem ze świata cywilizowanego, w Izraelu nie obowiązują (czego przykłady „z pierwszej ręki” daje nam tu na Salonie24 niejaki E. Barbur), ale to co wydarzyło się w Poznaniu to już niemal troglodytyzm.
Ów chuligan był najprawdopodobnie osobą zaproszoną przez organizatorów imprezy, siedział w „dobrym” rzędzie i był najwyraźniej jednym z VIP-ów (może ochrona ambasadora?).
Zamiłowanie do rozruby czy też nieodparta chęć skatowania kogoś spowodowały, że zaraz po wejściu na salę grupy anarchistów z transparentem „Dość Rzezi w Gazie” tenże chuligan w białym bereciku na główce, zerwał się z zajmowanego miejsca i ze zwierzęcym wyrazem twarzy podbiegł do demonstrantów machając pięściami.
Scenka niczym z zadymy stadionowej czy też „ustawki” kiboli.
Oczywiście czas i miejsce na demonstracje antywojenne anarchiści wybrali sobie fatalne, ale być może chodziło o jedyną możliwość przekazania Panu Pelegowi co na temat ludobójczych zapędów jego rodaków myślą Polacy.
W minimalnym stopniu tłumaczy to zakłócenie tak szacownej uroczystości jak pośmiertne nadanie odznaczenia Państwu Srokom, którzy w czasie hitlerowskiej okupacji uratowali żydowską dziewczynkę.
Nic natomiast nie tłumaczy zachowania agresywnego Żyda.
Demonstracja przemocy i zwierzęcej agresji wobec grupy jedynie „oflagowanej” młodzieży, podczas imprezy o wyjątkowej wymowie pokojowej, to zła wola, a nawet prowokacja mająca na celu ośmieszenie całej uroczystości.
Kim był tajemniczy, krewki elegant w białym bereciku nie wiadomo. Najzabawniejsze, że żadna gmina żydowska, której przedstawiciele zasiadali w auli Uniwersytetu, nie przyznaje się do chuligana. Czyżby się wstydzą? Czego? Tego, że jełopa machał łapami jak śmigło od kukuruźnika i nie trafił nikogo, a na dodatek wyłożył się jak długi i trzeba było zabrać go na obserwacje do szpitala? (psychiatrycznego?!)
Może. Wątpliwe, że wstyd dotyczy chuligańskiego wystąpienia „kibola”.
Całe wydarzenie nie jest pierwszym i jedynym popisem tego typu. Nie pierwszy raz przedstawiciele „narodu wybranego” próbują zastąpić policję, ochronę czy też wymiar sprawiedliwości połączony z jedynym słusznym wzorcem moralnym.
Doświadczyli tego niejednokrotnie mieszkańcy Krakowa, gdzie na Kazimierzu dochodzi do bandyckich pobić i szeroko rozumianej bezkarności izraelskiej ochrony żydowskich grup wycieczkowych. A wszystko przy aprobacie lokalnej policji.
Przez Warszawę przetaczają się w okresie letnim tabuny żydowskich wycieczek ochranianych przez zbrojnych osiłków przywiezionych z Izraela na paszportach dyplomatycznych, by zapewnić im bezkarność.
Niejako wzorcowym przykładem stosunku prawdy do poprawności politycznej, na której cały czas kładzie się cień antysemityzmu jest „atak” kilka lat temu, na rabina Shudricha podczas spaceru warszawskimi ulicami.
Całe wydarzenie jeszcze dziś budzi mój uśmiech, gdy sobie przypomnę pierwszą relację (zaraz, „na gorąco”) na „pasku” w TVN. Wynikało z niej, że tenże rabin wraz z innym osobnikiem pochodzenia żydowskiego, zostali na ulicy jedynie poinformowani przez nieznanego im młodego osobnika o jego stosunku do żydów słowami „Polska dla Polaków...”
Następnie powiedziano już na antenie TVN, że Pan rabin złapał gościa za klapy kurtki i bardzo kiepską polszczyzną, szarpiąc go zadał pytanie „Dlaczego tak mówisz...?” Szarpany gość nie wytrzymał, odepchnął Shudricha i uciekł. Tyle napadu na rabina :))
Nieco później obraz pokolorowano i doprowadzono do poziomu wzorcowego antysemickiego zbrodniczego występku, niemal próby dokonania morderstwa.
Nie inaczej ma się sprawa „zadymy” w Poznaniu.
Oczywiście „GW” i oczywiście właściwa relacja i właściwe światło rzucone na całą sprawę:
„Podczas uroczystości wręczania medalu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata doszło do AWANTURY WYWOŁANEJ przez ALTERGLOBALISTÓW” :))))
P.S. Relacja filmowa tu!
Ów chuligan był najprawdopodobnie osobą zaproszoną przez organizatorów imprezy, siedział w „dobrym” rzędzie i był najwyraźniej jednym z VIP-ów (może ochrona ambasadora?).
Zamiłowanie do rozruby czy też nieodparta chęć skatowania kogoś spowodowały, że zaraz po wejściu na salę grupy anarchistów z transparentem „Dość Rzezi w Gazie” tenże chuligan w białym bereciku na główce, zerwał się z zajmowanego miejsca i ze zwierzęcym wyrazem twarzy podbiegł do demonstrantów machając pięściami.
Scenka niczym z zadymy stadionowej czy też „ustawki” kiboli.
Oczywiście czas i miejsce na demonstracje antywojenne anarchiści wybrali sobie fatalne, ale być może chodziło o jedyną możliwość przekazania Panu Pelegowi co na temat ludobójczych zapędów jego rodaków myślą Polacy.
W minimalnym stopniu tłumaczy to zakłócenie tak szacownej uroczystości jak pośmiertne nadanie odznaczenia Państwu Srokom, którzy w czasie hitlerowskiej okupacji uratowali żydowską dziewczynkę.
Nic natomiast nie tłumaczy zachowania agresywnego Żyda.
Demonstracja przemocy i zwierzęcej agresji wobec grupy jedynie „oflagowanej” młodzieży, podczas imprezy o wyjątkowej wymowie pokojowej, to zła wola, a nawet prowokacja mająca na celu ośmieszenie całej uroczystości.
Kim był tajemniczy, krewki elegant w białym bereciku nie wiadomo. Najzabawniejsze, że żadna gmina żydowska, której przedstawiciele zasiadali w auli Uniwersytetu, nie przyznaje się do chuligana. Czyżby się wstydzą? Czego? Tego, że jełopa machał łapami jak śmigło od kukuruźnika i nie trafił nikogo, a na dodatek wyłożył się jak długi i trzeba było zabrać go na obserwacje do szpitala? (psychiatrycznego?!)
Może. Wątpliwe, że wstyd dotyczy chuligańskiego wystąpienia „kibola”.
Całe wydarzenie nie jest pierwszym i jedynym popisem tego typu. Nie pierwszy raz przedstawiciele „narodu wybranego” próbują zastąpić policję, ochronę czy też wymiar sprawiedliwości połączony z jedynym słusznym wzorcem moralnym.
Doświadczyli tego niejednokrotnie mieszkańcy Krakowa, gdzie na Kazimierzu dochodzi do bandyckich pobić i szeroko rozumianej bezkarności izraelskiej ochrony żydowskich grup wycieczkowych. A wszystko przy aprobacie lokalnej policji.
Przez Warszawę przetaczają się w okresie letnim tabuny żydowskich wycieczek ochranianych przez zbrojnych osiłków przywiezionych z Izraela na paszportach dyplomatycznych, by zapewnić im bezkarność.
Niejako wzorcowym przykładem stosunku prawdy do poprawności politycznej, na której cały czas kładzie się cień antysemityzmu jest „atak” kilka lat temu, na rabina Shudricha podczas spaceru warszawskimi ulicami.
Całe wydarzenie jeszcze dziś budzi mój uśmiech, gdy sobie przypomnę pierwszą relację (zaraz, „na gorąco”) na „pasku” w TVN. Wynikało z niej, że tenże rabin wraz z innym osobnikiem pochodzenia żydowskiego, zostali na ulicy jedynie poinformowani przez nieznanego im młodego osobnika o jego stosunku do żydów słowami „Polska dla Polaków...”
Następnie powiedziano już na antenie TVN, że Pan rabin złapał gościa za klapy kurtki i bardzo kiepską polszczyzną, szarpiąc go zadał pytanie „Dlaczego tak mówisz...?” Szarpany gość nie wytrzymał, odepchnął Shudricha i uciekł. Tyle napadu na rabina :))
Nieco później obraz pokolorowano i doprowadzono do poziomu wzorcowego antysemickiego zbrodniczego występku, niemal próby dokonania morderstwa.
Nie inaczej ma się sprawa „zadymy” w Poznaniu.
Oczywiście „GW” i oczywiście właściwa relacja i właściwe światło rzucone na całą sprawę:
„Podczas uroczystości wręczania medalu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata doszło do AWANTURY WYWOŁANEJ przez ALTERGLOBALISTÓW” :))))
P.S. Relacja filmowa tu!
Subskrybuj:
Posty (Atom)